cyt."...to między Bolkiem i Lolkiem jest tylko różnica skali."
Tego 'jest tylko' nie napisałem.
Mozna sobie wyobrazić te 'konwergencję' w dowolnej skali bez Bolka, ale trudniej bez Lolka.
Bolek jest wymienialny, Lolek - nie.
I to jest ta główna różnica.
Wałęsa i Papież to nie ta sama liga. Wpływ JPII na zmiany jakie zaszły w Europie po 1989 roku jest bez porównania większy, bo on grał w tej lidze, w której grali i Reagan, i Gorbaczow.
Natomiast Wałęsa to liga ograniczona do naszego polskiego podwórka. Tego mógł zastąpić każdy. Wałęsę należy oceniać po owocach, a że owoc jego prezydentury okazał się zatruty to już inna bajka.
Sowieci szykowali u siebie zmiany zmuszeni do tego przez USA (ekonomia, zbrojenia), z którymi przegrywali w wyścigu między mocarstwami. Tracili oddech, teraz znowu go odzyskują.
Natomiast ciekawe co by było, gdyby komuniści w Polsce "dobili watahę" Solidarności likwidując ją fizycznie?
Nobel uratował życie Wałęsie i opozycji posierpniowej.
Niewątpliwie na polskim podwórku takim czynnikiem moderującym działania komunistów (jak również działania opozycji) był JPII i polski Kościół.
Polska była figurą w globalnej rywalizacji mocarstw, ale nie tą najcięższą. Z tego punktu widzenia nieistotne jest kto stał na czele opozycji. Gdyby jej nie było, to trzeba by ją stworzyć w 1989r. Jest faktem, że Polska na fali tej tzw. "jesieni ludów" nie wygrała więcej niż inne postkomunistyczne kraje (np. Węgry, Czechosłowacja czy Kraje Bałtyckie).
Wie pan, Wałęsa zrobił w przysłowiowego wała wszystkich wyborców, którzy głosowali na niego w pierwszej turze.
Wyboru wtedy wielkiego nie było. Środowisko Michnika robiło wtedy Wałęsie czarny pijar, bo mieli swego kandydata Mazowieckiego, ale ten przepadł w starciu z "facetem z czarna teczką" obiecującym to samo co Tusk przed ostatnimi wyborami. W drugiej turze nie było wyboru, bo albo Wałęsa albo Tymiński. Wygrał Wałęsa, ale wyborcy go już rozliczyli, wybierając dwukrotnie postkomunistę Kwaśniewskiego. W drugich wyborach Wałęsa dostał 1% (słownie: jeden procent) głosów. Czyli nie tylko Kaczyńscy dali się nabrać Wałęsie.
No i jak tak można było pognębić bohatera i legendę tym 1%?
Realia tamtych czasów i te wydarzenia znam od środka, a nie z gazet czy poczytanek.
Więc nie wstawiaj mi tu farmazonów, bo jeszcze ci mleko pod nosem nie skrzepło.
Dodałbym jeszcze, że w końcu lat 80tych "Solidarność", ta 1981r., była już de facto trupem. Komuniści wyciągnęli dawnych liderów opozycji z niebytu politycznego i dzięki temu można było zrealizować okrągłostołową farsę. Tylko w Polsce i Czechosłowacji komuniści mogli zasiąść do Okrągłego Stołu z autentyczną opozycją. W pozostałych krajach komunistycznych trzeba było stwarzać opozycję na siłę (NRD, Rumunia, Bułgaria), co dało tragikomiczne efekty.
Przecież mogli niemieccy europarlamentarzyści rozmawiać z Vaclavem Klausem jak Hitler i Goering z Emilem Hachą tzn. zagrozić bombardowaniem Pragi.
Widzi pan jak dobrze, że UE nie ma własnych wspólnotowych sił zbrojnych, a w NATO są jeszcze Amerykanie i Kanadyjczycy.
Pozdrawiam
Aby ocenić np. stężenie CO2 w atmosferze i wskazać przyczyny jego zmian należałoby mierzone wartości odnieść do jakiegoś tła.
Jakie tło przyjmują zwolennicy globalnego ocieplenia?
I jeszcze jeden "drobny szczegół" - jak gęsta jest globalna sieć pomiarowa?
->Almanzor
W sprawie przewidywania pogody oceniasz istniejące modele zbyt optymistycznie. Wsytarczy obserwować przewidywania modelu ICM lub innych modeli (np. tych polecanych przez IMGW).
Wg. mojej wiedzy, rozsądna prognoza to prognoza na 5 dni. Całkiem pewna to ta na 24 godziny.
Pozdrawiam
"Tak. Gatunki wymierają. Ale obecne tempo jest 10 000 razy wyższe niż w okresie przedindustrialnym. To tempo nie jest naturalne."
Jakieś wiarygodne dane porównawcze ... np. tempo wymierania dinozaurów.
Sadzę, że najwyższy czas aby demistyfikować mitologię ekologistów.
Do innych mitów współczesnej ekologii należy m.in. ten, który wyłącza (oddziela?) współczesnego człowieka z ekosystemu, który on konstytuuje jako gatunek wraz z innymi gatunkami na Ziemi. Rodzi to takie konsekwencje, że sytuuje on człowieka w opozycji do reszty ożywionej przyrody.
Następny mit to chęć zatrzymania naturalnych procesów jakimi są np. wymieranie gatunków (niejednokrotnie mające miejsce na Ziemi), powstrzymanie naturalnych procesów bądź ich następstw (np. sukcesja jezior, skutki zmian geologicznych, naturalnych procesów zmian klimatycznych itp.). Rodzi to pewna schizofrenię, bo z jednej strony ekolodzy nie zaprzeczają ewolucji (czyli nieustannym zmianom jakim podlega świat istot żywych), a z drugiej chcieliby oni utrzymać jakieś status quo w przyrodzie. To jest podstawowa sprzeczność.
Powtórzę jeszcze raz, sukces gatunku gwarantuje tylko jego plastyczność w przystosowania się do zmian zachodzących w środowisku w jakim żyje.
Człowiek jest właśnie jednym z takich gatunków. Od neolitu człowiek tworzy własne ekosystemy, w których miejsce do życia znajdują również inne gatunki.
Zawrócenie ewolucji i środowiska do stanu pierwotnego jest utopią - i to groźniejszą niż utopia komunizmu.
Pozdrawiam
PS. Przepraszam, za być może zbytnią ogólnikowość.
Nie mamy też wiarygodnej informacji (w zasadzie żadnej), o tempie w jakim postępowało np. ostatnie zlodowacenie.
Wiemy ile mniej więcej trwało, ale o dynamice tej zmiany nie wiemy nic. Glacjały, interglacjały itp. nasza wiedza jest jednak dość skromna.
Podobnie mało wiemy, a może jeszcze mniej, o dynamice wymarłych populacji roślin czy zwierząt. Chodzi oczywiście o okres , w którym nie dominował Homo sapiens.
Eksploatacja i przemysłowe spalanie paliw kopalnych to zaledwie ostatnie 2 wieki historii ludzkości. Natomiast adnotacje świadczące o anomaliach klimatycznych pojawiają się w zapiskach kronikarskich odkąd człowiek wynalazł pismo.
Szkoda dyskutować dłużej na ten temat, zwłaszcza z ekooszołomami.
W dziejach ludzkości wygrywała zawsze jedna strategia: umiejętność przystosowania się ludzi do zmian w środowisku - a nie zawracanie Wisły kijem.
Nie sądziłem, że nie wiesz czy 1/3 to liczba wymierna.
Oczywiście, że wymierna. Dobrze wiesz, że obliczenia w systemie binarnym dają w większości wyniki jedynie przybliżone po konwersji z systemu dziesiętnego. I ten fakt należy uwzględniać zawsze przy pisaniu liczących programów komputerowych. Gdyby wszystkie liczby wymierne z systemu dziesiętnego miały swoje 'dokładne' odpowiedniki w systemie binarnym, to nie trzeba by stosować specjalnych technik przy pisaniu takiego oprogramowania (patrz np. programy bankowe i księgowe, obliczenia numeryczne).
W zapisie pozycyjnym liczby binarne są ponadto niepraktyczne. Są zbyt 'długie' w porównaniu ze swymi odpowiednikami w systemie dziesiętnym (ilość pozycji).
W technice komputerowej opieramy się na systemie binarnym tylko ze względów na ograniczenia techniczne. Gdyby jednak komórka pamięci dysponowała 10 rozróżnialnymi stanami to kto wie ... może biokomputery?
cyt:"1/1010 lub 0,0(0011) w reprezentacji ułamka okresowego dwójkowego"
Odpowiedź dobra - tylko, że to już nie ta sama liczba.
Ujmując rzecz skrótowo: w systemie dwójkowym wyniki obliczeń będą zawsze przybliżone. W systemie dziesiętnym nie zawsze. Dotyczy to oczywiście liczby z przykładu.
Chyba, że przyjmiemy 1/10=0,0999999999...
To będą wtedy te same liczby i w takim wypadku możesz twierdzić, że każdą liczbę z systemu np. dziesiętnego da się sprowadzić do sytemu dwójkowego.
Tylko kto zamiast ceny 1,10 zł napisze 1,0999999... zł?
;-)
Pozdrawiam
cyt:"Liczby rzeczywiste czy zespolone i tak sprowadzane są w komputerach do poziomu bitów."
Tak, ale w przybliżeniu, czyli z błędem, a nie dokładnie.
Dokładna reprezentacja dwójkowa liczb wymiernych nie obejmuje całego zbioru tych liczb. Niewymierne to oczywista oczywistość - tych liczb nie przedstawi dokładnie żaden system liczbowy.
Odsyłam do dowolnego podręcznika metod numerycznych i arytmetyki komputerów.
Pozdrawiam
PS. Atanatos coś chyba na ten temat wie. Tichy całkowicie nie rozumie problemu.
http://inwestycje.pl/swiat/czesciowa_nacjonalizacja_francuskiej_stoczni;41379;0.html
Stocznie nam niepotrzebne, rybołówstwo nam niepotrzebne to może i dostęp do morza też.
Oddajcie jeszcze elektrownie i importujcie prąd do Polski, żeby ratować świat przed globalnym ociepleniem.
T
Czy rzemiosło studenta politechniki i rzemiosło studenta filologii jest lub ma być tożsame?
D
Ten fragment nie dotyczył szkół wyższych, na nich zajęcia z filozofii (przez 1 lub 2 semestry były zawsze, przynajmniej kiedyś, w tym na technicznych kierunkach też).
Odpowiedź na zadane pytanie.
Tak, są tożsame. Przede wszystkim perfekcyjny warsztat. Na mistrzostwo czas sam przyjdzie.
T
Dalej o idiotach wypowiadających się - jest to irytujące, ale w zasadzie nieszkodliwe. Dopiero gdy owym daje się możność decyzji, wtedy jest problem.
D
Myślałem głównie o decydentach, bo ich działanie ma znaczenie. W pozostałych przypadkach jest to faktycznie najczęściej mało szkodliwe - choć nie zawsze; referenda, wybory itd.
T
"Syntetyczna wizja świata" - już szkoła tą wciela (zawsze to robiła?), a cóż dopiero szkoła z filozofią!
D
Cuius regio, eius religio. To niebezpieczeństwo miałem na myśli. Gdy wkoło panuje szaleństwo relatywizmu to o spójnej wizji nie mamy co marzyć.
T
Teraz, wracając do progresu. Od refleksji jest literatura, sztuka... Spełniają one swą rolę dobrze. Czemu im wchodzić w drogę? Chyba, że filozofia jest nauką, i wtedy refleksjami się nie zajmuje.
D
Np. ontologia, epistemologia itd., czyli to czym arts się w zasadzie nie zajmują w ogóle, a sciences przestały się zajmować już dość dawno temu. Nauka oderwana od podstaw teorii poznania, bytu czy pozbawiona refleksji etycznej to już nie nauka - to cyrk z supermarketem.
T
Wszystkie szkolne pzredmioty podelgają psuciu
D
Kiedy nie uczą solidnego warsztatu opartego na solidnych podstawach.
T
Ongiś, kilka wieków, milleniów do tyłu, nie było różnicy.
D
Była różnica, której ówcześni nie dostrzegali tak wyraźnie jak my dzisiaj. Ludzie budowali przez wieki potężne piramidy, gotyckie katedry, okręty, mosty i akwedukty. To było rzemiosło, a nie nauka. Budowano metodą prób i błędów. Dopiero w ostatnich kilkuset latach stworzyliśmy narzędzia, których nie można było zrobić tą metodą. Nie sprowadzajmy nauki do rzemiosła empiryków. Refleksja poprzedzała eksperyment i jest tak do dziś, choć nie zawsze. Ten spór jest długi jak historia filozofii.
T
Wycieczki jednak z jednej fazy w drugą wciąż mają miejsce.
D
Tylko pozornie, ale o tym przyjdzie jeszcze podyskutować.
Pozdrawiam
autor
pawelch - No niezupełnie tak, zbytnio uproszczone.
p setkowicz
MarcinKK - Przyjacielu, ja to znam z autopsji, bo nie sikałem wt
autor
J.Lubelski - No nie jest tak źle.
all - Zwrócę uwage jeszcze na jeden problem.
maruti
Almanzor - To tylko jeden z ekomitów jakie są dzisiaj nagłaśnian
unukalhai
KAP - Nie wykręcaj kota ogonem.
KAP
KAP - Podaję liczbę...
KAP
KAP
KAP
K.Leski - Pierdu, pierdu panie redaktorze...
autor - "szykują się wyłącznie do organizowania igrzysk i widowi
@Tichy
@Kathrinna - Myślimy podobnie.