Andzrzej Grabowski

komentarze użytkownika

  • 28.05.2008 13:44

    Dlaczego autor

    zablokował wszelkie wpisy?
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek osiemnasty
  • 28.05.2008 13:23

    No tak Bronku, no tak

    Dochodziło chyba południe. Bronek zwlókł się i z rozpaczą zorientował, że w domu nie ma już nic do picia. Musiał żłopać tę wodę z kranu, która może nie byłaby taka zła, gdyby nie jego nastawienie. A nastawienie miał fatalne. Obręcz wokół głowy zaciskała się. Konsekwencja bezsensownego pijaństwa minionej nocy. Kolejnego bezsensownego pijaństwa, którego nie usprawiedliwiały ani praktyczne rachuby, ani uniesienie, ani towarzystwo, ani metafizyczne doznania. Nic. Bezsens. Obręcz zaciskała się. Nie miał pracy. Za miesiąc dostanie ostatnie pieniądze z „Kuriera”. Wilczycki przegrał właśnie proces z Lwem. Niedługo jego kolej. Będzie musiał przepraszać, będzie musiał płacić. Ciekawe, z czego? Jako dziennikarz nie znajdzie pracy. Odmówiła mu nawet babka od Rydzyka, która wcześniej pokornie zabiegała u niego o wywiad. Jest sam i przegrany. To dziwne poczucie, które nawiedziło go, gdy dostał wymówienie z "xxx”, a które przepędził jako ieracjonalne, okazało się nad wyraz prawdziwe. Ma piędziesiąt lat i jest przegrany. Nie ma co ze sobą zrobić. Przypadkowe pijaństwa wynikały z poszukiwania towarzystwa. Bronek miał dużo czasu, jego dawni przyjaciele zdecydowanie mniej. Jego telefony rozbijały się o ich wymówki. Uświadomił sobie, że coraz częściej jest dla nich tylko natrętem. Wyobrażał sobie te dialogi: „Ach, ten Bronek, stał się taki męczący od kiedy wypadł z obiegu”" "Nie potrafi przyznać, że sam na to zapracował". "Tak, zawsze przypuszczaliśmy, że to nudziarz, ale teraz nie sposób się od niego odczepić". Widział ironicznie skrzywione twarze, słyszał chichot. Tracił pewność siebie, której wcześniej nigdy mu nie brakowało. Nawet, kiedy trafiał na znajomych, wahał się czy podejść do nich. Swoim zachowaniem zwykle nie ułatwiali mu decyzji.
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek osiemnasty
  • 28.05.2008 13:23

    No tak Bronku, no tak

    Dochodziło chyba południe. Bronek zwlókł się i z rozpaczą zorientował, że w domu nie ma już nic do picia. Musiał żłopać tę wodę z kranu, która może nie byłaby taka zła, gdyby nie jego nastawienie. A nastawienie miał fatalne. Obręcz wokół głowy zaciskała się. Konsekwencja bezsensownego pijaństwa minionej nocy. Kolejnego bezsensownego pijaństwa, którego nie usprawiedliwiały ani praktyczne rachuby, ani uniesienie, ani towarzystwo, ani metafizyczne doznania. Nic. Bezsens. Obręcz zaciskała się. Nie miał pracy. Za miesiąc dostanie ostatnie pieniądze z „Kuriera”. Wilczycki przegrał właśnie proces z Lwem. Niedługo jego kolej. Będzie musiał przepraszać, będzie musiał płacić. Ciekawe, z czego? Jako dziennikarz nie znajdzie pracy. Odmówiła mu nawet babka od Rydzyka, która wcześniej pokornie zabiegała u niego o wywiad. Jest sam i przegrany. To dziwne poczucie, które nawiedziło go, gdy dostał wymówienie z "xxx”, a które przepędził jako ieracjonalne, okazało się nad wyraz prawdziwe. Ma piędziesiąt lat i jest przegrany. Nie ma co ze sobą zrobić. Przypadkowe pijaństwa wynikały z poszukiwania towarzystwa. Bronek miał dużo czasu, jego dawni przyjaciele zdecydowanie mniej. Jego telefony rozbijały się o ich wymówki. Uświadomił sobie, że coraz częściej jest dla nich tylko natrętem. Wyobrażał sobie te dialogi: „Ach, ten Bronek, stał się taki męczący od kiedy wypadł z obiegu”" "Nie potrafi przyznać, że sam na to zapracował". "Tak, zawsze przypuszczaliśmy, że to nudziarz, ale teraz nie sposób się od niego odczepić". Widział ironicznie skrzywione twarze, słyszał chichot. Tracił pewność siebie, której wcześniej nigdy mu nie brakowało. Nawet, kiedy trafiał na znajomych, wahał się czy podejść do nich. Swoim zachowaniem zwykle nie ułatwiali mu decyzji.
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek osiemnasty
  • 28.05.2008 13:12

    Gratuluję skutecznej cenzury

    Salon niezależny? Kpina?
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek osiemnasty
  • 28.05.2008 12:52

    To, że nie odpowiadasz na komentarze

    ktore Cię trochę kompromitują, to rozumiem. Ale wyjaśnisz nam dlaczego Twoje grafomańskie wypociny, (tak nie waham się tego tak nazwać bo się trochę na tym znam) ukazywały się w wydawnictwie Twojego kolegi. Przecież podobno Henryk Karkosza był współpracownikiem służb. No to Ty też? Po co opublikowałeś listę współpracowników, w której były tysiące nazwisk, by ukryć swoje?
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek osiemnasty
  • 28.05.2008 12:20

    Trochę ze zdumieniem

    obserwuję Twoje poczynania w ostatnich latach. Przecież wiadomo było w środowisku SKS-u czy później NZS-u, że byłeś tzw. złamanym kolegą. Każdy nowy, którego zapraszano był od jakiegoś czasu informowany, że BW może współpracować. Czy możesz teraz uczciwie napisać i oświadczyć, że nigdy nie podpisałeś żadnego dokumentu na SB?
    BRONISŁAW WILDSTEIN: Odcinek osiemnasty
  • 28.05.2008 14:22

    Panie Terlikowski

    czy ma pan świadomość, że pana staroświeckie poglądy mogą nam się już nie podobać?
    TOMASZ P. TERLIKOWSKI: Dar, zabójstwo i śmierć mózgowa


zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij