"Z tego prawa tez wynikalo, ze Niemiec musial doniesc na Zyda, bo takie mial przepisy. Abstrahujac od sumienia. Nagrody az to nie bylo, majatek zydowski zabieralo panstwo. Jedynie Polak donosil za glowe cukru i litr spirytusu. Oczywiscie donoszac dopiero wtedy, kiedy z Zyda juz wszystko wyszantazowal. Stad mozna sie klocic, kto tu byl bardziej niemoralny.
Szczegolnie, ze po wojnie Niemiec siedzi ze swoja wina, a Polak czysty jak lza najczystsza, bo on byl pod okupacja, wina nie jego a okupanta. Przynajmniej tak sie niejednemu Polakow wydaje."
No co nieco jednak przegiąłeś. Po pierwsze z tego co pamiętam np. z książki Nicolasa Franka to motyw finansowy był jednak bardzo istotnym motywem postępowania Niemców z Żydami. Pozbyć się konkurencji, przejąć sklep, mieszkanie, itp. - to było głównym motywem działania. A tych Żydów to potem "gdzieś wywożono na wschód i ja tam nie chcę wiedzieć co się z nimi dzieje". Paskudne, ale ważne, bo pokazuje, że motywacje są niestety "uniwersalne" i mogą się powtarzać w różnych miejscach i czasach.
Jasne, że wielu Polaków w czasie wojny zachowywało się paskudnie i wielu ma na koncie zbrodnie. Jest jednak ciągle zasadnicza różnica między winami Polaków a Niemców. Otóż ci Polacy działali jednak za przyzwoleniem i zgodą niemieckich okupantów i na mocy niemieckiego prawa. Prawa, które nadał w Niemczech i terenach okupowanych demokratycznie wybrany wolą większości Niemców rząd.
Rozliczając się z Jedwabnego i innych tego typu zbrodni dokonanych przez Polaków należy jednak o tym pamiętać.
To jak będzie z tymi konkretami? Jaka jest ta niemiecka wersja historii? Bo sam wskazujesz na artykuły w niemieckiej prasie o tych zbrodniach jak na razie... Sorry, ale nie bardzo chyba znasz tak naprawdę obraz wojny w niemieckich mediach.
A taka zbrodnia w Piaśnicy to akurat w Polsce też jest mało znana, bo komunistyczne władze niechętnie patrzyły na badania historyczne, z których wynikało, że ofiarami Niemców było duchowieństwo, kaszubi i... Niemcy - pacjenci szpitali psychiatrycznych.
Była loża na sprzedaż. Nazwano ją "prezydencką" bo reklama dźwignią handlu. Kupił ją bogaty rosjanin za 5 mln.
Czy Pan naprawdę chce żeby nasze władze wydawały kilka milionów złotych na zakup jakiegoś miejsca na stadionie tylko dlatego, że jakiś specjalista od spraw sprzedaży nazwał go "loża prezydencka"? Litości...
W sumie podoba mi się Pana wpis i nawet odczuwam pewną sympatię do Pana i PJNu. Pokusa jest jednak bardzo silna i nie odmówię sobie uwagi:
"Dostrzegliśmy to, co Mazurek zobaczył dopiero przed tygodniem, już wiele miesięcy temu i mówiliśmy o tym głośno." Wie Pan, ja tam dostrzegałem to tak gdzieś 15 lat temu...
Pan Bóg nakazał dzień święty święcić nie tylko dlatego, że "tak chciał", ale też dla dobra człowieka. Tak jak mamy odpocząć od pracy i nabrać dystansu do codziennych problemów zawodowych - żeby nie zwariować, tak samo powinniśmy odpocząć od sporów i waśni politycznych, nabrać do nich odrobiny dystansu i zająć się rzeczami ważniejszymi - bo swoim zbawieniem i swoimi najbliższymi. Dla swojego własnego dobra.
Żal mi ludzi, którzy nie potrafią chociaż na te dni "wyluzować". Sami sobie szkodzą.
"Dlaczego zatroskanym i obiektywnym komentatorom tak gorliwie zależy na odejściu Jarosława Kaczyńskiego z aktywnego uprawiania polityki?"
pan Gadowski dostał jedną sensowną odpowiedź od Wadamsa. Zaprzeczała jego tezom. Charakterystyczne jest to, że ją zignorował poświęcając za to kupę energii na pyskówki. Jak myślicie, dlaczego?
Napisałbym coś jeszcze merytorycznie ale chyba nie ma sensu, głosy na temat chyba nie są mile widziane. Taki poziom.
Podobnie jak pan Krzysztopa jestem i przeciw aborcji i przeciw karze śmierci. Nie zabijaj i tyle. Jakoś nie rozumiem jak można być jednocześnie za jednym a przeciw drugiemu.
Nieco u nas w Polsce już zapomniany autor encykliki Evangelium Vitae (patrz punkty 55-63) miał podobne stanowisko, więc może jesteśmy w mniejszości, ale przynajmniej w dobrym towarzystwie.
Uwaga na marginesie: pisząc "w społeczeństwie, które skądinąd oszalało na punkcie „uprzyjaźniania” świata żyjącym już osobom ułomnym na ciele lub umyśle"
co nieco się Pan autor zagalopował. Chyba dawno Pan nie był w Polsce, prawda? Proponuje przejażdżkę na wózku inwalidzkim, albo choćby nawet z wózkiem dziecięcym po ulicach polskiego miasta.
Tak, mniej więcej o to mi chodziło. Dobrze, że Pani to właściwie odczytała.
To pytanie nie ma sensu, więc go nie zadałem. Cena prawie dwustu tysięcy istnień (za co?!) jest za wysoka.
Pozdrawiam.
Proszę Pani...
Jak bardzo trzeba być oderwanym od rzeczywistości, ewentualnie niemoralnym, żeby NIE mówić o katastrofie w obliczu ponad 100 tysięcy ofiar? Których mogłoby nie być gdyby nie decyzja o powstaniu.
Ale co tam ofiary, grunt, że była fajna organizacja państwa podziemnego i drukowano ustawy. Gratuluję dobrego samopoczucia. I bezmyślności.
Życzę większzej umiejętności refleksji.
"przypuszczam, że zaden z Pańskiech studentów nie był wówczas byłym premierem. Nie sądzę również, żeby Pan był.
Czy nie zmienia to trochę układu odniesienia?"
Nie rozumiem czemu miałoby zmieniać? Czy student, czy były premier, czy dziennikarz, czy uczeń podstawówki, czy menel - nie widzę powodu żeby warczeć na kogoś za zadanie mi pytania. Ani żeby na mnie ktoś warczał, obojętnie czy jest byłym premierem czy biskupem. To kwestia kultury, nie pełnionej funkcji.
Myślę, że nie ma Pan racji. Można było zarówno kiedyś jak i teraz znaleźć na uczelniach wykładowców chamów, którzy traktują (traktowali) studentów jak podludzi jak i takich, którzy potrafią z nimi normalnie porozmawiać i odpowiedzieć jak człowiek na pytania. Być może proporcje się zmieniają ale na uczelniach pracowali i pracują różni ludzie.
Mój "protest" dotyczył zbytniej ogólności w Pańskim stwierdzeniu. Nigdy nie potraktowałem żadnego studenta w taki sposób jak prezes Kaczyński Igora Janke. Nawet jeśli zadawał głupie pytanie.
Moja reakcja? Wzruszenie ramionami. Ależ mnie zupełnie nie obchodzi co prezes Kaczyński mógłby odpowiedzieć.
Natomiast publiczne besztanie partnera w rozmowie za zadanie niewygodnego pytania po prostu źle świadczy o kulturze tego pana i tyle. Można odmówić odpowiedz na pytanie na wiele innych, normalniejszych sposobów. I to już mnie obchodzi, bo nie lubię chamstwa.
"A przeciez JK nie prowadził wykladu uniwersyteckiego, zaś Pan nie był studentem na takim wykładzie.
Natomiast reakcja JK była, według mnie, w takiej własnie konwencji."
O wypraszam sobie. Jestem wykładowcą i nigdy nie traktuję w ten sposób studentów. Jeśli zadają pytanie, nawet głupie, to raczej cieszę się, że zadali pytanie i jakoś im odpowiadam, bo to znaczy, że coś im się jeszcze chce - a to niestety coraz rzadsze przypadki.
Była to ze strony prezesa Kaczyńskiego zwykła arogancja, nic więcej. Przykre.
Dobrze Pan napisał. Dla przykładu ja jestem z Wałbrzycha i ostatnie doniesienia o naszym mieście w mediach ogólnopolskich były właśnie typowe dla widzenia tzw. prowincji przez dziennikarzy z Warszawy czy Wrocławia.
Dowiedziałem się więc, że u nas mieszkają tylko menele, pracy nie ma, wszędzie brudno, dziury, napady, itp. itd. Porażające. O tym, że Wałbrzych to też druga strona medalu (świetny teatr, szpitale, szkoły, piękne góry, wyższy szkoły, rozwijająca się strefa ekonomiczna) oczywiście ani słowa. Ale kto by się tam przejmował rzetelną informacją o jakimś zapyziałym Wałbrzychu. Lepiej zająć się politykami w Warszawie, a właściwie nawet nie wychylać nosa z sejmu i okolic. Tak łatwiej.
Pełna zgoda - media nie zajmują się prawdziwym życiem. Ośmielę się zauważyć, że za granicą w Niemczech chyba jest trochę w tym temacie lepiej (więc można).
Upadek (zrzucenie) ze schodów nie wyklucza pobicia, a pobicie upadku (zrzucenia) ze schodów. Mogli go przecież pobić, a potem zrzucić albo zrzucić i potem pobić (bo jeszcze żył).
Co więcej, to wszystko (w tym upadek) mogło nastąpić w całkiem innym miejscu niż znaleziono ciało.
W każdym razie poczekałbym na dokładniejsze informacje z IPNu zanim zacząłbym krzyczeć o zdradzie i oskarżać ludzi o różne rzeczy.
Najpierw Pan pisze, że nie mógł znajdować się w miejscu, w którym go znaleziono jeżeli upadł ze schodów, a potem sam stwierdza, że ciało było przenoszone.
Może jednak został zrzucony ze schodów, a potem przeniesiony. Być może panowie z SB działali dość chaotycznie?
Dokładnie jak stwierdzili wyżej komentujący. W Pana wpisie są głównie emocje, nieco bez sensu. To, że pewne badania nie zgadzają się z Pańską wizją wydarzeń, nie oznacza od razu, że "sługusy Kremla" idą już po odznaczenia i pieniądze!
Dlaczego z samolotu zostala taka miazga jakby spadal z 5,000 m a nie z kilku?
Wiesz co - zrób eksperyment: rozpędź samochód do 250 km/h i walnij nim w drzewo (ale lepiej żeby samochód był pusty, powiedzmy zdalnie sterowany, ok?), wtedy może zorientujesz się jak wyglądają różne przedmioty po zderzeniu z przedmiotem przy tej prędkości, nawet bez upadku z kilku metrów.
Premier Tusk mnie irytuje coraz bardziej ale dzisiaj jego głos zabrzmiał wyjątkowo sensownie gdy powiedział, że to właściwie sprawa Rosjan, że nie chcą zauważyć swoich zaniedbań i naprawiać swoich błędów - ich strata! Wyjątkowo dobra uwaga w tym całym zgiełku o raport MAKu.
Gdybym jeszcze mógł wierzyć, że z błędów polskich zostaną wyciągnięte jakieś wnioski i coś się poprawi... Obawiam się, że naszym politykom (i dziennikarzom w większości) wszystko jedno czy jeszcze jakieś 100 czy 200 osób w przyszłości zginie przez podobne błędy, dla nich tylko ważne żeby ten cyrk się dalej kręcił.
@giz 3miasto
Ich dachte, in Polen gab es damals nur die Guten und bei uns nur Nazi- Denke!
So wird das jedenfalls immer in ZDF und ARD dargstellt.
źródło:
http://www.zeit.de/2010/35/Polen-Kriegsbeginn/seite-3?commentstart=1#cid-1049466
@Amstern 3.0
Szczegolnie, ze po wojnie Niemiec siedzi ze swoja wina, a Polak czysty jak lza najczystsza, bo on byl pod okupacja, wina nie jego a okupanta. Przynajmniej tak sie niejednemu Polakow wydaje."
No co nieco jednak przegiąłeś. Po pierwsze z tego co pamiętam np. z książki Nicolasa Franka to motyw finansowy był jednak bardzo istotnym motywem postępowania Niemców z Żydami. Pozbyć się konkurencji, przejąć sklep, mieszkanie, itp. - to było głównym motywem działania. A tych Żydów to potem "gdzieś wywożono na wschód i ja tam nie chcę wiedzieć co się z nimi dzieje". Paskudne, ale ważne, bo pokazuje, że motywacje są niestety "uniwersalne" i mogą się powtarzać w różnych miejscach i czasach.
Jasne, że wielu Polaków w czasie wojny zachowywało się paskudnie i wielu ma na koncie zbrodnie. Jest jednak ciągle zasadnicza różnica między winami Polaków a Niemców. Otóż ci Polacy działali jednak za przyzwoleniem i zgodą niemieckich okupantów i na mocy niemieckiego prawa. Prawa, które nadał w Niemczech i terenach okupowanych demokratycznie wybrany wolą większości Niemców rząd.
Rozliczając się z Jedwabnego i innych tego typu zbrodni dokonanych przez Polaków należy jednak o tym pamiętać.
@giz 3miasto
A taka zbrodnia w Piaśnicy to akurat w Polsce też jest mało znana, bo komunistyczne władze niechętnie patrzyły na badania historyczne, z których wynikało, że ofiarami Niemców było duchowieństwo, kaszubi i... Niemcy - pacjenci szpitali psychiatrycznych.
Sprzedam lożę cesarską
Czy Pan naprawdę chce żeby nasze władze wydawały kilka milionów złotych na zakup jakiegoś miejsca na stadionie tylko dlatego, że jakiś specjalista od spraw sprzedaży nazwał go "loża prezydencka"? Litości...
Tak
"Dostrzegliśmy to, co Mazurek zobaczył dopiero przed tygodniem, już wiele miesięcy temu i mówiliśmy o tym głośno." Wie Pan, ja tam dostrzegałem to tak gdzieś 15 lat temu...
Amen. Dobrze napisane
Żal mi ludzi, którzy nie potrafią chociaż na te dni "wyluzować". Sami sobie szkodzą.
Ignorancja to siła - podsumowanie dyskusji
"Dlaczego zatroskanym i obiektywnym komentatorom tak gorliwie zależy na odejściu Jarosława Kaczyńskiego z aktywnego uprawiania polityki?"
pan Gadowski dostał jedną sensowną odpowiedź od Wadamsa. Zaprzeczała jego tezom. Charakterystyczne jest to, że ją zignorował poświęcając za to kupę energii na pyskówki. Jak myślicie, dlaczego?
Napisałbym coś jeszcze merytorycznie ale chyba nie ma sensu, głosy na temat chyba nie są mile widziane. Taki poziom.
Konsekwencja
Nieco u nas w Polsce już zapomniany autor encykliki Evangelium Vitae (patrz punkty 55-63) miał podobne stanowisko, więc może jesteśmy w mniejszości, ale przynajmniej w dobrym towarzystwie.
Uwaga na marginesie: pisząc "w społeczeństwie, które skądinąd oszalało na punkcie „uprzyjaźniania” świata żyjącym już osobom ułomnym na ciele lub umyśle"
co nieco się Pan autor zagalopował. Chyba dawno Pan nie był w Polsce, prawda? Proponuje przejażdżkę na wózku inwalidzkim, albo choćby nawet z wózkiem dziecięcym po ulicach polskiego miasta.
@Janina Jankowska
To pytanie nie ma sensu, więc go nie zadałem. Cena prawie dwustu tysięcy istnień (za co?!) jest za wysoka.
Pozdrawiam.
@Janina Jankowska
Jak bardzo trzeba być oderwanym od rzeczywistości, ewentualnie niemoralnym, żeby NIE mówić o katastrofie w obliczu ponad 100 tysięcy ofiar? Których mogłoby nie być gdyby nie decyzja o powstaniu.
Ale co tam ofiary, grunt, że była fajna organizacja państwa podziemnego i drukowano ustawy. Gratuluję dobrego samopoczucia. I bezmyślności.
Życzę większzej umiejętności refleksji.
@Niegdysiejszy Blondyn
Czy nie zmienia to trochę układu odniesienia?"
Nie rozumiem czemu miałoby zmieniać? Czy student, czy były premier, czy dziennikarz, czy uczeń podstawówki, czy menel - nie widzę powodu żeby warczeć na kogoś za zadanie mi pytania. Ani żeby na mnie ktoś warczał, obojętnie czy jest byłym premierem czy biskupem. To kwestia kultury, nie pełnionej funkcji.
Pozdrawiam.
@unukalhai
Mój "protest" dotyczył zbytniej ogólności w Pańskim stwierdzeniu. Nigdy nie potraktowałem żadnego studenta w taki sposób jak prezes Kaczyński Igora Janke. Nawet jeśli zadawał głupie pytanie.
@Niegdysiejszy Blondyn
Natomiast publiczne besztanie partnera w rozmowie za zadanie niewygodnego pytania po prostu źle świadczy o kulturze tego pana i tyle. Można odmówić odpowiedz na pytanie na wiele innych, normalniejszych sposobów. I to już mnie obchodzi, bo nie lubię chamstwa.
@unukalhai
Natomiast reakcja JK była, według mnie, w takiej własnie konwencji."
O wypraszam sobie. Jestem wykładowcą i nigdy nie traktuję w ten sposób studentów. Jeśli zadają pytanie, nawet głupie, to raczej cieszę się, że zadali pytanie i jakoś im odpowiadam, bo to znaczy, że coś im się jeszcze chce - a to niestety coraz rzadsze przypadki.
Była to ze strony prezesa Kaczyńskiego zwykła arogancja, nic więcej. Przykre.
Pozdrowienia z Wałbrzycha
Dowiedziałem się więc, że u nas mieszkają tylko menele, pracy nie ma, wszędzie brudno, dziury, napady, itp. itd. Porażające. O tym, że Wałbrzych to też druga strona medalu (świetny teatr, szpitale, szkoły, piękne góry, wyższy szkoły, rozwijająca się strefa ekonomiczna) oczywiście ani słowa. Ale kto by się tam przejmował rzetelną informacją o jakimś zapyziałym Wałbrzychu. Lepiej zająć się politykami w Warszawie, a właściwie nawet nie wychylać nosa z sejmu i okolic. Tak łatwiej.
Pełna zgoda - media nie zajmują się prawdziwym życiem. Ośmielę się zauważyć, że za granicą w Niemczech chyba jest trochę w tym temacie lepiej (więc można).
Jeszcze raz
Upadek (zrzucenie) ze schodów nie wyklucza pobicia, a pobicie upadku (zrzucenia) ze schodów. Mogli go przecież pobić, a potem zrzucić albo zrzucić i potem pobić (bo jeszcze żył).
Co więcej, to wszystko (w tym upadek) mogło nastąpić w całkiem innym miejscu niż znaleziono ciało.
W każdym razie poczekałbym na dokładniejsze informacje z IPNu zanim zacząłbym krzyczeć o zdradzie i oskarżać ludzi o różne rzeczy.
Nieścisłości
Może jednak został zrzucony ze schodów, a potem przeniesiony. Być może panowie z SB działali dość chaotycznie?
Dokładnie jak stwierdzili wyżej komentujący. W Pana wpisie są głównie emocje, nieco bez sensu. To, że pewne badania nie zgadzają się z Pańską wizją wydarzeń, nie oznacza od razu, że "sługusy Kremla" idą już po odznaczenia i pieniądze!
Pożegnanie
@starychlop
Wiesz co - zrób eksperyment: rozpędź samochód do 250 km/h i walnij nim w drzewo (ale lepiej żeby samochód był pusty, powiedzmy zdalnie sterowany, ok?), wtedy może zorientujesz się jak wyglądają różne przedmioty po zderzeniu z przedmiotem przy tej prędkości, nawet bez upadku z kilku metrów.
Trzeźwa opinia
Gdybym jeszcze mógł wierzyć, że z błędów polskich zostaną wyciągnięte jakieś wnioski i coś się poprawi... Obawiam się, że naszym politykom (i dziennikarzom w większości) wszystko jedno czy jeszcze jakieś 100 czy 200 osób w przyszłości zginie przez podobne błędy, dla nich tylko ważne żeby ten cyrk się dalej kręcił.