„Chrześcijaństwo to zaledwie 2000 lat z 190 tysięcy lat homo sapiens. Więcej pokory.”
To nieprawda.
Chrześcijaństwo to oczywista kontynuacja ludzkiej relacji z Bogiem, która zaczęła się wraz z pojawieniem się na ziemi człowieka. Nie ma też Nowego Testamentu bez Starego.
Rzeczywiście. Przyznaję, moja wypowiedź jest bez sensu. Nie lubię redakcji i tyle. Właśnie wstąpiłam, by prosić administratora o wykasowanie.
Przepraszam Pana,
Po pierwsze, nie jesteśmy nawet znajomymi. Proszę się nie spoufalać.
A poza tym, czy Chrystus wypowiada sią krytycznie na temat ustroju, sądownictwa etc.?
Co to znaczy kochać w sensie biblijnym? Czy ktokolwiek (poza nielicznymi) jest w stanie kochać? Czy zniósł Prawo StT? Czy Prawo Boże nie jest po to, by wychowywać? Jakie wprowadza sankcje karne(?), a przecieeż autorem jest sam Bóg, który jest miłością.
A co powiedział Chrystus?
-Królestwo moje nie jest z tego(!) świata...
Kto wyłoił kupców w świątyni? Aaaa?
Jak widać kara może być przejawem miłości.
Chrystus nie zniósł Prawa. Ono nie obowiązuje tylko tych, co już kochają. Wszyscy inni Prawu podlegają.
Z drugiej strony, przy dzisiejszm stanie polskiego wymiaru sprawiedliwości – nie dążyłabym do wprowadzeniem kary śmierci. PO jako „partia miłości” nie nie zawaha się przed zgilotynowaniem całego PiSu, a zwłaszcza pana prezesa. Niedługo pojawią się dotkliwe skutki niegospodarności, no i trzeba będzie znaleźć winnych. A wiemy kto to jest, kto stanowi największe zagrożenie społeczne: oczywiście PiS.
Obserwując praktyki sądownicze w Polsce można mieć jak najgorsze oczekiwania.
TT: „Może to być sytuacja wojny lub takiego osłabienia struktur państwa (na przykład państwo upadłe), które uniemożliwia realizację bezpieczeństwa obywateli przed oprawcą w sposób inny niż kara śmierci. Polska nie znajduje się w takiej sytuacji. Nie ma moralnych powodów, które mogłyby usprawiedliwić przywrócenie czy wykonywanie kary śmierci.”
Jest to niewątpliwy dowód ślepoty i relatywizmu moralnego w sytuacji tuszowania przez partię rządzącą korupcji na szczytach władzy, a zarazem - głęboki ukłon w stronę rządzących.
Przypomnijmy tu sprawę zemsty na Mariuszu Kamińskim po wykryciu afery wśród najbliższych współpracowników premiera, albo szykanowanie Ziobry. Albo zadłużenie narodowe, które po latch rządów PO znalazło się na granicy wypłacalności państwa. Wszyscy za to zapłacą, a przełoży się to na standart życia, czyli śmiertelność niemowląt, wcześniejszą umieralność etc. Stan służby zdrowia... Nie została nigdy rozliczona złodziejska prywatyzacja – w biały dzień i na oczach milionów – polscy obywatele zostali okradzeni z narodowego majątku. Do tego katastrofa smoleńska; wszystkie okoliczności, rzekome śledztwo. Zachowanie premiera oraz prezydenta woła o Trybunał Stanu. Także polityka międzynarodowa - niezgodna z polską racją stanu.
To tylko garść przykładów; lista jest bardzo długa.
O tym wszystkim pisało i pisze wielu rzeczowych komentatorów, którzy porównują sytuację w Polsce do okresów poprzedzających rozbiory i inne narodowe katastrofy.
Dziarski: „Czy wg pani organizowanie wspólnych z Niemcami szkoleń dywersantów , po przejściu Brygady do Czech, to "przypadkowa współpraca"?”
Była to wymuszona współpraca, alternatywą było zniszczenie brygady, otoczonej przez silne jednostki niemieckie we wsi Rozstani, ale to zaledwie epizod w całym eksodusie brygady. Odbywało się to za pośrednictwem „organizacji Toma”, a „żaden z dowódców patroli nie otrzymywał bezpośredniego zadania od Niemców”. A przed sowietami „zwiewał w popłochu” (jak pan to ujął,) także por. Góra z AK. Nie ma pan nic do powiedzenia na ten temat?
Pańskim „skromnym zdaniem” „ta współpraca NSZ z Niemcami Hitlera rzuca ponury cień na całą organizację.” Nie tylko pańskim, bo dla UB i peerelowskiej propagandy po dzisiejsze czasy – jest powodem oskarżania CAŁEJ organizacji.
Za to kolaboracja AK z sowietami Stalina w czasie „akcji „Burza”” - to miał być powód do dumy? Z najeźdźcą, który od 17 września 1939 r. systematycznie mordował całą elitę, polskich oficerów w Katyniu itd., i zesłał miliny obywateli do gułagów? AK miała pełnić rolę „gospodarza” oswobodzonych terenów, a tymczasem trafiła do piachu, więzień bądź LWP. Doszło do kompletnej dekonspiracji AK, a wielu żołnierzy po obróbce NKWD poszło na współpracę. Nic w tym dziwnego, że koło 200 byłych akowców zajęło kierownicze stanowiska w MBP, a kilka tysięcy zasiliło szeregi MBP, MO, KBW i WOP, nie licząc agentury. A generalnie – doszło do potwornego kompromisu moralnego, który zaoowocował relatywizmem moralnym tysięcy Polaków, tak, że za skutki owej kolaboracji płacimy do dnia dzisiejszego.
Piszę o tym, bo nie lubię hipokryzji. I proszę mi nie zarzucać niechęci do AK, w szeregach której walczyło wielu członków mojej rodziny. Jestem dumna z dorobku organizacyjnego, ale zastanawiają mnie różne decyzje dowództwa AK.
A generalnie, dlaczego się nie mówi o tym, że tysiące żołnierzy podziemia narodowego w rezultacie zcalania, jak NOW-AK, jednak występowało pod szyldem AK, a w terenie, pomimo rywalizacji na ogół panował duch solidarności. AK i NSZ udzielały sobie pomocy, przeprowadzały wspólne akcje, a np. doskonale zorganizowany wywiad NSZ przesyłał informacje na Zachód kanałami AK. Wiele sukcesów wywiadowczych NSZ stało dorobkiem organizacyjnym AK. Itd.
Nie zechciał się Pan ustosunkować do mojej wypowiedzi, ale dalej twierdzi:
„Znał Pan jakiegoś żołnierza z NSZ w ogóle? Bo ja i owszem. Powtarzał, jak zaklęcie, że zapisał się do takiej partyzantki do jakiej znalazł drogę. Polityką się nie interesował, chciał walczyć z Niemcami. O reszcie decydowało dowództwo. O współpracy z Niemcami nie chciał mówić wcale.”
Proszę o konkrety, bo poza sprawą Toma, która nie jest dowodem „współpracy”, nie ma dowodów na taki stan rzeczy. A poza tym, tak się składa, że agenta Toma, NSZ dostały, jak to ktoś określił, „w spadku po AK”, a „dochodzenie nie zalecało przyjęcia go”. Zbiegiem okoliczności, pomógł brygadzie wydostać się z Polski. To tyle. Dowództwo NSZ kategorycznie zakazywało nawiązywania jakiejkolwiek współpracy z Niemcami.
Pisze pan: „Znam historię NSZ wystarczająco, gdyż dotyczy mojej rodziny.”
A Pańskie wypowiedzi świadczą o kompletnej ignorancji. Po prostu powtarza Pan propagandowe dogmaty UB.
Tak kompetentne źródło jak Niemcy - byli odmiennego zdania: „W swoim raporcie na temat ruchu oporu w Polsce, hitlerowski generał, szef Wydziału "Obce Armie Wschód" w niemieckim Dowództwie Wojsk Lądowych, gen. Reinhard Gehlen nie szczędził słów uznania; o NSZ pisał: "był to najbardziej prężnie zorganizowany i dowodzony nielegalny związek polski /.../” itd.
Jedno co mogę zrobić, to zachęcić do zapoznamia się z całą listą podstawowych lektur na ten temat. Znajdzie Pan tam opisy działań NSZ w terenie: potyczki, bitwy, różnego rodzaju akcje, jak odbijanie więźniów z rąk gestapo, dywersje w Prusach Wschodnich, wywiad etc. Jest tam np. historia rozmów scaleniowych, relacje uczestników, które pomagają zobaczyć, kto w istocie był warchołem. Polecam też wykłady (można znaleźć na YouTube) L. Żebrowskiego i innych historyków.
D: „Akceptując, czy choćby przyjmując do wiadomości, fakt owej współpracy (NSZ-Niemcy Hitlera) wchodzimy na ścieżkę, która prowadzi do akceptacji udziału Węgrów, Chorwatów czy np Norwegów w formacji Waffen SS. Wszak oni też walczyli tylko z Sowietami. Ostatnio mam wrażenie, że coś jest na rzeczy....”
***
A co Pan powie?... Wrogie sobie armie wchodziły we wzajemne układy, od warunków kapitulacji począwszy, po rozmaite warianty; odbicie polityki między wrogimi krajami, które idą na jakiś kompromis. Niemcy liczyli na użycie brygady do walki z sowietami, a dowództwo NSZ ów fakt wykorzystało. A był to - przez cały okres PRL – naczelny, propagandowy dowód „współpracy faszystów z NSZ” z Niemcami. Ten cały epizod „współpracy”, czyli faktycznie pakt o nieagresji, zakończył się walką z Niemcami o uratowanie 1000 więźniarek obozu w Holiszowie od niechybnej śmierci i wzięciu do niewoli 200 esesmanów.
Warto wiedzieć, że podobnego rodzaju „współpracę” podejmowała też AK, np. por. Góra z wileńskiej AK. Otrzymał od Niemców nawet działa, a wycofywał się w „terenie niemieckim” około 600 km.
Autor: „Ziemkiewicz używa argumentu, że ONR to wcale nie faszyści, bo Niemcy ich w czasie okupacji bardzo prześladowali.”
Ziemkiewicz z całą pewnością tego nie robi; nie zrozumiał pan artykułu.
Autor: „Zaś na pytanie, czy przedwojenny ONR nawiązywał do nazizmu, cz nie nawiązywał (jak dziś nieudolnie "dowodzi" Ziemkiewicz) odpowiedzi udzielił wielki ideolog ruchu narodowego, Jędrzej Giertych pisząc w roku "Nocy kryształowej", gdy już NIKT nie miał wątpliwości, ku czemu zmierza nazizm:
"Jesteśmy jednym z tych ruchów, które jak faszyzm we Włoszech, hitleryzm w Niemczech, obóz Salazara w Portugalii, karlizm i falanga w Hiszpanii obalają stary system masońsko – plutokratyczno – socjalistyczno – żydowski i budują porządek nowy, porządek narodowy.”
Stawia pan znak równości pomiędzy faszyzmem, nazizmem i antysemityzmem. To brak wiedzy, albo zwyczyjne fałszerstwo. Zresztą, podobnie jak i pan rozumie te sprawy niejaki Sergiusz Kowalski, doktor(!) bodjże socjologii. Może to pan?
A poza tym, czy słyszał pan o chłopcach z „Betar” i ich wodzu Menachemie Beginie, późniejszym prezydencie Izraela, którzy przed wojną w brunatnych koszulach biegali po ulicach polskich miast? Ale byli też naczelną siłą walcząca o powstanie i istnienie państwa Izrael.
Z kolei, ich pobratymcy, jako ideolodzy i przywódcy, współtworzyli włoski faszyzm.
Faszyzm i antysemityzm to nie to samo. Nazizm jak i faszyzm były systemami totalitarnymi, ale w wielu sprawach bardzo się różniły.
Faszyzm przed wojną dla wielu był tylko ciekawym eksperymentem adresującym wiele problemów społecznych. Wbrew temu co pan tak kategorycznie pisze, że po „roku "Nocy kryształowej", /.../ już NIKT nie miał wątpliwości, ku czemu zmierza nazizm” – ludzie nie wyobrażali sobie, że może dojść do ludobójstwa. Jeszcze na początku wojny sami Żydzi nie wiedzieli, co ich czeka z rąk niemieckich. Np.: uciekając przed działaniami wojennymi, tysiące Żydów znalazło się w sowieckiej strefie okupacyjnej. W Brześciu n. Bugiem tłumy żydowskie napierały na przejście graniczne by wrócić do strefy niemieckiej. Dla okazania sympatii heilowały i skandowały przyjazne hasła pod adresem Hitlera. Do 1942 r. shoah nie było to taki oczywisty.
Autor: „To powinno być oczywistym obowiązkiem np. każdego katolika, którego zobowiązują słowa: "nie ma Greka ani Żyda, /.../”
Nie obowiązują. Katechizm mówi o „cnotach” ewangelicznych. Królestwo Chrystusa „nie jest z tego świata”. Dopiero ci, którzy osiągają odpowiedni stan wiary, są w stanie bez obłudy wypełniać naukę do końca. Zanim to nastąpi, trzeba stosować się do reguł tego świata, a te są brutalne. Ci, którzy tego nie rozumieli, organizowali „dziecięce krucjaty”, dostarczające niewolników muzułmańskim władcom. Zalecenie „miłujcie nieprzyjacioły wasze” nie może np. przekładać się na „witanie chlebem i solą” najeźdźczych armii, chociaż niektórzy w Polsce to praktykowali.
Poza panem każdy wie, że Bubel to etatowy antysemita, taki żywy dowód polskiego antysemityzmu. Jakimś niebywałym fartem, a po prostu cudem, omija go polski wymiar sprawiedliwości... Inni mają od razu przechlapane, a on - ma się dobrze. Jest też kilku etatowych „endeków”. Najwięksi przyjaciele Polski mają o czym mówić w swoich mediach.
A także jest to bardzo wygodny przykład dla lemingów. Żeby im ułatwić wyciąganie odpowiednich wniosków.
Twierdzi pan, że „plucie na żydka nie grzech”. Zapisz się pan na katechizm.
Ale za to wielką cnotą jest niewątpliwie plucie na „polaczków”. Celuje w tym zwłaszcza GW, a jej publicyści i protegowani, jak Gross albo Bikont – bezkarnie obrzucają Polaków wszelkimi nieczystościami. Zresztą jest to modne w postępowych mediach.
Marta Kaczyńska w żaden sposób nie zasłużyła sobie na podobne reakcję. Poza Polską i Rosją nikt na świecie nie wierzy w nieszczęśliwy wypadek prezydenckiego samolotu.
Przyznam, że byłam wzburzona czytając post osoby podpisującej się Xiazeluka. Grubijańskie prostactwo, a do tego brak inteligencji; jak można było wyciągać podobne wnioski?! Drugi raz zdarzyło mi się przeczytać jego tekst. Obsmarował kiedyś Powstanie Warszawskie; na podstawie jednego, a w dodatku wątpliwego „faktu”, wyciągnął generalny a niedorzeczny wniosek. Usiłował zakrzyczeć krytykę.
Niestety, jest to tylko kolejne akty nagonki na panię Martę. Kiedyś odważyła się skrytykować wypowiedź „profesora” Bartoszewskiego. A była wypowiedź fałszująca historię i okupacyjną codzienność, krzywdząca polskie społeczeństwo. Ponadto – tak właśnie wielu komentatorów, dziennikarzy i publicystów postrzega wypowiedź Bartoszewskiego. Opinia pani Marty była jednym z wielu głosów wyrażających oburzenie. A jednak to właśnie ona stała się obiektem szczególnej nienawiści i napastliwej krytyki.
Demokracja jest tylko kolejnym ludzkim - ułomnym konceptem, i jako taka podlega krytyce. Wcale nie musi się nikomu podobać. Nie ma uzasadnienia w naturze. Z natury rzeczy ludzie nie są równi. Niemniej, ludzi nie stać na nic innego.
Czy Polska jest krajem demokratycznym? Tylko nominalnie. Brakuje zasadniczego elementu, jakim są niezależne media, których zadaniem jest rzetelna informacja. Bez tego demokracja pada, a masy „wybieraję” rządy, które są tylko batem na na ich własną d..., które pogrążają kraj w ruinie i działają przeciwko narodowym interesom.
Nacjonalizm jest patriotyzmem. Jest instynktem zachowawczym narodu. Tak jak instynkt rodzinny, tak n. w szerszym wymiarze zabiega o wspólne interesy całej narodu. Jest to niezbędne w sytuacji silnego egoizmu nacji ościennych i związanego z tym faktem zagrożenia.
Nacjonalizm okresu dwudziestolecia międzywojennego, niewątpliwie był rezultatem takiej właśnie sytuacji. Był także odpowiedzią na szowinizmy: niemiecki, ukraiński i żydowski, oraz sowiecki ekspansjonizm.
Nie odkrył pan ironii w mojej wypowiedzi?
Oczywiście stał się renegatem i wybitnym szkodnikiem, w co dalej nie wierzy spora część środowiska. Jego koledzy wybrali "mokry dół".
Ale przedtem walczył ofiarnie z niemcami i sowietami, o czym też trzeba pamiętać.
@Autor
To nieprawda.
Chrześcijaństwo to oczywista kontynuacja ludzkiej relacji z Bogiem, która zaczęła się wraz z pojawieniem się na ziemi człowieka. Nie ma też Nowego Testamentu bez Starego.
@Autor
@Autor
@Autor
Koniuchy to także symbol
+++
CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!
@zglos do usuniecia
Polecam Pańskiej uwadze następującą publikację:
Leszek Zebrowski, PASZKWIL WYBORCZEJ (Michnik i Cichy o Powstaniu Warszawskim), Burchard Edition
Wywiad z autorem księżki:
"Fabryka bzdur o Powstaniu Warszawskim"
http://mbp_x.republika.pl/html/bzdury.html
Nie mniej serdecznie,
@coryllus
Przepraszam Pana,
@Neutralny
A poza tym, czy Chrystus wypowiada sią krytycznie na temat ustroju, sądownictwa etc.?
Co to znaczy kochać w sensie biblijnym? Czy ktokolwiek (poza nielicznymi) jest w stanie kochać? Czy zniósł Prawo StT? Czy Prawo Boże nie jest po to, by wychowywać? Jakie wprowadza sankcje karne(?), a przecieeż autorem jest sam Bóg, który jest miłością.
@Neutralny
-Królestwo moje nie jest z tego(!) świata...
Kto wyłoił kupców w świątyni? Aaaa?
Jak widać kara może być przejawem miłości.
Chrystus nie zniósł Prawa. Ono nie obowiązuje tylko tych, co już kochają. Wszyscy inni Prawu podlegają.
@All
Obserwując praktyki sądownicze w Polsce można mieć jak najgorsze oczekiwania.
@All
Jest to niewątpliwy dowód ślepoty i relatywizmu moralnego w sytuacji tuszowania przez partię rządzącą korupcji na szczytach władzy, a zarazem - głęboki ukłon w stronę rządzących.
Przypomnijmy tu sprawę zemsty na Mariuszu Kamińskim po wykryciu afery wśród najbliższych współpracowników premiera, albo szykanowanie Ziobry. Albo zadłużenie narodowe, które po latch rządów PO znalazło się na granicy wypłacalności państwa. Wszyscy za to zapłacą, a przełoży się to na standart życia, czyli śmiertelność niemowląt, wcześniejszą umieralność etc. Stan służby zdrowia... Nie została nigdy rozliczona złodziejska prywatyzacja – w biały dzień i na oczach milionów – polscy obywatele zostali okradzeni z narodowego majątku. Do tego katastrofa smoleńska; wszystkie okoliczności, rzekome śledztwo. Zachowanie premiera oraz prezydenta woła o Trybunał Stanu. Także polityka międzynarodowa - niezgodna z polską racją stanu.
To tylko garść przykładów; lista jest bardzo długa.
O tym wszystkim pisało i pisze wielu rzeczowych komentatorów, którzy porównują sytuację w Polsce do okresów poprzedzających rozbiory i inne narodowe katastrofy.
@Dziarski
Była to wymuszona współpraca, alternatywą było zniszczenie brygady, otoczonej przez silne jednostki niemieckie we wsi Rozstani, ale to zaledwie epizod w całym eksodusie brygady. Odbywało się to za pośrednictwem „organizacji Toma”, a „żaden z dowódców patroli nie otrzymywał bezpośredniego zadania od Niemców”. A przed sowietami „zwiewał w popłochu” (jak pan to ujął,) także por. Góra z AK. Nie ma pan nic do powiedzenia na ten temat?
Pańskim „skromnym zdaniem” „ta współpraca NSZ z Niemcami Hitlera rzuca ponury cień na całą organizację.” Nie tylko pańskim, bo dla UB i peerelowskiej propagandy po dzisiejsze czasy – jest powodem oskarżania CAŁEJ organizacji.
Za to kolaboracja AK z sowietami Stalina w czasie „akcji „Burza”” - to miał być powód do dumy? Z najeźdźcą, który od 17 września 1939 r. systematycznie mordował całą elitę, polskich oficerów w Katyniu itd., i zesłał miliny obywateli do gułagów? AK miała pełnić rolę „gospodarza” oswobodzonych terenów, a tymczasem trafiła do piachu, więzień bądź LWP. Doszło do kompletnej dekonspiracji AK, a wielu żołnierzy po obróbce NKWD poszło na współpracę. Nic w tym dziwnego, że koło 200 byłych akowców zajęło kierownicze stanowiska w MBP, a kilka tysięcy zasiliło szeregi MBP, MO, KBW i WOP, nie licząc agentury. A generalnie – doszło do potwornego kompromisu moralnego, który zaoowocował relatywizmem moralnym tysięcy Polaków, tak, że za skutki owej kolaboracji płacimy do dnia dzisiejszego.
Piszę o tym, bo nie lubię hipokryzji. I proszę mi nie zarzucać niechęci do AK, w szeregach której walczyło wielu członków mojej rodziny. Jestem dumna z dorobku organizacyjnego, ale zastanawiają mnie różne decyzje dowództwa AK.
A generalnie, dlaczego się nie mówi o tym, że tysiące żołnierzy podziemia narodowego w rezultacie zcalania, jak NOW-AK, jednak występowało pod szyldem AK, a w terenie, pomimo rywalizacji na ogół panował duch solidarności. AK i NSZ udzielały sobie pomocy, przeprowadzały wspólne akcje, a np. doskonale zorganizowany wywiad NSZ przesyłał informacje na Zachód kanałami AK. Wiele sukcesów wywiadowczych NSZ stało dorobkiem organizacyjnym AK. Itd.
@Dziarski
„Znał Pan jakiegoś żołnierza z NSZ w ogóle? Bo ja i owszem. Powtarzał, jak zaklęcie, że zapisał się do takiej partyzantki do jakiej znalazł drogę. Polityką się nie interesował, chciał walczyć z Niemcami. O reszcie decydowało dowództwo. O współpracy z Niemcami nie chciał mówić wcale.”
Proszę o konkrety, bo poza sprawą Toma, która nie jest dowodem „współpracy”, nie ma dowodów na taki stan rzeczy. A poza tym, tak się składa, że agenta Toma, NSZ dostały, jak to ktoś określił, „w spadku po AK”, a „dochodzenie nie zalecało przyjęcia go”. Zbiegiem okoliczności, pomógł brygadzie wydostać się z Polski. To tyle. Dowództwo NSZ kategorycznie zakazywało nawiązywania jakiejkolwiek współpracy z Niemcami.
Pisze pan: „Znam historię NSZ wystarczająco, gdyż dotyczy mojej rodziny.”
A Pańskie wypowiedzi świadczą o kompletnej ignorancji. Po prostu powtarza Pan propagandowe dogmaty UB.
Tak kompetentne źródło jak Niemcy - byli odmiennego zdania: „W swoim raporcie na temat ruchu oporu w Polsce, hitlerowski generał, szef Wydziału "Obce Armie Wschód" w niemieckim Dowództwie Wojsk Lądowych, gen. Reinhard Gehlen nie szczędził słów uznania; o NSZ pisał: "był to najbardziej prężnie zorganizowany i dowodzony nielegalny związek polski /.../” itd.
Jedno co mogę zrobić, to zachęcić do zapoznamia się z całą listą podstawowych lektur na ten temat. Znajdzie Pan tam opisy działań NSZ w terenie: potyczki, bitwy, różnego rodzaju akcje, jak odbijanie więźniów z rąk gestapo, dywersje w Prusach Wschodnich, wywiad etc. Jest tam np. historia rozmów scaleniowych, relacje uczestników, które pomagają zobaczyć, kto w istocie był warchołem. Polecam też wykłady (można znaleźć na YouTube) L. Żebrowskiego i innych historyków.
@Dziarski
***
A co Pan powie?... Wrogie sobie armie wchodziły we wzajemne układy, od warunków kapitulacji począwszy, po rozmaite warianty; odbicie polityki między wrogimi krajami, które idą na jakiś kompromis. Niemcy liczyli na użycie brygady do walki z sowietami, a dowództwo NSZ ów fakt wykorzystało. A był to - przez cały okres PRL – naczelny, propagandowy dowód „współpracy faszystów z NSZ” z Niemcami. Ten cały epizod „współpracy”, czyli faktycznie pakt o nieagresji, zakończył się walką z Niemcami o uratowanie 1000 więźniarek obozu w Holiszowie od niechybnej śmierci i wzięciu do niewoli 200 esesmanów.
Warto wiedzieć, że podobnego rodzaju „współpracę” podejmowała też AK, np. por. Góra z wileńskiej AK. Otrzymał od Niemców nawet działa, a wycofywał się w „terenie niemieckim” około 600 km.
@Agnostikos
Autor: „Ziemkiewicz używa argumentu, że ONR to wcale nie faszyści, bo Niemcy ich w czasie okupacji bardzo prześladowali.”
Ziemkiewicz z całą pewnością tego nie robi; nie zrozumiał pan artykułu.
Autor: „Zaś na pytanie, czy przedwojenny ONR nawiązywał do nazizmu, cz nie nawiązywał (jak dziś nieudolnie "dowodzi" Ziemkiewicz) odpowiedzi udzielił wielki ideolog ruchu narodowego, Jędrzej Giertych pisząc w roku "Nocy kryształowej", gdy już NIKT nie miał wątpliwości, ku czemu zmierza nazizm:
"Jesteśmy jednym z tych ruchów, które jak faszyzm we Włoszech, hitleryzm w Niemczech, obóz Salazara w Portugalii, karlizm i falanga w Hiszpanii obalają stary system masońsko – plutokratyczno – socjalistyczno – żydowski i budują porządek nowy, porządek narodowy.”
Stawia pan znak równości pomiędzy faszyzmem, nazizmem i antysemityzmem. To brak wiedzy, albo zwyczyjne fałszerstwo. Zresztą, podobnie jak i pan rozumie te sprawy niejaki Sergiusz Kowalski, doktor(!) bodjże socjologii. Może to pan?
A poza tym, czy słyszał pan o chłopcach z „Betar” i ich wodzu Menachemie Beginie, późniejszym prezydencie Izraela, którzy przed wojną w brunatnych koszulach biegali po ulicach polskich miast? Ale byli też naczelną siłą walcząca o powstanie i istnienie państwa Izrael.
Z kolei, ich pobratymcy, jako ideolodzy i przywódcy, współtworzyli włoski faszyzm.
Faszyzm i antysemityzm to nie to samo. Nazizm jak i faszyzm były systemami totalitarnymi, ale w wielu sprawach bardzo się różniły.
Faszyzm przed wojną dla wielu był tylko ciekawym eksperymentem adresującym wiele problemów społecznych. Wbrew temu co pan tak kategorycznie pisze, że po „roku "Nocy kryształowej", /.../ już NIKT nie miał wątpliwości, ku czemu zmierza nazizm” – ludzie nie wyobrażali sobie, że może dojść do ludobójstwa. Jeszcze na początku wojny sami Żydzi nie wiedzieli, co ich czeka z rąk niemieckich. Np.: uciekając przed działaniami wojennymi, tysiące Żydów znalazło się w sowieckiej strefie okupacyjnej. W Brześciu n. Bugiem tłumy żydowskie napierały na przejście graniczne by wrócić do strefy niemieckiej. Dla okazania sympatii heilowały i skandowały przyjazne hasła pod adresem Hitlera. Do 1942 r. shoah nie było to taki oczywisty.
Autor: „To powinno być oczywistym obowiązkiem np. każdego katolika, którego zobowiązują słowa: "nie ma Greka ani Żyda, /.../”
Nie obowiązują. Katechizm mówi o „cnotach” ewangelicznych. Królestwo Chrystusa „nie jest z tego świata”. Dopiero ci, którzy osiągają odpowiedni stan wiary, są w stanie bez obłudy wypełniać naukę do końca. Zanim to nastąpi, trzeba stosować się do reguł tego świata, a te są brutalne. Ci, którzy tego nie rozumieli, organizowali „dziecięce krucjaty”, dostarczające niewolników muzułmańskim władcom. Zalecenie „miłujcie nieprzyjacioły wasze” nie może np. przekładać się na „witanie chlebem i solą” najeźdźczych armii, chociaż niektórzy w Polsce to praktykowali.
@Drapieżny Leming
A także jest to bardzo wygodny przykład dla lemingów. Żeby im ułatwić wyciąganie odpowiednich wniosków.
Twierdzi pan, że „plucie na żydka nie grzech”. Zapisz się pan na katechizm.
Ale za to wielką cnotą jest niewątpliwie plucie na „polaczków”. Celuje w tym zwłaszcza GW, a jej publicyści i protegowani, jak Gross albo Bikont – bezkarnie obrzucają Polaków wszelkimi nieczystościami. Zresztą jest to modne w postępowych mediach.
Podzielam opinię Autorki.
Przyznam, że byłam wzburzona czytając post osoby podpisującej się Xiazeluka. Grubijańskie prostactwo, a do tego brak inteligencji; jak można było wyciągać podobne wnioski?! Drugi raz zdarzyło mi się przeczytać jego tekst. Obsmarował kiedyś Powstanie Warszawskie; na podstawie jednego, a w dodatku wątpliwego „faktu”, wyciągnął generalny a niedorzeczny wniosek. Usiłował zakrzyczeć krytykę.
Niestety, jest to tylko kolejne akty nagonki na panię Martę. Kiedyś odważyła się skrytykować wypowiedź „profesora” Bartoszewskiego. A była wypowiedź fałszująca historię i okupacyjną codzienność, krzywdząca polskie społeczeństwo. Ponadto – tak właśnie wielu komentatorów, dziennikarzy i publicystów postrzega wypowiedź Bartoszewskiego. Opinia pani Marty była jednym z wielu głosów wyrażających oburzenie. A jednak to właśnie ona stała się obiektem szczególnej nienawiści i napastliwej krytyki.
Czy Polska jest krajem demokratycznym? (W odpowiedzi paru dyskutantom.)
Czy Polska jest krajem demokratycznym? Tylko nominalnie. Brakuje zasadniczego elementu, jakim są niezależne media, których zadaniem jest rzetelna informacja. Bez tego demokracja pada, a masy „wybieraję” rządy, które są tylko batem na na ich własną d..., które pogrążają kraj w ruinie i działają przeciwko narodowym interesom.
Nacjonalizm jest patriotyzmem. Jest instynktem zachowawczym narodu. Tak jak instynkt rodzinny, tak n. w szerszym wymiarze zabiega o wspólne interesy całej narodu. Jest to niezbędne w sytuacji silnego egoizmu nacji ościennych i związanego z tym faktem zagrożenia.
Nacjonalizm okresu dwudziestolecia międzywojennego, niewątpliwie był rezultatem takiej właśnie sytuacji. Był także odpowiedzią na szowinizmy: niemiecki, ukraiński i żydowski, oraz sowiecki ekspansjonizm.
@Julian Arden
Oczywiście stał się renegatem i wybitnym szkodnikiem, w co dalej nie wierzy spora część środowiska. Jego koledzy wybrali "mokry dół".
Ale przedtem walczył ofiarnie z niemcami i sowietami, o czym też trzeba pamiętać.