Papiez:
'nie można rozwiązać tej plagi poprzez dystrybucję prezerwatyw; wprost przeciwnie, zwiększy się problem."
i pozniej Papiez:
"Z punktu widzenia Kościoła na pewno nie jest to dobre i moralnie uzasadnione rozwiązanie - zaczął papież. Dodał jednak, że może być to dopuszczalne. "W konkretnych przypadkach, kiedy celem jest zmniejszenie ryzyka zarażenia się wirusem HIV, użycie prezerwatywy może być krokiem w kierunku bardziej ludzkiej seksualności".
I wcale jedna wypowiedz z druga sie nie wyklucza. Prezerwatywy nadal nie sa rozwiazaniem sprawy HIV AIDS, ani nie sa moralnie dopuszczalne. Ich uzywanie moze byc dopuszczone w sytuacjach nadzwyczajnych, zeby zmniejszyc ryzyko zarazenia. Ale tylko - zmniejszyc. I daleko takiemu 'dopuszczalnemu' zachowaniu do pelnej przyzwoitosci, wolnosci od skazy moralnej.
Na zasadzie: na razie nie potrafisz bez grzechu, to przynajmniej zmniejsz jego skutki. Ale najlepiej dla ciebie i innych, gdybys potrafil zyc bez grzechu. Bog milosierny, wie ze trzeba ludziom czasu na nawrocenie. Rzecz w tym zeby nie naduzywac cierpliwosci boskiej i nie podchodzic do moralnosci minimalistycznie.
Zgoda, autor tekstu nieprecyzyjnie sie wyrazil, co zreszta napisalam. Tobie zadnego wprowadzania w blad nie zarzucam. Chcialam tylko wskazac, ze nie kwestia terminologii co jest leczeniem a co nie - jest istotna, ale to, jak procedura in vitro w praktyce moze wygladac. I zgoda, ze to przede wszystkim problem lekarzy. Oni jednak tworza kliniki i ich polityke, wraz z wlascicielami tychze klinik. Im kasa moze uderzac do glowy. Wydaje mi sie, ze in vitro to dziedzina szczegolnie 'pokusogenna', bo motywacja i determinacja pacjentow jest wyjatkowo silna, wiec beda placic.
U mnie sprzeciw wobec refundacji in vitro w Polsce ma podstawy etyczne, ale sprawa, o ktorej piszesz, tez jest istotna. Nie godzi sie, by refundowac cos tak niepewnego, co do skutecznosci, skoro nie ratuje sie zycia - podczas gdy na leczenie smiertelnych chorob brakuje funduszy.
I znowu dyzurny argument z cyklu 'a u was bija Murzynow'. Na listosc, samoistne poronienia to co innego niz swiadome selekcjonowanie zarodkow przez medyka w klinice in vitro.
Przyklad: zdjecie szczatkow ludzi zmarlych wskutek epidemii i zdjecie zbiorowego grobu pomordowanych przekazuja dwie zupelnie rozne informacje. Pierwsze: np. 'kruche jest zycie, natura bywa okrutna'. Drugie: 'ludzie ludziom to zgotowali.'
Zgoda.Metode in vitro da sie nazwac leczeniem objawowym. Problem w tym, ze stosuje sie je czesto, zanim wyczerpane zostana mozliwosci leczenia przyczynowego. Pokusa zwiazana z kasa jest niestety dla klinik in vitro silna i nie ma co udawac, ze takie zjawisko nie istnieje. Istnieje i czekam na reportera, ktore by zechcial je opisac. Moge podrzucic dwa przyklady z zycia.
To tylko i wylacznie kwestia czasu i w miare dobrych warunkow rozwoju, a komorki zygoty w ciagu pare tygodni wyksztalca sie w mozg i inne organy. Aborcja te szanse udaremnia.
Jestem ciekawa, kto i gdzie stwierdzil, ze czlowiek to tylko ta istota, ktora posiada mozg. Owszem, mowi sie, ze zycie ludzkie ustaje z chwila, kiedy znika zapis fal mozgowych.
Moze nie dziecko, ale czlowiek raczej tak. Wiem wiem, zaraz beda argumenty o tym, ze czlowiek to dopiero kiedy mozg dziala etc.
A ja proponuje uzyc argumentu 'z ostroznosci'. Zalozmy, ze zygota, zarodek to jednak czlowiek. Bo mamy ku temu racjonalne powody - maja ludzki garnitur chromosomowy i trzeba tylko pozywienia i czasu, zeby rozwinal sie z tych komorek ktos, kto wyglada jak czlowiek. Jest wiec wysoce prawdopodobne, ze mamy do czynienia z czlowiekiem. A zatem jesli jest wysoce prawdopodobne to traktujmy zygote, zarodek etc. z szacunkiem naleznym zyciu ludzkiemu.
To tak jakbysmy podejrzewali, ze w zawalonym budynku zostali zywi ludzie. Nie wjedziemy w taki budynek buldozerami, dopoki nie wykluczymy obecnosci zywych ludzi. A zatem lepiej nie szafowac lekkomyslnie zyciem zygoty i zarodka, dopoki nie przekonamy sie, ze to na pewno nie czlowiek (analogia nie moja, ale spodobala mi sie, wiec przytaczam).
Najpierw pisze pogardliwie a przynajmniej ironicznie o 'zawartosci macicy', a potem - ze sama ma pozytywne podejscie do macierzynstwa.
No tak, kiedy sie 'zawartosc' macicy chocby werbalnie odczlowieczy, to latwiej gardlowac za aborcja.
Miedzy brakiem czulosci a czuloscia okazywana w seksie jest cala gama gestow czulosci, ktore jak najbardziej para moze sobie okazywac i przed slubem. Ja bym sie martwila para, ktora ma raczki wciaz przy sobie.
Zapewne zalozyles (jak i Orlinski), ze brak seksu=sado-maso w imie doktryny. Owszem, tak bywa, to zalezy od motywacji ludzi, ich obciazen, ale tak wcale nie musi byc. I trudno zakladac z cala pewnoscia, ze bohaterowie wpisu Orlinskiego naleza do tych sado-maso.
Poza wszystkim, szalban na seks nie ma byc wieczny, ale do malzenstwa. I generalnie najlepiej jest, jesli nie trwa zbyt dlugo. Krew nie woda. Ale zanim wykorzysta sie na calosc 'krew', dobrze jest skoncentrowac sie na innych rodzajach czulosci, poniewaz 'krew' ma to do siebie, ze strasznie absorbuje, wpowadza w przyjemny amok i odwodzi od myslenia o realiach zwiazku.
I jeszcze: a Orlinski to niby taki niedoktrynerski, ale chyba mozna powiedziec ze doradza z punktu widzenia moralnego liberalizmu czy nawet hedonizmu. No ale to jest z pewnoscia dobre dla pary i laczacego ja uczucia.
'zupelnie inne sa kryteria oceny upodoban seksualnych u p.Orlinskiego i u p.Terlikowskiego. Ten pierwszy za zasadniczy punkt odneiseinia przyjal dobro partnerow ich uczucie do siebie wzajem, ten drugi doktryne religijna/moralna jakiej holduje.
Nie mam watpliwosci ktory punkt odniesienia waznejszy,ktory bardziej uniwersalny, a pan?'
Ladnie Orlinski szanuje uczucia partnerow nasmiewajac sie z ich wyznan na temat czystosci.
Poza tym, nie dopuszcza Pan takiej mozliwosci, ze doktryna moralna/religijna moze sluzyc ludzkiemu dobru?
W tekscie Siedleckiej zdanie o karze smierci dla nieletnich i uposledzonych znalazlo sie w lidzie i - o ile pamietam nie bylo pozniej doprecyzowane 'mordercami'. Skoro jest w lidzie, to znaczy ze ma kluc po oczach. Wyrazenie: 'kara smierci dla nieletnich i uposledzonych mordercow' (albo nawet zabojcow) nie spelniloby juz swojej roli 'bicia po oczach' tezami autorki.
Nawet jesli madry czytelnik sie tych mordercow domysli, to efekt manipulacji pozostaje.
Polprawda konstruowana pod teze. Stara sztuczka.
Nie upieram sie co do pozostawania przy swoim. Co do Heleny L. mam byc moze troszke wiecej informacji, ale w dalszym ciagu interesuje mnie czy to co Cichy powiedzial, jest prawda. I chetnie zweryfikuje swoje wrazenia, jesli ktos mi tylko dostarczy argumentow. Rzecz mnie po prostu bardzo ciekawi.
'W zeszłym tygodniu jedno z pism codziennych wydrukowało atak na drugą gazetę, oskarżając, że tam są Żydzi, to oni wszystko potrafią, formułując prywatne wycieczki, które dla miłośników plotek będą mieć dużą wartość i zainteresowanie...'
Nieostre oskarzenie, zawoalowane, ale jest. Abp oskarza, ze Dz pisze o obecnosci Zydow 'wszystkopotrafiacych', jakby pisanie o tym bylo naganne. Sugeruje, ze o Zydach napisano w niepochlebnym dla nich kontekscie, w kontescie anty, czyli antysemickim. Wsparte to zostalo pozniej bardziej jednoznacznym zacytowaniem i poparciem postawy Holland, ktora pisze o antysemityzmie juz wprost.
Za slaby argument na udowodnienie bredzenia. Poza tym jakos ie wychwycilam w wypowiedzi Cichego obawy przed przyslowiowymi schizofrenicznymi kosmitami czy spiskami. Moze jakies inne argumenty? Moze ja czegos oczywistego w slowach Cichego nie dostrzegam?
Poza tym, pasuje mi do charakteru Heleny Luczywo to kategoryczne 'Nie wchodz tam'. Mialam okazje troche ja poznac.
Dociekanie: slusznie-li oskarza T.T. abp Zycinskiego, ze ten oskarza 'Dziennik' o antysemityzm poslugujac sie slowami Holland - i wnioski z tego dociekania wydaja mi sie mocno naciagane.
Zeby porownac (zachowujac wszelkie proporcje): w NTestamencie ani razu nie pada slowo sakrament, a jest ich w nim az siedem.
Abp nie musi pisac co drugie slowo 'antysemityzm', zeby dalo sie wywiesc z kazania, iz o antysemityzm mu chodzi. M.in., bo o walke miedzy mediami i o - jego zdaniem - poslugiwanie sie w tym celu chorym czlowiekiem - o to tez. Ale o antysemityzm rowniez. Inaczej by nie bylo slow o Zydach, co wszystko potrafia, o pozywce dla plotek etc. Dla mnie to zawoalowana definicja antysemityzmu.
Poza tym, czy abp musi lopatologicznie tlumaczyc, ze zgadza sie z Holland co do antysemityzmu? Przeciez z jego wypowiedzi wynika, ze Holland zareagowala ostro wlasnie na antysemityzm w 'Dz'. I ze taka reakcja sie arcybiskupowi podoba.
Abp Zycinski zatem explicite nie zarzuca wywiadowi/Cichemu/'Dziennikowi', ze pluje antysemityzmem, ale implicite - tak. Dla mnie to jest jasne.
Mnie interesuje czy to, co powiedzial Cichy, jest prawda. Czy rzeczywiscie jest tak niepoczytalny, ze nie mozna ufac jego opiniom. Bo to, co przeczytalam, bylo bardzo ciekawe i spojne. Otworzylo mi oczy na mozliwe motywacje, uwarunkowania wierchuszki GW. I lepiej ich dzieki temu rozumiem, co zmniejszylo chyba we mnie sklonnosc do ich potepiania. A wiec co? Michalski tak Cichego podrasowal, ze mu niezborne bredzenie zamienil w spojny wywod?
Proponuje poczytac, za co sie w ogole w Kosciele katolickim ekskomunikuje (sama sobie tez to zalecam, bo znam te przepisy tylko wyrywkowo). Bo Pan najwyrazniej uwaza zdjecie ekskomuniki za rozgrzeszenie z wszystkich grzechow w ogole. A tak po prostu nie jest. Wezmy lekarza, ekskomunikowanego za przeprowadzenie aborcji. Zdjecie ekskomuniki (przez biskupa, wyznaczonego kaplana, uprzywilejowany zakon) to dopiero poczatek drogi. Cos jak skierowanie do szpitala, w ktorym leczy sie rany po grzechu. Skierowanie do szpitala to zaden powod do chwaly, moze jedynie do ulgi.
Ze blad polityczny Papieza - tu sie zgadzam. A moze i jego swiadoma ofiara z wlasnej reputacj politycznej, zeby uleczyc rany w Kosciele? Z tego wzgledu nie jestem w stanie sie zgodzic z tym, ze to blad moralny.
Dobra, ale dostanie ten urlop zdrowotny ot tak, na piekne oczy czy musi udowodnic, ze go potrzebuje? Zreszta, nie co litere przepisow, ale o ludzka uczciwosc. Chciala Jethon urlopu i go dostala, znaczy przyznajacy go oparli sie na jakichs dowodach. Zrezygnowala z niego no bo przyjela stanowisko - ok, ale czy to znaczy, ze powody przyznania urlopu przestaly istniec?
Powolanie na wysoki stolek - panaceum na wszelkie dolegliwosci?
Jeszcze raz podziele sie odkryciem, ktore zanotowalam na blogu Pospieszalskiego ze portal Gazeta.pl dal rano informacje o rzekomo chorej Jethon (cytujac Nasz Dziennik), i to wysoko, a potem ja zdjal.
Moje przypuszczenie: strasznie niewygodnie jest Gazecie dawac sucha cytowana informacje, mimo ze bardzo ciekawa pochodzaca od czlowieka wypowiadajacego sie pod nazwiskiem (klikalnosc pewnie by wzrosla). Teraz pewnie (tak powinno byc) trwa konfrontowanie wersji Jethon z tym, co ND powiedzial Kiernicki. Ciekawe co z tego wyniknie. Baaardzo ciekawe.
Racja, dziennikarz powinien byl uszczegolowic sprawe.
I jeszcze glossa: jakis czas obracalam sie w towarzystwie ludzi, ktorzy przyszli do wladzy - lokalnej, ale w duzym polskim miescie. I widzialam na wlasne oczy jak szybko moze sie stepic wrazliwosc na rzeczy, ktorych 'sie nie robi', bo maja znamiona korupcji. Bo to przeciez tak latwo, tak szybko zalatwia sie dotacje miejska dla stowarzyszenia, w ktorym sie ma kumpla. Wystarczy jeden telefon, jedna kawka z przewodniczacym komisji. I nie ze on, ten przewodniczacy, to skorumpowany lotr spod ciemnej gwiazdy. Nie, on bedzie robil legalna przysluge fajnemu koledze radnemu. I jeszcze ideologie do tego dorobia, i w mediach ladnie sprzedadza. I naprawde potem moga robic na forach wielkie oczy tak jak redwine, ze przecie legalnie bylo i ze jaki ten radny/przewodniczacy/radna biedni, ze musieli w takiej niezrecznej wizji lokalnej/posiedzeniu komisji brac udzial. No i jeszcze meczennicy, bo w bolach, ale wstrzymali sie od glosu.
@Pan Franciszek
'nie można rozwiązać tej plagi poprzez dystrybucję prezerwatyw; wprost przeciwnie, zwiększy się problem."
i pozniej Papiez:
"Z punktu widzenia Kościoła na pewno nie jest to dobre i moralnie uzasadnione rozwiązanie - zaczął papież. Dodał jednak, że może być to dopuszczalne. "W konkretnych przypadkach, kiedy celem jest zmniejszenie ryzyka zarażenia się wirusem HIV, użycie prezerwatywy może być krokiem w kierunku bardziej ludzkiej seksualności".
I wcale jedna wypowiedz z druga sie nie wyklucza. Prezerwatywy nadal nie sa rozwiazaniem sprawy HIV AIDS, ani nie sa moralnie dopuszczalne. Ich uzywanie moze byc dopuszczone w sytuacjach nadzwyczajnych, zeby zmniejszyc ryzyko zarazenia. Ale tylko - zmniejszyc. I daleko takiemu 'dopuszczalnemu' zachowaniu do pelnej przyzwoitosci, wolnosci od skazy moralnej.
Na zasadzie: na razie nie potrafisz bez grzechu, to przynajmniej zmniejsz jego skutki. Ale najlepiej dla ciebie i innych, gdybys potrafil zyc bez grzechu. Bog milosierny, wie ze trzeba ludziom czasu na nawrocenie. Rzecz w tym zeby nie naduzywac cierpliwosci boskiej i nie podchodzic do moralnosci minimalistycznie.
@Iszbin
Zgoda, autor tekstu nieprecyzyjnie sie wyrazil, co zreszta napisalam. Tobie zadnego wprowadzania w blad nie zarzucam. Chcialam tylko wskazac, ze nie kwestia terminologii co jest leczeniem a co nie - jest istotna, ale to, jak procedura in vitro w praktyce moze wygladac. I zgoda, ze to przede wszystkim problem lekarzy. Oni jednak tworza kliniki i ich polityke, wraz z wlascicielami tychze klinik. Im kasa moze uderzac do glowy. Wydaje mi sie, ze in vitro to dziedzina szczegolnie 'pokusogenna', bo motywacja i determinacja pacjentow jest wyjatkowo silna, wiec beda placic.
U mnie sprzeciw wobec refundacji in vitro w Polsce ma podstawy etyczne, ale sprawa, o ktorej piszesz, tez jest istotna. Nie godzi sie, by refundowac cos tak niepewnego, co do skutecznosci, skoro nie ratuje sie zycia - podczas gdy na leczenie smiertelnych chorob brakuje funduszy.
@r306
I znowu dyzurny argument z cyklu 'a u was bija Murzynow'. Na listosc, samoistne poronienia to co innego niz swiadome selekcjonowanie zarodkow przez medyka w klinice in vitro.
Przyklad: zdjecie szczatkow ludzi zmarlych wskutek epidemii i zdjecie zbiorowego grobu pomordowanych przekazuja dwie zupelnie rozne informacje. Pierwsze: np. 'kruche jest zycie, natura bywa okrutna'. Drugie: 'ludzie ludziom to zgotowali.'
Slabiutki argument, polecam wymyslec lepsze.
@ Iszbin
Zgoda.Metode in vitro da sie nazwac leczeniem objawowym. Problem w tym, ze stosuje sie je czesto, zanim wyczerpane zostana mozliwosci leczenia przyczynowego. Pokusa zwiazana z kasa jest niestety dla klinik in vitro silna i nie ma co udawac, ze takie zjawisko nie istnieje. Istnieje i czekam na reportera, ktore by zechcial je opisac. Moge podrzucic dwa przyklady z zycia.
@Wiesc Inna
@historyk12
Niekonsekwentna autorka
@NEOspasmin
Miedzy brakiem czulosci a czuloscia okazywana w seksie jest cala gama gestow czulosci, ktore jak najbardziej para moze sobie okazywac i przed slubem. Ja bym sie martwila para, ktora ma raczki wciaz przy sobie.
Zapewne zalozyles (jak i Orlinski), ze brak seksu=sado-maso w imie doktryny. Owszem, tak bywa, to zalezy od motywacji ludzi, ich obciazen, ale tak wcale nie musi byc. I trudno zakladac z cala pewnoscia, ze bohaterowie wpisu Orlinskiego naleza do tych sado-maso.
Poza wszystkim, szalban na seks nie ma byc wieczny, ale do malzenstwa. I generalnie najlepiej jest, jesli nie trwa zbyt dlugo. Krew nie woda. Ale zanim wykorzysta sie na calosc 'krew', dobrze jest skoncentrowac sie na innych rodzajach czulosci, poniewaz 'krew' ma to do siebie, ze strasznie absorbuje, wpowadza w przyjemny amok i odwodzi od myslenia o realiach zwiazku.
@NEOspasmin
I jeszcze: a Orlinski to niby taki niedoktrynerski, ale chyba mozna powiedziec ze doradza z punktu widzenia moralnego liberalizmu czy nawet hedonizmu. No ale to jest z pewnoscia dobre dla pary i laczacego ja uczucia.
@NEOspasmin
'zupelnie inne sa kryteria oceny upodoban seksualnych u p.Orlinskiego i u p.Terlikowskiego. Ten pierwszy za zasadniczy punkt odneiseinia przyjal dobro partnerow ich uczucie do siebie wzajem, ten drugi doktryne religijna/moralna jakiej holduje.
Nie mam watpliwosci ktory punkt odniesienia waznejszy,ktory bardziej uniwersalny, a pan?'
Ladnie Orlinski szanuje uczucia partnerow nasmiewajac sie z ich wyznan na temat czystosci.
Poza tym, nie dopuszcza Pan takiej mozliwosci, ze doktryna moralna/religijna moze sluzyc ludzkiemu dobru?
@zwykly30
@marta.luter
Nie upieram sie co do pozostawania przy swoim. Co do Heleny L. mam byc moze troszke wiecej informacji, ale w dalszym ciagu interesuje mnie czy to co Cichy powiedzial, jest prawda. I chetnie zweryfikuje swoje wrazenia, jesli ktos mi tylko dostarczy argumentow. Rzecz mnie po prostu bardzo ciekawi.
Pozdrawiam
@pleoneksia
'W zeszłym tygodniu jedno z pism codziennych wydrukowało atak na drugą gazetę, oskarżając, że tam są Żydzi, to oni wszystko potrafią, formułując prywatne wycieczki, które dla miłośników plotek będą mieć dużą wartość i zainteresowanie...'
Nieostre oskarzenie, zawoalowane, ale jest. Abp oskarza, ze Dz pisze o obecnosci Zydow 'wszystkopotrafiacych', jakby pisanie o tym bylo naganne. Sugeruje, ze o Zydach napisano w niepochlebnym dla nich kontekscie, w kontescie anty, czyli antysemickim. Wsparte to zostalo pozniej bardziej jednoznacznym zacytowaniem i poparciem postawy Holland, ktora pisze o antysemityzmie juz wprost.
@marta.luter
Za slaby argument na udowodnienie bredzenia. Poza tym jakos ie wychwycilam w wypowiedzi Cichego obawy przed przyslowiowymi schizofrenicznymi kosmitami czy spiskami. Moze jakies inne argumenty? Moze ja czegos oczywistego w slowach Cichego nie dostrzegam?
Poza tym, pasuje mi do charakteru Heleny Luczywo to kategoryczne 'Nie wchodz tam'. Mialam okazje troche ja poznac.
@pleoneksia
Dociekanie: slusznie-li oskarza T.T. abp Zycinskiego, ze ten oskarza 'Dziennik' o antysemityzm poslugujac sie slowami Holland - i wnioski z tego dociekania wydaja mi sie mocno naciagane.
Zeby porownac (zachowujac wszelkie proporcje): w NTestamencie ani razu nie pada slowo sakrament, a jest ich w nim az siedem.
Abp nie musi pisac co drugie slowo 'antysemityzm', zeby dalo sie wywiesc z kazania, iz o antysemityzm mu chodzi. M.in., bo o walke miedzy mediami i o - jego zdaniem - poslugiwanie sie w tym celu chorym czlowiekiem - o to tez. Ale o antysemityzm rowniez. Inaczej by nie bylo slow o Zydach, co wszystko potrafia, o pozywce dla plotek etc. Dla mnie to zawoalowana definicja antysemityzmu.
Poza tym, czy abp musi lopatologicznie tlumaczyc, ze zgadza sie z Holland co do antysemityzmu? Przeciez z jego wypowiedzi wynika, ze Holland zareagowala ostro wlasnie na antysemityzm w 'Dz'. I ze taka reakcja sie arcybiskupowi podoba.
Abp Zycinski zatem explicite nie zarzuca wywiadowi/Cichemu/'Dziennikowi', ze pluje antysemityzmem, ale implicite - tak. Dla mnie to jest jasne.
Mnie interesuje czy to, co powiedzial Cichy, jest prawda. Czy rzeczywiscie jest tak niepoczytalny, ze nie mozna ufac jego opiniom. Bo to, co przeczytalam, bylo bardzo ciekawe i spojne. Otworzylo mi oczy na mozliwe motywacje, uwarunkowania wierchuszki GW. I lepiej ich dzieki temu rozumiem, co zmniejszylo chyba we mnie sklonnosc do ich potepiania. A wiec co? Michalski tak Cichego podrasowal, ze mu niezborne bredzenie zamienil w spojny wywod?
@Yesmer
@ P. prof. Sadurski
Proponuje poczytac, za co sie w ogole w Kosciele katolickim ekskomunikuje (sama sobie tez to zalecam, bo znam te przepisy tylko wyrywkowo). Bo Pan najwyrazniej uwaza zdjecie ekskomuniki za rozgrzeszenie z wszystkich grzechow w ogole. A tak po prostu nie jest. Wezmy lekarza, ekskomunikowanego za przeprowadzenie aborcji. Zdjecie ekskomuniki (przez biskupa, wyznaczonego kaplana, uprzywilejowany zakon) to dopiero poczatek drogi. Cos jak skierowanie do szpitala, w ktorym leczy sie rany po grzechu. Skierowanie do szpitala to zaden powod do chwaly, moze jedynie do ulgi.
Ze blad polityczny Papieza - tu sie zgadzam. A moze i jego swiadoma ofiara z wlasnej reputacj politycznej, zeby uleczyc rany w Kosciele? Z tego wzgledu nie jestem w stanie sie zgodzic z tym, ze to blad moralny.
@Rafal
Dobra, ale dostanie ten urlop zdrowotny ot tak, na piekne oczy czy musi udowodnic, ze go potrzebuje? Zreszta, nie co litere przepisow, ale o ludzka uczciwosc. Chciala Jethon urlopu i go dostala, znaczy przyznajacy go oparli sie na jakichs dowodach. Zrezygnowala z niego no bo przyjela stanowisko - ok, ale czy to znaczy, ze powody przyznania urlopu przestaly istniec?
Powolanie na wysoki stolek - panaceum na wszelkie dolegliwosci?
@wszyscy
Jeszcze raz podziele sie odkryciem, ktore zanotowalam na blogu Pospieszalskiego ze portal Gazeta.pl dal rano informacje o rzekomo chorej Jethon (cytujac Nasz Dziennik), i to wysoko, a potem ja zdjal.
Moje przypuszczenie: strasznie niewygodnie jest Gazecie dawac sucha cytowana informacje, mimo ze bardzo ciekawa pochodzaca od czlowieka wypowiadajacego sie pod nazwiskiem (klikalnosc pewnie by wzrosla). Teraz pewnie (tak powinno byc) trwa konfrontowanie wersji Jethon z tym, co ND powiedzial Kiernicki. Ciekawe co z tego wyniknie. Baaardzo ciekawe.
@karol123
Dzieki za wyrazy :-)
Racja, dziennikarz powinien byl uszczegolowic sprawe.
I jeszcze glossa: jakis czas obracalam sie w towarzystwie ludzi, ktorzy przyszli do wladzy - lokalnej, ale w duzym polskim miescie. I widzialam na wlasne oczy jak szybko moze sie stepic wrazliwosc na rzeczy, ktorych 'sie nie robi', bo maja znamiona korupcji. Bo to przeciez tak latwo, tak szybko zalatwia sie dotacje miejska dla stowarzyszenia, w ktorym sie ma kumpla. Wystarczy jeden telefon, jedna kawka z przewodniczacym komisji. I nie ze on, ten przewodniczacy, to skorumpowany lotr spod ciemnej gwiazdy. Nie, on bedzie robil legalna przysluge fajnemu koledze radnemu. I jeszcze ideologie do tego dorobia, i w mediach ladnie sprzedadza. I naprawde potem moga robic na forach wielkie oczy tak jak redwine, ze przecie legalnie bylo i ze jaki ten radny/przewodniczacy/radna biedni, ze musieli w takiej niezrecznej wizji lokalnej/posiedzeniu komisji brac udzial. No i jeszcze meczennicy, bo w bolach, ale wstrzymali sie od glosu.