Co w tym kontekście warte są nagrody miesięcznika branżowego Press? Co warte są tytuły "super dziennikarzy" przyznawane taśmowo Kittlowi i Marszałkowej? Czy ktoś zapyta w redakcji Press, co zamierzają zrobić z tą sytuacją, z tymi tytułami, nagrodami, etc? Pamiętam, jak po jednej z wielu - jak widać dziś - funta kłaków wartychg nagród, jakie otrzymała Ania z Zielonego Wzgórza, pochwaliła się w TV, że kilka razy wystarczyło, że gdy tylko z Kittlem chcieli umówić się z X czy Y na spotkanie, owi X i Y podawali się do dymisji. Tak byli przerażeni! Chwaliła się tym bezczelnie chcąc zapewne pokazać, jakimi to byli wspaniałymi dziennikarzami, jaką dysponowali siłą i wiedzą. Mówiąc szczerze, dziś już się tym nieszczęśnikom, którzy podawali się do dymisji, wcale nie dziwię. Nauczeni przykładem Szeremietiewa i wielu innych niewinnych ofiar tej quasi- gangsterskiej pary wiedzieli zapewne, czym grozi spotkanią z nią i kto za nią stoi.
Pełne poparcie. W tym kontekście warto również zwrócić uwagę na informację sprzed godziny - Bronisław Komorowski odmówił posłom z Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych wytłumaczenia się ze swoich kontaktów z zadziwiającymi kontaktami z oficerami WSI i odpowiedział im, że ... może zaprosić ich na kawę. Warto zwrócić uwagę na tę postać i to aroganckie zachowanie, warto także w kontekście udziału tego pana w tzw. sprawie Szeremietiewa.
Wbrew pozorom nie ma tu sprzeczności. Witkowski istotnie nie tyle nie chciał, co nie mógł zagłębiać się w szczegóły śledztwa - tłumaczył, że wpierw musiałby zostać zwolniony z tajemnicy śledztwa - ale jednocześnie potwierdził, że na temat sprawy Księdza Jerzego rozmawiał z Sumlińskim wielokrotnie i że ten w swoich publikacjach napisał całkowitą prawdę. Innymi słowy- Witkowski potwierdził, że to co napisał Sumliński jest pełną prawdą, nie chciał - nie mógł jednak odpowiadać na większość zadawanych mu szczegółowych pytań. Na marginesie - tajemnicą sądu jest, jakim cudem sąd w uzasadnieniu wyroku mógł zawrzeć informację, że nie wiadomo, czy Sumliński miał dostęp do akt śledztwa ( bo oficjalnie IPN nikomu tych akt nie przekazywał i nie zgłaszał przecieków), skoro Prokuratura Praga - Północ w roku 2006 prowadziła oficjalne śledztwo w sprawie wycieku akt z tegoż śledztwa i na tę okoliczność pytała i Sumlińskiego i Witkowskiego i wiele innych osób, chcąc dociec, w jaki sposób akta te wyciekły. Podkreślam - prokuratura prowadziła oficjalne śledztwo w sprawie wycieku akt z tej sprawy i umorzyła to śledztwo dopiero wówczas, gdy nie ustaliła winnych wycieku. Ale sam wyciek był faktem bezspornym, bo przecież właśnie w sprawie wycieku wszczęto śledztwo, które trwało ponad rok!
(Blkisko sto zeskanowanych stron z tych akt zostało zamieszczonych w książce Sumlińskiego pt. " Kto naprawdę Go zabił?" wydanej w roku 2005).
Jak skomentować postawę Sądu Okręgowego wydającego dziś wyrok, w którego sentencji sąd zastanawiał się, czy akta te rzeczywiście wyciekly? Jeżeli nie wyciekły, to dlaczego ponad rok prokuratura szukała winnych wycieku!?
Prokurator Witkowski został przesłuchany w sądzie w tej sprawie i w stu procentach potwierdził wszystkie tezy zawarte w publikacji Sumlińskiego. Wszystko jest w aktach. Co więcej, potwierdził, że Sumliński w sposób rzetelny, kompetentny i zgodny ze stanem faktycznym zawarł jego ustalenia ze śledztwa, a nadto, że Chrostowski- gdyby Witkowskiemu dane byłob kontynuowanie śledztwa - stanąłby przed sądem jako oskarżony. I właśnie dlatego, że Chrostowski miał mieć w procesie status oskarżonego- nie świadka - nie został przesłuchany w ramach ślewdztwa IPN, on, kluczowy "świadek" uprowadzenia Księdza Jerzego. Niestety, Witkowskiemu śledztwo odebrano i dlatego sprawa nie została ani wyjaśniona ani ukończona. Przykre.
PS
Niezależne śledztwo dziennikarzy TVN, Przemysława Wojciechowskiego i Piotra Litki, idących tropami wyznaczonymi przez Sumlińskiego doprowadziło ich do identycznych wniosków: Chrostowski był związany ze Służbą Bezpieczeństwa. Czy Chrostowski wytoczy proces także TVN? Szczerze wątpię.
Z kolei z moich informacji wynika, że na tym komputerze , oprócz materiałów edukacyjnych, były również zainstalowane wszystkie części gry SIMS 2. Prawdopodobnie prokuratorzy są miłośnikami tej gry i stąd wynikają opory w oddaniu komputerów.
Na pańskie pytanie panie Wojciechu odpowiadam: Anna Marszałek jest świadkiem prokuratury w tzw. "sprawie aneksowej". Mówił o tym w drugiej połowie lipca w gronie kilku dziennikarzy Wojciech Sumliński, gdy tłumaczył, dlaczego niechętnie spotyka się z niektórymi dziennikarzami. Tłumaczył, że musi dmuchać na zimne, żeby prokuratorzy nie "przykleili" mu przypadkiem zarzutu mataczenia (który zresztą i tak mu przykleili, może nie tyle mataczenia, co hipotetycznej, potencjalnej możliwości mataczenia w przyszłości). Jako przykład Sumliński podał odmowę wzięcia udziału w spotkaniu z Anną Marszałek. Odmówił jej, gdyż fakt "świadkowania" Anny Marszałek w tej sprawie od początku lipca nie był już tajemnicą. Wtedy właśnie Anna Marszałek sama wyznała w gronie kilku dziennikarzy, że "właśnie została" świadkiem w tej sprawie. Gdyby zatem mając już tę wiedzę Sumliński poszedł na to spotkanie z nią, mógłby się narazić na zarzut mataczenia i dlatego, mimo nacisków ze strony Anny Marszałek, odmówił. A jednak mimo takiego logicznego wydawałoby się "usprawiedliwiania" Anna Marszałek z trudem przyjeła odmowę i przekonywała swojego rozmówcę - nieskutecznie - by do spotkania jednak doszło. Ciekawe dlaczego?
Dobre pytanie, na które może być co najmniej kilka odpowiedzi, na przykład takich:
- Tobiasz wie, że jego łgarstwa powoli wychodzą na światło dzienne i postanowił ratować własną skórę. Przypomnę tylko, że podczas pierwszych zeznań w prokuraturze ogóle "zapomniał" zająknąć się, że rozmawiał na ten temat z Komorowskim
- Kłamiąc non stop zwyczajnie zaplątał się w zeznaniach. Ten, kto mówi prawdę, nie musi niczego pamiętać właśnie dlatego, że mówi prawdę. To bardzo proste. Z kolei kłamca musi kłamać bez przerwy, bo każde kłamstwo rodzi całą serię następnych i w pewnym momencie kłamca już nie pamięta, co i kiedy mówił, a w takiej sytuacji o pomyłkę nietrudno
- Tobiasz zrozumiał, że powoli idzie na dno i postanowił dać Marszałkowi mocny sygnał, by go ratował, bo w przeciwnym wypadku pociągnie go za sobą na dno. Znamienne jest, że Marszałek nigdy publicznie nie podważył wiarygodności Tobiasza. Wiele razy pogardliwie wypowiadał się o pułkowniku L., ale nigdy o pułkowniku Tobiaszu. Ciekawe, czy teraz, gdy jest topiony przez Tobiasza, wypowie się o nim z równą pogardą, co o L. Osobiście wątpię, bo wie, że Tobiasz otwarcie zaatakowany może zstanowić dla niego śmiertelne niebezpieczeństwo.
Pamiętajmy, że Komorowskiego prokuratura "ubezpieczyła" zapominając uprzedzić go, że powiedzenie nieprawdy grozi mu odpowiedzialnością karną. (I taki "błąd" popełnili nie prokuratorzy z podrzędnej "rejonówki", tylko Prokuratorzy Prokuratury Krajowej). Tobiasz takiego "ubezpieczenia" nie dostał.
Powyższe, to tylko hipotezy, jedne z wielu możliwych. Wykluczyłbym raczej, że Tobiasz jest skończonym kretynem. Draniem - tak, idiotą - chyba nie. Pamiętajmy, że to oficer WSI wyspecjalizowany w technikach operacyjnych i szantażach praktykowanych na przedstawicielach Kościoła.
Odpowiedź na Pańskie pytanie zawarta jest w moich wcześniejszych wpisach, ale skrótowo, powtórzę jeszcze raz. Jeżeli w Prokuraturze skłamał Komorowski, popełnił przestępstwo. Jakie to powinno zrodzić skutki, nietrudno sobie wyobrazić - przecież mówimy o człowieku nr 2 w Polsce i czołowym polityku Platformy Obywatelskiej przymierzanym nie tak dawno do kondydowania z ramienia tej partii w najbliższych wyborach prezydenckich. Jeżeli skłamał Tobiasz, jako świadek oskarżenia jest niewiarygodny, a to przecież w oparciu o zeznania tego człowieka zrodziła się cała afera wymierzona w Sumlińskiego i Komisję Weryfikacyjną WSI. Jakie w tym drugim przypadku powinno to zrodzić konsekwencje co najmniej dla szefów ABW i Ministra Sprawiedliwości, którzy "firmowali" działania podległych sobie służb? To pytanie retoryczne, bo jest oczywiste, że w każdym normalnym, demokratycznym kraju posypałyby się dymisje na szczytach władzy, a notowania partii rządzącej poleciałyby na łeb na szyję. Nie mam żadnych wątpliwości, że u nas aż takiego wstrząsu nie będzie bez względu na to, jak bardzo bolesana dla ekipy Tuska okazałaby się prawda w tej sprawie - nazbyt słaba opozycja, nazbyt usłużne wpływowe media i nazbyt "zakręcona" przez owe media opinia publiczna, która już sama nie wie, komu i w co wierzyć. Jednocześnie jednak nie mam wątpliwości, że prawda o tej sprawie punktów rządzącej ekipie nie przyniesie i może stać się początkiem dla wyjaśnienia wielu innych afer związanych z Bronisławem Komorowskim (choćby sprawa Szeremietiewa), czy ludźmi WSI w tle. Tak czy inaczej - konsekwencje powinny być porażające, ale specjaliści PO od PR już zapewne pracują nad wrzutkami kilku podrasowanych historii, które mają "przykryć" prawdziwą aferę zwaną coraz częściej nie bez racji "Aferą Marszałkową". Mimo wszystko nie mam wątpliwości, że -jak napisałem wcześniej - prawda wyjdzie na światło dzienne. Na naszych oczach już wychodzi...
Jeżeli dobrze zrozumiałem Pański wpis, to sugeruje Pan, że redaktor Wybranowski swoje informacje mógł wyssać z palca. Szkopuł w tym, że to bardzo łatwo zweryfikować. Wystarczy, że do publicznie podanej informacji odniesie się Prokuratura i Komisja ds, Służb Specjalnych. Wystarczy, że Prokuratura stwierdzi, że pan redaktor Wybranowski kłamie, a jej stanowisko podzieli Komisja ds. Służb Specjalnych.
Tylko jak wytłumaczyć fakt, że prawdziwość informacji upublicznionych przez red. Wybranowskiego w sposób pośredni potwierdza Roman Giertych, który w związku z rozbieżnością zeznań Komorowskiego i Tobiasza złożył formalny wniosek o konfrontacje obu panów w Prokuraturze? Jak wytłumaczyć fakt, że rozbieżnością tych zeznań zainteresowała się Sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych? Nie, proszę Pana. Pan dobrze wie, że ta rozbieżność jest faktem i to faktem porażającym o trudnych do przewidzenia konsekwencjach i dla Komorowskiego i dla Tobiasza i dla tych wszystkich, którzy w tej sprawie prowadzili brudną grę. Pan dobrze wie, że gdyby tekst Pana Wybranowskiego nie zawierał prawdy, już mielibyśmy głośne dementi. A tak następuje próba dyskredytnego przemilczenia tej rosnącej w oczach afery z aktywnym udziałem jednego z najbardziej wpływowych osób w państwie. Pan dobrze wie, że skoro takiego dementi nie ma, a marszałek Komorowski po raz kolejny tchórzliwie unika odpoiwiedzi na trudne - i coraz trudniejsze - pytania, to znaczy, że redaktor Wybranowski trafił celnie. Zapewne teraz wiele osób gorączkowo myśli nad tym, czym "przykryć" tą aferę, jaką pożywkę wrzucić do usłużnych mediów, by tę sprawę wyciszyć i ukryć jak najgłębiej. Dla nich i dla Pana mam jednak przykrą wiadomość: prawda i tak wyjdzie na światło dzienne. Zawsze wychodzi !!!
Szanowny Panie
Chyba Pan nie zaprzeczy, że któryś z nich - Komorowski, Tobiasz lub obydwaj - skłamał w prokuraturze. A to oznacza, że albo przestępstwo popełnił Komorowski- a wtedy powinien otrzymać zarzuty-albo popełnił je Tobiasz - a wtedy on powinien dostać zarzuty - albo też powinni zarzuty dostać obydwaj, bo obydwaj kłamali. (Tylko jak w tym kontekście wygląda akcja ABW i Prokuratury wymierzona w Sumlińskiego i Komisję Weryfikacyjną?!) Jeżeli widzi Pan inne rozwiązanie tej układanki, to proszę o tym napisać!!!
Tylko ca Pan może napisać, skoro innej alternatywy nie ma.
PS.
Dlaczego pominął Pan milczeniem mój ostatni wpis? Zabrakło argumentów, zatkało Pana?
A nie zastanowiło Pana, dlaczego Komorowski dotąd ani razu nie podważył wiarygodności Tobiasza? Jeżeli jak Pan pisze - nie bez racji - że funkcjonariusze dawnych służb PRL nie są wiarygodni, to dlaczego nie dziwi Pana, że w oparciu o zeznanie JEDNEGO OFICERA WSI wytoczono tak potężne armaty przeciwko Sumlińskiemu i Komisji Weryfikacyjnej WSI? Dlaczego Tobiasz był wiarygodny, gdy obciążał Sumlińskiego, a dziś, gdy zapewne niechcący poprzez zaplątanie się w zewznaniach pogrąża Komorowskiego, ma być niewiarygodny? Brak fundamentalnej logiki w Pańskim rozumowaniu. Czy nie zdziwiło Pana, że do dzisiejszego dnia marszałek Komorowski nie kwestionował wiarygodności Tobiasza. Nie zakwestionował jej ani razu!!! Ciekawe, co powie teraz, gdy zeznania Tobiasza uderzają wprost w niego. Czekam, aż marszałek Komorowski publicznie nazwie Tobiasza kłamcą. Coś mi jednak mówi, że się nie doczekam, bo dopiero wtedy, już w pełni świadomie, Tobiasz mógłby pogrążyć Komorowskiego. I nie byłbym taki pewny, że Komorowski nawet przy całym swoim poparciu i plecach, wyszedłby z tej walki cało. Tak, jak nie jestem pewien, kto kogo może trzymać bardziej za gardło i mieć więcej "haków": Komorowski na Tobiasza, czy Tobiasz na Komorowskiego. Tak czy inaczej, z olbrzymią ciekawością czekam na pointę tej historii. Wiele, naprawdę wiele, dowiemy się z niej zapewne o III RP.
Ta informacja wskazuje na jedną z dwóch możliwości: albo w prokuraturze kłamał marszałek Komorowski, albo kłamał pułkownik Leszek Tobiasz, jedyny - zdaniem prokuratury wiarygodny - świadek oskarżenia. Innej ewentualności po prostu nie ma!!! W pierwszym przypadku oznacza to, że marszałek popełnił przestępstwo złożenia fałszywych zeznań i tak, jak każdy obywatel, powinien ponieść odpowiedzialność karną, bo przecież nie ma - przynajmniej teoretycznie -równych i równiejszych wobec prawa. Osobną kwestią jest, w tej sprawie jak sądzę kluczową, dlaczego marszałek Komorowski kłamał. To jednak kwestia szeroka - dotycząca zapewne jego niejasnej przeszłości i zadziwiających związków z ludzmi z WSI - której wyjaśnienie na pewno prędzej czy później poznamy. Bo to, że prawda w tej sprawie powoli, ale systematycznie, przebija się na światło dzienne, to widać już gołym okiem. Jest jeszcze druga ewentrualność - że w prokuraturze kłamał pułkownik WSI, Leszek Tobiasz. A jeżeli tak, to oznaczałoby, że z "dowodów" prokuratury nie zostało zupełnie nic, całkmowite ZERO. To z kolei oznaczałoby, że potężny kłopot ma - i powinien dostać prokuratorskie zarzuty za składanie fałszywych zeznań - i pułkownik Tobiasz i ABW i śledczy, którzy swoimi działaniami próbowali zniszczyć życie Bogu niewinnemu człowiekowi. Tak czy inaczej, sprawa jest coraz bardziej ciekawa i powoli zaczyna przypominać tonącą łajbę, z której marszałek Komorowski i pułkownik Tobiasz chcą się wzajemnie zrzucić w wodę, by jak najdłużej podtrzymać jej dryfowanie. Z olbrzymim zainteresowaniem będę się przyglądał tej sprawie, naprawdę z olbrzymim.
Cytat z blogu Macieja Zdziarskiego:
"
@Osiecki, Wybranowski
Czytam dyskusje Panów i szlag mnie trafia. Zwłaszcza przy lekturze wpisów J.Osieckiego. Bo słusznie zauważa W.Wybranoiwski, że warszawskie środowisko dziennikarskie (choć nie tylko) jest wyjatkowym szambem.
Salonikowe dziennikarzełki zamykaja sie w klatce protestujac przeciwko zasadnemu skazaniu dziennikarza z Polic a milcza w sytuacji ewidentne zaszczutego przez "słuzby jawne, tajne i dwupłciowe" W. Sumlińskiego.
Kwiat (?) dziennikarstwa jest oburzony przytykiem L.Kaczyńskiego do M.Olejnik i lamentuje nad "groxbami" wobec niej a jednoczesnie przemilcza rzeczywiste groźby i kłamstwa kierowane czy to pod adresem Sumlinskiego czy wobec innych dziennikarzy np D.Kani, L. Misiaka czy T. Sakiewicza.
Osiecki i jemu podobni funkcjonariusze mediów ochoczo podchwytuja i powtarzaja plotki dotyczące Sumlińskiego czy innych ale jawne i bezprawne szykany Prokuratury wobec np A. Gargas ich nie interesuja.
J. Osiecki mówił w programie i powtarza tutaj plotki o rzekomym plagiacie ktorego dopuścił się W. Sumliński. Ale słowkiem nie wspomni o "sukcesach" ekipy Superwizjera TVN, która "odkryła i ujawniła" nowe tropy dotyczące zabójstwa ks. Jerzego a tak naprawde splagiatowała i wykorzystała ustalenia W.Sumlińskiegi i ł/Kurtza z Polsatu, opisane w książce wydanej ponad dwa lata temu i przedstawione dawno temu w reportażach Polsatu.
A.Kublik czy W. Czuchnowski z zapałem enkawudzisty krytykuja programy np Misji Specjalnej ale informacja o wygraniu przez dziennikarzy tego programu procesu z Oleksym ich nie interesuja.
Co to za "środowisko", panie Osiecki? W.Wybranowski ma racje trzymając sie od was z daleka. Wasze srodowisko to w większości kapusie, megalomani, głupcy i kłamcy. I J. Osiecki idealnie do nich pasuje. Moze sobie co najwyzej wybrac ktorąś z powyzszych kategorii.
2008-10-30 15:28Clark Nova12163"
KONIEC CYTATU
Od siebie dodam, że żadnego dowodu na tzw. "plagiat" dotychczas nie przedstawiono, podobnie jak nie przedstawiono żadnego dowodu - choć odpowiednie czynniki stają na gl@Osiecki, Wybranowski
Czytam dyskusje Panów i szlag mnie trafia. Zwłaszcza przy lekturze wpisów J.Osieckiego. Bo słusznie zauważa W.Wybranoiwski, że warszawskie środowisko dziennikarskie (choć nie tylko) jest wyjatkowym szambem.
Salonikowe dziennikarzełki zamykaja sie w klatce protestujac przeciwko zasadnemu skazaniu dziennikarza z Polic a milcza w sytuacji ewidentne zaszczutego przez "słuzby jawne, tajne i dwupłciowe" W. Sumlińskiego.
Kwiat (?) dziennikarstwa jest oburzony przytykiem L.Kaczyńskiego do M.Olejnik i lamentuje nad "groxbami" wobec niej a jednoczesnie przemilcza rzeczywiste groźby i kłamstwa kierowane czy to pod adresem Sumlinskiego czy wobec innych dziennikarzy np D.Kani, L. Misiaka czy T. Sakiewicza.
Osiecki i jemu podobni funkcjonariusze mediów ochoczo podchwytuja i powtarzaja plotki dotyczące Sumlińskiego czy innych ale jawne i bezprawne szykany Prokuratury wobec np A. Gargas ich nie interesuja.
J. Osiecki mówił w programie i powtarza tutaj plotki o rzekomym plagiacie ktorego dopuścił się W. Sumliński. Ale słowkiem nie wspomni o "sukcesach" ekipy Superwizjera TVN, która "odkryła i ujawniła" nowe tropy dotyczące zabójstwa ks. Jerzego a tak naprawde splagiatowała i wykorzystała ustalenia W.Sumlińskiegi i ł/Kurtza z Polsatu, opisane w książce wydanej ponad dwa lata temu i przedstawione dawno temu w reportażach Polsatu.
A.Kublik czy W. Czuchnowski z zapałem enkawudzisty krytykuja programy np Misji Specjalnej ale informacja o wygraniu przez dziennikarzy tego programu procesu z Oleksym ich nie interesuja.
Co to za "środowisko", panie Osiecki? W.Wybranowski ma racje trzymając sie od was z daleka. Wasze srodowisko to w większości kapusie, megalomani, głupcy i kłamcy. I J. Osiecki idealnie do nich pasuje. Moze sobie co najwyzej wybrac ktorąś z powyzszych kategorii.
2008-10-30 15:28Clark Nova1216
KONIEC CYTATU
Od siebie dodam, że z tego co wiem, jak dotychczas jakiegokolwiek dowodu na tzw. "plagiat" nie przedstawiono. To wygląda na zwyczajne oszczerstwo. Podobnie, jak nie przedstawiono dowodu - choć odpowiednie czynniki stają zapewne na uszach, by znaleźć cokolwiek (odsyłam do dyskusji Moniki Sumlińskiej z Jarosławem Jabrzykiem na blogu Sylwestra Latkowskiego - wielce pouczająca) na "przekazanie spółce Agora" aneksu do raportu WSI, płatną protekcję, czy cokolwiek innego. Co do zaufania kolegi - warto może poczekać, co na ten temat powie Wojciech Sumliński. Wyszedł ze szpitala, więc może będzie okazja, by wysłuchać drugiej strony, bo zdaje się, że dopiero wysłuchanie dwóch stron da pełny obraz. Poza wszystkim to chyba podstawowa zasada obowiązująca w każdej sprawie sporu, nie tylko w dziennikarstwie.
A Pański tekst rzeczywiście - jak zwrócił uwagę przedmówca - spada w niebyt z trzecią prędkością kosmiczną. Znaczy - po raz kolejny celnie Pan trafił. Szkoda tylko, że dowie się o tym stosunkowo skromna grupa osób, bo już za kilka godzin ten doskonały materiał zostanie zwyczajnie "zamordowany". Mimo wszystko niech się Pan nie zniechęca - warto robić, to co Pan robi nawet dla tych stosunkowo nielicznych szczęśliwców, którzy zdążą przeczytać Pański tekst.
I warto w przyszłości- im szybciej tym lepiej - pomyśleć o własnej domenie. Salon24 poniesie nieobliczalną stratę, ale zyskają czytelnicy, których na pewno Panu nigdy nie zabraknie. Ukłony.
Doskonałe, jak zwykle u Pana, i jakże na czasie. Bo oto nie dalej, jak wczoraj marszałek Komorowski dał kolejny dowód swojego tchórzostwa po raz kolejny bezczelnie odmawiając posłom sejmowej spec - komisji wytłumaczenia się ze swoich zadziwiających (czy jednak w przypadku tego pana naprawdę zadziwiających?)kontaktów z oficerami WSI. Tym razem nie silił się już na żadne tłumaczenia, tylko stwierdził, że to on, siłą swojego urzędu, może wzywać posłów przed swoje oblicze - nie oni jego - może też, jeśli zechce, zaprosić ich na kawę. Wyjątkowo bezczelny, cyniczny typ, z - podobno - hrabiowskim rodowodem. Czy naprawdę na taką bezczelność nie ma w tym biednym kraju żadnej siły?
Nie wiem, czy Pan to zauważył, ale im ciekawsza robi się dyskusja w tym temacie, tym szybciej Pański tekst zjeżdża w dół. Może czas pomyśleć o własnej domenie? Czytelników by Panu nie zabrakło - tego można być pewnym.
Bingo- to komentarz dla pierwszej części wpisu, dla Twojego odkrycia nazwisk wymienionych osób. Jeśli idzie o część drugą, tzn. "wariata" Witkowskiego, to ten wariat prowadził ponad trzysta spraw jako prokurator - wyłącznie o najcięższe zbrodnie, głównie o zabójstwa - i na te ponad trzysta spraw ponad trzysta wygrał. Ani jednej procesowej porażki! Jak na wariata- całkiem niezła statystyka. Czy jest jakiś inny prokurator w Polsce, który mógłby pochwalić się podobną?! I tylko jednej sprawy nie udało mu się dokończyć, sprawy zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki, w której chciał stawiać zarzuty m.in. Kiszczakowi i Chrostowskiemu. Czy chciał te zarzuty stawiać, by akurat w tej jednej jedynej, najważniejszej sprawie życia - jak mówił w mediach - ponieść porażkę? To pytanie retoryczne, podobnie jak pytanie o przyczyny, dla których uniemożliwiono mu dokończenie tego śledztwa.
Odpowiedź na swoje pytanie znajdziesz wówczas, gdy ustalisz, kto był ministrem sprawiedliwości w roku 1991, konkretnie jesienią 1991 roku, gdy po raz pierwszy prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu odbierano śledztwo w sprawie zbrodni popełnionej na Księdzu Jerzym. Dowiesz się jeszcze więcej, gdy ustalisz, w jakich okolicznościach - i po jakim fakcie !!! - ówczesny minister sprawiedliwości to śledztwo Witkowskiemu odebrał, a następnie skierował na ślepy tor.
Ja zwykle, nie zaniża Pan poziomu. Wnikliwie, rzeczowo, i bardzo logicznie. Dobrze, że Pan jest, dobrze, że interesuje się Pan tą sprawą. Jest bardzo ważna, może nawet kluczowa, zarówno dla zrozumienia najnowszej historii Polski jak i dla zrozumienia tego, co dzieje się obecnie, tu i teraz.
Bezwartościowe Nagrody Press
Komorra zaprasza na kawę
Do Saliga 3
DO SALIGA 2
DLA SALIGA
Prokuratura gra w SIMS-y
Świadek
rebeliantka
Porażające konsekwencje - MiddleFinger
Middle Finder
Do MiddleFinger
Pytanie do MiddleFingere
Komorowski złożył fałszywe zeznania?
O tym, co porażające
trzecia prędkość kosmiczna
Do autora
Zjazd
Dla mayday 2
Dla mayday
Gra zbrodnią