Drogi Redaktorze!!!
Mój tekst (dwuczęściowy) w "Polsce" jest próba spojrzenia na te wydarzenia oczami historyka w oparciu o znane mi źródła. Nie jest to tekst prawnika czy prokuratora. Ja nie zajmuję się w tekście eksponowaniem materiału dowodowego - to siłą rzeczy należy do prokuratora, który prowadzi to śledztwo. Ja jedynie rekonstruuję te wydarzenia w oparciu o znane mi źródła, zachowując doń badzo krytyczny stosunek anie afirmacyjny. W latach 2003-2004 zajmowałem się wraz z prok. Witkowskim ta sprawa prowadząc kwerendę archiwalna w archiwach IPN i nie tylko IPN. Oczywiście wiele moich i nie tylko moich ustaleń, które zawarłem w tekście było w ostatnich latach prezentowanych przez wielu dziennikarzy i publicystów. Niestety nie mogłem w takim tekście omawiać literatury i publicystyki poświęconej sprawie. Nie chodzi o to, ze wiele osób się nie zgadza z obrazem tych wydarzeń jaki udało mi się zrekonstruować, ale o to że odmawia mi sie w ogóle prawa do napisania tego tekstu. I to jest najbardziej dla mnie zaskakujące. Myślę, że za kilka dni ustosunkuję się do krytycznych uwag odnośnie mojego tekstu.
Pozdrawiam
L.Pietrzak
Wyrok Sadu Okręgowego w Warszawie zaskoczył mnie bardzo. Nie dlatego, że wydał takie a nie inne orzeczenie. Nie pierwszy raz prawda została wykoślawiona przez wymiar sprawiedliwości. Takich przypadków w polskich sadach były dziesiątki, wystarczy wspomnieć o sprawie "Świetego", w której osiagnieto Himalaje w tym zakresie. Zaskoczeniem dla mnie jest bełkot w uzasadnieniu sadu - całkowity bełkot!!! Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie sad oparł swoje dowody oceniając moja prace jako biegłego i czy to było przedmiotem sprawy. Jaki jest zwiazek pomiedzy moja opinia w sprawie sprzed czterech lat a moimi publikacjami obecnie. Kompletny nonsens. Sad miał rozstrzygnąc co innego i tylko w zakresie przedmiotu sprawy a nie robić sobie wycieczki po moim garbie. Skandal, skandal..... strasznie mnie to w...wiło!!!!!!
Pozdrawiam wszystkich salonitów
Leszek Pietrzak
Mój tekst w "Polsce" o zbrodni na ks. Jerzym nie ukazał się w całości, pominieto kilka fragmentów, m.in fragment o niszczeniu akt na ten temat w MSW w okresie 1989-1990. Nie jest rozwiniety równiez wątek służb wojskowych w sprawie, ale zostawiam to na nksiążkę o słuzbach wojskowych. Mam jedynie dwie uwagi uzupełniajace. Po pierwsze nie było żadnej rywalizacji w okresie Kiszczakowskim pomiedzy słuzbami. Gdy Kiszczak został szefem MSW zyskał całkowity monopol w słuzbach. Kontrolował SB i utrzymywał nadal kontrolę w słuzbach wosjkowych. Ponieważ wywodził się ze służb wojskwych i nimi przez wiele lat kierował było to jego naturalne zaplecze do kierowania słuzbami. Kiszcak nie miał pełnego zaufania do wyzszej kadry kierowniczej SB. Newralgiczne funkcje kierownicze w MSW były obsadzane przez Kiszcaka ludźmi ze słuzb wojskowych. I tak przykładowo Inspektorat Ochrony Funkcjonariuszy (IOF) był obsadzony przez płk Sylwestra Gołębiewskiego i to on w zasadzie kontrolował operacyjnie nie mających zaufania Kiszczaka dyrektorów Departamentów i Biur w MSW. Oczywiście tezę ta można znacznie bardziej rozwinąć. Krótko mówiąc nie było żadnej rywalizacji pomiędzy ówczesnymi służbami - był monopol Kiszczaka i to on decydował absolutnie o wszystkim co działo sie w służbach i co służby robiły. Tezy o rywalizacji słuzb nie mają żadnego umocowania źródłowego i nie wazne kto takie tezy głosi.
Temat frakcji w PZPR i ich rywalizacji jest bardzo ciekawy, ale nikt go do tej pory gruntownie nie zbadał, natomiast wielu "wybitnych"znawców o tym mówi lub chce mówić. Prawda jest taka, ze historycy, którzy bez przerwy występują w mediach i są non stop cytowani nie ślęczą w archiwach i nie czytają dokumentów źródłowych a jedynie wygłaszają propagandowe tezy. W Polsce ważniejsze o tego co się mówi, jest kto to mówi.Mówić może autorytet - najlepiej niekwestionowany np. W.Kulesza a reszta ma słuchać niczym arcykapłanów.
Gorąco Pozdrawiam
Leszek Pietrzak
Od wielu lat wielu znanych publicystów i dziennikarzy lansuje pogląd o roli gen.Milewskiego w sprawie smierci ks.Popiełuszki stawiając m.in tezę , że zamorodowanie księdza było wynikiem walki pomiedzy frakcjami Milewskiego i Kiszczaka. Polecam lekturę stenogramów z posiedzeń Biura Politycznego KC PZPR z lat 1982 - 1985, ale całości a nie częsci, jak to czyni wielu medialnych historyków. Wynika z nich jeden wniosek. Otóż w październiku 1984r. gen. Milewski był w zasadzie już trupem politycznym i mógł czekać na egzekucję. Utrcaił swoje polityczne wpływy i mało prawdopodobne jest aby liczyli sie z nim Sowieci. To Kiszczak mógł być tylko ważny dla Sowietów - to on dysponował realna siła, jakim był podległy aparat bezpieczeństwa i nadal ogromne wpływy w służbach wojskowych. W okresie wrzesnia i października Milewski usiłował wyjasnić swój udział w aferze "Żelazo" a raczej to dlaczego zniknęły "walory" (czyli ukradzione złoto, diamenty etc.) pozyskane w operacji. Zdecydowana wiekszość BP KC PZPR był wzburzona jego matactwem i wszyscy juz wiedzieli że jest politycznym trupem. Kiszczak bał sie afery "Zelazo" a raczej jej skutków. Sprawa Popiełuszki,która sie wówczas działa nie była wówczas najważniejsza dla towarzyszy. Trwało wówczas sledztwo MSW w sprawie smierci ks.Jerzego. Przypominam sobie, ze na jednym z posiedzen Jaruzelski zadał pytanie, czy oskarżeni (piotrowski et consortes) mogą mieć wiedzę na temat "Żelaza". Kiszczak stwierdził wówczas, ze nie. takich ciekawostek pojawia się tam mnóstwo. Generalnie nie znam żadnych źródeł a spędziłem w przeciwieństwie do głoszacych opinie światłych historyków i publicystów tysiące godzin nad róznyymi materiałami źródłowymi dotyczacymi sprawy, które przemawiałyby za rolą Milewskiego w sprawie.
W swoim artykule w "Polsce" starłem się zrekonstruować w skondensowanej formie mmniej więcej wszystko to co działo sie w sprawie pomiędzy 19 października 1984r. a marcem 1990r.(do tego momentu formalnie prowadzone były sprawy TERESA, TRAWA i ROBOT). Zabrałem głos jako historyk. Z uwagi na fakt, ze w latach 2003-2004 byłem biegłym w sledztwie nie mogę wskazywać dowodów, jakie przemawiają za tezami zawartymi w artykule. Nie taka jest tez rola historyka. Mój tekst leżał w redakcji wiele miesiecy i to redkacja podjęła decyzję o jego opublikowaniu. Zabrałem głos również dlatego, ze wiele wyników mojej ciężkiej pracy było prezentowanych przez media, niejako poza mną.
Zostałem już opluty przez wiele środowisk i redakcji oraz wiele znanych "autorytetów". Zarzucono mi nawet działanie z inspiracji kpt. G.Piotowskiego.
Pozdrawiam
Leszek Pietrzak
Szanowny Panie Aleksandrze!!!
Opinia moja co do notatki udostepnionej prokuratorowi Witkowskiemu przez A.Paczkowskiego została wydana na pismie we wrzesniu 2004r. i znajduje się w aktach sprawy. Niestety nie mogę ujawnić wniosków z uwagi na tajemnicę sledztwa. Szkoda, ze Pan W.Kulesza wypowiada się na jej temat nie znając tej opinii i opowiadając bzdury.Wielokrotnie zwracałem uwagę na konieczność dokonania gruntownej kwerendy w zasobie archiwalnym przejętym przez IPN z WSI w aspekcie działań WSW wobec ks.J.Popiełuszki. Nikt mnie nie chciał słuchać. Od dawna wiadomo czego szukać i gdzie szukać.
Pozdrawiam
Leszek Pietrzak
Do redaktora Śmiłowicza
Jakim prawem
Drogi Panie Aleksandrze
Szanowny Panie Aleksandrze
Głos L.Pietrzaka