ty-ranozaur 1

komentarze użytkownika

  • 07.07.2010 13:00

    Ciekawy zapis świadomości autora

    Tekst interesujacy, jako zapis swiadomości autora - bo nie jako opis faktów...
    1. Nie wiedziałem, ze PiS dopiero "zostanie pozbawiony prezydentury" "skończą sie weta (...) blokady". Kto był p.o. Prezydenta od 10 kwietnia ?
    2. "PiS nie bedzie przeszkadzał (...) a w zamian nie bedzie obciążany". Myli sie Pan: PiS przeszkadza przez sam fakt, ze istnieje, a obciążany był jest i będzie. O wszystko. I dobrze wiemy, jak Pan czy pani RR-K się będzie z tego cieszył.
    3. PiS musi określic swoja pozycje. A wrogów definiuje nie częściej niz PO. Jakieś 2 miesiące temu chodziło po "wiodacych mediach" stwierdzenie, że Kaczyński "agresywnie milczy". Niedaleko juz do oficjalnego zarzutu "myslozbrodni" - np. o katastrofie smoleńskiej
    4. Palikot - brutalny ? Ejże, z Pańskiego punktu widzenia to wspaniały, dowcipny i dociekliwy komentator wydarzeń politycznych. Często ma trafne prognozy - zobaczymy, kiedy drugi z Kaczyńskich zostanie zastrzelony i obdarty ze skóry...
    5. A mnożace sie watpliwosci w sprawie smoleńskiej ? Zapytac Rosjan, oni wyjaśnią, że podwazanie oficjalnej wersji z pijanym szalonym prezydentem - "to bluźnierstwo"
    Kończę i życzę szampańskiego nastroju...


    STARY: Podzwonne
  • 27.05.2010 12:50

    niestety, Gutek może nas miec w d... żym poważaniu :-(

    To nie my (ani nasz bojkot) wpłyniemy na dochody firmy. Firma rozkwita, jak dobrze żyje z państwem, tj. z rządem, tj. z rządzącą partią. Jak ITI, która zawsze może otrzymac pół miliarda "na wieczne nieoddanie". I będziemy na nią łożyc z podatków, parapodatków i rozmaitych opłat, póki będzie pod opieką władz. Zawsze można np. nakazac szkołom organizowanie seansów. Albo dofinansowac jakiegos Gutkowego gniota...

    Chyba że cos sie zmieni na powaznie...
    GALIUSZ: Niech Gutek wie!
  • 23.05.2010 10:45

    @ owieczka

    To teraz mogą powstawac tylko filmy prorządowe ?
    A w latach 2005-2007 ?

    Wracaja czasy, które komentował Jan Pietrzak:
    "na milicję mnie wzięli nazajutrz
    bardzo groźne padały tam słowa:
    'Wam sie chiba nie podoba socjalizm'
    'wam sie ustrój, kulego, nie podoba !' "
    MARCIN BIENKOWSKI 1: nowa Polska, stara cenzura
  • 16.05.2010 12:23

    worek ziemniaków

    Komorowski naprawdę może sobie pozwolic na wszystko. I byc wcieleniem wszelkich wad
    Mógłby zamiast niego startowac nawet worek kartofli
    Bo i tak wielbiące go media wytłumacza, ze jest wspaniały. A za rogiem czai sie kaczyzm. Tym groźniejszy, że milczący...
    A w razie czego lekko zmieni sie ordynację...
    I spora częśc społeczeństwa to kupi

    Niestety, jestem dzis pesymistą
    ROSEMANN: Polska jest najważniejsza (skrawek podsumowania)
  • 11.05.2010 10:27

    Tylko czy poparcie Jaruzelskiego wystarczy...?

    Może Komorowskiemu uda się jeszcze pozyskac pomoc Cz. Kiszczaka i J. Urbana ?
    A w ostatecznosci - G. Piotrowskiego ?
    KOKOS26: ZORRO, MARTWA NATURA I VOODOO
  • 05.04.2010 23:49

    wishful thinking...

    Ech, pamiętam te doniesienia sprzed prawie roku: mlodzi, wyksztaceni i z wielkich miast Iranu chcą zmian, zwycięstwo Musawiego już na wyciagnięcie ręki, tylko zacofana prowincja popiera Ahmadinedżada... Nie mam powodu, żeby gratulowac zwyciężcy, ale kalki znaczeniowe, jakie wytworzyli sobie dziennikarze na całym swiecie sa przerażające: młodośc = tolerancja = otwartośc = ateizm = postęp. No i oczywiście przekonanie, ze kilka ulic w centrum Teheranu to cały kraj - tak jak u nas "warszawka" z "krakówkiem".
    E-MESS: Iran: fałszerstwo wyborcze to mit
  • 02.04.2010 22:32

    Oświetlone miasto o 21.37

    Szanowny Panie FYM !
    Ostatni wpis, jaki widzę w chwili gdy piszę te słowa, pochodzi od Piotra Franciszka Świdra z godz. 21.02. Mam za sobą świeże doświadczenie: ok. 21.30 zgasiłem światło, zacząłem odmawiac "Wieczne Odpoczywanie" i patrzyłem przez okno na front kamienicy naprzeciwko. Paliło się wiele świateł, trudno zauważyc tendencję aby o 21.37 ich ubyło.

    Nie odnosi Pan wrażenia, że nas już nie ma ?

    15 lat temu sąsiadujace z nami państwo, któremu "z nieba" spadła nieoczekiwana i nie pragniona niepodległośc - postanowiło sie jej pozbyc. Łukaszenko, pozbawiając Białoruś własnej flagi, języka i oddając ja pod kuratelę Rosji zapewnił poddanym tani gaz, i "małą stabilizację" - i prawdopodobnie nadal popiera go większośc ludności.

    Nie odnosi Pan wrażenia, że taką role jak Białoruś w ZBiR - zaczynamy odgrywac my w UE ?
    Nie odnosi Pan wrażenia, że u kresu tej drogi znajduje się sytuacja Słowian Połabskich ? Sympatycznej grupy etnicznej wokół Budziszyna (Bautzen), uznanej oficjalnie za mniejszośc, otrzymujacej rządowe środki na swój folklor - i spokojniutko wymierającej, bo młode pokolenie nie widzi sensu kultywowac języka i obyczajów, które utrudniaja stanie się prawdziwym Niemcem ?

    Trochę zastanawiałem się nad epoką saską. Zwracam uwag na podstawową różnicę: ówczesna szlachta była patriotyczna. Był to patriotyzm prymitywny, a na dłuższą metę dewastujcy ojczyznę, ale poczucie że Polska jest wartością nadrzędną przepajało całą klase polityczna (aczkolwiek liberum veto i swoje przywileje klasa ta uznawała za ideał ustroju). Tym niemniej nawet targowiczanie nie przewidywali rozbioru kraju. a konfederacxi barscy majac mętną wizję przyszłej Polski - byli gotowi ofiarnie za nią walczyc. Wystarczyło ich dzieciom wyjaśni, ze dobro Polski zasadza sie na innych wartościach...

    Po 1989 r. po raz pierwszy w środkach masowego przekazu i wśród elity pojawił się silny (nie wiem, czy nie dominujacy) pogląd, że patriotyzm = nacjonalizm = faszyzm. I Polska nie powinna podkreślac swoich interesów, odrebnosci, specyfiki, ale pogodzic się z tym, ze wszelka modernizacja przychodzi z Zachodu, a ideałem byłoby przeobrazic Polaka w Europejczyka (najlepiej we Francuza, w praktyce pewnie wyjdzie Niemiec)

    Jeśli do tego dodac, ze osoby wykształcone i przedsiębiorcze naprawdę nie musza walczyc o dobro Polski, bo dadzą sobie rade na Zachodzie, a zatem w kraju pozostaną mniej odważni i zaradni - mozna się przestraszyc o nasza przyszłośc.

    Z Wielkanocnymi pozdrowieniami...
    FREE YOUR MIND: Wizje Polski
  • 28.03.2010 10:34

    święta racja, Panie Profesorze !

    O niewygodnych faktach można nie pisac.
    Oczywiscie nie sądze, aby apel redaktora jednej z gazet był tutaj wystarczający, ale już presja wsparta wymiarem sprawiedliwosci i administracją może byc skuteczna.
    Rok temu za nieprawomyślną książkę magistra P. Zyzaka, Jagiellonka zapłaciłaby kontrolą ministerialną, obecnie wydawnictwo które ją wydało ma zapłacic kolosalna kwotę na przeprosiny za to, ze ośmieliło sie podac niewygodne fakty, a sam autor śmiga wózkiem dostawczym po supermarkecie. Gdyby napisał pracę na 60 stron w jeden wieczór, metodą "kopiuj-wklej", by może byłby juz na studiach doktoranckich. Ale jemu zachciało się robic magisterkę na 600 stron...
    Wspaniale wyczuwa Pan ducha czasu, Profesorze !
    WOJCIECH SADURSKI: To nie piszcie!
  • 22.03.2010 11:15

    Chyba widzieliśmy inne spektakle...

    Pisze Pan: "Przez ponad miesiąc mieliśmy zwyczajowy festiwal niechęci i obrzydzania związany z prawyborami w Platformie".
    Ja widziałem przez ponad dwa miesiące zwyczajowy festiwal zachwytu nad dzialaniami PO - jakiekolwiek by one nie były. Często wręcz z wyprzedzeniem:

    Tusk wystartuje ? - wspaniale !
    Tusk zrezygnuje ? - cudownie !
    Tusk wskaże kandydata ? - znakomicie !
    Kandydata wskażą prawybory ? - wyśmienicie !
    Uczestników prawyborów wskaże Tusk ? - super !
    Głosowanie bedzie jawne ? - świetnie !
    Rywalizacja będzie niekonfrontacyjna ? - niesamowicie !

    To, że teatrzyk będzie medialny było wiadomo od dawna. Przecież nie dlatego, ze kandydaci są dobrzy, ale dlatego, że podobaja się pracownikom mediów. A np. 30 paneli tematycznych zorgasnizowanych na kongresie PiS dwa tygodnie wcześniej - nie podobało się pracownikom mediów. Zreszta Egipt Kaczyńskiego też im się nie spodobal...

    Polecam wierszyk C.K. Norwida "Epizod" (1883)

    Opisać chcę Ci szczegół z bitwy pod Sadową,

    Posłuchać racz i, jeśliś łaskaw, się zastanów:

    Ten SZCZEGÓŁ jest OGÓŁEM - on sercem i głową!

    - Tu i tam stało cztery szwadrony ułanów

    Z pułków czterech. - Cesarscy tu, owdzie Królewscy

    (Zacni rodacy - rzutcy do konia i broni).

    Z tej strony żółci, biali, czerwoni, niebiescy,

    Z tamtej - niebiescy, żółci, biali i czerwoni.

    - Jakże natrą!... gdy hufiec tu dzielny, tam dziarski,

    Z owej strony Królewski, z tej strony Cesarski,

    Chorągiewek tysiące i barwy pułkowe:

    Niebieskie, żółte, białe i amarantowe...

    Szarży podobnej nie widziały dzieje!

    - Tak! - pod Sadową było... Mości DOBRO-dzieje

    BUFON: No to po prawyborach a dalej bez zmian
  • 08.03.2010 16:58

    koniec afer - hura...!

    W zasadzie można zgodzic się z tytułem.
    No, może z uszczegółowieniem, że skończył się (i to już 2,5 roku temu) czas afer rządowych. Zaczęła się epoka afer opozycyjnych. Połamany laptop, dorsz za 7,35, "małpki" konsumowane seryjnie przez prezydenta, tegoż prezydenta haniebne zachowanie w Gruzji, haniebne zwlekanie z podpisaniem Traktatu Lizbońskiego, haniebny brak wsparcia dla kandydatury Sikorskiego na szefa NATO (o przepraszam, dzieki temu Sikorski może teraz ubiegac się o stanowisko głowy państwa), haniebny atak "spekulantów" z KDT na ochroniarzy (lipiec), czy haniebny list stoczniowców, którzy zniechęcili Katarczyków do kupna naszych stoczni (sierpień).
    Terkst P.Śmiłowicza ma w sobie pewną wartośc: ostentacyjne wręcz wyjaśnienie czytelnikom, że o tym, co jest aferą (a nawet więcej - co jest rzeczywistością) decydują media - w tym kontekście koledzy Pana Dziennikarza. "Media nie potraktowały PO szczególnie ulgowo" - to nie jest żart ! To jest wyjaśnienie nam wszystkim: "a teraz ogłosimy, że niebo jest zielone w żółte prążki i nam uwierzycie".
    Oczywiście - na zasadzie "mądrości etapu":
    1. nie ma zadnej afery hazardowej
    2. Jest tylko afera Kamińskiego, który chciał zniszczyc rząd
    3. Dymisje w rzadzie nie maja nic wspólnego z aferą, sa po to, by rzadziło się jeszcze sprawniej
    4. W komisji sledczej nie można dac zadnej władzy opozycji (a najlepiej, żeby opozycji w ogóle w niej nie było) - bo po co ?
    To nie są wypowiedzi tylko działaczy PO. To leitmotiv komentarzy w wiodacych mediach. Przy okazji widzieliśmy przykłady w mikroskali: sprawa Polańskiego, sprawa Piesiewicza - działania osłonowe w mediach szły pełna parą...
    Jeżeli media nie będą zainteresowane jakąś aferą - to afery (w sensie skutków społecznych)nie będzie. P.Śmiłowicz pisze to otwarcie (tak jak jakiś czas temu P. Wojciech Mazowiecki, tłumaczący, że nie należy drążyc afer PO, bo to może służyc PiS), a legion jego kolegów po fachu realizuje w praktyce.

    Kaczyński nieustannie zapomina, że nie wystarczy miec rację - trzeba jeszcze ją promowac. I jest na najlepszej drodze do tego, zeby w przyszłości postrzegac go jak Erazma Otwinowskiego. Był taki szlachcic, który u progu XVIII w. napisał sensowny projekt reform państwa. Nikt go nie wysłuchał, zaczęły sie czasy saskie, a pomysły popadły w zapomnienie. Przynajmniej żyło sie radośnie i beztrosko. Całe dwa pokolenia...
    Panie Śmiłowicz, dzieci i wnuki beda Panu wdzięczne za uzyskany "komfort psychiczny". Polska bez afer, no po prostu pięknie.
    A co później "Później i tak będziemy martwi..."
    NEWSWEEK POLSKA: Koniec ery afer
  • 07.03.2010 20:19

    pozdrowienia od Orwella !

    może następnym zwrotem wykorzystanym przez polskie sądownictwo będzie "myślozbrodnia"...?
    DEFETYK: Mowa nienawiści
  • 06.03.2010 11:36

    cdn...(?)

    Pani Alicja Tysiąc domagała się skutecznie odszkodowania za uniemozliwienie jej dokonania aborcji w 2000 r. Teraz jej córeczka kończy 10 lat...
    Byc może za kolejne 10 lat doczekamy następnego procesu - w którym dorosła już córka Pani Alicji bedzie się domagała legalnej możliwości przeprowadzenia na starzejacej sie matce - eutanazji...
    1MAUD: Perełki PRL-u. Awangarda narodu
  • 23.11.2009 10:39

    mr off, Pan się ośmiesza...

    "Czy robotnik traktowany jak zwierze i bezlitosnie eksploatowany mial prawo do zadania godnej placy?"
    Kto gorzej traktował swoich "proli" np. w 1930 r.: kapitalista Ford czy komisarz ludowy Ordżonikidze ? gdzie za kwadrans spóźnienia do fabryki groziło 5 lat łagru ? w USA, w Polsce, czy w ZSRR ?
    W XIX w. Wiktor Hugo w "Nędznikach" potępiał system, który za kradzież bochenka chleba skazywał na 5 lat więzienia. Nie domyślał się, nieborak, że w ZSRR sto lat później powstanie "prawo o pięciu kłoskach" - za kradzież takiej ilości kołchozowego mienia - tyleż lat na Kołymie.
    Skad wzial sie komunizm, skoro swiat byl taki cacy?
    Przed 1917 r. w komunizm mozna było jeszcze wierzyc. Ale kto słuzył tej ideologii 20 lat później, już po wielkim glodzie, kolektywizacji i

    "Kto odbudowal Polske po zniszczeniach wojennych i stworzyl PRL jak nie polska wies?"
    Jak to kto ? Józef Wissarionowicz, Chorąży Postępowej Ludzkości !!! Zawdzięczamy mu i Pałac Kultury i Nową Hutę. Gdyby nie on, wegetowalibyśmy jak Hiszpania po wojnie domowej, pod dyktaturą jakiegoś Franco czy Salazara. Niech Pan porówna Półwysep Iberyjski po 40 latach dyktatur - i nas po 45 latach rzadów robotniczo-chłopskich - to zrozumie Pan, przed czym PRL nas ochronił i ile mu zawdzięczamy...

    "I dlatego wlasnie padl rezim brunatnej, panskiej, kastowej II RP"
    - teraz już na poważnie: Pan ubliża pokoleniu naszych dziadków, które tą II RP budowały. Jak Pan porówna 20-lecia 1918-1939 oraz 1989-2009 to może zrozumie Pan, jaką energię CAŁEGO NARODU zmobilizowała tamta Polska...
    DE VALMONT: ZABAWNY MICHNIK
  • 11.11.2009 18:51

    A ja spróbuję "Wiesława" bronic...

    Przestępcze korzenie PPR (i antypolski charakter wcześniejszej KPP) są dośc oczywiste. Podobnie jak zbiorowy mord na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Nie zmienia to faktu, ze w podstawowym - takim XIX-wiecznym rozumieniu pojecia "patriotyzm", Gomułka mógłby sie zmieścic (tak jak Tito, który miał wiecej szczęscia, czy węgierski regent Horthty, próbujący lawirowac między Hitlerem, Zachodem a Stalinem) - który miał go zdecydowanie mniej). Należąc do szmatławych organizacji i za czasów II RP i pod okupacją wykazywał sie z jednej strony odwagą osobistą, z drugiej - mniejszym poziomem zdziczenia i zacietrzewienia ideologicznego niż Nowotko, Mołojec czy Finder. Jego opór przeciwko nadmiernej sowietyzacji Polski w II połowie lat 40-tych, który przypłacił wiezieniem (i wszystko szło ku temu, żeby zapłacił głową, gdyby Stalin troche dłuzej pozył) tez był faktem. Będąc ortodoksyjnym lewicowcem starał sie jednak zachowac (i poszerzac) zakres swobody wobec ZSRR. Po objeciu władzy od 1956 r. w znacznej mierze odkłamał przeszłośc, pozwolił na honorowanie żołnierzy AK (wcześniej masowo mordowanych i represjonowanych). Zaniechał prześladowań rolników, przymknął oko na prywatne rzemiosło. Jego szef dyplomacji A. Rapacki nie próbował oczywiscie wydobyc nas z sowieckiej strefy wpływów (Węgry próbowały w 1956 r. - z wiadomym skutkiem), ale zabiegał o to, abyśmy w III wojnie swiatowej nie stali sie głownym celem uderzeń jadrowych. No i oczywiście załatwiony w ostatnich dniach rządów problem granicy zachodniej. Na pewno nie potrafił dobrze ułożyc relacji z Kościołem (ale jego wojna o millenium roku 1966 też była o wiele łagodniejsza niz ciosy zadawane religii przez Bieruta). Na pewno też pod koniec lat 60-tych nie był w stanie zrozumiec ani rosnacych aspiracji społeczeństwa, ani intryg Moczara i Gierka wewnątrz aparatu partyjnego.
    Nie był ani geniuszem, ani aniołem, ale odradzałbym spisywanie go na straty jednym zdaniem "sowiecki pachołek". Ewoluował, próbował robic coś dobrego dla Polski i czasem mu sie udawało. A czasem doprowadzał do dramatu.
    MARCIN KACPRZAK: Restauracja towarzysza "Wiesława"
  • 01.11.2009 20:51

    miłosierdzie, miosierdzie... i po miłosierdziu !

    Pani RRK !
    Krótko trwało to Pani "poszukiwanie świętosci w miłosierdziu".
    Wstrzasające jest to Pani stwierdzenie "słuzba złej sprawie", w kontekście ewentualnej nagłej smierci Prezydenta. Widzi Pani, przy całej niechęci do Tuska, moge go nazwac "złym premierem" (w znaczeniu nieudolnosci), ale bez wyroku sadowego nie ośmiele się powiedziec, ze słuzyłby "złej sprawie", bo to zakłada domniemanie świadomej złej woli. Szpiegował na rzecz Rosji ? Sprzedawał gospodarkę Niemcom ? i sadze, ze to samo dotyczy Pani stosunku do Kaczyńskiego.
    Akurat zresztą przykład Gruzji - to podjecie przez niego duzego ryzyka w dobrej sprawie. I to go różni od Premiera, który pół roku wcześniej, na poczatku 2008 urzadził sobie urlop w Alpach, a dyżurni klakierzy piali z zachwytu jak pieknie - bez żadnej obstawy śmiga na nartach. Rozbicie przez szefa rzadu czaszki o jakiś kamień na stoku destabilizowałoby państwo tak samo jak celna seria z AK-47 wymierzona w prezydenta - tylko że jeden zginąłby "za wolnośc wasza i naszą", a drugi - przypadkiem.
    Myli Pani dwie rzeczy: istotnie, religia i jej wskazania moralne powinna mieszac się (w znaczeniu: przenikac) ze wszystkimi sferami życia. Natomiast w Pani tekscie ujrzałem mieszanie (w znaczeniu: chaotyczne łaczenie różnych elementów) religii z Pani osobistymi sympatiami czy systemem wartosciowania.
    Ma Pani oczywiscie do tego prawo, w Piśmie Świetym znajdzie Pani wiele wskazań, które można tłumaczyc na najróżniejsze sposoby (chrześcijanin moze zarówno trzymac się z dala od polityki, w mysl hasła: "Królestwo Moje jest nie z tego świata", jak i wchodzic w nia, powołujac się na "oddajcie cesarskie - cesarzowi"). Ale niech się Pani nie dziwi, kiedy inni reagują sceptycznie...
    RENATA RUDECKA-KALINOWSKA: W poszukiwaniu Wszystkich Świętych
  • 01.11.2009 19:28

    A czy Kaczyński może byc świętym ?

    Szanowna Pani RKK !

    Pozwoliła Pani sobie wymieszac zasady katolicyzmu z publicystyką polityczną i z własnymi prywatnymi poglądami w niezły kogel-mogel... A to nieładnie, zwłaszcza w Dzień Wszystkich Świetych.

    O Pani miłosierdziu świadczyłoby postawienie pytania o szansę świętości Lecha czy Jarosłwa Kaczyńskiego. Skoro "taki duży, taki mały moze...". Natomiast pytajac o Tuska - w świetle całej Pani dotychczasowej publicystyki - ustawia się Pani w jedym szeregu z wazeliniarzami, którzy widzą Tuska premiera "dotkniętego geniuszem". Stąd to szukanie "porozumienia w miłosierdziu" w Pani wydaniu wydaje mi się mocno niekonsekwentne

    Ad meritum: Czy Tusk ma szansę ? A czy którykolwiek z absolwentów seminarium nie ma - potencjalnej - szansy na Biskupstwo Rzymskie ? A czy którykolwiek z graczy w totka nie ma szansy na wielka kumulację ?

    Dla polityka droga do swiętości jest szczególnie trudna (pomijajac prawosławie, które czci każdego władcę - od chanów, poprzez carów, Stalina, aż do Putina). W przeszłości wielu władców wyświecano z przyczyn politycznych - jak np cesarza Niemiec Henryka II, którego my znamy jako zawzietego wroga Bolesława Chrobrego. Skoro obecnie trwa proces beatyfikacyjny R. schumana za pomysł integracji europejskiej, to ta droga jest jeszcze otwarta...

    Ale z całym szacunkiem - polityk, który wygryzł z ugrupowania Olechowskiego, Płazyńskiego, Rokitę, Gilowską, a ostatnio rozjechał schetynę moim zdaniem jest niezłym pijarowcem i intrygantem, ale świętośc.

    Nie wiem, czy w Pani oczach nie dopuszczam sie bluźnierstwa, ale gdyby rok temu Prezydent dostał w Gruzji kulkę - to on byłby dla mnie znacznie poważniejszym kandydatem na ołtarze.
    RENATA RUDECKA-KALINOWSKA: W poszukiwaniu Wszystkich Świętych
  • 31.10.2009 19:40

    Henryk Walezy też...

    Jest b. prawdopodobne, ze panujacy przez kilka miesięcy w Polsce Walezjusz tez był homo. Odsyłam do powieści J.I. Kraszewskiego "Infantka", opartej z kolei na XVI-wiecznych polskich kronikarzach, których raziły zabawy króla (bale, maskarady) z udziałem poprzebieranych za dziewczeta przystojnych paziów. niektóre z tańców bardzo realistycznie przedstawiały sceny miłosne...
    PRZEMYSŁAW MANDELA: Homo Wladislaus?
  • 01.10.2009 15:49

    Sawicka się kłania...

    Może niech sie Chlebowski ładnie rozpłacze, wykrztusi, że PiS chce go zniszczyć (jak Sawicką, a pewnie i ś.p. Blidę), a od razu słupki poparcia mu poszybują...
    SEAMAN: No i po Chlebowskim...
  • 02.09.2009 16:53

    A może by tak do meritum, Pani RKK ?

    "To język, którego ani ja, ani świat w swojej większości nie rozumie".
    Jak rozumiem, ma Pani adekatne badania, jaka większość świata tego języka nie rozumie. Anglicy, Francuzi, Amerykanie, Żydzi, Niemcy, Rosjanie - nie okazują prezentują krzywd, jakich doznali (lub wydaje im się, że doznali) ? Japończycy w Hiroszimie, Ukraińcy w Babim Jarze, Niemcy w Dreźnie, Amerykanie w Pearl Harbour...
    To ze Pani czegoś nie rozumie, świadczy raczej o Pani, niż o mnie...
    Ja też nie do końca rozumiem teorię względności. Nie użyłbym tego jako argumentu dla jej deprecjonowania...

    "Używa Pan śmiesznych i patetycznych argumentów, typowych dla tego języka i kompletnie pozbawionych odniesień do rzeczywistości". Każdego śmieszyć może co innego, jeśli Panią rozbawiłem, to mam przynajmniej dobry uczynek. Czy są one pozbawione odniesień do rzeczywistości - nie Pani o tym decyduje

    "Dla mnie takie spojrzenie na Polskę, na mój kraj jest nie tylko anachroniczne - jest po prostu szkodliwe" - egocentryczka z Pani, co śię zowie, może przyjęłaby Pani dewizę "RKK - miarą wszechrzeczy". I jeszcze śmie Pani zarzucać patetyczność - mnie ?

    "Niech się Pan pociesza jak chce i potrafi" - widzi Pani, ja sie nie pocieszam. Ja widzę potężny kryzys tożsamości, jaki nam, społeczeństwu zagraża, jesli nie będziemy - co dzień, co godzina - powtarzac sobie skąd nasz ród i co mozemy zrobić dla Polski. Patetyczność ? - jak Amerykanów 4, a Francuzów 14 lipca, jak Rosjan 9 maja. Ale nie chciałbym, żebyśmy za 50 lat stali się takimi "serbołużyczanami" - ludem, którego nikt juz nie eksterminuje, nawet dostaje jakieś srodki na swój folklor - i który błyskawicznie zanika, bo młodzież uważa go za cepeliadę i sama dobrowolnie się germanizuje. Jeśli nie zadbamy o własne korzenie - to co powiemy wnukom ?
    RENATA RUDECKA-KALINOWSKA: Dwa języki
  • 02.09.2009 16:02

    Trochę faktów, trochę propagandy

    Półprawdy sa gorsze od jawnych kłamstw.

    Pani zapytania "co z tego ?" mają charakter wyłącznie retoryczny i mnożąc je można zdeprecjonowac wszystko: "co z tego, ze Oświęcim", ""co z tego, ze Katyń".

    "uznają za świetne przemówienie prezydenta, którego we własnym kraju szacunkiem niewielu darzy i nazwą go mężem stanu, skoro ze stanem owego męża mało kto się liczy" - argument dziwaczny: o wielkości poezji Norwida czy przenikliwości analiz Konecznego też za ich życia niewielu było przekonanych. Można mówić frazesy modne i popularne, można głosić prawdy głębsze, aczkolwiek nie przyjmowane chętnie.

    "Premier Polski organizując uroczystości rocznicowe związane z wybuchem II Wojny Światowej z udziałem najważniejszych polityków Europy uzyskał znacznie więcej niż wszystkie dotychczasowe rządy i prezydenci Polski" - ma Pani pełne prawo tak sądzić, aczkolwiek moim zdaniem przesada zawarta w tym zdaniu ociera się o szyderstwo. Może "osiągnął znacznie więcej" niz Kazimierz Wielki od czasu zjazdu u Wierzynka ? Może znacznie więcej niż Chrobry od czasu koronacji ?

    "Donald Tusk mówił językiem zrozumiałym dla współczesnego świata, językiem pozbawionym histerycznych roszczeń, bez zaściankowej tromtadracji, opowiadając o miejscach wydarzeń, pokazując je z bliska polskim gościom, jak gospodarz snujący opowieść o tym co się wydarzyło w jego własnym domu, spokojnie wskazywał na to, co dotąd niewyjaśnione, nienazwane, zafałszowane (...) polski premier nikomu „lekcji historii” nie udzielał, wiedząc zapewne, że ma do czynienia ze znającymi ją nie gorzej od Polaków" - widzi Pani sprzeczność we własnej wypowiedzi ? Spora część odbiorców to ludzie, którzy słyszeli tylko o powstaniu w getcie z 1943, a nie o powstaniu w Warszawie w 1944 r., którzy słyszeli o "morderczych Polakach mordujacych Żydów w obozach koncentracyjnych Jedwabne i Oświęcim". A druga, liczaca grupa odbiorców - to ludzie, którzy te kłamstwa interesownie i świadomie kolportowali. I nasza odpowiedzią nie może w takiej chwili być dialog, tylko - niestety monolog: nie można prowadzić dialogu z kimś, kto z głupoty albo niewiedzy twierdzi, że 2+2 to 7,5 a następnie ogłosić, że sukcesem jest wypracowanie z nim kompromisowego wyniku na poziomie 5,25 (bo mógł się upierać że jednak 6,18). Prawdę trzeba głosić, można ja usciślać, ale nie mozna jej negocjować.

    "Premier Rosji Władimir Putin wbrew propagowanej od czasów ZSRR wersji (...) uznaje datę napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku za początek wojny, w której Rosja brała udział" - tu zgoda z Panią, ale z istotnymi zastrzeżeniami: już wiele lat temu pojednawcze gesty "historyczne" podejmował Jelcyn. To za czasów Putina rozkwitła w Rosji atmosfera zafałszowywania historii. I Putin przez szereg lat ja przynajmniej tolerował, jeśli nie inspirował. Czy wiec jego wyważone wypowiedzi z ostatnich kilkudziesięciu godzin rekompensują wcześniejsze działania ? I przede wszystkim, czy nie sa grą, w której za tydzień / miesiąc / kwartał bedzie można znów wrócić do antypolskiej propagandy - a potem znów ją w ciągu chwili wygasić ?

    Na koniec Pani patos:
    "Ludzie świadomi prawdy, pozbawieni kompleksów, nie ulegają propagandzie. Do nich język roszczeń nie przemawia". Proszę Pani, "roszczenia" nie są funkcją "propagandy". Mogą być prawdziwe bądź fałszywe, a propaganda może je nagłasniać lub wyciszać, ale jedno z drugim nie ma nic wspólnego ! Przez wiele lat wyciszano roszczenia naszych robotników przymusowych wobec Niemiec, od wielu lat eskaluje się żydowskie roszczenia wobec Polski za holokaust. czy z faktu, że roszczenia wobec Niemiec zgłaszać mogli przeważnie schorowani i słabo wykształceni robotnicy fizyczni, a przeciw nam występuja światowej sławy kancelarie prawnicze wynika cokolwiek dla prawdziwości tychże roszczeń ?

    "Oczekują od przywódców swoich państw języka, który otwierać im będzie świat a nie zamykać go w słusznej czy niesłusznej wersji wydarzeń minionych". Dla Pani to jest obojętne, czy ta wizja jest słuszna, czy niesłuszna ? Czy Niemcy odpierali polski atak na Gliwice, czy 17 września "rząd pańskiej Polski uciekł za granice, a państwo rozpadło sie" ?

    "Oczekują lekcji historii opartej o prawdę udowodnioną naukowo, zbadaną, ustaloną, wyjaśnioną spokojnie i rzetelnie" - właśnie ! Historia nie jest sztuka politycznych kompromisów i przemilczeń, ale faktów

    "Ale przede wszystkim oczekują wspólnej drogi w przyszłość, na tej małej kulce rzuconej w bezmiar wszechświata, na jakiej nam wszystkim przyszło żyć" - na tej małej kulce jednak miejsca rożłożone sa nierówno: ktoś ma złoża ropy, a ktoś jedynie "pole bitewne", po którym chodzą armie sąsiadów. I może to najsilniejsi daliby etyczny przykład ?

    RENATA RUDECKA-KALINOWSKA: Dwa języki

12 następna



zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij