wspomnę o warszawskiej komunikacji miejskiej i jej spersonalizowanych kartach miejskich. ZTM upierał się przy wymaganiu numeru PESEL od swoich podróżnych - i nawet GIODO tego nie dał rady powstrzymać.
A akwizycja kart spersonalizowanych była robiona przez zastraszanie - karanie kogo popadnie za drobne braki na "starych" kartach. Ubecka metoda, nijak inaczej mi się to nie kojarzy.
Prawa człowieka i fundacje z dużą kasą i wpólną tendencją...
Tu od strony kontroli praw człowieka w ONZ i w temacie aborcyjnym:
http://www.c-fam.org/publications/id.333/pub_detail.asp
Amnesty International też się w ten temat wpisuje.
Dla mnie to otwarte pytanie, czy proaborcyjność też (przynajmniej koncepcyjnie i organizacyjnie) miasto M sponsoruje, czy jakieś inne. Bardzo jestem ciekaw.
Z poczuciem zagrożenia tak łatwo nie pójdzie. Ludzie są zaszczepieni takim dość powszechnym wzorcem myślowym: poczucie zagrożenia --> teoria spiskowa --> oszołom niewart słuchania.
Mnie z tego wzorca wyleczyło czytanie blogów michaela, Toyah-a i właśnie Aleksandra Ściosa. A to chyba przede wszystkim dlatego, że pisząc nie wpadają w niekontrolowane emocje. I mają dorzeczną wizję.
Ich artykuły były odtrutką.
Dopiero po wyleczeniu mogę się zastanawiać nad tym, co - teraz już mogę tak powiedzieć - nasza strona mówi.
Widzi mi się, że takich odtrutek, a zarazem łączników do naszej strony, trzeba trochę do łatwo dostępnego mainstreamu wprowadzić. Nie pytaj mnie, jak ;-)
Już na uboczu tematu dodam, że ja zacząłem od strony głównej S24, a co ciekawsze blogi wyłapałem (niektóre dzięki komentarzom ich autorów na innych blogach) i czytam je przez RSS, co mnie uniezależnia od redaktorów s24 :-)
Poza tym życzę Panu Aleksandrowi powodzenia w doprowadzeniu - cegiełka po cegiełce - do zmiany na lepsze :-)
...co faktycznie bez zorganizowania społeczeństwa się nie uda.
Ale jak? Może zakładać setki NGO-sów, tak jak druga strona zrobiła, do robienia za tłum i naciskania/dawania pretekstu do "właściwych" decyzji? Czy to ma szanse działać bez wpompowywania wielkich pieniędzy?
Co skłoni normalnych ludzi do angażowania czasu, siły i pieniędzy w obronę normalności - która na pozór powinna bronic się sama? Co musi poczuć/dostać człowiek, żeby zawołał: Tak! chcę w tym być! ?
Jedną z przeszkód jest brak czasu. Ja to postrzegam jako atak typu denial of service na społeczeństwo, powodujący, że w przeciążeniu rutynowymi czynnościami człowiek nie ma czasu ani siły myśleć i decydować o poważnych sprawach.
Inne przeszkody to indywidualizm wartości, intensywnie wdrażany do kultury począwszy od lat pięćdziesiątych (książka o tym jest tu: http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23010666-23010000.html)
Co jeszcze trzeba w ludziach odbudować, żeby całość zadziałała, i nie dała się wywrócić na opak przez różnych nieuczciwców? I żeby druga strona nie za szybko się zorientowała, że tu sie coś odbudowuje? ;-)
w Radiu Warykańskim, 15 października 2008:
http://media01.vatiradio.va/podcast/00134121.MP3
położenie w pliku: 05:43
Księże Arcybiskupie,
w Polsce podniosły się jakieś głosy mówiące o tym, że nie wszystkie okoliczności śmierci księdza Jerzego zostały wyjaśnione. Czy X. Abp myśli, że może to jakoś wpłynąć na proces beatyfikacyjny?
- Będziemy oczywiście obserwować i będziemy do dyspozycji jeśli chodzi o uzupełnianie czy odpowiadanie na wszelkie pytania, które by się pojawiły.
Teraz IPN pracuje nad opracowaniem dwutomowej książki - dzieła wielkiego na temat Popiełuszki - tyle jest materiału. Kwintesencję tego wszystkiego, dzięki życzliwości IPN-u, zawarliśmy już w tym procesie dotychczasowym.
Nic nie powinno się nowego zdarzyć. Natomiast mnie się wydaje, że - jeśli chodzi o sam moment, czy samych sprawców męczeństwa, którzy tego dokonali w 84 roku - to sądzę, że istotną rzeczą jest tutaj to, że cały system był przeciwny. Miał w sobie to "odium fidei", i Popiełuszko, który działał jako człowiek Ewangelii, jako człowiek nauki społecznej Kościoła, jako człowiek, który stosował zasadę "nie daj się zwyciężyć złu, ale zlo dobrem zwyciężaj", jakby stał się ofiarą tego systemu. I nie ma wątpliwości, że z punktu widzenia podmiotowego było to męczeństwo za wiarę i w obronie godności człowieka, która jest także umocowana w Ewangelii.
Jak będą potrzebne jakieś wyjaśnienia jeszcze, to będziemy na ten temat mówić.
Jeśli chodzi o wydanie w książce, jest taki serwis:
http://lulu.com
Pozwala przygotować książkę w pliku, a potem za opłatą drukuje, oprawia i wysyła zamawiającym. Jak autor książki się zgadza, pozwala też pobrać PDF z treścią.
* * *
A poza tym, Autorze - czytam Pana teksty z wielkim zainteresowaniem :-)
W roli języka międzynarodowego się sprawdził angielski... w naszej okolicy i tymczasem; poczekajmy, czy za 30 lat nie zastąpi go język będący dla nas "wzorcowym trudnym językiem" ;-(
Nieprzydatny... nie do końca; Poznałem go w wieku 12-13 lat, był dla mnie *znakomitym* punktem wyjścia do rozumienia i uczenia się innych (naturalnych) języków.
Dzięki, o coś takiego mi chodziło.
Jakbyś tak po każdej swojej wiarygodnej i obiektywnej analizie do gołego wyniku dokładał ze dwa naczelne argumenty (choćby hasłowo, jak tym razem), mógłbyś może wyedukować czytelników, jak samodzielnie szukać odpowiedzi. I dałbyś szansę weryfikacji tego, co piszesz.
Chcesz tego?
Nieźle.
Gratuluję decyzji sprzed paru dni niezgodzenia się z Kaczyńskimi. To dobrze zrobi na wiarygodność.
I podoba mi się zgrabne wprowadzenie cytatami niebieskiej inkluzji z samego siebie :-)
*
A jeśliś jest kimś więcej niż poetą, to napisz, proszę, czemu akurat za 7 lat się rozpadnie i co konkretnie oznacza klasa umysłu CM16 :-)
*
czytam regularnie, jeszcze kiedyś tu wpadnę, pozdrawiam :-)
Widzę, że zapowiada się dłuższy cykl o warsztacie analizowania. Będę czytał z zainteresowaniem, ale na razie sceptycznie.
Czyżbyś chciał urządzić komórkę wywiadu pod flagą Open Source? ;-)
Jak można takie coś zabezpieczyć przed zatruciem (informacji na wejściu, analiz na wyjściu, zgromadzonych danych)?
Gdyby to chcieć eksploatować na dużą skalę (załóżmy, że dla dobra narodu, i to nawet naszego), czy liczba i struktura tematów nie zaprzeczą Twojej tezie, że każdy może być geniuszem?
Jeśli na mniejszą skalę, gdzie i co obetniesz, żeby Twoja teza się (choć na pozór) utrzymała?
Takie pytania sobie zadaję.
Czytam i próbuję rozumieć.
----
I widzi mi się, że dochodzisz - mówisz, że dochodzisz - do daleko idących wniosków.
Z Twoich analiz różne rzeczy niezbicie wynikają.
"W istocie rzeczy moja praca nad zdefiniowaniem realnych projektów programowych polskich partii politycznych doprowadza mnie do potwierdzenia wcześniejszej hipotezy."
Ale nie dajesz poznać, jak do tego doprowadza.
----
"Dla zgrabnej ilustracji [...] ustaliłem sześciostopniową skalę złożoności narzędzi myślenia [...] Każdy kolejny stopień oznacza podwojenie siły wyposażenia umysłu w środki działania."
Czy ta skala odzwierciedla coś poza Twoimi wyobrażeniami o myśleniu tych czy owych?
Czy wierzysz, że złożoność przekłada się na "środki działania"?
----
Opowieść o tym, jakim sposobem dochodzisz do swoich wniosków, pozwoliłaby mi ocenić Twoją wiarygodność.
Innym przyczynkiem do Twojej wiarygodności byłoby - choć raz, choć w jakimś szczególe - niezgodzenie się z PiS-em.
----
Życzę dobrego w czasie tych trudnych wyborów (albo i łatwych; co dla kogo...)
"Trymer" oznacza ostatnio także maszynkę do skracania zarostu. (Chciałem dodać "na twarzy", ale może to niepotrzebne zawężenie definicji? ;-)
Pozdrawiam, życzę wcielenia Twoich uzupełnień do Słownika.
Używam adblocka i sobie chwalę.
Myślę, że mimo istnienia adblocka pozostanie wielu odbiorców reklam, tak samo, jak wiele jest osób, które nie wyłączają telewizora między wieczornymi wiadomościami a prognozą pogody :)
Ciekawe pytanie - jak człowiekowi nielubiącemu reklam wetknąć taką reklamę, żeby go zachęciła? Chyba Google właśnie to próbują robić...
Nie wiem, o czyjej stracie czasu mówisz, ale jeśli o mojej, to:
1. Na tej stracie czasu parę ładnych kawałków kultury wyrosło;
2. Jeden współczesny autorytet (nie Twój, jak rozumiem) ostatnio powtórzył po dawnym autorytecie, swoim imienniku, że nie ma nic ważniejszego nad tę stratę czasu :-)
Wygląda, jakby o. Main wziął oficjum, którym - jako benedyktyn - jest zapewne przesiąknięty, i próbował je rozdestylować na frakcje:
milczenie - skupienie - rozproszenie (to odrzucamy) - postawa ciała - powtarzanie - (i tu się kończą te użyteczne w jego metodzie, resztę pomijamy) - słuchanie - głos - modlitwa psalmami - słowo Boże - uwielbienie - łączność z Kościołem - łączność z Niebem.
Też pewnie coś pominąłem.
Ale nie wierzę, żeby chrześcijaninowi miały wystarczyć te początkowe frakcje. One mają sens w połączeniu z dalszymi :-)
Jak ktoś nie wie, a chce wiedzieć, o czym piszę, proszę tu:
http://brewiarz.pl
albo (bezwstydna autoreklama) tu:
http://ppojawa.neostrada.pl
albo do pierwszego lepszego zakonu na jutrznię :-)
@otokar gacy
Bom też grubasek.
@wawa
Jako przyczynek do "systemu nadzoru"
A akwizycja kart spersonalizowanych była robiona przez zastraszanie - karanie kogo popadnie za drobne braki na "starych" kartach. Ubecka metoda, nijak inaczej mi się to nie kojarzy.
@Christof von Ingram
Tu od strony kontroli praw człowieka w ONZ i w temacie aborcyjnym:
http://www.c-fam.org/publications/id.333/pub_detail.asp
Amnesty International też się w ten temat wpisuje.
Dla mnie to otwarte pytanie, czy proaborcyjność też (przynajmniej koncepcyjnie i organizacyjnie) miasto M sponsoruje, czy jakieś inne. Bardzo jestem ciekaw.
Byt określa świadomość
S24, brak linków do dawnych postów --> blogi robią się ulotne
USA, przegięcie kopirajtu --> brak dobrej muzyki kościelnej
Anglia, przegięcie bhp --> pracownicy nie mogą chodzić w obrączkach (to na razie tylko jedna firma)
UE, regulacje niby to higieniczne --> dominuje chłamowata żywność od masowych wytwórców
Polska, sześciolatki do szkół --> maleje zawartość rodziny w rodzinie
Ech.
@autor
No to poszerzył Pan pole debaty publicznej. Brawo.
@artemida
Z poczuciem zagrożenia tak łatwo nie pójdzie. Ludzie są zaszczepieni takim dość powszechnym wzorcem myślowym: poczucie zagrożenia --> teoria spiskowa --> oszołom niewart słuchania.
Mnie z tego wzorca wyleczyło czytanie blogów michaela, Toyah-a i właśnie Aleksandra Ściosa. A to chyba przede wszystkim dlatego, że pisząc nie wpadają w niekontrolowane emocje. I mają dorzeczną wizję.
Ich artykuły były odtrutką.
Dopiero po wyleczeniu mogę się zastanawiać nad tym, co - teraz już mogę tak powiedzieć - nasza strona mówi.
Widzi mi się, że takich odtrutek, a zarazem łączników do naszej strony, trzeba trochę do łatwo dostępnego mainstreamu wprowadzić. Nie pytaj mnie, jak ;-)
Już na uboczu tematu dodam, że ja zacząłem od strony głównej S24, a co ciekawsze blogi wyłapałem (niektóre dzięki komentarzom ich autorów na innych blogach) i czytam je przez RSS, co mnie uniezależnia od redaktorów s24 :-)
@mayday, Sowiniec, Aleksander Ścios
...a wydać książkę dziś jest baaardzo łatwo:
http://lulu.com
Poza tym życzę Panu Aleksandrowi powodzenia w doprowadzeniu - cegiełka po cegiełce - do zmiany na lepsze :-)
...co faktycznie bez zorganizowania społeczeństwa się nie uda.
Ale jak? Może zakładać setki NGO-sów, tak jak druga strona zrobiła, do robienia za tłum i naciskania/dawania pretekstu do "właściwych" decyzji? Czy to ma szanse działać bez wpompowywania wielkich pieniędzy?
Co skłoni normalnych ludzi do angażowania czasu, siły i pieniędzy w obronę normalności - która na pozór powinna bronic się sama? Co musi poczuć/dostać człowiek, żeby zawołał: Tak! chcę w tym być! ?
Jedną z przeszkód jest brak czasu. Ja to postrzegam jako atak typu denial of service na społeczeństwo, powodujący, że w przeciążeniu rutynowymi czynnościami człowiek nie ma czasu ani siły myśleć i decydować o poważnych sprawach.
Inne przeszkody to indywidualizm wartości, intensywnie wdrażany do kultury począwszy od lat pięćdziesiątych (książka o tym jest tu: http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23010666-23010000.html)
Co jeszcze trzeba w ludziach odbudować, żeby całość zadziałała, i nie dała się wywrócić na opak przez różnych nieuczciwców? I żeby druga strona nie za szybko się zorientowała, że tu sie coś odbudowuje? ;-)
Czy zmiana daty/osób zabójców opóźni proces beatyfikacyjny? Mówi
Autor, 8 komma 8, mayday
@pubpn
@Lia_fail
@michael
@Michael
@michael
@michael, tajniki warsztatu
@Mirnal
@follow
@hazelhard
To za mało.