W Anglii był Arcos a w USA Amtorg. W latach 1920-1945 ponad połowę ogólnej ilości kontraktów na import technologii sowieci zawarli z firmami amerykańskimi.
ZUS nic nie traci, ponieważ zatrudnieni i zatrudniający na umowach cywilnoprawnych nie pozostają z nim relacji, która rodzi zobowiązania. Pan chce ludzi zmusić do zaciągania zobowiązań wbrew ich woli. Idąc tokiem Pańskiego rozumowania można dojść do wniosku, że państwo traci również podatek od niezałożonych przez obywateli kont bankowych. Wystarczy więc że "wybrańcy narodu" ustanowią dla wszystkich osób pełnoletnich obowiązek posiadania konta z minimalnym wkładem 1000 zł i już w budżecie będzie więcej pieniędzy.
W Polsce nie ma czegoś takiego jak umowa o pracę. To co się tak nazywa w myśl Kodeksu pracy to potwierdzenie nawiązania tzw. "stosunku pracy", za którym automatycznie idą wzajemne zobowiązania stron i zobowiązania pracodawcy wobec państwa. Od tego momentu pracodawca ma państwu płacić haracz i już. Państwo kładzie lachę na to, czy stworzone przez nie warunki do działalności gospodarczej dają jakąkolwiek realną możliwość spłaty zobowiązania. Oczywiście, ocena i decyzja o tym co stosunkiem pracy jest, czyli jakie czynności i kiedy są pracą, spoczywa w rękach urzędnika.
Cyt.: "(...) związki zawodowe są po to, żeby kompensować fundamentalną nierównowagę pomiędzy możliwościami pracownika i właściciela firmy. Zatem ich rola wypływa raczej z ułomności ludzkich zachowań niż struktury własności i prawa. (...)".
Krótko: Związki zawodowe są po to, by pracownicy mogli od pracodawcy wyciągnąć więcej niż ten chce lub może za ich pracę zapłacić. Może warto spróbować, gdy ma się tak silnego "obrońcę" - tej pokusy jednak jakoś Pan nie widzi, bo w socjaliźmie tylko pracodawcy są obciążeni ułomnością zachowań - po owijać w bawełnę, to pazerni wyzyskiwacze. Jednak, nie ma darmowych lanczów. Pracownik zapłaci za "kompensację" w taki czy inny sposób, na przykład gdy będzie coś kupował.
Podobno, w czasie obrad Sejmu Czteroletniego w Polsce wyprodukowano około 100 dział, to daje średnio 2 na miesiąc. W czterech zakładach, bo oprócz Ludwisarni Królewskiej w Warszawie, były jeszcze trzy. Dlaczego nie pracowały na trzy zmiany przez 360 dni w roku? Dla porównania, w czasie 6 miesięcy Insurekcji, w samej warszawskiej wyprodukowano około 40 dział. Można było, tyle, że za pięć dwunasta już minęła.
System ma dziś pewien problem, bo żerowisko wskutek wieloletniej, ekstensywnej eksploatacji szybko zanika i miejscami przypomina spaloną ziemię. Lichwiarze i bliska zagranica swoje muszą wziąć, tu raczej nic nie da się ugrać, więc siłą rzeczy łup do podziału jest mniejszy niż w złotych latach. Dotychczas dzielono według starszeństwa i wszyscy byli zadowoleni, ale ta zasada chyba chwieje się w posadach, bo gang Millera i Kwaśniewskiego zaczyna być wyraźnie wypychany na margines przez młode wilczki. Nie powinno to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że nieubłaganie, z przyczyn biologicznych, kończy się patronat Jaruzelskiego.
Co do niewolników, to dostali wczoraj w Kongresowej otwartym tekstem propozycję podpisania cyrografu w następnych wyborach. To było chyba pierwsze tak długie kuszenie transmitowane w całości. Uwzględniwszy majówkową absencję potencjalnych zainteresowanych można założyć, że czekają nas coraz częstsze jego powtórki.
Umowy są "śmieciowe", lecz odprowadzane od nich podatki chyba nie. Jeśli są jakieś "podatki śmieciowe", proszę o informację.
Klasie nierobów grunt pali się pod nogami, trzeba więc wskazać ludziom odpowiedzialnego za ich tragiczne położenie i na tego kogoś ich poszczuć, zgodnie z hasłem "grab zagrabione". Łapa sięga tam, gdzie istnieje jeszcze jakaś resztka wolności - sfera w której ludzie ustalają coś między sobą bez pośrednictwa państwowego "opiekuna" i haraczu za "opiekę".
Podłączanie się PiS-u pod ten chór komunistów to tak samo dobry pomysł jak słowa Kaczyńskiego o "sięganiu do głębokich kieszeni". O tym czyje kieszenie są głębokie i kiedy będzie decydował urzędnik.
To czy państwo będzie okradać ludzi "liberalnie i wolnorynkowo", "antyklerykalnie i nowocześnie", czy "solidarnie i patriotycznie" nie ma dla nich znaczenia.
w wysokości 100%, a urzędnicy kierujący firmami płaciliby zatrudnionym według taryfikatorów? Państwo miałoby więcej pieniędzy na pomoc dla biednych, mogłoby zapewnić wszystkim jednakowy poziom życia, nie byłoby nierówności.
"był jedynym i ostatnim spoiwem tych dwóch obozów, które dziś ścierają się ze sobą już bez żadnego pardonu (...)".
Jak mógł być "spoiwem tych dwóch obozów", skoro przez jeden z nich był bezwzględnie zwalczany, marginalizowany i ośmieszany?
Znowu utożsamia Pan negocjacje z polityką. Rozmowa przeciwstawnych stron ani nawet osiągnięty wskutek niej jakiś kompromis nie oznacza iż ostry konflikt między nimi przestaje istnieć. Kaczyński negocjował z krajowymi przeciwnikami w celu osiągnięcia celów strategicznych swojej polityki, takich jak np. Tarcza Antyrakietowa.
Alternatywą dla demokracji nie musi być stalinizm ani jakiś inny totalitaryzm. Dość długo ludzie obywali się bez niej, więc powinno istnieć jakieś rozwiązanie i wcale nie pośrednie.
To co Pana tak oburzyło w wypowiedzi Krzemińskiego nie jest chyba najważniejsze. Sednem jest nazwanie manifestacji antypaństwową już w pierwszym zdaniu wywiadu, a później idą uzasadnienia. Jeśli tak mówi emisariusz sponsorów PO w Radzie Gospodarczej przy Tusku, to być może odsłania się jakiś kolejny rąbek scenariusza rozgrywanego od lata 2010 r. Od tamtej pory bowiem realizowane jest systematyczne wywoływanie poczucia zagrożenia działaniami opozycji, mające prowadzić do psychicznego zmęczenia i obawy o przyszłość. Podobnie jak w '81. Wtedy było "wchodzenie ruskich" teraz mamy "wojnę z Rosją". Wtedy mieliśmy Bydgoszcz i pacyfikację WSP, teraz prowokacje na Marszu Niepodległości.
Chyba nie bez powodu, gdyż dzieciaki są uczone, że studia to bardzo poważna sprawa. Wykład w "świątyni wiedzy i rozumu" to nie podśmiechujki. Tam są sami mądrzy ludzie, którzy nie zaproszą byle łachudry albo kłamcy.
> Autor
W Anglii był Arcos a w USA Amtorg. W latach 1920-1945 ponad połowę ogólnej ilości kontraktów na import technologii sowieci zawarli z firmami amerykańskimi.
Pozdrawiam.
Nie żaden spaghetti lecz Henryk Apostel - trener reprezentacji w piłce nożnej.
No...?
> ander
Pozdrawiam.
Pamięci zacnego Blogera:
ANDER: Był sobie TELOK...> seaman
W Polsce nie ma czegoś takiego jak umowa o pracę. To co się tak nazywa w myśl Kodeksu pracy to potwierdzenie nawiązania tzw. "stosunku pracy", za którym automatycznie idą wzajemne zobowiązania stron i zobowiązania pracodawcy wobec państwa. Od tego momentu pracodawca ma państwu płacić haracz i już. Państwo kładzie lachę na to, czy stworzone przez nie warunki do działalności gospodarczej dają jakąkolwiek realną możliwość spłaty zobowiązania. Oczywiście, ocena i decyzja o tym co stosunkiem pracy jest, czyli jakie czynności i kiedy są pracą, spoczywa w rękach urzędnika.
Cyt.: "(...) związki zawodowe są po to, żeby kompensować fundamentalną nierównowagę pomiędzy możliwościami pracownika i właściciela firmy. Zatem ich rola wypływa raczej z ułomności ludzkich zachowań niż struktury własności i prawa. (...)".
Krótko: Związki zawodowe są po to, by pracownicy mogli od pracodawcy wyciągnąć więcej niż ten chce lub może za ich pracę zapłacić. Może warto spróbować, gdy ma się tak silnego "obrońcę" - tej pokusy jednak jakoś Pan nie widzi, bo w socjaliźmie tylko pracodawcy są obciążeni ułomnością zachowań - po owijać w bawełnę, to pazerni wyzyskiwacze. Jednak, nie ma darmowych lanczów. Pracownik zapłaci za "kompensację" w taki czy inny sposób, na przykład gdy będzie coś kupował.
> AlexanderHamilton
Dobry tekst.
Co do niewolników, to dostali wczoraj w Kongresowej otwartym tekstem propozycję podpisania cyrografu w następnych wyborach. To było chyba pierwsze tak długie kuszenie transmitowane w całości. Uwzględniwszy majówkową absencję potencjalnych zainteresowanych można założyć, że czekają nas coraz częstsze jego powtórki.
> Autor
Klasie nierobów grunt pali się pod nogami, trzeba więc wskazać ludziom odpowiedzialnego za ich tragiczne położenie i na tego kogoś ich poszczuć, zgodnie z hasłem "grab zagrabione". Łapa sięga tam, gdzie istnieje jeszcze jakaś resztka wolności - sfera w której ludzie ustalają coś między sobą bez pośrednictwa państwowego "opiekuna" i haraczu za "opiekę".
Podłączanie się PiS-u pod ten chór komunistów to tak samo dobry pomysł jak słowa Kaczyńskiego o "sięganiu do głębokich kieszeni". O tym czyje kieszenie są głębokie i kiedy będzie decydował urzędnik.
To czy państwo będzie okradać ludzi "liberalnie i wolnorynkowo", "antyklerykalnie i nowocześnie", czy "solidarnie i patriotycznie" nie ma dla nich znaczenia.
Nie lepiej wprowadzić system pracy przymusowej, z której przychody będą opodatkowane
Cyt.:
Jak mógł być "spoiwem tych dwóch obozów", skoro przez jeden z nich był bezwzględnie zwalczany, marginalizowany i ośmieszany?
Znowu utożsamia Pan negocjacje z polityką. Rozmowa przeciwstawnych stron ani nawet osiągnięty wskutek niej jakiś kompromis nie oznacza iż ostry konflikt między nimi przestaje istnieć. Kaczyński negocjował z krajowymi przeciwnikami w celu osiągnięcia celów strategicznych swojej polityki, takich jak np. Tarcza Antyrakietowa.
>Trammer - blogerska tłuszcza
To co Pana tak oburzyło w wypowiedzi Krzemińskiego nie jest chyba najważniejsze. Sednem jest nazwanie manifestacji antypaństwową już w pierwszym zdaniu wywiadu, a później idą uzasadnienia. Jeśli tak mówi emisariusz sponsorów PO w Radzie Gospodarczej przy Tusku, to być może odsłania się jakiś kolejny rąbek scenariusza rozgrywanego od lata 2010 r. Od tamtej pory bowiem realizowane jest systematyczne wywoływanie poczucia zagrożenia działaniami opozycji, mające prowadzić do psychicznego zmęczenia i obawy o przyszłość. Podobnie jak w '81. Wtedy było "wchodzenie ruskich" teraz mamy "wojnę z Rosją". Wtedy mieliśmy Bydgoszcz i pacyfikację WSP, teraz prowokacje na Marszu Niepodległości.
Dopóki będzie Pan ufał demokracji i wierzył w demokrację, dopóty będzie Pan
Demonstracje wcale nie są charakterystycznym składnikiem demokracji. Wręcz przeciwnie, najczęściej i najładniej wychodzą tam gdzie jej nie ma.
O, czyżby blogerka Voit wróciła jako Ruhla?
Trafne spostrzeżenia.
Spotkanie nie było liceum, lecz w Wyższej Szkole Technicznej w Katowicach.
http://www.tvs.pl/38708,kuba_wojewodzki_przyciagnal_tlumy_do_wst_wideo.html
Dla przypomnienia: Roosvelt budował autostrady m.in. za złoto ukradzione Amerykanom.
Waszą, socjalistów, "misją" jest najpierw ludzi okraść, by następnie "z troską się nad nimi pochylać".
W Agorze nie ma żadnej Polski i nigdy nie było.
Motyw zbrodni może być polityczny a ona sama może być formą komunikacji
Polityka myli się Panu z negocjacjami, które są narzędziem i formą jej prowadzenia. Celem polityki jest panowanie i korzyść.
:)))
Zaprzeczyłby całej swojej dwuletniej narracji mówiącej, że zrobił wszystko co możliwe.
Po trzecie, czuje oddech drużyny Dużego Pałacu, która ma osobny i własny kabel na Kreml.
Po czwarte, ujawnienie niekompetencji i złej woli w tak ważnej sprawie blokuje mu międzynarodową karierę. Nie powierzą mu nawet kluczy do kibla.