/ Ciekawe jednak, że to do głowy nikomu nie przyszło. I zapewne, gdyby taki pomysł zgłosić wszyscy byliby oburzeni, że naruszamy w ten sposób prawo tych panów do prywatności./
Szanowny Pan mija się z prawdą.
Przyszło, w całkiem oficjalnej wypowiedzi:
" Minister zdrowia Grecji Andreas Lowerdos podkreślił w wypowiedzi dla radia, że nieodpowiedzialnie zachowywały się nie tylko prostytutki, lecz także ich klienci. "Właściwie także ich zdjęcia powinno się opublikować, żeby pokazać, co za idioci w tym kraju uprawiają seks bez zabezpieczeń" - powiedział."
/ Takie zachowania potwierdzają, że ta władza chce uczynić z turnieju spektakl propagandowy. Nie znajduję w tym żadnej korzyści dla Polaków.
Jaki zatem sens ma wspieranie spektaklu? /
Jeśli już - także propagandowy.
Rozważeniu, według mnie, powinno podlegać albo usunięcie się w cień, albo zaangażowanie przez podkreślanie elementów, ale nie negatywnych. Powiedzmy - wybiórczych.
Zdecydowano się na najgorszy krok. Sądzę, że z wymiernym skutkiem po EURO. Negatywnym.
EURO zostanie wykorzystane propagandowo. To jest fakt.
Ale nieumiejętny bojkot tylko tę propagandę wzmocni.
/Korwin często abstrahuje od uwarunkowań kulturowych./
Abstrahuje przede wszystkim od uwarunkowań polityczno-ekonomicznych.
Jego wywody przypominają budowanie ziemskich relacji od podstaw, a nie realną politykę w istniejących warunkach.
/Faktycznie prawa ekonomii zmieniają się w czasie ale tylko w swoich przejawach. Natomiast to, co stanowi motor ekonomii - a jest to po prostu zasada zachowania energii i ludzka chęć optymalizacji wysiłku - to jest niezmienne we wszechświecie./
Są wyjątki, ale zgoda. I dlatego niektórzy wolą być związkowcem, niż robotnikiem :)
A tak bardziej ogólnie...
Ten system zbankrutuje, wiemy to dobrze. I co z tego ?
Co najprawdopodobniej powstanie na gruzach ?
Według mnie najprawdopodobniej powstanie system podobny. A jeżeli nie, to tylko chwilowo.
Dlaczego ? Ponieważ większość tak zagłosuje. Prędzej czy później.
Pomimo wygibasów Mikkego, że to właśnie "zwykły" człowiek jest największym beneficjentem całkowitej wolności ekonomicznej, ten człowiek zagłosuje przeciwko niej. Prędzej czy później.
A więc paradoksalnie mógłby być to system wprowadzony i utrzymywany przez mniejszość. Z żelazną konsekwencją. Ale jak długo taki system wytrzyma bez rewolucji ? :)
Napisał Pan: "na szczęście". A więc ocenił Pan. A raczej ocenił Pan, że ocena tego, który ocenił, jest słuszna.
I z tego tytułu uznał Pan działania służb za właściwe.
Tylko, czy rzeczywiście było to właściwe ..? Na podstawie jakich kryteriów ?
Powtórnie pytam o granice..? Ale OK, nie Pan je ocenia, Pan za to twierdzi, że "na szczęście".
To ćwiczenie, o którym wspomniałem, jest przydatnym "weryfikowaczem" naszych własnych poglądów.
Proszę sformułować sobie te zasady, a potem sumiennie i niezmiennie zastosować do oceny wydarzeń w różnych zakątkach globu.
Dziwne rzeczy Pan odkryje.
Jeśli tylko zastosuje Pan swoje własne zasady niezłomnie do każdej sytuacji i nie ulegnie medialnej otoczce wydarzeń. Ograniczy się do gołych, dostępnych faktów.
Ok, ja znikam, wpadłem na chwilę, bo to zdanie zacytowane w pierwszym komentarzu zwróciło moją uwagę.
Więc nienachalnie zwracam uwagę na problem. Znikam i pozdrawiam.
/Legalna partia. To dobrze że partia która rozwiesza antypolskie plakaty w przygranicznych miastach jest legalna? Prosze o szczerą odpowiedź./
Przecież to jest zupełnie odrębny problem. Nie dostrzega Pan tego ?
Co innego tępić nielegalne działania legalnych partii, a co innego inwigilować legalne partie. Do tego pierwszego, wydaje się, powinien w "normalnym" państwie wystarczyć wymiar sprawiedliwości.
Nawet jak byśmy przyjęli taką ewentualność, to proszę szczerze odpowiedzieć:
gdzie wyznacza Pan granicę i dlaczego akurat tam. A jeśli nie Pan, to proszę wskazać tego, kto to zrobi. Czy to mają być służby specjalne, same określające sobie zakres działań ?
To są pytania z zakresu podstawowych, ale odpowiedź na nie sobie samemu, może dać także odpowiedź, czy żyjemy w demokracji czy jest to tylko fasada demokracji.
Chyba, że to MA BYĆ fasada demokracji. Ale wtedy ustalmy wpierw warunki brzegowe... szczerze... Inaczej oszukuje Pan sam siebie albo źle odbiera rzeczywistość. Chyba, że jest Pan zwolennikiem "twardej ręki" i "niezłomnych zasad". Ale wtedy trzeba je uczciwie wyartykułować.
Dla ćwiczenia, przed samym sobą....
/ Na szczęście bardzo mocno zinfiltrowana przez niemieckie służby specjalne NPD nie ma zbyt wielkich wpływów, a jej poparcie wciąż jest niezbyt duże./
Legalna partia. " Na szczęście mocno zinfiltrowana przez służby specjalne..."
Nie wiem, czy w Niemczech więcej NRD, czy w Polsce PRL...
Może, Szanowny Panie, największa partia w Niemczech jest równie mocno infiltrowana przez służby specjalne...? Ale to już by Pan pewnie nie uznał za normalne...
Różnimy się, ale nie tym, że ja jestem młody, choć może nie stary. Ale właśnie podejściem do autorytetu.
Dla mnie nie ma autorytetów, od których przyjąłbym coś na wiarę.
Mogę przyjąć coś nieświadomie, na co dzień często to robimy, nie da się tego uniknąć, ale tam, gdzie to ważne, możliwe i celowe, szukam źródeł, dowodów.
/Ale inne źródła mnie nie interesują- rozumie Pan/
/...potraktowali wypadki pekińskie jako groźne memento dla nich samych i ostrzeżenie przed nazbyt radykalnymi posunięciami, mogącymi sprowokować przeciwdziałanie policji i wojska w Polsce. W rezultacie wyobrażenia Chin stały się nad Wisłą elementem skomplikowanych walk i manipulacji politycznych. "/
Z całym szacunkiem dla Krzysztofa Gawlikowskiego, ale gdzie tu jest cień dowodu ?
Napisałem, że mam wrażenie. Nie tylko z tego tekstu, a z wielu.
Jeśli mylne - przepraszam.
Z cytowanym Leonardem nie zgadzam się w tym zdaniu:
/...władze przemyciły idee Miltona Friedmana i Friedericha Hayeka opakowując je w cytaty Marksa i Mao/
Friedman w grobie się przewraca.
Zdanie efektowne, ale, według mnie, nieprawdziwe. Idei nie można podzielić w ten sposób, aby zachować jej sens.
I właśnie w tym tkwi problem. W braku niuansowania. Zwracania uwagi na szczegóły.
Jakże powszechnie słyszymy zdania w stylu: liberalna polityka doprowadziła do...
Podczas gdy była to może "polityka liberalna" na względnej skali w stosunku do poprzedniej, ale na skali bezwzględnej z liberalizmem niewiele miała wspólnego. Ale to już wystarczy, żeby liberalizm wdeptać w ziemię. I to jest nieuczciwe.
Podobnie jak powszechne stosowanie stereotypów o systemie chińskim.
Ale to tylko mój osąd. W każdym razie wyraziłem swoje stanowisko, które jest, mam nadzieję, jasne: przykładać jednakową staranność do opisywanych zjawisk, niezależnie czego dotyczą.
Zwrócę tylko uwagę, że liberalizm, nad którym, mam takie wrażenie, pastwi się Autor w taki sam sposób, w jaki nie życzyłby sobie tego w odniesieniu do systemu chińskiego, nie zaistniał w Polsce nigdy.
Czy jakiś zakład pracy został wystawiony na licytację ?
Normalną, nie obłożoną żadnymi uwarunkowaniami, całkowicie wolną
dla oferentów ? Jak był, to były to przypadki jednostkowe. Więc gdyby zrobiono to w krótkim czasie i powszechnie, moglibyśmy mówić o liberalizmie ekonomicznym, a potem o jego skutkach.
Czy liberalizm klasyczny był możliwy w Polsce, ba, czy w ogóle jest możliwy gdziekolwiek, czy to tylko utopia - to już inna kwestia.
Nie nazywajmy jednak polskiej hybrydy po 89 roku, a więc misz maszu korupcji połączonej z reglamentowaną wyprzedażą majątku, idiotycznych przepisów i chorego wymiaru sprawiedliwości, etatyzmu i wszechwładzy urzędnika - liberalizmem.
Liberalizmu w Polsce nie było nawet przez sekundę. A powszechnie jest on uznawany za sprawcę tak wielkich nierównosci społecznych.
Jeśli chcemy podchodzić rzetelnie do spraw Chin, róbmy to również na własnym podwórku.
Uff, sorry, musiałem :)
A wracając do artykułu, zamówiłem książkę Leonarda. Z ciekawością przeczytam.
Czy jest konkretna pozycja Krzysztofa Gawlikowskiego, dotycząca wydarzeń na Placu Tiananmen ?
Jakby nie było, te dwie grupy wystąpiły przeciwko państwu.
A państwem kierowała partia komunistyczna. Więc brak wnikania w szczegóły w tamtych latach w Polsce, nie był chyba zabiegiem celowym. Raczej bezrefleksyjne poddanie się zachodniej propagandzie medialnej. Chyba, że jest jakiś konkretny dowód na to, że było inaczej, że było to skalkulowane i wyrachowane.
/Najważniejsze chińskie pytanie- czy wcześniej dojdziemy do dobrobytu czy wcześniej społeczeństwo się zestarzeje. Jeśli to drugie- to klops./
To pierwsze też nie jest warunkiem wystarczającym. Każdy osiągnięty poziom trzeba utrzymać. Po to, aby dotrzymać zobowiązań. Myślę tu raczej o standardach zachodnich, bo pisał Pan, że system ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych w Chinach dopiero powstaje. Nie mniej jednak coś ta władza obiecuje. I dobrze by było, gdyby nie były to czcze obietnice. Tak jak czcze okazały się obietnice polityków zachodnich.
/Ten tekst miał pobudzic do myślenia nad różnymi wartościami obecnymi w naszym skomlikowanym świecie. Miał pokazać że wartości które nosi w sobie Chińskie- i nie tylko- społeczeństwo, sa bardzo różne od naszych wartości./
To jest, dla mnie przynajmniej, oczywiste.
Mniej oczywista jest dla mnie zależność miedzy teraźniejszością, a przeszłością. Z jednej strony kilkutysiącletnia tradycja, z drugiej głębokie zmiany na przestrzeni ostatnich lat.
Stąd moje pytania ( być może odpowiedzi znalazłbym już we wcześniejszych tekstach, jednak najprościej jest mi zapytać tutaj, w tym kontekście)
Jak zmieniał się udział chińskiego PKB w umownym podziale na ten wypracowany na wsi i w miastach ?
Jak zmieniała się struktura demograficzna Chin też w tym umownym podziale, na ludzi wsi i miast ?
Jakie są prognozy pod tym względem na przyszłość ?
Jak w związku z tym widzi Pan przyszłość obyczajowo-społeczno - prawną ? Obronę tradycji czy też raczej rodzaj westernalizacji, czy też może jedno i drugie jednocześnie, w wyraźnym rozdzieleniu terytorialnym, a może własną, inną jeszcze drogę ?
Pytam o to wszystko w kontekście tego, na ile dzisiejszy rozwój Chin jest wynikiem czynników zakorzenionych w tradycji, a na ile jednak wynikiem właśnie zmian tych czynników. I co z tego wynika na przyszłość.
/dziwię się troche, a może nawet i więcej, że ten tekst nie wywołuje żadnych napięć. Przecież on idzie w poprzek przekonaniom 99,99% Polaków./
W poprzek i moim przekonaniom. Pytanie tylko o jakie przekonania chodzi.
Jeśli o prawo uzurpujące ludziom Zachodu do pouczania ludzi Wschodu - to ja takiego prawa sobie nie uzurpuję.
Natomiast jeśli chodzi o samą ocenę systemów - sprawa jest daleko bardziej skomplikowana.
Trzeba najpierw zdefiniować cel istnienia państwa i cel działania człowieka w państwie i społeczeństwie, z czym zdaje się już byłyby ogromne kłopoty...
@ Tomasz P. Terlikowski
Szanowny Pan mija się z prawdą.
Przyszło, w całkiem oficjalnej wypowiedzi:
" Minister zdrowia Grecji Andreas Lowerdos podkreślił w wypowiedzi dla radia, że nieodpowiedzialnie zachowywały się nie tylko prostytutki, lecz także ich klienci. "Właściwie także ich zdjęcia powinno się opublikować, żeby pokazać, co za idioci w tym kraju uprawiają seks bez zabezpieczeń" - powiedział."
http://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Wiadomosci/Opublikowano-zdjecia-prostytutek-zakazonych-HIV
Co to jednak za problem dla Pana, dla którego cel nie może podobno uświęcać środków, żeby opublikować nieprawdziwe zdanie,
nieprawdaż ?
@Aleksander Ścios
"Mocny news" między meczami ?
Chyba, że byłaby to katastrofa Air Force One.
@Aleksander Ścios
Prawdą czy raczej mrzonką ?
Być może się mylę, ale według mnie to nie jest czas przekazywania czegokolwiek istotnego. To jest czas igrzysk. Po prostu.
Chyba, że liczyć na zarejestrowanie do wykorzystania później.
Ale to, według mnie, mrzonki właśnie.
@Aleksander Ścios
Jaki zatem sens ma wspieranie spektaklu? /
Jeśli już - także propagandowy.
Rozważeniu, według mnie, powinno podlegać albo usunięcie się w cień, albo zaangażowanie przez podkreślanie elementów, ale nie negatywnych. Powiedzmy - wybiórczych.
Zdecydowano się na najgorszy krok. Sądzę, że z wymiernym skutkiem po EURO. Negatywnym.
EURO zostanie wykorzystane propagandowo. To jest fakt.
Ale nieumiejętny bojkot tylko tę propagandę wzmocni.
@Grim Sfirkow
/Korwin często abstrahuje od uwarunkowań kulturowych./
Abstrahuje przede wszystkim od uwarunkowań polityczno-ekonomicznych.
Jego wywody przypominają budowanie ziemskich relacji od podstaw, a nie realną politykę w istniejących warunkach.
/Faktycznie prawa ekonomii zmieniają się w czasie ale tylko w swoich przejawach. Natomiast to, co stanowi motor ekonomii - a jest to po prostu zasada zachowania energii i ludzka chęć optymalizacji wysiłku - to jest niezmienne we wszechświecie./
Są wyjątki, ale zgoda. I dlatego niektórzy wolą być związkowcem, niż robotnikiem :)
A tak bardziej ogólnie...
Ten system zbankrutuje, wiemy to dobrze. I co z tego ?
Co najprawdopodobniej powstanie na gruzach ?
Według mnie najprawdopodobniej powstanie system podobny. A jeżeli nie, to tylko chwilowo.
Dlaczego ? Ponieważ większość tak zagłosuje. Prędzej czy później.
Pomimo wygibasów Mikkego, że to właśnie "zwykły" człowiek jest największym beneficjentem całkowitej wolności ekonomicznej, ten człowiek zagłosuje przeciwko niej. Prędzej czy później.
A więc paradoksalnie mógłby być to system wprowadzony i utrzymywany przez mniejszość. Z żelazną konsekwencją. Ale jak długo taki system wytrzyma bez rewolucji ? :)
Pozdrawiam,
@Marcin Kacprzak
Czyżby?
Napisał Pan: "na szczęście". A więc ocenił Pan. A raczej ocenił Pan, że ocena tego, który ocenił, jest słuszna.
I z tego tytułu uznał Pan działania służb za właściwe.
Tylko, czy rzeczywiście było to właściwe ..? Na podstawie jakich kryteriów ?
Powtórnie pytam o granice..? Ale OK, nie Pan je ocenia, Pan za to twierdzi, że "na szczęście".
To ćwiczenie, o którym wspomniałem, jest przydatnym "weryfikowaczem" naszych własnych poglądów.
Proszę sformułować sobie te zasady, a potem sumiennie i niezmiennie zastosować do oceny wydarzeń w różnych zakątkach globu.
Dziwne rzeczy Pan odkryje.
Jeśli tylko zastosuje Pan swoje własne zasady niezłomnie do każdej sytuacji i nie ulegnie medialnej otoczce wydarzeń. Ograniczy się do gołych, dostępnych faktów.
Ok, ja znikam, wpadłem na chwilę, bo to zdanie zacytowane w pierwszym komentarzu zwróciło moją uwagę.
Więc nienachalnie zwracam uwagę na problem. Znikam i pozdrawiam.
@Marcin Kacprzak
Przecież to jest zupełnie odrębny problem. Nie dostrzega Pan tego ?
Co innego tępić nielegalne działania legalnych partii, a co innego inwigilować legalne partie. Do tego pierwszego, wydaje się, powinien w "normalnym" państwie wystarczyć wymiar sprawiedliwości.
Nawet jak byśmy przyjęli taką ewentualność, to proszę szczerze odpowiedzieć:
gdzie wyznacza Pan granicę i dlaczego akurat tam. A jeśli nie Pan, to proszę wskazać tego, kto to zrobi. Czy to mają być służby specjalne, same określające sobie zakres działań ?
To są pytania z zakresu podstawowych, ale odpowiedź na nie sobie samemu, może dać także odpowiedź, czy żyjemy w demokracji czy jest to tylko fasada demokracji.
Chyba, że to MA BYĆ fasada demokracji. Ale wtedy ustalmy wpierw warunki brzegowe... szczerze... Inaczej oszukuje Pan sam siebie albo źle odbiera rzeczywistość. Chyba, że jest Pan zwolennikiem "twardej ręki" i "niezłomnych zasad". Ale wtedy trzeba je uczciwie wyartykułować.
Dla ćwiczenia, przed samym sobą....
@Marcin Kacprzak
Legalna partia. " Na szczęście mocno zinfiltrowana przez służby specjalne..."
Nie wiem, czy w Niemczech więcej NRD, czy w Polsce PRL...
Może, Szanowny Panie, największa partia w Niemczech jest równie mocno infiltrowana przez służby specjalne...? Ale to już by Pan pewnie nie uznał za normalne...
@Wiesław Pilch
Różnimy się, ale nie tym, że ja jestem młody, choć może nie stary. Ale właśnie podejściem do autorytetu.
Dla mnie nie ma autorytetów, od których przyjąłbym coś na wiarę.
Mogę przyjąć coś nieświadomie, na co dzień często to robimy, nie da się tego uniknąć, ale tam, gdzie to ważne, możliwe i celowe, szukam źródeł, dowodów.
/Ale inne źródła mnie nie interesują- rozumie Pan/
Nie rozumiem, ale przyjmuję do wiadomości.
@Wiesław Pilch
Z całym szacunkiem dla Krzysztofa Gawlikowskiego, ale gdzie tu jest cień dowodu ?
Nie mówię, że tak nie było. Pytam o konkrety.
@Wiesław Pilch
Jeśli mylne - przepraszam.
Z cytowanym Leonardem nie zgadzam się w tym zdaniu:
/...władze przemyciły idee Miltona Friedmana i Friedericha Hayeka opakowując je w cytaty Marksa i Mao/
Friedman w grobie się przewraca.
Zdanie efektowne, ale, według mnie, nieprawdziwe. Idei nie można podzielić w ten sposób, aby zachować jej sens.
I właśnie w tym tkwi problem. W braku niuansowania. Zwracania uwagi na szczegóły.
Jakże powszechnie słyszymy zdania w stylu: liberalna polityka doprowadziła do...
Podczas gdy była to może "polityka liberalna" na względnej skali w stosunku do poprzedniej, ale na skali bezwzględnej z liberalizmem niewiele miała wspólnego. Ale to już wystarczy, żeby liberalizm wdeptać w ziemię. I to jest nieuczciwe.
Podobnie jak powszechne stosowanie stereotypów o systemie chińskim.
Ale to tylko mój osąd. W każdym razie wyraziłem swoje stanowisko, które jest, mam nadzieję, jasne: przykładać jednakową staranność do opisywanych zjawisk, niezależnie czego dotyczą.
@ ArturZ
Źle kliknąłem.
@ArturZ
Czy jakiś zakład pracy został wystawiony na licytację ?
Normalną, nie obłożoną żadnymi uwarunkowaniami, całkowicie wolną
dla oferentów ? Jak był, to były to przypadki jednostkowe. Więc gdyby zrobiono to w krótkim czasie i powszechnie, moglibyśmy mówić o liberalizmie ekonomicznym, a potem o jego skutkach.
Czy liberalizm klasyczny był możliwy w Polsce, ba, czy w ogóle jest możliwy gdziekolwiek, czy to tylko utopia - to już inna kwestia.
Nie nazywajmy jednak polskiej hybrydy po 89 roku, a więc misz maszu korupcji połączonej z reglamentowaną wyprzedażą majątku, idiotycznych przepisów i chorego wymiaru sprawiedliwości, etatyzmu i wszechwładzy urzędnika - liberalizmem.
Liberalizmu w Polsce nie było nawet przez sekundę. A powszechnie jest on uznawany za sprawcę tak wielkich nierównosci społecznych.
Jeśli chcemy podchodzić rzetelnie do spraw Chin, róbmy to również na własnym podwórku.
Uff, sorry, musiałem :)
A wracając do artykułu, zamówiłem książkę Leonarda. Z ciekawością przeczytam.
Czy jest konkretna pozycja Krzysztofa Gawlikowskiego, dotycząca wydarzeń na Placu Tiananmen ?
Jakby nie było, te dwie grupy wystąpiły przeciwko państwu.
A państwem kierowała partia komunistyczna. Więc brak wnikania w szczegóły w tamtych latach w Polsce, nie był chyba zabiegiem celowym. Raczej bezrefleksyjne poddanie się zachodniej propagandzie medialnej. Chyba, że jest jakiś konkretny dowód na to, że było inaczej, że było to skalkulowane i wyrachowane.
@Arkadiusz Jadczyk
Jakaś hipoteza robocza ..?
@Wiesław Pilch
To pierwsze też nie jest warunkiem wystarczającym. Każdy osiągnięty poziom trzeba utrzymać. Po to, aby dotrzymać zobowiązań. Myślę tu raczej o standardach zachodnich, bo pisał Pan, że system ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych w Chinach dopiero powstaje. Nie mniej jednak coś ta władza obiecuje. I dobrze by było, gdyby nie były to czcze obietnice. Tak jak czcze okazały się obietnice polityków zachodnich.
@Wiesław Pilch
Klika dopytań jeszcze:
/Teraz na wsi mieszka ok. 50%/
To wynik tylko migracji ?
Czy może także przekształceń wsi w miasta ?
/Zmieniła przede wszystkim chińską Rodzinę. Spowodowała, że stało się niebezpiecznie/
Niebezpiecznie ..?
@Wiesław Pilch
To jest, dla mnie przynajmniej, oczywiste.
Mniej oczywista jest dla mnie zależność miedzy teraźniejszością, a przeszłością. Z jednej strony kilkutysiącletnia tradycja, z drugiej głębokie zmiany na przestrzeni ostatnich lat.
Stąd moje pytania ( być może odpowiedzi znalazłbym już we wcześniejszych tekstach, jednak najprościej jest mi zapytać tutaj, w tym kontekście)
Jak zmieniał się udział chińskiego PKB w umownym podziale na ten wypracowany na wsi i w miastach ?
Jak zmieniała się struktura demograficzna Chin też w tym umownym podziale, na ludzi wsi i miast ?
Jakie są prognozy pod tym względem na przyszłość ?
Jak w związku z tym widzi Pan przyszłość obyczajowo-społeczno - prawną ? Obronę tradycji czy też raczej rodzaj westernalizacji, czy też może jedno i drugie jednocześnie, w wyraźnym rozdzieleniu terytorialnym, a może własną, inną jeszcze drogę ?
Pytam o to wszystko w kontekście tego, na ile dzisiejszy rozwój Chin jest wynikiem czynników zakorzenionych w tradycji, a na ile jednak wynikiem właśnie zmian tych czynników. I co z tego wynika na przyszłość.
@Arkadiusz Jadczyk
Brak ciekawości można chyba tłumaczyć.
To postawa obronna, która może mieć swoje przyczyny.
Gorzej jak postawa obronna przechodzi w postawę atakującą bez dostatecznych podstaw.
@Wiesław Pilch
W poprzek i moim przekonaniom. Pytanie tylko o jakie przekonania chodzi.
Jeśli o prawo uzurpujące ludziom Zachodu do pouczania ludzi Wschodu - to ja takiego prawa sobie nie uzurpuję.
Natomiast jeśli chodzi o samą ocenę systemów - sprawa jest daleko bardziej skomplikowana.
Trzeba najpierw zdefiniować cel istnienia państwa i cel działania człowieka w państwie i społeczeństwie, z czym zdaje się już byłyby ogromne kłopoty...
@zzzz
To się okaże.
Walczymy o pokój i demokrację, nie ? ;)
A tradycja walczy z przenikaniem się kultur.
Kto wie co się zdarzy.
Jak do tej pory, futurolodzy raczej się nie spisywali.