janmucha

komentarze użytkownika

  • 27.05.2012 05:54

    Z domeszką złota?

    Cytat z "Rzeczpospolitej":
    "Już dziś godz. o 21 może zostać oddany do ruchu fragment autostrady A2 między Warszawą a Łodzią o długości 7 km Budimex zakończył inwestycję na trzy tygodnie przed przewidzianym w kontrakcie terminem. Wartość kontraktu na budowę 7,1 km odcinka autostrady z podwarszawskiej Konotopy do Pruszkowa to 425,5 mln zł. Pozwolenie na użytkowanie trasy zostało wydane wczoraj.
    – Wykonujemy ostatnie prace porządkowe, plany przewidują otwarcie trasy do ruchu dzisiaj o 21 – mówi serwisowi Ekonomia24.pl Dariusz Blocher, prezes Budimeksu."
    Policzyłem:
    425,5 mln podzielić na 7,1 km. Wychodzi 59929577,46 za kilometr autostrady. Słownie: pięćdziesiąt dziewięć milionów 929 tysięcy 577 złotych i czterdzieści sześć groszy.
    Przeliczając to na dolary kanadyjskie według aktualnego kursu 3,33 zł za dolara koszt jednego kilometra autostrady wyniósł 17 996 870 dol. kanadyjskich.
    Czy ta autostrada została wybudowana z domieszką złota? Jest przeszło TRZYKROTNIE droższa niż aktualnie budowana autostrada W Nowej Szkocji w ramach projektu Trans Canada Highway. Skąd tak wysokie koszty?
    JAN ŚNIADECKI: Z polskimi drogami wcale nie jest tak źle...
  • 23.05.2012 19:22

    @Zet Over

    Premier zaprosił Kaczyńskiego na obiad. A może po prostu Kaczyński nie jest na tyle głodny by jeść obiad z premierem.
    ROSEMANN: Prowokujcie dalej, Panie Tusk!
  • 23.05.2012 01:51

    @giz 3miasto

    Mieszkam poza Polską już 27 lat. Obserwuję co się w Ojczyźnie dzieje, ale nie wszystko rozumiem. Bo mogę zrozumieć różne "prowizje", w końcu w Kanadzie, choć nikt tego oficjalnie nie powie, ale jeżeli jakaś firma budujaca autostrady czy drogi chce mieć kontrakt, to przynajmniej "powinna" wesprzeć fundusz wyborczy regionalnego posła z tej czy innej partii, szef tekiej firmy "powinien" uczestniczyć w wyborczym bankiecie, gdzie koszt jednego zaproszenia oscyluje w granicach tysiąca czy dwóch tysięcy dolarów. Powiedzmy, że takie koszty są z jakichś tam ludzkich względów zrozumiałe. Powiedzmy, że sięgają 10% kosztów inwestycji. Ale w wypadku Polski, gdzie warunki terenowe nie są bardzo trudne (to raczej równiny a nie góry) koszt budowy autostrady nie powinien tak drastycznie różnić się od tych kanadyjskich.
    Wszyscy, którzy tutaj napisali sarkastycznie sugerują, że to jest po prostu złodziejstwo. Ale przecież ono też powinno mieć jakieś granice!
    JANMUCHA: Polska - najbogatszy kraj świata
  • 07.05.2012 07:58

    @szreniawa

    "Nie jestem ani zaściankowa, ani zakompleksiona i to od pokoleń za to mam słuch muzyczny i nabytą kulturę muzyczną. Nie słucham utworków, które przywołujesz. Bardzo lubię i cenię folklor muzyczny. Kompozytorzy od wieków czerpią garściami z folkloru. Słyszałeś coś o Chopinie, Kurpińskim, Szymanowskim czy nawet o Skaldach , NO TO CO ? A słyszałeś Tutki albo Golców? A słyszałeś ten utwór w opracowaniu Kilara ? Jarzębina wykonała ten utwór wątpliwie muzycznie do fatalnego a nie prostego tekstu. To kompromitacja. Biedne kobiety no ale widocznie same chciały. I mamy kompromitację. "

    Zgadzam się z Panią. Ale problem polega na tym, że pozostałe propozycje były jeszcze gorsze. By zachować naprawdę wysoki poziom muzyczny hymnem mistrzostw powinien zostać Polonez As dur albo Etiuda Rewolucyjna.
    JAN ŚNIADECKI: Skąd ta pogarda wobec "Koko euro spoko"?
  • 07.05.2012 07:53

    @RobertK

    "Polska muzyka ludowa jest dość prosta i mnie osobiście się nie podoba. Za nic w świecie nie kupił bym sobie płyty z taką muzyką."

    Gdyby Chopin żył... to by Pana wyśmiał. Z tej prostej, głośnej i banalnej muzyki - jak Pan pisze - bez wstydu czerpał pełnymi garściami i stworzył arcydzieła.
    JAN ŚNIADECKI: Skąd ta pogarda wobec "Koko euro spoko"?
  • 07.05.2012 07:41

    @Nirod

    "Dobrym i gustownym nastepca folku zajmuja sie zespoly takie jak Zywiolak czy Kapela ze wsi Warszawa. Polecam, a latwo znalezc na jutubku"

    Poszedłem za Pana radą i posłuchałem sobie tego "gustownego" polskiego folkloru w wykonaniu polecanego przez Pana zespołu "Kapela ze wsi Warszawa" akurat otworzyłem pierwszy z brzegu link i był to utwór "Zagrajcie Muzykanty / Spiritual Revival". Może on ma ten utwór coś wspólnego z folklorem, ale raczej z Jamajki - utrzymany w rytmie reage.
    No cóż - pański komentarz dokładnie potwierdza to, o czym pisze autor tego bloga.
    Jedyne co się ciśnie na myśl, w stosunku do Pana, to wyśmiane, ale jakże trafne określenie - wykształciuch.
    JAN ŚNIADECKI: Skąd ta pogarda wobec "Koko euro spoko"?
  • 05.05.2012 04:22

    Dziękuję za tekst

    Zaglądam tu niemal codziennie i nie tracę nadziei, że od czasu do czasu Pan coś napisze. I widzę moja cierpliwość została wynagrodzona. Nie ufam SG Salonu, nie wiem, czy ten materiał się tam znalazł.
    Cieszę się, że Pan od czasu do czasu pisze. Dziękuję.
    TAD9: życiorys szyty na miarę III RP
  • 28.04.2012 19:34

    @rajder135

    "a kto ma Jankesowo w kieszeni
    jak nie Chiny ."

    Ech! Rajder, Rajder... Nakładli Panu do głowy, że ten amerykański kapitalizm gnije i już prawie zgnił. Ale jeżeli już tak zgnił, to w o wiele mniejszym stopniu niż ten europejski. Bo owszem - USA jest bardzo zadłużone, ale ma jeszcze sporo finansowych zapasów, których kraje Europy już nie mają. Jak już nie będzie innego wyjścia, Amerykanie są w stanie zacisnąć pasa i te swoje długi pospłacać.
    Nie wiem, czy wiesz, ale podatki w USA są o skalę wartości niższe niż w Europie. Choćby nie ma czegoś takiego jak VAT. Podatki do paliw płynnych też są znacznie niższe niż w Europie. Ogromne bezrobocie amerykańskie (7 procent), to dla Europy stan niemalże pełnego zatrudnienia.
    Ja też tak myślałem jak Pan. Niedawno uświadomił mi to ekonomista (wcale nie proamerykański), z którym rozmawiałem. Szybko wyliczył, że gdyby w USA wprowadzono 10% VAT (jakże na warunki europejskie niski), USA spłaciłoby wszystkie długi - do zera - w przeciągu 8 lat.
    Żyję już parę lat na tym świecie - i zawsze pamiętam, jak to się naczytałem o tym gniciu Ameryki, że już już ktoś ma ją dogonić i wyprzedzić. Kiedyś to był ZSRR (choćby w podboju kosmosu), później była moda na Japończyków. To oni byli wielkim zagrożeniem dla Ameryki i mieli ją ekonomicznie zniszczyć. Teraz przyszła moda na Chiny.
    Istotnie - Chiny mają taką szansę - bo w tej chwili jest to kraj na fali wznoszącej i swoją wielkością, a raczej liczebnością nie mający równego na świecie. Wystarczy zdać sobie sprawę, że co piąty mieszkaniec tej naszej planety to Chińczyk. Ale warto pamiętać, że proste drogi rozwoju też się kiedyś wyczerpią i także Chiny napotkają na rozwojowe progi, z którymi będą musiały się uporać.
    W czym upatruję siłę USA? W tym, że mimo kryzysu, zmniejszonych zasobów materialnych kraj ten wydaje na badania naukowe więcej niż cała reszta świata razem wziąwszy. Technologicznie Chiny są za USA daleko w tyle.
    Ameryka zrobiła sporo błędów. Choćby taki, że dała światu ZA DARMO technologię Internetu. ZA DARMO od lat kierowcy korzystają z amerykańskiego GPS. Gdyby te technologie odpowiednio komercyjnie sprzedano, to - uwzględniając ich masowość - USA byłoby daleko do przodu.
    Tak więc nie grzebałbym tej gospodarki amerykańskiej przedwcześnie.
    Choć oczywiście ma ona ogromne kłopoty i - na dodatek wciąż nie widać by miało być lepiej.
    Ale tak naprawdę na Pana miejscu, pisząc o tym, jak to Chińczycy mają "Jankesowo" (skąd ta pogarda?) w kieszeni, martwiłbym się o Polskę i o tę tak uwielbianą przez Polaków Europę, której Polska stała się częścią.
    Bo - pisząc Pana językiem - jeżeli Chińczycy mają Jankesowo w kieszeni, to by to samo od Chin uzyskać, Europejczycy będą musieli wejść Chińczykom do d.py.
    Pozdrawiam serdecznie
    JAN ŚNIADECKI: O co Chiny grają w Polsce?
  • 24.04.2012 02:23

    Autor

    "Powiedzmy sobie szczerze, ten premier jest w stanie zreformować co najwyżej jadłospis w stołówce swojej kancelarii."

    Też nie jest pewne, bo może się okazać, że przetarg na dostawę kartofli wygrał producent butów.
    Wtedy tylko będzie mógł pan premier zjeść podeszwę buta, który mu z funduszu reprezentacyjnego zakupią...
    SEAMAN: Tusk&Ostachowicz, czyli polityka na gorąco
  • 22.04.2012 22:22

    @Julian Arden

    Zgadzam się z Panem. Słowo "witam" jest niewłaściwe, gdy nawiązujemy z kimś korespondencję. W stosunkach koleżeńskich (studenckich zwłaszcza) jest na miejscu, choć też wolałbym staromodne "Cześć" czy spolszczony anglicyzm "Hej".
    PETROS TOVMASYAN: W obronie wolności języka!
  • 06.04.2012 08:24

    Autor

    Znów nieporozumienia a raczej niezrozumienie. Pan pisze o metodzie nauczania. Protestującym chodzi nie o metodę a istotę tego nauczania. Lekcje historii mogą być różne, podobnie jak lekcje języka polskiego, nauki o społeczeństwie mogą być różne. Istotą ich powinno być kształtowanie takich a nie innych postaw, związków emocjonalnych z Ojczyzną.
    Ich protest bierze się stąd, że ograniczenie lekcji historii odbierają jako próbę osłabienia tych związków, które mogą skutkować powolnym wynaradawianiem Polaków, co tak bez osłonek wyraził niedawno Palikot na jakimś sympozjum (nie pamiętam cytatu, ale sprawa była głośna).
    Tak więc nie kwiestia w metodzie, ale w istocie i kierunku nauczania i co z tego nauczania ma wynikać.
    SZCZURBIUROWY: Śniadecki słyszy że gdzieś dzwonią, a to w uszach dzwoni
  • 04.04.2012 06:59

    Pan Janusz Wojciechowski

    Muszę Panu powiedzieć, że sprawił mi Pan miłą niespodziankę. Pamiętam Pana z czasów, gdy był Pan działaczem PSL i - przyznam szczerze - miałem Pana za jednego z tych cwanych peeselowskich polityków, którzy wszystko zrobią dla dobrej posady i własnej kariery, którzy przeczołgali się przez tranformację od komunizmu do postkomunizmu. Pana lobbowanie za Prokuratorią Generalną uznawałem za pozór działania, która ma na celu tylko i wyłącznie swoje osobiste i swoich partyjnych, peeselowskich towarzyszy dobro.
    Rozczarował mnie Pan pozytywnie. Potrafił Pan w pewnej chwili zaryzykować swoją, w końcu niezłą pozycję w PSL by dać (najogólniej rzecz ujmując) świadectwo prawdzie.
    Czytam Pana blog od bardzo dawna i okazuje się Pan wrażliwym, ciepłym i ciekawym i uczciwym człowiekiem, który nijak nie przystaje wizerunku partyjnego działacza rodem jeszcze z peerelowskiego ZSL. Choć - też przyznam szczerze - nie bardzo potrafię zrozumieć Pana ówczesną decyzję z 1984 roku przystąpienia do partii. No, nie tej głównej, ale jednak.
    No, ale wszyscy byliśmy wtedy młodzi... :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    JANUSZWOJCIECHOWSKI: Mała wielka prawda o Lechu Kaczyńskim
  • 30.03.2012 18:25

    @czubas

    "Jaką mamy alternatywę?
    Poza populizmem oczywiście, jak można temu naprawdę zaradzić?"

    Mam pomysł, nawet w tym celu założyłem bloga, ale nie znalazł się na stronie głównej, więc prawie nikt się projektem nie zainteresował. Przeklejam więc tutaj.

    Mam pomysł na reformę emerytalną. Może radykalną, ale za to - moim zdaniem sprawiedliwą.
    1. Zgodzić się musimy, że obecny system emerytalny tak czy inaczej nie wytrzyma obciążeń finansowych. Z jednego prostego powodu - system oparty jest na solidarności pokoleń. Ci, co pracują płacą składki, niby na swoje emerytury, ale tak naprawdę na emerytury rodziców czy dziadków, którzy wciąż pozostają przy życiu. Pracujący obciążeni są również kosztami wychowania dzieci. Gdy młodych brakuje, obciążenia są trudne do wytrzymania i po prostu pieniędzy nie starcza.
    2. Przyczyna tego stanu rzeczy jest jedna - coraz mniej dzieci wchodzi w tzw. wiek produkcyjny. Stąd projekty mające na celu przedłużenie wieku emerytalnego - zawsze jest nadzieja, że część przyszłych emerytów nie dożyje wieku emerytalnego i nie będzie obciążało systemu.
    3. Ponieważ na emerytury pracują dzieci - od ich ilości i wartości włożonej przez nich pracy, wysokości składek zależy stan konta, z którego ZUS czy też inna instytucja będzie wypłacać emerytury.
    4. Obecnie rodzinom nie opłaca się wychowywanie licznego potomstwa, bo dzieci to: obowiązki wychowawcze i ogromne koszty. Im mniej dzieci, tym więcej przyjemności dla małżonków (lub partnerów, co ostatnio bardzo modne), bo zarobione pieniądze można wydać na przyjemności i podróże. Dziecko stanowi kosztowny dodatek, na który młodzi, wykształceni, z wielkich miast zdobywają się, po osiągnięciu jakiegoś szczebla kariery by "spełnić się jako rodzic". Magazyny kobiece pełne są portretów takich par, które wreszcie "zafundowały sobie" dziecko.
    Magazyny kobiece (najczęściej te z tzw. "niższej półki") pełne są też portretów rodzin wielodzietnych, które to rodziny przedstawiane są jako patologiczne i przedstawiane tym światłym, stosującym antykoncepcję. Krótko mówiąc - wychowywanie gromadki dzieci nie jest "trendy".
    5. W obecnym systemie - zarówno ludzie, którzy nie mają potomstwa, lub mają nieliczne, przechodzą na emeryturę w tym samym wieku i cieszą się tymi samymi przywilejami co ci, którzy podjęli trud wychowania dzieci i, których dzieci praktycznie łożą na ich emerytury. W sensie społecznym - nie zainwestowali w swoje przyszłe emerytury. Oczywiście - podniosą się głosy, że przecież gdy pracowali, to płacili składki i im się należy. Nie - bo ich składki były spłatą długu wobec ich rodziców.
    6. Dlatego uważam, że uzależnienie wieku przechodzenia na emeryturę od ilości WYCHOWANYCH dzieci (a nie tylko spłodzonych) za uzasadnione.
    Osoby bezdzietne nabywałyby prawa emerytalne, tak jak to się projektuje w Szwesji, w wieku 75 lat.
    Za każde wychowane dziecko matka i ojciec mieliby prawo do przejścia na emeryturę o 3 lata wcześniej. To znaczy rodzice, którzy wychowali jedno dziecko - 72 lata, dwoje dzieci - 69 lat, troje - 66 lat, czworo - 63 lata, pięcioro - 60 lat, sześcioro - 57 lat. I tu, przy jeszcze większej liczbie dzieci za każde kolejne dziecko obniżyłbym wiek emerytalny już tylko o jeden rok, bo inaczej kiedyś ci rodzice wielodzietnej rodziny muszą na te dzieci zarabiać. Tak więc rodzice powiedzmy z dziesięciorgiem wychowanych dzieci nabywaliby prawa emerytalne w wieku 53 lat.
    7. Warunkiem otrzymania emerytury byłaby konieczność wychowania dzieci. Ci, którzy swoje dzieci porzuciliby, oddali do adopcji, czy do domu dziecka nabywaliby prawa emerytalne takie, jak w przypadku osób bezdzietnych, czyli w wieku 75 lat. Uszczegółowienia i zróżnicowania wymagałyby sytuacje częściowego wychowania dzieci, jak to ma miejsce w przypadku związków po rozwodzie - w tym wypadku przy orzekaniu alimentów lub rozwodu sprawę musiałby rozstrzygać sąd.
    8. Oczywiście - podniosą się głosy tych, którzy powiedzą - co z ludźmi, którzy nie mogą mieć dzieci. Odpowiem tak - mogą się starać o adopcję. A ci co nie mogą... No cóż - powiem, że mają pecha. Trudno. Nie da się wszystkim dogodzić.
    9. Proponowany system może jest bezwzględny, ale - uważam - na ile to możliwe, sprawiedliwy.
    10. Jako dodatkowa korzyść dla społeczeństwa - przy takim systemie być może udałoby się rozwiązać kryzys demograficzny. Po prostu zacznie się opłacać meć i wychowywać dzieci.
    UFKA: Przekręt stulecia
  • 19.03.2012 00:15

    Dziennikarze

    Pan, i jeszcze kilku innych ludzi mediów ratuje honor tego zawodu. Ja Pana rozumiem. Bo też się coraz bardziej radykalizuję.
    I powiem, że mimo iż jestem dziennikarzem od bardzo dawna (choć nie pracuję w Polsce) to z wielkim czasami wstydem w Polsce przychodzi mi przyznanie się do uprawianego zawodu. Mam momentami taką myśl, że należałoby w Polsce przeprowadzić wielkie czystki w dwóch grupach zawodowych - wśród prawników i dziennikarzy.
    Wszystkich, dosłownie wszystkich wyrzucić na bruk. Przyjąć zupełnie nowych. Ci co zostaną niesłusznie skrzywdzeni, ludzie uczciwi - zrozumieją. A wszystkich pozostałych nie żal.
    Jak patrzę na polskie dziennikarstwo, to po prostu rzygać się chce.
    Oczywiście są wyjątki, ale jakże nieliczne.
    GADOWSKI: W mojej wiosce wszystko po staremu.
  • 18.03.2012 23:50

    @Cezary Krysztopa

    kamerzysta był jeden i tak bardzo do nas żółtodziobów cierpliwy;)

    Ten kamerzysta to też żółtodziób. Nawet jeżeli twierdzi inaczej.
    Nie miejcie kompleksów :)
    CEZARY KRYSZTOPA: K&K TV. Wipler: Kaczyński jak ten Atlas (wywiad)
  • 18.03.2012 23:40

    @Janina Jankowska

    Pani Janino, w takim "przypieraniu do muru" polityków i zadawaniu pytań typu "co pan zrobi, jeżeli Jarosław Kaczyński...." specjalizuje się Monika Olejnik i wszyscy mi znani dziennikarze mainstreemowi. Ja już szczerze mówiąc takiego stylu przeprowadzania rozmów z politykami (ze szczególnym wskazaniem na politykó PiS) mam już serdecznie dosyć.
    Bo oczywiście odpowiedź pana Wiplera na takie pytanie, że rozważy swoją decyzję, gdy będzie postawiony przed tego typu wyborem (w odniesieniu do pani przykładu) będzie, w odbiorze widzów, koniunkturalizmem, lękiem przed udzieleniem zdecydowanej odpowiedzi, byciem "pod butem Prezesa".
    Te pytania, jakie Pani sugeruje, miałby sens, gdyby inaczej wyglądała nasza meidalna scena polityczna. W obecnej sytuacji rozmowa obu panów wydaje mi się i świeża, i ciekawa.
    Powiem inaczej - to "zawodostwo" polskich dziennikarzy już mi tak obrzydło, że sto razy wolę "nieporadnych" amatorów.
    Może Pani pogratulować sobie i swoim koleżankom i kolegom, choć zdaję sobie sprawę, że akurat Pani w tym wina nie jest duż.
    Pozdrawiam.
    CEZARY KRYSZTOPA: K&K TV. Wipler: Kaczyński jak ten Atlas (wywiad)
  • 18.03.2012 16:28

    @3in1

    "No a dziwisz się, skoro całe towarzystwo które pojechało na Węgry uważa te właśnie media za media sprzyjajace władzy nie wspominającv o tym że są sterowane przez komdominium niemiecko-rosyjskie. To niby po co mieli by o tym mówić?"

    A co do cholery media powinny robić? Obrażać się? Czy informować?
    Twój komentarz świadczy o całkowicie wypranym mózgu.
    TOMASZ SAKIEWICZ: Podziękowanie z Węgier
  • 17.03.2012 08:30

    Świetny wywiad

    Bardzo ciekawa rozmowa. Świetny rozmówca. Najlepszy wywiad, jaki dotychczas ukazał się na platformie wideo w Salonie24. Dziękuję.
    Tylko jedna uwaga. Nie wiem, kim byli kamerzyści. (Rzecz byłą filmowana z 2 kamer - być może obie kamery obsługiwała jedna osoba) Warto, by w przyszłości zwrócili uwagę na ustawienie kamery, kadrowanie itp.
    To nie jest trudne, tego się można nauczyć bardzo szybko. Warto zajrzeć do jakiegokolwiek poradnika fotografii do działu kompozycji. Zajmie 5 minut, a znacznie poprawi jakość przekazu.
    Ale nie forma w tym momencie była najważniejsza. Wywiad bardzo ciekawy.
    Wielkie dzięki.
    CEZARY KRYSZTOPA: K&K TV. Wipler: Kaczyński jak ten Atlas (wywiad)
  • 10.03.2012 18:11

    @Mikołaj Kwibuzda

    Zgadzam się z Panem. Tusk co najwyżej może się dochrapać tego, czego dochrapał się Buzek, a i to jest bardzo niepewne.
    Na otarcie łez mogą mu dać funkcję zastępcy jakiegoś przewodniczącego podkomisji jakiejś podkomisji.
    Ale nie ma się co przejmować - on to wszystko "przyjmie na klatę" :))

    Swoją drogą - jak strasznie musi być oszołomione nasze społeczeństwo by głosować na takiego chłoptasia?
    MARTINOFF: Zmierzch konfliktu Kaczyński - Tusk
  • 10.03.2012 17:27

    @ Zbyszek

    Jeszcze dodam, że w Kanadzie emeryturę otrzymują wszyscy. Niezależnie od stażu pracy i jej rodzaju. Otrzymują ją nawet ci, co nigdy nie pracowali. Wystarczy, że mają kanadyjskie obywatelstwo lub status stałego mieszkańca.
    Ci, co chcą mieć wyższe świadczenia albo wykupują polisy emerytalne, albo odkładają na specjalnych kontach emerytalnych RRSP (odłożone na to konto pieniądze wolne są od podatku dochodowego)albo inwestuja - w miarę swoich możłiwości na przykład w nieruchomości, by na starość je sprzedać i mieć z czego żyć.

    Trochę szkoda, że notka nie przebiła się. Ale widocznie nie miała ani atrakcyjnego tytułu, ani nie była zbyt sprawnie napisana. Ani pewnie temat nie jest tak atrakcyjny jak odejście z PO posła Gibały.
    JANMUCHA: Moja reforma emerytalna

123456789... następna



zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij