"Senator o złotym sercu" to b. dobre hasło wyborcze. sztab Kandydata powinien się zgłosić do Pana po copyright .
A że z drugim dnem? - tym lepiej, w końcu to człowiek o szerokim horyzoncie.
powinien być ryczałt, jednak z dwoma "widełkami"
1. w odniesieniu do czasu pobytu dzieci w przedszkolu (czy cały dzień, czy połówka)
2. w odniesieniu do dochodów rodziny, rodziców. najwyższa grupa dochodowa powinna po prostu w przybliżeniu odpowiadać opłatom za przedszkole prywatne, rodziny najbiedniejsze powinny być zwolnione z opłaty. większość rodziców jak u Gaussa będzie płaciła pośrednią stawkę.
3. jedzenie oczywiście to inna sprawa i stawkę za jedzenie powinni wszyscy płacić, w przypadku najbiedniejszych z możliwością przejęcia tego przez opiekę społeczną
4. stawka za komitet rodzicielski czy radę rodziców powinna być niska ale obowiązkowa dla wszystkich, możliwa jednak do zapłacenia "robocizną". osoby które nie czują się na siłach albo nie chcą płacić na wycieczkę dzieci do zoo albo dodatkowe kredki, powinny mieć po prostu możliwość wniesienia swojego wkładu myjąc okna, czy krojąc kanapki na jakiejś przedszkolnej uroczystości.
oo, i do mnie to pytanie? nie mam zamiaru wdawac sie z Panem w zadne dyskusje. strasznie Pan jakos nerwowy, przyszedl Pan tu natrzasac sie z prawicowcow, a jakos glownie widac Pana frustracje, kompleksy i obawy o wlasny wizerunek.
tak Pan sie przechwala, kogo to Pan nie poda do sadu, jesli tylko powtorzy za GW i PAP co one napisaly, ale dlaczego wlasciwie nie podal Pan do sadu wlasnie GW i PAP? to mialoby sens, nieprawdaz?
niech się Pan nie kryguje.
postawił Pan dobre pytania i zrobił kwerendę, taką jaka była w tym przypadku możliwa ale wkładając w to sporo pracy. niech Pan dociśnie dziennikarsko parę kwestii na początku i w zakończeniu i niech Pan to gdzieś spróbuje opublikować. wtedy też będzie większa szansa, że jakiś historyk z lepszym dostępem do źródeł pociągnie temat :) w ten sposób to działa :)
ta faza różnicowania się sceny ideowej politycznej w Polsce jest rzeczywiście b. ciekawa. powinien to Pan zredagować, dać przypisy i opublikować gdzieś, niezależnie czy będzie Pan pisał następne odcinki. niech Pan da to np. do Arcan
jedną rzecz proszę tylko zauważyć: pominąwszy przyczepianie łatek przez innych Macierewicz przegrał ten spór "pijarowo" również z powodów własnych słabości
po pierwsze dlatego (moim zdaniem), że będąc pierwszoplanowym mózgiem i organizatorem KOR okazał się mieć gorsze pióro od Michnika i Kuronia (mimo, że, o czym się właściwie nie pamięta, napisał b. dobry tekst w Aneksie w poł. lat 1970tych pod pseudonimem Korybut, potem oddał pole swoim konkurentom i nie chodzi tu tylko o lepsze dojścia Michnika i Kuronia np. do środowisk na Zachodzie)
do pewnego stopnia przegrywa i teraz na swoje życzenie.
w tomie "Niepokorni" jego głos się nie ukazał (a Friszke z Paczkowskim wywiad przeprowadzili, to AM się nie zgodził na publikację).
sprawa z przeciąganiem płatności jest rzeczywiście dobitnym dowodem nie tylko na to jak działa GDDKiA ale również jak funkcjonuje coś co nazywa się kontrolą polityczną. Jeżeli rząd deklaruje jakiś projekt jako projekt kluczowy, flagowy i w ten sposób go traktuje, to jak wyglądają starania i właśnie kontrola polityczna w przypadku projektów mniej istotnych? stąd rzeczywiście case A2 jest dobrym studium przypadku nie tylko w polityce zagranicznej czy polityki infrastrukturalnej ale generalnie funkcjonowania państwa
JJ sformułowała klarowny zarzut w stosunku do Teresy Torańskiej. Zrobiła to bez żadnych bluzg. Niby dlaczego sądzi Pan, że sprowokowała bluzgi tutejszych kibiców (zgoda, że czasem to jest tutaj wkurzające). Czy sam fakt skrytykowania kogoś np. z GW za konkretną wypowiedź jest dla Pana naganny (bo przecież przyjdą kibice)? No chyba że tak. Sądzę jednak, że autorka zrobiła słusznie: Najpierw wyraziła swoją krytyczną opinię o TT dając jej po uszach, a potem po uszach dała kibicom
z muzealnikami nie ma Pan racji. Oni de facto nie byli politykami zanim podjęli się stworzenia MPW. Na tym dopiero wyjechali i postanowili (Ołdakowski, KOwal, Cichocka) kandydować do Sejmu, względnie dalej współpracowali z Lechem Kaczyńskim już w bardziej politycznych rolach.
ale nie zmienia to oczywiście problemu IPN - świat polityki. mi to jednak nie przeszkadza pod warunkiem jednak, że jest to droga w jednym kierunku.
nie znam ustawy i tych ograniczeń prawnych z niej wypływających, ale na zdrowy rozum możliwe powinno być np, że IPN likwiduje kilka-kilkanaście etatów i w to miejsce ogłasza kilka-kilkanaście fellowships czy też miejsc dla gościnnych badaczy, którzy na rok czy dwa dostają biurko, dobry dostęp do archiwum etc. to ma też ten plus że daje radzie IPN i prezesowi możliwość określania w tych konkursach tematyki. wtedy ci ludzie "mają coś wspólnego z IPN", nawet jeśli ich permanentna afiliacja jest inna.
to dobrze. natomiast są granty i granty. czy chodzi o granty dla ludzi z zewnątrz którzy na zewnątrz coś sobie za pieniądze IPN i w związku z archiwami IPN dłubią, czy jest to część wiekszego pomysłu na reformę instytucji. to pytanie o to jak się te granty mają do reszty struktury Instytutu. Mi chodziło o sytuację docelową że jakiś istotny procent badawczego personelu IPN przechodzi w mniej komfortową sytuację z większym ciśnieniem konkurencji i większym otwarciem na zewnątrz. że grant oznacza dla ludzi z uniwerków albo po prostu po doktoracie, że dostają w IPN na początku nie tyle etat, co dobrze płatny projekt na kilka lat z biurkiem i ułatwieniami. To samo dla ludzi z wewnątrz którzy również muszą sprostać tej konkurencji. przy tym budżecie i zasobach typu archiwa, IPN może stać się więcej niż tylko "normalnym instytutem naukowym" jak Pan chciał i pisał. Powinien i może stać się nawet czymś więcej - instytucją innowacyjną w polskiej nauce.
Wizja dobra. W jaki jednak sposób zagwarantować tą asertzwność i współistnienie pod dachem IPN różnych narracji i podejść w badaniu historii?
Jedyną drogą moim zdaniem jest rozpisanie przez IPN konkursu na zespoły badawcze, tj. na ich kierowników, którzy będą mogli sobie dobierać zespoły, doktorantów, etc.
Zespoły takie miałyby jakiś kilkuletni horyzont finansowania i konieczność merytorycznego rozliczenia się mierzonego publikacjami nie tylko w wydawn. IPN.
powinno byc tam gwarnacjia (w tych konkursach), że startować mogą nie tylko historycy ale i przedstawiciele innych nauk społecznych. te grupy powinny po prostu zdrowo ze soba rywalizować jakością i pomysłowiością swoich projektów.
taka sieciowa struktura różnych grup badawczych sprawdza sie w rónych kombinacjach na Zachodzie.
jest tu sporo niuansów ale to już nie miejsce na rozwijanie tego. w każdzym bądź razie życzę powodzenia jeśli to ma w taką mniej więcej stronę iść.
"Dla Izraela ubytek paru milionów Zydow byłby czyms porównywalnym z powrotem paru milionów Niemców na Ziemie Odzyskane".
@
To. wytęż Pan. swój abstrakcyjny mozg i powiedz czy porowywalne dla Izraela, Polski,czy Niemiec. a potem dopiero wyzywaj rozmówców
poprawkę trzeba wziąć na to, że w takim Wiedniu udało się stworzyć hub co najmniej regionalny (np. b rozbudowana siatka połączeń na Bałkany)i tylko przy założeniu, że sensownie jest zarządzana linia lotnicza operująca z tego lotniska (jak Austrian w tym przypadku). Patrząc jak funkcjonuje LOT (a także samo Okęcie) nie można być przesadnym optymistą. Czy LOT i Okęcie zbudowały np. sensowną sieć połączeń z Wilnem, Królewcem, Lwowem, Koszycami,etc.? Czy jest jakiś inny sensowny pomysł jak rozwijać to w stronę wlasnie hubu? niestety nie. Z tego punktu widzenia projekt wielkiego lotniska (które ma sens jedynie jako właśnie taki hub) jest trochę zamkiem na piasku.
Panie Profesorze,
to w takim razie trzeba bylo wprost napisac, ze zeby wspominac dra Kochanowskiego trzeba spelniac pewne formalne wymagania: byc ekspertem, byc prawnikiem, no, ew. socjologiem prawa, byc profesorem...
to oczywiscie jest podejscie uprawnione, ale zawiera przekonanie, ze kol. Warzecha wspominalby dra Kochanowskiego mniej "godnie" niz kolega profesor Wyrzykowski. otoz poza kwestia pewnego ceremonialu, logiki w tym nie ma.
nic przeciez nie stoi na przeszkodzie by korporacja prawnicza, fundacja Helsinska czy jakakolwiek inna "community" przyznajaca sie do zwiazkow z drem Kochanowskim zorganizowala dobra i reprezentatywna debate ktora bylaby jednoczesnie laudacja na czesc JK.
natomiast czesc Pana argumentow nalezy przyjac z usmiechem, bo wynikaja z poczucia, ze "prawacy" nie sa wystarczajaco "godni" a "konspekt" redaktora tabloidu, czy tez Buspasa jak go Pan nazwal, nie pasuje po prostu do szacownych wnetrz Tryb. Konst.
zgoda co do zasady, ze glosy ludzi nie zgadzajacych sie w roznych kwestiach z JK mogly byc ciekawe.
ale:
inicjatorami spotkania byli rodzina Rzecznika i fundacja. Jesli dobor gosci scedowali na Lukasza Warzeche, to bylo to ich dobre prawo. Zreszta z tego co zrozumialem mowcami byli autorzy ksiazki Quo Vadis Polonia i to bylo pewne kryterium.
Kolejna sprawa: jest widoczne jednak pewne spektrum obszarow w ktorych ci ludzie sa kompetentni.
Ale rozumiem,ze zal Panu, ze nikt nie zadzwonil "by doradzic sie w kwestii referentow". :) ha, bywa, niestety.
a ataki na LW i nasmiewanie sie z jego "konspektu" sa uwazam w tym watku naduzyciem
zgredy same wykruszają się powoli, zawsze tak jest, w każdej zach. demokracji również, że trzeba im w tym pomóc, że musi być ciśnienie. stąd więc Pana konkluzja brzmi dla mnie raczej pesymistycznie. raczej nikomu z Waszego pokolenia się chcieć nie będzie chciało. co do reszty zastrzeżeń się zgadzam. dla mnie zresztą to co robi np. MC jest jak najbardziej polityką i wpływaniem na instytucje. trzeba pewnie dystansu żeby to ocenić, ale...przykład PJN i środowiska tzw "muzealników" w nim dodatkowo uprawomocnił moim zdaniem strategię MC (jeśli w tym była racjonalna strategia nie wchodzenia do twardej polityki a granie na jej obrzeżach i "w wartościach", sądzę że była
te dane o migracjach są oczywiście ciekawe, natomiast nie tłumaczą, dlaczego ci wszyscy ludzie wymienieni przykładowo przez MC (którzy przecież z PL nie wyjechali) i dużo innych angażując sie w publicystykę, wolne zawody, działalność społeczną etc. nie poszli jednak do "twardej" polityki (choć sam Autor będąc doradcą i "szerpą" i pewnie często ghost writerem trochę uprawia kokieterię mówiąc że nie miał i nie ma wpływu, że nie decyduje o regułach... w moim przekonaniu to co robi jest jak najbardziej wpływaniem na instytucje / reguły.
dobre hasło wyborcze
A że z drugim dnem? - tym lepiej, w końcu to człowiek o szerokim horyzoncie.
ryczałt plus widełki
powinien być ryczałt, jednak z dwoma "widełkami"
1. w odniesieniu do czasu pobytu dzieci w przedszkolu (czy cały dzień, czy połówka)
2. w odniesieniu do dochodów rodziny, rodziców. najwyższa grupa dochodowa powinna po prostu w przybliżeniu odpowiadać opłatom za przedszkole prywatne, rodziny najbiedniejsze powinny być zwolnione z opłaty. większość rodziców jak u Gaussa będzie płaciła pośrednią stawkę.
3. jedzenie oczywiście to inna sprawa i stawkę za jedzenie powinni wszyscy płacić, w przypadku najbiedniejszych z możliwością przejęcia tego przez opiekę społeczną
4. stawka za komitet rodzicielski czy radę rodziców powinna być niska ale obowiązkowa dla wszystkich, możliwa jednak do zapłacenia "robocizną". osoby które nie czują się na siłach albo nie chcą płacić na wycieczkę dzieci do zoo albo dodatkowe kredki, powinny mieć po prostu możliwość wniesienia swojego wkładu myjąc okna, czy krojąc kanapki na jakiejś przedszkolnej uroczystości.
@rozpylaczek
oo, i do mnie to pytanie? nie mam zamiaru wdawac sie z Panem w zadne dyskusje. strasznie Pan jakos nerwowy, przyszedl Pan tu natrzasac sie z prawicowcow, a jakos glownie widac Pana frustracje, kompleksy i obawy o wlasny wizerunek.
@rozpylaczek
@tad9
postawił Pan dobre pytania i zrobił kwerendę, taką jaka była w tym przypadku możliwa ale wkładając w to sporo pracy. niech Pan dociśnie dziennikarsko parę kwestii na początku i w zakończeniu i niech Pan to gdzieś spróbuje opublikować. wtedy też będzie większa szansa, że jakiś historyk z lepszym dostępem do źródeł pociągnie temat :) w ten sposób to działa :)
@tad9
ta faza różnicowania się sceny ideowej politycznej w Polsce jest rzeczywiście b. ciekawa. powinien to Pan zredagować, dać przypisy i opublikować gdzieś, niezależnie czy będzie Pan pisał następne odcinki. niech Pan da to np. do Arcan
jedną rzecz proszę tylko zauważyć: pominąwszy przyczepianie łatek przez innych Macierewicz przegrał ten spór "pijarowo" również z powodów własnych słabości
po pierwsze dlatego (moim zdaniem), że będąc pierwszoplanowym mózgiem i organizatorem KOR okazał się mieć gorsze pióro od Michnika i Kuronia (mimo, że, o czym się właściwie nie pamięta, napisał b. dobry tekst w Aneksie w poł. lat 1970tych pod pseudonimem Korybut, potem oddał pole swoim konkurentom i nie chodzi tu tylko o lepsze dojścia Michnika i Kuronia np. do środowisk na Zachodzie)
do pewnego stopnia przegrywa i teraz na swoje życzenie.
w tomie "Niepokorni" jego głos się nie ukazał (a Friszke z Paczkowskim wywiad przeprowadzili, to AM się nie zgodził na publikację).
@Autor
@Wojciech Sadurski
JJ sformułowała klarowny zarzut w stosunku do Teresy Torańskiej. Zrobiła to bez żadnych bluzg. Niby dlaczego sądzi Pan, że sprowokowała bluzgi tutejszych kibiców (zgoda, że czasem to jest tutaj wkurzające). Czy sam fakt skrytykowania kogoś np. z GW za konkretną wypowiedź jest dla Pana naganny (bo przecież przyjdą kibice)? No chyba że tak. Sądzę jednak, że autorka zrobiła słusznie: Najpierw wyraziła swoją krytyczną opinię o TT dając jej po uszach, a potem po uszach dała kibicom
@Antoni Dudek
z muzealnikami nie ma Pan racji. Oni de facto nie byli politykami zanim podjęli się stworzenia MPW. Na tym dopiero wyjechali i postanowili (Ołdakowski, KOwal, Cichocka) kandydować do Sejmu, względnie dalej współpracowali z Lechem Kaczyńskim już w bardziej politycznych rolach.
ale nie zmienia to oczywiście problemu IPN - świat polityki. mi to jednak nie przeszkadza pod warunkiem jednak, że jest to droga w jednym kierunku.
@Antoni Dudek
@Antoni Dudek
@autor
Wizja dobra. W jaki jednak sposób zagwarantować tą asertzwność i współistnienie pod dachem IPN różnych narracji i podejść w badaniu historii?
Jedyną drogą moim zdaniem jest rozpisanie przez IPN konkursu na zespoły badawcze, tj. na ich kierowników, którzy będą mogli sobie dobierać zespoły, doktorantów, etc.
Zespoły takie miałyby jakiś kilkuletni horyzont finansowania i konieczność merytorycznego rozliczenia się mierzonego publikacjami nie tylko w wydawn. IPN.
powinno byc tam gwarnacjia (w tych konkursach), że startować mogą nie tylko historycy ale i przedstawiciele innych nauk społecznych. te grupy powinny po prostu zdrowo ze soba rywalizować jakością i pomysłowiością swoich projektów.
taka sieciowa struktura różnych grup badawczych sprawdza sie w rónych kombinacjach na Zachodzie.
jest tu sporo niuansów ale to już nie miejsce na rozwijanie tego. w każdzym bądź razie życzę powodzenia jeśli to ma w taką mniej więcej stronę iść.
@Tomasz Rożek
@Eli Barbur
@
To. wytęż Pan. swój abstrakcyjny mozg i powiedz czy porowywalne dla Izraela, Polski,czy Niemiec. a potem dopiero wyzywaj rozmówców
@autor
"gdyby w weneckim pawilonie Izraela lewacki koleś znad Wisły zaczął wzywać do powrotu „wypędzonych Niemców”
@autor
@Wojciech Sadurski
to w takim razie trzeba bylo wprost napisac, ze zeby wspominac dra Kochanowskiego trzeba spelniac pewne formalne wymagania: byc ekspertem, byc prawnikiem, no, ew. socjologiem prawa, byc profesorem...
to oczywiscie jest podejscie uprawnione, ale zawiera przekonanie, ze kol. Warzecha wspominalby dra Kochanowskiego mniej "godnie" niz kolega profesor Wyrzykowski. otoz poza kwestia pewnego ceremonialu, logiki w tym nie ma.
nic przeciez nie stoi na przeszkodzie by korporacja prawnicza, fundacja Helsinska czy jakakolwiek inna "community" przyznajaca sie do zwiazkow z drem Kochanowskim zorganizowala dobra i reprezentatywna debate ktora bylaby jednoczesnie laudacja na czesc JK.
natomiast czesc Pana argumentow nalezy przyjac z usmiechem, bo wynikaja z poczucia, ze "prawacy" nie sa wystarczajaco "godni" a "konspekt" redaktora tabloidu, czy tez Buspasa jak go Pan nazwal, nie pasuje po prostu do szacownych wnetrz Tryb. Konst.
pozdrowienia
@Wojciech Sadurski
zgoda co do zasady, ze glosy ludzi nie zgadzajacych sie w roznych kwestiach z JK mogly byc ciekawe.
ale:
inicjatorami spotkania byli rodzina Rzecznika i fundacja. Jesli dobor gosci scedowali na Lukasza Warzeche, to bylo to ich dobre prawo. Zreszta z tego co zrozumialem mowcami byli autorzy ksiazki Quo Vadis Polonia i to bylo pewne kryterium.
Kolejna sprawa: jest widoczne jednak pewne spektrum obszarow w ktorych ci ludzie sa kompetentni.
Ale rozumiem,ze zal Panu, ze nikt nie zadzwonil "by doradzic sie w kwestii referentow". :) ha, bywa, niestety.
a ataki na LW i nasmiewanie sie z jego "konspektu" sa uwazam w tym watku naduzyciem
@Paweł Bravo
@Teresa Bochwic