Jak nie lubię szczerze Osieckiego, naprawdę mocno, tak mierzi mnie publikowanie czyichś listów. Podobnie jak publikowanie tekstów bez zgody autora...
Pozdrawiam!
Całej grupy, ale z biletami, w sensie musieliby zakupić.
Jeszcze lepiej byłoby gdyby mój klub dawał większą pulę dla przyjezdnych niż owe absolutne minimum czyli 300. Wtedy by sobie kupili wcześniej.
I już zupełna kultura by była.
Pozdrawiam!
Oczywistym jest, że gdyby władze Polonii zgodziły się n wejście całej grupy do klatki sprawy by nie było. I uważam, że tak powinno się to zakończyć. Niestety, tak się nie stało.
Pozdrawiam!
Oczywistym jest, że relacje mediów, zwłaszcza panawalterowych, ale i agorowych i springerowych to jedno wielkie kłamstwo. To nie podlega dyskusji.
Oczywistym jest też, że kibice w Polsce mają opinię bydła, głównie dzięki mediom. Trza uczciwie przyznać, że sobie na to zapracowali niestety. Niemniej nie każdy kibic jest taki jakim go postrzega mój przeciętny rodak.
Oczywistym jest, że policja prowadząc pod stadion Polonii legionistów robiła to bez sensu, bo oficjalnie, do klatki, biletów nie mieli, a sprzedaży w dniu meczu nie było. Czyli można przyjąć, że liczono na jakieś zajścia, jak się okazało słusznie. Ja mogę nawet przyjąć, że cała akcja była skoordynowana z władzami obu klubów i policją, czemu nie?
Oczywistym też jest, że ci którzy się wybrali pod Polonię nie liczyli na wejście na mecz, chyba, że z bramą (mój bardzo dobry kolega legionista, mocno kumaty, napisał mi "dobra akcja, wjazd z bramą prawie udany"). Niektórzy , jak Foxx, twierdzą że kibice mieli jednak 400 biletów. Ponieważ do klatki sprzedano tylko 40 to były to bilety na trybuny Polonii. A zabrane przez policję kastety i ochraniacze na zęby czyli ogólnie mówiąc "sprzęt" sugeruje, że miały się powtórzyć derby z 97-go.
Kończąc.
Nie wykluczam prowokacji policji, nawet w porozumieniu z władzami klubów i miasta. Działania policji wręcz tak bym nazwał.
Z drugiej strony kibice przyjezdni dali się podejść jak dzieci. Nie wykluczam też, że chętnie powtórzyliby owe pamiętne derby sprzed ponad 10-ciu lat. By potem radośnie zaśpiewać: "Nie ma Polonii, w Warszawie nie ma... ".
Aha, jako żem kibic Polonii to za ten Grodzisk nie pozdrawiam.
PS. W 97r. siedziba Związku Niewidomych była w tym samym miejscu. Nie przeszkadzało to kolegom legionistom podpalać nieopodal położone budynki i bombardować ulicę (okolice Związku) kamieniami, cegłami, czym tylko się dało.
Zobaczywszy zdjęcie na jednym z blogów posądzałem pana o sympatie faszystowskie.
Pańskie słowa przekonują mnie, że się myliłem.
Jeszcze raz przepraszam.
Mam nadzieję, że uda się panu przed sądem oczyścić swoje nazwisko.
Pozdrawiam!
PS. Może szanowna redakcja rozważy co też należy począć z panem Sawskim, jak się okazuje paszkwilantem?
nie traktuj mnie jak ów lisek "chytrusek", he, he.
Pan Pospieszalski nie jest wzorcem obiektywizmu, owszem. Ale do wielu gadek u siebie zaprasza osoby, które gdzie indziej nie są pokazywane ( z Twojej stajni)lub jeśli są, to traktuje się je "z góry", uśmiechem politowania, jak na tvn-ie. U pana Janka się z nimi walczy ideowo, na poglądy. On feministki traktuje poważnie, choć wrogo. Mydłki z tvn-u podchodzą do nich lekko kpiąco, mimo oficjalnie propagowanej poprawności.
I ponadto, nie ma u niego tak, że publika wyje i buczy na nielubianych uczestników, ani nie ma owych słynnych już sondaży, w których zawsze jest sto do zera dla myślących podobnie jak pan Tomasz, he, he.
Proszę Cię, trzymajmy proporcje jakieś...
Pozdrawiam!
PS. Kiedy "Warto rozmawiać" było jeszcze na PULSIE to był najciekawszy program publicystyczny we wszystkich telewizjach.
i starych, ciekawych to znasz może ten adres:
http://historiaimedia.org/2008/04/12/fotografie-archiwalne-online-25-serwisow-miliony-zdjec/
Dużo, do wyboru, do koloru ;-).
Pozdrawiam!
Widać ;-).
Sprytne. Gratuluję pomysłu.
Pozdrawiam!
PS. Proszę się nie gniewać, że takimi stereotypami się posługuję. A książki będzie więcej, będą dodruki, już w lipcu chyba pierwszy ;-).
A w tej chwili to co robimy?
Nie dyskutujemy publicznie?
Ile na salonie było postów takie jak Gospodarza, ile będzie jeszcze?
Co było w zeszłym roku tutaj, na "najbardziej pisowskim i prawicowym portalu"? Bo ja pamiętam jeden wielki spór na temat Powstania.
Nie ma co sobie dorabiać martyrologii, bo rzeczywistość jest inna.
Pozdrawiam!
Nie ma co gadać z tymi niezaczadzonymi umysłami, oni się upajają swoją trzeźwością umysłu i całą resztę mają w dupie zupełnie.
Więc daremny Twój trud.
A koledze Pitrowi się wydaje, że Oni nie walczyli o wolność, że wolność mieli chyba...
Słów brak.
Pozdrawiam!
Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że Niemcy paląc getto w Warszawie oszczędzili tym biednym Żydom cierpień, głodu, obozów.
Zgadza się pan?
Bo chodzi o to, że może nawet i było tak jak pan piszesz, w co wątpię szczerze. Ale do tej sytuacji, w której ratunkiem okazał się atak na własny kraj doprowadził ten sam, który go potem tak bohatersko ratował, jak próbuje pan nam tu ładnie wytłumaczyć.
Pozdrawiam!
Nie znam historii współpracy pana Wolszczana, poza tym co cytowała prasa.
Swoją opinię wyraziłem na podstawie stanowiska owej komisji przy UMK, która z kolei po lekturze tych dokumentów nie widzi przeciwwskazań co do przyjęcia rezygnacji pana Profesora. Słowem, nie idzie mi o fakt współpracy w świetle owych przyrzeczeń, tylko raczej o jej jakość. Wnoszę po tej opinii, że widać mogło być w niej (w tej współpracy) coś co nie licuje z godnością profesora np.?
Pozdrawiam!
Owszem, daję się łapać często, gdyż nie należę do najbardziej bystrych umysłów. Bywam także daltonistą społecznym, emocjonalnym i zapewne jeszcze jakimś.
Nie wymagam od Gospodarza radosnego tonu. Żadnego nie wymagam, może poza tym by zbytnio nie uogólniał pisząc o moralności dzikich. Z tych względów, o których już pisałem.
Co do uznania systemu szkolenia czyli rodzimej nauki to sam pan Profesor obraził się na uczelnię rodzimą mieszając właśnie sprawy moralne, polityczne z naukowymi, zresztą o tym jest post Gospodarza. Można rzec, że słabo uznał.
Co do Nobla, nie jest moją winą, że go pan Profesor nie otrzymał, proszę mi uwierzyć, ani nikogo innego z salonu zapewne. Nie cieszy mnie to, specjalnie też nie martwi, muszę przyznać. Gdyby go dostał brałbym to za honor dla kraju, nie jako argument przeciw IPN-owi jak wielu innych.
Na koniec wrócę jeszcze do tego daltonizmu społecznego. Owszem, być może racja jest po pani stronie? Choć uważam, że sposób w jaki się Profesor broni, co zauważa nawet inny profesor, pan Sadurski, w połączeniu z ewentualnym otrzymaniem nagrody również działa "słabo" społecznie, można taką tezę postawić.
Wierzę jednak, że to nie koniec szans pana Wolszczana na nagrodę. Paradoksalnie ma nawet większe przy następnych rozdaniach. Może się doczekamy, kto wie?
Na koniec dodam, że nie zamierzam padać przed Profesorem na kolana, podobnie jak nie zamierzam go łajać za jego życie. Może wadzi mi to co mówi teraz, ale to co innego.
Pozdrawiam!
Mamy taka historię jaką mamy. Się profesor Wolszczan w nią uwikłał, na swoje i innych, myślę, nieszczęście. Trudno. Obraził się, jego prawo.
Jednak nie osądzałbym pochopnie tych, którzy nie są tacy pragmatyczni jak szanowny Gospodarz, którzy nie padają przed profesorem na kolana. Są pośród nich tacy, którzy zapłacili swoje za niezgodę na tamte czasy, niektórzy najwyższą cenę. To mają prawo nie podziwiać profesora, ja przynajmniej im takie daję.
Poza tym ci profesorowie coś tam zapewne przyrzekają w tych wzniosłych rotach ślubowań to i dlatego ta komisja historyczna uczelni toruńskiej nie sprzeciwiła się rezygnacji profesora (miała wgląd w papiery).
Sumując, nikt go nie wygonił. Historia z nim się obeszła mało delikatnie. Winnych bym szukał u tej drugiej, "lepszej" strony, nie tej ciemnej i ksenofobicznej jak uważa autor ;-).
Pozdrawiam!
Czy ktoś wygonił profesora?
Czy spotkał się pan choć z jednym postulatem by go wygonić?
Nie bardzo rozumiem skąd u pana takie tezy?
Pan Profesor się na Polskę obraził, pewnie z tego patriotyzmu, i jest to niewątpliwie strata dla tej uczelni, ale do kogo ma pan pretensje i o co, jeśli można wiedzieć?
Pozdrawiam!
Był pan łaskaw napisać:
"Na selektywne dawanie przez G&C wiary twierdzeniom Graczyka i szycie ich pod własną tezę można spojrzeć tylko z politowaniem."
Mniemam, że idzie panu o owe 1500 zł i dawanie wiary w tej kwestii. Otóż zachowało się pokwitowanie, z podpisem pana oficera. A w obecnej ustawie jest chyba taki zapis, który karze za fałszowanie dokumentów i składanie fałszywych zeznań, toteż pan Graczyk nie ulega tu presji historyków czy kogokolwiek tylko dba o swój tyłek, po prostu. I nie mówi, że nie wypłacał kasy tylko sobie na wódkę wziął, chociażby, hehe.
Pozdrawiam!
I taki historyk nie będący prokuratorem chyba nie bardzo może sobie zażyczyć dostępu do tej bazy, ale się nie znam, dlatego byłbym wdzięczny gdyby ktoś kompetentny to wyjaśnił.
I jeszcze drobny cytacik:
"- Jaki był obieg informacji można sprawdzić poprzez zbadanie akt.
Żeby ustalić miejsce pobytu świadka sąd, na podstawie posiadanych dokumentów najprawdopodobniej zwrócił się do bazy PESEL. Widocznie w odpowiedzi napisano, że świadek nie żyje i stąd takie stwierdzenie znalazło się w orzeczeniu – wyjaśnia sędzia Puszkarski.
- Nie pamiętam szczegółów procesu prezydenta Lecha Wałęsy, ponieważ zaczynałem prace w wydziale lustracyjnym, ale przypuszczam, że tę pomyłkę można wyjaśnić na podstawie dokumentów – dodaje były szef sądu lustracyjnego."
Słowem, pański post uważam, delikatnie mówiąc, za wątpliwy merytorycznie i mało uczciwy. ;-)
Pozdrawiam!
PS. Sam Cenckiewicz twierdzi, że szukał śladów Graczyka w aktach oraz w Olsztynie, skąd trafił do Gdańska, nie znalazł niestety. I zaufał sądowi, który dysponuje większymi możliwościami w tej kwestii, przynajmniej powinien ;-).
I będzie drugie 10 patyków za opublikowanie korespondecji, hehe.
Nie, nie droga Anno!
Jeszcze ostatnia oczywistość
Autorze!
No to ja przepraszam w takim razie...
Proszę Cię, drogi pandado,
Jest jedna metoda na takie lisy...
W kwestii zdjęć zajebistych, drogi Futrzaku
:-)
Z Poznania kolega, he, he...
Ta,
Jasne, kalino ruda...
Cześć Futrzaku!
No...
Droga pani rannal, raz jeszcze!
Droga pani rannal!
No to już jest inna kwestia...
Może mi pan wyłożyć...
No męczy mnie pan, tak przed snem ;-)
No nie wydaje mi się aby jakieś względy (typy nie bycie Danem Br