Też miałem ochotę zadać takie pytania. Ale adresatom Twoich pytań może jest dobrze we własnym towarzystwie? Zawsze przecież mogą się łudzić, że gdy już to wszystko się zawali, cała reszta przyjdzie do nich na kolanach. O tym, jak bardzo jest złudne takie przekonanie pisał ostatnio któryś z prawicowych publicystów (nie pamiętam Karnowski czy Zaremba, a może jeszcze ktoś inny). Bo gdy już nastąpi owa nieuchronna, a tak wyczekiwana katastrofa, to ta zawiedziona / oszukana większość wcale nie musi pójść do nich. Może iść do Palikota albo jakiejś nowej efemerydy w rodzaju "oburzonych"... Wybory ludzi w takiej sytuacji niekoniecznie są racjonalne...
Chyba zapomniałeś odrobić lekcji dialektyki. Klęska parytetów nie znaczy przecież, że były one złe, ale że było ich za mało. Takie wytłumaczenie znalazł np. ostatnio pan Winczorek w Rzepie... To trochę, jak z socjalizmem - jego wszelkie wady wynikały wszak tylko z tego, że wciąż było (i jest) go za mało, nieprawdaż :-)...
A wracając do naszej rozmow o demokracji - tutaj przyznam Ci rację. Dla wyborców mniej liczy się to, kogo wybierają niż to, kto za tym kimś stoi. I nawet JOWy niewielu tu zmieniają, jak się okazuje. To słabość demoracji...
"No to jak, synek, ten Semitę Jezusa można było potraktować białym wypełniaczem"
Gwoli ścisłości, nie jest tak, że Chrystusa zawsze traktowano "białym wypełniaczem". W średniowieczu przyjął się pewien kanon wizerunku Chrystusa (niekoniecznie aryjski), oparty na legendzie o zachowanym, prawdziwym wizerunku Chrystusa (na mandylionie). Ale już renesans z tym zerwał. I jezuici, jadąc nawracać pogan, nadawali tak Chrystusowi, jak i Matce Boskiej rysy czy to indiańskie, czy azjatyckie, jak i afrykańskie. Stąd mamy dziś wizerunki afrykańskiego Chrystusa Czarnego, azjatyckiego Żółtego, amerykańskiego Czerwonego. To, że akurat w Europie Chrystus ma rysy Europejczyka jest oparte o ten sam kontekst - Chrystus ma być jednym z nas...
W Europie niekoniecznie możemy spokojnie pogadać publicznie o komorach gazowych czy homoseksualistach, ale w takim USA może bardziej byśmy mogli. Może to właśnie kwestia tych zabezpieczeń, o których pisałem - pierwsza poprawka do konstytucji i niezależne sądy, które traktują ją poważnie. Jestem jakoś dziwnie pewien, że w tej Twojej monarchii zamiast komór gazowych i homosiów znalazłby się katalog innych tematów zakazanych tym bardziej, im bardziej byłyby one niewygodne dla władzy... Zwłaszcza, że jedyne zabezpieczenie, jakie zaproponowałeś to "poddani są uzbrojeni"... Pewnie, z tym, że władza też i to znacznie lepiej...
No, ale jak satyra, to satyra. Tak mi się przypomniał, a propos Twojego spojrzenia na rzeczywistość, nieoceniony Waligórski:
Hej przed sześciuset laty
W Opolu, dobrym grodzie
Kneź Bolko Zezowaty
Rzekł: - Posłuchaj narodzie!
Ćwok zasłużył na premię,
Gdyż w rytmie poloneza
Wyraził się przyjemnie
Że wcale nie mam zeza!
Zaś Ksiutosław z Nysy
Oraz diuk pyskaty
Robili popisy
Na błahe tematy,
Przeto Ćwoka chwalę,
Gdyż ma rację bestia,
Że nie zez to wcale,
Tylko po prostu spojrzenie
skoncentrowane na najważniejszych
współczesnych problemach i kwestiach!!!
Hmmm, przypomina mi się taki okres w dziejach Imperium Rzymskiego, gdzieś tak od Sewerów do Dioklecjana, gdy opisywana przez Ciebie metoda dymisjonowania władców była stosowana nadzwyczaj chętnie i często. Cóż, państwu to na zdrowie nie wyszło, a przy okazji nieodwołalnie zdymisjonowano także i kilku dość dobrze zapowiadających się cezarów...
No żesz, na Boga, co do którego nie wiem, czy istnieje, jaja sobie robisz Książę? Znaczy ten monarcha będzie sam sobie rządził? Bez żadnego dworu, bez żadnej biurokracji itp.? Jakiś król - bóg? Byli i tacy, ale nawet oni potrzebowali ludzi. Skąd bierzesz pewność, że dwór królewski i cała królewska administracja będą tańsze, mniej rozrośnięte niż dwór, znaczy kancelaria premiera czy prezydenta tudzież i cała administracja państw demokratycznych? Wielkość administracji (tudzież aparatu przemocy) jest uzależniona od nie tylko od chęci panujących, ale i ich możliwości - zwłaszcza finansowych. Nie masz żadnych gwarancji, że Twój monarcha obetnie Ci podatek, aby ukrócić biurokrację, zwłaszcza jeśli dojdzie do wniosku, że może to ograniczać jego władzę. A jeśli dojdzie do wniosku, że całe państwo to jego posiadłość i będzie chciał zarządzać nim, jak folwarkiem? Mówi Ci coś określenie "gospodarka centralnie sterowana"? To z innego (teoretycznie) ustroju, ale też mało demokratycznego jakby...
Tworzenie się pasożytniczej klasy trzymającej władzę nie jest li tylko właściwością demokracji. W monarchiach też występuje, tylko ładniej się nazywa - szlachta, arystokracja. I ma silniejsze niż w demokracji tendencje i możliwości do zamykania się we własnym gronie. Takoż igrzyska nie są tylko wymysłem demokracji, rzymscy cesarze raczej nie zrezygnowali z ich organizowania, tak jak nie rezygnowali z rozdawnictwa. Choć zgodzę się, że w demokracji tego typu chwyty są wykorzystywane szczególnie często i z większym powodzeniem (w sensie skuteczności)...
Po demokratycznej władzy mogę się spodziewać najgorszego..., albo raczej najgłupszego. To fakt, zwłaszcza gdy ta demokracja coraz bardziej dryfuje w stronę demokracji medialnej, czyli ochlokracji. Ale wciąż są w niej jakieś zabezpieczenia, które mają mnie chronić przed wszechwładzą państwa. To niezależne sądownictwo, to wolność słowa. Tak, wiem, że zaraz to obśmiejesz, dowodząc iż to tylko moje złudzenia. problem w tym, że w tej Twojej monarchii może nie być miejsca nawet na te złudzenia. Bo wciąż nie wiem, kto ma kontrolować monarchę (czy trzyma się owych praw kardynalnych), nie wiem też czy w takiej monarchii samo przejście do opozycji wobec monarchy nie będzie traktowane jako zdrada główna, nie wiem więc czy w monarchii w ogóle jest miejsce dla legalnej opozycji (lojalna opozycja JKM to było w Anglii, ale już po sprowadzeniu króla do roli panującego, a nie rządzącego)...
Tak, demokracja może się stoczyć w ochlokrację i ma też tendencje do totalizowania się. To widać we współczesnych demokracjach i to tych najbardziej "dojrzałych". Problem w tym, że równie cienka granica dzieli monarchię od tyranii. Wygląda mi na to, że zapalenie płuc chcesz leczyć rakiem...
A skąd wiesz, jakie sprawy monarcha absolutny uzna za godne swojej uwagi? I co mi z tego, że nie będzie mi kazał przywiązywać się do fotela w samochodzie, jeśli np. wpadnie mu do głowy pomysł reaktywacji np. ius primae noctis?
Książę, to, że demokratyczne władze lubują się w coraz bezczelniejszym włażeniu z buciorami w to, co kiedyś uznawane było za prywatne życie obywatela, to nie wynika li tylko z natury tychże władz. Bardziej z tego, że wraz z rozwojem różnorakiej techniki obecne władze mają takie możliwości. Nie masz żadnych gwarancji, że monarchowie by z tychże możliwości korzystali mniej chętnie...
Nie mam nic przeciwko chanom krymskim (ich przodka, Dżyngisa, uważam za jednego z najbardziej bezwględnych i krwawych, ale też najwybitniejszych władców w historii). Podzielam pogląd, że kiepska demokracja jest gorsza niż dobra monarchia / dyktatura / arystokracja (niepotrzebne skreślić), tyle tylko, że rządy mniej demokratyczne mają jakby większą tendencję do wynaturzania się. Choćby dlatego, że trudniej je kontrolować. Choćby dlatego, że one mają większe możliwości, aby wpływać na to, co powinno być od ich niezależne (np. sądownictwo), aby kontrola władz miała jakikolwiek sens. A bez tej kontroli... Cóż, nawe odwływanie się do racjonalizmu monarchów czasem zawodzi, o czym pisała kiedyś bodaj Barbara Tuchman.
No i ostatnia kwestia - kiepskiego premiera jakby łatwiej się pozbyć niż kiepskiego monarchę. Jak to śpiewał kiedyś Brassens: "lecz nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi chuj" (sorki za brzydkie słowo, ale to nie ja, to Brassens :-).
Idziesz na łatwiznę, Książę. Nie jest trudno kpić sobie z demokracji, bo to coś jest naprawdę obciążone rozlicznymi wadami i to wadami wręcz genetycznymi, nieusuwalnymi. Ale jeśli chcesz stawiać w opozycji do demokracji monarchię, to pytanie - o jaką monarchię się Tobie rozchodzi? Konstytucyjną? Chyba nie, bo monarchie konstytucyjne bywają zazwyczaj demokracjami właśnie (jak w UK). Narzuca się tutaj, jako przeciwieństwo demokracji, monarchia absolutna. Czyli taka, w której prawo stanowi monarcha, sam stojąc ponad prawem. No, ale w takiej monarchii cała Twoja wolność zależy de facto od kaprysu monarchy...
Posługując się retoryką na Pańskim poziomie - tak mogę wskazać kontekst, w którym mordowanie dzieci, co prawda nie w imię Boga, ale w imię tzw. "wolności wyboru", jest jak najbardziej "porządku", a nawet słuszne i wskazane. Tym kontekstem jest aborcja. Ale to już Wasza dziedzina...
Interesujące... Nie ma to, jak wyrwać kilka cytatów z kontekstu i epatować nimi. No, ale przecież nawet Władysław Jagiełło był pedofilem...
Oczywiście innych treści, poza przytoczonymi w Biblii pewnie nie ma... Ani w Starym Testamencie, ani w Nowym (do którego autor, nie wiadomo czemu, już nie sięgnął)...
To może jeszcze jeden Waligórski, ale tym razem ze specjalną dedykacją dla ludowców:
Czasza niebios jasna i czysta,
Świerszcze grają w lnie i peluszce,
Rolnik-homoseksualista
Przysiadł sobie na chwilę przy dróżce.
To on pierwszy się zdecydował,
Przedtem tego nie było na wiosce...
Ech, dziedzina trudna i nowa,
Ech, niełatwo wprowadzać postęp...
Nie wydzierży, kto mdły i słaby,
Nie wprowadzi tutaj Europy,
Gdy w dodatku ciągnie go do baby,
A powinno go ciągnąć na chłopy!
Zniechęcony jest i rozbity -
Ot, jak wczoraj mrugnął na Stacha,
To ten Stach, cholerny prymityw,
Mu odmrugnął i w krzyk: - Co, jest flacha?
Gdy zaś Wojtka pogładził w przelocie,
W oczy mu przy tym patrząc łagodnie,
Wojtek zaraz na niego: - Ty młocie,
Ręce sobie wycieraj w spodnie!
Z Jaśkiem także nie wyszła rozmowa -
Przez godzinę gadał do miernoty,
Że tendencja ogólnoświatowa,
A ten naraz: - Ty, pożycz sto złotych!
Henio, bydlę płochliwe i durne,
Usłyszawszy o tych nowych stylach
Jęknął: - Nigdy! Jaż od tego umrę!
I do lasu dał natychmiast dyla...
...wiejski dzionek zakwitał szeroko,
Rolnik w sobie żal i gorycz zdusił,
Splunął, mruknął: - Kit wam wszystkim w oko!
Po czym z ulgą pobiegł. Do Magdusi.
Sądzę, że by się ucieszyli. Z tego, wiem nieco ich jednak denerwuje ta europejska (tudzież amerykańska) maniera patrzenia na Afrykę jedynie przez pryzmat serwowanych przez massmedia newsów z Somalii i Konga.
Ghana, Uganda... Lepiej w porównaniu z dyżurnymi przykładami typu Somalia, Kongo, Zimbabwe. A ja napisałem "coraz lepiej", czyli lepiej niż choćby w niedalekiej przeszłości.
To nie tak, że nie mamy wpływu na Afrykę. Mamy, z tym, że obecnie jest to głównie zły wpływ. W Afryce utopiono już miliardy $$, bez żadnego rezultatu. To znaczy jest rezultat - napychanie kazby rozmaitych lokalnych kacyków. Zdaje się, że znaczna część owych miliardów "pomocy humanitarnej" była używana nawet do zakupu broni w rozmaitych lokalnych konfliktach... Pewnie znacznie lepsze od takiej "pomocy" byłoby np. otworzenie europejskiego rynku na afrykańskie produkty - w uczciwej konkurencji (czytaj bez dopłat), zwłaszcza rolne, no ale na to nie pozwala europejska polityka rolna...
I te "bzdurne opowieści o samostanowieniu" też wcale nie były takie bzdurne. Jest całkiem sporo krajów afrykańskich, które radzą sobie coraz lepiej. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu pojawił się im nowy kontrahent - Chiny. Chiny nie ględzą o demokracji i prawach człowieka. Chiny robią interesy - kupują surowce, inwestują w surowce, od jakiegoś czasu zaczynają nawet inwestować w rolnictwo, bo sami mają deficyt ziemi rolnej. Zdobywają w Afryce coraz większe przyczółki...
"gdyby w tym Mozambiku, Etiopii, Somalii albo innym Zimbabwe wystepowały bogate złoza ropy, to przeciez NATO juz od dawna wyekspediowało by "rebeliantów""
Hmmm, przypomina się Sudan... Z tym, że akurat do podziału tego kraju nie trzeba było ekspediować "rebeliantów". Oni tam byli. Od dawna...
NATO też nie zawsze bywa tak wszechobecne. Czasem szybsi od NATO, zwłaszcza w Afryce, są Chińczycy...
@ Autor
Pzdr
@ Autor
A wracając do naszej rozmow o demokracji - tutaj przyznam Ci rację. Dla wyborców mniej liczy się to, kogo wybierają niż to, kto za tym kimś stoi. I nawet JOWy niewielu tu zmieniają, jak się okazuje. To słabość demoracji...
Pzdr
@Jan z Kant
Gwoli ścisłości, nie jest tak, że Chrystusa zawsze traktowano "białym wypełniaczem". W średniowieczu przyjął się pewien kanon wizerunku Chrystusa (niekoniecznie aryjski), oparty na legendzie o zachowanym, prawdziwym wizerunku Chrystusa (na mandylionie). Ale już renesans z tym zerwał. I jezuici, jadąc nawracać pogan, nadawali tak Chrystusowi, jak i Matce Boskiej rysy czy to indiańskie, czy azjatyckie, jak i afrykańskie. Stąd mamy dziś wizerunki afrykańskiego Chrystusa Czarnego, azjatyckiego Żółtego, amerykańskiego Czerwonego. To, że akurat w Europie Chrystus ma rysy Europejczyka jest oparte o ten sam kontekst - Chrystus ma być jednym z nas...
Pzdr
@xiazeluka
W Europie niekoniecznie możemy spokojnie pogadać publicznie o komorach gazowych czy homoseksualistach, ale w takim USA może bardziej byśmy mogli. Może to właśnie kwestia tych zabezpieczeń, o których pisałem - pierwsza poprawka do konstytucji i niezależne sądy, które traktują ją poważnie. Jestem jakoś dziwnie pewien, że w tej Twojej monarchii zamiast komór gazowych i homosiów znalazłby się katalog innych tematów zakazanych tym bardziej, im bardziej byłyby one niewygodne dla władzy... Zwłaszcza, że jedyne zabezpieczenie, jakie zaproponowałeś to "poddani są uzbrojeni"... Pewnie, z tym, że władza też i to znacznie lepiej...
No, ale jak satyra, to satyra. Tak mi się przypomniał, a propos Twojego spojrzenia na rzeczywistość, nieoceniony Waligórski:
Hej przed sześciuset laty
W Opolu, dobrym grodzie
Kneź Bolko Zezowaty
Rzekł: - Posłuchaj narodzie!
Ćwok zasłużył na premię,
Gdyż w rytmie poloneza
Wyraził się przyjemnie
Że wcale nie mam zeza!
Zaś Ksiutosław z Nysy
Oraz diuk pyskaty
Robili popisy
Na błahe tematy,
Przeto Ćwoka chwalę,
Gdyż ma rację bestia,
Że nie zez to wcale,
Tylko po prostu spojrzenie
skoncentrowane na najważniejszych
współczesnych problemach i kwestiach!!!
Pzdr
@unukalhai
Pzdr
@xiazeluka
Tworzenie się pasożytniczej klasy trzymającej władzę nie jest li tylko właściwością demokracji. W monarchiach też występuje, tylko ładniej się nazywa - szlachta, arystokracja. I ma silniejsze niż w demokracji tendencje i możliwości do zamykania się we własnym gronie. Takoż igrzyska nie są tylko wymysłem demokracji, rzymscy cesarze raczej nie zrezygnowali z ich organizowania, tak jak nie rezygnowali z rozdawnictwa. Choć zgodzę się, że w demokracji tego typu chwyty są wykorzystywane szczególnie często i z większym powodzeniem (w sensie skuteczności)...
Po demokratycznej władzy mogę się spodziewać najgorszego..., albo raczej najgłupszego. To fakt, zwłaszcza gdy ta demokracja coraz bardziej dryfuje w stronę demokracji medialnej, czyli ochlokracji. Ale wciąż są w niej jakieś zabezpieczenia, które mają mnie chronić przed wszechwładzą państwa. To niezależne sądownictwo, to wolność słowa. Tak, wiem, że zaraz to obśmiejesz, dowodząc iż to tylko moje złudzenia. problem w tym, że w tej Twojej monarchii może nie być miejsca nawet na te złudzenia. Bo wciąż nie wiem, kto ma kontrolować monarchę (czy trzyma się owych praw kardynalnych), nie wiem też czy w takiej monarchii samo przejście do opozycji wobec monarchy nie będzie traktowane jako zdrada główna, nie wiem więc czy w monarchii w ogóle jest miejsce dla legalnej opozycji (lojalna opozycja JKM to było w Anglii, ale już po sprowadzeniu króla do roli panującego, a nie rządzącego)...
Tak, demokracja może się stoczyć w ochlokrację i ma też tendencje do totalizowania się. To widać we współczesnych demokracjach i to tych najbardziej "dojrzałych". Problem w tym, że równie cienka granica dzieli monarchię od tyranii. Wygląda mi na to, że zapalenie płuc chcesz leczyć rakiem...
Pzdr
@xiazeluka
Książę, to, że demokratyczne władze lubują się w coraz bezczelniejszym włażeniu z buciorami w to, co kiedyś uznawane było za prywatne życie obywatela, to nie wynika li tylko z natury tychże władz. Bardziej z tego, że wraz z rozwojem różnorakiej techniki obecne władze mają takie możliwości. Nie masz żadnych gwarancji, że monarchowie by z tychże możliwości korzystali mniej chętnie...
Nie mam nic przeciwko chanom krymskim (ich przodka, Dżyngisa, uważam za jednego z najbardziej bezwględnych i krwawych, ale też najwybitniejszych władców w historii). Podzielam pogląd, że kiepska demokracja jest gorsza niż dobra monarchia / dyktatura / arystokracja (niepotrzebne skreślić), tyle tylko, że rządy mniej demokratyczne mają jakby większą tendencję do wynaturzania się. Choćby dlatego, że trudniej je kontrolować. Choćby dlatego, że one mają większe możliwości, aby wpływać na to, co powinno być od ich niezależne (np. sądownictwo), aby kontrola władz miała jakikolwiek sens. A bez tej kontroli... Cóż, nawe odwływanie się do racjonalizmu monarchów czasem zawodzi, o czym pisała kiedyś bodaj Barbara Tuchman.
No i ostatnia kwestia - kiepskiego premiera jakby łatwiej się pozbyć niż kiepskiego monarchę. Jak to śpiewał kiedyś Brassens: "lecz nie poradzisz nic bracie mój, gdy na tronie siedzi chuj" (sorki za brzydkie słowo, ale to nie ja, to Brassens :-).
Pzdr
@ Autor
Każ swojemu kotu buty szyć z takiej wolności...
Pzdr
@Her0d
Pzdr
@Docent Stopczyk
Pzdr
PS. Nie musi Pan uznawać świętości tej księgi. Ale mógłby pan się powstrzymać od jej darcia i palenia? Lubi Pan niszczyć książki?
@ Autor
Oczywiście innych treści, poza przytoczonymi w Biblii pewnie nie ma... Ani w Starym Testamencie, ani w Nowym (do którego autor, nie wiadomo czemu, już nie sięgnął)...
Pzdr
@ Autor
Czasza niebios jasna i czysta,
Świerszcze grają w lnie i peluszce,
Rolnik-homoseksualista
Przysiadł sobie na chwilę przy dróżce.
To on pierwszy się zdecydował,
Przedtem tego nie było na wiosce...
Ech, dziedzina trudna i nowa,
Ech, niełatwo wprowadzać postęp...
Nie wydzierży, kto mdły i słaby,
Nie wprowadzi tutaj Europy,
Gdy w dodatku ciągnie go do baby,
A powinno go ciągnąć na chłopy!
Zniechęcony jest i rozbity -
Ot, jak wczoraj mrugnął na Stacha,
To ten Stach, cholerny prymityw,
Mu odmrugnął i w krzyk: - Co, jest flacha?
Gdy zaś Wojtka pogładził w przelocie,
W oczy mu przy tym patrząc łagodnie,
Wojtek zaraz na niego: - Ty młocie,
Ręce sobie wycieraj w spodnie!
Z Jaśkiem także nie wyszła rozmowa -
Przez godzinę gadał do miernoty,
Że tendencja ogólnoświatowa,
A ten naraz: - Ty, pożycz sto złotych!
Henio, bydlę płochliwe i durne,
Usłyszawszy o tych nowych stylach
Jęknął: - Nigdy! Jaż od tego umrę!
I do lasu dał natychmiast dyla...
...wiejski dzionek zakwitał szeroko,
Rolnik w sobie żal i gorycz zdusił,
Splunął, mruknął: - Kit wam wszystkim w oko!
Po czym z ulgą pobiegł. Do Magdusi.
Pzdr
@qwardian
@qwardian
http://www.youtube.com/watch?v=Z6ARslSLeG0
:-)
@qwardian
http://www.youtube.com/watch?v=IbM4Lwh9CHk
@xiazeluka
@ xiazeluka
I te "bzdurne opowieści o samostanowieniu" też wcale nie były takie bzdurne. Jest całkiem sporo krajów afrykańskich, które radzą sobie coraz lepiej. Zwłaszcza, że od jakiegoś czasu pojawił się im nowy kontrahent - Chiny. Chiny nie ględzą o demokracji i prawach człowieka. Chiny robią interesy - kupują surowce, inwestują w surowce, od jakiegoś czasu zaczynają nawet inwestować w rolnictwo, bo sami mają deficyt ziemi rolnej. Zdobywają w Afryce coraz większe przyczółki...
No a biali? Niech płacą. W końcu od czego są?
@unukalhai
Hmmm, przypomina się Sudan... Z tym, że akurat do podziału tego kraju nie trzeba było ekspediować "rebeliantów". Oni tam byli. Od dawna...
NATO też nie zawsze bywa tak wszechobecne. Czasem szybsi od NATO, zwłaszcza w Afryce, są Chińczycy...
Pzdr
Będą żałować...
@wiesława
Gdańsk w 1945 r. nie był miastem polskim...