zuch61 1

komentarze użytkownika

  • 04.06.2010 22:55

    A może tak

    Pozwalam sobie przekleić swój komentarz od Rekontry.

    Pozdrawiam

    W pełni podzielam tezę Ściosa, że wszystko, co nam serwują Rosjanie, Tusk z towarzyszami, „autorytety”, „eksperci” i polskojęzyczne media jest elementem wielkiej kombinacji operacyjnej. Kombinacji, której najbliższym punktem kulminacyjnym będą wybory. Jedyne, co nam zostaje to te manipulacje odrzucać. chyba, że zachowamy najwyższą ostrożność, a wnioski będziemy traktować z należytą rezerwą.
    No i wszechwładne służby. Gdzie nam szarakom do nich. A jednak. Stan rosyjskiego państwa jest, jak każdy widzi. Trudno przypuścić, że może w czymś takim istnieć oaza kompetencji i sprawnego działania. Tak łatwo to nie ma. Myślę, że udostępniając stenogramy zaliczyli totalną wtopę. Pokazali, być może decydujący, komponent smoleńskiej tragedii.
    Drobna uwaga. Nie znam się na lotnictwie i nijak mnie to nie interesuje. Ale tak się w moim życiu złożyło, że czterdzieści lat temu odbyłem zasadniczą służbę wojskową na lotnisku, jako operator i dowódca „dalszej”. To, na co chcę zwrócić uwagę dotyczy spraw najbardziej elementarnych.
    „Dalsza” i „bliższa” to są dwie radiolatarnie lotniskowe. Pracując wysyłają w eter kod lotniska, każda z nich emituje sygnał we wszystkich kierunkach (w koło, tak jak np. nadajnik radiowy). Odebranie takiego sygnału przez radionamiernik (to, to, co jest w samolocie) pozwala stwierdzić, że lotnisko jest w określonym kierunku. Odebranie sygnału „dalszej” i „bliższej” wyznacza kierunek pasa startowego (dwa punkty wyznaczają prostą). I tylko tyle mają do zrobienia.
    Zauważmy jeszcze, że radiostacje są mobilne. Rozwinięcie ich to w najgorszym razie kilkadziesiąt minut (mniej niż 30), zwinięcie to minut kilkanaście (my schodziliśmy poniżej 15). Nie wiem i nie pamiętam, ale raczej na pewno przejście nad radiostacjami sygnalizowane jest w kabinie sygnałem dźwiękowym. Na takim prymitywnym lotnisku jak Siewiernoje i na takim jak ja służyłem, pilot nie ma żadnej możliwości stwierdzenia, w jakiej odległości od pasa się znajduje. ŻADNEJ. Mówi mu o tym wieża w oparciu o odpowiednie radary lotniskowe.
    Dlaczego lądowanie we mgle jest trudne? Bo trzeba lądować „na przyrządy”, które muszą być pewne i wystarczająco precyzyjne, no i zaufanie do wieży - ale to jest oczywiste. Właśnie od precyzji i niezawodności urządzeń lotniskowych zależą możliwości lądowania w trudnych warunkach.
    Do 5 sek. przed rozbiciem piloci nie przejawiają żadnego niepokoju. Wszystko jest w normie, w najlepszym porządku. Czyli trzymają kierunek pasa (!), przelecieli nad „dalszą”. Wszystko wskazuje na to, że spodziewali się za ułamek chwili ujrzeć początek pasa, czyli musieli przelecieć nad „bliższą” (to jedyne, co ja tu kombinuję). Więc jak, trzymali kierunek pasa, a byli obok? Moim zdaniem jest tylko jedno, jedyne wytłumaczenie takiej sytuacji: fałszywa pozycja „bliższej” lub „dalszej”. Wtedy wszystko jest w porządku, kierunek pasa utrzymywany, a lądujemy w lesie. I do tego wieża, która potwierdza prawidłowy kierunek, i do tego mgła, a więc bez kontaktu wzrokowego. Wystarczy. Teraz tylko trzeba żebyśmy ze skrzynek nie usłyszeli sygnału przejścia nad radiolatarniami.
    I jeszcze jedna uwaga. Mogą być tacy, którzy nie widzą, co wyprawia „rząd” Tuska, bo się nie interesują. Którzy nie widzą, co się w Polsce dzieje, bo się nie interesują. No i dobrze. Ale piloci, którzy nie widzą, co się wyprawia, „eksperci”, którzy nie zauważają choćby tego, o czym ja piszę. Chciałoby się im powiedzieć uważajcie, to nie jest drobne kłamstewko, to nie jest zwykłe odwrócenie głowy. Będziecie zakładnikami tego smoleńskiego kłamstwa całe swoje życie.
    ŁUKASZ WARZECHA: Eksperci o paranormalnych zdolnościach
  • 04.06.2010 16:49

    A może tak

    W pełni podzielam tezę Ściosa, że wszystko, co nam serwują Rosjanie, Tusk z towarzyszami, „autorytety”, „eksperci” i polskojęzyczne media jest elementem wielkiej kombinacji operacyjnej. Kombinacji, której najbliższym punktem kulminacyjnym będą wybory. Jedyne, co nam zostaje to te manipulacje odrzucać. Chyba, że zachowamy najwyższą ostrożność, a wnioski będziemy traktować z należytą rezerwą.
    No i wszechwładne służby. Gdzie nam szarakom do nich. A jednak. Stan rosyjskiego państwa jest, jak każdy widzi. Trudno przypuścić, że może w czymś takim istnieć oaza kompetencji i sprawnego działania. Tak łatwo to nie ma. Myślę, że udostępniając stenogramy zaliczyli totalną wtopę. Pokazali, być może decydujący, komponent smoleńskiej tragedii.
    Drobna uwaga. Nie znam się na lotnictwie i nijak mnie to nie interesuje. Ale tak się w moim życiu złożyło, że czterdzieści lat temu odbyłem zasadniczą służbę wojskową na lotnisku, jako operator i dowódca „dalszej”. To, na co chcę zwrócić uwagę dotyczy spraw najbardziej elementarnych.
    „Dalsza” i „bliższa” to są dwie radiolatarnie lotniskowe. Pracując wysyłają w eter kod lotniska, każda z nich emituje sygnał we wszystkich kierunkach (w koło, tak jak np. nadajnik radiowy). Odebranie takiego sygnału przez radionamiernik (to, to, co jest w samolocie) pozwala stwierdzić, że lotnisko jest w określonym kierunku. Odebranie sygnału „dalszej” i „bliższej” wyznacza kierunek pasa startowego (dwa punkty wyznaczają prostą). I tylko tyle mają do zrobienia.
    Zauważmy jeszcze, że radiostacje są mobilne. Rozwinięcie ich to w najgorszym razie kilkadziesiąt minut (mniej niż 30), zwinięcie to minut kilkanaście (my schodziliśmy poniżej 15). Nie wiem i nie pamiętam, ale raczej na pewno przejście nad radiostacjami sygnalizowane jest w kabinie sygnałem dźwiękowym. Na takim prymitywnym lotnisku jak Siewiernoje i na takim jak ja służyłem, pilot nie ma żadnej możliwości stwierdzenia, w jakiej odległości od pasa się znajduje. ŻADNEJ. Mówi mu o tym wieża w oparciu o odpowiednie radary lotniskowe.
    Dlaczego lądowanie we mgle jest trudne? Bo trzeba lądować „na przyrządy”, które muszą być pewne i wystarczająco precyzyjne, no i zaufanie do wieży - ale to jest oczywiste. Właśnie od precyzji i niezawodności urządzeń lotniskowych zależą możliwości lądowania w trudnych warunkach.
    Do 5 sek. przed rozbiciem piloci nie przejawiają żadnego niepokoju. Wszystko jest w normie, w najlepszym porządku. Czyli trzymają kierunek pasa (!), przelecieli nad „dalszą”. Wszystko wskazuje na to, że spodziewali się za ułamek chwili ujrzeć początek pasa, czyli musieli przelecieć nad „bliższą” (to jedyne, co ja tu kombinuję). Więc jak, trzymali kierunek pasa, a byli obok? Moim zdaniem jest tylko jedno, jedyne wytłumaczenie takiej sytuacji: fałszywa pozycja „bliższej” lub „dalszej”. Wtedy wszystko jest w porządku, kierunek pasa utrzymywany, a lądujemy w lesie. I do tego wieża, która potwierdza prawidłowy kierunek, i do tego mgła, a więc bez kontaktu wzrokowego. Wystarczy. Teraz tylko trzeba żebyśmy ze skrzynek nie usłyszeli sygnału przejścia nad radiolatarniami.
    I jeszcze jedna uwaga. Mogą być tacy, którzy nie widzą, co wyprawia „rząd” Tuska, bo się nie interesują. Którzy nie widzą, co się w Polsce dzieje, bo się nie interesują. No i dobrze. Ale piloci, którzy nie widzą, co się wyprawia, „eksperci”, którzy nie zauważają choćby tego, o czym ja piszę. Chciałoby się im powiedzieć uważajcie, to nie jest drobne kłamstewko, to nie jest zwykłe odwrócenie głowy. Będziecie zakładnikami tego smoleńskiego kłamstwa całe swoje życie.
    Pozdrawiam, jestem stałym czytelnikiem twoich wpisów i komentarzy.

    REKONTRA: Smoleńsk: „dziura powietrzna”
  • 11.05.2010 05:43

    Teraz My

    Teraz My. Funkcjonariusze Sekielski z Morozowskim zrobili z Pana szmatę. Rymkiewicz i Figurski. Mowa nienawiści. Brawo. Największy współcześnie żyjący pisarz polski, wspaniały poeta, wybitny uczony i pajac celebryta. Nie ma co. Pan tak sam z siebie, czy mają coś na Pana?
    No jeszcze bym zrozumiał przywołanie Szymborskiej („Do Jarosława Kaczyńskiego” i „Nienawiść”). Wprawdzie również nieprzyjemne. No, ale jednak poeta, z poetą. Może nawet byłoby pouczające rozpatrzeć, z jakiej tradycji literackiej wyrastają, jakie jest ich osadzenie w naszej kulturze, historii i tradycji.
    Pozostaję ze smutkiem.
    TOMASZ P. TERLIKOWSKI: Efekty "kompromisu" aborcyjnego
  • 29.01.2010 00:13

    @Aleksander Ścios

    Przepraszam, być może nie wyraziłem się wystarczająco jasno. Nie chcę zamulać, więc króciutko. Nie spór, ale umowa (nie wiem jak formalnie nazywa się to uzgodnienie) o kształcie toru wodnego jest sprzed 30 lat (może i więcej), tyle, że to właśnie jej/jego skutki odczuwamy. Mówiąc o polskości Szczecina, czy Świnoujścia nie myślałem o tym, że dzisiaj ktoś ją kwestionuje. Dzisiaj jeszcze nie. Mówiłem o tym, związek tych miast z Polską to będzie tylko pociąg relacji Przemyśl – Świnoujście.
    Pozdrawiam
    ALEKSANDER ŚCIOS: GAZOPORT. O WIERZE MINISTRA PAWLAKA
  • 28.01.2010 16:51

    @Aleksander Ścios

    Panie Aleksandrze, moja wiedza w omawianej sprawie ma charakter czysto gazetowy. Mimo to zabieram głos, ponieważ mam wrażenie, że poruszony temat ma również aspekt poważniejszy. Mówiąc wprost, polskości Szczecina. Ktoś już wspomniał o sporach polsko-niemieckich o tor wodny zespołu portów Szczecin-Świnoujście (jeszcze NRD). Pamiętam, jakieś 30 (!) lat temu, pewnie w Polityce, w związku z podpisaniem ostatecznych porozumień, czytałem wielki artykuł opisujący historię owych sporów. Zapamiętałem, że było to pasmo zaniechań, nieudolności i braku troski o polskie interesy. Podpisane porozumienie miało być wysoce niekorzystne i stwarzało zagrożenie dla przyszłego istnienia zespołu portów, czy precyzyjniej, uzależniało jego byt od dobrej woli Niemiec.
    Rozważmy, czy decyzja lokalizacyjna gazoportu nie była również rozpatrywana pod takim kątem. A mówiąc wprost, czy uwzględniając powyższe, nie była najlepsza z możliwych.
    Pozdrawiam
    ALEKSANDER ŚCIOS: GAZOPORT. O WIERZE MINISTRA PAWLAKA
  • 30.06.2009 00:06

    >może warto czytać to co na prawdę ważne

    „Na razie mówią, że nienawidzą Kaczyńskich, to są „bolszewicy”, „naziści”. Ale za chwilę, jeśli się ośmielą, jeśli im na to pozwolimy, to przekroczą ten zakaz obyczajowy, który ich jeszcze powstrzymuje, i zaczną mówić, że nienawidzą Polski. Już coś takiego czytałem – że Polska ma nie istnieć, bo nie jest potrzebna. Daję wam słowo czytałem to po polsku, w polskiej gazecie.”
    i może jeszcze

    http://www2.teologiapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1554&Itemid=113
    FREE YOUR MIND: Refleksje o językoznawstwie
  • 28.06.2009 01:29

    Takie tam

    Komentarz, który niżej wklejam, wpisałem u Toyah’a. Przez pomyłkę (przepraszam Toyah’u). Był adresowany do kogo innego.

    Rzygać się chce.
    Ach, jakie zaangażowane dyskusje. Iskry się sypią. Jakaż troska, oczywiście o Polskę, mało, o POLSKĘ. Ukradli walizki!
    Jakiś czas temu miałem już dość. Tej troski. Tego zaangażowania. Że warto tu wrócić przekonał mnie Toyah. Swoją wiarą. Swoją uczciwością. Ale nie, dalej opera. Idziemy, idziemy. Oczywiście wszyscy stoją! W operze to jest konwencja, a tu?
    Alina Cała pluje na Polskę. Mówi jak nas nienawidzi. Za nasze pieniądze. I co, i nic. Żadnej burzy. Niemal żadnej reakcji. Jedyny Ziemkiewicz. A inni tytani? No, jakoś mają inne ważne sprawy.
    Jakiś czas temu w Teologii Politycznej ukazał się wywiad z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem. I co – nico. Tak, ja głupek, uważam, że nie można rozmawiać o Polsce nie odnosząc się do tego co nam ma do powiedzenia autor Wieszania i Kinderszenen.
    No cóż, chyba rzeczywiście jeszcze długo poczekamy na odrodzenie polskości.
    Wszystkim (http://www2.teologiapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1554&Itemid=113):
    „W Polsce teraz mamy do czynienia z czymś bardzo przykrym – z nienawiścią do Polski. Polacy nienawidzą Polski – jak to możliwe? A jednak możliwe. W przypadku pewnych ludzi, których zalicza się do elit, napięcie nienawiści jest tak wielkie, że ci ludzie po prostu się duszą, dławią, nie mogą sobie dać z tym rady – z nienawiścią, wstrętem, pogardą, obrzydzeniem, które budzi w nich Polska.”
    i
    „Na razie mówią, że nienawidzą Kaczyńskich, to są „bolszewicy”, „naziści”. Ale za chwilę, jeśli się ośmielą, jeśli im na to pozwolimy, to przekroczą ten zakaz obyczajowy, który ich jeszcze powstrzymuje, i zaczną mówić, że nienawidzą Polski. Już coś takiego czytałem – że Polska ma nie istnieć, bo nie jest potrzebna. Daję wam słowo czytałem to po polsku, w polskiej gazecie.”
    Wiem, mam siedzieć cicho. Tytuł, teza, antyteza. A tu dupa. Ani tytułu, ani tezy, ani antytezy, ani puenty. Nic. Same emocje. Żenada.
    Znikam.

    Moim zdaniem już przekroczyli, pani Alina dała przykład
    http://www.rp.pl/artykul/2,320428_Cala__Antysemicki_swiat_antywartosci.html

    Czysta, żywa nienawiść. Za nasze pieniądze. Bydło, watahy. Zasłużyliście, to macie.
    Tad9 (jakoś głupio). Nie piszę takich postów jak Twoje bo nie potrafię. Nie potrafię jak Rekontra, jak MacGregor, FYM, Toyah. I co. Mordę w kubeł?
    W komentarzach, tu, ale i w wielu innych miejscach, które warto odwiedzać przewija się motyw społeczeństwa, które nie dorosło. Polaków, narodu, który to źle, to źle, a to jeszcze gorzej. Nie chce mi się myśleć o różnych Ważechach, Leskich, Jankech, że wspomnę tylko o „elitach”. I tak sobie myślę o niemieckich i sowieckich zbrodniarzach, tak sobie myślę o czasach stalinizmu, o PRL’u, o stanie wojennym, o 20 latach III Rp. Tak, Polacy mają się czego wstydzić. Tyle lat pracy. Tylu wspaniałych nauczycieli. A tu dupa. Niby jest Donek, był Kwaśniewski. Sądy jak trzeba, trybunał KON(?}PRO(?)STYTUCYJNY. Ćwoki rządzą, a tu dupa. Niby jest dobrze, każdego można zaszczuć i zniszczyć. A jednak dupa. Zabrali nam historię, zabrali nam uniwersytety. I ciągle nic.
    Myślę, że w perspektywie historycznej, już wiedzą, że nie wygrali. Ale jest dzień dzisiejszy, jest nasze życie. Czy damy je sobie odebrać?
    TAD9: kolorowanie atrapy
  • 09.06.2009 00:28

    >FYM

    Nie mogę sobie odmówić. Kiedyś skromnie, bo skromnie ale jednak, na miarę swoich możliwości starałem się aktywnie uczestniczyć w życiu salonu. Było jak było, ale swoje całkowite wyłączenie (skasowałem co mogłem) wiążę z Twoimi postami powyborczymi (2007). Wtedy pytałem, PiS przegrał? Jarosław Kaczyński przegrał? To nie było ciekawe. Trwała nawalanka. Wróciłem do czytania S24 dzięki Toyah’owi. Dzisiaj nawet się odzywam. Ale znowu nic mi nie pasuje. Co będziesz po nowemu otwierał? Ziobro? Co Ziobro? Ja jestem przy Jarosławie Kaczyńskim bo podzielam jego wizję Polski. Jego spojrzenie na historię i dzień dzisiejszy. Co tu ma Ziobro do rzeczy. Wstyd wręcz u Ciebie o tym pisać, ale mamy za sobą 20 lat medialnego niszczenia wizerunku Jarosława Kaczyńskiego. 20 lat! Podzielam opinie, że albo to był bezsensowny wyskok Ziobry, albo PiS ma kłopot. Uważam, że PiS ma kłopot. Duży kłopot. Powtarzają się wszystkie schematy z lat 45, 48. Tak, właśnie z tych lat,. Nie uważam, że przesadzam. Kilka dni temu na Twoim blogu odbyła się dyskusja nad głupim i podłym tekstem Ziemkiewicza. Dyskusja jałowa, tak jakby rzeczywiście polskie społeczeństwo mogło swobodnie się kształtować i swobodnie artykułować swoje poglądy. No cóż, jestem głupim moherem, niewykształconym, z małego miasta. Ale jeszcze ośmielę się. To jest wojna. To jest wojna o Polskę.
    PS. Przypadkiem widziałem u Lisa panią Thun… podczas wypowiedzi Bielana. Jej uśmieszek. Leper, zgwałcił prostytutkę. Ha, Ha… Pęc można.
    FREE YOUR MIND: Potrzebne nowe otwarcie
  • 04.06.2009 22:21

    @Aleksander Ścios

    Odpowiedziałem NIE, NIE, TAK. Uznałem, że może się mylę, że to mój obowiązek. Myślałem, może oni mają rację? Nawet dzisiaj, nie wiem czy to wtedy, ze swoim TAK się pomyliłem. Czy to właśnie wtedy tacy jak ja popełnili największy błąd? Czy może wtedy, gdy korzystając z otwierających się szans zajęliśmy się swoimi sprawami pozostawiając politykę tym, którzy, jak dzisiaj to widzę, nie mieli nic pożytecznego do roboty. Nadzieje swoje wiązałem z PC, a i dzisiaj uważam Jarosława Kaczyńskiego za najwybitniejszego polityka obecnej doby. Jeszcze wymienię Antoniego Macierewicza. Czy mamy zbyt słabych przywódców? A kto im do pięt dorasta? Czy może to my, oczywiście mówię o takich jak ja, zawiedliśmy?
    I, pozornie, obok tematu. Tamten czas zapamiętałem jako czas „Żeby polska…”. Drugi hymn. I oto dzisiaj tej pieśni nie ma, coś tam przecieka z materiałów archiwalnych. Są „Mury”, które dla mnie są z zupełnie innej epoki (stan wojenny). Wyraźnie jest zakaz. Zastanawiam się, kto jest tak silny. TVP, ale i TVN. PR, ale i TOK FM. Itd., itp. Kto jest tak silny?

    Pozdrawiam
    ALEKSANDER ŚCIOS: TRZY RAZY „NIE”
  • 23.05.2009 22:38

    >popieram

    Popieram. Podpisuję.
    zft@op.pl
    ROSEMANN: Panie, Panowie, mamy wojnę! (apel i prośba)
  • 03.05.2009 03:50

    >AS

    Pozdrawiam. Czytam i podziwiam "od zawsze" choć pewnie pierwszy raz ośmielam się odezwać.
    Moim zdaniem, Polska ma trzech wrogów. Dwóch odwiecznych i trzeciego względnie nowego, "żydokomunę". Choć nie musimy ciągle tego powtarzać.
    To jest wojna. I do tak definiowanej sytuacji trzeba się odnosić. Co by nie myśleć, co by nie mówić, jedyną rzeczywistą alternatywą dla "układu" III RP jest dzisiaj PiS.
    Jakiś czas temu, skromnie, bo skromnie, jednak uczestniczyłem aktywnie w życiu salonu. Ale nie dałem rady. Miałem dość tego dowalania pisowi, rozliczania JK. Kończąc swoją ówczesną aktywność pisałem: kto przegrał? Kaczyński przegrał? PiS przegrał?.. Jakoś to nikogo nie prowokowało do dyskusji. Nie było tematu!
    Znakiem czasu nie jest doskonały piar platformy. Bo jest on denny. I do rozwalenia przez średnio lotnego dziennikarza bez żadnego wysiłku. Znakiem czasu są kombinacje operacyjne prowadzone konsekwentne przez wszystkie "wiodące" media. Akcja. Maciarewicz jest be… Koniec. Akcja. JK jest be... Koniec. PiS jest skończony… Prezydent szkodzi... To jest wojna. Albo nas skasują i zostaniemy w roli bydła. Albo podejmiemy wreszcie walkę.
    To, co Pan, panie Aleksandrze pisze jest bezcenne w sferze edukacji. Ale trzeba nam dzisiaj również aktywności wyrażającej się w działaniu. To nie jest pretensja do Pana. Podziwiam to co Pan robi. Jest to apel. To, że wróciłem do lektury salonowych tekstów zawdzięczam Toyahowi, praktycznie zawsze identyfikuję się z tym co piszą Kokos i Karlin. Z wielką uwaga i uznaniem studiuję analizy FYM’a. Ale chyba wystarczy. Wszystko co mówimy jest prawdziwe i intelektualnie twórcze. Prof Sadurski z akolitami mogą tylko pomarzyć. Ale co z tego. Zacznijmy szukać, zacznijmy szukać jak walczyć. Jak się organizować. Jak uwalać „agresję PiS”, „sędziego Kryże”, wygłupy Palikota…
    Jesteśmy Polakami. To jest nasz kraj, nie pozwólmy go niszczyć i ośmieszać. Szukajmy metod walki i organizacji naszego sprzeciwu!
    Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i gratuluję. Życzę siły i wytrwałości. I nieśmiało apeluję o jakieś inicjatywy do wspólnego działania.
    ALEKSANDER ŚCIOS: SUKCESORZY – OD BERMANA DO MICHNIKA - 2


zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij