Lotnisko wygląda na czynne a była to do jesieni 2009 roku baza pułku transportu lotniczego,stąd te Iły-76 są na różnych pozycjach,na pewno nie spoczynkowych,dopiero niektóre z nich stoją tu w celu dopełnienia swego żywota,jak na współczesnych zdjęciach widać.
Nie widać też na pustym placu na terenie zakładów lotniczych części szczątków naszej stojedynki.
Nie ma też jeszcze autokomisu po drugiej stronie szosy,tego koło ASO Kia nad którym przeleciał samolot,kosząc okoliczne drzewa.
No i ten las ... , jest nie przeorany .
Tak się składa,że u FYM-a kilkanaście dni temu pisałem to samo na temat rzekomo nieprawidłowych cieni gałązek.Podstawowy błąd nie uwzględniający ułomności zdjęcia dwuwymiarowego,albo ułomności naszego zmysłu wzroku,nie zawsze współpracującego z wyobrażnią przestrzenną.
A jeśli chodzi o zdjęcia powyżej,nie widzę problemu z ludżmi,zwłaszcza osobą stojącą w oddali ale jednak znacznie dalej od samolotu - ich proporcje są prawidłowe.
"Inne" piksele wokół samolotu nie są inne,niż wokół gałązek czy innych elementów na jasnym tle,to efekt skompresowania zdjęcia,algorytm nie jest w stanie wytworzyć ostrych krawędzi przy redukcji danych.
Przezroczysty,dziwny kształt u dołu zdjęć powstał w optyce aparatu wskutek ustawienia go pod nisko świecące słońce,to samo tyczy nieba które mogło być wolne od chmur ale za to matryca aparatu naświetlona bardzo mocnym słońcem,zobrazowała je jako jednolitą różowawą powierzchnię.Natomiast delikatne smugi na niebie są najprawdopodobniej efektem kompresji zdjęcia na potrzeby zamieszczenia na PicassaWeb czy też wielokrotnych kopii.To znana cecha wszelkich cyfrowych kompresji,gdy czegoś jednolitego jest dużo,algorytm bardzo to coś upraszcza i zniekształca przez zminimalizowanie ilości danych potrzebnych do odtworzenia obrazu czy dżwięku,bo np. muzyki też to dotyczy,dlatego osoby o chociaż trochę wyćwiczonym słuchu / np. za pomocą zestawu HiFi i płyty kompaktowej /,nie są w stanie zdzierżyć jakości muzyki skompresowanej takimi "cudami" jak MP3 czy inne WMA.
Generalnie miałem nie pisać już o takich rzeczach ale sorry,uważam że zbyt wiele miejsca i czasu marnujemy na rzeczy,co do których stosunkowo łatwo jest ustalić,czy warto to uważać za podejrzane czy nie.A można byłoby go poświęcić innym aspektom zamachu/katastrofy a jest ich co nie miara.
Nie znaczy to rzecz jasna,że należy lekceważyć różne tropy ale ... ,bardzo proszę chociaż trochę pokory i dystansu.
M.in. dlatego nie piszę zbyt wiele ze względu na to,że nie warto powielać pewnych uwag,wypowiedzi,opinii,dopóki nie wpadnie się na coś,co może być niezaprzeczalnie interesujące i warte rozpatrzenia.
Ciekawe jest to np. dlaczego ten An ląduje w kierunku wschodnim,skoro wiadomo,że ten kierunek jest zamknięty na tym lotnisku,można na nim lądować wyłącznie w kier. zachodnim,tak jak lądowała nasza stojedynka.
I taka jest moja opinia o tych zdjęciach,dokładnie mówiąc o tych kilku aspektach,co do pozostałych to mogliby się o nich wypowiedzieć prawdziwi profesjonaliści.
Ja jestem amatorem,mam trzeci w życiu amatorski aparat cyfrowy za 400zł,zrobiłem jakieś 50.000 zdjęć i wiem o fotografii tyle,ile widzę na ekranie monitora ale za to lubię je dość gruntownie analizować.
Z całym szacunkiem ale szkoda energii naszej i waszej na analizę fałszywych tropów - to na temat drzwi.
W P.S. wskazujesz na zdjęcie osłony bocznej trapu mobilnego a nie niewidocznych akurat drzwi Tu-154M,
których / tak przy okazji gdyby się komuś,coś nie zgadzało na zdjęciach szczątków / są trzy rodzaje w Tu-154 !
A jeśli mowa o malowaniu,to myślę że ciekawe jest zagadnienie innego malowania szczątków statecznika pionowego,niż na zdjęciach PLF101 starszych niż pół roku,chyba że już gdzieś rozwiązano ten problem?
Prawda kiedyś wypłynie ale nie napisałem,że np. za naszych czasów.Tak, uważam,że tym razem możemy utonąć na długo,bardzo długo.
Zdjęcie /gemba / :
w tym przypadku trzeba użyć wyobrażni 3D, że tak się wyrażę . Jako że zdjęcie to rzecz jasna jest dwuwymiarowe nie widzimy faktycznych odległości ani kątów w stosunku do podłoża,obiektów takich jak te gałązki obok kanistra.
Chociaż to że gałązka o kształcie pałąkowatym rzuca cień prawidłowo to rozumiem,że tu trzeba uruchomić wyobrażnię przestrzenną ale ta obok będąca zorientowana do pozostałych wymienionych przez @Gemba w "poprzek" czyli pod kątem prostym do gałązek wyżej,daje cień również w poprzek nie wzdłuż czyli w "pionie",a jest na równej wysokości nad ziemią zaledwie kilku cm i rzuca zupełnie prawidłowo cień i niemożliwym jest aby rzucała cień „pionowy” taki jak gałązka a raczej drzewko stojące 1,5m wyżej.
Cienie tych gałązek są zdecydowanie zgodne z kierunkiem padania światła słonecznego,jest to jedno z zagadnień związanych z widzeniem perspektywicznym,proszę zrobić eksperyment z gałązkami na różnej wysokości od gleby i światłem słonecznym,a potem przejrzeć fotodokumentację tegoż w kompie.
Co do dwóch zdjęć / z których pierwsze omawiamy tutaj / tego samego obszaru ale drugiego ujmującego go jakby wyżej, tj. z drzewem na skraju lasku,taśmą i pilnującymi terenu,to jestem niemal pewien, że jedno i drugie jest fragmentem większego zdjęcia.
Trochę spóżniony ale..., co do artefaktów myślę,że nie można wykluczyć takich zniekształceń wynikających z cech matrycy kiepskiego skądinąd aparatu jaki był zainstalowany w telefonie /SE W960i/.
Mam co prawda inny model SE ale z matrycą jeśli nie taką samą,to co najmniej podobną czyli 3,2 Mpix z tego samego okresu produkcji.
Niestety zauważam podobne chociaż nie tak duże zniekształcenia na moich zdjęciach.
Moje podejrzenia wzmocniło inne zdjęcie,tego samego obszaru lecz ujętego nieco wyżej,być może już innym aparatem.Otóż zwłoki pierwszej opisywanej ofiary wyglądają identycznie jak na wzmiankowanym zdjęciu,ręka opiera się na kolejnych zwłokach,twarz wygląda identycznie,a za nią widać takie jaśniejsze szczegóły jakie na pierwszym są widoczne w obszarze rzekomo "dodanym".Tyle że wszystko to już bez śladów "wcięć".
Na temat ręki wystającej z siedziska fotela :
zwłoki do których należy ręka,leżą w linii tegoż siedziska ale od lewej,widać korpus ze szczątkami brązowego ubrania,można domniemywać,że głowa jest nim zakryta.Widać tylko jedną,bardzo spuchniętą goleń.Co do reszty kończyny to proszę wziąć pod uwagę zespół czynników oddziałujących na ciało ludzkie podczas uderzenia w ziemię statku powietrznego z prędkością nie mniejszą niż 235km/h / V min Tu-154 /, a być może nawet 350-400 km/h, ponieważ parę sekund wcześniej w związku z odejściem na drugi krąg,otwarto przepustnice na maksimum,samolot mógł zacząć przyspieszać.
Tu muszą być obrażenia rozległe,zwłoki będą wręcz rozszarpane przez elementy konstrukcyjne,proszę sobie przypomnieć,co Jarosław Kaczyński opowiadał o stanie zwłok swego brata i co częściowo ujawnił na ten temat z protokołu oględzin zwłok Prezydenta RP.
To samo tyczy się zwłok w jeansach,abstrahując od ich ułożenia,które może determinować brak widoczności rąk,a także możliwe w tym przypadku zadarcie górnej części odzieży na ramiona,są one być może niestety za przeproszeniem zdekompletowane.
Przypominam o tym z pewną niechęcią ale podczas takich zdarzeń działa tak wiele czynników destrukcyjnych,że na tym jednym choćby zdjęciu zauważyłem co najmniej cztery zwłoki niekompletne,sześć spalonych lub nadpalonych i około dziesięć - dwanaście mniej więcej w całości.
Proszę zatem zestawić te proporcje z liczbą wszystkich zabitych,to jest ogromna ilość szczątków,które trzeba póżniej przyporządkować do konkretnych osób / jak to zrobiono? To kolejny temat-odpowiedzi m.in. na cmentarzach w całej Polsce /.
Zdjęcia te wymagają oczywiście badań jak wszystko co związane jest z tym zdarzeniem ale mam wrażenie,że są autentyczne w sensie takim,że przedstawiają stan taki,jaki ktoś zastał o danej porze.
Niekoniecznie pierwotny.
W tym miejscu pozwolę sobie na refleksję,musimy budować sobie obraz katastrofy z bardzo nikłego materiału,a chcielibyśmy bardzo poczekać na wyniki śledztwa najlepiej polskiego,np. wykonanego przez takich fachowców,jak ci którzy badali sprawy największych katastrof lotniczych w PRL czyli Iłów-62.
Oglądając niedawno film dokumentalno - fabularyzowany myślałem,że nie doczekam do końca!
Co się stało z Polską,że wtedy w realnym socjalizmie,w okupowanym przez Armię Radziecką,pseudo-państwie rządzonym przez wysłanników i wiernych sługusów Moskwy i ich służby specjalne,naukowcy i urzędnicy potrafili zadawać Rosjanom niewygodne pytania i postawić na swoim,tak aż tamci uznali ich racje,a chodziło przecież o uznanie przyczyny katastrof w postaci wad konstrukcyjnych,zaniedbań producenta silników oraz żle pojętej innowacyjności,reasumując dziadostwa sowieckiego do kwadratu opisanego krwią pasażerów samolotów ?
A dzisiaj w "wolnej" Polsce nawet najwyżsi władcy nie mają śmiałości zapytać Rosjan o podstawowe sprawy związane ze śmiercią przywództwa i dowództwa i wielu wybitnych ?
Przepraszam ,że nie odpisuję ale mam czasem takie okresy ciężkiej pracy , gdy nie mam możliwości nawet poczytać komentarzy w s24.
Jeśli chodzi o Inkę ,to nie jestem i nigdy nie będę w stanie na spokojnie pisać o tej dziewczynie.
To rana , która krwawi.Jak stygmat.
Jeden z Jej oprawców nawet przebywał i wykpiwał się przed sprawiedliwością w moim mieście - Poznaniu.Jest to przerażające kogo nosiły te ulice ,a ja nic o tym nie wiedziałem.
Dlatego pozwoli Pan nie chcąc podpalić ekranu - skończę , licząc na absolutnie pewny akt ostatecznej sprawiedliwości dla wszystkich - tam ,przed obliczem Najwyższego zarówno dla straconych jak i dla katów.
Pozdrawiam bardzo serdecznie - deBunk.
będzie niedługo - po reformach Hall i Sp. z o.o. .
Otóż czytający zakazane ( wszystkie ,nie tylko te nieprawomyślne ) książki ,chowają się po lasach - cóż za aluzja do partyzanckich czasów - żeby czasem gorliwi strażacy (podwładni komendanta Straży Pożarnej ,co to się nie boi ?) nie nakryli i nie poddali represjom ze spaleniem książek włącznie.
Niestety ,tak jak wiele dzieł sprzed kilkudziesięciu lat ze sztandarowym "1984" Orwella także i "Fahrenheit 451"
obrazuje naszą niedaleką przyszłość , a wręcz częściowo już terazniejszość.
"1984" jest dostępny w "powtarzalnym" i niemal darmowym kanale filmowym ,a "Fahrenheita 451" co rok ,dwa emituje TVP.
Chociaż ,kto wie ... , może to był ostatni raz?
Dzięki Partii Orków oczywiście :
przez czołowe media,informacje o tym smutnym wydarzeniu jednakże bez szczegółów podawały programy informacyjne TVP 1 oraz TVP Info.Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie dlaczego Pan Profesor pojawia się na wizji w coraz gorszej kondycji,ostatnio też nie wychwyciłem informacji o ewentualnej chorobie,która była przyczyną zgonu.
Wśród wielu dokonań prof. Wieczorkiewicza chciałem wspomnieć uczestnictwo w świetnym projekcie Szydła z Trójki / i z TVP Kultura / czyli rozmowach w gronie młodzieży po emisji pereł dawnej TVP w postaci spektakli Sceny Faktu Teatru TV.Takie spotkanie miało miejsce np. po "Pseudonimie Anoda" traktującym o Janie Rodowiczu ps. Anoda,która to sztuka powinna być jazdą obowiązkową w szkołach średnich tak jak "Inka 1946" i inne.
Wtedy kiedy Trójka była najlepsza w swej historii,B.Wildstein czytał swą powieść akurat,wtedy kiedy przebijałem się przez miasto. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie ale niestety niezbyt optymistyczne.
Oglądałem jak co tydzień Forum ale włączyłem nagrywanie dopiero jak zaczęło się robić gorąco i gdybym był zarejestrowanym użytkownikiem Youtube,już załadowałbym ten najważniejszy fragment. Obejrzałem to już kilkanaście razy,chyba od ćwierć wieku nie czułem się tak oglądając TVP. Brakuje jeszcze tylko Urbana.
UWAGA GODZINA POWTÓRKI W TVP INFO :
Dla tych którzy chcieliby obejrzeć powtórkę,będzie za 2 godz., tj. jutro o 00.54 oraz o jeszcze dzikszej godzinie - 04.20.
lecz stwierdził,że nie będzie prowadził dyskusji w taki sposób. Nie będzie nikogo nazywał politycznym klaunem,bo nie na tym polega dyskusja. Jak wiemy osoba pełniąca funkcję vicemarszałka Sejmu RP ma skłonności do bełkotania pod nosem wyzwisk,przekleństw i obrażania wszystkich dookoła.
Redaktor Wildstein zaś nie używa takich argumentów rodem spod budki z piwem,lecz dyskutuje w normalny,cywilizowany sposób ,nieobcy zresztą pozostałym gościom w studio TVP Info. Prowadzący Forum niestety posunął się o wiele za daleko, praktycznie wypraszając Bronka,zanim ten jeszcze dokończył swe oświadczenie. Jarosław Kulczycki wykazał swą wielką wierność i oddanie wobec nowych szefów,co wyraził wielokrotnymi przeprosinami,tak aby czasem nie posądzono go o dopuszczenie do wyjawienia niewygodnych tez przez któregoś dyskutanta. Jednak tu nic takiego się nie odbyło. "Zwyczajnie" , po swojemu Niesiołowski zachowywał się chamsko i arogancko,a Bronisław Wildstein pokazał,że honor to nie jest puste słowo i że nie warto rozmawiać z osobnikami,nie umiejącymi i nie chcącymi rozmawiać z ludżmi.
Brawo dla Bronisława Wildsteina za niezłomność !!!
budżetowej kasie miałem na myśli środki wyrzucone na organizację absurdalnej konferencji poświęconej naturalnym zmianom klimatu , uznawanym przez oszustów za wywołane przez człowieka , a które służą jako pretekst do wyciągnięcia gigantycznej kasy z narodowych budżetów.
Natomiast 28.000 świetlówek zostało zakupionych ze środków pochodzących z przymusowej zrzutki słuchaczy koncertu niejakiej Nelly Furtado , bardzo proekologicznej artystki / plastikowa "gwiazda" ze skrzekiem zamiast głosu , nikt nigdy nie słyszał jej śpiewającej. Zawsze coś gada , a jeśli już słychać śpiew to jest to chórek sesyjnych posiadaczek prawdziwego głosu /. Z każdego biletu pobierano mianowicie 5 zł na świetlówkę , co za wspaniała cena , normalnie nie da się ich kupić za mniej niż kilkanaście zł ale to dzięki sponsorom , magistratom w Poznaniu i Gnieżnie,itd. Dystrybucja tych 28 tysięcy lampek odbyła się zaś przez - kogo? A jakże by inaczej - uczniowie poznańskich szkół , z moim uczniem włącznie otrzymali je na specjalnych zajęciach , stąd dysponuję dowodem z napisem na cokole : Made in P.R.C. a na odświętnym opakowaniu jako producent wymieniony jest zakład Philipsa w Pile , w którym jak się okazało niedawno było za dużo o kilkuset pracowników.
A , bym zapomniał w akcji tej maczał palce jeszcze miejscowy monopolista od masowego ogrzewania , kiedyś miejskie przedsiębiorstwo energetyki cieplnej , a dzisiaj już dawno wykupiony przez obcy kapitał zakład dyktujący ceny w/g własnego uznania.
Poziom paranoi jest taki , że chyba już nic dziwi , dlatego nie było specjalnie słychać o paradoksie pilsko - chińskim.
na dzisiejszej konferencji prasowej dało się zauważyć nie pierwszy już raz, pewne takie rozkojarzenie,brak skupienia czy może zwyczajny brak lotności umysłu.
Panu temu trzeba było powtarzać pytania,przypominać ich treść niemal za każdym razem.Mina owego wybrańca Drugiego Narodu była dopełnieniem kiepskiej opinii wynikającej z zauważonych problemów z przyswajaniem,a co za tym idzie z właściwą reakcją.
Smutno jest patrzeć na szefa rządu w formie tak kiepskiej,jak nie przymierzając otwieracz szlabanów w licznych budkach przy bramach urzędów państwowych po 12 h służby.
A co do absurdalnej konferencji w naszym mieście gościu,to wypada poinformować,że w ramach promocji owego ocieplenia w Poznaniu rozdano kilkadziesiąt tysięcy świetlówek energooszczędnych Philipsa wyprodukowanych w Chinach,nb.oskarżanych o rekordową emisję gazów cieplarnianych.Z budżetu wydano ciężką kasę na świetlówki z ChRL,a tu jak na ironię niedaleko z pilskiej wytwórni m.in. świetlówek Philipsa właśnie wywalono kilkuset ludzi.
A w dowód globol łorning pod koniec konferencji zaczęły się kilkutygodniowe mrozy.
zwanych sondażami. Nie są one podstawą do żadnej dyskusji z przyczyny bardzo prostej i zasadniczej : wiele razy wyniki wyborów różniły się tak znacznie od zaklinań sondażotwórców , że zwyczajnie nie wypada dorosłym ludziom operować absurdalnymi wartościami wymyślanymi przez kolegów zarządzających aktualnie II PRL.
Tyle jeśli chodzi o udowodnione dane w postaci wyników wyborów , a wiedza na temat genezy wytwórni sondażów oraz ich właścicieli to kolejny powód dla rozsądnego człowieka , do wywołania uśmiechu politowania dla wyników a'la Białoruś.
A tak od siebie dodam , że co jakiś czas rozmawiam telefonicznie z młodą funkcjonariuszką czołowej wytwórni opinii publicznej i odpytuje w taki sposób , że dziwię sie , że PO nie ma 113 % poparcia w miastach i 97 % na wsi. Z oczywistych powodów nie mogę udzielic żadnych bliższych informacji na temat tych badań , bo analizuję je na bieżąco w celu rozpracowania metodologii używanej w propagandzie , nie chciałbym stracić żródła wiedzy.
pojawiać teksty tzw. dziennikarzy w rodzaju Żakowski. Jednakże gazeta owa przywyczaiła nas do pewnego , normalnego poziomu tekstów. W sytuacji gdy czyta się bełkot godny tego potoku idiotyzmów , jaki można spotkać np. w kronikach filmowych z okresu stalinizmu , gdy Łapicki wygaduje takie farmazony , że aż nie chce się wierzyć , że człowiek ten nie dokonał ze wstydu samospalenia przed PKiN -em już w tzw. wolnej Polsce , doznajemy szoku wskutek uderzenia tępym narzędziem / piórem /.
Pojawienie się Żakowskiego w Rzepie jest synonimem cichego rozwoju gangreny postkomunistycznej w tym dzienniku.To dało się zauważyć już jesienią , jednak teraz może to być zjawisko na skalę sabotażu Farfała w tv publicznej.
Niedawno w pewnej firmie zarządzanej przez absolwentów zarządzania i marketingu , przed niespodziewaną wizytą szefa importera produktu X na Polskę , w którego to sieci firma owa była od kilkunastu lat i właśnie miała oddać do użytku nową halę , po kilku miesiącach użytkowania , bo wiadomo że nie można było czekać z otwarciem nawet na odbiór przez Inspekcję Budowlaną , wykonano zwinięcie wszystkiego / tony elementów, części , materiałów , maszyn , itp. / i upozorowanie nie działania firmy w nowym budynku , a ludziom dano wolne.
Wówczas jeden z pracowników , widząc opustoszały zakład pracy , powiedział : Bareja by tego nie wymyślił.
Już tam nie pracuje.
P.S. Szczegóły owego upozorowania nie działania firmy są faktycznie daleko bardziej drastyczne / i bardziej paranoiczne / ale nie mogę ich podać ze względu na możliwość identyfikacji.
nazwać świetny spektakl Sceny Faktu Teatru TV w TVP , żeby czasem nikt nie oczekiwał na ekranie sensacyjnych przygód ulicznicy , zamiast opowieści o niezwykłym poświęceniu niemal jeszcze dziecka , sieroty rozstrzelanej przez p.o. Polaków - stalinowskich bandziorów , w akcie zemsty za niezłomność oddziałów Łupaszki.To jedna z tych historii o których powinno się przeprowadzić co najmniej jedną lekcję w każdej szkole. Mieliśmy takich wzorów sporo w naszych dziejach ale to musi bardzo przeszkadzać dzisiejszym lewackim władcom uczniowskich umysłów, bo redukują oni naukę historii do niezbędnego ich zdaniem minimum , rzecz jasna w celu łatwiejszego zarządzania przyszłymi masami wykonawczymi , po to żeby już nigdy nie powtórzył się Sierpień , Czerwiec , Grudzień , itp.
pokazuje środkowy palec od wielu lat wszystkim wnioskującym o wymianę okien.
Nie lubi też uwłaszczać mieszkań tym , którzy dawno za nie wszystko zapłacili , a nawet zapłacili więcej niż wszystko , traci przez to dziesiątki tysięcy złotych , a właściwie spółdzielnia traci czyli my , z powodu przegranych procesów wytoczonych przez lokatorów , chcących się uwłaszczyć oraz robi tysiące innych numerów.
Za to jako obrońca uciśnionych / z ramienia czerwonych lisów / pcha się do EuroParlamentu.
osłabiły ? Bo to mniej więcej od czasu uczestnictwa w rzeczonej audycji , nie pojawiają się wpisy. A może po to aby się Pan nie męczył , program ów zniknięty został ?
Wyjątkowo jadowite owe wystąpienia były , tak jadowite jak fałszywe i nietrafione , skądinąd ciekawa umiejętność mówienia nie na temat.
Zbyt mocno to denerwowało p.Jachowicza , raz niemal doszło do zwarcia , nic dziwnego , trzeba wiedzieć , czy ma się coś sensownego do powiedzenia , czy nie.
jednej z najlepszych prezenterek w TVP. Myślę, że to wyjątkowy przypadek , p.Wyszyńska reprezentuje wysoki poziom profesjonalizmu zwłaszcza w porównaniu z taką H.Lis , która nie może się powstrzymać od plucia jadem na wizji, czy też z funkcjonariuszem medialnym Jarosławem Kulczyckim wchodzącym w . . . . szaleńcowi na wysokim stanowisku byle tylko poniżyć jeszcze bardziej gościa audycji , któremu do kostek nie dorósł . Mieszkanka naszego miasta jest osobą o ciepłym , miłym głosie, nieskażonym manierą i bezdenną pretensjonalnością jak u niejakiej Lis.
Zauważyłem że ostatnio niestety M.Wyszyńska ma nieco zatroskane oblicze , czyżby i nad nią zawisł platformiany topór ? W końcu popełniła ona kilka jak na prawdziwego dziennikarza przystało niezłych , wyważonych tekstów / nie na wizji,tu zawsze zachowuje dystans i neutralność / nie pochwalających bynajmniej arogancji , dziadostwa i już nie ukrywanego totalitaryzmu aktualnej władzy , a wręcz przeciwnie.
Nie mieszajmy z błotem z dość błahego powodu , jakoś nie przypominam sobie specjalnego felietonu w S24 z okazji wybełkotania przez B.Tadlę w faktach tvn absurdalnie poprzekręcanej informacji nt. Grand Prix Australii F1 przed prawie trzema tygodniami.To był dopiero blamaż w przeciwieństwie do podatku pogłównego , o którym większość rodaków nie wie nic , a będzie wiedzieć jeszcze mniej dzięki niewiarygodnie , po lewacku wykastrowanemu programu nauczania historii przez rewolucjonistów z PełO. Otóż w dniu w którym miliony oglądające transmisję dowiedziały się , że wygrał zespół Brawn GP , funkcjonariuszka zakonu Waltersów twierdzi , że to zespół Mercedesa a gdy Kubica koliduje z Vettelem z Red Bull , Tadla mówi że to Renault !!! To jest dopiero przesada ! Chyba że Szanowni Państwo uważają i do takiej tezy też bym się przychylił , że tefałen to dziadostwo , a w TVP nie wypada.
z Vettelem , zaistniałej bardziej z jego winy niż ze swojej - co za australijski pech - na trybunach toru byli nasi. Był to nie wiem , czy bardziej symboliczny , czy może tylko wzruszający obraz , rozbity pojazd Kubicy i na lewo od niego za siatką zatknięta na długim kiju polska flaga.
Mimo przegranej bitwy , myślę że jest szansa na wygranie wojny.
Kubica pokazał niebywałą klasę / który to już raz ? / mimo teoretycznie gorszej techniki jaką dysponuje , jest przypuszczalnie jeśli nie najlepszym kierowcą to jednym z trzech najlepszych. W tej dyscyplinie zależy od niej tak wiele , jak w chyba żadnej innej ale bądżmy dobrej myśli.
To zdjęcie jest dość stare, conajmniej z ubiegłego roku.
Nie widać też na pustym placu na terenie zakładów lotniczych części szczątków naszej stojedynki.
Nie ma też jeszcze autokomisu po drugiej stronie szosy,tego koło ASO Kia nad którym przeleciał samolot,kosząc okoliczne drzewa.
No i ten las ... , jest nie przeorany .
@mc2
A jeśli chodzi o zdjęcia powyżej,nie widzę problemu z ludżmi,zwłaszcza osobą stojącą w oddali ale jednak znacznie dalej od samolotu - ich proporcje są prawidłowe.
"Inne" piksele wokół samolotu nie są inne,niż wokół gałązek czy innych elementów na jasnym tle,to efekt skompresowania zdjęcia,algorytm nie jest w stanie wytworzyć ostrych krawędzi przy redukcji danych.
Przezroczysty,dziwny kształt u dołu zdjęć powstał w optyce aparatu wskutek ustawienia go pod nisko świecące słońce,to samo tyczy nieba które mogło być wolne od chmur ale za to matryca aparatu naświetlona bardzo mocnym słońcem,zobrazowała je jako jednolitą różowawą powierzchnię.Natomiast delikatne smugi na niebie są najprawdopodobniej efektem kompresji zdjęcia na potrzeby zamieszczenia na PicassaWeb czy też wielokrotnych kopii.To znana cecha wszelkich cyfrowych kompresji,gdy czegoś jednolitego jest dużo,algorytm bardzo to coś upraszcza i zniekształca przez zminimalizowanie ilości danych potrzebnych do odtworzenia obrazu czy dżwięku,bo np. muzyki też to dotyczy,dlatego osoby o chociaż trochę wyćwiczonym słuchu / np. za pomocą zestawu HiFi i płyty kompaktowej /,nie są w stanie zdzierżyć jakości muzyki skompresowanej takimi "cudami" jak MP3 czy inne WMA.
Generalnie miałem nie pisać już o takich rzeczach ale sorry,uważam że zbyt wiele miejsca i czasu marnujemy na rzeczy,co do których stosunkowo łatwo jest ustalić,czy warto to uważać za podejrzane czy nie.A można byłoby go poświęcić innym aspektom zamachu/katastrofy a jest ich co nie miara.
Nie znaczy to rzecz jasna,że należy lekceważyć różne tropy ale ... ,bardzo proszę chociaż trochę pokory i dystansu.
M.in. dlatego nie piszę zbyt wiele ze względu na to,że nie warto powielać pewnych uwag,wypowiedzi,opinii,dopóki nie wpadnie się na coś,co może być niezaprzeczalnie interesujące i warte rozpatrzenia.
Ciekawe jest to np. dlaczego ten An ląduje w kierunku wschodnim,skoro wiadomo,że ten kierunek jest zamknięty na tym lotnisku,można na nim lądować wyłącznie w kier. zachodnim,tak jak lądowała nasza stojedynka.
I taka jest moja opinia o tych zdjęciach,dokładnie mówiąc o tych kilku aspektach,co do pozostałych to mogliby się o nich wypowiedzieć prawdziwi profesjonaliści.
Ja jestem amatorem,mam trzeci w życiu amatorski aparat cyfrowy za 400zł,zrobiłem jakieś 50.000 zdjęć i wiem o fotografii tyle,ile widzę na ekranie monitora ale za to lubię je dość gruntownie analizować.
Pozdrowienia dla komentujących i Pluszaka.
FYM
W P.S. wskazujesz na zdjęcie osłony bocznej trapu mobilnego a nie niewidocznych akurat drzwi Tu-154M,
których / tak przy okazji gdyby się komuś,coś nie zgadzało na zdjęciach szczątków / są trzy rodzaje w Tu-154 !
A jeśli mowa o malowaniu,to myślę że ciekawe jest zagadnienie innego malowania szczątków statecznika pionowego,niż na zdjęciach PLF101 starszych niż pół roku,chyba że już gdzieś rozwiązano ten problem?
FYM , synteza,gemba
Zdjęcie /gemba / :
w tym przypadku trzeba użyć wyobrażni 3D, że tak się wyrażę . Jako że zdjęcie to rzecz jasna jest dwuwymiarowe nie widzimy faktycznych odległości ani kątów w stosunku do podłoża,obiektów takich jak te gałązki obok kanistra.
Chociaż to że gałązka o kształcie pałąkowatym rzuca cień prawidłowo to rozumiem,że tu trzeba uruchomić wyobrażnię przestrzenną ale ta obok będąca zorientowana do pozostałych wymienionych przez @Gemba w "poprzek" czyli pod kątem prostym do gałązek wyżej,daje cień również w poprzek nie wzdłuż czyli w "pionie",a jest na równej wysokości nad ziemią zaledwie kilku cm i rzuca zupełnie prawidłowo cień i niemożliwym jest aby rzucała cień „pionowy” taki jak gałązka a raczej drzewko stojące 1,5m wyżej.
Cienie tych gałązek są zdecydowanie zgodne z kierunkiem padania światła słonecznego,jest to jedno z zagadnień związanych z widzeniem perspektywicznym,proszę zrobić eksperyment z gałązkami na różnej wysokości od gleby i światłem słonecznym,a potem przejrzeć fotodokumentację tegoż w kompie.
Co do dwóch zdjęć / z których pierwsze omawiamy tutaj / tego samego obszaru ale drugiego ujmującego go jakby wyżej, tj. z drzewem na skraju lasku,taśmą i pilnującymi terenu,to jestem niemal pewien, że jedno i drugie jest fragmentem większego zdjęcia.
FYM
Mam co prawda inny model SE ale z matrycą jeśli nie taką samą,to co najmniej podobną czyli 3,2 Mpix z tego samego okresu produkcji.
Niestety zauważam podobne chociaż nie tak duże zniekształcenia na moich zdjęciach.
Moje podejrzenia wzmocniło inne zdjęcie,tego samego obszaru lecz ujętego nieco wyżej,być może już innym aparatem.Otóż zwłoki pierwszej opisywanej ofiary wyglądają identycznie jak na wzmiankowanym zdjęciu,ręka opiera się na kolejnych zwłokach,twarz wygląda identycznie,a za nią widać takie jaśniejsze szczegóły jakie na pierwszym są widoczne w obszarze rzekomo "dodanym".Tyle że wszystko to już bez śladów "wcięć".
Na temat ręki wystającej z siedziska fotela :
zwłoki do których należy ręka,leżą w linii tegoż siedziska ale od lewej,widać korpus ze szczątkami brązowego ubrania,można domniemywać,że głowa jest nim zakryta.Widać tylko jedną,bardzo spuchniętą goleń.Co do reszty kończyny to proszę wziąć pod uwagę zespół czynników oddziałujących na ciało ludzkie podczas uderzenia w ziemię statku powietrznego z prędkością nie mniejszą niż 235km/h / V min Tu-154 /, a być może nawet 350-400 km/h, ponieważ parę sekund wcześniej w związku z odejściem na drugi krąg,otwarto przepustnice na maksimum,samolot mógł zacząć przyspieszać.
Tu muszą być obrażenia rozległe,zwłoki będą wręcz rozszarpane przez elementy konstrukcyjne,proszę sobie przypomnieć,co Jarosław Kaczyński opowiadał o stanie zwłok swego brata i co częściowo ujawnił na ten temat z protokołu oględzin zwłok Prezydenta RP.
To samo tyczy się zwłok w jeansach,abstrahując od ich ułożenia,które może determinować brak widoczności rąk,a także możliwe w tym przypadku zadarcie górnej części odzieży na ramiona,są one być może niestety za przeproszeniem zdekompletowane.
Przypominam o tym z pewną niechęcią ale podczas takich zdarzeń działa tak wiele czynników destrukcyjnych,że na tym jednym choćby zdjęciu zauważyłem co najmniej cztery zwłoki niekompletne,sześć spalonych lub nadpalonych i około dziesięć - dwanaście mniej więcej w całości.
Proszę zatem zestawić te proporcje z liczbą wszystkich zabitych,to jest ogromna ilość szczątków,które trzeba póżniej przyporządkować do konkretnych osób / jak to zrobiono? To kolejny temat-odpowiedzi m.in. na cmentarzach w całej Polsce /.
Zdjęcia te wymagają oczywiście badań jak wszystko co związane jest z tym zdarzeniem ale mam wrażenie,że są autentyczne w sensie takim,że przedstawiają stan taki,jaki ktoś zastał o danej porze.
Niekoniecznie pierwotny.
W tym miejscu pozwolę sobie na refleksję,musimy budować sobie obraz katastrofy z bardzo nikłego materiału,a chcielibyśmy bardzo poczekać na wyniki śledztwa najlepiej polskiego,np. wykonanego przez takich fachowców,jak ci którzy badali sprawy największych katastrof lotniczych w PRL czyli Iłów-62.
Oglądając niedawno film dokumentalno - fabularyzowany myślałem,że nie doczekam do końca!
Co się stało z Polską,że wtedy w realnym socjalizmie,w okupowanym przez Armię Radziecką,pseudo-państwie rządzonym przez wysłanników i wiernych sługusów Moskwy i ich służby specjalne,naukowcy i urzędnicy potrafili zadawać Rosjanom niewygodne pytania i postawić na swoim,tak aż tamci uznali ich racje,a chodziło przecież o uznanie przyczyny katastrof w postaci wad konstrukcyjnych,zaniedbań producenta silników oraz żle pojętej innowacyjności,reasumując dziadostwa sowieckiego do kwadratu opisanego krwią pasażerów samolotów ?
A dzisiaj w "wolnej" Polsce nawet najwyżsi władcy nie mają śmiałości zapytać Rosjan o podstawowe sprawy związane ze śmiercią przywództwa i dowództwa i wielu wybitnych ?
Prawda i tak kiedyś wypłynie. Pozdrawiam FYM-ie !
@michael stanislaus
Jeśli chodzi o Inkę ,to nie jestem i nigdy nie będę w stanie na spokojnie pisać o tej dziewczynie.
To rana , która krwawi.Jak stygmat.
Jeden z Jej oprawców nawet przebywał i wykpiwał się przed sprawiedliwością w moim mieście - Poznaniu.Jest to przerażające kogo nosiły te ulice ,a ja nic o tym nie wiedziałem.
Dlatego pozwoli Pan nie chcąc podpalić ekranu - skończę , licząc na absolutnie pewny akt ostatecznej sprawiedliwości dla wszystkich - tam ,przed obliczem Najwyższego zarówno dla straconych jak i dla katów.
Pozdrawiam bardzo serdecznie - deBunk.
KL : dalej było to co w naszej Ojczyżnie
Otóż czytający zakazane ( wszystkie ,nie tylko te nieprawomyślne ) książki ,chowają się po lasach - cóż za aluzja do partyzanckich czasów - żeby czasem gorliwi strażacy (podwładni komendanta Straży Pożarnej ,co to się nie boi ?) nie nakryli i nie poddali represjom ze spaleniem książek włącznie.
Niestety ,tak jak wiele dzieł sprzed kilkudziesięciu lat ze sztandarowym "1984" Orwella także i "Fahrenheit 451"
obrazuje naszą niedaleką przyszłość , a wręcz częściowo już terazniejszość.
"1984" jest dostępny w "powtarzalnym" i niemal darmowym kanale filmowym ,a "Fahrenheita 451" co rok ,dwa emituje TVP.
Chociaż ,kto wie ... , może to był ostatni raz?
Dzięki Partii Orków oczywiście :
http://www.niezalezna.pl/photorelation/show/id/119
I jeszcze jedno: planowana jest produkcja remake'u! W tym roku już chyba się nie uda ale może w przyszłym , jak twierdzi reżyser Frank Darabont.
Śmierć profesora nie została przemilczana
przez czołowe media,informacje o tym smutnym wydarzeniu jednakże bez szczegółów podawały programy informacyjne TVP 1 oraz TVP Info.Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie dlaczego Pan Profesor pojawia się na wizji w coraz gorszej kondycji,ostatnio też nie wychwyciłem informacji o ewentualnej chorobie,która była przyczyną zgonu.
Wśród wielu dokonań prof. Wieczorkiewicza chciałem wspomnieć uczestnictwo w świetnym projekcie Szydła z Trójki / i z TVP Kultura / czyli rozmowach w gronie młodzieży po emisji pereł dawnej TVP w postaci spektakli Sceny Faktu Teatru TV.Takie spotkanie miało miejsce np. po "Pseudonimie Anoda" traktującym o Janie Rodowiczu ps. Anoda,która to sztuka powinna być jazdą obowiązkową w szkołach średnich tak jak "Inka 1946" i inne.
Spoczywaj w pokoju Profesorze!
"Dolinę" czytałem codziennie za kierownicą w drodze do pracy.
Wtedy kiedy Trójka była najlepsza w swej historii,B.Wildstein czytał swą powieść akurat,wtedy kiedy przebijałem się przez miasto. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie ale niestety niezbyt optymistyczne.
Oglądałem jak co tydzień Forum ale włączyłem nagrywanie dopiero jak zaczęło się robić gorąco i gdybym był zarejestrowanym użytkownikiem Youtube,już załadowałbym ten najważniejszy fragment. Obejrzałem to już kilkanaście razy,chyba od ćwierć wieku nie czułem się tak oglądając TVP. Brakuje jeszcze tylko Urbana.
UWAGA GODZINA POWTÓRKI W TVP INFO :
Dla tych którzy chcieliby obejrzeć powtórkę,będzie za 2 godz., tj. jutro o 00.54 oraz o jeszcze dzikszej godzinie - 04.20.
Wildstein nie nazwał Niesioła politycznym klaunem,
lecz stwierdził,że nie będzie prowadził dyskusji w taki sposób. Nie będzie nikogo nazywał politycznym klaunem,bo nie na tym polega dyskusja. Jak wiemy osoba pełniąca funkcję vicemarszałka Sejmu RP ma skłonności do bełkotania pod nosem wyzwisk,przekleństw i obrażania wszystkich dookoła.
Redaktor Wildstein zaś nie używa takich argumentów rodem spod budki z piwem,lecz dyskutuje w normalny,cywilizowany sposób ,nieobcy zresztą pozostałym gościom w studio TVP Info. Prowadzący Forum niestety posunął się o wiele za daleko, praktycznie wypraszając Bronka,zanim ten jeszcze dokończył swe oświadczenie. Jarosław Kulczycki wykazał swą wielką wierność i oddanie wobec nowych szefów,co wyraził wielokrotnymi przeprosinami,tak aby czasem nie posądzono go o dopuszczenie do wyjawienia niewygodnych tez przez któregoś dyskutanta. Jednak tu nic takiego się nie odbyło. "Zwyczajnie" , po swojemu Niesiołowski zachowywał się chamsko i arogancko,a Bronisław Wildstein pokazał,że honor to nie jest puste słowo i że nie warto rozmawiać z osobnikami,nie umiejącymi i nie chcącymi rozmawiać z ludżmi.
Brawo dla Bronisława Wildsteina za niezłomność !!!
Rosemann , małe sprostowanie : mówiąc o ciężkiej,
budżetowej kasie miałem na myśli środki wyrzucone na organizację absurdalnej konferencji poświęconej naturalnym zmianom klimatu , uznawanym przez oszustów za wywołane przez człowieka , a które służą jako pretekst do wyciągnięcia gigantycznej kasy z narodowych budżetów.
Natomiast 28.000 świetlówek zostało zakupionych ze środków pochodzących z przymusowej zrzutki słuchaczy koncertu niejakiej Nelly Furtado , bardzo proekologicznej artystki / plastikowa "gwiazda" ze skrzekiem zamiast głosu , nikt nigdy nie słyszał jej śpiewającej. Zawsze coś gada , a jeśli już słychać śpiew to jest to chórek sesyjnych posiadaczek prawdziwego głosu /. Z każdego biletu pobierano mianowicie 5 zł na świetlówkę , co za wspaniała cena , normalnie nie da się ich kupić za mniej niż kilkanaście zł ale to dzięki sponsorom , magistratom w Poznaniu i Gnieżnie,itd. Dystrybucja tych 28 tysięcy lampek odbyła się zaś przez - kogo? A jakże by inaczej - uczniowie poznańskich szkół , z moim uczniem włącznie otrzymali je na specjalnych zajęciach , stąd dysponuję dowodem z napisem na cokole : Made in P.R.C. a na odświętnym opakowaniu jako producent wymieniony jest zakład Philipsa w Pile , w którym jak się okazało niedawno było za dużo o kilkuset pracowników.
A , bym zapomniał w akcji tej maczał palce jeszcze miejscowy monopolista od masowego ogrzewania , kiedyś miejskie przedsiębiorstwo energetyki cieplnej , a dzisiaj już dawno wykupiony przez obcy kapitał zakład dyktujący ceny w/g własnego uznania.
Poziom paranoi jest taki , że chyba już nic dziwi , dlatego nie było specjalnie słychać o paradoksie pilsko - chińskim.
Obserwując wyżej wzmiankowanego Tuska
na dzisiejszej konferencji prasowej dało się zauważyć nie pierwszy już raz, pewne takie rozkojarzenie,brak skupienia czy może zwyczajny brak lotności umysłu.
Panu temu trzeba było powtarzać pytania,przypominać ich treść niemal za każdym razem.Mina owego wybrańca Drugiego Narodu była dopełnieniem kiepskiej opinii wynikającej z zauważonych problemów z przyswajaniem,a co za tym idzie z właściwą reakcją.
Smutno jest patrzeć na szefa rządu w formie tak kiepskiej,jak nie przymierzając otwieracz szlabanów w licznych budkach przy bramach urzędów państwowych po 12 h służby.
A co do absurdalnej konferencji w naszym mieście gościu,to wypada poinformować,że w ramach promocji owego ocieplenia w Poznaniu rozdano kilkadziesiąt tysięcy świetlówek energooszczędnych Philipsa wyprodukowanych w Chinach,nb.oskarżanych o rekordową emisję gazów cieplarnianych.Z budżetu wydano ciężką kasę na świetlówki z ChRL,a tu jak na ironię niedaleko z pilskiej wytwórni m.in. świetlówek Philipsa właśnie wywalono kilkuset ludzi.
A w dowód globol łorning pod koniec konferencji zaczęły się kilkutygodniowe mrozy.
Poważni ludzie wydawałoby się , a dyskutują o produktach
zwanych sondażami. Nie są one podstawą do żadnej dyskusji z przyczyny bardzo prostej i zasadniczej : wiele razy wyniki wyborów różniły się tak znacznie od zaklinań sondażotwórców , że zwyczajnie nie wypada dorosłym ludziom operować absurdalnymi wartościami wymyślanymi przez kolegów zarządzających aktualnie II PRL.
Tyle jeśli chodzi o udowodnione dane w postaci wyników wyborów , a wiedza na temat genezy wytwórni sondażów oraz ich właścicieli to kolejny powód dla rozsądnego człowieka , do wywołania uśmiechu politowania dla wyników a'la Białoruś.
A tak od siebie dodam , że co jakiś czas rozmawiam telefonicznie z młodą funkcjonariuszką czołowej wytwórni opinii publicznej i odpytuje w taki sposób , że dziwię sie , że PO nie ma 113 % poparcia w miastach i 97 % na wsi. Z oczywistych powodów nie mogę udzielic żadnych bliższych informacji na temat tych badań , bo analizuję je na bieżąco w celu rozpracowania metodologii używanej w propagandzie , nie chciałbym stracić żródła wiedzy.
Oczywiście nawet w Rzeczpospolitej mogą się
pojawiać teksty tzw. dziennikarzy w rodzaju Żakowski. Jednakże gazeta owa przywyczaiła nas do pewnego , normalnego poziomu tekstów. W sytuacji gdy czyta się bełkot godny tego potoku idiotyzmów , jaki można spotkać np. w kronikach filmowych z okresu stalinizmu , gdy Łapicki wygaduje takie farmazony , że aż nie chce się wierzyć , że człowiek ten nie dokonał ze wstydu samospalenia przed PKiN -em już w tzw. wolnej Polsce , doznajemy szoku wskutek uderzenia tępym narzędziem / piórem /.
Pojawienie się Żakowskiego w Rzepie jest synonimem cichego rozwoju gangreny postkomunistycznej w tym dzienniku.To dało się zauważyć już jesienią , jednak teraz może to być zjawisko na skalę sabotażu Farfała w tv publicznej.
To dla mnie koszmar ale historia ewidentnie zatoczyła koło.
Niedawno w pewnej firmie zarządzanej przez absolwentów zarządzania i marketingu , przed niespodziewaną wizytą szefa importera produktu X na Polskę , w którego to sieci firma owa była od kilkunastu lat i właśnie miała oddać do użytku nową halę , po kilku miesiącach użytkowania , bo wiadomo że nie można było czekać z otwarciem nawet na odbiór przez Inspekcję Budowlaną , wykonano zwinięcie wszystkiego / tony elementów, części , materiałów , maszyn , itp. / i upozorowanie nie działania firmy w nowym budynku , a ludziom dano wolne.
Wówczas jeden z pracowników , widząc opustoszały zakład pracy , powiedział : Bareja by tego nie wymyślił.
Już tam nie pracuje.
P.S. Szczegóły owego upozorowania nie działania firmy są faktycznie daleko bardziej drastyczne / i bardziej paranoiczne / ale nie mogę ich podać ze względu na możliwość identyfikacji.
Ja już żyłem w PRL , bardzo żle to wspominam.
Na pewno nie będę żył w II PRL !
Masz rację taki jeden , "Inka 1946" trzeba było
nazwać świetny spektakl Sceny Faktu Teatru TV w TVP , żeby czasem nikt nie oczekiwał na ekranie sensacyjnych przygód ulicznicy , zamiast opowieści o niezwykłym poświęceniu niemal jeszcze dziecka , sieroty rozstrzelanej przez p.o. Polaków - stalinowskich bandziorów , w akcie zemsty za niezłomność oddziałów Łupaszki.To jedna z tych historii o których powinno się przeprowadzić co najmniej jedną lekcję w każdej szkole. Mieliśmy takich wzorów sporo w naszych dziejach ale to musi bardzo przeszkadzać dzisiejszym lewackim władcom uczniowskich umysłów, bo redukują oni naukę historii do niezbędnego ich zdaniem minimum , rzecz jasna w celu łatwiejszego zarządzania przyszłymi masami wykonawczymi , po to żeby już nigdy nie powtórzył się Sierpień , Czerwiec , Grudzień , itp.
Szczęściarze! Czerwony prezio naszej SM
pokazuje środkowy palec od wielu lat wszystkim wnioskującym o wymianę okien.
Nie lubi też uwłaszczać mieszkań tym , którzy dawno za nie wszystko zapłacili , a nawet zapłacili więcej niż wszystko , traci przez to dziesiątki tysięcy złotych , a właściwie spółdzielnia traci czyli my , z powodu przegranych procesów wytoczonych przez lokatorów , chcących się uwłaszczyć oraz robi tysiące innych numerów.
Za to jako obrońca uciśnionych / z ramienia czerwonych lisów / pcha się do EuroParlamentu.
Może to występy w "Pod prasą" tak Pana
osłabiły ? Bo to mniej więcej od czasu uczestnictwa w rzeczonej audycji , nie pojawiają się wpisy. A może po to aby się Pan nie męczył , program ów zniknięty został ?
Wyjątkowo jadowite owe wystąpienia były , tak jadowite jak fałszywe i nietrafione , skądinąd ciekawa umiejętność mówienia nie na temat.
Zbyt mocno to denerwowało p.Jachowicza , raz niemal doszło do zwarcia , nic dziwnego , trzeba wiedzieć , czy ma się coś sensownego do powiedzenia , czy nie.
Błąd rzeczywiście zaskakujący w ustach M.Wyszyńskiej,
jednej z najlepszych prezenterek w TVP. Myślę, że to wyjątkowy przypadek , p.Wyszyńska reprezentuje wysoki poziom profesjonalizmu zwłaszcza w porównaniu z taką H.Lis , która nie może się powstrzymać od plucia jadem na wizji, czy też z funkcjonariuszem medialnym Jarosławem Kulczyckim wchodzącym w . . . . szaleńcowi na wysokim stanowisku byle tylko poniżyć jeszcze bardziej gościa audycji , któremu do kostek nie dorósł . Mieszkanka naszego miasta jest osobą o ciepłym , miłym głosie, nieskażonym manierą i bezdenną pretensjonalnością jak u niejakiej Lis.
Zauważyłem że ostatnio niestety M.Wyszyńska ma nieco zatroskane oblicze , czyżby i nad nią zawisł platformiany topór ? W końcu popełniła ona kilka jak na prawdziwego dziennikarza przystało niezłych , wyważonych tekstów / nie na wizji,tu zawsze zachowuje dystans i neutralność / nie pochwalających bynajmniej arogancji , dziadostwa i już nie ukrywanego totalitaryzmu aktualnej władzy , a wręcz przeciwnie.
Nie mieszajmy z błotem z dość błahego powodu , jakoś nie przypominam sobie specjalnego felietonu w S24 z okazji wybełkotania przez B.Tadlę w faktach tvn absurdalnie poprzekręcanej informacji nt. Grand Prix Australii F1 przed prawie trzema tygodniami.To był dopiero blamaż w przeciwieństwie do podatku pogłównego , o którym większość rodaków nie wie nic , a będzie wiedzieć jeszcze mniej dzięki niewiarygodnie , po lewacku wykastrowanemu programu nauczania historii przez rewolucjonistów z PełO. Otóż w dniu w którym miliony oglądające transmisję dowiedziały się , że wygrał zespół Brawn GP , funkcjonariuszka zakonu Waltersów twierdzi , że to zespół Mercedesa a gdy Kubica koliduje z Vettelem z Red Bull , Tadla mówi że to Renault !!! To jest dopiero przesada ! Chyba że Szanowni Państwo uważają i do takiej tezy też bym się przychylił , że tefałen to dziadostwo , a w TVP nie wypada.
Wesołych Świąt !
W miejscu w którym zatrzymał się Kubica , po kolizji
z Vettelem , zaistniałej bardziej z jego winy niż ze swojej - co za australijski pech - na trybunach toru byli nasi. Był to nie wiem , czy bardziej symboliczny , czy może tylko wzruszający obraz , rozbity pojazd Kubicy i na lewo od niego za siatką zatknięta na długim kiju polska flaga.
Mimo przegranej bitwy , myślę że jest szansa na wygranie wojny.
Kubica pokazał niebywałą klasę / który to już raz ? / mimo teoretycznie gorszej techniki jaką dysponuje , jest przypuszczalnie jeśli nie najlepszym kierowcą to jednym z trzech najlepszych. W tej dyscyplinie zależy od niej tak wiele , jak w chyba żadnej innej ale bądżmy dobrej myśli.