Milo jest przygladac sie festiwalowi radosci spowodowanej Pani tekstem. Niestety ta euforia dotyczy glownie tych, ktorzy i tak piali by z radosci nawet gdyby Pani wypowiedz zakonczyla sie na "dzien dobry". Proponuje by sprobowala Pani przekonac tych kilku dociekliwych, ktorzy wola zadac kilka trudnych pytan zanim wpadna w tak szeroko udzielajacy sie zachwyt. Poniewaz jestem jednym z tych uznanych przez wielu za trolla to postaram sie nie zawiesc pokladanych we mnie nadzieji i wyraze kilka watpliwosci.
Reakcja pani fan klubu nie jest zaskoczeniem. Kiedy pani Ania przeslala swoje zastrzezenia analizowano kazda sylabe jej listu. Poddawano w watpliwosc trzezwosc jej umyslu, a nawet prawdziwosc jej stwierdzen. Tymczasem jedno niepelne i mocno spoznione pani wyjasnienie i euforii nie ma konca.
Jak sama Pani przyznaje niezaleznie od okolicznosci nie miala Pani autoryzacji i jeden z tekstow przekopiowala Pani z innego bloga.
Odpowiadajac Mireksowi na pytanie: czy miala Pani autoryzacje pani Ani? pisze Pani, ze otrzymala ona wydruk i w kazdej chwili mogla go (tekst) zakwestionowac.
CZYZ JEJ LIST NIE JEST TAKIM WLASNIE ZAKWESTIONOWANIEM ?
CZYZ LIST PANI ANI NIE ZAWIERAL PROSBY O WYJASNIENIE NIESCISLOSCI I POWIADOMIENIE O TYM BLOGEROW ?
Kiedy wyjasniala Pani nieprawidlowosci przy organizacji urodzin pani Ani, wielu lacznie ze mna gratulowalo Pani klasy w sposobie podejscia do rzeczy. Tymczasem ulegla Pani wyraznie sugestii Maryli, ktora piszac wowczas do Pani przekonywala by sie Pani przestala tlumaczyc bo przeciez " pani Ania jest stara i nie rozumie kto jest jej przyjacielem, a kto wrogiem ". Pisala Pani wowczas, ze nic nie zmieni pani szacunku dla pani Ani. Dzisiaj cieszac sie z poklaskow pozwala Pani na sugestie iz pani Ania
jest za stara by rozumiec sytuacje wokol niej czy chocby pamietac co mowila. Malo tego milczy Pani kiedy niektorzy sugeruja wprost iz pani Ania zwyczajnie klamie mimo, ze sama Pani przyznaje iz jej zastrzezenia byly jak najbardziej uzasadnione.
Dla Pani fanow to zadna sprawa, ale ja mam z tym pewien problem.
W koncu sprawa najwazniejsza. W jaki sposob Pani wyjasnienia zmieniaja fakt ochydnej manipulacji Maryli, Franka i Foxxa ?
Ich brudne dzialania mialy miejsce po ukazaniu sie listu pani Ani i trwaja do dzisiaj. Mowie o tej samej Maryli, ktora probujac ratowac wlasna skore wylala wszystkie pomyje na Pania.
Dlaczego nie prezentuje Pani dzisiaj tej samej opinii o niej jaka miala Pani w korespondencji ze mna?
Ci ludzie kryja sie dzis za Pani plecami i kazda najmniejsza nawet niescislosc ulatwia im to zadanie.
Musi Pan przyznac, ze wykazalem duzo dobrej woli probujac odpowiedziec na panskie pytania. Wyglada jednak na to, ze Pan wcale ich nie potrzebowal bo zdanie ma Pan wyrobione dawno i przyjal Pan strone od ktorej nie odejdzie chocby nawet wybuch wulkanu. To panskie prawo. Szkoda tylko, ze angazuje Pan kogos do dyskusji, ktorej nie chce Pan prowadzic.
Chce tylko gwoli scislosci powiedziec iz okazuje sie, ze nie jestem jedynym dla ktorego komputer ciagle stanowi pewna zagadke. Otoz myli sie Pan komletnie co do poczty e-mailowej.
Niezaleznie od tego czy adres zostaje wpisany recznie czy przechodzi automatycznie ze skrzynki to , jesli e-mail zostal wyslany tenze adres pojawia sie tam w formie i czcionce charakterystycznej dla adresu. Taki obraz email jaki zostal pokazany jest mozliwy tylko wtedy gdy email nie zostal wyslany lub adres usuniety. Zwracam uwage iz Maryla przedstawia dalej kopie innych rownie niewaznych emaili i wszystkie adresy isnieja tak jak zostaly napisane.
To ostatnie zdanie odnosi sie do panskiego wczesniejszego pytania dlaczego tylko ten email do mnie nie dotarl?
Przypominam rowniez, ze pomija Pan to co w tym temacie pisalem obok. A mianowicie to, ze ja sam sobie wybieram ludzi z ktorymi chce wymieniac emaile i gdybym chcial powiedziec Maryli co ma ze swoim pisaniem zrobic to bym to po prostu powiedzial.
Mysle , ze musimy juz te wymiane opini zakonczyc gdyz nie prowadzi do czegokolwiek.
Prawda jest, ze manipulacja o ktorej mowie mocno mnie niepokoji, a jesli dla Pana to pieniactwo to niech tak zostanie. Kiedy rozdajac ulotki w latach siedemdziesiatych chcielismy wskazac takie czy inne kretactwa komuchow spotykalismy sie czesto z okresleniami, ktorych Pan nie jest nawet w stanie wymyslic. Wielu wytykalo nas palcami lub wzywalo milicje.Nie stracilem ani jednej nocy na myslenie o tych postawach bo sa czescia zycia i dzisiaj nie zaluje zadnej z prob jakie wowczas podejmowalismy. Gdyby wszyscy reagowali logicznie i niestronniczo to wiekszosc z nas nie zdazylaby nawet poznac "urokow" komuny.
Pozdrawiam
Ja nie zmuszam nikogo do czytania mojego belkotu. Skoro jednak zadal pan/pani ( nigdy nie wiem kto kryje sie za nickiem ) sobie ten trud to odpowie przynajmniej na to co tak bardzo wydaje sie panu/ pani oczywiste.
Z pierwszym sie zgadzam tzn. od chwili kiedy zglosila sie do mnie 1Maud popieralem idee organizacji urodzin i nigdy nie twierdzilem inaczej. Przypomne, ze 1Maud nawolywala do utrzymywania planow w pewnej talemnicy by bylo to czyms w rodzaju niespodzianki. Zawiadamialem zchecia znajomych i planowalem przyjazd do momentu kiedy pani Ania poinformowala, ze jest tej imprezie przeciwna. Kiedy 1Maud znalazla sie pod obstrzalem krytyki poprosila mnie ( i nie tylko mnie ) o stworzenie mozliwosci wytlumaczenia pani Ani jej strony w tym zamieszniu. Bylem 1Maud zyczliwy wyrazajac uznanie za odwage w przyznaniu sie do bledow w podejsciu do sprawy. Czas pokaze czy moje uznanie bylo pochopne.
Mialem jednak odmienna opinie o dzialaniu Maryli.
Moje zastrzezenia dotycza w pelni tego jak manipulowano informacjami pozniej. Fakt, ze pan/pani gubi sie w tym wszystkim swiadczy, ze dzialania te daja ich autorom pewne rezultaty.
Jestem co prawda zmeczony opisywaniem sprawy domniemanego emaila do mnie.
Fascynuje mnie sposob myslenia niektorych. Oto mamy sytuacje gdzie jedna osoba mowi, ze wyslala, a druga ze nie otrzymala. Wiele osob automatycznie zaklada, ze klamac musi odbiorca. Ja na to nie moge nic poradzic. Pozwole sobie jednak zwrocic uwage na kilka faktow.
Po pierwsze - gdybym chcial nie odpowiadac na pytania Maryli to nie musze w zadnym wypadku szukac
wymowek. Bardzo chetnie powiedzilbym jej co mnie jej pytania obchodza.
Po drugie - ja dowiedziawszy sie o jej deklrowanej wysylce tajemniczego emaila umiescilem na wielu blogach informacje jak rowniez wyslalem email do 1Maud, ze takowej nie otrzymalem i prosze o powtorzenie.Tymczasem Maryla zamiast tego rozpoczela kampanie opowiesvci jak to wyslala email, a ja nie odpowiadam.
Po trzecie - po co ta cala gra skoro kiedy oznajmolem, ze listu nie otrzymalem mogla zgodnie z inna moja propozycja umiescic jej tresc na swojej stronie. W koncu dzisiaj okazalo sie, ze mogla to zrobic.
I w koncu najwazniejsze! Odsylam na strone Blogmedia.
Umieszczono tam rzekomy dowod na przeslanie emaila pod moim adresem. Ja bedac komputerowym analfabeta moge powiedziec bez dokonywania wiekszej ekspertyzy, ze jest to oszustwo. Kazdy komputerowiec stwierdzi to golym okiem. PROSZE ZWROCIC UWAGE, ZE NADAWCA JEST TAM POKAZANY W FORMIE TYPOWEJ DLA ADRESOW EMAILOWYCH NATOMIAST POD ADRESATEM JEST TYLKO WPISANE MOJE NAZWISKO ( TA SAMA CZCIONKA CO RESZTA TEKSTU ). NIE MA ADRESU!
Ja nie chce bawic sie w dochodzenia. Jak ktos nie chce widziec prawdy, a jest takich kilku to jej po prostu nie zobaczy.
Moje wykazywanie manipulacji tej bardzo waskiej grupki nieuczciwych ludzi nie jest jeszcze zakonczone.
Co do moich intencji to zawsze jasno je okreslam. Czy ktos w nie wierzy czy nie , nie zalezy ode mnie i ja nie trace snu na myslenie o tym.
Pozdrawiam
Dziekuje za przemyslenia. W pewnych punktach nasze opinie sie spotykaja gdzie indziej znow rozchodza. Jak to czesto bywa. Szanuje panska opinie.
Chcialbym jednak wyjasnic, ze jesli pani Walentynowicz cos dopowiada odnosnie sieci czy w jakimkolwiek temacie to nie jest to za sprawa ( jak sie Pan niewlasciwie domysla ) za sprawa moich porad. Moj kontakt z pania Ania jest prawdopodobnie rzadszy niz z Panem i zapewniam, ze w tych sporadycznych rozmowach nie trace czasu na omawianie polityki danej czy obecnej.
Pozdrawiam
Panie Krzysztofie pozwole sobie niezgodzic sie z opinia odnosnie sieci wiodacych zakladow. Niezaleznie od tego czy nazwiemy to struktura pozioma czy inna miala to byc przede wszystkim struktura nieformalna i przypominam skladac sie miala z zakladow w ktorych Walesa mial najwieksze poparcie. Od stoczni gdanskiej poczynajac. Kiedy udaremniono probe jej stworzenia mowilo o niej wiele osob nie tylko Gwiazda.
Pozdrawiam
Co do faktu, ze pan/pani nie moze pewnych spraw zrozumiec to ja nie jestem w stanie pomoc. Moze trzeba by sie nieco otworzyc na inne niz wlasne przekonania.
Zgadzam sie jednak ze stwierdzeniem iz: " bannery mozna bylo zdiac nie robiac z tego powodu takiej hecy i oskarzajac ludzi o najgorsze intencje ".
Ja powtarzam dokladnie to od samego poczatku mowiac o manipulacji. Zdiecie bannerow bylo obowiazkiem Blogmedia. Dodac do tego kilka slow wyjasnienia skierowanego do blogerow , o ktore prosila pani Ania i problem by nie istnial.
Co do Walesy , strachow i innych domyslow to musi sie pan/pani bawic w nie sam/ sama. Ja nie mam czasu na takie glupstwa.
Jesli chodzi o moja domniemana glupote to protestuje co do okreslenia - zwykla.
Pozdrawiam
Tak mam dibelski wrecz plan wykonczenia biednych Blogmedia. Polega on na wykonczeniu ich zadawanymi pytaniami, az do krancowego momentu uzyskania .........uwaga!!! prostej odpowiedzi.
Zaiste szatanski to plan, a przy okazji dziekuje za tak wielkie uznanie dla mojej osoby. Jezeli moje pogawedki sa w stanie zniszczyc Blogmedia to ja musze byc rzeczywiscie wielka postacia. Move over Walesa!
Wszystkie slowa, ktore kieruje Pan do mnie sa jak najbardziej prwdziwe. Ma Pan racje iz rozumiem roznice panskich pogladow i Blogmedia. Nie odnosilem sie tez w zadnym razie do panskiej opinii na podjety temat. Ja tylko zwrocilem uwage, ze Bernard przedstawil inne od forsowanego ostatnio kalendarium wydarzen. Nie chodzi mi nawet o kalendarium wydarzen przedstawione przez Pana , ktore bylo moim zdaniem niepelne , ale raczej o to co forsuje Foxx i jego grupa z Maryla wlacznie. To wlasnie jest rowniez czescia tej manipulacji, o ktorej mowie.
Ja nie odnosze sie absolutnie do panskiej opinii tylko bezposrednio do dzialania waskiej grupy ludzi Blogmedia.
Prosze zwrocic uwage na wypowiedz Foxxa na panskim blogu. Czy nie przypomina to Panu dzialan pewnej slawetnej instytucji z ktora mial Pan przeciez do czynienia. Ten znany jezyk sugerujacy, ze oto wygrzebalismy pewne ciekawe fakty, ktore nie byly przedtem wazne, ale teraz poskladamy je w calosc i niebawem pokazemy co wiemy! Ja jeszcze dobrze pamietam takie przeslania od pewnej dobrze znanej firmy.
Prosze tez przyjrzec sie calej sytuacji zwiazanej z tajemniczym e-mailem wyslanym jakoby do mnie przez Maryle. Zabralem glos krytykujac tekst i postawe Franka i Foxxa. Cala "rozmowa" natychmiast przeniosla sie na udowadnianie jaki ten Zborowski jest bee. I moze jest. Nie w tym jednak rzecz. Czy zastepowanie odpowiedzi atakiem na pytajacego romniez nie kojarzy sie Panu z dzialaniami pewnej instytucji. Podczas gdy Foxx skupial sie na Zborowskim, Maryla oglosila na swoim forum, ze oto wyslala do wtretnego Zborowskiego e-mail z jakimis niezwykle waznymi pytaniami. Pomine kwestie po co?
Nigdy bym pewnie nawet o tym nie wiedzial gdybym nie wszedl na jej strone. Na domiar zlego Maryla oglosila wszem i wobec, ze opublikuje moje odpowiedzi.
Czy nie zastanawia fakt, ze jesli odpowiedzi mialy byc publikowane to pytania rowniez nie moga byc tajemnica i wystarczylo je opublikowac zamiast informacji, ze je do mnie wyslano. Ciagle oczywiscie istnieje pytanie po co? Przeciez ja jestem tylko jakims tam Zborowskim , ktory przylaczyl sie do dyskusji na otwartym blogu. Wszystko moglo byc na tym blogu powiedziane. Tak czy inaczej umiescilem w kilku roznych miejscach na salonie informacje dla Maryli, ze nie mam problemu odpowiadac na jej pytania , ale ich po prostu nie otrzymalem. Poprosilem wiec o powtorne wyslanie. Wyslalem tez e-mail do 1Maud. Zamiast wiadomosci do mnie Maryla rozsyla do roznych blogerow rzekome dowody wyslania do mnie tajemniczego e-maila stwierdzajac, ze Zborowski oprocz wszystkich innych okropnosci dopuszcza sie rowniez klamastwa. Prowadzilem otwrta dyskusje na oficjalnych blogach dlaczego wiec nagle jakies tajemnicze rozmowy na zapleczu. Dlaczego nagle Zborowski i jego zdanie sa takie wazne i niebezpieczne dla tych ludzi. Przypominam wiec Panu, ze za naszych czasow bezpieka robila dokladnie to samo. Kiedy delikwent nie chcial sie dac przekonac do wlasciwego pogladu wysylano przerozne informacje i "dowody" do sasiadow, do kolegow w pracy i calego srodowiska. Nic w tych zagraniach nowego.
Podam Panu jako ciekawostke zachowanie Foxxa. Otoz stwierdzil on autorytatywnie iz posiada dowody iz Maryla wyslala do mnie jakas e-mail. Oczywiscie normalnie nie mialo by to znaczenia bo ja moge z e-mailami do mnie robic co chce. Poniewaz jednak chodzi o zdyskredytowanie mojej wirygodnosci to odpwowiedzilem ze nie moze tego wiedziec gdyz nie zna przeciez mojego adresu . Na to Foxx pisze, ze zna gdyz czytal moje e-maile do Maryli i 1Maud.
Prosze zwrocic uwage na desperacje w dozeniu do udupienia Zborowskiego jesli w jednym zdaniu Foxx gotowy jest przyznac iz jest nie tylko skonczonym chamem, ale tez idota. Chamem dlatego, ze pozwala sobie na czytanie listow adresowanych do innych, a idiota bo postanawia sie tym publicznie chwalic.
To wlasnie z powodu takich zachowan nie moglem prowadzic z nim dalszej "dyskusji" i to wlasnie takie dzialania nazywam manipulacja. A to przeciez tylko fragment tej calej...no wlasnie - manipulacji.
Jest taki stary dowcip, ktory pewnie Pan pamieta. Przytocze go w skrocie bo oddaje obraz tej sytuacji.
Na zakonczenie narady partyjnej towrzysz sekretarz zwraca sie do sali czy sa jakies pytania. Na to wstaje Kowalski ( albo jakis Zborowski ) i zadaje niewlasciwe pytanie. Towarzysz prowadzacy zarzadza przerwe. Po przerwie wraca do sugestii czy sa jakies pytania. Na to wstaje Malinowski i pyta: Towarzyszu gdzie sie podzial Kowalski ( Zborowski )?
Cala zlosc drugiej strony bierze sie stad, ze tym razem Zborowski nie zniknal i upierdliwie wraca do tych samych pytan na ktore nie otrzymuje odpowiedzi.
Znajac panska dociekliwosc jestem przekonany, ze Pan rowniez "wracalby na ta sale".
Pozdrawiam
Obiecalem Leszkowi.sopot nie podejmowac z nim dyskusji na jego blogu po naszej niezbyt udanej rozmowie w przeszlosci. Tak wiec nie odnosze sie do jego opinii szanujac fakt, ze jest tego blogu gospodarzem. Chcialbym tylko powiedziec Panu, ze obserwujac Panska dyskusje z Foxxem na jego blogu i to co pisze Pan teraz jestem mocno zaniepokojony. Otoz wyrazna manipulacja niektorych ludzi Blogmedia wydaje sie znajdowac jednak czasami podatny grunt. Manipulacja, ktora ciagle przeciez trwa. Cala sprawa dawno juz przestala dotyczyc pani Walentynowicz W tej chwili jak Pan slusznie zauwaza chodzi o postawe ludzi Blogmediow.
Postawe za wszech miar niebezpieczna. Pokazuje Pan doskonale przebieg wypadkow i panska relacja jest ignorowna i zastepowana inna, ktora prowadzi dyskusje na bocznice. Szkoda, ze Leszek.sopot nie slyszy panskich jakze konkretnych argumentow.
Jestem pewny, ze gdyby pozwolil sobie przedstawic panskie kalendarium wszystkich ( rowniez tych zakulisowych ) wydarzen dotyczacych tej sprawy to jako dzialacz z tamtych lat sam wyczulby pismo nosem.
Tak czy inaczej podziwiam panska wytrwalosc w podejmowaniu prob przedstawiania prawdziwego obrazu zdarzen mimo ich nachalnego zamazywania.
Pozdrawiam
Ja nigdy nie oburzalem sie faktem zamieszczenia tego apelu tylko brakiem jasnej odpowiedzi na stwierdzenie pani Ani, ze nie jest tego apelu autorka.
Dziekuje takze za rady.
No coz moja cierpliwosc ma tez swoje granice, a panskie lawirowanie nie jest czyms na co chcialbym spedzic moj weekend. Odpowiem wiec krotko.
Wedlug mnie sa dwa powody dla ktorych ktos w takim miejscu jak to forum chcialby z wlasnej woli przedstawiac siebie jako gigantycznego glupca, udajacego, ze nie moze pojac co sie do niego mowi.
Albo wiec ten ktos jest tym glupcem i w tym momencie sprawa jest beznadziejna.
Albo ten ktos sluzy tym, ktorzy chca aby blogerow prawicowych postrzegac jako takich wlasnie glupcow.
Osobiscie postanowilem nie postrzegac Pana jako glupca totez mimo, ze jakiekolwiek dalsze rozmowy nie maja zadnego sensu zamierzam uwaznie przygladac sie panskiemu "dzilaniu".
Zostawiam Pana w tym oczywistym uczuciu samozadowolenia z siebie i swojego belkotu, ktory zmeczyl mnie jednak daleko ponad moja cierpliwosc.
Dziekuje Panu za przemyslenia i uwagi. Ciekawe refleksje. Zostawiam je bez komentarza gdyz nie sadze bym mogl dodac cos interesujacego, ale na pewno potrakyuje jako impuls do przemyslen.. Sa one jednak bardzo odswiezajacym momentem po bolesnym wrecz belkocie Foxxa. To doswiadczenie "rozmowy" z nim zmeczylo mnie na tyle bym w tym momencie chcial to po prostu zakonczyc.
Pozdrawiam
Lech Zborowski
Pani tez udzielila sie obsesja przekonywania mnie czy dostalem jakiegos maila czy nie. To juz epidemia. Proponuje wspolna z Foxxemwizyte u lekarza rodziny Walesow bo to wyglada na jakas pomrocznosc jasna. Czekajac na wizyte moze Pani Foxxowi otrzec czulko by mu zlagodzic te tortury na ktore go narazilem.
Ja doprawdy bez zadnej zlosliwosci nie wiem jak Pani inaczej to wyjasnic. Pisze iz nie wazne jest co ja podpisywalem bo mowimy o zazaleniu pani Ani, ktora STWIERDZA W NIM, ZE NIE JEST AUTORKA APELU! Ja zadajac pytania Foxxowi przypominalem mu ten fakt ( nie , za pani Ania nie byla autorka tylko, ze w liscie mowi wyraznie , ze nia nie byla. Jesli on moze udowodnic, ze byla to bylaby to wlasnie odpowiedz . I tego tylko sie domagalem.
Pozdrawiam
Musze isc bo zycie wzywa. Przeczytam panskie odpowiedzi pozniej i jesli beda moialy jakas wartosc to odpisze.
W innym przypadku zycze dalszego zadowolenia z siebie
O czym Pan wogole mowi?
Niech pan przeczyta list pani Ani, a potem robi filozoficzne uwagi. Albo niech Pan wezmie poranne tabletki. Ktory moment mojej wypowiedzi pokazuje iz nie wiedzialem co podpisuje?
Mowimy o zazaleniu pani Ani , nie moim.
Niech sie Pan pojdzie przewietrzyc , to Panu dobrze zrobi i moze uda sie wrocic do jakiejs logiki ( chcby przedszkolnej).
Zycze zdrowka...
Nie wiem czy rozmawiam z Pania czy Panem wiec bede pisal Pan nie majac mozliwosci ustalenia.
Panskie pytanie czy bylem czescia tworzenia listow pani Ani jest tak samo bezsensowne jak gdybym zapytal czy pisal Pan list wspolnie z Foxxem.
Noie mniej odpowiem , ze mieszkajac daleko mam z pania przyjacielski lecz sporadyczny kontakt. Zalozenie, ze moglbym pani Ani mowic co ma myslec lub robic swiadzczy o tym, ze nie wie Pan nic( bo skad? o pani Ani ani o mnie. Prosze wiec nie oszmieszac sie takimi pytaniami.
Skoro wiec ustalilismy, ze zazalenia pochodza od pani Ani, a nie ode mnie to prosze wreszcie zrozumiec, ze ja od poczatku zafdawalem pytania jako taki sam obserwator sytuacji jak Pan. Ja nie oczekiwalem odpowiedzi pode mnie i jak sie domyaslam Pan rowniez. Ja oczekiwalem po prostu odpowiedzi. Pytania zadaje sie by uzyskac wyjasnienie. I takiego szukalem. W miare kiedy publikowano przedziwne moim zdaniem odpowiedzi moje podejrzenie (ktorego nie krylem) o manipulacje roslo. Zadajac pytania nie probowalem przekonac ani Foxxa ani nikogo do jakiejs opini. Mialem nadzieje uzyskac odpowiedzi, ktore pomogly by mi lepiej sprawe zrozumiec. Nie znajdzie Pan nigdzie w moich wypowiedzoiach stwierdzenia czy uwazam zazalenia za sluszne czy nie. Taka opinie mialy stworzyc odpowiedzi, ktorych nie moglem sie doprosic.
Wyjasnienie sprawy apelu wcale nie jest dla mnie takie oczywiste jak dla Pana. Nie ma znaczenia czy ja go podpisalem ( z checia zreszta ). Zarzut pani Ani ( nie moj ) dotyczyl faktu, ze przypisano jej jego autorstwo, a to zupelnie inna sprawa. I tu rowniez prosta odpowiedz wyjasnilaby sprawe jesi Foxx i inni uwazaj, ze to nie mialo miejsca.
Tematu A.Macierewicza i spotkania nie bede po raz kolejny omawial bo juz o tym Panu pisalem i Pan podobnie jak Foxx nie moze sie od niego odkleic ignorujac zupelnie co w temacie spotkania pisalem o potraktowaniu pani Ani. Nie musi Pan mie o niej dobrego zdania > To panska sprawa jednakze zabawe w maglowanie ulubionej kwestii Foxxa zostawiam Panu . Ja na to nie mam czasu.
Odnosnie tego czy ja jeste ja ?
W tym temacie jestem juz dozo dalej niz zwykle zmeczenie.
Pozdrawiam
Po pierwsze nie jest prawda, ze nie przyjmuje co ludzie mi mowia ( nie mylic ze zgadzaniem sie ) tylko nie przyjmuje tego co mowi Foxx. Przyczyny wyjasnilem tyle razy, ze nie mam zamiaru robic tego po raz kolejny.
Jesli chodzi o apel to nie ma znaczenia czy go podpisalem i jak stary jest. Zarzut pani Ani odnosi sie do podpisania jej jako autorki , a to zupelnie inna sprawa. Ponadto jezeli przyjrzal sie Pan rzeczywiscie moim ostatnim wypowiedziom to powinien Pan zauwazyc, ze wyrazajac swoje watpliwosci domagalem sie od poczatku tylko logicznych i konkretnych odpowiedzi, a nie odpowiedzi dla mnie przyjemnych. Ja jestem jednym z wielu ktorzy zadaja tylko pytania. Mam jednak taka upierdliwa ceche, ze nie przyjmuje odpowiedzi kiedey ktos mowi by mowic, a nie zeby powiedziec.
Na koniec jesli wyczul Pan jakas irytacje w tonie moich wypowiedzi skierowanych do Foxxa to ma Pan dobre wyczucie. Po [prostu dlatego, ze irytuja mnie ludzie ktorych kretactwo jest niczym innym jak obraza mojej inteligencji, jakakolwiek by ona byla.
Nigdy nie irytowala mnie odmiennosc pogladow tylko bezczelne manipulowanie odpowidziami, ktore w tym wypadku ( jak Pan pewnie zauwazyl )spowodowaly, ze dyskusja na temat zazalenia pani Ani skonczyla sie dyskusja na temat okropnosci charakteru Zborowskiego.
Ten temat ani mnie ziebi ani grzeje, ale po prostu do niczego nie prowadzi. Jestem sklonny sprawic przyjemnosc Foxxowi i dopelnic liste moich przywar jesli to spowoduje , ze bedzie mial odwage rozmawiac na temat, ktory sam zaczal.
Jasniej juz nie moge. Jesli to nie wyjasnia panskich watpliwosci to ja juz w tym pomoc nie moge.
Jesli chodzi o pytanie czy ja to ja? to od dwuch dni nie robie nic innego tylko wyjasniam, ze zmiana mojego podpisu jest wynikiem klopotow jakie mialem z zalogowaniem sie ( pewnie z winy braku doswiadczenia ).
Natomiast zmiana w tonie wypowiedzi bierze sie stad, ze jestem tylko czlowiekiem i pewne postawy po prostu zwyczajnie mnie denerwuja.
Pozdrawiam
Domaga sie Pan konkretnych pytan wiec chociaz jestem juz ta dziecinada mocno zmeczony zrobie ten dodatkowy gest i wroce do samego poczatku.
A wiec:
1. Dlaczego po zazaleniu pani Ani zamiast ustosunkowac sie do zarzutow w prosty i logiczny sposob ( np. tu popelnilismy blad, tam sie nie zgadzamy, a tam sie nie rozumiemy ) zarzad bloga postanowil pozwolic Frankowi napisac absurdalna odepowiedz i to bez drukowania tekstu listu?
2. Dlaczego kiedy Igor Janke opublikowal ten tekst pani Maryla wylala na niego wiadro wulgarnych epitetow?
3. Dlaczego kiedy mial Pan okazje wyjasnic sytuacje postanowil Pan popelnic dokladnie taki sam nic niewyjasniajacy tekst jak Franek?
4. Dlaczego zamiast rozmawiac na temat postanowil Pan przerobic temat okropnego Zborowskiego?
5. Dlaczego zamiast odpwiedziec na proste pytania postanowil Pan opowiadac jakies herezje na temat domniemanej email , ktora mialem otrzymac twierdzac przy tym iz ma Pan dowody iz ja dostalem?
Jak moze miec Pan dowod jesli nie zna Pan mojego adresu?
Wreszcie najwazniejsze PO CO TO WsZYSTKO??????
PROSZE MI DAC LOGICZNY POWOD, KTORY POZWOLIL BY MI ODRZUCIC PODEJRZENIE MANIPULACJI ?
Jezeli mialbym w odpowiedzi przeczytac jakim jestem lobuzem lub kolejna relacje z jakiejs konferencji to niech Pan nie traci czasu swojego, a tym bardziej mojego.
1Maud
Reakcja pani fan klubu nie jest zaskoczeniem. Kiedy pani Ania przeslala swoje zastrzezenia analizowano kazda sylabe jej listu. Poddawano w watpliwosc trzezwosc jej umyslu, a nawet prawdziwosc jej stwierdzen. Tymczasem jedno niepelne i mocno spoznione pani wyjasnienie i euforii nie ma konca.
Jak sama Pani przyznaje niezaleznie od okolicznosci nie miala Pani autoryzacji i jeden z tekstow przekopiowala Pani z innego bloga.
Odpowiadajac Mireksowi na pytanie: czy miala Pani autoryzacje pani Ani? pisze Pani, ze otrzymala ona wydruk i w kazdej chwili mogla go (tekst) zakwestionowac.
CZYZ JEJ LIST NIE JEST TAKIM WLASNIE ZAKWESTIONOWANIEM ?
CZYZ LIST PANI ANI NIE ZAWIERAL PROSBY O WYJASNIENIE NIESCISLOSCI I POWIADOMIENIE O TYM BLOGEROW ?
Kiedy wyjasniala Pani nieprawidlowosci przy organizacji urodzin pani Ani, wielu lacznie ze mna gratulowalo Pani klasy w sposobie podejscia do rzeczy. Tymczasem ulegla Pani wyraznie sugestii Maryli, ktora piszac wowczas do Pani przekonywala by sie Pani przestala tlumaczyc bo przeciez " pani Ania jest stara i nie rozumie kto jest jej przyjacielem, a kto wrogiem ". Pisala Pani wowczas, ze nic nie zmieni pani szacunku dla pani Ani. Dzisiaj cieszac sie z poklaskow pozwala Pani na sugestie iz pani Ania
jest za stara by rozumiec sytuacje wokol niej czy chocby pamietac co mowila. Malo tego milczy Pani kiedy niektorzy sugeruja wprost iz pani Ania zwyczajnie klamie mimo, ze sama Pani przyznaje iz jej zastrzezenia byly jak najbardziej uzasadnione.
Dla Pani fanow to zadna sprawa, ale ja mam z tym pewien problem.
W koncu sprawa najwazniejsza. W jaki sposob Pani wyjasnienia zmieniaja fakt ochydnej manipulacji Maryli, Franka i Foxxa ?
Ich brudne dzialania mialy miejsce po ukazaniu sie listu pani Ani i trwaja do dzisiaj. Mowie o tej samej Maryli, ktora probujac ratowac wlasna skore wylala wszystkie pomyje na Pania.
Dlaczego nie prezentuje Pani dzisiaj tej samej opinii o niej jaka miala Pani w korespondencji ze mna?
Ci ludzie kryja sie dzis za Pani plecami i kazda najmniejsza nawet niescislosc ulatwia im to zadanie.
giz 3miasto
Chce tylko gwoli scislosci powiedziec iz okazuje sie, ze nie jestem jedynym dla ktorego komputer ciagle stanowi pewna zagadke. Otoz myli sie Pan komletnie co do poczty e-mailowej.
Niezaleznie od tego czy adres zostaje wpisany recznie czy przechodzi automatycznie ze skrzynki to , jesli e-mail zostal wyslany tenze adres pojawia sie tam w formie i czcionce charakterystycznej dla adresu. Taki obraz email jaki zostal pokazany jest mozliwy tylko wtedy gdy email nie zostal wyslany lub adres usuniety. Zwracam uwage iz Maryla przedstawia dalej kopie innych rownie niewaznych emaili i wszystkie adresy isnieja tak jak zostaly napisane.
To ostatnie zdanie odnosi sie do panskiego wczesniejszego pytania dlaczego tylko ten email do mnie nie dotarl?
Przypominam rowniez, ze pomija Pan to co w tym temacie pisalem obok. A mianowicie to, ze ja sam sobie wybieram ludzi z ktorymi chce wymieniac emaile i gdybym chcial powiedziec Maryli co ma ze swoim pisaniem zrobic to bym to po prostu powiedzial.
Mysle , ze musimy juz te wymiane opini zakonczyc gdyz nie prowadzi do czegokolwiek.
Prawda jest, ze manipulacja o ktorej mowie mocno mnie niepokoji, a jesli dla Pana to pieniactwo to niech tak zostanie. Kiedy rozdajac ulotki w latach siedemdziesiatych chcielismy wskazac takie czy inne kretactwa komuchow spotykalismy sie czesto z okresleniami, ktorych Pan nie jest nawet w stanie wymyslic. Wielu wytykalo nas palcami lub wzywalo milicje.Nie stracilem ani jednej nocy na myslenie o tych postawach bo sa czescia zycia i dzisiaj nie zaluje zadnej z prob jakie wowczas podejmowalismy. Gdyby wszyscy reagowali logicznie i niestronniczo to wiekszosc z nas nie zdazylaby nawet poznac "urokow" komuny.
Pozdrawiam
@Vindice
Z pierwszym sie zgadzam tzn. od chwili kiedy zglosila sie do mnie 1Maud popieralem idee organizacji urodzin i nigdy nie twierdzilem inaczej. Przypomne, ze 1Maud nawolywala do utrzymywania planow w pewnej talemnicy by bylo to czyms w rodzaju niespodzianki. Zawiadamialem zchecia znajomych i planowalem przyjazd do momentu kiedy pani Ania poinformowala, ze jest tej imprezie przeciwna. Kiedy 1Maud znalazla sie pod obstrzalem krytyki poprosila mnie ( i nie tylko mnie ) o stworzenie mozliwosci wytlumaczenia pani Ani jej strony w tym zamieszniu. Bylem 1Maud zyczliwy wyrazajac uznanie za odwage w przyznaniu sie do bledow w podejsciu do sprawy. Czas pokaze czy moje uznanie bylo pochopne.
Mialem jednak odmienna opinie o dzialaniu Maryli.
Moje zastrzezenia dotycza w pelni tego jak manipulowano informacjami pozniej. Fakt, ze pan/pani gubi sie w tym wszystkim swiadczy, ze dzialania te daja ich autorom pewne rezultaty.
Jestem co prawda zmeczony opisywaniem sprawy domniemanego emaila do mnie.
Fascynuje mnie sposob myslenia niektorych. Oto mamy sytuacje gdzie jedna osoba mowi, ze wyslala, a druga ze nie otrzymala. Wiele osob automatycznie zaklada, ze klamac musi odbiorca. Ja na to nie moge nic poradzic. Pozwole sobie jednak zwrocic uwage na kilka faktow.
Po pierwsze - gdybym chcial nie odpowiadac na pytania Maryli to nie musze w zadnym wypadku szukac
wymowek. Bardzo chetnie powiedzilbym jej co mnie jej pytania obchodza.
Po drugie - ja dowiedziawszy sie o jej deklrowanej wysylce tajemniczego emaila umiescilem na wielu blogach informacje jak rowniez wyslalem email do 1Maud, ze takowej nie otrzymalem i prosze o powtorzenie.Tymczasem Maryla zamiast tego rozpoczela kampanie opowiesvci jak to wyslala email, a ja nie odpowiadam.
Po trzecie - po co ta cala gra skoro kiedy oznajmolem, ze listu nie otrzymalem mogla zgodnie z inna moja propozycja umiescic jej tresc na swojej stronie. W koncu dzisiaj okazalo sie, ze mogla to zrobic.
I w koncu najwazniejsze! Odsylam na strone Blogmedia.
Umieszczono tam rzekomy dowod na przeslanie emaila pod moim adresem. Ja bedac komputerowym analfabeta moge powiedziec bez dokonywania wiekszej ekspertyzy, ze jest to oszustwo. Kazdy komputerowiec stwierdzi to golym okiem. PROSZE ZWROCIC UWAGE, ZE NADAWCA JEST TAM POKAZANY W FORMIE TYPOWEJ DLA ADRESOW EMAILOWYCH NATOMIAST POD ADRESATEM JEST TYLKO WPISANE MOJE NAZWISKO ( TA SAMA CZCIONKA CO RESZTA TEKSTU ). NIE MA ADRESU!
Ja nie chce bawic sie w dochodzenia. Jak ktos nie chce widziec prawdy, a jest takich kilku to jej po prostu nie zobaczy.
Moje wykazywanie manipulacji tej bardzo waskiej grupki nieuczciwych ludzi nie jest jeszcze zakonczone.
Co do moich intencji to zawsze jasno je okreslam. Czy ktos w nie wierzy czy nie , nie zalezy ode mnie i ja nie trace snu na myslenie o tym.
Pozdrawiam
@leszek.sopot
Chcialbym jednak wyjasnic, ze jesli pani Walentynowicz cos dopowiada odnosnie sieci czy w jakimkolwiek temacie to nie jest to za sprawa ( jak sie Pan niewlasciwie domysla ) za sprawa moich porad. Moj kontakt z pania Ania jest prawdopodobnie rzadszy niz z Panem i zapewniam, ze w tych sporadycznych rozmowach nie trace czasu na omawianie polityki danej czy obecnej.
Pozdrawiam
Krzysztof Leski
Pozdrawiam
giz 3miasto
Zgadzam sie jednak ze stwierdzeniem iz: " bannery mozna bylo zdiac nie robiac z tego powodu takiej hecy i oskarzajac ludzi o najgorsze intencje ".
Ja powtarzam dokladnie to od samego poczatku mowiac o manipulacji. Zdiecie bannerow bylo obowiazkiem Blogmedia. Dodac do tego kilka slow wyjasnienia skierowanego do blogerow , o ktore prosila pani Ania i problem by nie istnial.
Co do Walesy , strachow i innych domyslow to musi sie pan/pani bawic w nie sam/ sama. Ja nie mam czasu na takie glupstwa.
Jesli chodzi o moja domniemana glupote to protestuje co do okreslenia - zwykla.
Pozdrawiam
Vendice
Zaiste szatanski to plan, a przy okazji dziekuje za tak wielkie uznanie dla mojej osoby. Jezeli moje pogawedki sa w stanie zniszczyc Blogmedia to ja musze byc rzeczywiscie wielka postacia. Move over Walesa!
Leszek.sopot
Ja nie odnosze sie absolutnie do panskiej opinii tylko bezposrednio do dzialania waskiej grupy ludzi Blogmedia.
Prosze zwrocic uwage na wypowiedz Foxxa na panskim blogu. Czy nie przypomina to Panu dzialan pewnej slawetnej instytucji z ktora mial Pan przeciez do czynienia. Ten znany jezyk sugerujacy, ze oto wygrzebalismy pewne ciekawe fakty, ktore nie byly przedtem wazne, ale teraz poskladamy je w calosc i niebawem pokazemy co wiemy! Ja jeszcze dobrze pamietam takie przeslania od pewnej dobrze znanej firmy.
Prosze tez przyjrzec sie calej sytuacji zwiazanej z tajemniczym e-mailem wyslanym jakoby do mnie przez Maryle. Zabralem glos krytykujac tekst i postawe Franka i Foxxa. Cala "rozmowa" natychmiast przeniosla sie na udowadnianie jaki ten Zborowski jest bee. I moze jest. Nie w tym jednak rzecz. Czy zastepowanie odpowiedzi atakiem na pytajacego romniez nie kojarzy sie Panu z dzialaniami pewnej instytucji. Podczas gdy Foxx skupial sie na Zborowskim, Maryla oglosila na swoim forum, ze oto wyslala do wtretnego Zborowskiego e-mail z jakimis niezwykle waznymi pytaniami. Pomine kwestie po co?
Nigdy bym pewnie nawet o tym nie wiedzial gdybym nie wszedl na jej strone. Na domiar zlego Maryla oglosila wszem i wobec, ze opublikuje moje odpowiedzi.
Czy nie zastanawia fakt, ze jesli odpowiedzi mialy byc publikowane to pytania rowniez nie moga byc tajemnica i wystarczylo je opublikowac zamiast informacji, ze je do mnie wyslano. Ciagle oczywiscie istnieje pytanie po co? Przeciez ja jestem tylko jakims tam Zborowskim , ktory przylaczyl sie do dyskusji na otwartym blogu. Wszystko moglo byc na tym blogu powiedziane. Tak czy inaczej umiescilem w kilku roznych miejscach na salonie informacje dla Maryli, ze nie mam problemu odpowiadac na jej pytania , ale ich po prostu nie otrzymalem. Poprosilem wiec o powtorne wyslanie. Wyslalem tez e-mail do 1Maud. Zamiast wiadomosci do mnie Maryla rozsyla do roznych blogerow rzekome dowody wyslania do mnie tajemniczego e-maila stwierdzajac, ze Zborowski oprocz wszystkich innych okropnosci dopuszcza sie rowniez klamastwa. Prowadzilem otwrta dyskusje na oficjalnych blogach dlaczego wiec nagle jakies tajemnicze rozmowy na zapleczu. Dlaczego nagle Zborowski i jego zdanie sa takie wazne i niebezpieczne dla tych ludzi. Przypominam wiec Panu, ze za naszych czasow bezpieka robila dokladnie to samo. Kiedy delikwent nie chcial sie dac przekonac do wlasciwego pogladu wysylano przerozne informacje i "dowody" do sasiadow, do kolegow w pracy i calego srodowiska. Nic w tych zagraniach nowego.
Podam Panu jako ciekawostke zachowanie Foxxa. Otoz stwierdzil on autorytatywnie iz posiada dowody iz Maryla wyslala do mnie jakas e-mail. Oczywiscie normalnie nie mialo by to znaczenia bo ja moge z e-mailami do mnie robic co chce. Poniewaz jednak chodzi o zdyskredytowanie mojej wirygodnosci to odpwowiedzilem ze nie moze tego wiedziec gdyz nie zna przeciez mojego adresu . Na to Foxx pisze, ze zna gdyz czytal moje e-maile do Maryli i 1Maud.
Prosze zwrocic uwage na desperacje w dozeniu do udupienia Zborowskiego jesli w jednym zdaniu Foxx gotowy jest przyznac iz jest nie tylko skonczonym chamem, ale tez idota. Chamem dlatego, ze pozwala sobie na czytanie listow adresowanych do innych, a idiota bo postanawia sie tym publicznie chwalic.
To wlasnie z powodu takich zachowan nie moglem prowadzic z nim dalszej "dyskusji" i to wlasnie takie dzialania nazywam manipulacja. A to przeciez tylko fragment tej calej...no wlasnie - manipulacji.
Jest taki stary dowcip, ktory pewnie Pan pamieta. Przytocze go w skrocie bo oddaje obraz tej sytuacji.
Na zakonczenie narady partyjnej towrzysz sekretarz zwraca sie do sali czy sa jakies pytania. Na to wstaje Kowalski ( albo jakis Zborowski ) i zadaje niewlasciwe pytanie. Towarzysz prowadzacy zarzadza przerwe. Po przerwie wraca do sugestii czy sa jakies pytania. Na to wstaje Malinowski i pyta: Towarzyszu gdzie sie podzial Kowalski ( Zborowski )?
Cala zlosc drugiej strony bierze sie stad, ze tym razem Zborowski nie zniknal i upierdliwie wraca do tych samych pytan na ktore nie otrzymuje odpowiedzi.
Znajac panska dociekliwosc jestem przekonany, ze Pan rowniez "wracalby na ta sale".
Pozdrawiam
Bernad
Obiecalem Leszkowi.sopot nie podejmowac z nim dyskusji na jego blogu po naszej niezbyt udanej rozmowie w przeszlosci. Tak wiec nie odnosze sie do jego opinii szanujac fakt, ze jest tego blogu gospodarzem. Chcialbym tylko powiedziec Panu, ze obserwujac Panska dyskusje z Foxxem na jego blogu i to co pisze Pan teraz jestem mocno zaniepokojony. Otoz wyrazna manipulacja niektorych ludzi Blogmedia wydaje sie znajdowac jednak czasami podatny grunt. Manipulacja, ktora ciagle przeciez trwa. Cala sprawa dawno juz przestala dotyczyc pani Walentynowicz W tej chwili jak Pan slusznie zauwaza chodzi o postawe ludzi Blogmediow.
Postawe za wszech miar niebezpieczna. Pokazuje Pan doskonale przebieg wypadkow i panska relacja jest ignorowna i zastepowana inna, ktora prowadzi dyskusje na bocznice. Szkoda, ze Leszek.sopot nie slyszy panskich jakze konkretnych argumentow.
Jestem pewny, ze gdyby pozwolil sobie przedstawic panskie kalendarium wszystkich ( rowniez tych zakulisowych ) wydarzen dotyczacych tej sprawy to jako dzialacz z tamtych lat sam wyczulby pismo nosem.
Tak czy inaczej podziwiam panska wytrwalosc w podejmowaniu prob przedstawiania prawdziwego obrazu zdarzen mimo ich nachalnego zamazywania.
Pozdrawiam
@warmiaczka
Dziekuje takze za rady.
@Foxx
Wedlug mnie sa dwa powody dla ktorych ktos w takim miejscu jak to forum chcialby z wlasnej woli przedstawiac siebie jako gigantycznego glupca, udajacego, ze nie moze pojac co sie do niego mowi.
Albo wiec ten ktos jest tym glupcem i w tym momencie sprawa jest beznadziejna.
Albo ten ktos sluzy tym, ktorzy chca aby blogerow prawicowych postrzegac jako takich wlasnie glupcow.
Osobiscie postanowilem nie postrzegac Pana jako glupca totez mimo, ze jakiekolwiek dalsze rozmowy nie maja zadnego sensu zamierzam uwaznie przygladac sie panskiemu "dzilaniu".
Zostawiam Pana w tym oczywistym uczuciu samozadowolenia z siebie i swojego belkotu, ktory zmeczyl mnie jednak daleko ponad moja cierpliwosc.
@nurni
Pozdrawiam
Lech Zborowski
selka
warmiaczka
Pozdrawiam
@Foxx
W innym przypadku zycze dalszego zadowolenia z siebie
@Selka
@Selka
Niech pan przeczyta list pani Ani, a potem robi filozoficzne uwagi. Albo niech Pan wezmie poranne tabletki. Ktory moment mojej wypowiedzi pokazuje iz nie wiedzialem co podpisuje?
Mowimy o zazaleniu pani Ani , nie moim.
Niech sie Pan pojdzie przewietrzyc , to Panu dobrze zrobi i moze uda sie wrocic do jakiejs logiki ( chcby przedszkolnej).
Zycze zdrowka...
@nurni
Panskie pytanie czy bylem czescia tworzenia listow pani Ani jest tak samo bezsensowne jak gdybym zapytal czy pisal Pan list wspolnie z Foxxem.
Noie mniej odpowiem , ze mieszkajac daleko mam z pania przyjacielski lecz sporadyczny kontakt. Zalozenie, ze moglbym pani Ani mowic co ma myslec lub robic swiadzczy o tym, ze nie wie Pan nic( bo skad? o pani Ani ani o mnie. Prosze wiec nie oszmieszac sie takimi pytaniami.
Skoro wiec ustalilismy, ze zazalenia pochodza od pani Ani, a nie ode mnie to prosze wreszcie zrozumiec, ze ja od poczatku zafdawalem pytania jako taki sam obserwator sytuacji jak Pan. Ja nie oczekiwalem odpowiedzi pode mnie i jak sie domyaslam Pan rowniez. Ja oczekiwalem po prostu odpowiedzi. Pytania zadaje sie by uzyskac wyjasnienie. I takiego szukalem. W miare kiedy publikowano przedziwne moim zdaniem odpowiedzi moje podejrzenie (ktorego nie krylem) o manipulacje roslo. Zadajac pytania nie probowalem przekonac ani Foxxa ani nikogo do jakiejs opini. Mialem nadzieje uzyskac odpowiedzi, ktore pomogly by mi lepiej sprawe zrozumiec. Nie znajdzie Pan nigdzie w moich wypowiedzoiach stwierdzenia czy uwazam zazalenia za sluszne czy nie. Taka opinie mialy stworzyc odpowiedzi, ktorych nie moglem sie doprosic.
Wyjasnienie sprawy apelu wcale nie jest dla mnie takie oczywiste jak dla Pana. Nie ma znaczenia czy ja go podpisalem ( z checia zreszta ). Zarzut pani Ani ( nie moj ) dotyczyl faktu, ze przypisano jej jego autorstwo, a to zupelnie inna sprawa. I tu rowniez prosta odpowiedz wyjasnilaby sprawe jesi Foxx i inni uwazaj, ze to nie mialo miejsca.
Tematu A.Macierewicza i spotkania nie bede po raz kolejny omawial bo juz o tym Panu pisalem i Pan podobnie jak Foxx nie moze sie od niego odkleic ignorujac zupelnie co w temacie spotkania pisalem o potraktowaniu pani Ani. Nie musi Pan mie o niej dobrego zdania > To panska sprawa jednakze zabawe w maglowanie ulubionej kwestii Foxxa zostawiam Panu . Ja na to nie mam czasu.
Odnosnie tego czy ja jeste ja ?
W tym temacie jestem juz dozo dalej niz zwykle zmeczenie.
Pozdrawiam
@Selka
Jesli chodzi o apel to nie ma znaczenia czy go podpisalem i jak stary jest. Zarzut pani Ani odnosi sie do podpisania jej jako autorki , a to zupelnie inna sprawa. Ponadto jezeli przyjrzal sie Pan rzeczywiscie moim ostatnim wypowiedziom to powinien Pan zauwazyc, ze wyrazajac swoje watpliwosci domagalem sie od poczatku tylko logicznych i konkretnych odpowiedzi, a nie odpowiedzi dla mnie przyjemnych. Ja jestem jednym z wielu ktorzy zadaja tylko pytania. Mam jednak taka upierdliwa ceche, ze nie przyjmuje odpowiedzi kiedey ktos mowi by mowic, a nie zeby powiedziec.
Na koniec jesli wyczul Pan jakas irytacje w tonie moich wypowiedzi skierowanych do Foxxa to ma Pan dobre wyczucie. Po [prostu dlatego, ze irytuja mnie ludzie ktorych kretactwo jest niczym innym jak obraza mojej inteligencji, jakakolwiek by ona byla.
Nigdy nie irytowala mnie odmiennosc pogladow tylko bezczelne manipulowanie odpowidziami, ktore w tym wypadku ( jak Pan pewnie zauwazyl )spowodowaly, ze dyskusja na temat zazalenia pani Ani skonczyla sie dyskusja na temat okropnosci charakteru Zborowskiego.
Ten temat ani mnie ziebi ani grzeje, ale po prostu do niczego nie prowadzi. Jestem sklonny sprawic przyjemnosc Foxxowi i dopelnic liste moich przywar jesli to spowoduje , ze bedzie mial odwage rozmawiac na temat, ktory sam zaczal.
Jasniej juz nie moge. Jesli to nie wyjasnia panskich watpliwosci to ja juz w tym pomoc nie moge.
Jesli chodzi o pytanie czy ja to ja? to od dwuch dni nie robie nic innego tylko wyjasniam, ze zmiana mojego podpisu jest wynikiem klopotow jakie mialem z zalogowaniem sie ( pewnie z winy braku doswiadczenia ).
Natomiast zmiana w tonie wypowiedzi bierze sie stad, ze jestem tylko czlowiekiem i pewne postawy po prostu zwyczajnie mnie denerwuja.
Pozdrawiam
@Foxx
A wiec:
1. Dlaczego po zazaleniu pani Ani zamiast ustosunkowac sie do zarzutow w prosty i logiczny sposob ( np. tu popelnilismy blad, tam sie nie zgadzamy, a tam sie nie rozumiemy ) zarzad bloga postanowil pozwolic Frankowi napisac absurdalna odepowiedz i to bez drukowania tekstu listu?
2. Dlaczego kiedy Igor Janke opublikowal ten tekst pani Maryla wylala na niego wiadro wulgarnych epitetow?
3. Dlaczego kiedy mial Pan okazje wyjasnic sytuacje postanowil Pan popelnic dokladnie taki sam nic niewyjasniajacy tekst jak Franek?
4. Dlaczego zamiast rozmawiac na temat postanowil Pan przerobic temat okropnego Zborowskiego?
5. Dlaczego zamiast odpwiedziec na proste pytania postanowil Pan opowiadac jakies herezje na temat domniemanej email , ktora mialem otrzymac twierdzac przy tym iz ma Pan dowody iz ja dostalem?
Jak moze miec Pan dowod jesli nie zna Pan mojego adresu?
Wreszcie najwazniejsze PO CO TO WsZYSTKO??????
PROSZE MI DAC LOGICZNY POWOD, KTORY POZWOLIL BY MI ODRZUCIC PODEJRZENIE MANIPULACJI ?
Jezeli mialbym w odpowiedzi przeczytac jakim jestem lobuzem lub kolejna relacje z jakiejs konferencji to niech Pan nie traci czasu swojego, a tym bardziej mojego.