Zadziwiająca jest ta zgodność wypowiedzi przypisujących odpowiedzialność za tę zbrodnię JK z hitlerowską propagandą w III Rzeszy, kiedy to Żydzi stali się odpowiedzialni za spalone synagogi, pobicia, zdemolowane żydowskie sklepy i zabójstwa ich właścicieli. Widać, że nauka nie poszła w las...
Być może to jednak nie optymizm, ale po prostu strach przed przyszłością oraz usiłowanie jego zamaskowania i unieważnienia zagrożeń. Chyba z ministerstw nie wyrzucono wszystkich, którzy potrafią na podstawie różnych wskaźników sformułować jakieś prognozy na okres dłuższy niż 2 tygodnie. Premier pewnie zna te wskaźniki i wie, że pod jego rządami wszystko zaczyna się sypać. Co więc biedaczyna ma robić? Chce grać swoją rolę do końca.
PO wprowadziła nowe standardy w polityce polegające na karnym ściganiu osób sprawujących funkcje państwowe z ramienia poprzedniej partii rządzącej. Tchórzliwy premier obawia się, że PiS po dojściu do władzy może zechcieć dalej stosować te standardy. Wie, że to już nie będzie teatr, bo dowody na nadużywanie władzy, przekręty przy przetargach, nepotyzm, korupcyjne powiązania, itd. leżą wprost na ulicy. Premier jest przerażony tym, że inni będą chcieli robić to, co jego partia. Wniosek - premier boi się potwora, którego sam stworzył.
Nie wszyscy Cyganie są Romami. Pojęcie Cyganów jest szersze i obejmuje wiele różnych ludów. W Polsce, o ile pamiętam, mieszka też jeszcze jakieś inne plemię Cyganów. W całej Europie wśród Cyganów przeważają Romowie. We Francji żyje jeszcze kilka innych plemion ale, co ciekawe, akcja deportacyjna dotyczy tylko Romów.
Wyjaśnienie postępowania rządu i premiera jest proste: całą energię skupiają na zwalczaniu JK. A że wszystkie zasoby energii są ograniczone, nie starcza już na nic więcej. Jakiekolwiek akcje, naciski, inicjatywy służące obronie interesu obywateli polskich nie mają nawet szansy, aby zostały podjęte. Potem jest tylko (udawane?) zaskoczenie i rozczarowanie.
Oglądam czasem autorskie programy amerykańskich i brytyjskich dziennikarzy na CNN, BBC lub Bloombergu. Sposób prowadzenia dyskusji jest zupełnie inny. Dziennikarz chce od polityków wydobyć ich opinie, wymaga sprecyzowania poglądów w taki sposób, aby dotykały istoty problemu. Tam zresztą dyskusja rzeczywiście dotyczy problemów. U Lisa tego niestety nie ma. Poglądy giną we wzajemnej pyskówce i o to mu głównie chodzi. Widz nie ma żadnych szans zapoznania się z konkretnymi propozycjami i stanowiskami. Po prostu prowadzący na to nie pozwala. Lis nie jest żadnym dziennikarzem, to postmodernistyczny polityk uważający, że politykę robi się w tv, a nie w parlamencie. Merytoryczny poziom jego programów jest żenujący.
Michalski w Krytyce Politycznej konsekwentnie posługuje się określeniem 'dupowaci naziole' mówiąc o PiS. A więc już nie tylko 'ciągoty faszystowskie', tylko po prostu nazizm. Jeszcze chwila i w oczach niektórych publicystów PiS stanie się odpowiedzialny za obozy koncentracyjne i holocaust. Były kiedyś publikowane takie wyniki badań, w których większość młodzieży amerykańskiej stwierdzała, że nazistami byli Polacy. A więc wszystko się zgadza! Michalski też się wpisuje w ten nurt.
W płacy minimalnej nie chodzi przecież o to, aby była wysoka. Pracodawcy nie unieśli by jej ciężaru, co prowadziło do zwolnień pracowników, a w efekcie do wzrostu bezrobocia (tu zgadzam się z LUDzikiem). Jej celem jest ochrona pracowników przed wyzyskiem i zabezpieczenie przed czerpaniem zysków z czyjejś pracy nic za to nie płacąc. Jej wprowadzenie nie było wynikiem założeń ideologicznych (choć ideologowie często ten problem wykorzystywali), ale wynikało z doświadczeń rozwiniętego kapitalizmu. Zasady określania płacy minimalnej można znaleźć w odpowiedniej literaturze.
Widać, że szanowny Pan ma wielkie trudności ze zrozumieniem tego, co mówi się po polsku, a Staniszkis - o ile pamiętam - tego właśnie języka używała. Mówiła o umocowaniu Praw Człowieka. Każdy, kto poznał choć trochę tę problematykę wie, że ich uprawomocnienia nie ma sensu szukać w wymienionych przez Pana dokumentach. Jeśli Prawa Człowieka mają być legitymizowane w ten właśnie sposób, to prowadzi to do ich podważenia. Nad tym trzeba pomyśleć.
Ale widzę, że u Pana z tym poważny kłopot, bo ogranicza się Pan do wyzwisk i szyderstw, w gruncie rzeczy nienowych, oklepanych, cieniutkich i banalnych.
Swoją drogą, cała notka trafi pewnie do podręczników logiki, jest bowiem ilustracją jakiejś nowej reguły wnioskowania logicznego. Gratuluję wynalazku!
Czyli rozumiem, że płacę minimalną należy wszędzie zlikwidować? I nie ma żadnych wyjątków? Żadnych szczególnych okoliczności? Nawet w sytuacji b. wysokiego bezrobocia, gdy pracodawcy mogą przebierać między kandydatami? I mogą im płacić głodowe pensje? Albo w ogóle nie płacić? Bo przecież nikt ich nie zmusi, a jakiekolwiek próby tego rodzaju zostaną określone jako działania "cholernych amatorów dobrych uczynków".
Myślałem, że liberałowie są w stanie docenić coś, co nazywa się rozwojem cywilizacyjnym. Jednym z osiągnięć naszej zachodniej cywilizacji było to, że wprowadzono różne formy ochrony pracownika przed wyzyskiem. Jedną z tych form jest właśnie płaca minimalna. Ale zdaniem Pana Winieckiego te szkodliwe przesądy należy odrzucić. Niech pracodawca sam decyduje, ile chce płacić i czy w ogóle wypłaci jakiekolwiek wynagrodzenie. Mam propozycję: niech Pan porozmawia trochę ze zwykłymi ludźmi, którzy często pozbawieni wyboru pracodawcy muszą zarobić na utrzymanie swojej rodziny. Niech Pan ich zapyta, czy zgodziliby się na takie warunki. Nie zawsze są to niewykwalifikowani pracownicy, którzy nie mieli ochoty na naukę i zdobywanie kwalifikacji. Bardzo często są to doskonali pracownicy, ale powiązani silną więzią ze swoją rodziną i społecznością lokalną nie chcą porzucić wszystkiego i przenieść się do wielkiego miasta, aby robić karierę. Według Pana Winieckiego powinni być za to ukarani przez pozbawienie ich elementarnego zabezpieczenia materialnego. Takie są niestety konsekwencje opinii Pana Winieckiego. Jak to ma być liberalizm, to mam wątpliwości, czy Pan Winiecki przykładał się do nauki na studiach.
Może jednak przy takiej a nie innej partii rządzącej powinniśmy trzymać kciuki za UE? Co się stanie gdy Unia się rozpadnie? Każde państwo będzie musiało na nowo tworzyć sojusze zabezpieczające interesy. Jaka w tej sytuacji będzie orientacja państwa polskiego, jeśli obecna partia rządząca pozostanie przy władzy? Obawiam się, że wcale nie na wymienione kraje (bałtyckie, Ukraina, Węgry, itd.). Raczej należy się spodziewać totalnej uległości Rosji. Niemcom zresztą też (wspomniane przez Kobayaschiego zachodnie landy). Być może więc cała nadzieja w tym dziwacznym konstrukcie polityczno-biurokratycznym, jakim jest Unia?
U mnie na osiedlu oczekiwanie na drogę trwało ćwierć wieku. W ubiegłym tygodniu (jednym! tygodniu) ją zrobiono. Ale tylko ok.`100 metrów - tyle ile widać z głównej ulicy :) Kontynuacja budowy będzie przed następnymi wyborami.
Olejniczak nie tylko nie zna faktów, ale również nie potrafi interpretować podstawowych zasad polityki. Czasem rzeczywiście wspiera się kogoś, ale nie po to, aby potem go zwalczać, tylko aby zaszkodzić wrogom. Potem tego wsparcia może już nie być, może być nawet otwarta walka, ale to wynika z logiki wydarzeń i sojuszy. Taka po prostu jest polityka. Jeśli Olejniczak tego rozumie, to zupełnie dyskredytuje się jako polityk
Przecież to jest tylko dowód niezwykłej konsekwencji premiera w nicnierobieniu. Z jakiej niby racji ma się interesować dochodzeniem w sprawie katastrofy jeśli robią to za niego Rosjanie? A czemu ma rozmawiać o konkretach z podległymi mu urzędnikami jeśli lepiej jest pograć w piłkę? Po co zawracać sobie głowę ochroną państwa, jego reprezentantów i interesów, jeśli chroni nas UE (np. przed niekorzystną umową gazową)? Wszystko idzie ok. Nic nie robimy i skupiamy się na piarze! Jesteśmy konsekwentni!
sumienni uczniowie
A jeśli to nie optymizm?
Wilcze oczy
Tchórzliwy premier
@tolkien.friend
Wyjaśnienie
Spory polityków u Lisa
Naziole Michalskiego
@ptysiu
Prawa Człowieka
Ale widzę, że u Pana z tym poważny kłopot, bo ogranicza się Pan do wyzwisk i szyderstw, w gruncie rzeczy nienowych, oklepanych, cieniutkich i banalnych.
Swoją drogą, cała notka trafi pewnie do podręczników logiki, jest bowiem ilustracją jakiejś nowej reguły wnioskowania logicznego. Gratuluję wynalazku!
@autor
Myślałem, że liberałowie są w stanie docenić coś, co nazywa się rozwojem cywilizacyjnym. Jednym z osiągnięć naszej zachodniej cywilizacji było to, że wprowadzono różne formy ochrony pracownika przed wyzyskiem. Jedną z tych form jest właśnie płaca minimalna. Ale zdaniem Pana Winieckiego te szkodliwe przesądy należy odrzucić. Niech pracodawca sam decyduje, ile chce płacić i czy w ogóle wypłaci jakiekolwiek wynagrodzenie. Mam propozycję: niech Pan porozmawia trochę ze zwykłymi ludźmi, którzy często pozbawieni wyboru pracodawcy muszą zarobić na utrzymanie swojej rodziny. Niech Pan ich zapyta, czy zgodziliby się na takie warunki. Nie zawsze są to niewykwalifikowani pracownicy, którzy nie mieli ochoty na naukę i zdobywanie kwalifikacji. Bardzo często są to doskonali pracownicy, ale powiązani silną więzią ze swoją rodziną i społecznością lokalną nie chcą porzucić wszystkiego i przenieść się do wielkiego miasta, aby robić karierę. Według Pana Winieckiego powinni być za to ukarani przez pozbawienie ich elementarnego zabezpieczenia materialnego. Takie są niestety konsekwencje opinii Pana Winieckiego. Jak to ma być liberalizm, to mam wątpliwości, czy Pan Winiecki przykładał się do nauki na studiach.
Tak sobie pomyślałem...
Doskonałe :)
Będzie dobrze
tak jest wszędzie
@autor
@Dariusz Kozłowski
Konsekwencja
kariera Sekuły
@autor