Czy obowiązek lubienia Owsiaka został zapisany w polskiej konstytucji, czy może w traktacie lizbońskim...? Czy też w ten nieco okrężny sposób Pani dopiero to postuluje?
"Pomysł, żeby akurat 11 listopada [...] zorganizować i dać zgodę na "Marsz Niepodległości" był z piekła rodem."
No tak, rzeczywiście... Pomysł, żeby w dniu Narodowego Święta Niepodległości zorganizować Marsz Niepodległości był szatańsko przewrotny. Widocznie ma Pan znajomości w piekle i informnacje czerpie Pan z pierwszej ręki. Pewnie lepiej było zorganizować Marsz Wdzięczności dla Związku Radzieckiego. W końcu komuniści zawsze mają jakiś swój Związek Rad, któremu się muszą tłumaczyć, a że obecnie ma inne położenie niż kiedyś... nie ma specjalnego znaczenia.
Co do tłumaczenia, to Panu podpowiem. Proszę powiedzieć, że policja biła antysemitów, a na pewno to tłumaczenie spotka się z "głębokim zrozumieniem". Jeśli dodatkowo zrobi to Pan na klęczkach, całując brukselskie dywany, może nawet zasłuży Pan na jakąś nagrodę, kto wie?
Dlaczego w tytule użył pan czasu teraźniejszego, skoro cała treść ma charakter wspomnieniowy? Wie pan coś o trwających nadal, regularnych spotkaniach Mikkego z Palikotem?
Teza efektowna, ale fałszywa. Według wyznawców bożka demokracji prawo do narzekania mają mianowicie ci, którzy po wyborach znajdą się w opozycji. Na naszej, obecnie niemal dwubiegunowej scenie politycznej, prawo to jest w pełni realizowane, czego doświadczamy na co dzień, kiedy to możemy obserwować okładające się dwie grupy: pro- i antyrządową. A że faktyczne różnice między nimi są w istotnych sprawach śladowe, to już inna historia.
@bryt.bryt
'[...]bo nie od dzisiaj znamy ludowa madrosc "nieobecni nie maja racji".'
Ludowe mądrości mają to do siebie, że w ich skarbnicy można znaleźć mądrość na każdą okazję - często są sprzeczne ze sobą, więc akurat do powiedzenia przytoczonego przez pana nie przywiązywałbym zbytniej wagi. Kto ma rację okaże się w odpowiednim czasie.
"Pozbawienie życia dla "ukaranego" w ten sposób nie stanowi dla niego kary[...]"
Wydawało mi się oczywiste, że nie rozmawiamy o tym, co dzieje się z ukaranym w zaświatach, lecz o wymierzeniu przez sąd kary śmierci w chwili t(0) i jej wykonaniu w chwili t(1). Na osi czasu interesuje nas więc przedział (t(0), t(1)). Gdyby pozbawienie skazanego życia istotnie nie stanowiło dla niego kary, to pan nie miałby przeciw czemu występować.
Odpowiada pan tylko na pytania wygodne dla siebie?
Czy zdanie to w ustach przeciwnika kary śmierci dotyczy też ofiary (ofiar) mordercy? Czy dotyczy także jego przyszłych ofiar?
"Pozbawienie życia dla "ukaranego" w ten sposób nie stanowi dla niego kary, bowiem nie jest on już wtedy świadomy konsekwencji swojego czynu, ani tym bardziej nie może w żaden sposób naprawić tego co uczynił.
1/ Dlaczego wtedy ma nie być świadomy? Po dokonaniu zbrodni stał się niepoczytalny? Jest tak samo świadomy konsekwencji po zbrodniczym czynie, jak był przed... A podstawowym następstwem jest wyeliminowanie sprawcy spośród żyjących. I ten rezultat był sprawcy doskonale znany ZANIM popełnił czyn. A że zagrał z losem w ruletkę pt. "nie złapią mnie", a w tej grze postawił swoje życie, to niech płaci...
2/ Żadne "materialne zadośćuczynienie rodzinie" nie zwróci życia ofierze, więc "naprawić" odebrania jej życia się nie da. Jest natomiast inna możliwość - w czasie planowania zbrodni zdać sobie sprawę co za nią grozi i od niej odstąpić.
"Niedawno oglądałem w TV wywiad ze znaną amerykańską aktorką. Dziennikarz zapytał, jak znajdowała pracę i co robiła, żeby ktoś ją zauważył i dał szansę na zagranie w filmie. Jej odpowiedz była prosta, a jednocześnie zaskakująca: „Chodziłam na bankiety!”"
Po Pana wpisach widać, że Pan też chodzi, ale widocznie jeszcze na odpowiedni bankiet Pan nie trafił...
Mój komentarz skierowałem do Pana tylko dlatego, że - moim zdaniem - porównał Pan rzeczy nieporównywalne: dochód z normalnego przedsięwzięcia w dziedzinie gospodarczej (taksówka) z ustanowionym przez tzw. prawo quasi-podatkiem, którym jest haracz na rzecz OFE.
Z Pana odpowiedzi widzę, że ma Pan tendencję do mieszania spraw z kompletnie różnych płaszczyzn: wśród ewidentnych wymienionych przez Pana rzeczy zabłąkało się coś, co wcale przymusowe nie jest.
A tak na marginesie, zgadł Pan, rzeczywiście uważam, że np. ubezpieczenie zdrowotne powinno być dobrowolne.
Pan tak łaskawy dla Autora, że oferuje mu pan relaks i nagrodę zarazem... Widać, że lubi pan ćwiczenia umysłowe. Zaproponuję panu proste: proszę odpowiedzieć na pytanie czy korzystanie z usług taksówkarzy w Polsce jest przymusowe, a z "usług" OFE dobrowolne? Czy może jest odwrotnie? Prawda, że proste?
OK, nazewnictwo to ważna rzecz, ale często nie da się kogoś nauczyć prawidłowego, tradycyjnego nazewnictwa jeśli został zepsuty przez media i powszechną antykulturę.
Ale ciekawostką jest, że ci ludzie aborcji już zabójstwem nie nazywają...
To drugie przytoczone przeze mnie zdanie, jest tylko jednym z dowodów na to, że zamieszanie terminologiczne jest celowe. Częściowo sprawcy tego zamieszania są wymienieni w zdaniu pierwszym (drugie wytłuszczenie). Inne przykłady zamętu pojęciowego to np.: chwilowy zabór mienia; granica pieniężna, od której kradzież jest kradzieżą; liberalizm - to, z czym mamy do czynienia dzisiaj itp. Ale to na marginesie.
Zdania nie zmieniam: uważam, że przyjęcie tego zmąconego języka, nawet wobec tych, którzy są już zepsuci, powoduje szkodliwe konsekwencje [skoro przeciwnicy mętnego języka też zmuszeni są go używać, to znaczy, że jest on właściwy, nieprawdaż?]. A proszę wziąć pod uwagę, że takie np. wpisy są też czytane przez tych, którzy zepsuci nie są (ewentualnie są, ale jeszcze w sposób możliwy do odwrócenia).
Protestuję przeciwko używaniu nazwy zabójstwo − która jest zarezerwowana dla czynów przestępnych − do określania działań albo zgodnych z prawem (kara śmierci), albo w myśl prawa usprawiedliwionych (obrona konieczna, wojna) czy innych (samobójstwo).
Ten, kto zaczyna dyskusję od nazwania kary śmierci zabójstwem, automatycznie na początku rozmowy oddaje część pola przeciwnikowi, przez (odruchowe?) przyjęcie lewackiego punktu widzenia.
"A co mam proponować? Skoro ktoś umarł w więzieniu (bo tylko tym sposobem mógł odsiedzieć całe dożywocie) to ewentualna rekompensata może dotyczyć jego rodziny i oni o to będą wnosić, albo i nie."
Ten komentarz wygląda na dość nonszalancki w porównaniu z Pani troską o niesłusznie skazanych na karę śmierci (cały czas przy założeniu, że tacy się trafiają).
Pytałem czy można zrekompensować temu niesłusznie SKAZANEMU, który odsiedział wyrok dożywocia (tak, to znaczy, że umarł w więzieniu), a nie czy jego rodzina (jeśli ją ma) będzie mogła z tej śmierci uzyskać jakąś korzyść finansową...
Czy ja coś takiego napisałem? Chciałbym tylko uzyskać odpowiedź na postawione pytanie - najlepiej od zdeklarowanego przeciwnika kary śmierci. Pod Pana notką - od pani Mili Nowackiej. Niestety ta pani milczy. Pan mi też nie odpowiada, tylko usiłuje mnie tym "poważnie?" zdyskredytować.
Musiałem coś przeoczyć.
Może być i German
Biorąc pod uwagę wymowę notki,
.
No tak, rzeczywiście... Pomysł, żeby w dniu Narodowego Święta Niepodległości zorganizować Marsz Niepodległości był szatańsko przewrotny. Widocznie ma Pan znajomości w piekle i informnacje czerpie Pan z pierwszej ręki. Pewnie lepiej było zorganizować Marsz Wdzięczności dla Związku Radzieckiego. W końcu komuniści zawsze mają jakiś swój Związek Rad, któremu się muszą tłumaczyć, a że obecnie ma inne położenie niż kiedyś... nie ma specjalnego znaczenia.
Co do tłumaczenia, to Panu podpowiem. Proszę powiedzieć, że policja biła antysemitów, a na pewno to tłumaczenie spotka się z "głębokim zrozumieniem". Jeśli dodatkowo zrobi to Pan na klęczkach, całując brukselskie dywany, może nawet zasłuży Pan na jakąś nagrodę, kto wie?
Autor
Autor
@bryt.bryt
'[...]bo nie od dzisiaj znamy ludowa madrosc "nieobecni nie maja racji".'
Ludowe mądrości mają to do siebie, że w ich skarbnicy można znaleźć mądrość na każdą okazję - często są sprzeczne ze sobą, więc akurat do powiedzenia przytoczonego przez pana nie przywiązywałbym zbytniej wagi. Kto ma rację okaże się w odpowiednim czasie.
fotoamator 23.05.2011 18:43
"Pozbawienie życia dla "ukaranego" w ten sposób nie stanowi dla niego kary[...]"
Wydawało mi się oczywiste, że nie rozmawiamy o tym, co dzieje się z ukaranym w zaświatach, lecz o wymierzeniu przez sąd kary śmierci w chwili t(0) i jej wykonaniu w chwili t(1). Na osi czasu interesuje nas więc przedział (t(0), t(1)). Gdyby pozbawienie skazanego życia istotnie nie stanowiło dla niego kary, to pan nie miałby przeciw czemu występować.
Odpowiada pan tylko na pytania wygodne dla siebie?
fotoamator 22.05.2011 22:05
Czy zdanie to w ustach przeciwnika kary śmierci dotyczy też ofiary (ofiar) mordercy? Czy dotyczy także jego przyszłych ofiar?
"Pozbawienie życia dla "ukaranego" w ten sposób nie stanowi dla niego kary, bowiem nie jest on już wtedy świadomy konsekwencji swojego czynu, ani tym bardziej nie może w żaden sposób naprawić tego co uczynił.
1/ Dlaczego wtedy ma nie być świadomy? Po dokonaniu zbrodni stał się niepoczytalny? Jest tak samo świadomy konsekwencji po zbrodniczym czynie, jak był przed... A podstawowym następstwem jest wyeliminowanie sprawcy spośród żyjących. I ten rezultat był sprawcy doskonale znany ZANIM popełnił czyn. A że zagrał z losem w ruletkę pt. "nie złapią mnie", a w tej grze postawił swoje życie, to niech płaci...
2/ Żadne "materialne zadośćuczynienie rodzinie" nie zwróci życia ofierze, więc "naprawić" odebrania jej życia się nie da. Jest natomiast inna możliwość - w czasie planowania zbrodni zdać sobie sprawę co za nią grozi i od niej odstąpić.
Sie ma!
To jest to!
Nara.
Zupełnie na marginesie...
Widać, że epidemia infantylizacji postępuje. Jest Jurek Owsiak, Radek Sikorski, no i teraz Aga Pomaska.
Pozdro dla Bodzia Zdrojewskiego i Grześka Schetyny. A jak tam Zbyszek Chlebowski?
Sie ma!
PS
Podobno któraś z telewizji ma w ramach misji kręcić program "Gwiazdy jeżdżą na wrotkach". Załapie się Pani? Pani Poseł Ago...
...
Po Pana wpisach widać, że Pan też chodzi, ale widocznie jeszcze na odpowiedni bankiet Pan nie trafił...
errata
@Aecjusz
Z Pana odpowiedzi widzę, że ma Pan tendencję do mieszania spraw z kompletnie różnych płaszczyzn: wśród ewidentnych wymienionych przez Pana rzeczy zabłąkało się coś, co wcale przymusowe nie jest.
A tak na marginesie, zgadł Pan, rzeczywiście uważam, że np. ubezpieczenie zdrowotne powinno być dobrowolne.
do Aecjusza
GPS.65
Ale ciekawostką jest, że ci ludzie aborcji już zabójstwem nie nazywają...
To drugie przytoczone przeze mnie zdanie, jest tylko jednym z dowodów na to, że zamieszanie terminologiczne jest celowe. Częściowo sprawcy tego zamieszania są wymienieni w zdaniu pierwszym (drugie wytłuszczenie). Inne przykłady zamętu pojęciowego to np.: chwilowy zabór mienia; granica pieniężna, od której kradzież jest kradzieżą; liberalizm - to, z czym mamy do czynienia dzisiaj itp. Ale to na marginesie.
Zdania nie zmieniam: uważam, że przyjęcie tego zmąconego języka, nawet wobec tych, którzy są już zepsuci, powoduje szkodliwe konsekwencje [skoro przeciwnicy mętnego języka też zmuszeni są go używać, to znaczy, że jest on właściwy, nieprawdaż?]. A proszę wziąć pod uwagę, że takie np. wpisy są też czytane przez tych, którzy zepsuci nie są (ewentualnie są, ale jeszcze w sposób możliwy do odwrócenia).
w kwestii nazewnictwa
Ten, kto zaczyna dyskusję od nazwania kary śmierci zabójstwem, automatycznie na początku rozmowy oddaje część pola przeciwnikowi, przez (odruchowe?) przyjęcie lewackiego punktu widzenia.
Mila Nowacka
Ten komentarz wygląda na dość nonszalancki w porównaniu z Pani troską o niesłusznie skazanych na karę śmierci (cały czas przy założeniu, że tacy się trafiają).
Pytałem czy można zrekompensować temu niesłusznie SKAZANEMU, który odsiedział wyrok dożywocia (tak, to znaczy, że umarł w więzieniu), a nie czy jego rodzina (jeśli ją ma) będzie mogła z tej śmierci uzyskać jakąś korzyść finansową...
Adam Pietrasiewicz
Proszę to powiedzieć np. jej.
Adam Pietrasiewicz
Czy ja coś takiego napisałem? Chciałbym tylko uzyskać odpowiedź na postawione pytanie - najlepiej od zdeklarowanego przeciwnika kary śmierci. Pod Pana notką - od pani Mili Nowackiej. Niestety ta pani milczy. Pan mi też nie odpowiada, tylko usiłuje mnie tym "poważnie?" zdyskredytować.
Mila Nowacka
Pomyłki sądowe się zdarzają i zdarzać się będą.
Jaką Pani proponuje rekompensatę dla ofiar tychże pomyłek, które odbyły do końca karę dożywocia?