Zdecydowanie chybione. Można dać Lisickiego i w tle za nim Streichera i Fritzsche. Będzie mniej więcej podobna skala porównawcza do gejów i kozy.
Sam jestem raczej konserwatywny w sprawach "obyczajowych" ale warto odróżnić konserwatyzm od prostactwa. Krauze narysował rysunek prostacki.
Pzdr.
majorze, przy okazji zapraszam do siebie, złożyłem bloga o piłce, nie jest łatwo ale już kilka osób weszlo, rozkręca się :)
Adres to...
testwawrzyna.wordpress.com
Lis jest zaje... strasznie fajny gość, co słowo, to święta prawda. Bardzo fajne wypowiedzi, argumenty w 100 procentach prawdziwe i trafne. Kibicuję mu. Chodzi po prostu o to, żeby moderować - wywalać prymitywów z sieci, nie tolerować ich, podnieść poziom debaty publicznej. Wtedy nawet buractwo będzie musiało się zmienić, wystarczy pokazać, że chamstwo nie jest tolerowane. W ustach Lisa brzmi to wiarygodnie, tak jak w ustach Krasowskiego nie brzmiało. Proste.
Szkoda, że nie wróciliście do tematu manipulacji Dziennika. Temat się pojawia między wierszami, ale nie zostało powiedziane jasno - doszło do manipulacji.
Michalski ma jakieś tam argumenty, nie nazwałbym tego nokautem, wygrana to tak, ale na punkty, nokaut to gruba przesada. Tym bardziej, że argument jest taki, że GM byłeś spokojny a CM był krzyczący. A to nie jest żaden argument. Stare żartobliwe powiedzenie mówi o tym, że Żydzi przy interesach zawsze gestykulują, co nie znaczy że nie mają racji:) Dlatego właśnie żałuję, ze nie było tego co najważniejsze, powtórzę - zarzutu o manipulację, bo to jakby obnaża jego nieszczerość.
Natomiast ciekawy był argument, który wyciągnął - skoro ta pani ujawniła nazwisko naszej dziennikarki z dopiskiem świnie, to my ujawnimy wasze.
Może coś w tym jest, pani z netu, przegięła pałę w drugą stronę, również popełniła błąd, tym bardziej że redakcja miała prawo do ujawnienia nazwiska, tyle że sposób był żenujący, podobnie jak całe późniejsze zachowanie redaktorów.
Miałem wrażenie, że prowadząca debatę była po stronie bloggerów, w sumie słusznie. Dlatego nie rozumiem skąd powiedzenie, że to wojna bloggerów z profesjonalnymi dziennikarzami. To nie prawda. Zarzuca się tutaj Michalskiemu, że wrzucił do jednego worka chamstwo i bloggerów a jednocześnie zarzuca się profesjonalnym dziennikarzom, że są po jakiejś stronie. Ja na przykład, również profesjonalny pismak ale dziedziny technicznej nie czuję się związany emocjonalnie z panem Michalskim czy Krasowskim. To była ich prywatna wojna podpierana przez pana Karnowskiego czy panią Stremecką, nie wojna dziennikarzy. Wielu dziennikarzy również prowadzi swoje blogi, niektórzy tutaj. Przecież RZ i GW zupełnie inaczej patrzyły na sprawę, tutejsi dziennikarze również. Niektórzy tu mają wyjątkową łatwość wysuwania nieprawdziwych i krzywdzących wniosków. I może o tych ludziach mówił Michalski jako o elemencie.
Napisałeś tak:
"1. C. Michalski zamieścił w artykule na stronie
internetowej Dziennika tekst, który jakoby
znalazł w internecie. Okazało się, że to tekst
zmyślony przez C. Michalskiego."
Możesz zdradzić szczegóły, czyżbym coś przegapił, z przyjemnością się zapoznam. Pzdr.
Strasznie dużo tu jakiejś dziecinnej zawiści. Nie po oto idzie na starcie, żeby się poddać tylko, żeby zniszczyć przeciwnika tak jak wczoraj Barca Manchester. Nie sądzę by to tym chamstwie w sieci, które zaprezentował Michalski, po tej obrzydliwej manipulacji, po próbach kompromitowania bloggerów i kłamstwach, ktokolwiek powiedział Michalskiemu: puci, puci miśku, nic się nie stało.
A ten zarzut z lansowaniem to absurd. A przed kim miałby się lansować? Myślisz, że podpisze kontrakt z Nike? Bez jaj.
to dlatego, że większość ludzi mediów nie zgadza się tezami panów Krakowskiego, Michalskiego, Karnowskiego i pani Stremeckiej.
Widać to było wyraźnie w dyskusji, która miała miejsce w mediach. Po prostu grupa kierownicza z dziennika toczyła swoją prywatną wojnę.
Nie rozumiem jednak dlaczego niektórym tutaj przeszkadza obecność Majora w onecie. Został zaproszony, wyselekcjonowany, gdyż ma coś do powiedzenia, używa niezłych argumentów i w onecie nie będą musieli się wstydzić, że doprowadzili do jakiejś absurdalnej krwawo-klawiaturowej jatki.
Powinien dobrze wypaść pod warunkiem, że będzie mówił zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie będzie kombinował, by rozmówca nie mógł zapędzić go w kozi róg. Z kolei Michalski nie ma racji ewidentnie i nie może nawet uważać, że ją ma (w kwestii manipulacji) czyli będzie bronił przegranej sprawy. Tak jak z Nelli Rokitą, która nauczyła się swoich nowych przekonań na pamięć i gadała wbrew sobie, gdy Olejnikowa przycisnęła ją do ściany. Efekt to publiczna kompromitacja. Kto wie czy tak nie będzie tym razem. To może być dość ciekawe, ja z przyjemnością poczytam.
Po prostu wielu kibiców wychowało się na Manchesterze i stąd fascynacja, Beckham, Cristiano na pewno działają na wyobraźnię jako celebrity ale też jako świetni piłkarze. Nie przesadzaj jednak z tym deprecjonowaniem, jest to klub z wielką tradycją. Nie lubię ich ale trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Co do Fergusona, to ja osobiście nie rozumiem wielkiej fascynacji nim jako trenerem. Masz rację, mniał dwa razy farta. Z drugiej strony żeby mieć farta w finale, musiał się w nim znaleźć. Nie zaliczę go do największych trenerów w historii piłki, nie jest to Michels, Herrera, Paisley czy Happel ale na pewno do 4 najlepszych w ostatnich 20 czy nawet 30 latach (z Hitzfeldem, Trapem, Sacchim).
Dzisiaj jednak chciałbym, żeby królem był Messi. To jedyny człowiek, który mógłby równać się z wielką piątką – Cruyff (numer 1), Maradona (numer 2), Pele (numer 3), Beckenbauer (numer 4) i Zidane (numer 5). Co zaś się tyczy Ronaldo, to był tylko jeden prawdziwy - taki grubas, wciąż gra tyle że w Corinthians.
Stawiam 3:1 dla Barcy.
Unikałbym natomiast samego faktu oskarżania Dziennika o wykrycie tożsamości pani z netu. Jako dziennikarze mają do tego prawo, skoro jest ona jakąś formą mediów a jednak ukrywa się pod nickiem. Chodzi jedynie o metody działania, czyli w jaki sposób doprowadzili do ujawnienia jej tożsamości?
Tak samo jak mogliby ujawnić imię twoje czy moje (chociaż ja u siebie podpisuję się z imienia i nazwiska) albo kogoś innego, ale czy w ogóle kogoś obchodzi że tem słynny bloger to zwykły informatyk, prawnik, sprzedawca warzyw czy sprzątaczka w szpitalu?
1. Dlaczego redakcja dziennika.pl usuwała wpisy zarzucające manipulację Michalskiemu i Krasowskiemu albo co więcej przerabiała te wpisy by komentujący wychodzili na niekompetentnych? Jeśli chodzi o kasowane wpisy, to nie były one ostrzejsze niż na przykład osądy pana Warzechy czy Ziemkiewicza, nie zawierały kłamstw, wycieczek personalnych i bluzgów. Po prostu redakcja dziennika.pl usuwała niewygodne komentarze.
2. Dlaczego Michalski mówi "Stop chamstwu w sieci" a jednocześnie w dzienniku.pl pojawiają się informacje zatytułowana: "Dziewczyna Kubicy jest brzydka" (tytuł zmieniono po interwencjach internautów), albo Zobacz jak tańczy Bartoszewski (film z wystąpienia Bartoszewskiego z podkładem muzycznym) lub też: "Zobacz najgłośniej stękającą tenisistkę świata). Jak to się ma do twierdzenia, że to właśnie w dzienniku uprawiają prawdziwe dziennikarstwo.
3. Z rzeczy oczywistych - Rozumiem, że redakcja walczy z chamstem w necie i uważam, że to słuszna walka. Ale dlaczego podjęto ją właśnie w kontekście walki z bloggerami? - dobrze to ujął felietonista gazety polskiej - to tak jakby powiedzieć, że dziennkarze fatalnie piszą i w ramach protestu spalić "Pana Tadeusza".
3a) w skrócie - dlaczego odwrócono temat, dlaczego redakcja posłużyła się wojną z chamstwem w sieci by odwrócić uwagę od ataku na bloggerów, czy w związku z tym nie jest tak, że mimo zapewnień wrzucili wszystkich do jednego worka? Dlaczego w kontekście walki z wyrobionymi internautami z forów dyskusyjnych posłużyli się wyselekcjonowanymi komentarzami 15-letnich frustratów komentujących np. w onecie.
4. Pomijając kwestę szantażu, który nie musi ale może być dozwolony w necie - dlaczego redakcja posłużyła się kłamstwem i "Faktem"? Czy posługiwanie się kłamstwem jest standardem w Dzienniku?
Ja mam prośbę, żeby jednak nie kończył Pan tego wątku, a właściwie przyjrzał się temu co dzieje się na forum dziennika. Otóż spod tekstu pana Karnowskiego masowo usuwane są wszelkie wpisy zarzucające manipulację kierownictwu gazety, skarży się na to wielu uczestników, po czym skargi też są usuwane. Co więcej, jeden z uczestników debaty, niejaki Adas, skarży się, że moderatorzy przerabiają wpisy i czytelnicy wychodzą na niekompetentnych.
Wygląda na to, że jest jakaś odgórna dyrektywa nakazująca tak moderować forum, by rzeczywiście forumowicze wyszli na prostaków i frustratów. To cholernie nieuczciwe, nie sądziłem że panowie Krasowski, Michalski i Karnowski posuną się do tak obrzydliwych metod. Wyjątkowo obrzydliwi, mali ludzie. Proszę przyjrzeć się tej dyskusji i jeśli to możliwe, wypowiedzieć się na ten temat. Jako człowiek z tej samej firmy ale zachowujący własne zdanie, jest pan tu bardzo wiarygodny.
Wykopmy chamstwo z sieci, czyli od dzisiaj nie czytajmy Roberta Krasowksiego i Cezarego Michalskiego. Ta manipulacja, te kłamstwa, to jest właśnie pseudointelektualne chamstwo.
Zauważyłem, że na stronie dziennika regularnie usuwane są wpisy zarzucające manipulację i kłamstwa tym panom...
A manipulacja jest nieprawdopodobna zaś wpisy są i nagle znikają, dlatego cieszę się, że zdecydował się Pan pisać o tym tutaj.
Stop chamstwu w sieci czyli nie klikać na dziennik.pl.
Jutro Barcelonie, chciałbym żeby przeszli do historii a tylko wygrana to zapewni, jeśli przegrają ich legenda nie przetrwa dłużej niż 5-10 sezonów. Poza tym jestem fanem Messiego (i Gerrarda), nie Cristiano - chociaż miałem okazję oglądać go na żywo kilka razy i jest fantastyczny, naprawdę. Szanse oceniam 50 do 50. Ciężka sprawa.
@Chevalier
nie jestem specem od pr-u. Piszę sobie jakieś tam rzeczy, bawię się z zaangażowaniem (nie jak pany z dziennika co to mają wielki ubaw podobno, ale jednak z pianą na ustach) i tyle. Używam przenośni, nie cytuję cię dosłownie, mam na myśli to, że Warzecha użył zupełnie innego porównania, nie zrównał w żaden sposób bloggera z Urbanem, zaś Ty zrównujesz niezależną gazetę z jakimś komunistycznym gównem i czynisz personalne wycieczki. Nie jestem zwolennikiem takiej wymiany zdań ale nie uchylam się od niej. Pozdrawiam bez napinki :)
Ale z kim walczą? Z 15-letnim frustratem? Po co?
Te wpisy pojawiły się w innym kontekście, na pewno nie w kontekście walki z chamami, mają na celu zrównanie wszystkich bloggerów z napinaczami, trollami. Bez względu na to ile racji ma Michalski, zastanawiam się - co on chce udowodnić... i po co atakuje i krytykuje tę katarynę, skoro dopiero co chciał namówić ją na współpracę a więc uznał w jakiś sposób jej klasę. Przeczy więc sam sobie.
Cóż, chłopcy z dziennika całkowicie pogubili się w tej swojej żałosnej krucjacie.
Dobrze, że wyciągasz tego mezo. Niestety dziennik niedługo sięgnie po opinię Joli Rutowicz jeśli wypowie się przeciw anonimowości w necie. Dla mnie to niestety upadek gazety.
Nie było warto.
Bo powiedzmy sobie szczerze - jeśli zza nicka atakowałaby królowa angielska albo chociaż jakiś Wildstein czy Wałęsa, to rozumiem... mamy! super! my już wiemy! Ale jeśli to będę ja albo ty albo jakiś informatyk czy sprzedawca jabłek, to ludzie, kogo to interesuje.
Tak samo z tą kataryną, ok, mogli się dowiedzieć czy nawet ujawniać, dla mnie to nie ma znaczenia. Ale co to obchodzi czytelników, skąd ta żenująca dyskusja. Przecież to nie Whitney Houston tylko prezes fundacji o której prawie nikt wcześniej nie słyszał.
Myślę, że chłopcy i dziewczynki z dziennika zapędzili się w kozi róg. To wynika z tego, że oni dopiero weszli w net (to akurat wiem, mam potwierdzone) i postanowili pokazać wszystkim, że oni tu będą rządzić. I są w tym żenujący.
Pamiętam, że kiedyś, gdy po raz pierwszy dorwałem się do czata, też chciałem coś udowodnić i byłem małym trollem. Pewnie wiele osób to przeszło zanim się nauczyło. Różnica polega na tym, że oni mają po 40 lat i właśnie zaczynają. Dziecinada.
szczerze mówiąc myślałem, że bardziej przyczepisz się do Greavesa i Hursta, to najbardziej kontrowersyjna z tez które wygłosiłem.
A Suarez... cóż, zyskał splendor (jednak), stracił skuteczność.
Krasowski stracił splendor, zyskał skuteczność (klik, klik) ale to chwilowe, a Warzecha jednak pozytywnie mnie zaskakuje. Początkowo myślałem, że będzie słabszy, a jednak się rozkręca. Czytam go wybiórczo, ale za każdym razem ma coś do powiedzenia. Zadziwiające są jednak te wojny profesjonalnych dziennikarzy z bloggerami, nie bardzo rozumiem ich celu.
Śmieszne jest też to, że wczoraj wystąpiłeś w roli obrońcy netu, zaatakowałeś personalnie Krasowskiego, czego wszyscy oczekiwali, i zostałeś bohaterem ludu. Mimo że moim zdaniem, jak pisałem, tekst pozostawiał wiele do życzenia. Dzisiaj jest przyzwoity tekst ale idea nie pasująca ogółowi i zostałeś lekko stuknięty. Tak jak mówiłem - nie ważne co piszesz, ważne czy jesteś po stronie większości. Argumenty generalnie ludzie mają w dupie. Jeśli nie dzisiaj to na pewno wczoraj, przy gorącym temacie. Smutne ale prawdziwe.
A skąd wiesz, że za mojej bytności tam też tak było? Miałem bardzo krótki epizod w Dzienniku ale było ok, zrobiliśmy kilka niezłych materiałów.
Ale jednak wydaje mi się, że moje porównanie było subtelniejsze. Warzechy też. On nie napisał, że gość z netu jest pomiędzy Urbanem a Stalinem, ale że rozmawiać z nim o czymś tam, to tak jakby rozmawiać z Urbanem o komunie. Czyli tak jak rozmawiać z kimkolwiek o dziedzinie, którą się zajmuje i o poglądach do których jest przekonany lub je reprezentuje. Ja pisząc o metodach Berii mam na myśli szukanie haków, tak jak w przypadku chamskiej nagonki medialnej na niewinnego człowieka użyłbym porównania do metod Streichera. Ale nigdy nie zdobyłbym się na to by napisać, że ktoś kto stosuje metody Berii jest zbrodniarzem stalinowskim a ktoś kto stosuje metody Streichera jest nazistą. A Ty jednak piszesz. Wciąż nie widzisz różnicy?
Przecież Warzecha nie wrzucił jakiegoś gościa do worka z Urbanem, to jest tylko porównanie - mógłby też napisać tak: równie dobrze mógłby zrobić wywiad z Herrerą aby udowodnić, że catennacio jest najbardziej efektywnym stylem gry albo z Cruyffem lub Michelsem by udowodnić, że należy grać futbol totalny, do przodu z szybką wymianą podań, bo jest najpiękniejszy i w dalszej perspektywie najskuteczniejszy, lub też z Arthurem Rowe by udowodnić tezę, że Push and Run jest przełomem w piłce, mógłby też zrobić wywiad z Ramseyem by udowodnić tezę że wycofanie skrzydłowych było korzystne dla rozwoju futbolu albo że Greavsie był mniej przydatny dla Anglii niż Hurst.
To tylko takie porównania. Warzecha nie zna się na piłce więc użył tego porównania z Urbanem. Musi być ekstremalne by zostało zauważone. Nie sądzę by jego celem było przyrównanie tych dwóch panów, jakiegoś gościa z netu i Urbana, bez przesady. Pozdrawiam, Marek.
szanowny majorze, ok, może z Pilchem mnie poniosło, ale po prostu moim zdaniem pisze to na kolanie, jest to moja ocena i być może jest nie fair - to pewnie kwestia gustu, nie będę się upierał.
A co do jego pisania o piłce, to zdecydowanie nie zabiorę głosu na ten temat, ponieważ tak się składa, że cholernie lubię PIŁKĘ, coś tam o tej PIŁCE wiem i nawet kiedyś czytałem jak on pisze o PIŁCE. I widziałem w TV jak się na jej temat wypowiada. I jednak wolę innych autorów. PIŁKA to jednak trudny temat.
Ale przecież nie to jest ważne w tym wszystkim,po prostu trochę mnie rozczarował Twój wpis. Za to bardzo dobry był poprzedni, ten o wyciąganiu brudów.
Jeśli chodzi o pierwszą część twojego posta, to ktoś musi to przerwać i powiedzieć, że nie będziemy się licytować i przekrzykiwać. Padło na mnie, niech będzie.
A jeśli chodzi o Karnowskiego, to zgadzam się, że był to tekst napisany publicznie i tak jak napisałem wcześniej - czytałem go i uważam, że był żenujący, przyznaję że nie wierzyłem własnym oczom, że można tak głęboko wejść komuś w tyłek.
Ale piszę o czym innym - jak ma się tamten artykuł do tego co pisze Krasowski?
Tamten artykuł był błędem, myślę że wiem o tym Karnowski - zdjął go pewnie sam Krasowski, bo przecież tekstu na drugie wydanie nie puszczono, więc dlaczego jest to zarzut do niego?
Czy żeby udowodnić niekompetencje Krasowskiego pan Major zacznie szukać literówek w gazecie, które jakby nie patrzeć świadczą o braku profesjonalizmu?
Do czego zmierzam - kiedyś felietonista za którym nie przepada, nazywa się Rybiński, nie powołał się na jakieś źródło i podał dane FAZ jako swoje własne (nie wiem czy zrobił to z premedytacją, czy po prostu nie podał źródła, bo to się czasem zdarza, nazywa się wypadek przy pracy). Później, przy okazji każdej wymiany zdań z gazetą wyborczą, felietoniści tejże, jak choćby pan Paweł Wroński, zarzucali mu, że jest plagiatorem więc nie ma racji.
Ile razy można? Jak tamten plagiat ma się do merytorycznej wymiany argumentów?
Tak samo - jak głupi tekst Karnowskiego sprzed X czasu ma się do tego, że Krasowski ma lub nie ma racji?
Bardzo dobrym argumentem jest to, że Krasowski promuje blogi na stronie dziennika, zaprasza bloggerów i jednocześnie pluje im w twarz. To jego wielki błąd. Ale niestety w tym tekście obok dobrych argumentów występują argumenty cholernie infantylne i o tym piszę. Pozdrawiam.
Porwnanie
Sam jestem raczej konserwatywny w sprawach "obyczajowych" ale warto odróżnić konserwatyzm od prostactwa. Krauze narysował rysunek prostacki.
Pzdr.
majorze, przy okazji zapraszam do siebie, złożyłem bloga o piłce, nie jest łatwo ale już kilka osób weszlo, rozkręca się :)
Adres to...
testwawrzyna.wordpress.com
@strzalka
lis a Krasowski
@galopujący major
Michalski ma jakieś tam argumenty, nie nazwałbym tego nokautem, wygrana to tak, ale na punkty, nokaut to gruba przesada. Tym bardziej, że argument jest taki, że GM byłeś spokojny a CM był krzyczący. A to nie jest żaden argument. Stare żartobliwe powiedzenie mówi o tym, że Żydzi przy interesach zawsze gestykulują, co nie znaczy że nie mają racji:) Dlatego właśnie żałuję, ze nie było tego co najważniejsze, powtórzę - zarzutu o manipulację, bo to jakby obnaża jego nieszczerość.
Natomiast ciekawy był argument, który wyciągnął - skoro ta pani ujawniła nazwisko naszej dziennikarki z dopiskiem świnie, to my ujawnimy wasze.
Może coś w tym jest, pani z netu, przegięła pałę w drugą stronę, również popełniła błąd, tym bardziej że redakcja miała prawo do ujawnienia nazwiska, tyle że sposób był żenujący, podobnie jak całe późniejsze zachowanie redaktorów.
Miałem wrażenie, że prowadząca debatę była po stronie bloggerów, w sumie słusznie. Dlatego nie rozumiem skąd powiedzenie, że to wojna bloggerów z profesjonalnymi dziennikarzami. To nie prawda. Zarzuca się tutaj Michalskiemu, że wrzucił do jednego worka chamstwo i bloggerów a jednocześnie zarzuca się profesjonalnym dziennikarzom, że są po jakiejś stronie. Ja na przykład, również profesjonalny pismak ale dziedziny technicznej nie czuję się związany emocjonalnie z panem Michalskim czy Krasowskim. To była ich prywatna wojna podpierana przez pana Karnowskiego czy panią Stremecką, nie wojna dziennikarzy. Wielu dziennikarzy również prowadzi swoje blogi, niektórzy tutaj. Przecież RZ i GW zupełnie inaczej patrzyły na sprawę, tutejsi dziennikarze również. Niektórzy tu mają wyjątkową łatwość wysuwania nieprawdziwych i krzywdzących wniosków. I może o tych ludziach mówił Michalski jako o elemencie.
@AndrzejR
"1. C. Michalski zamieścił w artykule na stronie
internetowej Dziennika tekst, który jakoby
znalazł w internecie. Okazało się, że to tekst
zmyślony przez C. Michalskiego."
Możesz zdradzić szczegóły, czyżbym coś przegapił, z przyjemnością się zapoznam. Pzdr.
yaya
A ten zarzut z lansowaniem to absurd. A przed kim miałby się lansować? Myślisz, że podpisze kontrakt z Nike? Bez jaj.
@Maryla
Widać to było wyraźnie w dyskusji, która miała miejsce w mediach. Po prostu grupa kierownicza z dziennika toczyła swoją prywatną wojnę.
Nie rozumiem jednak dlaczego niektórym tutaj przeszkadza obecność Majora w onecie. Został zaproszony, wyselekcjonowany, gdyż ma coś do powiedzenia, używa niezłych argumentów i w onecie nie będą musieli się wstydzić, że doprowadzili do jakiejś absurdalnej krwawo-klawiaturowej jatki.
Powinien dobrze wypaść pod warunkiem, że będzie mówił zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie będzie kombinował, by rozmówca nie mógł zapędzić go w kozi róg. Z kolei Michalski nie ma racji ewidentnie i nie może nawet uważać, że ją ma (w kwestii manipulacji) czyli będzie bronił przegranej sprawy. Tak jak z Nelli Rokitą, która nauczyła się swoich nowych przekonań na pamięć i gadała wbrew sobie, gdy Olejnikowa przycisnęła ją do ściany. Efekt to publiczna kompromitacja. Kto wie czy tak nie będzie tym razem. To może być dość ciekawe, ja z przyjemnością poczytam.
Tylko Messi
Dzisiaj jednak chciałbym, żeby królem był Messi. To jedyny człowiek, który mógłby równać się z wielką piątką – Cruyff (numer 1), Maradona (numer 2), Pele (numer 3), Beckenbauer (numer 4) i Zidane (numer 5). Co zaś się tyczy Ronaldo, to był tylko jeden prawdziwy - taki grubas, wciąż gra tyle że w Corinthians.
Stawiam 3:1 dla Barcy.
@GM
Tak samo jak mogliby ujawnić imię twoje czy moje (chociaż ja u siebie podpisuję się z imienia i nazwiska) albo kogoś innego, ale czy w ogóle kogoś obchodzi że tem słynny bloger to zwykły informatyk, prawnik, sprzedawca warzyw czy sprzątaczka w szpitalu?
na razie...
2. Dlaczego Michalski mówi "Stop chamstwu w sieci" a jednocześnie w dzienniku.pl pojawiają się informacje zatytułowana: "Dziewczyna Kubicy jest brzydka" (tytuł zmieniono po interwencjach internautów), albo Zobacz jak tańczy Bartoszewski (film z wystąpienia Bartoszewskiego z podkładem muzycznym) lub też: "Zobacz najgłośniej stękającą tenisistkę świata). Jak to się ma do twierdzenia, że to właśnie w dzienniku uprawiają prawdziwe dziennikarstwo.
3. Z rzeczy oczywistych - Rozumiem, że redakcja walczy z chamstem w necie i uważam, że to słuszna walka. Ale dlaczego podjęto ją właśnie w kontekście walki z bloggerami? - dobrze to ujął felietonista gazety polskiej - to tak jakby powiedzieć, że dziennkarze fatalnie piszą i w ramach protestu spalić "Pana Tadeusza".
3a) w skrócie - dlaczego odwrócono temat, dlaczego redakcja posłużyła się wojną z chamstwem w sieci by odwrócić uwagę od ataku na bloggerów, czy w związku z tym nie jest tak, że mimo zapewnień wrzucili wszystkich do jednego worka? Dlaczego w kontekście walki z wyrobionymi internautami z forów dyskusyjnych posłużyli się wyselekcjonowanymi komentarzami 15-letnich frustratów komentujących np. w onecie.
4. Pomijając kwestę szantażu, który nie musi ale może być dozwolony w necie - dlaczego redakcja posłużyła się kłamstwem i "Faktem"? Czy posługiwanie się kłamstwem jest standardem w Dzienniku?
Panie Łukaszu...
Wygląda na to, że jest jakaś odgórna dyrektywa nakazująca tak moderować forum, by rzeczywiście forumowicze wyszli na prostaków i frustratów. To cholernie nieuczciwe, nie sądziłem że panowie Krasowski, Michalski i Karnowski posuną się do tak obrzydliwych metod. Wyjątkowo obrzydliwi, mali ludzie. Proszę przyjrzeć się tej dyskusji i jeśli to możliwe, wypowiedzieć się na ten temat. Jako człowiek z tej samej firmy ale zachowujący własne zdanie, jest pan tu bardzo wiarygodny.
stop chamstu w siecie
Zauważyłem, że na stronie dziennika regularnie usuwane są wpisy zarzucające manipulację i kłamstwa tym panom...
A manipulacja jest nieprawdopodobna zaś wpisy są i nagle znikają, dlatego cieszę się, że zdecydował się Pan pisać o tym tutaj.
Stop chamstwu w sieci czyli nie klikać na dziennik.pl.
@galopujący major
@Chevalier
nie jestem specem od pr-u. Piszę sobie jakieś tam rzeczy, bawię się z zaangażowaniem (nie jak pany z dziennika co to mają wielki ubaw podobno, ale jednak z pianą na ustach) i tyle. Używam przenośni, nie cytuję cię dosłownie, mam na myśli to, że Warzecha użył zupełnie innego porównania, nie zrównał w żaden sposób bloggera z Urbanem, zaś Ty zrównujesz niezależną gazetę z jakimś komunistycznym gównem i czynisz personalne wycieczki. Nie jestem zwolennikiem takiej wymiany zdań ale nie uchylam się od niej. Pozdrawiam bez napinki :)
@galopujący major
Te wpisy pojawiły się w innym kontekście, na pewno nie w kontekście walki z chamami, mają na celu zrównanie wszystkich bloggerów z napinaczami, trollami. Bez względu na to ile racji ma Michalski, zastanawiam się - co on chce udowodnić... i po co atakuje i krytykuje tę katarynę, skoro dopiero co chciał namówić ją na współpracę a więc uznał w jakiś sposób jej klasę. Przeczy więc sam sobie.
pogubienie
Dobrze, że wyciągasz tego mezo. Niestety dziennik niedługo sięgnie po opinię Joli Rutowicz jeśli wypowie się przeciw anonimowości w necie. Dla mnie to niestety upadek gazety.
Nie było warto.
Bo powiedzmy sobie szczerze - jeśli zza nicka atakowałaby królowa angielska albo chociaż jakiś Wildstein czy Wałęsa, to rozumiem... mamy! super! my już wiemy! Ale jeśli to będę ja albo ty albo jakiś informatyk czy sprzedawca jabłek, to ludzie, kogo to interesuje.
Tak samo z tą kataryną, ok, mogli się dowiedzieć czy nawet ujawniać, dla mnie to nie ma znaczenia. Ale co to obchodzi czytelników, skąd ta żenująca dyskusja. Przecież to nie Whitney Houston tylko prezes fundacji o której prawie nikt wcześniej nie słyszał.
Myślę, że chłopcy i dziewczynki z dziennika zapędzili się w kozi róg. To wynika z tego, że oni dopiero weszli w net (to akurat wiem, mam potwierdzone) i postanowili pokazać wszystkim, że oni tu będą rządzić. I są w tym żenujący.
Pamiętam, że kiedyś, gdy po raz pierwszy dorwałem się do czata, też chciałem coś udowodnić i byłem małym trollem. Pewnie wiele osób to przeszło zanim się nauczyło. Różnica polega na tym, że oni mają po 40 lat i właśnie zaczynają. Dziecinada.
@galopujący major
A Suarez... cóż, zyskał splendor (jednak), stracił skuteczność.
Krasowski stracił splendor, zyskał skuteczność (klik, klik) ale to chwilowe, a Warzecha jednak pozytywnie mnie zaskakuje. Początkowo myślałem, że będzie słabszy, a jednak się rozkręca. Czytam go wybiórczo, ale za każdym razem ma coś do powiedzenia. Zadziwiające są jednak te wojny profesjonalnych dziennikarzy z bloggerami, nie bardzo rozumiem ich celu.
Śmieszne jest też to, że wczoraj wystąpiłeś w roli obrońcy netu, zaatakowałeś personalnie Krasowskiego, czego wszyscy oczekiwali, i zostałeś bohaterem ludu. Mimo że moim zdaniem, jak pisałem, tekst pozostawiał wiele do życzenia. Dzisiaj jest przyzwoity tekst ale idea nie pasująca ogółowi i zostałeś lekko stuknięty. Tak jak mówiłem - nie ważne co piszesz, ważne czy jesteś po stronie większości. Argumenty generalnie ludzie mają w dupie. Jeśli nie dzisiaj to na pewno wczoraj, przy gorącym temacie. Smutne ale prawdziwe.
@Chevalier
Ale jednak wydaje mi się, że moje porównanie było subtelniejsze. Warzechy też. On nie napisał, że gość z netu jest pomiędzy Urbanem a Stalinem, ale że rozmawiać z nim o czymś tam, to tak jakby rozmawiać z Urbanem o komunie. Czyli tak jak rozmawiać z kimkolwiek o dziedzinie, którą się zajmuje i o poglądach do których jest przekonany lub je reprezentuje. Ja pisząc o metodach Berii mam na myśli szukanie haków, tak jak w przypadku chamskiej nagonki medialnej na niewinnego człowieka użyłbym porównania do metod Streichera. Ale nigdy nie zdobyłbym się na to by napisać, że ktoś kto stosuje metody Berii jest zbrodniarzem stalinowskim a ktoś kto stosuje metody Streichera jest nazistą. A Ty jednak piszesz. Wciąż nie widzisz różnicy?
porównania
To tylko takie porównania. Warzecha nie zna się na piłce więc użył tego porównania z Urbanem. Musi być ekstremalne by zostało zauważone. Nie sądzę by jego celem było przyrównanie tych dwóch panów, jakiegoś gościa z netu i Urbana, bez przesady. Pozdrawiam, Marek.
@galopujący major
A co do jego pisania o piłce, to zdecydowanie nie zabiorę głosu na ten temat, ponieważ tak się składa, że cholernie lubię PIŁKĘ, coś tam o tej PIŁCE wiem i nawet kiedyś czytałem jak on pisze o PIŁCE. I widziałem w TV jak się na jej temat wypowiada. I jednak wolę innych autorów. PIŁKA to jednak trudny temat.
Ale przecież nie to jest ważne w tym wszystkim,po prostu trochę mnie rozczarował Twój wpis. Za to bardzo dobry był poprzedni, ten o wyciąganiu brudów.
@Chevalier
A jeśli chodzi o Karnowskiego, to zgadzam się, że był to tekst napisany publicznie i tak jak napisałem wcześniej - czytałem go i uważam, że był żenujący, przyznaję że nie wierzyłem własnym oczom, że można tak głęboko wejść komuś w tyłek.
Ale piszę o czym innym - jak ma się tamten artykuł do tego co pisze Krasowski?
Tamten artykuł był błędem, myślę że wiem o tym Karnowski - zdjął go pewnie sam Krasowski, bo przecież tekstu na drugie wydanie nie puszczono, więc dlaczego jest to zarzut do niego?
Czy żeby udowodnić niekompetencje Krasowskiego pan Major zacznie szukać literówek w gazecie, które jakby nie patrzeć świadczą o braku profesjonalizmu?
Do czego zmierzam - kiedyś felietonista za którym nie przepada, nazywa się Rybiński, nie powołał się na jakieś źródło i podał dane FAZ jako swoje własne (nie wiem czy zrobił to z premedytacją, czy po prostu nie podał źródła, bo to się czasem zdarza, nazywa się wypadek przy pracy). Później, przy okazji każdej wymiany zdań z gazetą wyborczą, felietoniści tejże, jak choćby pan Paweł Wroński, zarzucali mu, że jest plagiatorem więc nie ma racji.
Ile razy można? Jak tamten plagiat ma się do merytorycznej wymiany argumentów?
Tak samo - jak głupi tekst Karnowskiego sprzed X czasu ma się do tego, że Krasowski ma lub nie ma racji?
Bardzo dobrym argumentem jest to, że Krasowski promuje blogi na stronie dziennika, zaprasza bloggerów i jednocześnie pluje im w twarz. To jego wielki błąd. Ale niestety w tym tekście obok dobrych argumentów występują argumenty cholernie infantylne i o tym piszę. Pozdrawiam.