Asienko, od 2 miesiecy warszawianko, przeczytaj dokladnie cytat z tekstu glownego i wez sobie do serca.
"W dodatku nie jesteście Panowie z Warszawy, nie rozumiecie jej specyficznego klimatu i sposobu postrzegania Powstania przez ludzi tutejszych, których rodziny ginęły w Powstaniu, by zrozumieć ogrom sytuacji."
Swojego czasu byla wielka akcja protestacyjna przeciwko temu wywalaniu pieniedzy w bloto czyli ambicje francuskie, zbierano podpisy w internecie w calej Europie, jesli dobrze pamietam, to doszlismy do kilkuset tysiecy, potem stracilam nadzieje i przestalam zagladac do zrodla.
Cytat: "W S24 założył sobie blog rzecznik ZUS, Bronisław Wildstein - autor wielu programów tv oraz różne osoby publiczne. Nikt z nich nie musi tłumaczyć się przed Tobą, saligią, republiką bądź przed innymi trollami. (etc.)"
No wlasnie... To wlasnie dokladnie m.in. o te reklamy chodzi...
I wlasnie w takiej oprawie jak twoja grzeczna wypowiedz, funkcjonowanie Przewodniczacej badzo waznego w kraju ciala spolecznego jest dla mnie tym kontekstem, w ktorym jeszcze dlugo mozna apelowac o poszanowanie praworzadnosci i zrozumienie roli sluzby publicznej.
Bardzo przytomny glos Saligii, obrzuconego obelgami, obrazuje wg mnie poziom kultury i swiadomosci prawnej, w ktorej rzecz, rowniez na dosc wysokim szczeblu, sie rozgrywa. O ktorej nie mam pojecia, nie sledze tego, nie wiem, o co chodzi. Byc moze p. Jankowska i jej apel (?) popierajacy maja racje, bys moze nie, nie o to tu chodzi.
Widze tylko blog, w ktorego prawym gornym roku jest: "blog przewodniczacej Rady Programowej TVP" (tv publicznej!). Czy na tym blogu jest wiec reprezentowane oficjalne stanowisko Rady? Czy oficjalne stanowisko jej przewodniczacej? Czy pol_oficjalne i czyje? Czy jest to prywatny blog (jakiejs) pani, ktora niejako przy okazji jest przewodniczaca Rady Programowej TVP (i sie na tym blogu ta dosc wysoka funkcja podpiera)?
W Salonie, w ktorym tocza sie czesto powazne, i ciezkie, dyskusje, ale ktory jest - nie oszukujmy sie - lzejsza forma dialogu spolecznego, a czasami nawet dosc karykaturalna (patrz trolle, obelgi itp.) zakladanie bloga pod zawolaniem Przewodniczaca jest dla mnie lekkim osmieszeniem tej funkcji. Jak rozumiem, funkcja ta obejmuje rowniez ksztaltowanie pewnej oprawy prawnej, i wlasnie - takiej swiadomosci (spolecznej), wiec jesli osoba ja sprawujaca odwoluje sie do takich form dzialania, to ja bardzo przepraszam, ale zle widze kierunek, w ktorym kroczy stado "bezmyslnych, rozproszonych baranow", skoro na ich czele sie bloguje "oficjalnie" (?). Ow barani glos jest bowiem bardzo dobrze slyszalny i tutaj, niejako wiec wzmacniany ta oficjalnoscia.
Oczywiscie sa prywatne blogi dzialaczy, partyjnych, gwiazd zycia publicznego, ale nie nalezy to do zakresu ich funkcji i nie powinno nalezec. Na milosc boska, gdyby (prywatny? oficjalny? urzedowy?) blog zalozyl sobie Jan Kowalski, i napisal w rogu - przewodniczacy rady ministrow lub rzecznik praw obywatelskich, starajac sie wplywac poprzez blog na swoje i innych dzialanie, to bysmy sie 'lekuchno' usmiali? Prywatne przeblyski osob oficjalnych sa w dobie naszej plotkarkiej kultury zawsze przez motloch mile widziane i ciekawe, ale niech bedzie widoczny swiadomy (i to glownie w swiadomosci funkcjonariuszy) rozdzial pomiedzy formami sprawowania ich sluzebnej spolecznej roli a kanalami komunikacji. Bo tylko tak moga niesc ów kaganek (prawnej) oswiaty. Prywatne (?) wypowiadanie sie stronnicze w sprawie jak rozumiem politycznej, w salonie u Igora Janke ("nie zaprzeczyl jednoznacznie"), obniza w moim mniemaniu range i wiarygodnosc bardzo waznej funkcji spolecznej i rodzi rozne podejrzenia, przynajmniej u mnie.
Wlasnie ten rozdzial pomiedzy prywatnoscia a sluzba spoleczna, powaga funkcji urzedowych jest u nas w Polsce w powijakach - co wg mnie prowadzi do zawirowan, bardzo zwalczanych na swiecie, uzywania samochodu sluzbowego do pojechania do tesciowej, bankowych kart sluzbowych na potrzeby prywatne, wykorzystania szeregowcow do budowy domku pana pulkownika, prywatnie na blogu skierowac uwage czytajacych na nielubianych i nielubiane, a w dziennikarstwie.... strach pisac. Prywatnie pan minister moze nie znosic pana wiceministra, ale z ramienia powagi swej funkcji ma obowiazek sie z nim komunikowac inaczej niz np. na blogu, ktorego nie powinien firmowac swoja ranga. Po prostu slabo mi sie robi, ze pani "Przewodniczaca" (ktora zreszta kojarze pozytywanie z jakichs jej wystapien) dziala tak wlasnie, jak widac na gorze. To czego ona wymaga od baranow, jesli sama zaklada BLOG *Przewodniczacej* w Balonie24?
Jacor, ja jestem zdumiona, ze tak wazny film o kawalku naszej historii nie zostal pokazany w Polsce. CALY (a z wywiadem masz racje).
Lucius, najpierw sami musimy umiec siebie nawzajem traktowac inaczej (to w kwestii odplacania /sie/).
To ja zapytam tu o role Instytutu Pamieci Narodowej i jego funkcji edukacyjnej. Ta historia powinna byc znana nie (tylko) dzieki Holendrom i nie w Holandii.
I jeszcze dodam, ze wsrod Holendrow walczacych o przywrocenie honoru generalowi i Polakom (a raczej o przywrocenie czci, bo honoru nigdy nie stracil) najwazniejsza chyba postacia byla sanitariuszka Cora Baltussen, ktora potem cale zycie poswiecila tej sprawie. Niestety, zmarla tuz przed przed nadaniem najwyzszych odznaczen Polakom przez Holendrow.
Chyba ze 2 lata przed dokumentem polskim telewizja holenderska pokazala takze poruszajacy film o generale, powstaly dzieki uporowi mlodego dziennikarza dokumentalisty Geertjan Lassche, ktory rowniez bez reszty oddal sie tej sprawie. To glownie im naleza sie slowa uznania. A swoja droga rowniez i ten dokument godny bylby pokazania w polskiej telewizji.
Kategorie "niewinnosci" nie wydaja mi sie najwlasciwsze.
Arystoteles2 powstal nie z checi dokopania Pawlowi Paliwodzie, a z niemoznosci polemizowania z nim, bo wszystkie posty (rowniez te bez cienia chamstwa) o odmiennych pogladach, niz jego wlasne - WYCINAL.
Uprasza sie o zrozumienie tej roznicy.
Nie wiem, ile masz lat, w zasadzie nigdy nie posluguje sie kategoria wieku (wygladu, brzmienia nazwiska itp.) w polemikach, ale tym razem sobie pozwole - wiesz, co to znaczy cenzura-ciecia z powodu pogladow?
Dla pana Igora Janke wyznaczajacego standardy - dziennikarskie i blogerskie, ktory nie splamil sie surowoscia regulaminowa w odniesieniu do ponizszych wykwitow blogerskich Pawla Paliwody (jako i jego administrator R.K., wycinajacy za to... podejrzana "pornografie"), a gdy juz raz udzielil napomnienia, to "zaokraglil" to do awantur personalnych z obu stron.
Na szczegolna uwage zasluguja przechwalki o wykonczeniu kogos zawodowo dzieki "mozliwosciom" w mediach. Dedykuje czas poswiecony na stworzenie tego komentarza surowemu wlascicielowi "salonu" i standardom, do ktorych dazy w mediach (a medium stal sie rowniez jego "salon").
(linki do postow nieaktualne, bo blog zlikwidowany /? na dlugo?/)
Cytaty:
*
A jakich ktoś taki jak Pan może znać moich znajomych? Jakich my moglibyśmy mieć wspólnych znajomych?
Możesz Pan się nadąć jak balon i rozsyłać, co Pan chce, i gdzie Pan chce. Proponuję "Gazetę Wyborczą". Tyle że oni mają już zarejestrowane każde moje słowo. Proponuję szalety miejskie, bo to jedyne miejsce, gdzie możemy się przypadkiem spotkać, a babcie klozetowe to jedyne nasze potencjalne wspólne znajome. A Pańscy znajomi? Jeżeli się z Panem kontaktują, to bardzo się im dziwię. Ale pewnie są bardzo wpływowi. Wysyłaj więc Pan, śmiało, Panie mały, niezdarny kapusiu. http://pawelpaliwoda.salon24.pl/index.html#comment_918915
*
Słusznie. Musimy się skontaktować. Zreszta parę osób już w tej sprawie się ze mna kontaktowało. Trzeba zbadać karierę i historię tego M. [skrot nazwisk lejdy], co o nim sadza w srodowisku, co mysla pacjenci. [M.] próbuje tu sobie jaja jeszcze robić. Jeszcze podskakuje. Ale niech przeczyta moje teksty w "Dzienniku" o tym hematologu, który zaeksperymentował chłopaka na smierć. Już mocniej pisać nie było można. Ale tamten - ponoć swiatowa sława - nawet nie pisnał, bo jesli nawet poleciałby na skargę do sadu, to i tak jeszcze ze dwa teksty by go zniszczyły karierowo. A i tak miał ponoć duże kłopoty w srodowisku.
Ten [M.] to chyba bardzo oderwany od rzeczywistoci człowiek, jeżeli jeszcze próbuje się tu stawiać. Po tekstach w Rzepie i GP odejdzie mu ochota na jajcarstwo. A on jeszcze próbuje robić naukowa karierę. Jak się to dobrze napisze - a ja we wszystkich gazetach piszę te najmocniejsze teksty, bo naczelni wiedza, że po moich tekstach ciemne typy dostaja apopleksji - to Matysiakowicz może się zabierać za odsnieżanie ulic. Zle człowiek trafił i jeszcze nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. No, ale do czasu.
Ciepło pozdrawiam
http://pawelpaliwoda.salon24.pl/#comment_918766
*
Jeszcze obywatel [L.]. Pan jest dziennikarskim zerem. Nigdy nie napisał Pan ważnego tekstu publicystycznego. W środowisku jest Pan nikim. Trzyma się Pan w TVP dzięki swojej wazeliniarskiej postawie i sprytowi - jeszcze z czasów "G.W". Już raz dostał Pan łomot ode mnie na moim blogu. Po co Pan się wp...a w nie swoje sprawy - i to jeszcze w stylu półgłówka?"
*
Peer, No, panie prawniku, coś chciał ze mną dyskutować i dostawać odpowiedzi. Kim Pan jest? Śmieciem spod budy z piwem.
*
Mógłbym już dzis napisać tekst - w blogu lub w prasie - który by tej pani mocno zaszkodził.
*
(...) nie ma wokół Pani nikogo, kto doradziłby Pani, aby z takim dossier publicznie się nie wychylać. Napiszę na ten temat coś dłuższego. Może nawet uczynię Panią retorycznym toposem dla wypowiedzi "papierowych". Wszystkie te Pani cwaniackie odzywki mam skompletowane. Ciekawe, co na ten temat myślą Pani przełożeni? Dzisiaj nie rozwijam kwestii, bo tekst wkrótce spadnie. Pasuje Pani jak ulał do tego, o czym piszę. Wkrótce pozwolę sobie zaprezentować Pani skutki, jakie niesie poważne zainteresowanie mnie swoją osobą.
_______
Pogratulowac tolerancji w doborze standardow, i zdecydowania, by ludzi, ktorzy sie chca takim postawom dziennikarskim sprzeciwiac, pan - wycina.
Nadal niemerytorycznie, bo to moze ostatnie miejsce, gdzie mozemy pogadac, zanim nie wytna.
Mnie rowniez towarzyszy przekonanie, ze blog PP zostanie przywrocony. Juz samo to, ze opinia ta - jak czytam po salonie - nie jest odosobniona, swiadczy o "szacunku", jakim sie tu darzy wlasciciela salonu i zaufaniu do jego obiektywnosci. Co teraz tylko potwierdzil szalem wycinania.
Szalem - bo jakos nigdzie nie widac uzasadnienie zablokowania A2, oprocz pieszczotliwego okreslenia "rozbojnicy" (bo smiali sie ludzie z PP lub z nim ppolemizowali, na co on sam u siebie na blogu nie pozwalal? Paradne...). Zdaje sie, ze zbyt wielu argumentow Janke by nie mial - A2 sam pilnowal rozsadnych zasad. Dane pewnej oblakanej psycholozki natychmiast zostaly usuniete, a i sam autor niefortunnego pomyslu szybko sie zreflektowal i przeprosil (za to dane osobiste innego blogera spokojnie wisialy, moze do teraz nawet, wraz z grozbami "zawodowymi", na blogu oblakanej i nic a nic to administratorom nie przeszkadza).
Chyba trzeba isc w slady mtwpa. Jako ze zbyt znanymi blogerami nie jestesmy, a wrecz "bytami wymiennymi", hehe, to nie ma co liczyc na wazeliniarskie prosby wlasciciela S24, swojego czasu kierowane do znanej blogerki (kliki generowala, no i po linii jest). On dba o poziom. Wycinajac grupke trzezwo, logicznie myslacych, co tu duzo gadac, jednych z najbardziej inteligentnych niebieskich blogerow (nic dziwnego, ze bulzacki tak dobrze sie czuje w swej kompanii i zadal zlikwidowania A2, nigdy wczesniej nie splamiajac sie dbaloscia miecza o elegancje swoich dobrych rozmowcow).
Problem chyba i w tym, ze ludzie (nieco) bardziej liberalnie nastawieni maja wiekszy wachlarz tolerancji, a jednoczesnie i mozliwosci. Na ogol nie posluguja sie cepem, raczej stosujac sile argumentu a nie argument sily, wykorzystujac swoj intelekt (a nie ambicje...), no i ich satyra, ironia i humor sa nie do zniesienia.
Konia z rzedem temu, kto zauwazyl obrazanie PP na A2 - wbrew regulaminowi. (Janke juz cwaluje?)
A2, owszem, obfitowal w cytaty z PP (czesto nawet bez komentarza). Rozumiem, ze to naraza poziom Salonu i Janke uznal to zagrozenie "rozbojnictwem"?
Podziwiam Babilasow (kto nie poznal, niech zaluje, nigdy ich tu nie lansowano, za wysoko dla poziomu S24), ktorzy odeszli po cichu, zadnego zalu za nimi nie zauwazylam. Janke idzie na masowosc.
Majac do czynienia z cepem, mieczem, kijem bejsbolowym jestes przegrany - bo albo cie tymi narzedziami pobija, albo - by sie bronic, sam musisz ich uzyc, wbrew swoim zasadom.
Trzeba bylo moze slac donosy na PP, zadac wycinania nicponiow (tak dla picu, bo wiadomo, ze nie wytna, regulamin jest w pewnych przypadkach z gumy), wyzywac od najgorszych, latac po Salonie i obrazac, zamiast zbierac sie w jednym miejscu i sie smiac?
Standardy Salonu wyznaczone.
Przepraszam za wypowiedz nie na temat, ale nie ma gdzie...
Wlasnie zostal zablokowany Arystoteles2 za zlamanie regulaminu. Jak znam zycie i Salon, to zadne racjonalne argumenty nie przemowia do wladz tego przybytku (patrz historia "pieknej Heleny"). Zostana grzeczne strzelby i inne wysokie wytwory wysokiej kultury...
I choc to chyba ostatnia kropla przepalajaca moja wiez z tym czerwonym w mysleniu i okreslaniu wagi przybytkiem, tak wlasnie, to sugeruje skopiowanie NyB, bo moze byc nastepny do zablokowania, idzie noc dlugich nozy.
(Dajcie znac, czy wszyscy odchodzicie, czy co.)
"Nie mówię, że takich faktów nie ma, ale ja ich nie znam. Ty znasz? No bo klimat? :-)))"
Ja znam takie fakty.
1. nieprzyjecie do pracy z powodu 'wolnego zwiazku' a nie malzenstwa
2. zawarcie slubu koscielnego "na pokaz", w pracy dobrze widziane ( *na pokaz* dlatego, ze para owa juz dawno po rozwodzie - cywilnym, *pokazowy* obowiazuje nadal)
3. zapytanie o poglady, ideologie i - wiare! - przy staraniu sie o prace. ktora zreszta nic z wiara nie miala wspolnego. Odmowa. Odmowa mogla nastapic z powodu braku kompetencji, ale pytanie o wiare nie mialo racji bytu.
4. Zgoda w szkole - dla swietego spokoju - na lekcje religii dziecka.
Tu pewnie juz nikt (malo kto?) zaglada, ale ja tak, dla potomnosci, gwoli kronikarskiej roli bloga, wkleje cytat, w dobie grozenia sadami, banowaniem:
# Wyrus
teraz dopiero dowiedziałem się, ze POanu nie pomogłem. Prosze wybaczyć, nie jest wstanie moniotowac Salonu i wszystkich komentarzy. Tem zajmują się nasi admini i - jak rozumiem - zajęli sie sprawą. Mam nadzieję, ze to powtszryma Pana przed zapowiadanymi krokami. Prosze zostać. Nigdzie nie jest tak wesoło jak w Salonie:0
2008-04-21 15:50Igor Janke209856#
http://tekstowisko.salon24.pl/index.html#comment_1042054
A wiesz nameste, co jest w tym wszystkim dla mnie najsmutniejsze (ze tak - na koniec? - dodam)?
Ano to, ze sprawy, ktore od dawna, slusznie, podnosisz, nie rownowaza zadowolenia z istnienia Salonu, okrzyknietego na tyle ciekawym i nowatorskim miejscem w (polskiej) sieci, ze nawet te "drobne" *alibijne* usterki zolwiowe nie zagroza jego egzystencji, te wszystkie szumne i ciche odejscia, coz, niech ida, przyjda nowi, i przychodza, S24 zyje, mieni sie (jakoby) wszystkimi kolorami. I mechanizm podtrzymywania Swiata24 miast sie zmieniac na lepsze, a przynajmniej dazyc do, utrwala sie w tej postaci, ktora opisales, w poczuciu - jasne, ze mogloby byc lepiej, zawsze moze byc, ale nie jest zle, zyjemy, i to jak!
A Zolwie podtrzymujace Slonia juz dawno go podstepnie przerosly.
Prosze panow,
to kolejny tekst pod haslem (i tytulem) 'odczepcie sie od Agaty', jaki czytam. Prosze zwrocic uwage, ze jest ich mnostwo i raczej na tym odczepianiu sie sprawa wlasnie polega, wszyscy do tego nawoluja (po czym wypowiadaja swoje zdanie o tym, co mysla o - prawie - do aborcji:-). Tak wiec owo "odczepianie" sie ma sluzyc specyficznej obronie Agaty, a tym samym kolko sie zamyka, i tak i tak kazdy sie wypowiada na jej temat lub w zwiazku z nia, jednoczesnie niby sie odcinajac od wtracania sie :-). Stad ta wrzawa.
Z tym, ze to, ze nie ma to nic wspolnego z ta konkretna osoba, "jakas" Agata - jest oczywiste, rzecz idzie o walke polityczna. Z tego, co sie orientuje, nikt ze zwolennikow prawa do wyboru aborcji (podkreslam slowa: prawa, wybor) nie namawial w swoich wystapieniach (tej konkretnej osoby) do aborcji. Tak, jak jest to sugerowane w opiniach ich przeciwnikow. Prosze zwrocic uwage na znamienny tytul w Salonie, nad tekstem dotyczacym tej sprawy: "Agata na froncie lustracyjnym". Zwiazek ewentualnej aborcji w tym przypadku z lustracja jest oczywisty, prawda? :-)
Osobiscie tez bralam udzial w tej dyskusji, chociaz akurat ani razu nie odnioslam sie do tej dziewczynki, bo po prostu uwazam, ze jest to niewazne, Niewazny jest jej wiek, fakt gwaltu czy klamstwa na ten temat, jej sytuacja. Za malo wiem i w dodatku nikt mnie nie poprosil, zebym sie wypowiadala, co ona ma zrobic. Takich Agat poza tym jest znacznie wiecej. Jedynym sensownym posunieciem jest wg mnie wspieranie ich przez najblizsze otoczenie i osoby zawodowo do tego powolane, niezaleznie od decyzji. Gdybyz mialy Agaty tak mozliwosc!
Wazna jest dla mnie sytuacja prawna i moralna, w ktorej odbywa sie dyskusja. Bo niby jak mamy o tym, co jak widac, nadal nierozwiazane rozmawiac i kiedy? Jesli nie wtedy, gdy zdarzaja sie takie wlasnie (skandaliczne moim zdaniem) przypadki? Gdy ujawniono przypadki przemocy w szkole, przez kraj przetoczyla sie dyskusja o morale w szkolach i koniecznosci podjecia dzialan. Gdy ujawniane sa afery gospodarcze, w slad za tym ida podobne debaty (i czasami rozwiazania prawne). I tak dalej.
To prawda, skutkiem tej debaty bedzie prawdopodobnie jeszcze wieksze zejscie do podziemia kobiet, ktore beda chcialy rozwiazac swoja niepozadana ciaze aborcja. Tak dlugo, jak nie beda sie baly. A ze beda to robic, to nie ulega watpliwosci, kobiety od zawsze szukaly sposobow, zeby sie niechcianej ciazy pozbyc i najwieksze zakazy nic tu nie zmienia, jedynie podbija cene, wyrazana w forsie i zdrowiu. Dopiero, kiedy nie beda sie baly (naciskow i "niewtracania sie"), sytuacja sie moze unormowac i Agaty beda mialy spokoj, do ktorego teraz wszyscy nawoluja. Proste? :-)
I jeszcze się mówi i pisze tak:
- bo tak naprawdę to...
- na dzień dzisiejszy (opcja jest taka)
(oj /zamiast 'ups', choć ja lubię 'ups'/, nie zauważyłam, ze pierwszy przykład już był)
- obok (zamiast zapomnianego 'oprócz')
- (gdzieś) w tyle głowy / z tyłu głowy
I jeszcze się mówi i pisze tak:
- bo tak naprawdę to...
- na dzień dzisiejszy (opcja jest taka)
(oj /zamiast 'ups', choć ja lubię 'ups'/, nie zauważyłam, ze pierwszy przykład już był)
- obok (zamiast zapomnianego 'oprócz')
- (gdzieś) w tyle głowy / z tyłu głowy
Interesuje mnie - na zakonczenie dyskusji - czy mozna sie bawic w Boga (od duzej litery, ma sie rozumiec) w sytuacji smiertelnej choroby niemowlecia - nalezy go ratowac czy uznac, ze Bog tak chcial i nie nalezy go w Jego decyzjach zastepowac?
Jesli odpowiedz brzmi - nalezy (zawsze) ratowac zycie, to upraszam sie o odpowiedz, czy i czyje zycie jest wazniejsze - dziecka (w postaci kilku komorek) czy kobiety (matki juz kilkorga urodzonych dzieci i potrzebujacych jej opieki).
Jesli autorka tego bloga na to nie odpowie, to uznam ja za trzepaczke do piany, typowa dla fundamentalistow. Ze Szantaz? Ano, (nie) zycze jej takiego Szantazu od zycia, znam pare fundamentalistek zaszantazowanych przez los, nagle staly sie wielkimi feministkami.
Co za idiota sposrod moderatorow daje na strone glowna, jako 'glowny' tekst, kolejny post o aborcji, w dodatku napisany tak prymitywnie jednostronnie (osoba, mord, niewinne dzieciatko) - oceniajac te produkcje chlodnym okiem :-), nie wnoszacy kompletnie nic do dyskusji w tym temacie, oprocz zwierzen nastepnej rozczulonej "osoby" na losem "czlowieka" od chwili 'zaraz po poczeciu'. Chyba S24 ma za malo klikniec, wiec trzeba podgrzac atmosfere metoda stara jak swiat, zaraz bedzie pewnie cus o gejach, ale klikniecia mozna wygenerowac spisywaniem wypowiedzi babc po niedzielnej mszy, mniej wiecej ten sam poziom argumentacji to bedzie, a moze nawet ciekawszy...
>
>
> Krzysztof z Prowincji
>
>>
>
> winterfell
>Dla Igora Janke - standardy
> nadal niemerytorycznie
> nie na temat, choc wazne
> wyrus
>
>
>
>
>
>
> zabawa w Boga
> Cezary
>