Jeśli Kazany nie było, to do kogo mówi Protasiuk "Panie dyrektorze, wyszła mgła w tej chwili"? (por. godz. 8:26,20 http://www.youtube.com/watch?v=ucfMbPt8xRw ). Czy informauje w ten sposób kolegów z załogi? A może do Rosjan tak mówi? W kabinie cały czas słychać głosy z zewnątrz, czyli nie była "sterylna". Czy słyszymy, aby Protasiuk po dowiedzeniu się o mgle prosił o zawołanie Kazany? Nie, bo w tym czasie on tam musiał być. Protasiuk mówi do niego takim natężeniem głosu, jakby mówił do kolegów w kabinie, czyli Kazana był w kabinie. Dlaczego Protasiuk łamał przepisy bezpieczeństwa, mając na zapleczu dowódców? Czy tak się zachowuje rozsądny człowiek, gdyby miał obawy co do konsekwencji służbowych? Dla mnie od początku było jasne, że piloci nie byli samobójcami. Jeśli podejmowali ryzyko, jeśli łamali przepisy, to musiało byc od góry przyzwolenie.
Trafiłeś w sedno problemu. Z logiką u tego Pana coraz gorzej. Tak bardzo garnie się do uzyskania orderu uśmiechu Antoniego M., że nie zauważa ile już jadu w Internecie wyprodukował.
Ależ człowieku się eksploatujesz. Czy sądzisz, że im głośniej się krzyczy, to jakakolwiek mądrość się z tego wylewa? Czy jakikolwiek dowód istnieje, że Błasika nie było w kabinie? W odsłuchu uczestniczyli wojkowi, koledzy, przyjaciele pilotów tego samolotu, którzy znali ich głosy, w odróżnieniu od tych, którzy porównywali wykresy dźwięków na komputerach. Nawet, gdyby nie było Błasika w kabinie, to co to zmienia. Z punktu widzenia przyczyn pośrednich i bezpośrednich katastrofy to ma drugorzędne znaczenie, gdyż problemem podstawowym jest, dlaczego załoga decydowała się na tak duże ryzyko i nieprzestrzeganie przepisów bezpieczeństwa lotu. Co/kto skłoniło ich do takich decyzji? Cała ta paplanina pokazuje również, że jak 100 z wiedzą będzie mówiło, że czarne, to będziesz Pan czekał na tego 101, który powie, że to chyba szare i nawet, gdy samoloty zna tylko jako pasażer, to jego opinia będzie dla Pana objawieniem. To dopiero przejaw myślenia sekciarskiego.
Do wiosny jeszcze daleko, a tu siewy demagogii. Do jakich dowodów nie mają dostępu? Rejestratory? Czy od trzymania tych urządzeń w ręku jakaś szczególna wiedza przybędzie? Zapis rejestratorów wystarczająco obalił teorie spiskowe, ale aby to dostrzec wystarczy trochę wiedzy technicznej i logicznego myślenia. Ja wolę wierzyć zespołowi polskich specjalistów, niż laikowi, niezależnie od tego, że pracuje na uczelni w USA.
Pana rzekome cytaty to taka swoista schizofrenia. Pana świadoma club nieświadoma manipulacja polega na mieszaniu różnych kontekstów i różnych poziomów dyskusji w jedną mieszankę, z której stara się Pan stworzyć nierzeczywisty obraz świata. To tak ogólnie, a teraz konkrety. Jeśli Pana lektura ogranicza się do anonimowych tekstów z Internetu, to Pan zapewne wie, takich cytatów w drugą stronę można przytoczyć co najmniej tyle samo. Być może Pan nie wie, albo nie pamięta, że identyfikację głosu Błasika pierwotnie dokonali piloci z 36 specpułku, pracując metodą odsłuchową jeszcze w Moskwie. Potwierdzeniem dla tej tezy były analizy uszkodzeń ciała generała i lokalizacja ciała na miejscu katastrofy. Dla mnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że ufa się w analizy profesorów z USA, którzy nie są specjalistami w tej dziedzinie i nie chcą ujawnić metody badawczej, którą się posłużyli, nie mieli wglądu w dokumentację katastrofy, ani nie przesłuchiwali świadków. Ja dobrze pamiętam tamten poranek i pierwsze relacje ze Smoleńska zawierały liczne wywiady ze świadkami bezpośrednimi: dziećmi, działkowiczem, mechanikami z warsztatu, kobietami z pobliskich zabudowań. Warto do tych relacji wrócić, aby nie wierzyć w kolejne rewelacje badaczy z otoczenia Macierewicza. Chyba, że uzna Pan, że ten "zamach" był tak misternie przygotowany, że cała cywilna okolica lotniska była przygotowana do zatuszowania zbrodni. Mało tego, w tę zbrodnię włączono rząd Tuska, środowisko pilotów i specjalistów od lotnictwa. Nie wiem, jak łatwo przychodzi ludziom wiara w krasnoludki. Widocznie mają jakiś chorobliwy sentyment świata z dzieciństwa. PiS już dawno przekroczył w tej sprawie granice przyzwoitosci, budując atmosferę zdrady na najwyższych poziomach władzy. I niech się Pan nie dziwi, że w ten sposób prowokuje się takie epitety
Żadna tajemnica. Nazwiska polskich pilotów z 36 pułku, którzy badali w Moskwie nagrania są powszechnie znane. Jeden z nich, to przyjaciel kapitana Protasiuka.
Nie trzeba być wielkim detektywem: http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1506142,1,brat-prezydentowej-i-komisja-badajaca-katastrofe-tupolewa.read. Ten artykuł powstał, kiedy nikt jeszcze nie mówił o kłamstwie smoleńskim, a Klich był uważany za człowieka Kaczyńskich. To są Fakty! Skąd pan wnioskuje, że pierwsze nagrania są nieaktualne? Cóż, w sprawie rozpoznania kto co mówi ja bardziej ufam kolegom pilotów, niż specjalistom z laboratorium. Klich uczestniczył w całym postępowaniu MAK i nie sądzę, aby jego dzisiejsze przekonanie o pobycie Błasika w kabinie było efektem współdzałania w rosyjskim spisku.
Obecność Błasika w kabinie pilotów nie wymyśliła komisja Millera. O tym dowiedzieliśmy się po pierwszej publikacji stenogramów z nagrań z czarnych skrzynek. Od pierwszego dnia katastrofy polscy prokuratorzy i specjaliści uczesniczyli w badaniu przyczyn katastrofy. To nie tylko Rosjanie odczytywali nagrania, ale uczestniczyli w tym polscy piloci z 36 specpułku. Potwierdzeniem obecności Błasika w kokpicie była również analiza rozmieszczenia ciał po katastrofie. Z Edmunda Klicha robi się niemal agenta, ale krytycy zapominają, że był zaufanym człowiekiem Lecha Kaczyńskiego.
Już od dawna widać, że najwięcej na temat przyczyn i okoliczności katastrofy najwięcej wypowiada się prawa strona sceny politycznej. Mnie w tym wszystkim przeraża, że głos autentycznych spacjalistów jest dyskredytowany lub ignorowany. Czy można przyjąć, że główną przyczyną była zwykła pomyłka załogi? Tutaj mamy głos fachowca (http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/smolensk-pilota-zmylily-urzadzenia_139407.html) i jego argumentacje są dla mnie najbardziej przekonujące. Pomijam już kwestie, dlaczego piloci tak bardzo ryzykowali? Jeśli nawet były naciski, to ich obowiązkiem było przestrzeganie przepisów i procedur. Dlaczego pod bacznym okiem Błasika (który nie naciskał) pozwolili sobie na łamanie przepisów? Dlaczego nie słyszałem do tej pory żadnego głosu pilota, który chociaż po części podzielałby opinie wygłaszane przez środowisko PiS?
Szanowny Panie. Twoje wywody w podtekście pokazują, że spędzasz wiele czasu przed lustrem trenując pozy, które wskazywały by, że należysz do lepszego gatunku. Czy pokusiłeś się być może o analizę zachowań jedynie słusznego elektoratu? Jaki odsetek z tego towarzystwa męczy się z odpowiedziami na poziomie audiotele? Masz mocno przerośnięte ego i w którymś momencie to może przerodzić się w stan chorobowy. Czy sądzisz, że na PiS głosowały same lemingi, bo trzeźwo myślący rodacy dostrzegli by w tej formacji braki w kompetencjach, zacietrzewienie, brak wyobraźni i mylne wyobrażenia o otaczającym nas świecie. Czy spotkałeś się wśród PiSoLemingów z krytyką jakiegokolwiek stwierdzenia Jaśnie Świecącego JK? To jest dopiero poziom ogłupienia! Czy JK to same informacje, czy tylko ich interpretacje? A tak nawiasem mówiąc, jeśli tak wnikliwie studiowałeś audiotele, to chyba znasz już odpowiedzi na najprostsze pytania. W którym miejscu czujesz się już lepszym "dzieckiem bożym" od tych, którzy być może bez bogactwa języka i dyplomów potrafią trzeźwo oceniać, kto bardziej fałszuje pieśni o świetlanej przyszłości? Takich Narcyzów sporo się kręci po tym świecie i nie zapominaj przestrogi o tym jaki los czeka tych, którzy się na ziemi wywyższają. Obrażanie prostych ludzi i ludzi inaczej myślących pachnie mi naukami tego, co chciał ten świat fizycznie oczyścić. Spróbuj pokazać jeden racjonalny powód, abym po lekturze takich tekstów jak Twoje i miazgi "literackiej" publikowanej np. na niepoprani.pl mógł przestać być lemingiem. Napisał Leming "Wykształciuch" - solidarny z i innymi Lemingami.
Widzę oczyma wyobraźni, jak wzrasta Pański poziom zadowolenia, że można TEMU WROGOWI tak przywalać. Ale chyba nieświadomie odkrył Pan również własną małość. Proponuję podjąć starania, aby zostać liderem kiboli na stadionie, bo tam to dopiero można się wyżyć, a ile ciekawych epitetów wykrzyczeć! Proponuję też, w imię zaspokojenia Pańskich skłonności narcystycznych, zmienić uniform kapitański na krótkie spodenki, podkolanówki, sandałki oraz berecik z pomponikiem, a potem zmienić nick na Seawolfek i zapisać się do starszaków w najbliższym przedszkolu.
Kazany nie było?
@nudna-teoria
@Autor
@Marie
@Aquirre
@Autor
@wawa
@nurni
@gobisz
@gini
@Autor
Gdy rozum śpi budzą się demony
To Ja - Narcyz się nazywam!
Seawolf