Jest pan zalosny a swoimi wywodami budzi jedynie politowanie tracac ostatecznie twarz.
Staje pan o stronie zla.
Kiedys trzeba bedzie oczyscic swoje sumienie..
Faberowi za zbrodnie nalezala sie czapa. Zobacz o ile lat przezyl swoje ofiary i jak w sumie szybko wywinal sie z rak sprawiedliwosci ukrywajac sie w dalekich... Niemczech.
ilu jeszcze takich kolegow przez 2"S" doczeka(-lo) spokojnie starosci nie ponoszac w zasadzie konsekwencji za swoje czyny:
Zmarł najbardziej poszukiwany zbrodniarz wojenny, był nr 5 na liście Wiesenthala.
czy ukrywal sie w Ameryce Pld., USA a moze w Afryce, ze tak trudno bylo go znalezc?,
nie, w Niemczech..
ale rozumiem, niemiecka polityka historyczna przynosi efekty, na rozdaniu Oscarow Sandra Bullock pieknie sprachala w jezyku Goethego i nikomu juz nawet do glowy nie przychodzi skojarzenie tej mowy brzydko z nazistami i np. zabuczec.
Az tu wyskakuje taki news, ze wlasnie zakonczyl swoje dlugie zycie, w przeciwienstwie do swoich ofiar, niepokojony przez nikogo sympatyczny starszy pan..
Faber jako członek Gestapo był m.in. katem w obozie koncentracyjnym w Westerbork, gdzie przetrzymywano nastoletnią pisarkę Annę Frank. W 1947 roku został skazany przez holenderski wymiar sprawiedliwości na śmierć za zabicie 22 Żydów. Wyrok został ostatecznie zamieniono na dożywotnie więzienie, z którego w roku 1952 udało mu się uciec i schronić w Niemczech.
te dwa uczucia mna targaja kiedy mysle o Japonczykach, z jednej strony narod ten posiada wiele cech za ktore slusznie jest ceniony czy wrecz podziwiany. Jest jednak druga strona medalu, o czym wspomina Eli: agresja, okrucienstwo, barbarzynstwo.
Chyba nic nie wywarlo na mnie tak silnych emocji jak eksperymenty Japonczykow na jencach w Mandzurii. To bylo niewyobrazalne okrucienstwo, zachowanie pozbawione cech ludzkich.
Japończycy prowadzili intensywne prace nad bronią biologiczną. W 1932 roku w Tokio utworzyli Badawcze Laboratorium Zapobiegania Epidemii, na czele Jednostki 731 stanął ambitny mikrobiolog generał Shiro Ishii.
Dla Japończyków Mandżuria była wielkim laboratorium, a jej mieszkańcy - królikami doświadczalnymi.
Ishii zajmował się głównie epidemiami, szczególnie interesował się wąglikiem. Więźniów zmuszano do wypijania płynów z domieszką cholery, heroiny oraz trującego rącznika pospolitego. Okrutny mikrobiolog nie czekał na śmierć swych ofiar, lecz od razu przystępował do badań, nie stosując znieczulenia. Uważał, że najwięcej korzyści naukowych przynoszą eksperymenty na żywym organizmie. Na więźniach testował efektywność fosgenu, prądu, miotaczy ognia, granatów i broni palnej. Japończycy jako pierwsi w praktyce sprawdzali negatywne skutki promieniowania. W próbach wszyscy byli równi - badaniom poddawano mężczyzn, kobiety, dzieci i noworodki, co miało zwiększyć użyteczność testów.
Ważnym elementem prac Jednostki 731 było poszerzanie wiedzy na temat anatomii. - Usuwaliśmy niektóre organy i odcinaliśmy kończyny. Rozcinaliśmy wnętrze kobiet, by pokazać je młodym żołnierzom. Był to element wychowania seksualnego - wspominał po 60 latach Akira Makino, który prowadził eksperymenty na żywych Filipińczykach. Wyjawił, że pacjenci cały czas byli świadomi, a umierali dopiero po usunięciu serca. Wcześniej wycinano im niekiedy fragmenty mózgu.
- Przy pierwszej wiwisekcji bałem się, druga poszła łatwiej. Trzecią zrobiłem z przyjemnością - mówił w 2007 roku doktor Ken Yuasa. Ujawnił, że w badaniach brało udział około tysiąca japońskich chirurgów. Mieli do dyspozycji ośrodek z salą kinową i świątynią, gdzie po pracy mogli się zrelaksować i pomodlić. Wszyscy kierowali się maksymą generała Ishii, który często powtarzał swoim podwładnym: Boskim poleceniem w stosunku do lekarza jest powstrzymywanie i leczenie chorób. Wasza praca polega na czymś dokładnie odwrotnym.
Ishii był niekwestionowanym liderem zespołu. - Gdy chciał mózg do eksperymentów, brano pierwszego z brzegu więźnia i od razu rozłupywano mu głowę. Po kilku minutach Ishii mógł już zaczynać pracę - wspominali jego współpracownicy. Więźniowie, którzy przeżyli eksperymenty, byli przekazywani żołnierzom, a ci sprawdzali na nich ostrość swoich mieczy i bagnetów.
Brytyjski oficer i jeniec Japończyków, który był świadkiem niektórych wydarzeń, stwierdził później: to było jak piekło według Dantego. Żadnej nadziei.
Japończycy nie prowadzili rejestrów tak pieczołowicie jak Niemcy, ale zdecydowanie pobili ich w swej szaleńczej twórczości - na więźniach przetestowano wszystkie znane wówczas choroby, wtłaczano im powietrze do arterii, a także mocz i krew zwierząt, głodzono ich na śmierć, poddawano dużemu ciśnieniu, wysokim i niskim temperaturom, wypompowywano krew. Żadna "kłoda" (tak oficjalnie nazywano więźniów) nie przeżyła. Nie wszystkie testy miały medyczne uzasadnienie - czasem po prostu chciano sprawdzić, co się stanie.
Nie wiadomo, ile osób łącznie zginęło na skutek japońskich ataków biologicznych. Niektórzy historycy twierdzą, że w wyniku różnych epidemii zmarło 400 tysięcy ludzi. Liczba ofiar "lekarzy" z Jednostki 731 też nie jest znana, ale szacuje się, iż podwładni generała Ishii zabili od 10 do 12 tysięcy osób. Byli wśród nich głównie Chińczycy, ale także amerykańscy i brytyjscy jeńcy wojenni oraz grupa Rosjan.
Japońscy zbrodniarze nie mieli wyrzutów sumienia. Nie tylko dlatego, że czuli się panami Azji, a inne narody traktowali jako podludzi. - Był to rozkaz naszego cesarza, a cesarz był bogiem - mówił Makino. Była to również zemsta za faktyczną lub rzekomą działalność przeciwko Japonii.
Eksperymenty medyczne korespondowały z bestialskimi zachowaniami Japończyków na podbitych terytoriach. Zakopywano ludzi żywcem, palono, torturowano, a także ścinano. O ówczesnych obyczajach panujących w Cesarskiej Armii Japońskiej świadczy swego czasu szeroko opisywana historia dwóch oficerów, którzy założyli się, kto szybciej zetnie sto chińskich głów. W jednej tylko masakrze nankijskiej (1937) życie straciło nawet 300 tysięcy osób.
Klęska Japonii musiała oznaczać koniec działalności Jednostki 731. Tuż przed wkroczeniem Sowietów instalacje wysadzono w powietrze, a kilkuset więźniów zamordowano przez wstrzyknięcie kwasu pruskiego. Członkowie grupy nie musieli obawiać się negatywnej reakcji japońskiego społeczeństwa. W laboratoriach pracowało wielu cywilów, blisko współdziałano ze szpitalami, gdzie wysyłano wyniki eksperymentów. - Japoński świat medyczny doskonale zdawał sobie sprawę, w jaki sposób uzyskano te informacje - twierdzi Keiichi Tsuneishi, historyk zajmujący się dziejami Jednostki 731.
Warto dodac, ze po zakończeniu wojny Amerykanie nie mieli żadnych zahamowań przed nawiązaniem współpracy z japońskimi zbrodniarzami. Ich doświadczenie i wiedza okazały się bardzo cenne. W zamian za informacje wysyłane do Stanów Zjednoczonych z sygnaturą "dane medyczne" mogli liczyć na bezkarność. Wielu z nich dostało dobre posady w rodzinnym kraju.
http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Makabryczne-eksperymenty-medyczne-na-zywych-ludziach,wid,13395279,wiadomosc.html
Czytam najnowszy sondaż wg którego PO ma 37 % poparcia, zaś największa partia opozycyjna aż o 10% mniej. Mam wrażenie, że takie wiadomości są dobre na prima aprilis :-) Niespotykane na skalę światową, że mimo katastrofy demograficznej, braku wizji przyszłości, emigracji zarobkowej, niskich pensji Polaków, regresie edukacji, zacofaniu technologicznym, ogromnym wzroście zadłużenia, korupcji, info-aferze, aferze hazardowej, braku bezpieczeństwa energetycznego, przyjęciu pakietu klimatycznego, podniesieniu podatków, podniesieniu wieku emerytalnego, likwidacji własnej armii i kompromitacji w sprawie smoleńska, mimo tylu niekorzystnych dla Polski decyzji jakie podjęli rządzący, PO nadal ma gigantyczną przewagę sondażową. Czy na Polaków aż tak mocno oddziałują pro-rządowe media?
gdyby zyl papiez doktryna nienawiscie nie zapuscilaby tak gleboko korzeni, nie zabetonowala rownie mocno spoleczenstwa.
Jedna, wizyta, jeden przyjazd do kraju i wszystko mogloby peknac jak banka mydlana..
Niestety zabraklo duchowego przywodcy, wszyscy zapomnielismy o slowach JPII, w szczegolnosci niektorzy herarchowie kosciola, cisi obserwatorzy zla jakie sie dzieje w kraju na ktore dali przyzwolenie angazujac sie w polityke..
w koncu wprowadzil tak niepopularne reformy jak emerytalna to lud musial PIS ukarac spadkiem poparcia. A tak na powaznie prosze przytoczyc procent ludzi zadowolonych z rzadow PO obecnie? czy tez niezadowolonych jesli pan woli (najczesciej to brzmi: uwazaja, ze sprawy ida w zlym kierunku). Teraz wziac pod uwage podwyzszenie ostatnio wieku emerytalnego a nieco wczesniej zawirowania wokol ACTA i logicznie sie zastanowic: dlaczego zyje w kraju masochistow ktorzy im bardziej dostaja po grzbiecie tym wiekszej doznaja rozkosz z tego powodu co przeklada sie wlasnie na wzrost POparcia. Niech pan zalozy, ze ci ludzie czasem mysla, zwlaszcza kiedy czuja te przyjemnosc kazdego dnia obarczeni coraz ciezszym kamieniem u szyi.
Skazanie w procesie karnym Doroty Kani i Jerzego Jachowicza jest przykładem ograniczania wolności słowa w Polsce – stwierdza coroczny raport amerykańskiego Departamentu Stanu o przestrzeganiu praw człowieka na świecie.
/To nie prokuratura "niby" chce rozmawiać. To ten pan nie chce rozmawiać/
prosze nie opowiadac klamstw, od dawna profesor Binienda jest otwarty na wspolprace z prokuratuta, niestety nie ma zadnej reakcji z jej strony. Klamie pan w zywe oczy!
/Przedstawił hipotezę sprzeczną ze zdrowym rozsądkiem i doświadczeniem/
to nie ma nic wspolnego z Panskim rozsadkiem czy doswiadczeniem, prosze wskazac dlaczego metodologia badan zastosowana przez prof. Biniende jest bledna?.
Prosze nie opowiadac bzdur, ze profesor nie przedstawil zadnych obliczen.
Dla porownania zacytuje tresc zapytan do polskich specjalistow na kilka tygodni przez przylotem profesora Biniendy do Polski i ich reakcje by pokazac jak zachowuje sie polska i jakich uzywa argumentow:
wyslane droga mailowa nie doczekaly sie odpowiedzi, m.in. do dr. inż. Macieja Laska i prof. Zdobysława Goraja. Pierwszy jest szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, drugi - jest cenionym uczonym z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej.
– Dlaczego dotychczas nie przeprowadzono symulacji komputerowej katastrofy Tu-154M 101 w Smoleńsku?
– Czy jako naukowiec zetknął się Pan w latach 90. w Instytucie Lotnictwa w Warszawie z metodą elementów skończonych w badaniu struktur konstrukcji lotniczych, a jeśli tak, to w jakim zakresie i czy np. posługiwał się Pan tą metodą w swojej pracy badawczej?
– Metoda elementów skończonych, według ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, to bardzo precyzyjne narzędzie analizy, które pozwala odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu Tu-154M 101. Czy podziela Pan Przewodniczący tę opinię, a jeśli nie, to dlaczego?
– Metodą elementów skończonych, konkretnie programem LS-Dyna, posłużył się, jak wiadomo, w swoich obliczeniach komputerowych dotyczących katastrofy smoleńskiej prof. Wiesław Binienda, ekspert NASA. Prof. Binienda powiedział, że po każdej katastrofie lotniczej na Zachodzie przeprowadza się wielokrotnie symulacje komputerowe. Jako ekspert komisji ministra Jerzego Millera wypowiadał się Pan w „Naszym Dzienniku”, że nie wierzy w żadne symulacje. Czy nadal tak Pan uważa, a jeśli tak, z jakich merytorycznie powodów, czy np. dlatego, że nie ma w Polsce takich technicznych możliwości?
Przewodniczący Lasek nie odpowiedział na nasze pytania, nie odbierał też naszych telefonów. W sekretariacie PKBWL poradzono nam, by wysłać SMS. Tą drogą zapytaliśmy więc przewodniczącego PKBWL, czy odniesie się do naszych pytań. Maciej Lasek nie odpowiedział i tym razem.
Pytanie do Prof. Zdobysława Goraja:
– Czy na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa istnieje techniczna możliwość przeprowadzenia symulacji komputerowej oraz badań w tunelu aerodynamicznym – pomocnych w odtworzeniu przebiegu destrukcji samolotu Tu-154M 101 w Smoleńsku?
– Jeśli taka możliwość istnieje, czy w Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa podejmowano takie badania, a jeśli nie, to dlaczego?
– Czy jako wybitny naukowiec podziela Pan zdanie m.in. prof. Wiesława Biniendy, eksperta NASA, że metoda elementów skończonych to bardzo precyzyjne narzędzie analizy, które pozwala odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu? Czy zdaniem Pana Profesora są w Polsce techniczne możliwości do przeprowadzenia ww. symulacji komputerowej i czy uważa Pan, że taką symulację powinno się w badaniu rozpadu konstrukcji Tu-154M 101 przeprowadzić?
Na nasze pytania nie dostaliśmy odpowiedzi. Zadzwoniliśmy więc do prof. Goraja. W rozmowie telefonicznej profesor powiedział, że nie odpowie na pytani. Jego zdaniem uczelnia jest miejscem badań naukowych, a nie uprawiania polityki, i odesłał nas do rektora Politechniki Warszawskiej. Zapytany, czy metoda elementów skończonych może być pomocna w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy, odpowiedział, że nie będzie wypowiadał się w sprawie katastrofy smoleńskiej . Prosił też, by więcej do niego w tej sprawie nie dzwonić.
tacy profesorowie kiedys robili donosy bezpiece na kolegow. Niestety czesto najciemniej jest pod latarnia a ludzie zdawac by sie moglo swiatli to zwykli karierowicze bez kregoslupa moralnego. Chyba nikt nie ma watpliwosci, ze mozna by z nimi znowu przerabiac lata stalinizmu? Czy mnieliby wieksze opory kiedy dzis popieraja jedyna i sluszna partie postepujac wbrew nakazom rozumu?, wiedzy i moralnosci?
rowniez zycze Panu duzo zdrowia i sil do pracy. Chyba zdaje Pan sobie sprawe z tego w jak niezmiernie waznej dla kraju sprawie uczestniczy?,
gdyby nie odwazni ludzie o patriotycznych pogladach, tego kraju by juz nie bylo. Bezksztalna, bezideowa masa zawsze tylko sie przyglada zainteresowana napelnianiem wlasnych zolodkow, teraz nazywa to grillowaniem. To ludzie odpowiedzialni biora sprawy kraju w swoje rece a kiedy wiatr historii przyznaje im racje, masa podaza za nimi..
@Krzysztof Mądel
Staje pan o stronie zla.
Kiedys trzeba bedzie oczyscic swoje sumienie..
@Pyzol
KaNo
Pozdrowienia
nawiazujac do Grassa ciekawi mnie
Zmarł najbardziej poszukiwany zbrodniarz wojenny, był nr 5 na liście Wiesenthala.
czy ukrywal sie w Ameryce Pld., USA a moze w Afryce, ze tak trudno bylo go znalezc?,
nie, w Niemczech..
ale rozumiem, niemiecka polityka historyczna przynosi efekty, na rozdaniu Oscarow Sandra Bullock pieknie sprachala w jezyku Goethego i nikomu juz nawet do glowy nie przychodzi skojarzenie tej mowy brzydko z nazistami i np. zabuczec.
Az tu wyskakuje taki news, ze wlasnie zakonczyl swoje dlugie zycie, w przeciwienstwie do swoich ofiar, niepokojony przez nikogo sympatyczny starszy pan..
Faber jako członek Gestapo był m.in. katem w obozie koncentracyjnym w Westerbork, gdzie przetrzymywano nastoletnią pisarkę Annę Frank. W 1947 roku został skazany przez holenderski wymiar sprawiedliwości na śmierć za zabicie 22 Żydów. Wyrok został ostatecznie zamieniono na dożywotnie więzienie, z którego w roku 1952 udało mu się uciec i schronić w Niemczech.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Zmarl-Klaas-Faber-najbardziej-poszukiwany-zbrodniarz-Byl-5-na-liscie-Wiesenthala,wid,14520619,wiadomosc.html?ticaid=1e84f
@Marek Zegarek
Wieslawa ma tyle wspolnego z towarzyszem co pan, bede strzelal...z Rydzykiem?
fascynazja i odraza.........
Chyba nic nie wywarlo na mnie tak silnych emocji jak eksperymenty Japonczykow na jencach w Mandzurii. To bylo niewyobrazalne okrucienstwo, zachowanie pozbawione cech ludzkich.
Japończycy prowadzili intensywne prace nad bronią biologiczną. W 1932 roku w Tokio utworzyli Badawcze Laboratorium Zapobiegania Epidemii, na czele Jednostki 731 stanął ambitny mikrobiolog generał Shiro Ishii.
Dla Japończyków Mandżuria była wielkim laboratorium, a jej mieszkańcy - królikami doświadczalnymi.
Ishii zajmował się głównie epidemiami, szczególnie interesował się wąglikiem. Więźniów zmuszano do wypijania płynów z domieszką cholery, heroiny oraz trującego rącznika pospolitego. Okrutny mikrobiolog nie czekał na śmierć swych ofiar, lecz od razu przystępował do badań, nie stosując znieczulenia. Uważał, że najwięcej korzyści naukowych przynoszą eksperymenty na żywym organizmie. Na więźniach testował efektywność fosgenu, prądu, miotaczy ognia, granatów i broni palnej. Japończycy jako pierwsi w praktyce sprawdzali negatywne skutki promieniowania. W próbach wszyscy byli równi - badaniom poddawano mężczyzn, kobiety, dzieci i noworodki, co miało zwiększyć użyteczność testów.
Ważnym elementem prac Jednostki 731 było poszerzanie wiedzy na temat anatomii. - Usuwaliśmy niektóre organy i odcinaliśmy kończyny. Rozcinaliśmy wnętrze kobiet, by pokazać je młodym żołnierzom. Był to element wychowania seksualnego - wspominał po 60 latach Akira Makino, który prowadził eksperymenty na żywych Filipińczykach. Wyjawił, że pacjenci cały czas byli świadomi, a umierali dopiero po usunięciu serca. Wcześniej wycinano im niekiedy fragmenty mózgu.
- Przy pierwszej wiwisekcji bałem się, druga poszła łatwiej. Trzecią zrobiłem z przyjemnością - mówił w 2007 roku doktor Ken Yuasa. Ujawnił, że w badaniach brało udział około tysiąca japońskich chirurgów. Mieli do dyspozycji ośrodek z salą kinową i świątynią, gdzie po pracy mogli się zrelaksować i pomodlić. Wszyscy kierowali się maksymą generała Ishii, który często powtarzał swoim podwładnym: Boskim poleceniem w stosunku do lekarza jest powstrzymywanie i leczenie chorób. Wasza praca polega na czymś dokładnie odwrotnym.
Ishii był niekwestionowanym liderem zespołu. - Gdy chciał mózg do eksperymentów, brano pierwszego z brzegu więźnia i od razu rozłupywano mu głowę. Po kilku minutach Ishii mógł już zaczynać pracę - wspominali jego współpracownicy. Więźniowie, którzy przeżyli eksperymenty, byli przekazywani żołnierzom, a ci sprawdzali na nich ostrość swoich mieczy i bagnetów.
Brytyjski oficer i jeniec Japończyków, który był świadkiem niektórych wydarzeń, stwierdził później: to było jak piekło według Dantego. Żadnej nadziei.
Japończycy nie prowadzili rejestrów tak pieczołowicie jak Niemcy, ale zdecydowanie pobili ich w swej szaleńczej twórczości - na więźniach przetestowano wszystkie znane wówczas choroby, wtłaczano im powietrze do arterii, a także mocz i krew zwierząt, głodzono ich na śmierć, poddawano dużemu ciśnieniu, wysokim i niskim temperaturom, wypompowywano krew. Żadna "kłoda" (tak oficjalnie nazywano więźniów) nie przeżyła. Nie wszystkie testy miały medyczne uzasadnienie - czasem po prostu chciano sprawdzić, co się stanie.
Nie wiadomo, ile osób łącznie zginęło na skutek japońskich ataków biologicznych. Niektórzy historycy twierdzą, że w wyniku różnych epidemii zmarło 400 tysięcy ludzi. Liczba ofiar "lekarzy" z Jednostki 731 też nie jest znana, ale szacuje się, iż podwładni generała Ishii zabili od 10 do 12 tysięcy osób. Byli wśród nich głównie Chińczycy, ale także amerykańscy i brytyjscy jeńcy wojenni oraz grupa Rosjan.
Japońscy zbrodniarze nie mieli wyrzutów sumienia. Nie tylko dlatego, że czuli się panami Azji, a inne narody traktowali jako podludzi. - Był to rozkaz naszego cesarza, a cesarz był bogiem - mówił Makino. Była to również zemsta za faktyczną lub rzekomą działalność przeciwko Japonii.
Eksperymenty medyczne korespondowały z bestialskimi zachowaniami Japończyków na podbitych terytoriach. Zakopywano ludzi żywcem, palono, torturowano, a także ścinano. O ówczesnych obyczajach panujących w Cesarskiej Armii Japońskiej świadczy swego czasu szeroko opisywana historia dwóch oficerów, którzy założyli się, kto szybciej zetnie sto chińskich głów. W jednej tylko masakrze nankijskiej (1937) życie straciło nawet 300 tysięcy osób.
Klęska Japonii musiała oznaczać koniec działalności Jednostki 731. Tuż przed wkroczeniem Sowietów instalacje wysadzono w powietrze, a kilkuset więźniów zamordowano przez wstrzyknięcie kwasu pruskiego. Członkowie grupy nie musieli obawiać się negatywnej reakcji japońskiego społeczeństwa. W laboratoriach pracowało wielu cywilów, blisko współdziałano ze szpitalami, gdzie wysyłano wyniki eksperymentów. - Japoński świat medyczny doskonale zdawał sobie sprawę, w jaki sposób uzyskano te informacje - twierdzi Keiichi Tsuneishi, historyk zajmujący się dziejami Jednostki 731.
Warto dodac, ze po zakończeniu wojny Amerykanie nie mieli żadnych zahamowań przed nawiązaniem współpracy z japońskimi zbrodniarzami. Ich doświadczenie i wiedza okazały się bardzo cenne. W zamian za informacje wysyłane do Stanów Zjednoczonych z sygnaturą "dane medyczne" mogli liczyć na bezkarność. Wielu z nich dostało dobre posady w rodzinnym kraju.
http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Makabryczne-eksperymenty-medyczne-na-zywych-ludziach,wid,13395279,wiadomosc.html
http://filmidlo.wordpress.com/2010/09/01/wpis-15-najokrutniejszy-film-w-historii/
http://www.dailymotion.com/video/x8s0b8_men-behind-the-sun-ii-laboratory-of_people
@chirl
Czytam najnowszy sondaż wg którego PO ma 37 % poparcia, zaś największa partia opozycyjna aż o 10% mniej. Mam wrażenie, że takie wiadomości są dobre na prima aprilis :-) Niespotykane na skalę światową, że mimo katastrofy demograficznej, braku wizji przyszłości, emigracji zarobkowej, niskich pensji Polaków, regresie edukacji, zacofaniu technologicznym, ogromnym wzroście zadłużenia, korupcji, info-aferze, aferze hazardowej, braku bezpieczeństwa energetycznego, przyjęciu pakietu klimatycznego, podniesieniu podatków, podniesieniu wieku emerytalnego, likwidacji własnej armii i kompromitacji w sprawie smoleńska, mimo tylu niekorzystnych dla Polski decyzji jakie podjęli rządzący, PO nadal ma gigantyczną przewagę sondażową. Czy na Polaków aż tak mocno oddziałują pro-rządowe media?
wpis na onet
@waldburg
@balzak
gdyby zyl papiez doktryna nienawiscie nie zapuscilaby tak gleboko korzeni, nie zabetonowala rownie mocno spoleczenstwa.
Jedna, wizyta, jeden przyjazd do kraju i wszystko mogloby peknac jak banka mydlana..
Niestety zabraklo duchowego przywodcy, wszyscy zapomnielismy o slowach JPII, w szczegolnosci niektorzy herarchowie kosciola, cisi obserwatorzy zla jakie sie dzieje w kraju na ktore dali przyzwolenie angazujac sie w polityke..
to nawet zrozumiale..
USA bronią dziennikarki Doroty Kani
http://niezalezna.pl/28962-usa-bronia-dziennikarki-doroty-kani
@retaliacja
prosze nie opowiadac klamstw, od dawna profesor Binienda jest otwarty na wspolprace z prokuratuta, niestety nie ma zadnej reakcji z jej strony. Klamie pan w zywe oczy!
żal straconych złudzeń.
Nienawistnicy
http://niezalezna.pl/28957-nienawistnicy?page=2
Profesor Binienda chce kupić rządowego tupolewa........
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/391880,dokotr-wieslaw-binienda-orgaznizuje-w-usa-zbiorke-by-odkupic-blizniaczego-tupolewa-nie-chce-by-tu-154-wpadl-w-rece-rosjan.html
@Cheshire Cat
to nie ma nic wspolnego z Panskim rozsadkiem czy doswiadczeniem, prosze wskazac dlaczego metodologia badan zastosowana przez prof. Biniende jest bledna?.
Prosze nie opowiadac bzdur, ze profesor nie przedstawil zadnych obliczen.
Dla porownania zacytuje tresc zapytan do polskich specjalistow na kilka tygodni przez przylotem profesora Biniendy do Polski i ich reakcje by pokazac jak zachowuje sie polska i jakich uzywa argumentow:
wyslane droga mailowa nie doczekaly sie odpowiedzi, m.in. do dr. inż. Macieja Laska i prof. Zdobysława Goraja. Pierwszy jest szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, drugi - jest cenionym uczonym z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej.
– Dlaczego dotychczas nie przeprowadzono symulacji komputerowej katastrofy Tu-154M 101 w Smoleńsku?
– Czy jako naukowiec zetknął się Pan w latach 90. w Instytucie Lotnictwa w Warszawie z metodą elementów skończonych w badaniu struktur konstrukcji lotniczych, a jeśli tak, to w jakim zakresie i czy np. posługiwał się Pan tą metodą w swojej pracy badawczej?
– Metoda elementów skończonych, według ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, to bardzo precyzyjne narzędzie analizy, które pozwala odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu Tu-154M 101. Czy podziela Pan Przewodniczący tę opinię, a jeśli nie, to dlaczego?
– Metodą elementów skończonych, konkretnie programem LS-Dyna, posłużył się, jak wiadomo, w swoich obliczeniach komputerowych dotyczących katastrofy smoleńskiej prof. Wiesław Binienda, ekspert NASA. Prof. Binienda powiedział, że po każdej katastrofie lotniczej na Zachodzie przeprowadza się wielokrotnie symulacje komputerowe. Jako ekspert komisji ministra Jerzego Millera wypowiadał się Pan w „Naszym Dzienniku”, że nie wierzy w żadne symulacje. Czy nadal tak Pan uważa, a jeśli tak, z jakich merytorycznie powodów, czy np. dlatego, że nie ma w Polsce takich technicznych możliwości?
Przewodniczący Lasek nie odpowiedział na nasze pytania, nie odbierał też naszych telefonów. W sekretariacie PKBWL poradzono nam, by wysłać SMS. Tą drogą zapytaliśmy więc przewodniczącego PKBWL, czy odniesie się do naszych pytań. Maciej Lasek nie odpowiedział i tym razem.
Pytanie do Prof. Zdobysława Goraja:
– Czy na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa istnieje techniczna możliwość przeprowadzenia symulacji komputerowej oraz badań w tunelu aerodynamicznym – pomocnych w odtworzeniu przebiegu destrukcji samolotu Tu-154M 101 w Smoleńsku?
– Jeśli taka możliwość istnieje, czy w Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa podejmowano takie badania, a jeśli nie, to dlaczego?
– Czy jako wybitny naukowiec podziela Pan zdanie m.in. prof. Wiesława Biniendy, eksperta NASA, że metoda elementów skończonych to bardzo precyzyjne narzędzie analizy, które pozwala odtworzyć, jak przebiegała destrukcja samolotu? Czy zdaniem Pana Profesora są w Polsce techniczne możliwości do przeprowadzenia ww. symulacji komputerowej i czy uważa Pan, że taką symulację powinno się w badaniu rozpadu konstrukcji Tu-154M 101 przeprowadzić?
Na nasze pytania nie dostaliśmy odpowiedzi. Zadzwoniliśmy więc do prof. Goraja. W rozmowie telefonicznej profesor powiedział, że nie odpowie na pytani. Jego zdaniem uczelnia jest miejscem badań naukowych, a nie uprawiania polityki, i odesłał nas do rektora Politechniki Warszawskiej. Zapytany, czy metoda elementów skończonych może być pomocna w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy, odpowiedział, że nie będzie wypowiadał się w sprawie katastrofy smoleńskiej . Prosił też, by więcej do niego w tej sprawie nie dzwonić.
http://niezalezna.pl/28919-polscy-eksperci-boja-sie-prawdy-przeczytaj
To tak zachowuja sie polscy naukowcy?, przestraszeni, bojacy sie zabrac glos?, hanba.
@Amstern 3.0
@wiesława
@KaNo
gdyby nie odwazni ludzie o patriotycznych pogladach, tego kraju by juz nie bylo. Bezksztalna, bezideowa masa zawsze tylko sie przyglada zainteresowana napelnianiem wlasnych zolodkow, teraz nazywa to grillowaniem. To ludzie odpowiedzialni biora sprawy kraju w swoje rece a kiedy wiatr historii przyznaje im racje, masa podaza za nimi..
@eska
@pantryjota