Mnie się ten pomysł wydaje naprawdę nie na miejscu
z 2 powodów głównie:
1. Katedra jest nekropolią zamkniętą i muzeum;
2. W krypcie Piłsudskiego nie ma miejsca, bo tylko dla niego to miejsce wygospodarowano i urządzono. Marszałek życzył sobie być pochowany wraz z ziemią
z grobu matki i tak się stało. Żadnych innych życzeń nie miał co do towarzystwa innych osób.
Jesteś głosem wołającego na puszczy, muszę Cię wspomóc, bo mnie się bardzo nie podoba pomysł
pochówku pary prezydenckiej na Wawelu. Jest idiotyczny!
Krypta Piłsudskiego dla niego została urządzona, wymyślona. Leży tam z ziemią z grobu swojej matki
(w urnie), bo tak sobie życzył. Nic nie wiem o tym, żeby w testamencie zapraszał tam państwa Kaczyńskich.
Na Wawelu nie ma już miejsca na żaden nowy pochówek.
To historyczna nekropolia władców Polski i osób najznaczniejszych, wybitnych.
Kardynał Dziwisz postąpił głupio, niestety. On nie ma prawa dysponować katedrą jakby była jego własnością. Jest rzeczą kuriozalną, że ten pomysł podchwycił. Na dodatek podobno wczoraj zmarła Jadwiga Kaczyńska i teraz się obawiam, że Jarosław będzie chciał i ją tam umieścić a z biedą może się tam zmieścić jedna trumna.
Ja sobie tego wszystkiego nie wyobrażam:(
Zgroza.
Najwłaściwsze miejsce to katedra św. Jana w Warszawie. W sumie uważam, że zmarły prezydent to osoba tragiczna. Nie nadawał się na polityka. Ambicja (i miłość) brata przymusiły go do podjęcia roli, o której nie marzył, i której nie umiał dobrze wypełniać. Jest rzeczą oczywistą, że szanse na reelekcję były mizerne. Po prostu nie był lubiany przez większość Polaków.
Oto oryginalna wypowiedź z >>>
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/jaroslaw-kaczynski--nie-mamy-czarcich-ogonow,53723,2
" Newsweek: Chyba w ten sposób przeszliśmy do haków w kampanii wyborczej. Czy PiS wykorzysta aneks do raportu z likwidacji-Wojskowych Służb Informacyjnych, jeśli kandydatem PO zostanie Bronisław Komorowski? Jest on podobno jednym z bohaterów dokumentu stworzonego przez Antoniego Macierewicza.
Jarosław Kaczyński: W sprawie zawartości aneksu nie mogę się wypowiadać, bo to ścisła tajemnica. Nie wiem też, czy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego możliwe jest jego opublikowanie przez prezydenta. Ale jeśli nie, to Komorowskiego i tak kompromituje obrona WSI, które były prostą kontynuacją komunistycznych wojskowych specsłużb. Każdy Polak powinien się zastanowić, zanim zagłosuje na kogoś takiego."
Pilch streścił tę wypowiedź i skwitował:
"Swoją drogą, ilu Polaków po przeczytaniu tego rodzaju przestrogi zagłosuje na Komorowskiego od ręki i bez namysłu? Ja na pewno."
Wyszedł z założenia, że większość ma serdecznie dość insynuacyjnego stylu JarKacza, który w tym wywiadzie
"dał do zrozumienia" i radził:
"Każdy Polak powinien się zastanowić, zanim zagłosuje na kogoś takiego."
Natomiast Pilch również poniekąd radzi tylko coś wręcz przeciwnego:
JarKaczowi wolno a Pilchowi nie?
Pilch wg Pana zwraca się do lemingów a JarKacz do kogo?
Uważam, że pańskie pytanie do respondentów nie jest właściwe dlatego, że inaczej wyrażamy nasz patriotyzm gdy całość Ojczyzny jest zagrożona, gdy jesteśmy w niewoli albo gdy mamy głęboki kryzys i Ojczyzna nasza wymaga wyrzeczeń i ciężkiej pracy dla wspólnego dobra.
Zupełnie inaczej zaś wtedy takie ciężkie dopusty losu nam nie zagrażają. Taki okres mamy teraz i jest to najlepszy okres naszego bytu państwowego od czasu roku 89.
Patriotyzm swój Lech Kaczyńskiego wyraża poprzez dbanie o pamięć i uhonorowanie bohaterów przeszłości, którzy sprawili, że właśnie nastał ten rok 1989. Choć nie wszystkich, nad czym się rozwodzić nie będę.
To się nam podoba ale to jest stanowczo ZA MAŁO!
Społeczeństwo nie składa się z samych bohaterów i jeśli już odwołujemy się do przeszłości to należy też pamiętać o milionach ludzi, którzy na swój sposób również bohatersko trwali w złych czasach i nie dali się złamać, ogłupić, przekabacić, upodlić - wykonywali swoje codzienne obowiązki, by utrzymać rodzinę, wychować dzieci, zachować tradycję, religię, przyzwoitość.
Dzisiaj żyjemy w innym świecie, zdajemy sobie sprawę, że Polska jest zapóźniona w stosunku do tzw. Zachodu i to bardzo. Nasze patriotyczne zadania są zupełnie inne. Pamięć o bohaterach dalej trzeba zachowywać i czcić ale to ZA MAŁO! Teraz musimy pracować nad tym, żeby przynajmniej dorównać cywilizacyjnie temu Zachodowi. Znowu chodzi o ciężką pracę, ten skok cywilizacyjny ale i mentalny. Chcemy przecież być dumni z naszej Ojczyzny, nie mieć kompleksów, czuć się pewnie, czuć własną wartość. Jesteśmy dumni, że wywalczyliśmy niepodległość ale to ZA MAłO!
Osobiście uważam, że najgorsze są nasze zapóźnienia mentalne. Że lata życia w izolacji i podłych warunkach sprawiły, że nam skarlały dusze. Że zapomnieliśmy o 10 przykazaniach, które są uniwersalnym wskaźnikiem kondycji społeczeństwa, mimo że wielu nie zdaje sobie sprawy (na tym Zachodzie), że mają to wdrukowane choć nie chodzą do kościołów takich czy owakich.
Tu, na tym forum widać, że 10 przykazań (lub niektóre z nich) mają w "głębokim poważaniu". Osobiście najbardziej mnie uwiera gdy widzę notki szkalujące, oszczercze, odwołujące się do najgorszych człowieczych przywar. Nieufność, nieżyczliwość, prostactwo, drwiny, przypisywanie złych intencji, doszukiwanie się wrogości na siłę, cynizm itd.
Moim zdaniem zdrowiej i przyjemniej jest gdy zakładać dobrą wolę i intencje. Nawet gdy się człowiek zawiedzie to żółci w sobie mnij hoduje a ta zatruwa przecież swego właściciela od wewnątrz c widać i czuć:(
Piszesz, że "jeżeli potraktować te wybory poważnie" to widzisz dwie możliwości "chyba, że..." i może być trzecia:)
Nie przychodzi Ci do głowy, że każdy członek PO ma rozum i rozważa/kalkuluje wg swego indywidualnego widzimisię?
Ja mogę sobie wyobrazić o wiele więcej możliwości niż trzy.
Ci wszyscy, co się śmieją to może ci, którzy nie traktują tej imprezy poważnie. Czy tak? Wtedy nie ma co robić analiz:) Bo to temat z dziedziny groteski.
Chciałabym przypomnieć Paniom, że mamy się dopiero uczyć debatować (obecnie to kpiny a nie debatowanie), więc powiedzmy sobie, że zacznijmy od zagajania i stwarzania odpowiedniej atmosfery:)
Umieją to robić Anglicy, którzy potrafią na początku spotkania wymieniać rytualne uwagi na temat pogody i to w takim stylu, który nas śmieszy ...ale oni rozmawiają i jak już wytworzy się dobra atmosfera (u nich każdy jest ekspertem od pogody) to wtedy gada się o tym, co ich interesuje.
Pomyślcie przez chwilę w jaki sposób Polacy zaczynają swoje spotkania. U nas wstępna zagrywka to "co słychać" a w odpowiedzi leci spis chorób, nieszczęść, niepowodzeń, wybrzydzań na to czy owo:)
Nawzajem nakręcamy się negatywnie. To jest dopiero idiotyczne!
Jakie by nie były powody, że PO przeprowadziła prawybory albo (jak Pan woli) prewybory czy procedurę wyboru kandydata na prezydenta z pomiędzy 2 najpopularniejszych w partii polityków, i mimo wszelkich niedoskonałości to rzecz przeszła dokonana, która znajdzie naśladowców. A nawet fakt ten będzie
zmuszał innych, by naśladowali.
Lepiej by było gdyby Pan napisał jak Pana zdaniem należało ten proces przeprowadzić, by był doskonały:)
Chyba, że pomysł w ogóle uważa Pan za idiotyczny. Czy dowiem się wówczas jak pańskim zdaniem partie powinny spośród swoich członków wybierać kandydata na prezydenta (państwa, miasta)?
Moim zdaniem Tusk doskonale rozwiązał dylemat polegający na tym, że Sikorski od roku ma w rankingu zaufania do polityków pierwsze miejsce a z drugiej strony Komorowski jako druga osoba w państwie to naturalny kandydat.
Nie chcąc pchać palców między drzwi a chcąc zachować
Sikorskiego w ekipie pozostawił rozstrzygnięcie członkom partii. Wielu z nich nie zagłosowało, bo pewnie było im wszystko jedno który wygra.
Mamy rozstrzygnięcie i mamy zwartą ekipę: prezydent (mam nadzieję, że Komorowski), premier i minister spraw zagranicznych. Ewentualne zgrzyty zostały zminimalizowane. A przy okazji wyszło, że manewr
się udał i wart jest naśladowania (już się mówi o walkach między kandydatami na prezydentów miast, burmistrzów itd.). Stało się to w sposób naturalny
i popchnie do przodu demokrację w Polsce a przecież
my się dopiero uczymy w to grać. A ponieważ się uczymy to drwiny, inwektywy, ośmieszanie itd. nie najlepiej świadczy o pańskim rozumieniu procesu demokratycznego. Niech Pan pomaga a nie wybrzydza,
bo to naprawdę żenujące.
A nie stać Pana na to, żeby Leskiemu przyznać rację
i powiedzieć "żałuję". Czy Pan nie wiem, że przyznać się do błędu to nie dyshonor?
A co do meritum to uważam, że grzech pierworodny popełnił Ludwik Dorn w tym programie Olejnik, w którym nazwał Komorowskiego ratlerkiem (chodziło o upieranie się PO w 2005, by marszałkiem został Komorowski, co było uzgodnione). Ona nie zareagowała.
Potem ten styl stał się obowiązujący.
IDEALNIE byłoby gdyby np. w mieście X partia Y zleciła badanie opinii kogo, zdaniem mieszkańców sympatyzujących z partią Y, widzieliby w roli prezydenta miasta. Następnie członkowie partii X wybraliby spośród tak wyłonionych kandydatów tego jednego i on/ona musiałby/musiałaby zostać zatwierdzona przez władze partii Y jako oficjalna kandydatura.
Problemem byłoby tylko to jakie kryteria przyjąć, by wyłonić kandydatów na kandydatów, bo np. pojawiłyby się 3 osoby z porównywalnym poparciem a za nimi kilka z poparciem jednocyfrowym, więc czy je odrzucić czy dać im szansę (moim zdaniem nie).
ps
Przed rezygnacją Tuska a od momentu jego przegranej w ostatnich wyborach wszystkie media z góry zakładały, że ponownie stanie w te szranki. Od jakiegoś roku czy dawniej próbowano wymusić na nim przyznanie, że będzie ponownie... Z kolei wszystkie sondaże od dawna pokazują, że jest on (wraz z Sikorskim) najpopularniejszym politykiem, darzonym największym zaufaniem. A Komorowski zaraz za nimi.
W tej sytuacji, po jego wycofaniu się z wyścigu, PO nie musi się głowić kogo wystawić, kto ma szansę.
To jest oczywiste, że Sikorski i Komorowski są naturalnymi kandydatami. Sądzę, że Sikorski dlatego właśnie, że od roku jest stale pierwszy w rankingu zaufania. Uważam więc, że publiczna rywalizacja między nimi do bardzo dobry pomysł. I nie mogę zrozumieć wybrzydzania pisowców ... chyba, że oni doskonale rozumieją dobroć pomysłu i ogarniają sytuację ale nie przyznają tego nigdy, bo w PiS taki manewr kojarzy się z ojcobójstwem. Wszak bracia Kaczyńscy od paru lat są w czołówce ale braku zaufania do polityków!
europa.eu/eucalendar/eventpopup.shtml?eventId=1252114
Foreign Affairs Council (Informal)
Date : 05.Mar.2010 To 06.Mar.2010
Where : Cordoba, Spain
Action : Political Meetings
Word exportation
Description
Ministers will discuss topics of great political significance, particularly the
role of the European Union in the Middle East and the prospects for the Peace
Process and relations with the great emerging actors in the international arena,
as well as with the Western Balkans.
Ministers will also spend part of the discussions on the entry into force of the
Lisbon Treaty and the new European Union Common Foreign and Security Policy
instruments, in particular the European External Action Service.
After the working session on 6 March, there will be a joint press conference
with the Spanish Minister for Foreign Affairs and Cooperation, Miguel Ángel
Moratinos, and the High Representative of the Union for Foreign Affairs and
Security Policy, Catherine Ashton.
Mnie ostatnio maksymalnie wkurzył Lis, zapraszający do studia Leppera, bo gorącym "njusem" był wyrok w sprawie seksafery. OBRZYDLISTWO!
I tak to biega i wszyscy dziennikarze w tym uczestniczą - od prawa do lewa.Każdy puszczony bąk (nieważne przez kogo) nadaje się na wałkowanie jego zapachu przez jeden do trzech dni a czasami dłużej:(
ale to nie zmienia faktu, że typowy "pisior" lubi nade wszystko mieć wszystko poukładane, zaszufladkowane tak, by w każdej sytuacji odróżnić wroga od przyjaciela, patriotę od zdrajcy, prawdziwego Polaka od farbowanego lista itd. Taki nie musi czytać gazet, oglądać i słuchć gadających głów itp., bo za latarnię
ma słowo prezesa:) Czyli ukochanego przywódcy stada:)
a większość wpisów wskazuje, że ma się pod tym manewrem kryć jakaś nieczysta zagrywka, złe intencje itp. Nikt (prawie) nie podchodzi do tego bez oglądania się na drugie i trzecie dno:) A przecież ze zdroworozsądkowego punktu widzenia patrząc rzecz jest oczywista! Tusk nie chce być prezydentem a PO ma 2 mocnych kandydatów, których wskazały sondaże wewnątrzpartyjne i zewnętrzne.
Postąpił mądrze odsuwając od siebie decyzję, który z nich... W ten sposób nie dopuści do niesnasek w partii.
Wierzę w to, że obydwaj panowie potrafią zarówno wygrywać jak i przegrywać (z godnością) i wszyscy to zobaczymy:)
Do kompletu fragmenty wywiadu prof. Nowaka z Jarosławem Kaczyńskim, też z Arcanów:
ARCANA nr 81-82 (3-4/2008) Wywiad z Jaroslawem Kaczyńskim przeprowadzony 18 maja 2008 r. w Warszawie przez prof. Andrzeja Nowaka, fragmenty
(...) Dlaczego Pan oddał władzę tak szybko, tak łątwo? Czy konieczne było rozpisanie wcześniejszych wyborów?
- Była to decyzja konieczna. Dwie sprawy Leppera, ta związana z aferą gruntową i ta związana z twz. Seksaferą mogły być powstrzymane tylko wtedy, gdybyśmy stosowali metody całkowicie wykraczające i poza prawo, i poza poczicie przyzwoitości, zupełnie sprzeczne z tym, co glosiliśmy. Po dziś dzień mam głębokie przekonanie, że tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że Janusz kaczmarek został powiadomiony o śledztwie w sprawie gruntowej, co uniemożliwiło jego dokończenie. Jeżeli chodzi o seksaferę , to w momencie kiedy pani Krawczyk złożyła wniosek o ściganie (bo przedtem nie składała), sytuacja stała się skomplikowana. Musiałbym dalej rządzić mając wicepremiera , który z jednej strony jest poważnie podejrzany o uczestniczenie w akcji zmierzającej do wzięcia wielkiej łapówki i jednocześnie o bardzo szpetne czyny o charakterze obyczajowym, które są przestępstwem. Tutaj najważniejsze dla mnie były zasady. Jest taka granica, której nie da się przekroczyć.
(...) Skoro być może to z powodu skrócenia kadencji rządu nie tak wiele się udało zrobić, to ceną za to jest obecnie płacenie również kompromisami moralnymi i zasadami na dużo niższym poziomie możliwości osiągnięcia czegokolwiek w zamian. Przykład Gadzinowskiego , wybranego dzięki reprezentantowi PiS do rady Programowej TVP jest przygnębiający...
- Jeżeli chodzi o seksaferę , to w momencie kiedy pani Krawczyk złożyła wniosek o ściganie (bo przedtem nie składała), sytuacja stała się skomplikowana. Musiałbym dalej rządzić mając wicepremiera , który z jednej strony jest poważnie podejrzany o uczestniczenie w akcji zmierzającej do wzięcia wielkiej łapówki i jednocześnie o bardzo szpetne czyny o charakterze obyczajowym, które są przestępstwem. Tutaj najważniejsze dla mnie były zasady. Jest taka granica, której nie da się przekroczyć. Żeby było jasne. Nic nie wiedziałem o akceptacji kandydatury Gadzinowskiego. Decyzja została podjęta w tym przypadku przez posła Ołdakowskiego, który – nawiasem mówiąc – nie należy do naszej partii.
Jak jest pańska ocena własnych błędów? Kiedy rozmawialiśmy dwa i pół roku temu pytałem o Pana ocenę najlepszych posunięć. Teraz muszę pytać o ocenę własnych błędów po to, żeby z tych błędów wyciągać wnioski. Jakie błędy zostały popełnione, których uniknięcie pozwoliłoby albo odzyskać władzę, albo lepiej ją sprawować?
- Żeby było jasne. Nie było błędem, tylko koniecznością, powołanie Marinkiewicza na premiera, chociaż to się nie sprawdziło.
Ale ja pytam o błędy.
- Zastanawiam się, czy błędem nie było uchylenie się od wyborów w zimie 2006 r. Zdecydowała daleko idąca niepewność co do ich wyniku. Ostrzeżenia, że znaczna częśc naszego elektoratu nie pójdzie głosować, gdyż nie rozumie dlaczego ma czynić to drugi raz w ciągu paru miesięcy, (...) ale może warto było zaryzykować, gdyby wynik był dobry, pewnie jakoś dałbym sobie radę z Marcinkiewiczem. (...) Błędem była nominacja Kaczmarka. Nie było błędem odwołanie Dorna (...). Jest poza możliwościami psychicznymi Ludwika Dorna współpraca z ludźmi, którzy mają pozycję mocniejszą do niego, a on ich nie uznaje.(...) Były też oczywiste błędy w kampanii wyborczej. Np. zgoda na dyskusję z Tuskiem. Ja tego nie chciałem, ale mnie do tego skłoniono. I wyszło jak wyszło. (...) Żeby było jasne. Nie wierzyłem, żebyśmy mogli te wybory wygrać.(...) Bronisław Wildstein był zaprzeczeniem partyjności, zrobił parę dobrych rzeczy, (...) nie był jednak w stanie przyjąć do wiadomości politycznych realiów.(...)
Zmiana decyzji!!! Będzie dobrze.
Jestem pewna, że kardynał posłuchał głosu rozsądku i zrozumiał, że nie wolno dodawać Marszałkowi lokatorów.
Będzie dobrze.
Pozdrawiam
Lech Kaczyńskie nie życzyłby sobie, by go chowano z marszałkiem!!!
Pomysł jest kuriozalny i wręcz idiotyczny!
Pomyślcie przez chwilę i uruchomcie wypobraźnię:
tu macie widok krypty>>>
http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Krypta_Pilsudski_Wawel_2.jpg&filetimestamp=20070511172118
Na pięknej, ozdobnej kracie są herby Polski i Litwy oraz herb rodowy rodu Piłsudskich. Trumna marszałka stoi pośrodku.
I teraz gdzie miałyby stać trumny prezydenta i pani Marii? Po obu stronach marszałka? Prezydent w środku?
Czy nie widzicie niestosowności całego pomysłu?
To jest chore:(
W tej chwili w krypcie są wojewoda krakowski i konserwator zabytków. Co oni wymyślą? Jakie mają wyjście? Przecież już cały świat wie, że na Wawelu!
Oj Dziwisz, dziwisz! Cóżeś Ty narobił. Gdzie był rozum?
Dlaczego Wawel...
Mnie się ten pomysł wydaje naprawdę nie na miejscu
z 2 powodów głównie:
1. Katedra jest nekropolią zamkniętą i muzeum;
2. W krypcie Piłsudskiego nie ma miejsca, bo tylko dla niego to miejsce wygospodarowano i urządzono. Marszałek życzył sobie być pochowany wraz z ziemią
z grobu matki i tak się stało. Żadnych innych życzeń nie miał co do towarzystwa innych osób.
@Tadek
pochówku pary prezydenckiej na Wawelu. Jest idiotyczny!
Krypta Piłsudskiego dla niego została urządzona, wymyślona. Leży tam z ziemią z grobu swojej matki
(w urnie), bo tak sobie życzył. Nic nie wiem o tym, żeby w testamencie zapraszał tam państwa Kaczyńskich.
Na Wawelu nie ma już miejsca na żaden nowy pochówek.
To historyczna nekropolia władców Polski i osób najznaczniejszych, wybitnych.
Kardynał Dziwisz postąpił głupio, niestety. On nie ma prawa dysponować katedrą jakby była jego własnością. Jest rzeczą kuriozalną, że ten pomysł podchwycił. Na dodatek podobno wczoraj zmarła Jadwiga Kaczyńska i teraz się obawiam, że Jarosław będzie chciał i ją tam umieścić a z biedą może się tam zmieścić jedna trumna.
Ja sobie tego wszystkiego nie wyobrażam:(
Zgroza.
Najwłaściwsze miejsce to katedra św. Jana w Warszawie. W sumie uważam, że zmarły prezydent to osoba tragiczna. Nie nadawał się na polityka. Ambicja (i miłość) brata przymusiły go do podjęcia roli, o której nie marzył, i której nie umiał dobrze wypełniać. Jest rzeczą oczywistą, że szanse na reelekcję były mizerne. Po prostu nie był lubiany przez większość Polaków.
Tusk śpiewał "Jeszcze Polska..." - to źle czy dobrze:)
Rozbawiła mnie Pani serdecznie:) "Bardzo marna" katoliczka wytyka premierowi, że się nie przeżegnał:)
Sądzi Pani, że Pan Bóg też mu ma za złe?
:)))))))))))))))))))))
rzekoma manipulacja...
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/jaroslaw-kaczynski--nie-mamy-czarcich-ogonow,53723,2
" Newsweek: Chyba w ten sposób przeszliśmy do haków w kampanii wyborczej. Czy PiS wykorzysta aneks do raportu z likwidacji-Wojskowych Służb Informacyjnych, jeśli kandydatem PO zostanie Bronisław Komorowski? Jest on podobno jednym z bohaterów dokumentu stworzonego przez Antoniego Macierewicza.
Jarosław Kaczyński: W sprawie zawartości aneksu nie mogę się wypowiadać, bo to ścisła tajemnica. Nie wiem też, czy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego możliwe jest jego opublikowanie przez prezydenta. Ale jeśli nie, to Komorowskiego i tak kompromituje obrona WSI, które były prostą kontynuacją komunistycznych wojskowych specsłużb. Każdy Polak powinien się zastanowić, zanim zagłosuje na kogoś takiego."
Pilch streścił tę wypowiedź i skwitował:
"Swoją drogą, ilu Polaków po przeczytaniu tego rodzaju przestrogi zagłosuje na Komorowskiego od ręki i bez namysłu? Ja na pewno."
Wyszedł z założenia, że większość ma serdecznie dość insynuacyjnego stylu JarKacza, który w tym wywiadzie
"dał do zrozumienia" i radził:
"Każdy Polak powinien się zastanowić, zanim zagłosuje na kogoś takiego."
Natomiast Pilch również poniekąd radzi tylko coś wręcz przeciwnego:
JarKaczowi wolno a Pilchowi nie?
Pilch wg Pana zwraca się do lemingów a JarKacz do kogo?
"takim patriotyzmem" dodam od siebie...
Zupełnie inaczej zaś wtedy takie ciężkie dopusty losu nam nie zagrażają. Taki okres mamy teraz i jest to najlepszy okres naszego bytu państwowego od czasu roku 89.
Patriotyzm swój Lech Kaczyńskiego wyraża poprzez dbanie o pamięć i uhonorowanie bohaterów przeszłości, którzy sprawili, że właśnie nastał ten rok 1989. Choć nie wszystkich, nad czym się rozwodzić nie będę.
To się nam podoba ale to jest stanowczo ZA MAŁO!
Społeczeństwo nie składa się z samych bohaterów i jeśli już odwołujemy się do przeszłości to należy też pamiętać o milionach ludzi, którzy na swój sposób również bohatersko trwali w złych czasach i nie dali się złamać, ogłupić, przekabacić, upodlić - wykonywali swoje codzienne obowiązki, by utrzymać rodzinę, wychować dzieci, zachować tradycję, religię, przyzwoitość.
Dzisiaj żyjemy w innym świecie, zdajemy sobie sprawę, że Polska jest zapóźniona w stosunku do tzw. Zachodu i to bardzo. Nasze patriotyczne zadania są zupełnie inne. Pamięć o bohaterach dalej trzeba zachowywać i czcić ale to ZA MAŁO! Teraz musimy pracować nad tym, żeby przynajmniej dorównać cywilizacyjnie temu Zachodowi. Znowu chodzi o ciężką pracę, ten skok cywilizacyjny ale i mentalny. Chcemy przecież być dumni z naszej Ojczyzny, nie mieć kompleksów, czuć się pewnie, czuć własną wartość. Jesteśmy dumni, że wywalczyliśmy niepodległość ale to ZA MAłO!
Osobiście uważam, że najgorsze są nasze zapóźnienia mentalne. Że lata życia w izolacji i podłych warunkach sprawiły, że nam skarlały dusze. Że zapomnieliśmy o 10 przykazaniach, które są uniwersalnym wskaźnikiem kondycji społeczeństwa, mimo że wielu nie zdaje sobie sprawy (na tym Zachodzie), że mają to wdrukowane choć nie chodzą do kościołów takich czy owakich.
Tu, na tym forum widać, że 10 przykazań (lub niektóre z nich) mają w "głębokim poważaniu". Osobiście najbardziej mnie uwiera gdy widzę notki szkalujące, oszczercze, odwołujące się do najgorszych człowieczych przywar. Nieufność, nieżyczliwość, prostactwo, drwiny, przypisywanie złych intencji, doszukiwanie się wrogości na siłę, cynizm itd.
Moim zdaniem zdrowiej i przyjemniej jest gdy zakładać dobrą wolę i intencje. Nawet gdy się człowiek zawiedzie to żółci w sobie mnij hoduje a ta zatruwa przecież swego właściciela od wewnątrz c widać i czuć:(
To smutne.
"Wszyscy się śmieją...
Piszesz, że "jeżeli potraktować te wybory poważnie" to widzisz dwie możliwości "chyba, że..." i może być trzecia:)
Nie przychodzi Ci do głowy, że każdy członek PO ma rozum i rozważa/kalkuluje wg swego indywidualnego widzimisię?
Ja mogę sobie wyobrazić o wiele więcej możliwości niż trzy.
Ci wszyscy, co się śmieją to może ci, którzy nie traktują tej imprezy poważnie. Czy tak? Wtedy nie ma co robić analiz:) Bo to temat z dziedziny groteski.
@basia.basia >>> errata
@Marlenka, Wiesława
Umieją to robić Anglicy, którzy potrafią na początku spotkania wymieniać rytualne uwagi na temat pogody i to w takim stylu, który nas śmieszy ...ale oni rozmawiają i jak już wytworzy się dobra atmosfera (u nich każdy jest ekspertem od pogody) to wtedy gada się o tym, co ich interesuje.
Pomyślcie przez chwilę w jaki sposób Polacy zaczynają swoje spotkania. U nas wstępna zagrywka to "co słychać" a w odpowiedzi leci spis chorób, nieszczęść, niepowodzeń, wybrzydzań na to czy owo:)
Nawzajem nakręcamy się negatywnie. To jest dopiero idiotyczne!
Pozdrawiam:)
Dziwię się Panu...
zmuszał innych, by naśladowali.
Lepiej by było gdyby Pan napisał jak Pana zdaniem należało ten proces przeprowadzić, by był doskonały:)
Chyba, że pomysł w ogóle uważa Pan za idiotyczny. Czy dowiem się wówczas jak pańskim zdaniem partie powinny spośród swoich członków wybierać kandydata na prezydenta (państwa, miasta)?
Moim zdaniem Tusk doskonale rozwiązał dylemat polegający na tym, że Sikorski od roku ma w rankingu zaufania do polityków pierwsze miejsce a z drugiej strony Komorowski jako druga osoba w państwie to naturalny kandydat.
Nie chcąc pchać palców między drzwi a chcąc zachować
Sikorskiego w ekipie pozostawił rozstrzygnięcie członkom partii. Wielu z nich nie zagłosowało, bo pewnie było im wszystko jedno który wygra.
Mamy rozstrzygnięcie i mamy zwartą ekipę: prezydent (mam nadzieję, że Komorowski), premier i minister spraw zagranicznych. Ewentualne zgrzyty zostały zminimalizowane. A przy okazji wyszło, że manewr
się udał i wart jest naśladowania (już się mówi o walkach między kandydatami na prezydentów miast, burmistrzów itd.). Stało się to w sposób naturalny
i popchnie do przodu demokrację w Polsce a przecież
my się dopiero uczymy w to grać. A ponieważ się uczymy to drwiny, inwektywy, ośmieszanie itd. nie najlepiej świadczy o pańskim rozumieniu procesu demokratycznego. Niech Pan pomaga a nie wybrzydza,
bo to naprawdę żenujące.
Sam Pan jest winny!
i powiedzieć "żałuję". Czy Pan nie wiem, że przyznać się do błędu to nie dyshonor?
A co do meritum to uważam, że grzech pierworodny popełnił Ludwik Dorn w tym programie Olejnik, w którym nazwał Komorowskiego ratlerkiem (chodziło o upieranie się PO w 2005, by marszałkiem został Komorowski, co było uzgodnione). Ona nie zareagowała.
Potem ten styl stał się obowiązujący.
Jestem z Panem:)
Jest Pan w towarzystwie dziennikarskim wyjątkiem (niestety) i dlatego Panu nie dadzą programu w "3"
czy tvp a szkoda.
Odpowiadam...
Problemem byłoby tylko to jakie kryteria przyjąć, by wyłonić kandydatów na kandydatów, bo np. pojawiłyby się 3 osoby z porównywalnym poparciem a za nimi kilka z poparciem jednocyfrowym, więc czy je odrzucić czy dać im szansę (moim zdaniem nie).
ps
Przed rezygnacją Tuska a od momentu jego przegranej w ostatnich wyborach wszystkie media z góry zakładały, że ponownie stanie w te szranki. Od jakiegoś roku czy dawniej próbowano wymusić na nim przyznanie, że będzie ponownie... Z kolei wszystkie sondaże od dawna pokazują, że jest on (wraz z Sikorskim) najpopularniejszym politykiem, darzonym największym zaufaniem. A Komorowski zaraz za nimi.
W tej sytuacji, po jego wycofaniu się z wyścigu, PO nie musi się głowić kogo wystawić, kto ma szansę.
To jest oczywiste, że Sikorski i Komorowski są naturalnymi kandydatami. Sądzę, że Sikorski dlatego właśnie, że od roku jest stale pierwszy w rankingu zaufania. Uważam więc, że publiczna rywalizacja między nimi do bardzo dobry pomysł. I nie mogę zrozumieć wybrzydzania pisowców ... chyba, że oni doskonale rozumieją dobroć pomysłu i ogarniają sytuację ale nie przyznają tego nigdy, bo w PiS taki manewr kojarzy się z ojcobójstwem. Wszak bracia Kaczyńscy od paru lat są w czołówce ale braku zaufania do polityków!
Ależ Pan przesadza:) Nieformalne spokanie ministrów SZ UE w Kordowie...
europa.eu/eucalendar/eventpopup.shtml?eventId=1252114
Foreign Affairs Council (Informal)
Date : 05.Mar.2010 To 06.Mar.2010
Where : Cordoba, Spain
Action : Political Meetings
Word exportation
Description
Ministers will discuss topics of great political significance, particularly the
role of the European Union in the Middle East and the prospects for the Peace
Process and relations with the great emerging actors in the international arena,
as well as with the Western Balkans.
Ministers will also spend part of the discussions on the entry into force of the
Lisbon Treaty and the new European Union Common Foreign and Security Policy
instruments, in particular the European External Action Service.
After the working session on 6 March, there will be a joint press conference
with the Spanish Minister for Foreign Affairs and Cooperation, Miguel Ángel
Moratinos, and the High Representative of the Union for Foreign Affairs and
Security Policy, Catherine Ashton.
ps
Cordoba to po polsku Kordowa.
@saligia
Dzięki za ten tekst. Niektórzy wolą nie pamiętać, że ten list do PiS i PO jest faktem, i że Lepper został wicemarszałkiem (ma początek).
Przecież to nie od dziś!
I tak to biega i wszyscy dziennikarze w tym uczestniczą - od prawa do lewa.Każdy puszczony bąk (nieważne przez kogo) nadaje się na wałkowanie jego zapachu przez jeden do trzech dni a czasami dłużej:(
Słowotok Twój poprawia Ci zapewne samopoczucie...
ma słowo prezesa:) Czyli ukochanego przywódcy stada:)
Współczuję
Mnie się idea "prawyborów" bardzo spodobała...
Postąpił mądrze odsuwając od siebie decyzję, który z nich... W ten sposób nie dopuści do niesnasek w partii.
Wierzę w to, że obydwaj panowie potrafią zarówno wygrywać jak i przegrywać (z godnością) i wszyscy to zobaczymy:)
@mr off
ARCANA nr 81-82 (3-4/2008) Wywiad z Jaroslawem Kaczyńskim przeprowadzony 18 maja 2008 r. w Warszawie przez prof. Andrzeja Nowaka, fragmenty
(...) Dlaczego Pan oddał władzę tak szybko, tak łątwo? Czy konieczne było rozpisanie wcześniejszych wyborów?
- Była to decyzja konieczna. Dwie sprawy Leppera, ta związana z aferą gruntową i ta związana z twz. Seksaferą mogły być powstrzymane tylko wtedy, gdybyśmy stosowali metody całkowicie wykraczające i poza prawo, i poza poczicie przyzwoitości, zupełnie sprzeczne z tym, co glosiliśmy. Po dziś dzień mam głębokie przekonanie, że tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że Janusz kaczmarek został powiadomiony o śledztwie w sprawie gruntowej, co uniemożliwiło jego dokończenie. Jeżeli chodzi o seksaferę , to w momencie kiedy pani Krawczyk złożyła wniosek o ściganie (bo przedtem nie składała), sytuacja stała się skomplikowana. Musiałbym dalej rządzić mając wicepremiera , który z jednej strony jest poważnie podejrzany o uczestniczenie w akcji zmierzającej do wzięcia wielkiej łapówki i jednocześnie o bardzo szpetne czyny o charakterze obyczajowym, które są przestępstwem. Tutaj najważniejsze dla mnie były zasady. Jest taka granica, której nie da się przekroczyć.
(...) Skoro być może to z powodu skrócenia kadencji rządu nie tak wiele się udało zrobić, to ceną za to jest obecnie płacenie również kompromisami moralnymi i zasadami na dużo niższym poziomie możliwości osiągnięcia czegokolwiek w zamian. Przykład Gadzinowskiego , wybranego dzięki reprezentantowi PiS do rady Programowej TVP jest przygnębiający...
- Jeżeli chodzi o seksaferę , to w momencie kiedy pani Krawczyk złożyła wniosek o ściganie (bo przedtem nie składała), sytuacja stała się skomplikowana. Musiałbym dalej rządzić mając wicepremiera , który z jednej strony jest poważnie podejrzany o uczestniczenie w akcji zmierzającej do wzięcia wielkiej łapówki i jednocześnie o bardzo szpetne czyny o charakterze obyczajowym, które są przestępstwem. Tutaj najważniejsze dla mnie były zasady. Jest taka granica, której nie da się przekroczyć. Żeby było jasne. Nic nie wiedziałem o akceptacji kandydatury Gadzinowskiego. Decyzja została podjęta w tym przypadku przez posła Ołdakowskiego, który – nawiasem mówiąc – nie należy do naszej partii.
Jak jest pańska ocena własnych błędów? Kiedy rozmawialiśmy dwa i pół roku temu pytałem o Pana ocenę najlepszych posunięć. Teraz muszę pytać o ocenę własnych błędów po to, żeby z tych błędów wyciągać wnioski. Jakie błędy zostały popełnione, których uniknięcie pozwoliłoby albo odzyskać władzę, albo lepiej ją sprawować?
- Żeby było jasne. Nie było błędem, tylko koniecznością, powołanie Marinkiewicza na premiera, chociaż to się nie sprawdziło.
Ale ja pytam o błędy.
- Zastanawiam się, czy błędem nie było uchylenie się od wyborów w zimie 2006 r. Zdecydowała daleko idąca niepewność co do ich wyniku. Ostrzeżenia, że znaczna częśc naszego elektoratu nie pójdzie głosować, gdyż nie rozumie dlaczego ma czynić to drugi raz w ciągu paru miesięcy, (...) ale może warto było zaryzykować, gdyby wynik był dobry, pewnie jakoś dałbym sobie radę z Marcinkiewiczem. (...) Błędem była nominacja Kaczmarka. Nie było błędem odwołanie Dorna (...). Jest poza możliwościami psychicznymi Ludwika Dorna współpraca z ludźmi, którzy mają pozycję mocniejszą do niego, a on ich nie uznaje.(...) Były też oczywiste błędy w kampanii wyborczej. Np. zgoda na dyskusję z Tuskiem. Ja tego nie chciałem, ale mnie do tego skłoniono. I wyszło jak wyszło. (...) Żeby było jasne. Nie wierzyłem, żebyśmy mogli te wybory wygrać.(...) Bronisław Wildstein był zaprzeczeniem partyjności, zrobił parę dobrych rzeczy, (...) nie był jednak w stanie przyjąć do wiadomości politycznych realiów.(...)