Pani Ewa wypowiedziala się również w moim imieniu (i tych wszystkich, którzy od 10.04.2010 czują głęboki wewnętrzny sprzeciw!). Czuję się jej dłużniczką...
Czuję się rozweselona...bo choć we mnie krztyny krwi kresowej nie znajdziesz, to jednak dusza moja kresowa...tak powiadają. Dziękuję za chwilę radości!
Jeszcze raz powtarzam - nie wiemy nic, a to o czym mówią świadkowie, musi być traktowane z wielką ostrożnością, ze wzgl. podanych wyżej.
Nie używam słowa 'atak', piszę o braniu pod lupę ludzi, których sytuacja nie godna jest pozazdroszczenia (wystarczy uruchomić wyobrażnię). Takie jest moje przekonanie i logiczny wniosek ze wszystkich przesłanek zebranych po 10. 04. 2010 (również na tym blogu).
Pozdrawiam.
O tym wlaśnie piszę- muszą odpowiadać pod rygorem odpowiedzialności karnej i mieć zapewnione poczucie bezpieczenstwa...a to nastąpi, gdy zmieni się rząd lub zostanie powołama międzynarodowa komisja...
Piszesz: "rozumiem, że bardziej zależy Pani na obronie "ludzi z KP" niż na prawdzie ustalanej w ramach śledztwa"...to ja pytam - jaka prawda może wynikać z wypowiedzi przerażonych świadków? Ludzie działający pod wpływem strachu (o najbliższych i o siebie) robią i mówią różne rzeczy, ale to nie jest podstawą do wyłuskania z tych wypowiedzi prawdy o zdarzeniu. Nie może być. Można bardzo skrzywdzić te osoby, przypisując ich wypowiedziom domyślne intencje lub zarzucając kłamstwo. My nie wiemy czy kłamali- aby to udowodnić, trzba skonfrontować wielu świadkow i to ,jak napisałam, pod rygorem odpowiedzialności karnej. Będzie to możliwe tylko i wyłącznie wowczas, gdy powstanie międzynarodowa komisją (z programem ochrony świadków).Można jeszcze długo rozpatrywac ich wypowiedzi, jednak dociekania te, nigdy nie będą miały wagi dowodu w sprawie.
Napisałeś:" Uwagę o "rozpracowywaniu" traktuję jako obraźliwą.
Odpowiadam - ujęłam słowo "rozpracowywaniu" w cudzysłów, więc nie ma powodu do obrazy, jak sądzę...
Piszesz: "Jeśli zaś kuriozalnym wydaje się Pani składanie zeznań przez świadka w prokuraturze - to zawsze może Pani zaproponować mniej kuriozalne rozwiązanie." Ja odnoszę się do Twojej rady, by pan MW wyjawił prawdę 'przed prokuraturą lub w liście otwartym do mediów'. Przepraszam, czy myślimy o tej prokuraturza, w kt. pracujący tam prokuratorzy 'strzelają do policzków' , czy o innej??? Przecież wielokrotnie poruszana była kwestia tutaj na blogu, małej wiarygodności prokuratury oraz tego, że może być ona wręcz na usługach zamachowców, więc pomysł, by świadkówie wyjawiali prawdę przed tymi, którzy być może ich szantażują...wydaje się właśnie kuriozalny...o liście do mediow nie wspomnę...
Dalej piszesz:
Być może Pani, broniąc "ludzi z KP" nie będzie się szczególnie martwić tym, iż historia z dwudniowym białoruskim safari (o szczegółach którego do dziś nic nie wiadomo) może być tylko przygotowanym już po tragedii (wspólnie uzgodnionym przez ludzi Sasina) fikcyjnym scenariuszem - ja zaś, gdyby się to potwierdziło, będę to jednak uważał za bardzo poważną sprawę. Szczególnie dla śledztwa i prawdy o tragedii z 10-04.
Nie wiemy nic o tym wyjeżdzie, bo nie ma niczego w sieci???! I stąd przypuszczenie, że to wyjazd fikcyjny??? I za tym idą natępne przypuszczenia i następne...A gdyby nawet dotarli w inny sposób - jak to się ma do sprawstwa 'katastrofy'??? To się staje doprawdy niedorzeczne...Nie sądzisz, że drążenie tej sprawy jest na rękę zamachowcom (bo odciąga uwagę od autentycznych sprawców)? Wiele osób, z którymi rozmawiam, tak właśnie postrzega w tej chwili tzw. śledztwo blogerskie, które zafiksowało się na ludziach poległego prezydenta....Na nich skierowane są reflektory w imię bezkompromisowej walki o prawdę (bez oszczędzania 'naszych'). TYlko w tym wszystkim, na co staram się zwrócić uwagę, nie bierze się pod uwagę jednego faktu- ci ludzi mogą być szantażowani a ich działania i wypowiedzi podporządkowane ochronie życia swojego i swoich bliskich. Dlatego opieranie się na tych wypowiedziach jest bezcelowe i może wręcz utrudniać dojście do prawdy.W mojej ocenie jest to ślepy zaułek.
Obiecałam, iż będę broniła ludzi z KP, rozumiejąc, iż z całą pewnością przeżyli tam koszmar, należy sądzić, że ich życie nadal jest zagrożone (jako świadkow wydarzeń) i trudno wymagać , by bez programu ochrony świadków odważyli się mówić prawdę. Przykre bardzo, że nadal głównie te osoby są 'rozpracowywane'... (może kiedyś pokuszę się i policzę, ile razy były już cytowane i wałkowane zeznania Wierzchowskiego i Sasina.)
W powyższej notce nie ma naprawdę niczego odkrywczego, niczego, co nie byłoby już przedmiotem dociekań autora i komentatorów (czytałam wszystkie bez wyjątku notki i komentarze). Czy można wyciągać daleko idące wnioski z wypowiedzi przerażonych (i być może zastraszonych) świadkow??...(bo należy pamiętać, że są to tylko wypowiedzi a nie zeznania pod rygorem opowiedzialności karnej!). Czy naprawdę warto poświęcać czas na szukanie wroga nie tam, gdzie on się ukrył???? (przypominam, że p.Sasin był rekomendowany w wyborach przez Martę Kaczyńską...a jest to osoba, której jak sądzę, najbardziej zależy na wyjaśnieniu przyczyny śmierci obojga rodzicow).
Piszesz FYMie: "najprościej by było, gdyby(Wierzchowski) złożył zeznania w prokuraturze albo choćby w jakimś liście otwartym do mediów wyznał, jak było." To kuriozalne! Przecież przy obecnym bezprawiu to najlepszy sposób, by narazić siebie i swoich najbliższych na wielkie niebezpieczeństwo!(patrz sprawa Olewnika, zabójstwo gen.Papały i wiele innych niewyjaśnionych zabójstw, za które nikt nie poniósł odpowiedzialności!).
Ejże, sama sobie uprawiam roślinki (właśnie wypucowałam szklarenkę...a tu temp. spadła do -6, cholerka...trzeba poczekać z siewami.."tym ta casem się nie siwo"hi,hi...).
Zauważam jeszcze jedną różnicę pomiędzy Londynem a Warszawą. W Londynie obiadek gotuje się błyskawicznie (na kuch. gazowej), w Wa-wie o wiele dłużej. Kiedyś, za czasow Sld czytałam artykuł o 'wzbogacaniu' gazu azotem (zwiększa się objętość - więcej musimy zużyć by ugotować)...i myślę, że ten proceder trwa...Pozdrawiam!
Myślę, że ostrzeżenie o porwaniu samolotu ukazało się w tym celu, by umożliwić zamachowcom wprowadzenie nietypowych rozwiązań w ostatniej chwili (pod pretekstem bezpieczeństwa lotu), być może również złamania procedur (pewnie są przepisy regulujące sytuacje nadzwyczajne, może zostały tu wykorzystane...ciekawe na jak istotne zmiany takie przepisy pozwalają..).Wydaje się, iż upublicznianie tych dokumentów (ostateczny plan lotu itd), musi być nie na rękę odpowiedzialnym za zamach, gdyż jak ognia unikają tego, by społeczenstwo nie łączyło 'zwyczajnej lotniczej katastrofy' z zagrożeniem porwania samolotu tego dnia ( wiedza o takim zagrożeniu nie jest powszechna, ludzie po 2 latach b. się dziwują gdy o tym słyszą!). Zdaje się, że również w TV tzw. eksperci nie podnosili tego tematu...
Jak słodko oderwać się od rzeczywistości i przenieść do nieodległych czasow, gdy wierzyliśmy jeszcze, iż może być świetnie...Tragedia smoleńska jakoś to wszystko zrujnowała, doszczętnie nas zgnębiła- zauważam taki stan nie tylko u siebie, lecz wszędzie wokół...Z przyjemnością wysłuchałam...zwłaszcza Faust Gunoda przewspaniały!
A co do zabawnej historyjki (' Malgorzato, przeklinam Cię..'), zaliczyłam całkiem podobną, w czasach licealnych. Na lekcji j.rosyjskiego, delektowałyśmy się z przyjaciołką 'Kubusiem Puchtkiem'(trzymanym pokątnie- pod ławką). P.prof. rusycysta, chodząc wzdłuż klasy w te i z powrotem , sączył opowieść w j.rosyjskim, gdy raptem zatrzymał sie gwałtownie w bliskim sąsiedztwie naszej ławki i do uszu naszych dotarł natrętny rozkaz "atdaj mienia eto"...Niewiele myśląc, spłoszone wstałyśmy i przekazałyśmy p.prof. 'Kubusia Puchatka'...przy nieziemskich salwach śmiechu całej klasy...oraz p.prof. (bo nie muszę dodawac, iż wydany 'rozkaz' dotyczył bohatera ros. opowiastki..). Pozdrawiam serdecznie.
Popełnia Pani wielki błąd skupiając się na własnych odczuciach i emocjach!! Wszystkie siły proszę skupić na wspieraniu ZP, jedynego 'ciała', mającego szansę na dotarcie do prawdy.Przytaczała Pani rady własnego ojca, więc ja przytoczę rady mojego. Mój tatko nauczał nas, iż w sytuacji zagrożenia, należy skupić wszystkie siły (ciała i umysłu) na sprawach najistotniejszych, a odrzucić to, co mniej ważne w danym momencie. Proszę sobie odpwiedzieć na pytanie- czy podważanie wiarygodności p.AM i ZP jest tym najważniejszym, co można uczynić w kestii dochodzenia do prawdy???
Spoko!!! I jeszcze raz spoko!!! Damy radę!!! W tej chwili wszyscyśmy przewrażliwieni...i powiem Ci, że niebezpodstawnie. Tyle zdrad w krótkim czasie....Bądżmy wyrozumiali...w końcu...czym jest nasze rozgoryczenie, wobec tych wszystkich okrucieństw, których dzien w dzień doświadczamy(od 10.o4. 2010)
Już dawno zawiesiłam na kołku moją "mojość', stawiając na piedestale tylko to, co z całą pewnością służy sprawie. Tylko tak można wybrnąć z tej pułapki.
Autor
Autor
Świetne!!!
Serdeczne dzięki!
@piko
Nie używam słowa 'atak', piszę o braniu pod lupę ludzi, których sytuacja nie godna jest pozazdroszczenia (wystarczy uruchomić wyobrażnię). Takie jest moje przekonanie i logiczny wniosek ze wszystkich przesłanek zebranych po 10. 04. 2010 (również na tym blogu).
Pozdrawiam.
@WeGaNaR
@Free Your Mind
@Free Your Mind
Napisałeś:" Uwagę o "rozpracowywaniu" traktuję jako obraźliwą.
Odpowiadam - ujęłam słowo "rozpracowywaniu" w cudzysłów, więc nie ma powodu do obrazy, jak sądzę...
Piszesz: "Jeśli zaś kuriozalnym wydaje się Pani składanie zeznań przez świadka w prokuraturze - to zawsze może Pani zaproponować mniej kuriozalne rozwiązanie." Ja odnoszę się do Twojej rady, by pan MW wyjawił prawdę 'przed prokuraturą lub w liście otwartym do mediów'. Przepraszam, czy myślimy o tej prokuraturza, w kt. pracujący tam prokuratorzy 'strzelają do policzków' , czy o innej??? Przecież wielokrotnie poruszana była kwestia tutaj na blogu, małej wiarygodności prokuratury oraz tego, że może być ona wręcz na usługach zamachowców, więc pomysł, by świadkówie wyjawiali prawdę przed tymi, którzy być może ich szantażują...wydaje się właśnie kuriozalny...o liście do mediow nie wspomnę...
Dalej piszesz:
Być może Pani, broniąc "ludzi z KP" nie będzie się szczególnie martwić tym, iż historia z dwudniowym białoruskim safari (o szczegółach którego do dziś nic nie wiadomo) może być tylko przygotowanym już po tragedii (wspólnie uzgodnionym przez ludzi Sasina) fikcyjnym scenariuszem - ja zaś, gdyby się to potwierdziło, będę to jednak uważał za bardzo poważną sprawę. Szczególnie dla śledztwa i prawdy o tragedii z 10-04.
Nie wiemy nic o tym wyjeżdzie, bo nie ma niczego w sieci???! I stąd przypuszczenie, że to wyjazd fikcyjny??? I za tym idą natępne przypuszczenia i następne...A gdyby nawet dotarli w inny sposób - jak to się ma do sprawstwa 'katastrofy'??? To się staje doprawdy niedorzeczne...Nie sądzisz, że drążenie tej sprawy jest na rękę zamachowcom (bo odciąga uwagę od autentycznych sprawców)? Wiele osób, z którymi rozmawiam, tak właśnie postrzega w tej chwili tzw. śledztwo blogerskie, które zafiksowało się na ludziach poległego prezydenta....Na nich skierowane są reflektory w imię bezkompromisowej walki o prawdę (bez oszczędzania 'naszych'). TYlko w tym wszystkim, na co staram się zwrócić uwagę, nie bierze się pod uwagę jednego faktu- ci ludzi mogą być szantażowani a ich działania i wypowiedzi podporządkowane ochronie życia swojego i swoich bliskich. Dlatego opieranie się na tych wypowiedziach jest bezcelowe i może wręcz utrudniać dojście do prawdy.W mojej ocenie jest to ślepy zaułek.
FYMie
Obiecałam, iż będę broniła ludzi z KP, rozumiejąc, iż z całą pewnością przeżyli tam koszmar, należy sądzić, że ich życie nadal jest zagrożone (jako świadkow wydarzeń) i trudno wymagać , by bez programu ochrony świadków odważyli się mówić prawdę. Przykre bardzo, że nadal głównie te osoby są 'rozpracowywane'... (może kiedyś pokuszę się i policzę, ile razy były już cytowane i wałkowane zeznania Wierzchowskiego i Sasina.)
W powyższej notce nie ma naprawdę niczego odkrywczego, niczego, co nie byłoby już przedmiotem dociekań autora i komentatorów (czytałam wszystkie bez wyjątku notki i komentarze). Czy można wyciągać daleko idące wnioski z wypowiedzi przerażonych (i być może zastraszonych) świadkow??...(bo należy pamiętać, że są to tylko wypowiedzi a nie zeznania pod rygorem opowiedzialności karnej!). Czy naprawdę warto poświęcać czas na szukanie wroga nie tam, gdzie on się ukrył???? (przypominam, że p.Sasin był rekomendowany w wyborach przez Martę Kaczyńską...a jest to osoba, której jak sądzę, najbardziej zależy na wyjaśnieniu przyczyny śmierci obojga rodzicow).
Piszesz FYMie: "najprościej by było, gdyby(Wierzchowski) złożył zeznania w prokuraturze albo choćby w jakimś liście otwartym do mediów wyznał, jak było." To kuriozalne! Przecież przy obecnym bezprawiu to najlepszy sposób, by narazić siebie i swoich najbliższych na wielkie niebezpieczeństwo!(patrz sprawa Olewnika, zabójstwo gen.Papały i wiele innych niewyjaśnionych zabójstw, za które nikt nie poniósł odpowiedzialności!).
@ironiczny anglosas
@ironiczny anglosas
Wielkie nieba!...dobrze żem wegetarianką
Rolexie!
Wielkie dzięki!!!
A co do zabawnej historyjki (' Malgorzato, przeklinam Cię..'), zaliczyłam całkiem podobną, w czasach licealnych. Na lekcji j.rosyjskiego, delektowałyśmy się z przyjaciołką 'Kubusiem Puchtkiem'(trzymanym pokątnie- pod ławką). P.prof. rusycysta, chodząc wzdłuż klasy w te i z powrotem , sączył opowieść w j.rosyjskim, gdy raptem zatrzymał sie gwałtownie w bliskim sąsiedztwie naszej ławki i do uszu naszych dotarł natrętny rozkaz "atdaj mienia eto"...Niewiele myśląc, spłoszone wstałyśmy i przekazałyśmy p.prof. 'Kubusia Puchatka'...przy nieziemskich salwach śmiechu całej klasy...oraz p.prof. (bo nie muszę dodawac, iż wydany 'rozkaz' dotyczył bohatera ros. opowiastki..). Pozdrawiam serdecznie.
@Rolex
http://www.youtube.com/watch?v=au4BWzfgjLY&feature=player_embedded#!
@MMariola
@MMariola
@MMariola
@MMariola
@Rolex
Już dawno zawiesiłam na kołku moją "mojość', stawiając na piedestale tylko to, co z całą pewnością służy sprawie. Tylko tak można wybrnąć z tej pułapki.