yodajedi

komentarze użytkownika

  • 18.04.2010 19:59

    Punkt krytyczny !

    Sniadek ?
    Rzeczywiście w dzisiejszej mowie pożegnalnej w Krakowie wypadł wyśmienicie, szczególnie na tle nijakiego bez wyrazu Komorowskiego. Przedstawił sie w tym jako człowiek z charyzmą, który potrafi poderwać tłumy, stad pewnie te duże brawa tłumu na zewnątrz.

    Jednak jest jeszcze jedna, b. ciekawa kandydatura, to prof. Gilowska, dodatkowo, gdyby jej sie udało połaczyć elementy solidarnego panstwa ze zdrowym rynkiem - byłoby idealnie.
    Ma też niemałą charyzmę, plus wiedzę, dodatkowo jest kobietą, co powodowałoby ocieplenie wizerunku tez PiS-u, gdyby ją poparł. Co najważniejsze spowodowałaby znaczące taż odebranie, głosów zwolenników kandydata PO - najsilniejszego konkurenta.

    Zbigniew Ziobro kandydat bardzo medialny i charyzmatyczny, wygrywałby zapewnie w róznych debatach medialnych, jednak minusem jego jest małe doświadczenie i duża liczba przeciwników nie do przeciągniecia, ze strony zwolennikow zarówno PO i "Lewicy".

    Jarosław Kaczynski, zapewne okoliczności i wytworzona atmosfera by mu sprzyjała, jest politykiem najwyższej próby, nieraz trochę za mało przywiązujący uwagę do wizerunku.
    Jednak kandydowanie byłoby bardzo niezręczne ze względu na sytuację w jakiej się znalazł, w przypadku przegranej symbolika uderzałaby bardzo mocno w PiS, w przypadku wygranej, nie miałby kto stanać na czele PiS-u jednocząc i łacząc to środowisko.

    Podsumowując, obecna sytuacja, atmosfera sprzyja PiS-owi, jednak równocześnie został on poważnie osłabiony personalnie, zdobycie prezydentury przez jego kandydata ma niezwykle duży ciężar gatunkowy w tej sytuacji politycznej.
    RAFAŁ ZIEMKIEWICZ: A może przewodniczący "Solidarności"?
  • 11.04.2010 09:51

    Wątpliwości

    Słucham wypowiedzi w mediach, czytam w necie, by dowiedzieć się czegoś więcej.
    Własnie jeden z dziennikarzy powiedział, że jeden z JAKów zepsuł się na polskim lotnisku i musieli skorzystać z drugiego JAKa i nim dolecieli do Smoleńska i wylądowali na tym lotnisku przed TU-154.
    Z kolei były pilot T-154 powiedział w TVN24, że wg. jego wiadomości ten samolot dostał ostrzeżenie o trudnych warunkach na lotnisku, lecz nie było kategorycznego zakazu lądowania i decyzja należała do kapitana, który z góry ocenia, czy można wyladować.
    Powiedział dodatkowo, że wg. znanych mu wiadomości prezydencki samolot nie próbował czterokrotnie podchodzić do ladowania, lecz za pierwszym razem próbowali ladować z podchodząc do lądowania z dziwnie przechylony na bok.
    Czyli wychodzi na to, że Rosjanie mijają się z prawdą ???

    Na miejscu wypadku słuzby rosyjskie rekwirowały materiały dziennikarzom ?
    Właśnie podjeto decyzję w Rosji, że ma być emitowany film "Katyń" w kanale o dużej oglądalności.
    Czyżby była tam celowa niechęć pomocy polskim pilotom celem skłonienia ich, by wyladowali na odległych lotnistach, aby zakłócić udział w uroczystościach niechętnego im polityka (daleki dojazd spowodowałby, że nie zdązyliby na uroczystości) ?
    Teraz przez te gierki, bo stała się tragedia i tamte władze mają wyrzuty sumienia ???
    Czy to tylko spekulacja ?
    UFKA: Nerwy na wierzchu
  • 11.04.2010 02:57

    Nie dające spokoju pytania

    Jak się nie mylę(?) kilkadziesiat minut wcześniej na tym lotnisku wylądował samolot z dziennikarzami JAK , o czym cisza trochę w mediach. Czyli możliwe było bezpieczne wylądowanie ? I jeszcze ten samolot, który się rozbił, podczas lądowania podchodził przechylony na jeden bok na tak niskiej wysokości?
    Rosjanie, a za nimi niektóre media zdają się sugerować, że to jakoby wina załogi, która zdecydowała się lądować pomimo trudnych warunków , przecież jeszcze nie zbadali np. czarnych skrzynek i innych elementów ?
    UFKA: Nerwy na wierzchu
  • 10.04.2010 15:08

    Tusk boi się skorzystać z samolotu ?!

    Właśnie media podały, że zrezygnował ze skorzystania z samolotu i od Sopotu przedzierał się przez polskie drogi, pomimo iż samolotem byłoby szybciej i sprawniej oraz wymaga tego bezprecedensowa nagląca sytuacja ?

    Do Smolenska na miejsce katastrofy jak podały media premier Tusk leci wynajętym (?) samolotem ???
    ŁUKASZ WARZECHA: To jest naprawdę. Niestety.
  • 10.04.2010 13:01

    Tusk boi się skorzystać z samolotu ?!

    Właśnie media podały, że zrezygnował ze skorzystania z samolotu i od Sopotu przedziera się przez polskie drogi, pomimo, iż samolotem byłoby szybciej i sprawniej oraz wymaga tego bezprecedensowa nagląca sytuacja ?
    UFKA: Boże!!!!!!! Samolot prezydencki się rozbił!
  • 10.04.2010 11:47

    RZECZYWISTOŚĆ JEST PODWÓJNIE OKRUTNA !

    RIP*

    Nie wiem, czy los tak chciał, czy ktoś ?
    Tak sie składa, że beneficjentem tego nieszczęsnego zdarzenia jest PO i Komorowski ?!

    Komorowski zostaje pełniącym obowiązki prezydenta !
    Ma on wg. Konstytucji do 90 dni rozpisać nowe przedterminowe wybory prezydenckie !
    Prezes NBP - propozycję przedstawia prezydent, szefa wybiera większość sejmowa !
    IPN - szefa jego wybiera wiekszość sejmowa !
    Rzecznik Praw Obywatelskich - wybiera wiekszość sejmowa !
    Szefowie Wojska Polskiego - wybiera Minister Obrony Narodowej z udziałem prezydenta !

    Opozycja rozbita stratami personalnymi i tragedią !

    PO obejmuje bezwględną pełnię władzy w państwie !!!
    UFKA: Boże!!!!!!! Samolot prezydencki się rozbił!
  • 09.04.2010 00:08

    @ Autor

    Odnosze wrażenie, że jednak Pan na początku założył sobie by za wszelką cenę rozbić dotychczasowe konserwatywne przekonania i uwolnić od nich persony, abstrahując od tego w jakim stopniu one sa słuszne, by nie było żadnych, kłócących się z ideą równouprawnienia, sugerując, że to jest jakoby pozytywne zjawisko likwidujące ograniczenia (?).
    A może te ograniczenia jednak istnieją (to, że kobieta rodzi dzieci i budzą się pewne mocne instynkty też jest barierą, ograniczeniem, mężczyźni statyst, krócej żyja) ?
    Czyli, chce Pan przekreślić wiedzę wyrosłą z dużego dotychczasowego bagażu doświadczeń, na rzecz jakiś nowych niepewnych przeświadczeń, popartych paroma niepewnymi badaniami, które nie przeszły jeszcze żadnych poważnych cezur i jutro mogą okazac się chybione, jak wiele publikowanych nawet w najbardziej prestiżowych pismach ?

    "Badania mozgowe uczynily wiecej zlego niz dobrego w tej kwestii. Zanegowaly je nowe dane, ktore od kilku lat sa publikowane w PNAS, Science - jest takich badan kilkanascie - na ogol ukazuja one, ze roznice pomiedzy dziewczetami a chlopcami zaleza od roznych czynnikow srodowiskowych - silny wplyw ma podzielanie sterotypow"

    Jednakże przewaga bezpośrednich badań empirycznych, materialnych jest bezdyskusyjna nad badaniani pośrednimi, na które może wpływac jeszcze szereg nieuchwytnych i nieoszacowanych czynników, przetwarzając dodatkowo je przez statystykę.


    "badania mozgowe byly bldene, gdyz obserwowano jakies roznice i wyjasniano je w budowie mozgu - ale tak mozna wyjasniac wszystko - po prostu dziewczeta i chlopcy roznia sie w budowie i kazdy czytelnik pewnie to juz empirycznie sprawdzil - roznice pomiedzy plciami sa, ale nie w tych domenach, o ktorych pisze"

    Skoro różnice w budowie anatomicznej innych czesci ciała powodują, że kobieta i męzczyzna
    uzyskują różne cechy, to prawdopodobnie różnice w budowie mózgu między płciami, który odpowiada m. in. procesy umysłowe, analogicznie będą powodować róznice w procesach myślowych? No, chyba, że założymy, ze te procesy nie dzieją sie w biologicznym mózgu, tylko gdzieś w jakimś nieokreślonym, nieodkrytym ośrodku, lub w rzeczywistości transcendentalnej - emipryczne badania zdają sie tego nie potwierdzac, a poruszamy sie w obrębie nauki...

    "Celem tej notki bylo podwazenie pewnych przekonan - ukazaniu, ze byc moze sa mitem"

    Najwidoczniej ten cel zdominował pozostałe...


    'Aby sprawy nie uczynic tak latwej jak sie wydaje dodam jeszcze jedno - otoz badania, o ktorych pisze sa korelacyjne - wiec tak naprawde moze jest jeszcze jakis trzeci czynnik, ktory determinuje te zaleznosci (wcale nie podzielanie sterotypu)"

    To jednak do końca nie wpisują się w feministyną reinterpretację ...?
    Skoro są takie niejednoznaczne, to tym bardziej niepewny grunt z redefiniującymi wnioskami ?
    Przypomniał mi się tu w tym przypadku problem z tzw. zimną fuzją jąder deuteru, gdzie cały glob obieg news, że już koniec z kłopotami energetycznymi - rozwiązano problem i tu oparto się na empirycznych badaniech bezpośrednich, co okazało się niepoprawną interpretacją.
    NORBERT MALISZEWSKI: Tylko Chińczycy mają silniejsze ukryte stereotypy płci
  • 08.04.2010 00:20

    @

    No i nasz gospodarz najwyrażniej umknał z "placu boju", gdy trzeba było się wypowiedzieć ad meritum.
    Otóż nie jest to takie proste, że wystarczy pod określoną ideologię zdefiniować w tej nomeklaturze otoczenie, podeprzeć się jakimś lużnym badaniem dowodząc w ten sposób tak zidentyfikowane założenia. Pole do popisu tym większe, ze przedmiot mocno niewymierny, choć prawa natury z których wynika ten porządek nauki jednakże wydają się dawac inny wynik, idący w poprzek terażniejszym potrzebom, czasowym modom i ideologiom.
    Praktyka życiowa też wydaje się tego nie potwierdzać.

    Przyklad praktyczny: mój krewny jest profesorem berwederskim, zajmuje sie tematyką zwiazaną z ukladami elektonicznymi i programami sterującymi, prowadzi zajęcia m. in. na politechnice, na kierunkach takich jak elektonika i telekomunikacja, czy informatyka.
    Na owych kierunkach na ponad sto osób zdarza się dosłownie parę dziewczym (na informatyce trochę więcej).
    Gdy przychodzi do egzaminu to bardzo często te studenki są świetnie (pracowicie) przygotowane z wiedzy teoretycznej, nierzadko w przeciwieństwie do niektorych swoich kolegów studentów. Jednakże ma on w zwyczaju weryfikować tą wiedzę z zastosowaniem do zadan, problemów i często wymyśla z tego zakresu zadania do rozwiazania, program do napisania, których nie było na zajęciach. Wtedy właśnie często te dobrze przygotowane studentki po prostu nie potrafią sobie z tym dać radę, a ci nie do końca przygotowani koledzy nierzadko odnajdują sie na tym polu doskonale. Oczywiście zawyża tym studentkom oceny, bo wie ile ich to pracy kosztowało. Ale z tego co mi powiedział, to właśnie o ironio ci nie do końca przygotowani koledzy powinni mieć de facto wyższą oceną, chociaż zdecydowanie mniej się przyłożyli do przedmiotu, bo ta umiejętność jest nadrzędna w tym zawodzie.
    Póżniej nic dziwnego, że po studiach bardzo często ci inzynierowie- kobiety trafiają na mało odpowiedzialne "statyczne" stanowiska do biur, a koledzy zajmują się zadaniami problemowymi wiążacymi się z większym wynagrodzeniem.

    A już największym głupstwem w erze komputerów, było w ramach tzw. reformy oświaty zlikwidowanie obowiazkowej matury z matematyki (znowu załozenia ideologiczne), przenajmniej w stopniu podstawowym, a teraz narzekanie, że mało osób studiuje kierunki ścisłe, techniczne.
    Tak to jest jak rządzi ideologia, zamiast nawet najzwyczajniej w świecie, zdrowego rozsądku.
    NORBERT MALISZEWSKI: Tylko Chińczycy mają silniejsze ukryte stereotypy płci
  • 06.04.2010 22:28

    Ależ Pan opowiada herezje rodem z tzw. gender studies - feministyczno-postmodernistycznej reinterpretacji nauki ..

    i to jeszcze przedstwia tę ideologię jak fakty naukowe !?

    "Inny podobny problem, to mały odsetek kobiet studiujących nauki ścisłe.
    Do tego worka można również wrzucić małą reprezentację kobiet w polityce.
    To nieprawda, iż mężczyźni mają większy potencjał niż kobiety, uwarunkowany genetycznie, do studiowania matematyki, fizyki, etc., robienia kariery w nauce, czy polityce. Wyniki wielu badań ukazują, iż reprezentacja kobiet w tych sferach zależy od stereotypów płci. Im są one silniejsze, tym mniejsza reprezentacja (i vice versa). Stereotypy działają jak samospełniające się proroctwo - jeśli dziewczęta są gorszymi inżynierami, matematykami, politykami, to nie warto się tym zajmować (inaczej chłopców i dziewczęta traktują nauczyciele, partie, etc.)."
    "teraz dziewczeta sa faktycznie gorsze w przedmiotach scislych, ale wynika to z ich przekonan, stereotypow a nie uwarunkowan genetycznych -
    jesli mamy za malo inzynierow i slaba klase polityczna, to warto zmieniac te sterotypy"

    Dziewczeta na traktory, do hut i kopalń, męzczyźni do opiekuństwa, pielęgniarstwa, szydełkowania, etc..
    Odrzućmy stereotypwe np. prawa Newtona, a Kopernik była kobietą...

    Właśnie to radykalne szaleństwo dwudziestoletnie powoli mija na uniwersytetach amerykanskich (którego radykalna forma została "obśmiana"), ale Polska jak zwykle jest opóżniona, więc na UW jak widać w pełnym rozkwicie: gender studies.
    Te teorie zdeterminowane ideologią nie są nowe, tylko w zalezności od mody, słabna lub nasilają się, jednak z własciwą nauką nie mają najczęściej nic współnego.
    Rozróżnienie między płcią biologiczną (sex) a kulturową (gender) miało u swych podstaw błędne twierdzenie Simone de Beauvoir, że człowiek „staje się kobietą", w książce Druga płeć (1949), która otwiera feminizm kulturowy, czyli „drugą falę feminizmu", przekonywała, że tzw. kobiecość to kulturowy konstrukt. Wedle tych koncepcji płeć biologiczna zasadza się na różnicach cech organów płciowych i innych atrybutów anatomicznych, chromosomów i hormonów płciowych. Twierdzenia nauki mówiące np. o różnicach psychicznych, społecznych jako o głębszych determinantach biologicznych płci mózgu traktowane były często z niechęcią lub wrogością. Zasadnicze atrybuty, postawy, role i zachowania przypisywane płciom wedle tych koncepcji przynależą do tworu czysto kulturowego.

    Oczywiście do pewnego momemtu mozna sie zgodzić, że w jakimś tam stopniu na pewne zachowania wpłynęły uwarunkowania kulturowe, ale to jest tylko dość słaby determinant.
    Przykładowo możemy pewnymi "naciskami" kulturowo-obyczajowymi spowodować, że kobiety będą sie garnęły do np. formuły 1 i do jakiegość stopnia sie do tego wyćwiczą, jednakże statystyczny mężczyżna będąc poddany takim samym uwarunkowaniom zazwyczaj bedzie lepszy, bo wynika to z jego płci mózgu (lepsza koordynacja ruchowo-przestrzenna, szybszy refleks) oraz z budowy samego ciała. Tego własnie nie chca przyjac do wiadomości ci ideolodzy sprowadzający wszystko do poprawnościowej równości wbrew oczywistym faktom, co rekompensują dorabianiem odpowiedniej ideologii opartej na pseudo nauce.
    Otóż podstawowym determinantem jest płeć mózgu, która wynika m. in. z dowiedzionych różnic w jego budowie, a więc i różnych uwarunkowań z tego wynikających, analogicznie jak inne rożnice anatomiczne kobiet i mężczyzn.

    Mózg męski i mózg kobiecy (lokalizacja ośrodków i konsekwencje z tego wynikające)

    Funkcja Lokalizacja

    Język (gramatyka, ortografia itp.) M: przód i tył lewej półkuli
    K: przód lewej półkuli


    Słownictwo, definiowanie pojęć M: przód i tył lewej półkuli
    K: przód i tył obu półkuli

    Postrzeganie wzrokowo-przestrzenne M: prawa półkula
    K: obie półkule

    Emocje M: prawa półkula
    K: obie półkule


    Zarysowanie istotnych różnic pomiędzy kobietą i mężczyzną :
    Kobieta:
    lepszy słuch
    bardziej konwencjonalne słownictwo
    mają lepszą pamięć wzrokową
    potrafią zapamiętać więcej informacji przypadkowych i nieistotnych
    wolą problemy praktyczne i konkretne zadania
    wyczulone na wszystkie bodźce zmysłowe
    lepsza pamięć
    sprytniejsze, dokładniejsze
    zdolne do współczucia, cierpliwości i schludności
    przystosowane do otrzymywania szerszego zasobu informacji zmysłowych, do ich łączenia, kojarzenia, dostrzegania relacji między nimi
    nadnaturalna "intuicja" kobiet -> są lepiej wyposażone do postrzegania zjawisk, na które mężczyźni są ślepi i głusi np. odbierają istotne subtelności na podstawie tonu głosu lub intensywności wyrazu
    lepiej rozpoznają charakter
    Mężczyzna:
    gorszy słuch
    swobodne słownictwo
    lepsze wyczucie perspektywy
    myślą abstrakcyjnie, ogólnie, teoretycznie
    zapamiętują informacje, które tworzą spójną formę lub mają jakieś konkretne znaczenie
    posiadają wyobraźnie przestrzenną
    lepsza koordynacja "ręka - oko" potrzebna w grach zespołowych; np. orientacja na mapie, budowa domu z klocków na podstawie dwuwymiarowego planu
    agresywni, lubią współzawodnictwo, odznaczają się większą pewnością siebie, wiarą i liczeniem na własne siły
    Dzięki tym różnicom mężczyźni i kobiety uzupełniają się nawzajem, te odmienności powodują, że "lgniemy" do siebie
    Oczywiście przedstawiłem taki statystyczny wzorzec podstawowy, model poglądowy, pewne wpływy srodowiska, nieregularności genetycznej będa powodować, ze pewne cechy mogą odbiegać od tego modelu, co nie przekreśla tych determinujący wypływających uwarunkowań,

    Już badania Havellocka Ellisa sugerują, że kobiety mają wyraźną przewagę nad mężczyznami, jeśli chodzi o spryt, pamięć, umiejętność udawania, zdolność do współczucia, cierpliwość i schludność. Stwierdził on, że prace naukowe kobiet są dokładniejsze, ale brakuje im polotu, samodzielności, szerszego spojrzenia (?!), a jeżeli już trafi się kobiecy geniusz, jak np. Maria Skłodowska-Curie, to największe osiągnięcia ma w chwili związania się z odpowiednim mężczyzną. Według Ellisa wynika to i z tego, że kobiety instynktownie nie lubią procesu analizy, gdyż mógłby on zniszczyć sferę emocjonalną, która kieruje ich czynami i najbardziej do nich przemawia.

    Jeśli chodzi o wyobraźnię przestrzenną, którą naukowcy określają jako zdolność do wizualizacji przedmiotów w wyobraźni, podobno kobiety są gorsze w tej dziedzinie niż mężczyźni. Panowie znacznie lepiej posługują się przedmiotami trójwymiarowymi lub rysunkami. Ujawnia to m.in. test polegający na umiejętności złożenia trójwymiarowego urządzenia mechanicznego w określonym czasie. Tylko 1/4 kobiet potrafi to zadanie wykonać lepiej niż przeciętny mężczyzna, a na szczycie skali zdolności technicznych znajduje się 2 razy więcej mężczyzn niż kobiet.

    Już od dziecka chłopcy prześcigają dziewczynki w matematyce. Nawet wyjątkowo uzdolnionej dziewczynce daleko do wybijającego się w tej dziedzinie chłopca. Ponadto na każdą wybitnie uzdolnioną matematycznie dziewczynkę przypada ponad 13 równie uzdolnionych chłopców.

    Chłopcy lepiej od dziewczyn grają w piłkę czy budują domy z klocków. Mają lepszą koordynację ręka-oko. Potrafią w wyobraźni "zobaczyć" budowę, bieg piłki, kąt nachylenia powierzchni wody w naczyniu, gdy je przechylają w różne strony itp. Ponieważ są lepszymi matematykami i strategami, dlatego też lepiej od kobiet grają w szachy, dowodzą armią, opracowują plany bitew itd.

    Lepiej również czytają mapę, co wynika z powyżej omówionych zdolności. Mają wyczucie przestrzenne, więc szybciej radzą sobie z przełożeniem rysunku na obiekty rzeczywiste. Mają także zdecydowanie lepsze wyczucie perspektywy.

    Także panie Maliszewski taka jest natura człowieka i nic tu nie poradzą żadne nawet najszczytniejsze ideologie i poprawnościowe widzenie, faktów się nie zmieni, ani nie zagada.
    Stąd też w naukach ścisłych na najwyższym poziomie zawsze będą lepsi męższyżni, oczywiscie to nie znaczy, że nie znajdą sie tam kobiety, natomiast w naukach bardziej humanistycznych, preferujących inteligencję emocjonalną, zdolności lingwistyczne, itp.- kobiety.
    W prawdziwej nauce niestety nie ma demokracji i parytetów, odkrycie, wynalazek, twierdzenie, badanie ,prawo jest albo zgodne z szeroką rozumieną natura, albo nie, prawdziwe, albo fałszywe.
    Dobrym tego miernikiem tego są np. odkrycia naukowe, opisy stanu rzeczy, wynalazki, które w dziedzinach ścisłych w zdecydowanej większosci należa do mężczyzm i nawet jak sie weżmie poprawkę na to że kobiety miały trudniejszy start, czy ograniczenia kulturowo-obyczajowe, tej dysproporcji nie zdołają wytłumaczyć, bo tu góre bierze natura rzeczy.
    Z kolei innych dziedzinach górują kobiety i także tego żadnymi poprawnościowymi formułkami sie nie wytłumaczy poprawnie, bo góruje natura.
    Cała nauka wynika właśnie z tej natury, która na odpowiedni porządek i ład.

    Także lepiej już niech nie wymyślają żadnych sztucznych parytetów, lecz zastanowią się jak umożliwić tym, którzy naprawdę są dobrzy, uczestnictwo, awans w tym procesie, a eliminację "kiczu". Natomiast płeć jest elementem nieistotnym przy takim postawieniu sprawy sensu stricto.

    Pan zaś niech przestanie głosić te herezje (nie ma żadnych , dowodów, że takowe prawidłowości zachodzą), bo na nie minie moda, a zostanie jedynie "kac" (daj Pan spokój Chinczykom :) ) ?
    .
    PS. Prosze mi wymienić jakieś uznane autorytety naukowe, którzy "udowodnili" te poprawnościowo- ideologiczne twierdzeuia (dyrdymały).

    Pozdrawiam
    NORBERT MALISZEWSKI: Tylko Chińczycy mają silniejsze ukryte stereotypy płci
  • 06.04.2010 11:54

    "Oj naiwny, naiwny, naiwny, Jak dziecko we mgle... " !?

    "Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    Jak dziecko we mgle,
    Jak goliat na pchle,
    Mól w otchłani wód,
    Który liczy wciąż na cud.
    Oj naiwny, naiwny, naiwny,
    Dziecko w kwiecie sił.
    Choć w intencjach
    To w zasadzie pozytywny"

    Sł. Jan Kaczmarek

    Szanowny Panie Doktorze UJ,

    Napiszę niezwykle krótko i węzłowato, z racji tego iż ten remat nie zasługuje na poważne potraktowanie i analizę - to co zrobił Tusk w PO.
    Tym bardziej, ze sami potencjalni członkowie PO zareagowali racjonalnie w większosci i nie dali się zwieść propagandzie partyjnej i mediów, które sie zajmowały głównie tym sztucznie wykreowanym tematem, jakby Polska była krajem mlekiem i miodem płynącym, bez innych powaznych problemów, z którymi obywatele muszą na codzień sie zmagać.
    Więc, ci deklarujący się, jako bardzo zainteresowani polityką, niz ogół społeczenstwa, będacy pod obstrzałem tej propagandy z wewnątrz i zewnątrz zagłosowali w 47,47%.
    Natomiast całe społeczenstwo w całej swojej masie, w dużym stopniu nie zainteresowane polityką w analogicznych wyborach uczestniczy zazwyczaj z ponad 50-cio procentową frekwencją.
    Ten już fakt jest kompromitacją owych władz, mediów (mogę się z Panem założyć, że w przypadku analogicznym PiSu, te same media, by właśnie odwrotnie, akcentowały same te niedociągnięcia owych "prawyborów" i byłaby to wizerunkowa klapa i tu jest pies pogrzebany - mówiac kolokwialnie) i innych, którzy tak usilnie przekonywali do tych "prawyborów" i nie ma dalej nad czym dywagować.
    Mam wrażenie, że Pan doktor nauk społecznych został zaproszony do obejrzenia walki typu WRESTING i dał sie przekonać jak dziecko, że to prawdziwa walką, piszac na ten temat, jakby nigdy nic, poważne elaboraty.
    To tym bardziej - prosze mi wybaczyć -żenujące, że Tusk nawet swoich członków z PO nie zdołał przekonać.

    Kończę na tym temat, bo nie jest warty dalszego rozwodzenia się nad nim, jako element PR-owskiej sztuczki, w gruncie rzeczy.

    Jak Pan widzi, to tylko pogratulować...

    Pozdrawiam
    JAROSŁAW FLIS: Kwiaty idei i nawóz interesów
  • 04.04.2010 11:57

    Ślepy dziennikarz mainstreamowy Świetlik ?

    "Z całym szacunkiem dla bardzo wielu osób, szczególnie na S24, które cenię, to jeśli prześledzić większość tego co można znaleźć na internetowych forach poświęconych polityce to jesteśmy idealnym społeczeństwem dla politycznych urabiaczy. Dzięki nim Polacy PiS-owcy i Polacy Platformersi walczą ze sobą na zabój i nienawidzą się serdecznie w wojnie, która toczy się w dużym stopniu w pr-owskim wirtualu, bo w realu różnice między tymi partiami bywają niewielkie."

    Panie jaśnie oświecony i przenikliwy dziennikarzu z mainstreamu proszę najwyraźniej w jak najbliższym czasie udać się do oświeconego "okulisty" na konsultacje, który uleczy tę Panską przypadłość zawodową, bo paradoksalnie ona ze swej natury ma tendencję do dalszego postępowania i za jakiś czas nie odróżnisz Pan już niczego samodzielnie, niechybnie będac skazany na przewodnią rolę "przewodnika" z mainstreamu.
    Pytanie zasadnicze skoro te partie niczym sie nie różnią, to dlaczego jedna widziana jest prawie jak zbawienie dla Polski, a druga jako niechybne zagrozenie, dlaczego jedna jest prawie bezwarunkowo hołubiona, a druga bezpardonowo zwalczana przez mainstream ?

    A tych różnic to Pan łaskawy nie zauważył ?

    PiS opowiada się za silnym państwem z dużymi uprawnieniami jego organów w zwalczaniu zżrerających go patologii, PO za panstwem wycofanym, słabym, za prymatem nad nim poszczególnych obywateli lub zorganizowanych grup interesów.

    PiS jest za zniesiem immunitetów różnych osób i grup w III RP uchodzące za nietykalne, PO opowiada sie za ochroną tych wczesniej wymienionych i zachowaniem status quo.

    PiS opowiada się w Konstutucji za mocną rolą prezydenta wybieranego w powszechnych wyborach, PO za rządami kanclerskimi z margimalną, symboliczną rolą prezydenta, wybieranego przez większość parlamentarną.

    PiS opowiada sie za zrównoważonym rozwojem Polski w różnych regionach, co jest zgodne zreszto z polityką Unii, PO za stawia na rozwój najmocniejszych ośrodków, a te słabsze jak sobie nie poradza to niech bankrutują i ludność przenosi sie do tych centrów (tzw. II plan Balcerowicza )

    PiS opowiada się za solidarnym państwem zrównowazonego rozwoju spółeczeństwa, czyli warstwy osiągające wysokie dochody są zobowiazane do pomocy poprzez redystrybucję dochodw przez panstwo do łożenia na instytucje pomagające tym biedniejszym, PO, liberalno- transakcyjny model rozwoju społecznego, czyli ten, który jest silniejszy i ma wieksze wpływy, ten wylobbowuje od państwa lepsze warunki.

    PiS jest za ograniczoną prywatyzacją w dziedzinach które są z natury do tego predyscynowane, PO bezrefleksyjnie chce sprywatyzować i wysprzedać prawie wszystko, nawet strategiczne oraz takie delikatne dziedziny z natury swojej mało nadające sie do tego mechanizmu komercji, jak służba zdrowia.

    PiS stawia na politykę historyczną i rozwój na narodowych swoich wartosciach, PO marginalizuje tą politykę i skłania sie do przyjmowania raczej jakiś opracowanych obcych abstrakcyjnych ,uniwersalistych wzorców np. tzw. europejskich (?).

    PiS jest za odkrywaniem kart najnowszej historii IPN, a PO za przykrywaniem, sprawa IPN,Wałesy, Zyzaka, Cenckiewicza, straszenie przez preniera cenzurą, pochwalaniem takiego orzecznictwa sądowego zastępujacego de facto badania faktów historycznych.

    PiS opowiada się za rzeczywistą walką z korupcją vide: CBA i zaostrzeniu prawa w tym zakresie oraz jego egzekucji, PO za pozorowaną walką z korupcją, vide: raport Pitery -pacyfikacja CBA i takie podejście vide: akcja z M. Rosołem. CBA łaskawie uprzedza podejrzanego, że go odwiedzi w porze dla niego dogodnej (oczywiście muszą ściągnąc wczesniej buty, bo podejrzany umył podłogę sic), póżniej prosi go łaskawie, czy zgodzi się wydać rzeczy po które przyszli, on im wydaje co chce, oni sie tym łaskawie zadowalają i po wypiciu wspólnej kawy i miłej pogawędce jak u cioci na imieninach zegnają czule i rozstają.

    PiS zdawało się stosować raczej procedury prawne, analizę faktograficzną przy wykroczeniach wysokich urzedników, PO, premier stosuje procedury sondażowe. Najpierw potencjalnego winnego, różnych Mirów i Zbychów wystawia pod osąd sondaży, dziennikarzy, publiczności, a gdy ten ma dobry bajer i zdoła zbajerować tych wymienionych, że jest niewinny, to premier orzeka, że niewinny i jest OK.

    A czy w Polsce jest OK, gdy np. taki jak Pan dziennikarz mainstreamu idzie do organu usankcjowanego prawnie i swoją osobą oraz bajerem powoduje, że nie dostaje Pan kary (pomijam to, czy ona słuszna, czy nie), a drugi Kowalski przy takim samym wykroczeniu, już nie ma takiego wpływu, żadnego uzawania okoliczności łagodzących i musi płacić, odpowiadać przed tym prawem.

    A czy Pan wie, że Polska jest krajem o jednej z największych rozpiętości dochodowych w UE i to na pewno nie wynika z rzeczywistych wkładów i zasług. Czyli nie ma żadnych uczciwie ustalonych i przestrzeganych reguł gry.
    To jest też po częsci (jeden z czynników) odpowiedź na drugie pytanie. dlaczego Polacy są jednym z najbardziej sfrustrowanych narodów w UE.

    PS. Z całym szaczunkiem, Pana cenię, ale musiałem zareagować na to infantylne uproszczenie, dla celów edukacyjnych mocno nacechowując owe różnice.

    WIKTOR ŚWIETLIK: Wszyscy jesteśmy ORMO-wcami?
  • 02.04.2010 11:25

    Kapitalizm transakcyjny

    "Ten tekst, dość naiwny i upraszczający wiele kwestii, dedykuję rozmówcom pod poprzednią moją notką."

    Rzeczywiście tak jest, musiałbym napisać cała rozprawę na ten temat, gdzie ma Pan rację, a gdzie jej nie ma i dlaczego, na co nie mam niestety czasu.

    Jednakze nawiązując do Pana konkretnego przypadku postaram się przedstawić namacalnie i symbolicznie zarazem jak "polityka symboliczna i personalna" przekłada sie na politykę rzeczywistych problemów(?).
    Zestawienie zrobione jest z mocną tendencją ... - dla celów edukacyjnych.
    Otóż jest to świetny przykład jak politycy PO rozwiązują ten problem.

    By sobie zapewnić świetny i przyjazny przekaz oraz spłacić dług wdzięczności dla komunikatora prezydent Warszawy z PO przeznacza na dopłatę do rozbudowy stadionnu Legii dla prywatnego podmiotu ITI (TVN) dotację w postaci około 500 mln złotych, przy zakladanym zwrocie do kasy miasta za dzierżawę 3,7 milionów razy 20 lat - 74 miliony (pamiętajmy o inflacji). No i jeszcze remont stadionu po 20 latach eksploatacji przez dzierżawcę.
    Należy też dodać, że tuż obok w wielkim trudzie buduje się jeszcze Stadion Narodowy, który równie dobrze mógłby służyć do rozgrywania spotkań miedzynarodowych przez warszawskie drużyny spełniając wszystkie wymogi UEFA (dodatkowo zarabiając na siebie), co było głównym argumentem ITI na rzecz tej dotowanej modernizacji s. Legii.
    To jest gospodarne działanie ?
    Równocześnie mieszkancy mają ogromny nierozwiazany problem z przedszkolami dla swoich dzieci, czego Pan dał wyraz też i swoim przykładem.
    Wg. szczunków specjalistów za tą kwotę można by w Warszawie wybudować, aż nawet 50 przedszkoli !!!
    Nie wspominając już o innych inwestycjach tak bardzo potrzebnych ludności.
    Podaję za budżetem m.st. Warszawy na 2010r. koszty budowanych obecnie
    przedszkoli w Warszawie (kropla w morzu potrzeb):

    1) Dzielnica Wawer
    Budowa Przedszkola przy ul. Świebodzińskiej
    Lata realizacji zadania: 2007-2012. Przewidywana całkowita wysokość
    wydatków: 14.353.717 zł. W ramach zadania wybudowane zostanie 7-
    oddziałowe przedszkole o powierzchni zabudowy 2.192m2 oraz parking.
    W 2010 r. planowana jest rozbiórka starego budynku, kolidująca z
    budową przedszkola oraz budowa przedszkola do stanu surowego
    otwartego

    2) Bemowo
    Budowa kompleksu przedszkolno-żłobkowego przy ul.
    Muszlowej/Powstańców Śląskich
    Lata realizacji zadania: 2009-2010. Przewidywana całkowita wysokość
    wydatków: 9.000.000 zł. W ramach zadania zrealizowana zostanie
    budowa budynku 4-oddziałowego przedszkola i 2-oddziałowego Ŝłobka.
    Całość prac budowlanych zostanie przeprowadzona w 2010 r

    3) Rembertów
    Budowa przedszkola ul. Czwartaków
    Lata realizacji zadania: 2008-2014. Przewidywana całkowita wysokość
    wydatków: 6.690.315 zł. Zakres zadania obejmuje wybudowanie
    przedszkola czterooddziałowego dla ok.100 dzieci. W roku 2010
    planowane jest wykonanie dokumentacji projektowej.

    4) Targówek
    Budowa przedszkola przy ul. Syrokomli 26
    Lata realizacji zadania: 2007-2010. Przewidywana całkowita wysokość
    wydatków: 15.334.784 zł. Celem zadania jest utworzenie nowych miejsc
    dla zapewnienia dukacji dzieci w wieku przedszkolnym. Zakres
    rzeczowy zadania obejmuje rozbiórkę dotychczasowego budynku
    przedszkola z elementami azbestowymi oraz budowę nowego przedszkola
    5-oddziałowego wraz z placami zabaw, ogrodzeniem, placykiem
    gospodarczym i zatokami parkingowymi. W 2010 r. planuje się
    kontynuację robót budowlanych i zakończenie zadania.

    5) Wilanów
    Budowa przedszkola przy ul. Sytej 123 wraz z rozbiórką starego
    budynku
    Lata realizacji zadania: 2005-2010. Przewidywana całkowita wysokość
    wydatków: 9.607.570 zł. Celem zadania jest budowa przedszkola z
    sześcioma oddziałami o powierzchni użytkowej 675 m2 i kubaturze
    7.038 m3 wraz z zagospodarowaniem
    otaczającego terenu. W roku 2010 planowane jest zakończenie budowy
    obiektu

    Do tego prowadzi kapitalizm transakcyjny jaki się ukształtował w III RP.
    Przypomnę jeszcze, że z inicjatywy tych podmiotów medialnych blokuje sie m. in. cyfryzację i wg. danych w zaawansowaniu prac nad tym zagadnieniem wyprzedza nas nawet Białoruś. Cyfryzacja spowoduje zdemonopolizowanie rynku przekażników, a tym samym jest dobra dla obywatela i demokracji, a wręcz kluczowa na poziomie czwartej władzy mediów w zapewnieniu róznorodności i ich właściwej roli.
    Tyle ile zajmuje np. Polsat, czy TVN, nadając swój program o zasiegu ogólnopolskim można w DVB-T MPEG-4 nadawać aż siedem przy założeniu około 100% pokrywalności, nawet do 70 przy założeniu wykorzystaniu jednego pasma o zasięgu lokalnym to wszystko tylko w jednym tzw. multipleksie ! Tych mutipleksów planuje sie aż pięć, plus dwa "techniczne".

    Stąd tez zamiast oglądać przy korzystaniu ze zwykłej anteny mecze EURO 2012, jakości HD, będziemy dalej nabijać kabzę m. in. tym monopolistycznym nadawcom i być przez nich indoktrynowani, którzy robią co chcą w Polsce.
    Tak wygląda polski kapitalizm transakcyjny.
    Za chwilę czeka nas, że ekspolzja długu publicznego spowoduje przekroczenie progu 55%, a nawet konstytucyjnego 60% i zamrożenie wszelkich wydatów na inwestycje, a przypomnę, że tylko chociażby infrastruktura (energetyka, koleje,drogi) sie wali- nic tu nie pomogą księgowe sztuczki.
    Kończąc, żeby cos się zmieniło, Panie Norbercie i Polska była konkurencyjną gospodarką, nie nie tylko bazowała na niskich kosztach, trzeba przebudować system od podstaw, nie łatać coraz to pojawiające sie nowe dziury, i nie wiem, czy w przypadku takiego uwarunkowania w Polsce, nie lepsza by była chwilowa bardzo oświecona para-dyktatura.
    W przeciwnym wypadku, rzeczywiście będzie ta Tuskowa Irlandia u nas, ale ta druga z okresu wielkiej emigracji.

    Wesłołych Świąt
    NORBERT MALISZEWSKI: Przedszkola, a nie zamki z piasku w Egipcie
  • 01.04.2010 23:33

    @ Aotor

    Odpowiedział Pan, również dziękuję.

    Jestem usatysfakcjonowany, że choć trochę nieśmiało jednak Pan zauważył tą podnoszoną przez mnie tezę (przkażnik, warstwy zaawansowane) jakże istotną w tych naszych rozważaniach.z merytorycznego punktu widzenia. Jak wielka rola przykladana jest np. do sposobu przekazu, obrazują tylko organizowane debaty wyborcze pretendentów, gdzie godzinami negocjuje sie nawet najdrobniejsze szczegóły, by nie było dodatkowego, chociażby np. para-podprogowego faworyzowania.
    W normalnych krajach, nad rzeczami oczywistymi sporu się nie sprowadzi, on przenosi na pola szczegółów.
    Zreszto tak jest też w różnych profesjach, że zazwyczaj im wieksi profesjonalisci tym ich pole sporów zawężone jest do coraz wiekszych szczegółów w ramach tej samej koncepcji.
    Skoro, parafrazując, zatkaliśmy największą przysłowiową dziure na przeciekającym jachcie, to teraz możemy się brać za odowiednio mniejsze.
    Jest oczywiste, że PiS popełnia błędy i to nieraz poważne, jednakze nie można się nimi zajmować abstrahujac od czynników nadrzednych, determinujacych analize w tym temacie. Zreszto z częscią się Pańskich uwag się zgadzam.

    Przeczytałem polecane przez Pana teksty, w pierwszym bardzo celnie wychwycił Pan te "wizerunkowe sztuczki" , tylko ja bym jeszcze dodał, że taka skuteczność ich zastosowania jest możliwa pod warunkiem dysponowania prawie jednokierunkowym przekazem. Jak to mówił Goebbels: "Najważniejsza w propagandzie jest pozorowana różnorodnosć, która kryje rzeczywistą jednorodność".
    Bo gdyby opozycja PiS dysponowała takimi samymi środkami przekazu o podobniej sile rażenia, ale ukierunkowanej przeciwnie, to nie byłoby już takie łatwe.
    Jednakże wspomiany Blair, Belusconi maja dopiero naprawdę powody do dumy, że ich przekaz się jednak przebił mimo przeciwnego, zakłócającego o podobnej sile - to jest rzeczywiste osiągnięcie.

    W tym drugim tekście: "Refleksyjny Kaczyński, maniakalny Tusk" (?), wydaje sie, że Tusk posłuchał bardziej p.Migaskiego - "Migalski przewidywał, że przez następne trzy lata Tusk będzie w sposób bierny administrować państwem, aby dowieźć swoją popularność do wyborów prezydenckich.", niż Pana, co byłoby lepiej dla obywateli (musiałby być "bacik" w postaci mediów, Kaczynski tu nieskuteczny ) -
    "Tusk będzie aktywny także dlatego, że jest mu bliski wizerunek Tony’ego Blaira czy Nicolasa Sarkozy’ego. Nowy premier będzie więc w sposób maniakalny aktywny zarówno w mediach, jak i w parlamencie. Nie może pozwolić sobie na pseudoreformy, gdyż straci poparcie swojego inteligenckiego elektoratu. W swoich działaniach musi się dwoić i troić, także dlatego że za pozorowanie zmian będą punktować go Kaczyńscy."

    Kończąc, zgadzam się z Panem, że "najlepiej jest powiazac oprogramowanie z tym co na zewnatrz" jednakże to wymaga już od polityków rzeczywistej pracy i rzeczywistych efektów, co jest już zupełnie inną miarą tej jakości.

    Pozdrawiam
    NORBERT MALISZEWSKI: Komorowski udaje, że nie jest słabszym bratem bliźniakiem
  • 01.04.2010 00:21

    "Elytka": "Dla nas chleb, a dla narodu igrzyska" By żyło się lepiej - wybranym !

    Panie Doktorze,

    Jestem jak najbardziej trzeżwy (?) i potrafię naprawdę oddzielić warstwe emocjonalną od rzeczowej analizy, to tak chciałem Panu zakomunikować na wstępie.
    Nie wiem czy Pan nie jest w stanie pewnym oczywistych rzeczy zauważyć, zrozumieć, co by źle świadczyło o Panu, biorąc pod uwagę Panskie kompetencje lub Pan udaje, że tego nie widzi ?
    Pozwoli więc, że Panu nakreślę w czym rzecz i proszę wybaczyć, ze bez operowania terminami i defincjami fachowymi najwłaściwszymi w tym odpowiednim żargonie i materii, lecz metodą analogii zilustrowanej adekwatnymi przykładami
    To co mi Pan zechciał zarysować, ja doskonale rozumiem i zdaje sobie z tego doskonale sprawę - to jest oczywiste.
    Jak Pan to napisał w skrócie, że między warstwą polityki reczywistych problemów, ja to nazwę też zawartościa opakowania i warstwą symboliczną - opakowaniem - musi zachdzić interakcja, musi ono mieć określoną celowość zdeterminowaną właśnie zawatościa tego opakowania.
    Jak by lepiej jeszcze zobrazować z innego ujecia, to też porównałbym do programu komuterowego. Wiadomo, ze taki skomplikowany program w ostatniej warstwie ma tzw. interfejs, czyli właśnie tą zewnetrzną warstwę widoczną, przytępną dla zwykłego użytkownika (wirtualne klawisze, pola wyboru, okna, itd.)
    Lecz, zeby te operacje były zrozumiale dla procesora muszą zostać odpowiednio przetworzone, "przetłumaczone" przez odpowiednie jezyki programowania. Poczawszy na języku programowania wysokiego poziomu (czyli tego w którym instrukcje są intepretowalne dla człowieka (wyborcy bardziej zaawansowanego), a w dalszym procesie dopiero przetwarza na bardziej zrozumiałe dla "maszyny, aż na język niskiego poziomu (specjalistyczne wszelakie oprzyrządowanie słuzace do realizacji założonego celu polityka), maszynowy (binarny - zespół jedynek i zer w systemie dwójkowym), zrozumiały dla "maszyny"(cały system) Oczywiście, jeżeli ktoś bardziej zaawansowany zna ten język programowania, może omijać ten standardowy interfejs tworząc sobie bardziej bezpośredni sposób na kontakt z "maszyną".
    Jednakże, żeby to wszystko sprawnie działało musi być ze soba kompatybilne, czyli jedna warstwa wpisująca się w odpowiednie wymogi innej.
    PO natomist tworzy ten interfejs za którym nic się nie kryje, który głównie nie ma żadnego dalszego przełożenia, jest sztuką samą dla siebie. Stąd też jest działanie niekompatybilne dla sprawnosci i opymalnego działania całego systemu. Jest to pewnego rodzaju "nadbudowa".

    Może teraz dla wyjaśnienia błędu pankiego opisu, analizy działań PO - PiS i skutków z tego wynikających, posłuże się przykładem walki na ringu bokserkim i zamieszczeniem wpisów na tym portalu.
    Opisuje Pan te mechaniżmy, narzędzia, głownie w tej warstwie symbolicznej, pochwala ich skuteczność , bądź nie, sprawność jednej, czy drugiej partii, kandydatów.
    Jednak jako specjalista od komunikcji, dodatkowo jescze " psycholog społeczny "tropiący" manipulacje"- jak Pan się określił, jakby pewnych rzeczy nie zauważał, nawet sie Pan o nich nie "zająknie" !? A to jest jednak fundamentalna sprawa.
    To jest tak jakby załóżmy pisze Pan do mnie ripostę na moje "zarzuty" odpierając je, lecz ta notka dziwnym trafem przechodząc przez portal Salon 24 (przykład) jest tak dziwnie przekształcona że dochodzi do mnie i czytelników w postaci mocno zmodyfikowanej na Pana niekorzyść Ja czytając tę notkę oczywiście mam z Pana niezły ubaw ponieważ w niej sie Pan po tych przeksztalceniach kompromituje w moich oczach i innych odbiorców.
    Pewnien fachowy obserwator z zewnątrz, ocenia docelowe efekty i oczywiscie Pana za to krytykuje niemiłosiernie wysuwając odpowiednie wnioski mimo, iż Pan tłumaczy ze Pana odpowiedź mocno po drodze zniekształcono i to nie jest właściwa całościowa perspektywa.
    Następnie ja odpisuję na tą Pańską notkę odpowiedź niezbyt wysokich lotów, jednakże zostaje ona przez portal Salon 24 tak skorygowana, ze u pańskich czytelników pojawia sie w fornie doskonałej, co robi oczywiście świetne wrazenie.na nich.
    Ten niby fachowy obserwator oczywiście opisuje zachwycony moją riposte i wiwatami tłumu, nie zadając sobie trudu, by się upewnić czy to rzeczywiście jest moja zasługa.
    To tak jak na ring wysłać jednego bokera z zawiązanymi rekoma i jedynie może on operować głową i tułowiem, a ten drugi jest niczym nie ograniczony..
    Obserwator zachwycony przechodzi nad tym do porządku dziennego i kometuje jakie to ciosy zadaje i jak się prezentuje ten bokser z wolnymi rekoma, a jaki ten z zawiazanymi niegramotny.

    Reasumując, jeżeli w panskiej anlizie nie ma tej znaczącej roli komunikatora i efektów tych działań, to pańska dalsza analiza skupiona tylko na nadawcach i odbiorcach tych zdeformowanych komunikatów jest obarczona ogromnym błędem deformującym końcowe wnioski i oceny.
    Takie podejście mógłby Pan zastosować np. w USA, gdzie Partia Demokratyczna i Republikańska mogą bez znaczących przeskód operować tymi technikami, a czynnik deformujący komunikatora można pominąć, bo w najgorszym wypadku się znoszą.
    Natomiast u nas jest jednobiegunowy oligopol i on decyduje praktycznie co jest dobre a co złe i z jakim znakiem trafi do odbiorcy, jest jak dioda półprzewodnikowa, która w jednym kierunku przewodzi, a już w drugim stanowi warstwę zaporową.

    Dlatego mysle, że ta sytuacja, była by świetnym materiałem na ksiązkę np. pani Anne Applebaum, skoro ponoć jest taka niezależna, już trochę temu dała wyraz w tej ostaniej wypowiedzi, jak twierdzi, że wcześniej pewne cechy (jezyk, obycie miedzynarodowe, poczucie humoru) kandydata na prezydenta były pożadane, a raptem ostatnio stały sie niepożadane przy zgodnym akopaniamencie też dziennikarzy mainstremu i "specjalistów". Piękny byłby wstyd tej "elyty" o prowincjonalnych manierach chcącej uchodzic za nowoczesną i oświeconą, gdyby tak została dobrze prześwietlona i opisana na rynku USA oraz mechanizmy za pomocą, których ogłupia się naród.

    Wracając do sedna i reasumując przy takim określonym reaktywnym i aktywnym nastawieniu przekażników, niewiele pomoze nawet najlepszy PR, marketimg, przedstawiane sposoby rozwiazania problemów, bo ludzie po prostu tych komunikatów najzwyczajniej nie otrzymają lub ostatecznie otrzymają w formie zniekształconej.

    PS. Przepraszam trochę za rozwlekły tekst i trochę beletrystyczną forme, jednak jakoś mi się tak napisało, a temat rzeczywiście jest rozległy wciągający, dodatkowo jeszcze degustacja wina z zapasów własnej produkcji też jakoś nie była obojętna.
    Gdyby Pan sobie życzył dookreślenia w konwencji przedmiotu z operowaniem odpowiednimi teminami i pojęciami to go mogę dopisać.

    Oczekuję ustosunkowania sie przenajmniej do mojego głównego zarzutu - odwagi nie obraża się ("show biznes") ?!
    Pozdrawiam
    NORBERT MALISZEWSKI: Komorowski udaje, że nie jest słabszym bratem bliźniakiem
  • 31.03.2010 16:49

    @ Autor

    "juz prawie 15 - czas na realne problemy (...)
    ale pisze, gdy moge dostac prawdziwa strawe, a nie karmic sie jakimis zapachami, (...)" ?

    Zupełnie mi to Pan Doktor z ust wyjął, dokładnie to chciałem Panu powiedzieć,
    Przestań Pan legitymizować i uwiarygadniać ten wirtualny świat z jakichkolwiek powodów, bo przy okazji i Pan, proszę mi wybaczyć, robi sie śmieszny !
    Vivat świat realny w którym naprawdę żyjemy !
    NORBERT MALISZEWSKI: Komorowski udaje, że nie jest słabszym bratem bliźniakiem
  • 31.03.2010 14:51

    @Autor. Nie wszystko da się "wytłumaczyć" !

    Panie mądry, gdyby Pan obiektywnie i rozsądnie podchodził do tych danych, to nie wspominałby Pan o trendzie, na początku jego kształtowania się, w sytuacji bardzo nieustabilizowanych okoliczności !
    Jeszcze nie tak dawno Tusk miał kandydować na prezydenta, później sie zmieniniło, zrezygnował i jak króliki z kapelusza wyskoczyli Komorowski i Sikorski.
    Dalej w wyniku tej pseudo-kampanii Sikorski gwałtownie zjechał z najpopularniejszego polityka PO, przewyższającego nawet popularnością samego b. popularnego premiera, na rzecz umiarkowanie popularnego Komorowskiego, w ciagu pięciu tygodni !
    Dlatego nie dziwię się osłupieniu raczej b. inteligentnej osobie pani Anne Applebaum, która wydaje się być tym mocno zdziwiona, biorąc pod uwagę zdrowy rozsądek.
    No, ale jak powiedział jeden z prominętnych dostojników tego rządu Mirosław vel "Miro" Drzewiecki: "Polska to dziki kraj", stąd pewnie dzieją się dzikie rzeczy (?), więc chyba powinna sie z tym liczyć ?!
    Aż strach bierze, skoro tyle zdziałało pięc tygodni pseudo-kampanii, co może zdziałać 5-6 miesięcy prawdziwej kampanii !
    W tych okolicznościach Pańskie trędy to można sobie, wybaczy Pan, wsadzić ...
    Widzi Pan tylko co chce widzieć Drogi Doktorze...
    A swoją drogą to się nie dziwię, że polskie nauki społeczne tak nisko stoją w rankingach światowych ?!
    Nie wszystko da się "wytłumaczyć" !

    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej zdrowego rozsądku.
    NORBERT MALISZEWSKI: Komorowski udaje, że nie jest słabszym bratem bliźniakiem
  • 31.03.2010 13:49

    @ Autor - "MÓW MI WUJU" !!!

    "Tym zaś, którzy twierdzili, iż prawybory nie mają znaczenia, dedykuję sondaż Homo Homini (podobne wyniki uzyskało SMG KRC dla TVN 24)" - pisze nasz salonowy znawca p. Maliszwski.

    A ja dedykuję tym mądralom, którzy twierdzą, że "prawybory" mają znaczenie, sondaż, uchodzącej za przyjazną dla PO Gazety Wyborczej (podobnie dla Wirtualnej Polski).
    Dodatkowo wziąć należy pod uwage jakie one miały znaczenie dla samych członków PO 47,47 % głosujących osób ewidentnie zainteresowanych polityką !
    Jeszcze dodatkowo wspomnę tylko, ze w samych analogicznych wyborach prezydenckich, społeczeństwo w całej masie z natury rzeczy o wiele mniej zainteresowane polityką, uczestniczy bardziej licznie i ferekwencja przekracza zazwyczaj 50% !!!

    "W sondażu partyjnym PiS (31 proc.+4) ma najlepszy wynik od wyborów w 2007 r., ale przewaga PO (48 proc.-3) wciąż jest bardzo wyraźna.
    zdaniem to jednorazowy wyskok PiS poza 30 proc., choć być może pomogło to, że ostatni
    - Nie widzę sensacji, moim o ciszej jest o Jarosławie Kaczyńskim. Nie było go nawet na debacie o dwuleciu rządu - zaznacza Grupiński.

    - Cieszą najwyższe notowania PiS od 2007 r. Musieliśmy konkurować z prawyborami w Platformie i się udało. To nasz zjazd w Poznaniu zwiększył zainteresowanie partią. Wzrost poparcia dedykuję moim kolegom, którzy nie doceniali kongresu - mówi rzecznik PiS Adam Bielan.

    To aluzja do słów Pawła Poncyljusza, który po kongresie napisał na Twitterze o "schyłku partii".
    Nad progiem wyborczym są jeszcze SLD (9 proc.+2), tuż pod znalazł się tym razem PSL (4 proc.-3).
    Pozostałe partie - Samoobrona, SdPl, SD, KPEiR, UPR i Polska Plus mają od 0 do 2 proc. poparcia."

    Źródło: Gazeta Wyborcza
    Badamie PBS DGA dla "Gazety Wyborczej"

    Czy to nie kompromitujące dla samej PO, mediów, które prawie nic poza tymi prawyborami nie widziały (jakby Polska była bez rzeczywistych problemów) i dla "znawców", nawet akademickich, którzy opowiadają takie dyrdymały ?
    NORBERT MALISZEWSKI: Komorowski udaje, że nie jest słabszym bratem bliźniakiem
  • 30.03.2010 09:38

    @ Autor

    Lecz ten "element nieustalony" jest bardzo istotny statystycznie i moim zdaniem twierdzenie dużej części komentatorów jakoby sprawa była roztrzygnięta, jest czystą abstrakcją.
    Nawet z tego co zaobserwowałem osobiście, duża część ludzi jest członkami PO, bo tego wymaga ich partykularny interes, bo np. prowadzą jakąś firmę i chcą mieć dobry "kontakt" na linii Urząd Skarbowy, administracja państwowa, itp. Lecz sami tych różnych "bajeczek" PO "nie kupują", równie dobrze poprą PiS, gdy bedzie tego wymagać pragmatyka ich interesu.
    Takich też m. in. oportunistow jest sporo nawet w samym jądrze.
    Czego wyrazem najwyraźniej wyżej wspomnianego podejścia były nawet same "prawybory".
    Stąd moin zdaniem zastosowanie różnych stategii zdeteminowanych róznymi wymogami sytuacji da najbardziej optymalny wynik.
    ALEKSANDER ŚCIOS: JAK IGOR JANKE KOMOROWSKIEGO ZDEMASKOWAŁ
  • 30.03.2010 01:00

    @ Autor

    Dobrze, pisze Pan o sytuacji optymalnej, a ja Panu piszę, że są tacy wyborcy, którzy nie czytają cyklicznie gazet, nie śledza wiadomości, jakie by one nie były, po prostu najzwyczajniej w świecie "oplewają" politykę lub nie mają na to czasu, a nieraz zdolności intelektualnych by nawet odebrać te komunikaty. W związku z tym kierują się bardzo abstrakcyjnymi kryteriami nawet wynikającymi z zupełnie innych okoliczności i uwarunkowań. Często ta propaganda nie ma dla nich znaczenia, a niektórzy z przekory działają odwrotnie, bo nie wierzą w ogóle jakieś zinstytucjonalizowane formy, dla nich to są ci ONI, obcy.
    Dodatkowo ta nieustaloność wynika też z właściwości, psychologii samego procesu, inaczej człowiek deklaruje, a inaczej robi, dochodzą tez takie okoliczności jak np. pogoda, nastroje danym dniu, itp.
    Także reasumując, gdy dwóch kandydatów jest nawet dużym w przybliżeniu na podobnym poziomie notowań, ta nieustaloność powoduje, że naprawdę wszystko może się zdarzyć.
    ALEKSANDER ŚCIOS: JAK IGOR JANKE KOMOROWSKIEGO ZDEMASKOWAŁ
  • 30.03.2010 00:02

    @Autor

    "Uwagi trafne, choć przykładanie do naszej rzeczywistości zasad demokracji (dokonywania wolnego, nieobarczonego błędem wyboru) jest ryzykowne."

    Proszę rozwinąć pełniej powyższą myśl, bo wydaje mi się, że nie w pełni mogę ją zanalizowac, co zechciał Pan w niej zawrzeć ?

    Pozdrawiam
    ALEKSANDER ŚCIOS: JAK IGOR JANKE KOMOROWSKIEGO ZDEMASKOWAŁ

1234567 następna



zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij