tkexit

komentarze użytkownika

  • 23.10.2009 10:10

    Ale po co się tym wszystkim ekscytować.

    Dla mnie sprawa wygląda nieco inaczej.
    Donald w swoim dążeniu do objęcia najwyższego stanowiska w państwie (reprezentacyjnego ale dalekiego od realnej władzy i rządzenia) skapował się, że po wygranych wyborach zostałby ptaszkiem w złotej klatce. Odchodząc z funkcji premiera oraz przewodniczącego partii zostawiłby na tych dwóch stanowiskach swojego "przyjaciela" Grzegorza który prawdopodobnie miałby głęboko w poważaniu konwenanse i "dobre" obyczaje panujące w Polskiej polityce. Grześ który konsekwentnie buduje swój wizerunek i wpływy zarówno w PO jak i w rządzie poczekałby do następnych wyborów parlamentarnych które wedle miłościwie nam panujących sondaży PO wygrałaby z ogromną przewagą, być może taką która by pozwalała na samodzielne rządzenie jak i na samodzielne odrzucanie prezydenckiego weta. A taki scenariusz dla Donalda byłby bardzo nie na rękę, gdyż w takich okolicznościach Grzegorz mógłby zamienić klatkę w akwarium. Prawdopodobnie nagle i bardzo szybko stalibyśmy się państwem z systemem kanclerskim w którym Donald musiałby jedynie dobrze wyglądać. Przy takim bardzo prawdopodobnym scenariuszu Donald zleca mały przeciek do prasy o spotkaniach na cmentarzu i bardzo spokojnie pozbywa się z rządu "przyjaciela" za którym nie będzie tęsknić. Oczywiście nie obywa się bez ofiar w ludziach (Miro) ale w końcu wojna wymaga ofiar. Kiedy Mariusz K. czuje, że został wykorzystany przez premiera odpłaca się mu w postaci małego bonusu - afery stoczniowej. Donaldowi taki prezent jest o tyle nie na rękę że bije w Grada który najprawdopodobniej miał objąć stery jak i sam miał się dać sterować premierowi-prezydentowi po "awansie" społecznym premiera, więc Donald postanawia się odwdzięczyć Mariuszowi K. odwołując go (ciężko powiedzieć czy bezprawnie czy też bardzo naginając prawo ale się pozbywa). Aby być pewnym zwycięstwa Donald składa propozycję Cimoszewiczowi czy nie chciał by wskoczyć na miejsce Grzegorza. Żubr decyduje, że jeżeli maiłby ustąpić pola w walce o prezydenturę to chciałby nagrodę pocieszenia w postaci premierostwa za rok na który to warunek Donald się nie zgadza gdyż etat jest już obsadzony przez Grada. Jednak przy okazji rodzi się kolejny problem jakim jest fakt, iż Grzegorza nie udało się zmarginalizować i odstawić na boczny tor w PO. Donald widząc jaką siłą dysponuje "przyjaciel" zaczyna się drapać po zakolach i przebąkiwać, że chyba jednak lepiej będzie jak marszałek sejmu wystartuje w wyścigu do złotej klatki.
    Oczywiście nie mam nic na poparcie powyższych tez jednak bardziej jestem skłonny do takiego toku wydarzeń niż do wczytywania się w czyjeś wypowiedzi i zastanawianie się dlaczego w danej chwili mówca zamiast "i" powiedział "albo".
    KATARYNA: Rząd nie chce pokazać "tarczy"


zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij