"A przecież mogli wszystko wygrać. Mogli nagle okazać się prawdziwymi mężami stanu."
Skoro dla tych ludzi apel podpisany przez około 55 tys. osób o powołanie komisji międzynarodowej nic nie znaczy i w odpowiedzi na niego uważają swoje dotychczasowe działania za optymalne i wystarczające, to gdzie tu oczekiwać od nich jakiegokolwiek działania godnego męża stanu. To tak jakby oczekiwać od krowy, żeby jadła trawę sztućcami ;)
Tak jak już odpowiedziałem Panu Aleksandrowi, uważam słowa Kaczyńskiego mimo wszystko za szczere, wynikające z jego przemiany i jednocześnie wypisujące się w przyjętą wcześniej strategię kampanii wyborczej.
Dla mnie mimo wszystko nie jest to tylko "zabieg" ale kontynuacja wcześniej przyjętej wizji kampanii "Najważniejsza jest Polaska", wynikającej z pewnej autentycznej przemiany Jarosława Kaczyńskiego po 10 kwietnia - czyli słowa Kaczyńskiego do lewicy są dla mnie autentyczne i nie są li tylko chwytem wyborczym.
Jednak Kaczyński wydaje się próbować mimo wszystko zabiegać w jakiś sposób o ten elektorat mówiąc:
"Lewica to nie postkomuniści"
a także:
"oni tam pojechali oddać hołd ofiarom tego systemu, który kiedyś był także przez nich akceptowany". - Ale jest coś takiego, jak czynna skrucha, jest coś takiego, co powinniśmy uszanować"
"Można natomiast oczekiwać na mobilizację choćby części, z blisko 50- procentowego potencjalnego elektoratu „niezagospodarowanego” - ludzi, którzy dotychczas nie popierali żadnej partii i kandydatów. Przekonanie ich, że sytuacja Polski wymaga pójścia na wybory i oddania głosu na polskiego kandydata wydaje się łatwiejsze, niż absurdalne mrzonki o przejęciu komunistycznego elektoratu Napieralskiego czy próby uszczuplenia grupy zwolenników PO."
Tylko proszę zauważyć, że w 2005 roku w drugiej turze do urn poszło nieco ponad 1% więcej wyborców w stosunku do pierwszej tury, odpowiednio 49,74% (I tura) i 50,99% (II tura). Czy tym razem możemy spodziewać się, że będzie inaczej? Czy możemy pozwolić sobie na całkowite "odpuszczenie" elektoratu Napieralskiego?
W książce "TERESA TRAWA ROBOT" Wojciecha Sumlińskiego pojawiają się następujące słowa wypowiedziane przez żonę Adama Pietruszki:
"Tak, ale wie pan, moja cierpliwość się kończy. Ja wyczerpałam wszystkie możliwości prawne. No to zostaje jedna droga po prostu. Niech społeczeństwo się dowie. Bo wie pan, ja naprawdę długo czekam. []
A wina leży, że minister Kiszczak też wydawał polecenia"
Jestem ciekawy czy prof. Antoni Dudek zna te materiały zwarte w książce Sumlińskiego (które w istotny sposób rzucają podejrzenie na współodpowiedzialność Kiszczaka) i jeżeli tak, to czy brał je po uwagę mówiąc:
"Nie mamy żadnych możliwości by w sposób nie budzący wątpliwości orzec, która z dwóch wersji jest bliższa prawdy, choć ja od lat skłaniam się do uznania wersji o współodpowiedzialności Milewskiego".
„Na to jest jeszcze jeden dowód - notatka pochodząca z niepublikowanych pamiętników Wiesława Górnickiego, jednego z głównych doradców gen. Jaruzelskiego.”
Już samo jednoznaczne stwierdzenie "Politycznym inspiratorem porwania - niezależnie od indywidualnego fanatyzmu sprawcy - mógł być wyłącznie towarzysz Mirosław Milewski" właściwie bez posiadania dowodów daje sporo do myślenia co do prawdziwości tego stwierdzenia. Szczególnie w kontekście tego, że notatka ta została sporządzona prawdopodobnie na pierwszej naradzie kierownictwa zaraz po ujawnieniu, że sprawcami są ludzie z MSW.
Możliwe, że mogło to być związane z tym że Piotrowski wcześniej zeznał, że "miał poparcie w aparacie władzy" nie mówiąc jednoznacznie o kogo chodziło. Stąd potrzeba szybkiego jednomyślnego wytypowania "winnego".
"Mam jeszcze cień nadziei, że putinowska „puszka pandory” wrzucona w tragiczną rzeczywistość III RP zostanie zignorowana i z pogardą odrzucona przez ludzi dobrej woli."
Myślę, że u wielu ludzi czara goryczy właśnie się przelewa. Ale faktyczną odpowiedź dadzą najbliższe wybory.
Już w trzy dni po katastrofie w artykule "Fałsz na miarę tragedii" pisał Pan:
"W odbiorze społecznym ma powstać przeświadczenie, że tak naprawdę winę za katastrofę ponosi sam Prezydent, a o przebiegu zdarzeń zadecydowały błędne decyzje pilota, podjęte na skutek interwencji samego Prezydenta lub jego otoczenia. []
Jestem przeświadczony, że ta wersja wydarzeń z 10 kwietnia, będąca elementem wielowątkowej strategii dezinformacji zostanie wkrótce przyjęta oficjalnie, przy czynnym współudziale polskich mediów i polityków."
a dzisiejszy Pana wpis jest właściwie dowodem tej tezy. Fakt, że została ona postawiona zaledwie kilka dni po tragedii oraz w sytuacji kiedy zwykłemu człowiekowi trudno było w ogóle zebrać myśli, świadczy o Pana dużej zdolności do analizy i łączenia wielu różnych elementów w jedną całość.
Gratuluję! Chociaż opisywana przez Pana rzeczywistość jest często gorzka i trudna do przyjęcia...
Napisał Pan:
"Już wówczas było oczywiste, że z zabiegów dezinformacyjnych dokonywanych wspólnie przez rosyjskie i polskie media ma wyłonić się przekaz, w którym winę za katastrofę będzie ponosić załoga polskiego samolotu, a pośrednio – prezydent Kaczyński, mający wywierać presję co do miejsca lądowania. Dziś już wiemy, że kierunek ustaleń poczynionych przez putinowską komisję badającą przyczyny katastrofy, odpowiada tej właśnie koncepcji dezinformacji."
Możemy się spodziewać, że w tym samym kierunku pójdzie także śledztwo prokuratorskie w sprawie katastrofy prowadzone przez zaufanego człowieka Putina, Jurija Czajkę (prowadził śledztwo w sprawie Litwinienki, którego wyniki okazały się całkowicie odmienne od ustaleń Scotland Yardu).
Stefan Hambura w artykule "Prokurator Putina" pisze:
"Podobnie prowadzonych śledztw, nadzorowanych przez Jurija Czajkę, a budzących co najmniej poważne wątpliwości, jest więcej. W tym kontekście zaufanie, jakim rząd Donalda Tuska obdarza nadzorowane przez Czajkę organa, które prowadzą dochodzenie w sprawie katastrofy w Smoleńsku, wydaje się niezrozumiałe. Tym bardziej że nie można wykluczyć, iż w interesie sprawujących władzę w Rosji leży to, by winą za katastrofę obarczyć polskiego pilota, a najlepiej prezydenta Lecha Kaczyńskiego."
"jest wspólnym, zawartym ponad głowami Polaków interesem Tuska i Putina?"
Osobiście myślę, że poczynaniami Tuska jednak dyktuje przede wszystkim przerażający strach (który może wynikać również z wiedzy o przyczynach katastrofy). Ale mimo wszystko wydaje się on być jedynie pionkiem w tej "grze".
Zupełnie inaczej "prezentuje" się Komorowski, który sprawia nieodparte wrażenie satysfakcji z "pochowania kości niezgody".
Myślę, że warto mimo wszystko także zaznaczyć, że kapitulacja rządu RP może wynikać (chodź oczywiście nie musi i tego nie wiemy) z poczucia braku wsparcia zarówno od administracji amerykańskiej i państw zachodnich, jak i naszych "partnerów strategicznych" na Wschodzie.
"Są kluczowe pytania, za którymi kryją się ogromne afery, ludzkie nieszczęścia, i niezbadane dotąd tragedie."
Jedno z tych ludzkich nieszczęść spotkało dziennikarza, Wojciecha Sumlińskiego, za to właśnie, że miał odwagę zadawać niewygodne pytania i dociekać prawdy.
To była "lekcja" udzielona tym dziennikarzom (nielicznym), którym przypadkiem przyszłoby do głowy postępować zgodnie z postulatem dziennikarskiej prawdy.
Dlatego, osobiście nie wierzę niestety w "tydzień prawdy" i odwagę środowiska dziennikarskiego. Także z powodu osobliwości tej grupy, o której Pan pisze.
Spojrzenie od tej strony na katastrofę prezydenckiego tupolewa jest także bardzo istotne i może wiele ważnego wnieść do wyjaśnienia jej przyczyn/y. Szczególnie, że jest szansa, iż wydarzenia sprzed 10 kwietnia nie podlegają tak silnej dezinformacji jak te, które następowały już pod tej feralnej dacie, co pozwala rzetelniej je analizować.
Liczę, że ten wątek będzie miał kolejne odsłony. Pozdrawiam.
"Pozostaje wreszcie kwestia najważniejsza – dostrzeganie w rzetelnym wyjaśnieniu okoliczności tragedii nakazu, wynikającego z polskiego interesu, polskiej racji stanu"
W tym kontekście przerażające wydają się słowa Grasia:
"Każda ingerencja rządu w proces badania byłaby bardzo źle odebrana".
Tak Pan. Zaatakował Pan Pana Ściosa w brutalny sposób, który nie ma kompletnie nic wspólnego z polemiką. Te "Bóg", "towarzysz" to nic innego jak tylko celowa próba zdeprecjonowania Ściosa i tego co piszę. Ale i tak myślę, że efekt jest odwrotny od zamierzonego.
"Janke przez Passenta i środowisko "Polityki" jest uznawany za pisowca."
Osobiście, staram się nie patrzeć na to kto kogo uznaję za kogo i dla jakiej gazety pisze. Staram się czytać to co pisze i na tej podstawie oceniać. Z mojej oceny, nie sądzę żeby pan Jankę mógł w jakikolwiek sposób poprzeć Kaczyńskiego.
Ale rozumiem, że z punktu widzenia pana Passenta pan Janke może uchodzić za "pisowca". Pytanie tylko czy ta łatka "pisowca" przyklejona panu Janke nie jest celowym zabiegiem właśnie tego środowiska, coś na wzór uwierzytelnienia. Oczywiście są to jedynie moje obserwacje i niekoniecznie muszą być prawdziwe.
Free Your Mind
Skoro dla tych ludzi apel podpisany przez około 55 tys. osób o powołanie komisji międzynarodowej nic nie znaczy i w odpowiedzi na niego uważają swoje dotychczasowe działania za optymalne i wystarczające, to gdzie tu oczekiwać od nich jakiegokolwiek działania godnego męża stanu. To tak jakby oczekiwać od krowy, żeby jadła trawę sztućcami ;)
http://www.jacektrznadel.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=75&Itemid=1
Pozdrawiam
@Ambiwalentna Anomalia
Tak jak już odpowiedziałem Panu Aleksandrowi, uważam słowa Kaczyńskiego mimo wszystko za szczere, wynikające z jego przemiany i jednocześnie wypisujące się w przyjętą wcześniej strategię kampanii wyborczej.
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
Dla mnie mimo wszystko nie jest to tylko "zabieg" ale kontynuacja wcześniej przyjętej wizji kampanii "Najważniejsza jest Polaska", wynikającej z pewnej autentycznej przemiany Jarosława Kaczyńskiego po 10 kwietnia - czyli słowa Kaczyńskiego do lewicy są dla mnie autentyczne i nie są li tylko chwytem wyborczym.
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
"Lewica to nie postkomuniści"
a także:
"oni tam pojechali oddać hołd ofiarom tego systemu, który kiedyś był także przez nich akceptowany". - Ale jest coś takiego, jak czynna skrucha, jest coś takiego, co powinniśmy uszanować"
http://www.rp.pl/artykul/497362_Kaczynski__Lewica_to_nie_postkomunisci.html
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
Tylko proszę zauważyć, że w 2005 roku w drugiej turze do urn poszło nieco ponad 1% więcej wyborców w stosunku do pierwszej tury, odpowiednio 49,74% (I tura) i 50,99% (II tura). Czy tym razem możemy spodziewać się, że będzie inaczej? Czy możemy pozwolić sobie na całkowite "odpuszczenie" elektoratu Napieralskiego?
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
"Tak, ale wie pan, moja cierpliwość się kończy. Ja wyczerpałam wszystkie możliwości prawne. No to zostaje jedna droga po prostu. Niech społeczeństwo się dowie. Bo wie pan, ja naprawdę długo czekam. []
A wina leży, że minister Kiszczak też wydawał polecenia"
Jestem ciekawy czy prof. Antoni Dudek zna te materiały zwarte w książce Sumlińskiego (które w istotny sposób rzucają podejrzenie na współodpowiedzialność Kiszczaka) i jeżeli tak, to czy brał je po uwagę mówiąc:
"Nie mamy żadnych możliwości by w sposób nie budzący wątpliwości orzec, która z dwóch wersji jest bliższa prawdy, choć ja od lat skłaniam się do uznania wersji o współodpowiedzialności Milewskiego".
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
Już samo jednoznaczne stwierdzenie "Politycznym inspiratorem porwania - niezależnie od indywidualnego fanatyzmu sprawcy - mógł być wyłącznie towarzysz Mirosław Milewski" właściwie bez posiadania dowodów daje sporo do myślenia co do prawdziwości tego stwierdzenia. Szczególnie w kontekście tego, że notatka ta została sporządzona prawdopodobnie na pierwszej naradzie kierownictwa zaraz po ujawnieniu, że sprawcami są ludzie z MSW.
Możliwe, że mogło to być związane z tym że Piotrowski wcześniej zeznał, że "miał poparcie w aparacie władzy" nie mówiąc jednoznacznie o kogo chodziło. Stąd potrzeba szybkiego jednomyślnego wytypowania "winnego".
Pozdrawiam.
Aleksander Ścios
Myślę, że u wielu ludzi czara goryczy właśnie się przelewa. Ale faktyczną odpowiedź dadzą najbliższe wybory.
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
"W odbiorze społecznym ma powstać przeświadczenie, że tak naprawdę winę za katastrofę ponosi sam Prezydent, a o przebiegu zdarzeń zadecydowały błędne decyzje pilota, podjęte na skutek interwencji samego Prezydenta lub jego otoczenia. []
Jestem przeświadczony, że ta wersja wydarzeń z 10 kwietnia, będąca elementem wielowątkowej strategii dezinformacji zostanie wkrótce przyjęta oficjalnie, przy czynnym współudziale polskich mediów i polityków."
a dzisiejszy Pana wpis jest właściwie dowodem tej tezy. Fakt, że została ona postawiona zaledwie kilka dni po tragedii oraz w sytuacji kiedy zwykłemu człowiekowi trudno było w ogóle zebrać myśli, świadczy o Pana dużej zdolności do analizy i łączenia wielu różnych elementów w jedną całość.
Gratuluję! Chociaż opisywana przez Pana rzeczywistość jest często gorzka i trudna do przyjęcia...
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
"Już wówczas było oczywiste, że z zabiegów dezinformacyjnych dokonywanych wspólnie przez rosyjskie i polskie media ma wyłonić się przekaz, w którym winę za katastrofę będzie ponosić załoga polskiego samolotu, a pośrednio – prezydent Kaczyński, mający wywierać presję co do miejsca lądowania. Dziś już wiemy, że kierunek ustaleń poczynionych przez putinowską komisję badającą przyczyny katastrofy, odpowiada tej właśnie koncepcji dezinformacji."
Możemy się spodziewać, że w tym samym kierunku pójdzie także śledztwo prokuratorskie w sprawie katastrofy prowadzone przez zaufanego człowieka Putina, Jurija Czajkę (prowadził śledztwo w sprawie Litwinienki, którego wyniki okazały się całkowicie odmienne od ustaleń Scotland Yardu).
Stefan Hambura w artykule "Prokurator Putina" pisze:
"Podobnie prowadzonych śledztw, nadzorowanych przez Jurija Czajkę, a budzących co najmniej poważne wątpliwości, jest więcej. W tym kontekście zaufanie, jakim rząd Donalda Tuska obdarza nadzorowane przez Czajkę organa, które prowadzą dochodzenie w sprawie katastrofy w Smoleńsku, wydaje się niezrozumiałe. Tym bardziej że nie można wykluczyć, iż w interesie sprawujących władzę w Rosji leży to, by winą za katastrofę obarczyć polskiego pilota, a najlepiej prezydenta Lecha Kaczyńskiego."
http://www.rp.pl/artykul/9157,481242_Hambura__Prokurator__Putina.html
http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/swiat/artykul162907.html
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
Osobiście myślę, że poczynaniami Tuska jednak dyktuje przede wszystkim przerażający strach (który może wynikać również z wiedzy o przyczynach katastrofy). Ale mimo wszystko wydaje się on być jedynie pionkiem w tej "grze".
Zupełnie inaczej "prezentuje" się Komorowski, który sprawia nieodparte wrażenie satysfakcji z "pochowania kości niezgody".
Myślę, że warto mimo wszystko także zaznaczyć, że kapitulacja rządu RP może wynikać (chodź oczywiście nie musi i tego nie wiemy) z poczucia braku wsparcia zarówno od administracji amerykańskiej i państw zachodnich, jak i naszych "partnerów strategicznych" na Wschodzie.
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
Jakże odmienny wydźwięk mają te kamienie od tych z wiersza Juliusza Słowackiego.
Pozdrawiam
@mundrala
http://tiny.pl/httnh
Pozdrawiam
Aleksander Ścios
Jedno z tych ludzkich nieszczęść spotkało dziennikarza, Wojciecha Sumlińskiego, za to właśnie, że miał odwagę zadawać niewygodne pytania i dociekać prawdy.
To była "lekcja" udzielona tym dziennikarzom (nielicznym), którym przypadkiem przyszłoby do głowy postępować zgodnie z postulatem dziennikarskiej prawdy.
Dlatego, osobiście nie wierzę niestety w "tydzień prawdy" i odwagę środowiska dziennikarskiego. Także z powodu osobliwości tej grupy, o której Pan pisze.
Pozdrawiam serdecznie
Aleksander Ścios
Liczę, że ten wątek będzie miał kolejne odsłony. Pozdrawiam.
Aleksander Ścios
W tym kontekście przerażające wydają się słowa Grasia:
"Każda ingerencja rządu w proces badania byłaby bardzo źle odebrana".
http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/kraj/artykul157039.html
Pozdrawiam
@Krzysztof Leski
@autor
Aleksander Ścios
Pozdrawiam
@gw1990
Osobiście, staram się nie patrzeć na to kto kogo uznaję za kogo i dla jakiej gazety pisze. Staram się czytać to co pisze i na tej podstawie oceniać. Z mojej oceny, nie sądzę żeby pan Jankę mógł w jakikolwiek sposób poprzeć Kaczyńskiego.
Ale rozumiem, że z punktu widzenia pana Passenta pan Janke może uchodzić za "pisowca". Pytanie tylko czy ta łatka "pisowca" przyklejona panu Janke nie jest celowym zabiegiem właśnie tego środowiska, coś na wzór uwierzytelnienia. Oczywiście są to jedynie moje obserwacje i niekoniecznie muszą być prawdziwe.
pozdrawiam