Dzięki za tak obszerną odpowiedź. Myślę ,że jeśli jest ku temu sprzyjający czas to znajdziesz słuczacza dla swojej "muzyki". A jeśli nie to nie ma w tym niczyjej winy po prostu NIe teraz i nie tutaj. W każdym razie pewne spostrzeżenia i prawdy z tego blogu na pewno nam zapadają w umysł. I lepiej by wiele osób się z nimi zapoznało tutaj niż z zakłamanym szumem z netu.
Ja zamierzam w każdym razie dalej czytać wszystko z uwagą.
pozdrawiam
„Chciałbym zapytać szacowne grono czytelników i blogerów czy moje wpisy są, za trudne do zrozumienia i skomentowania? Czy też kompletnie nie zrozumiałe w sensie swych treści?”
Wg mnie.
Wpisy nie są za trudne – jako takie. Jednak widzę kilka ale..
Poruszasz co najmniej kilka zagadnień na raz – pod jednym tematem bloga. Więc nie odpowiadając natychmiast po 2 dniach jest inny temat na tapecie. Wpisy są subtelnie coś tam sugerujące naprowadzające.. jest to bardzo cenne dla osób poszukujących jakiegoś rozwiązania na już znany im i zdefiniowany problem – a takich może być mało. Większość oczekuje - „popularno – naukowego” i powoli wprowadzającego w dany temat wpisu – jak sądzę.
Dalej .. aby skomentować.. trzeba mieć co powiedzieć – czytelnik nie pewny własnego rozumienia i swoich racji z reguły ograniczy się do czytania. To ty „wiesz” wiec nie potrzebujesz komentarzy do dalszych poszukiwań. „my” nie wiemy – więc słuchamy.
Dalej Muki:
„Nawet nie mam zielonego pojęcia czy w ogóle trafiają do umysłów czytelnika i tam mogą być przeanalizowane i przestawione na użyteczną wartość w treści?”
Wg mnie:
Jak powyżej – aby wcielać „w czyn” trzeba już bardzo dużo rozumieć wcześniej i widzieć jakieś konkretne zastosowanie. Obawiam się ,że większość szuka, więc nie zbuduje na własny użytek ani nowej formuły modlitwy ani mini elektrowni z rezonansów krzemowych kryształów.
Wszak werbalne wyjaśnienia z Twojej strony nie padają. (i dobrze !)
Liczenie ,że może ktoś „z ulicy24” „to pojmie” i zrealizuje coś wartościowego są mało realistyczne.
Choć mogę się mylić.
Dalej Muki:
„Szczerze powiedziawszy do niczego bardziej poważnego zabrać się nie można bo licho wie w ogóle jest po co tu pisać?”
Wg mnie.
To zależy od „bilansu korzyści.” Wyrażanie się w formie pisanej pozwala też w pewnym stopniu uporządkować własne teorie. Czasami ktoś z „innej branży” naprowadzi nas na trop przez nas zignorowany. W obecnym układzie sił może lepiej nie mówić za dużo by nie wzmacniać tych „szkodników” którzy mają czas i środki i sprawdzać Twoje sugestie. Bo „uzbrojenie” twoją wiedzą Polaka szaraka jest raczej a wykonalne. Tak ogólnie.
Lepsza by była – moim zdaniem – jakaś prosta łopatologiczna nauka – na zasadzie konkretnego rozwiązania lub metody. Niż wyjaśnienie matematycznego związku cząstek i stałych wszechświata. „nie święci garnki lepią”. Może po prostu nauczyć rzeczy „nie do wykorzystania” przez tzw. profanów na przykład - rola fali emocji w ”modlitwie”.
Od siebie zauważam...
Że nigdy nauczyciele tzw duchowi (pominę na chwilę aspekt naukjako takiej i tak bliski Wodnikom) nie kładli nacisku (bez względu na ich pochodzenie) na aspekt „dawania narzędzi” - jako takich ,a raczej kształtowali coś na kształt postawy,powiedzmy „sumienia”. Myślę ,że miało to głębszy sens. Chodziło o konstruowanie „wyjścia z problemów” od podstawowego poziomu – który jest nie zbędny w ogóle do powodzenia takiego przedsięwzięcia. Otóż kładzenie nacisku na metody i wiedzę prowadził – jak mniemam – prędzej czy później do ostrej patologii samych „uczniów' do owego wykorzystania dla „egoistycznych celów”..,a zbudowanie właściwej podstawy duchowej (emocjonalnej ?) gwarantowało dalsze postępy. To jak taki „pion na budowie domu” jak go nie ma w fundamentach (brak fundamentu, krzywy fundament) to wszystko wyjdzie w najlepszym razie krzywe i koszmarne lub niebezpieczne i .. zawali się samo.
Może Twój nacisk na „matematykę” i „technologie” jest podobnego rodzaju „błędem.” - Jeśli idzie o propagowanie dla ludu. Może pewna bierność otoczenia jest – brakiem zapotrzebowania – na ściany – gdy nie mamy jeszcze fundamentów. Obym był dobrze zrozumiały.
Pozdrawiam serdecznie
Po przeczytaniu Pana odpowiedzi moje propozycje niwelowania terenu rzeczywiście zdaja mi się niedorzeczne. Niewiedzieć czemu szukałem prymitywnego sposobu.
Jeśli idzie o odpowiedź w sprawie bloga o sprawach badanych przez Niemców niebardzo jest ona dla mnie jasna. Czy uważa Pan że owa naiwość dotknęła autora bloga i mnie czy może jest w tym ziarno prawdy ?
Pańskie stanowisko utwierdza mnie w przekonaniu głoszonym zresztą przez niejakiego Trehleblova że, "wszystko zostało przesypane" - przez dezinformacje. Wiedza jest ale zasłonięta przez bezmiar kłamstw.
pozdrawiam
Poniżej zamieszczam link do bloga człowieka badającego sprawy niemieckich tajnych projektów
http://www.moje-riese.blogspot.com/
Co do piramidy.. pomyślałem że gdybym miał wyrównać skałe do jednej płaszczyzny z dokładności do 1 cm spróbował bym zrobić tak:
najpierw bym zniwelował zgrubnie plus minus 20 cm. potem bym ogrodził szczelnym murkiem powiedzmy pół metra wysokim. Zalał wewnątrz wodą. którą uzupełniało by kilka automatycznych prostych wlewów działających jak gaźnik z pływakiem by poziom wody był ten sam mimo parowania. potem należało by "skuwać wszystko co wystaje z wody". można by zabarwić wodę by utworzyła linie na skale pokazujące poziom. Łatwo by nie było (falowanie wody) ale można by zbudować rodzaj rusztowania nad wodą by pracujący nie brodzili w wodzie. w końcowym etapie w skale musiały by być kanaliki by woda docierała tam gdzie było by "na styk" czyli bardzo płytko.
drugi sposób współczesny to oczywiście laser i rownanie pod wypoziomowany promień. równałem tak kiedyś bardzo krzywą posadzkę daję się uzyskać 1 cm dokładności w amatorskich warynkach.
Choć też pozostaje rzadka wyklewka samopoziomująca.
Co do przewidywania przyszłego stanu powiedzmy. gruntu lub wody na planecie.
Albo ma się doskonały system wyliczeń spraw kosmicznych i plus geologicznych albo "jedynie" komunikację z przyszłością np mozliwość zajrzenia na "stan zastany' w danym roku.
ALbo trzecie - się "trafi" co jest niemal niemożliwe.
możliwość czwarta - kreuje się świat by było tak jak "w piramidzie" - chyba najbardziej niemożliwa.
pozdrawiam
Postaram się zapoznać z wpisami Unu. Choć osobiscie nie czuje jakiejś fascynacji Centuriami Nostradamusa, kiedyś mnie ciekawiły. Mam ciągłe nieodparte wrażenie ,że jest to jednak mocno przeceniane i/lub jest manipulacją na bardzo wysokimm poziomie. Co autorki Ewy S. rzeczywiście wynik jej pracy czesto można podsumować jako wymysły, choć mniemam ,że pada ona ofiarą własnej metody interpetacji -czyli analizą fonetycznych skojarzeń słów które czyta (tłumaczy)tzw ptasia mowa. taka metoda bardzo rozszerza ewentualny zakres interpretacji. z drugiej strony daje szanse na dostrzeżenie rzeczy które bardziej są w nas niż w tekscie interpretowanym.
Niemniej metoda przedstawiana tam w ostatnim linku jest dla mnie bardzo ciekawa. przypomina mi ona astrologiczną metodę wylicznia tzw punktów arabskich. też często krytykowana ale jakoś dziwnie adekwatną przy np.szukaniu zbieżności w różnych kosmogramach.
pozdrawiam
Przez co nawróćmy się na Pana naszego Jezusa Chrystusa, śpiewającego z serca ze świętą matką naszą Kościołem.
Pochodzi z jej wpisu z dnia 13 sierpnia 2011 roku i jest to TŁUMACZENIE
pism niejakiego Nostradamusa Młodszego - kto to jest do końca nie wiadomo co autorka sama wcześniej zaznaczyłą więc jest to tylko cytat. Nawet nie wiem czy nie w kontekscie 'oszosłomów" lub ciekwostek - jak to inni sie na Nostradamusa silili..
Zresztą jest na tym blogu wiele innych rzeczy .. co do ciekawszych stron niestety nie mam teraz gotowych linków.ale może wkrótce coś zacytuje.
Autorka zna dosyć dobrze astrologię jako taką, żyje teraz bardzo prostym życiem, ma "ekologiczne gospodarstwo' na podlasiu, czeka na nieuniknione.. Nostradamusa tłumaczy po swojemu raczej wiecej tam watpliwości niż podchodzacych pod manipulacje sensacji.
W temacie wiary chyba szuka czegoś zbliżonego do chrześcijaństwa - nie wiem. Wychowała się w rodzinie ateistycznej więc nie sądzę by była bardzo zmanipulowana w którąś ze stron. Ma inne blogi.
jak znajdę lepsze linki , bardziej oddające ducha bloga - to pozwole sobie zamieścić.
Wydała swoje tłumaczenie Centurii.
Pozdrawiam
Czytam sobie u Ciebie o wietrze północy a "tu" coś takiego :
http://pytyja.blox.pl/html
cytat z końca ostatniego wpisu:
W wielu miejscach bowiem Nostradamus wspomina o la duree, co znaczy dosłownie coś jak "twardzina", a po naszemu dotyczy gołej ziemi, ubitej ziemi czy gruntu. Otóż wzmianki o owej tajemniczej twardzinie, małej twardzinie, skrawku twardziny (gołej ziemi) pojawiają się przy okazji opisów zaburzeń klimatycznych, np. silnych i zimnych wiatrów z północy, lub z tajemniczego Nhort. Czyżby szło o zniknięcie lodu z jakichś arktycznych wysp? Ów kierunek, pisany Nhort zamiast Nord lub też North, czyli Północny, zawiera szyfr, wewnętrzne słowa hors-poza (spoza północy zatem) lub hort, które jest częścią wyrazu horticulture, ogrodnictwo, są też wyrazy or, złoto i brzeg, krawędź. Złoty ogród spoza krawędzi Północy? Na dokładkę jest pytanie, czemu Nostradamus używał podziału na 8 klimatów zamiast na 7, jak w klasycznej astrologii było przyjęte od czasów chaldejskich? Gdzie umiejscowić 8 klimat? Czy za biegunem? Czy w ten sposób podpowiada nam położenie przesuniętego bieguna? Ot, zagwozdka.
Zresztą cały blog jest bardzo ciekawy jak i inne prace autorki.
pozdrawiam
do 55.MK
no nie powiem żebym z łatwoscią przeczytał Twoja wypowiedź ,bo gdzieś w połowie już mi się zlewały cytaty ze mnie z Twoją aluzja itp. więc sie nieco pogubiłem co autor miał na myśli... to i za przeproszeniem ustosunkować się mi cieżko..
NAdmienie tylko więc po łebkach...
jak pisałm że sztuką jest coś "wymyslić" i wg mnie to troche takie "odczytanie' to nie znaczy wg mnie że to nie istnieje a co najwyzej nie jest obecnie zmaterjalizowane lub uświadomione. nie istnieje to na ten przykład ołów w kolorze różowym o masie 2 g na m3.
Ludzi rozmaitej profesji i poziomu z tzw psychotroników, "interesujących sie", astrologów magików, psycho i bio terapeutów itp to ja znam sporo może bym na setki liczył.. ale mało wśród nich jest -Uwierzcie mi - kogos kto jezyk matematyki i miare fizyki do swoich pasji tak przykłada jak mUKI. Więc jest On tu wyjątkowy w skali kraju co najmniej.
nie mnie się porównywać z Nim w tej wiedzy i jestem tu co najwyżej mało obeznaym słuchaczem. Ale swoje coś tam czuje i mi też mała istota cos tam podpowiada i ona raczej lub jakiś cóś innego karze mniemać że cel budowy piramidy był jednak u podstawy jak najbardziej praktyczny i przyziemny. owszem że odczytać sie z niego daje dużo to w pewnym stopniu rzecz nieunikniona. Tak jak z analizy radyjka superheterodyny da się dużo dowiedzieć o Cewkach rezonańsie RLC itp zabawkach. jednak radio zbudowano po coś innego. Więc twierdze tylko tyle że prawdy wszechświata sa w piramidzie - bo być w niej musiały by zasady razonansów spełniała i swoją tajemniczą funkcję mogła zrealizować. a jak ktos mądry jest - jak Muki to jeszcze wiele z niej zdoła wycinąć.
bez urazy Muki takie jest moje zdanie. A może obaj mamy racje ?
pozdrawiam
PS Opisywany tu i uwdzie wpływ fizyczny na ludzi wewnątrz piramid może powierdzać moją opinie ??
Generalnie wielkie dzięki za miłe słowa.
Moja znajomość astronomii jest raczej szczątkowa więc fakty które tu podajecie mi imponują.
Miło przeczytać ,że kogoś się inspiruje – choć szczerze.. to łatwe ..nic nie kosztuje (no prawie nic). Znacznie trudniej jest się przedzierać przez matematyczne spekulacje i gąszcz historycznych fałszerstw.
W jakimś sensie nauczanie powinno być tylko inspiracją. Lekkim wskazywanie i podpowiadaniem bez dowodów i szczegółów. Te to już chyba materia doświadczonych badaczy.
Każdy ma pewien charakter ,swój styl i dlatego najlepiej (najłatwiej !) prowadzić mu studia w odpowiednim dla niego kierunku. Ja często przelatywałem po łebkach po tematach tzw. Nieznanego. Nie było czasu ,a chyba i cierpliwości by zgłębiać coś przez powiedzmy 20 lat. Jak pojawiło się rozumienie to potem pracowałem do póki nie miałem pewnej łatwości w posługiwaniu się podstawami (subiektywnie ocenianej) potem goniłem za nowym...
Taki sposób „pracy” ma jednak sporo wad. Ma jednak i zalety. Pozwala zapoznać się z kilkoma tematami gdy inni drążą jeden. Łatwo o wpadnięcie w „gówienko” ale i szybciej się je porzuca dla nowości... Z czasem, dochodzimy do wniosku ,że zna się więcej puzzli i łatwiej sobie wyobrazić jak wygląda całość układanki.
Tu można wymyślić - przytoczyć przypowiastkę (moją) o diabłach.
„Ministerstwo Prawdy” każdy puzzel uwaliło jakąś obleśną farbą kamuflująco trującą ,ale łatwo ją rozpoznać. Wszędzie ten sam styl (syf..) . Dziwnie Poprawny taki pasujący do „Świata” . Obrzydliwie powierzchowny. Przy naruszeniu cienki i słaby.
Przy ataku ( nawet pozorowanym) agresywny i mściwy – w gruncie rzeczy, cienki po całości.
Prawdziwe puzzle – po wytarciu z kamuflażu okazują się ,choć każdy inny to jednak też bardzo charakterystyczne.
I tak. Strasznie twarde. Jakby oparte na logice 1 lub ZERO. Ewentualnie nie do uchwycenia takie biegnące 0,99999 itd. „ślizgawka” dla rozumu.. często doskonale dolegają do sąsiednich – jeśli mamy sąsiedni. Z reguły całkiem proste „jak szpadel” ale przy tym nie prostackie. Raczej genialnie proste. I zawsze zgodne i z rozumem i z uczuciem. Całkiem dobrą metodą odnajdywania dobrych puzzli – i tu trzeba podziękować „starym diabłom” za ich bezdenną głupotę,
jest metoda oceniania „maskowania” farbą pozorów tych puzzli których diabły boją się jakoś dziwnie „bardzo bardzo”.
Już tak się zapędzą w kłamaniu i mordowaniu .że jak coś „wycieknie” od razu idzie jak burza i jest nagłaśniane. Diabły chyba nawet są tego po części świadome bo czasami farbę sami atakują by ją uwiarygodnić . Na co niektórzy się nabierają. Ale diabły jak to diabły. Inteligencja jest - rozumienie mierne. Spryt jest - inwencja kiepska. Więc wałkują stare metody od wieków bo nic nowego toto nigdy nie wymyśliło i nie wymyśli. Wszak „wymyślanie” to po prostu osobiste twórcze odczytanie jakiegoś prawa lub perturbacja praw na użytek np. maszyny. A taki biedny duchowy idiota jak instrukcji nie ma to ma inteligencje kserokopiraki.. fajne, obrazek wychodzi jednak tylko powielony..
Ale nie będę Was zanudzał moimi spekulacjami o ww tematach. Jak by co - „jestem na dole” jak w starym kawale o Zorro.
Czytam codziennie blog Mukiego.
Pozdrawiam serdecznie
Witam
Nie chcę zabierać czasu i miejsca, pozwolę sobie na kilka myśli,uwag na temat ostatnich wpisów bloga i nie tylko.
Pokrótce..
Fakty opisywane przez Mukiego są (gwiazdozbiór o raz „prawidła” matematyczne) są jak sądzę bardzo ważne. Choć dla zwykłego zjadacza chleba pożytek z nich niewielki , to jednak dla kogoś mądrego zapoznanego z tematem są na pewno źródłem wręcz oczywistej inspiracji. Więc dzięki za to co piszesz.
Dyskusje z oponentami .. niestety zawsze mają miejsce ,zwłaszcza że chyba w każdym drzemie nadzieja ,że się da kogoś normalnie do czegoś wartościowego przekonać realnymi argumentami. Niestety życie pokazuje że tak nie jest. Swego czasu ukułem na to powiedzenie : „Głuchemu nie powiesz o tym ,że nie słyszy.” (prawie ZEN...) Dlatego sam szybko odpuszczam sobie wszelką agitację np. na temat astrologii. W sumie każdy i tak podlega określonym prawom wszechświata i min prawom planetarnych rytmów. Więc mój wysiłek może być skierowany na kogoś kto już coś „kuma” i chce wiedzieć więcej niż na kogoś „komu może zachce się tym interesować” Głuchych zostawiamy w ciszy. To taka „brutalna” manifestacja praw karmicznych. Jeśli są głusi.. nie będzie nikt do nich nic mówił. Wszak i tak nie usłyszą.
Wysiłki Mukiego w ścieraniu się z nimi na jego forum oceniam jako zbytek dobrego serca .
Ponieważ czasem napotykam tu wstawki polityczne od autora i pozwolę sobie na malusi wpis.
Śledzę dosyć często to co piszą „w necie' na te tematy i skłaniam się do pewnych obserwacji.
Otóż zauważyłem że emocjonalne zaangażowanie się osób uczuciowych i uczciwych w „sprawy polityczne” prowadzi u nich do osłabienia zdrowia. Najbanalniejszym objawem jest wzrost ciśnienia krwi co prowadzi do cichego „samo wykańczania się” . Często też przychodzi nerwowość rozdrażnienie, zaprzepaszczanie własnego zwykłego życia. Zwłaszcza gdy dana jednostka może bardzo nie wiele w tym temacie sama zmienić. Zbyt intensywne podłączanie się pod strumień informacji „z polityki „ po prostu nas WYKAŃCZA.. Dlatego lepiej jest zrobić jakiś „mały ruch” praktyczny np. kupię rower – nie będę przepłacał za akcyzę na paliwo. Niż śledzić non stop onet, wp. Gazete itp. podobne „źródła” w poszukiwaniu aktualności.. w sumie po kilku tygodniach można się doskonale zorientować co jest grane.. potem tylko zaglądać sporadycznie na np. stronę Michałkiewicza czy Pogonowskiego z USA.
Jak ktoś kiedyś powiedział – jeden obraz czasem więcej wart niż tysiąc słów. Jeden czyn więcej niż tysiąc obrazków.
Jednostkom które ja nazywam „karmicznie uwięzione” nie pomożemy już niestety. Po prostu one będą szły w zaparte choćby je końmi rwać. I takie rwanie nastąpi dla nich chyba że uciekną na niższy poziom gdzie będą znów „brylować' ...niestety już chyba w nieco bardziej uszkodzonym ciele fizycznym. Prawidłowości karmy są prawami które są doskonale znane „starym diabłom” dlatego one nigdy same pewnych bezeceństw osobiście nie robią. Tylko Pożyteczni idioci myślą że coś w kosmosie można „zyskać” lub „sobie załatwić” na dłuższą metę i dają się przekupić obietnicami. To potem karma właśnie z nich robi onych „głuchych” .
Zresztą może lepiej na tym zakończę bo się przyciężka atmosfera zrobi.
Muki urodził się o świcie w znaku Wodnika. Z Ascendentem w Wodniku ze Słońcem na ASC. Jest więc (może być) „zwiadem” nowej Ery. Osobowością oryginalną ale i wyjątkową. I bardzo dobrze będzie to uosabiać. Czego mu życzę.
PS Muki pisz co chcesz i co „musisz”. Pamiętaj nie szyfruj za mocno aluzji ,bo zawęzisz krąg odbiorców. Chyba ,że to jest celem. Jeśli nie wiesz jak coś zrobić.. zrób na wszystkie znane Ci sposoby. Któryś będzie tym najlepszym. A nami „innymi” się nie przejmuj. Każdego ochrania jego własna karma i cwaniak z lewego ramienia. A mądre to takie że mała głowa.
Pozdrawiam
ilość sekund 60 razy ilość minut 60 razy ilość godzin 24 = jak piszesz 86 400
razy 366 (dni) = 31 622 400. kroków.
Obieg Słońca wokół Ziemi jest w harmoni/ relacji rezonansie z pulsem człowieka. Obieg Urana wokół Słońca około 84 lata. Uran władca Wodnika. Wodnik w Astrologi to po prostu ..człowiek. Przeciętny Czas życia człowieka "z grubsza to osiemdziesiąt kilka lat.
Co do liczby 7. Całą oktawa to 7 tonów. Ósmy ton to kolejne DO ale częstotliwość 2 razy większa. DWie fale o czestotliwości np 100 i 200 Hz. bedą się znosić -czyli osłabiać gdyż jeśli - przy wsþólnym momencie startu. wystarczy narysować sinusoidy.
liczba 7 to ostatni ton ze starej fali więc najsłabszy ale i "najmądrzejszy" bo najstarszy (Saturn).
Nowa fala to już znowu 1 (jeden) więc Słońce (w astrologi władca LWa - znaku kosmicznego "dziecka") w opozycji do Wodnika (dawny włądca wodnik Saturn).
podsumowując przydługie spekulacje.
NIe ma Róbta co chce ta. NIe było "Wielkiego wybuchu". nie ma chaosu i wzrostu entropii.
a Co jest - myśle że jest prawo, porządek ,sprawiedliwość ,wolność, wola , sianie i zbieranie. no i USER czyli świadomość. i superkomputer czyli materialno energetczny uporządkowany wszechświat.
CHoć wielu bardzo to boli że tak właśnie jest.
kilka inforamcji z sieci.
link do forum pewnego projektu - survival konca świata.
http://boungler.pl/
i link do ciekawej moim skromnym zdaniem, wypowiedzi na ww forum
odnośnie braku energi elektrycznje i nie tylko
http://boungler.pl/forum/showthread.php?tid=1123&page=2
oraz strona PRACowni
http://pracownia4.wordpress.com/
ostatni artykuł zwłaszcza w temacie oddziaływania słońca kilka interesujących zdań na końcu artukułu.
Jeśi Muki pozwoli to sugeruje poczytać.
Pozdrawiam
Kiedyś czytałem prostszą metodę. całkowicie skuteczną w dodatku bez udziału rządu.
1. Wycofujesz kasę z banku i giełdy - całą. likwidujesz konto.
2. Nie tankujesz paliwa do auta przez 2 miechy - jeździsz rowerem nawet "zimą".
3. Wyrejestrowujesz telewizorek i oddajesz go na złom.
4. Nie kupujesz tzw. prasy, nowej odzieży.
5. Bojkotujesz kina bary, itp. tzw "zbiorową kulturę".
6 ograniczasz i "do lekarza"
7. Mówisz stop ..wszystkicm klechom, świadkom Jehowego, Cyganom z dywanami,
8. nie kupujesz żadnego alkoholu i fajek
9. W wolnym czasie chodzisz uśmiechnięty po ulicach.
10 . wysyłasz ten tekst do 10 osób.
potem czekasz i patrzysz jak się socjalistyczna ojczyzna sama oczyszcza powoli z robaczków - bez łatwej kasy robaczki szukają innego żywiciela.
pozdrawiam
Zgadzam się co do kiepskiego białego zimnego światła. Ale są diody LED bardzo ładnie świecące na ciepły lekko żółty kolor. Zresztą technologią led może wytworzyć każdy kolor światła. Z żarówek klasycznych najlepsze widmo bo najbardziej zbliżone do słońca daje Halogen który tez daje pewne oszczedności w stosunku do zwykłej żarówki (ok 30 procent). Zwłaszcza halogen na 12 Volt. można go zasilić stałym 12 volt co absolutnie eliminuje migotanie nawet w teorii. Zresztą kiedyś widziałem demonstracje - halogen 30 Wat na 12 volt i 30 wat na 230 wolt - halogen 12 v świeci zdecydowanie mocniej przy tej samej mocy i jest 2 razy tańszy. Co do świetlówek - są i takie które nie migocą w zauważalny sposób. nie wiem jak to działa ale nie ma efektu stroboskopu. Nie oszczedzaja rzecz jasna tak jak LED. LEd jest bezkonkurencyjna. należy dodać że teoretyczna żywotnośc LED to 100 000 godzin dla firmowych wyrobów.
LEdy można kupic pojedyńcze moduły po 4 lED na listku (cena około 3-4 pln) lub w pasku i samemu zaprojektować bardzo fajne oświetlenie. pobór prądu przed moduł 4 ledy na 12 wolt to ..0,02 A - dwie setne ampera. ja wyznaje taką zasadę - tam gdzie się pracuje bezpośrednio blisko najlepiej dać halogen na 12 wolt - oświetlenie ogólne zrobić na ledach.
Gdybym tworzył oświtlenie w całym domu/mieszkaniu zrobił bym całość na 12 Volt. Przy tak małych mocach (LED) nie trzeba grubych kabli.) akumulator za 500 PLN zabezpiecza nam światło na kilka dni. poza tym nie ma ryzyka porażeń lub zwarć w przypadku zalania. a nie zawsze można zainstalować bezpiecznik różnicowy.
Sądzę że LED wyprze inne źródła światła w ciągu kilkunastu lat. ewentualnie inne zostaną np do specyficznych rozwiązań. np zwracam uwagę ze np wystawy jubilerskie zawsze są oświetlone halogenami.
Co do ciepła od żarówki pełna zgoda. jest jeszcze jedno rozwiązanie bardzo mało znane a mianowicie promienniki podczerwieni. czasem mają formę obrazów na ścianę. kapitalna ich zaleta to - ogrzewają obiekty nie powietrze w pomieszczeniu.
pozdrawiam
Dzieki za wyjaśnienia techniczne. Choć nie dorastam pod wzgledem rozumienia postaram sie może kiedyś to wykorzystać.
Co do reszty komentarza.
JEśli idzie o ewentualne braki prądu (oświetlenia). Sugerowałbym ludziom pogłębić wiedzę o oświtleniu typu LED które to zuzywa śmiesznie małe ilosci prądu. chodzi o budowe własnego zasilania akumulatorowego na bazie LEdów i doładowywania go małymi panelami fotowoltanicznymi lub elektrowniami wiatrowymi. w sumie z akilka tysięcyc złotych mozna rozwiązać problem oświtlenia mieszkania w blokach na 20 lat. wiem że powie ktoś że z elektrown jest taniej - ale jak elektrownia nie da pradu to co wtedy ? albo jak da po 5 zł za kwh. czy ktoś bedzie pracował jedną godzinę by zarobić na oglądanie telwizora przez 4 godziny > ? nie sądze.
najważniejsza jest szeroko rozumiana SAMOWYSTARCZALNOŚĆ. podbnie jeśli chodzi o dostep do informacji - jeśli internet to laptopy i systemy zasilania alternatywnego.
co do transportu nie ma alternatywy dla rowerów. chyba że rowery ,skutery elektryczne.
Wogóle warto zapoznac sie z chrakterystyką wodnika jako znaku gdyż wiele jego "cech" będzie źródłem że tak powiem inspiracji do nowej sytuacji.
Warto też zbierać informacje o filtrach do wody, urządzeniach oczyszczających powietrze, silnikach cieplnych np silniku Sterlinga. Niemcy robią taki piec CO który wytwarza ok 1 KW mocy elektrycznej gdy sie pali w piecu. tanie nie jest - ale może być warto.
wogóle jest to temat rzeka. swoją drogą trochę "złosliwie" się cieszę że nastapi taki powrót do "prostrzego" funkcjonowania bo tzw. postep juz o wymioty mnie przyprawia.
No to widze że ja to za dobry w tym nie jestem. Ledwo rozumiem jak działa prądnica amerykanka a i to ledwo. Z Twojego opisu
"bardziej to czuje niż wiem" - że wirują tutaj chyba pola elektryczne bardziej niż magnetyczne, wykorzystują zmianę energii fizycznej, zmiany ich wzajemnego położenia na ładunek elektryczny ,, potem to na prąd. ale może całkiem mi sie wydaje po prostu. a może to wstęp do sławetnego generatora Tesli. może trzeba wykorzystać "uziemienie " jako nieskończony kondensator. NIe wiem. takie mi się po głowie kołacza...
Co do łodzi.. miałem taki pomysł by wykorrzystać naturalne falowanie nie dużych statków na wodzie do wytwarzania energii.
prosty pomysł.
pozdrawiam życząc sukcesów
przyznam że nie rozurachmiem jak ten Twój genrator działa -pod wrażeniem jednak jestem. ja jedynie popełniłem w życiu jedną elektrownie wiatrową ale ona miała generator z fabryki.
Jesli dobrze rozumiem zalezy Ci na stabilnej częstotliwości 50Hz. maja znajomośc zagadnień elektrycznych niesety jest nieco gorsza niż astrologicznych. MOżna spróbowac tak. Spróbuj wyprostowac ten prąd i zasilić nim przetwornice klasyczną np 12 V stałego na 230 V zmiennego. lub 48 V na 230. taką jaka jest w UPSach. lub rozwiązanie drugie ala spawarka. tzn zasilić tym co masz silnik o odpowiednich parametrach a on niech kręci prądnice o oczekiwanych parametrach.. wiem mało sprawne to bedzie ale zadziała bez elektroniki tylko prosta mechanika.
oczywiście elektroniczny przetwornik byłby najbardziej elegancki
... cóż co nie znaczy że szybki w zrobieniu.
to tyle jesli idzie o sugestie. pozdrawiam
Jeśli kogoś denerwuje błąd ortograficzny to za niego przepraszam. Pisze na netbooku i czasami uzycie ALTa włącza skrót jakiś i ginie mi tekst. więc pisze jak pisze.
co do 55Mk to po prostu nie lubie uczonych dyskusji o sprawach niepoznawalnych a na pewno nie weryfikowalnych. a na taką sie zanosiło.
co do falownika. chodziło o 2 Kv czy 2 KW. kilo volty czy kilo waty ?
jak 2000 volt po falowniku to sie nie wypowiem.
jak moc 2 kW to kupiłbym sterownik od wózka inwalidzkiego lub lepiej skutera elektrycznego. bo może potrzebne to do tego ?
raczej bym unikał robienia tego samemu bez dużego doświadczenia elektronicznego.
ewentualnie zwróć sie o rade na portalu elektroda.pl na pewno był ten temat.
odwiedził bym sklepy ze skuterami elektrycznymi w internecie. jest sporo sterowników do silników w osi pojazdu - bezszczotkowych więc musi to być coś jak falownik.
przyszłośc Polski jest raczej taka jak pisał MUki
kosmogram prograsywny Polski przeżywa tzw przejście progresywnego Saturan przez Słońce natalne.
w zabory nawettego nie było - Saturn nie doszedł do Słońca.
Więc musi byc gorzej niż za zaborców. Bez komentarza.
Dalszego czasu dawno nie analizowałem .. z braku czasu...
Ewentualna dominacja naszego kraju może nie wynikac z naszej siły tylko np. ze słabości tych co dziś są potęgami.
Aha ta kumulacja rozpadu nassego kraju to lata chyba 2020 -2024 do 2028 zależy na co dac akcenty.
więc jeszcze poczekamy. zresztą czas jest nieco "gumowy" i nie bde się upierał. to tylko ramy
pozdrawiam
@Muki
Ja zamierzam w każdym razie dalej czytać wszystko z uwagą.
pozdrawiam
@Muki
Piszesz..
„Chciałbym zapytać szacowne grono czytelników i blogerów czy moje wpisy są, za trudne do zrozumienia i skomentowania? Czy też kompletnie nie zrozumiałe w sensie swych treści?”
Wg mnie.
Wpisy nie są za trudne – jako takie. Jednak widzę kilka ale..
Poruszasz co najmniej kilka zagadnień na raz – pod jednym tematem bloga. Więc nie odpowiadając natychmiast po 2 dniach jest inny temat na tapecie. Wpisy są subtelnie coś tam sugerujące naprowadzające.. jest to bardzo cenne dla osób poszukujących jakiegoś rozwiązania na już znany im i zdefiniowany problem – a takich może być mało. Większość oczekuje - „popularno – naukowego” i powoli wprowadzającego w dany temat wpisu – jak sądzę.
Dalej .. aby skomentować.. trzeba mieć co powiedzieć – czytelnik nie pewny własnego rozumienia i swoich racji z reguły ograniczy się do czytania. To ty „wiesz” wiec nie potrzebujesz komentarzy do dalszych poszukiwań. „my” nie wiemy – więc słuchamy.
Dalej Muki:
„Nawet nie mam zielonego pojęcia czy w ogóle trafiają do umysłów czytelnika i tam mogą być przeanalizowane i przestawione na użyteczną wartość w treści?”
Wg mnie:
Jak powyżej – aby wcielać „w czyn” trzeba już bardzo dużo rozumieć wcześniej i widzieć jakieś konkretne zastosowanie. Obawiam się ,że większość szuka, więc nie zbuduje na własny użytek ani nowej formuły modlitwy ani mini elektrowni z rezonansów krzemowych kryształów.
Wszak werbalne wyjaśnienia z Twojej strony nie padają. (i dobrze !)
Liczenie ,że może ktoś „z ulicy24” „to pojmie” i zrealizuje coś wartościowego są mało realistyczne.
Choć mogę się mylić.
Dalej Muki:
„Szczerze powiedziawszy do niczego bardziej poważnego zabrać się nie można bo licho wie w ogóle jest po co tu pisać?”
Wg mnie.
To zależy od „bilansu korzyści.” Wyrażanie się w formie pisanej pozwala też w pewnym stopniu uporządkować własne teorie. Czasami ktoś z „innej branży” naprowadzi nas na trop przez nas zignorowany. W obecnym układzie sił może lepiej nie mówić za dużo by nie wzmacniać tych „szkodników” którzy mają czas i środki i sprawdzać Twoje sugestie. Bo „uzbrojenie” twoją wiedzą Polaka szaraka jest raczej a wykonalne. Tak ogólnie.
Lepsza by była – moim zdaniem – jakaś prosta łopatologiczna nauka – na zasadzie konkretnego rozwiązania lub metody. Niż wyjaśnienie matematycznego związku cząstek i stałych wszechświata. „nie święci garnki lepią”. Może po prostu nauczyć rzeczy „nie do wykorzystania” przez tzw. profanów na przykład - rola fali emocji w ”modlitwie”.
Od siebie zauważam...
Że nigdy nauczyciele tzw duchowi (pominę na chwilę aspekt naukjako takiej i tak bliski Wodnikom) nie kładli nacisku (bez względu na ich pochodzenie) na aspekt „dawania narzędzi” - jako takich ,a raczej kształtowali coś na kształt postawy,powiedzmy „sumienia”. Myślę ,że miało to głębszy sens. Chodziło o konstruowanie „wyjścia z problemów” od podstawowego poziomu – który jest nie zbędny w ogóle do powodzenia takiego przedsięwzięcia. Otóż kładzenie nacisku na metody i wiedzę prowadził – jak mniemam – prędzej czy później do ostrej patologii samych „uczniów' do owego wykorzystania dla „egoistycznych celów”..,a zbudowanie właściwej podstawy duchowej (emocjonalnej ?) gwarantowało dalsze postępy. To jak taki „pion na budowie domu” jak go nie ma w fundamentach (brak fundamentu, krzywy fundament) to wszystko wyjdzie w najlepszym razie krzywe i koszmarne lub niebezpieczne i .. zawali się samo.
Może Twój nacisk na „matematykę” i „technologie” jest podobnego rodzaju „błędem.” - Jeśli idzie o propagowanie dla ludu. Może pewna bierność otoczenia jest – brakiem zapotrzebowania – na ściany – gdy nie mamy jeszcze fundamentów. Obym był dobrze zrozumiały.
Pozdrawiam serdecznie
@Muki
Jeśli idzie o odpowiedź w sprawie bloga o sprawach badanych przez Niemców niebardzo jest ona dla mnie jasna. Czy uważa Pan że owa naiwość dotknęła autora bloga i mnie czy może jest w tym ziarno prawdy ?
Pańskie stanowisko utwierdza mnie w przekonaniu głoszonym zresztą przez niejakiego Trehleblova że, "wszystko zostało przesypane" - przez dezinformacje. Wiedza jest ale zasłonięta przez bezmiar kłamstw.
pozdrawiam
@Muki, Forum
http://www.moje-riese.blogspot.com/
Co do piramidy.. pomyślałem że gdybym miał wyrównać skałe do jednej płaszczyzny z dokładności do 1 cm spróbował bym zrobić tak:
najpierw bym zniwelował zgrubnie plus minus 20 cm. potem bym ogrodził szczelnym murkiem powiedzmy pół metra wysokim. Zalał wewnątrz wodą. którą uzupełniało by kilka automatycznych prostych wlewów działających jak gaźnik z pływakiem by poziom wody był ten sam mimo parowania. potem należało by "skuwać wszystko co wystaje z wody". można by zabarwić wodę by utworzyła linie na skale pokazujące poziom. Łatwo by nie było (falowanie wody) ale można by zbudować rodzaj rusztowania nad wodą by pracujący nie brodzili w wodzie. w końcowym etapie w skale musiały by być kanaliki by woda docierała tam gdzie było by "na styk" czyli bardzo płytko.
drugi sposób współczesny to oczywiście laser i rownanie pod wypoziomowany promień. równałem tak kiedyś bardzo krzywą posadzkę daję się uzyskać 1 cm dokładności w amatorskich warynkach.
Choć też pozostaje rzadka wyklewka samopoziomująca.
Co do przewidywania przyszłego stanu powiedzmy. gruntu lub wody na planecie.
Albo ma się doskonały system wyliczeń spraw kosmicznych i plus geologicznych albo "jedynie" komunikację z przyszłością np mozliwość zajrzenia na "stan zastany' w danym roku.
ALbo trzecie - się "trafi" co jest niemal niemożliwe.
możliwość czwarta - kreuje się świat by było tak jak "w piramidzie" - chyba najbardziej niemożliwa.
pozdrawiam
@Muki
Niemniej metoda przedstawiana tam w ostatnim linku jest dla mnie bardzo ciekawa. przypomina mi ona astrologiczną metodę wylicznia tzw punktów arabskich. też często krytykowana ale jakoś dziwnie adekwatną przy np.szukaniu zbieżności w różnych kosmogramach.
pozdrawiam
Forum
http://pytyja.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?9,2008
padają cyfry i daty więc jest co analizować na zimno.
Forum
http://pytyja.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?3,2010
@Muki
Tekst który zacytowałeś:
Przez co nawróćmy się na Pana naszego Jezusa Chrystusa, śpiewającego z serca ze świętą matką naszą Kościołem.
Pochodzi z jej wpisu z dnia 13 sierpnia 2011 roku i jest to TŁUMACZENIE
pism niejakiego Nostradamusa Młodszego - kto to jest do końca nie wiadomo co autorka sama wcześniej zaznaczyłą więc jest to tylko cytat. Nawet nie wiem czy nie w kontekscie 'oszosłomów" lub ciekwostek - jak to inni sie na Nostradamusa silili..
Zresztą jest na tym blogu wiele innych rzeczy .. co do ciekawszych stron niestety nie mam teraz gotowych linków.ale może wkrótce coś zacytuje.
Autorka zna dosyć dobrze astrologię jako taką, żyje teraz bardzo prostym życiem, ma "ekologiczne gospodarstwo' na podlasiu, czeka na nieuniknione.. Nostradamusa tłumaczy po swojemu raczej wiecej tam watpliwości niż podchodzacych pod manipulacje sensacji.
W temacie wiary chyba szuka czegoś zbliżonego do chrześcijaństwa - nie wiem. Wychowała się w rodzinie ateistycznej więc nie sądzę by była bardzo zmanipulowana w którąś ze stron. Ma inne blogi.
jak znajdę lepsze linki , bardziej oddające ducha bloga - to pozwole sobie zamieścić.
Wydała swoje tłumaczenie Centurii.
Pozdrawiam
@Muki
http://pytyja.blox.pl/html
cytat z końca ostatniego wpisu:
W wielu miejscach bowiem Nostradamus wspomina o la duree, co znaczy dosłownie coś jak "twardzina", a po naszemu dotyczy gołej ziemi, ubitej ziemi czy gruntu. Otóż wzmianki o owej tajemniczej twardzinie, małej twardzinie, skrawku twardziny (gołej ziemi) pojawiają się przy okazji opisów zaburzeń klimatycznych, np. silnych i zimnych wiatrów z północy, lub z tajemniczego Nhort. Czyżby szło o zniknięcie lodu z jakichś arktycznych wysp? Ów kierunek, pisany Nhort zamiast Nord lub też North, czyli Północny, zawiera szyfr, wewnętrzne słowa hors-poza (spoza północy zatem) lub hort, które jest częścią wyrazu horticulture, ogrodnictwo, są też wyrazy or, złoto i brzeg, krawędź. Złoty ogród spoza krawędzi Północy? Na dokładkę jest pytanie, czemu Nostradamus używał podziału na 8 klimatów zamiast na 7, jak w klasycznej astrologii było przyjęte od czasów chaldejskich? Gdzie umiejscowić 8 klimat? Czy za biegunem? Czy w ten sposób podpowiada nam położenie przesuniętego bieguna? Ot, zagwozdka.
Zresztą cały blog jest bardzo ciekawy jak i inne prace autorki.
pozdrawiam
@55.M.K. Forum
no nie powiem żebym z łatwoscią przeczytał Twoja wypowiedź ,bo gdzieś w połowie już mi się zlewały cytaty ze mnie z Twoją aluzja itp. więc sie nieco pogubiłem co autor miał na myśli... to i za przeproszeniem ustosunkować się mi cieżko..
NAdmienie tylko więc po łebkach...
jak pisałm że sztuką jest coś "wymyslić" i wg mnie to troche takie "odczytanie' to nie znaczy wg mnie że to nie istnieje a co najwyzej nie jest obecnie zmaterjalizowane lub uświadomione. nie istnieje to na ten przykład ołów w kolorze różowym o masie 2 g na m3.
Ludzi rozmaitej profesji i poziomu z tzw psychotroników, "interesujących sie", astrologów magików, psycho i bio terapeutów itp to ja znam sporo może bym na setki liczył.. ale mało wśród nich jest -Uwierzcie mi - kogos kto jezyk matematyki i miare fizyki do swoich pasji tak przykłada jak mUKI. Więc jest On tu wyjątkowy w skali kraju co najmniej.
nie mnie się porównywać z Nim w tej wiedzy i jestem tu co najwyżej mało obeznaym słuchaczem. Ale swoje coś tam czuje i mi też mała istota cos tam podpowiada i ona raczej lub jakiś cóś innego karze mniemać że cel budowy piramidy był jednak u podstawy jak najbardziej praktyczny i przyziemny. owszem że odczytać sie z niego daje dużo to w pewnym stopniu rzecz nieunikniona. Tak jak z analizy radyjka superheterodyny da się dużo dowiedzieć o Cewkach rezonańsie RLC itp zabawkach. jednak radio zbudowano po coś innego. Więc twierdze tylko tyle że prawdy wszechświata sa w piramidzie - bo być w niej musiały by zasady razonansów spełniała i swoją tajemniczą funkcję mogła zrealizować. a jak ktos mądry jest - jak Muki to jeszcze wiele z niej zdoła wycinąć.
bez urazy Muki takie jest moje zdanie. A może obaj mamy racje ?
pozdrawiam
PS Opisywany tu i uwdzie wpływ fizyczny na ludzi wewnątrz piramid może powierdzać moją opinie ??
@wiedźma Margo, Muki
Moja znajomość astronomii jest raczej szczątkowa więc fakty które tu podajecie mi imponują.
Miło przeczytać ,że kogoś się inspiruje – choć szczerze.. to łatwe ..nic nie kosztuje (no prawie nic). Znacznie trudniej jest się przedzierać przez matematyczne spekulacje i gąszcz historycznych fałszerstw.
W jakimś sensie nauczanie powinno być tylko inspiracją. Lekkim wskazywanie i podpowiadaniem bez dowodów i szczegółów. Te to już chyba materia doświadczonych badaczy.
Każdy ma pewien charakter ,swój styl i dlatego najlepiej (najłatwiej !) prowadzić mu studia w odpowiednim dla niego kierunku. Ja często przelatywałem po łebkach po tematach tzw. Nieznanego. Nie było czasu ,a chyba i cierpliwości by zgłębiać coś przez powiedzmy 20 lat. Jak pojawiło się rozumienie to potem pracowałem do póki nie miałem pewnej łatwości w posługiwaniu się podstawami (subiektywnie ocenianej) potem goniłem za nowym...
Taki sposób „pracy” ma jednak sporo wad. Ma jednak i zalety. Pozwala zapoznać się z kilkoma tematami gdy inni drążą jeden. Łatwo o wpadnięcie w „gówienko” ale i szybciej się je porzuca dla nowości... Z czasem, dochodzimy do wniosku ,że zna się więcej puzzli i łatwiej sobie wyobrazić jak wygląda całość układanki.
Tu można wymyślić - przytoczyć przypowiastkę (moją) o diabłach.
„Ministerstwo Prawdy” każdy puzzel uwaliło jakąś obleśną farbą kamuflująco trującą ,ale łatwo ją rozpoznać. Wszędzie ten sam styl (syf..) . Dziwnie Poprawny taki pasujący do „Świata” . Obrzydliwie powierzchowny. Przy naruszeniu cienki i słaby.
Przy ataku ( nawet pozorowanym) agresywny i mściwy – w gruncie rzeczy, cienki po całości.
Prawdziwe puzzle – po wytarciu z kamuflażu okazują się ,choć każdy inny to jednak też bardzo charakterystyczne.
I tak. Strasznie twarde. Jakby oparte na logice 1 lub ZERO. Ewentualnie nie do uchwycenia takie biegnące 0,99999 itd. „ślizgawka” dla rozumu.. często doskonale dolegają do sąsiednich – jeśli mamy sąsiedni. Z reguły całkiem proste „jak szpadel” ale przy tym nie prostackie. Raczej genialnie proste. I zawsze zgodne i z rozumem i z uczuciem. Całkiem dobrą metodą odnajdywania dobrych puzzli – i tu trzeba podziękować „starym diabłom” za ich bezdenną głupotę,
jest metoda oceniania „maskowania” farbą pozorów tych puzzli których diabły boją się jakoś dziwnie „bardzo bardzo”.
Już tak się zapędzą w kłamaniu i mordowaniu .że jak coś „wycieknie” od razu idzie jak burza i jest nagłaśniane. Diabły chyba nawet są tego po części świadome bo czasami farbę sami atakują by ją uwiarygodnić . Na co niektórzy się nabierają. Ale diabły jak to diabły. Inteligencja jest - rozumienie mierne. Spryt jest - inwencja kiepska. Więc wałkują stare metody od wieków bo nic nowego toto nigdy nie wymyśliło i nie wymyśli. Wszak „wymyślanie” to po prostu osobiste twórcze odczytanie jakiegoś prawa lub perturbacja praw na użytek np. maszyny. A taki biedny duchowy idiota jak instrukcji nie ma to ma inteligencje kserokopiraki.. fajne, obrazek wychodzi jednak tylko powielony..
Ale nie będę Was zanudzał moimi spekulacjami o ww tematach. Jak by co - „jestem na dole” jak w starym kawale o Zorro.
Czytam codziennie blog Mukiego.
Pozdrawiam serdecznie
@Muki
Nie chcę zabierać czasu i miejsca, pozwolę sobie na kilka myśli,uwag na temat ostatnich wpisów bloga i nie tylko.
Pokrótce..
Fakty opisywane przez Mukiego są (gwiazdozbiór o raz „prawidła” matematyczne) są jak sądzę bardzo ważne. Choć dla zwykłego zjadacza chleba pożytek z nich niewielki , to jednak dla kogoś mądrego zapoznanego z tematem są na pewno źródłem wręcz oczywistej inspiracji. Więc dzięki za to co piszesz.
Dyskusje z oponentami .. niestety zawsze mają miejsce ,zwłaszcza że chyba w każdym drzemie nadzieja ,że się da kogoś normalnie do czegoś wartościowego przekonać realnymi argumentami. Niestety życie pokazuje że tak nie jest. Swego czasu ukułem na to powiedzenie : „Głuchemu nie powiesz o tym ,że nie słyszy.” (prawie ZEN...) Dlatego sam szybko odpuszczam sobie wszelką agitację np. na temat astrologii. W sumie każdy i tak podlega określonym prawom wszechświata i min prawom planetarnych rytmów. Więc mój wysiłek może być skierowany na kogoś kto już coś „kuma” i chce wiedzieć więcej niż na kogoś „komu może zachce się tym interesować” Głuchych zostawiamy w ciszy. To taka „brutalna” manifestacja praw karmicznych. Jeśli są głusi.. nie będzie nikt do nich nic mówił. Wszak i tak nie usłyszą.
Wysiłki Mukiego w ścieraniu się z nimi na jego forum oceniam jako zbytek dobrego serca .
Ponieważ czasem napotykam tu wstawki polityczne od autora i pozwolę sobie na malusi wpis.
Śledzę dosyć często to co piszą „w necie' na te tematy i skłaniam się do pewnych obserwacji.
Otóż zauważyłem że emocjonalne zaangażowanie się osób uczuciowych i uczciwych w „sprawy polityczne” prowadzi u nich do osłabienia zdrowia. Najbanalniejszym objawem jest wzrost ciśnienia krwi co prowadzi do cichego „samo wykańczania się” . Często też przychodzi nerwowość rozdrażnienie, zaprzepaszczanie własnego zwykłego życia. Zwłaszcza gdy dana jednostka może bardzo nie wiele w tym temacie sama zmienić. Zbyt intensywne podłączanie się pod strumień informacji „z polityki „ po prostu nas WYKAŃCZA.. Dlatego lepiej jest zrobić jakiś „mały ruch” praktyczny np. kupię rower – nie będę przepłacał za akcyzę na paliwo. Niż śledzić non stop onet, wp. Gazete itp. podobne „źródła” w poszukiwaniu aktualności.. w sumie po kilku tygodniach można się doskonale zorientować co jest grane.. potem tylko zaglądać sporadycznie na np. stronę Michałkiewicza czy Pogonowskiego z USA.
Jak ktoś kiedyś powiedział – jeden obraz czasem więcej wart niż tysiąc słów. Jeden czyn więcej niż tysiąc obrazków.
Jednostkom które ja nazywam „karmicznie uwięzione” nie pomożemy już niestety. Po prostu one będą szły w zaparte choćby je końmi rwać. I takie rwanie nastąpi dla nich chyba że uciekną na niższy poziom gdzie będą znów „brylować' ...niestety już chyba w nieco bardziej uszkodzonym ciele fizycznym. Prawidłowości karmy są prawami które są doskonale znane „starym diabłom” dlatego one nigdy same pewnych bezeceństw osobiście nie robią. Tylko Pożyteczni idioci myślą że coś w kosmosie można „zyskać” lub „sobie załatwić” na dłuższą metę i dają się przekupić obietnicami. To potem karma właśnie z nich robi onych „głuchych” .
Zresztą może lepiej na tym zakończę bo się przyciężka atmosfera zrobi.
Muki urodził się o świcie w znaku Wodnika. Z Ascendentem w Wodniku ze Słońcem na ASC. Jest więc (może być) „zwiadem” nowej Ery. Osobowością oryginalną ale i wyjątkową. I bardzo dobrze będzie to uosabiać. Czego mu życzę.
PS Muki pisz co chcesz i co „musisz”. Pamiętaj nie szyfruj za mocno aluzji ,bo zawęzisz krąg odbiorców. Chyba ,że to jest celem. Jeśli nie wiesz jak coś zrobić.. zrób na wszystkie znane Ci sposoby. Któryś będzie tym najlepszym. A nami „innymi” się nie przejmuj. Każdego ochrania jego własna karma i cwaniak z lewego ramienia. A mądre to takie że mała głowa.
Pozdrawiam
@Muki
razy 366 (dni) = 31 622 400. kroków.
Obieg Słońca wokół Ziemi jest w harmoni/ relacji rezonansie z pulsem człowieka. Obieg Urana wokół Słońca około 84 lata. Uran władca Wodnika. Wodnik w Astrologi to po prostu ..człowiek. Przeciętny Czas życia człowieka "z grubsza to osiemdziesiąt kilka lat.
Co do liczby 7. Całą oktawa to 7 tonów. Ósmy ton to kolejne DO ale częstotliwość 2 razy większa. DWie fale o czestotliwości np 100 i 200 Hz. bedą się znosić -czyli osłabiać gdyż jeśli - przy wsþólnym momencie startu. wystarczy narysować sinusoidy.
liczba 7 to ostatni ton ze starej fali więc najsłabszy ale i "najmądrzejszy" bo najstarszy (Saturn).
Nowa fala to już znowu 1 (jeden) więc Słońce (w astrologi władca LWa - znaku kosmicznego "dziecka") w opozycji do Wodnika (dawny włądca wodnik Saturn).
podsumowując przydługie spekulacje.
NIe ma Róbta co chce ta. NIe było "Wielkiego wybuchu". nie ma chaosu i wzrostu entropii.
a Co jest - myśle że jest prawo, porządek ,sprawiedliwość ,wolność, wola , sianie i zbieranie. no i USER czyli świadomość. i superkomputer czyli materialno energetczny uporządkowany wszechświat.
CHoć wielu bardzo to boli że tak właśnie jest.
Forum
link do forum pewnego projektu - survival konca świata.
http://boungler.pl/
i link do ciekawej moim skromnym zdaniem, wypowiedzi na ww forum
odnośnie braku energi elektrycznje i nie tylko
http://boungler.pl/forum/showthread.php?tid=1123&page=2
oraz strona PRACowni
http://pracownia4.wordpress.com/
ostatni artykuł zwłaszcza w temacie oddziaływania słońca kilka interesujących zdań na końcu artukułu.
Jeśi Muki pozwoli to sugeruje poczytać.
Pozdrawiam
@. kropelka
1. Wycofujesz kasę z banku i giełdy - całą. likwidujesz konto.
2. Nie tankujesz paliwa do auta przez 2 miechy - jeździsz rowerem nawet "zimą".
3. Wyrejestrowujesz telewizorek i oddajesz go na złom.
4. Nie kupujesz tzw. prasy, nowej odzieży.
5. Bojkotujesz kina bary, itp. tzw "zbiorową kulturę".
6 ograniczasz i "do lekarza"
7. Mówisz stop ..wszystkicm klechom, świadkom Jehowego, Cyganom z dywanami,
8. nie kupujesz żadnego alkoholu i fajek
9. W wolnym czasie chodzisz uśmiechnięty po ulicach.
10 . wysyłasz ten tekst do 10 osób.
potem czekasz i patrzysz jak się socjalistyczna ojczyzna sama oczyszcza powoli z robaczków - bez łatwej kasy robaczki szukają innego żywiciela.
pozdrawiam
@Muki
Zgadzam się co do kiepskiego białego zimnego światła. Ale są diody LED bardzo ładnie świecące na ciepły lekko żółty kolor. Zresztą technologią led może wytworzyć każdy kolor światła. Z żarówek klasycznych najlepsze widmo bo najbardziej zbliżone do słońca daje Halogen który tez daje pewne oszczedności w stosunku do zwykłej żarówki (ok 30 procent). Zwłaszcza halogen na 12 Volt. można go zasilić stałym 12 volt co absolutnie eliminuje migotanie nawet w teorii. Zresztą kiedyś widziałem demonstracje - halogen 30 Wat na 12 volt i 30 wat na 230 wolt - halogen 12 v świeci zdecydowanie mocniej przy tej samej mocy i jest 2 razy tańszy. Co do świetlówek - są i takie które nie migocą w zauważalny sposób. nie wiem jak to działa ale nie ma efektu stroboskopu. Nie oszczedzaja rzecz jasna tak jak LED. LEd jest bezkonkurencyjna. należy dodać że teoretyczna żywotnośc LED to 100 000 godzin dla firmowych wyrobów.
LEdy można kupic pojedyńcze moduły po 4 lED na listku (cena około 3-4 pln) lub w pasku i samemu zaprojektować bardzo fajne oświetlenie. pobór prądu przed moduł 4 ledy na 12 wolt to ..0,02 A - dwie setne ampera. ja wyznaje taką zasadę - tam gdzie się pracuje bezpośrednio blisko najlepiej dać halogen na 12 wolt - oświetlenie ogólne zrobić na ledach.
Gdybym tworzył oświtlenie w całym domu/mieszkaniu zrobił bym całość na 12 Volt. Przy tak małych mocach (LED) nie trzeba grubych kabli.) akumulator za 500 PLN zabezpiecza nam światło na kilka dni. poza tym nie ma ryzyka porażeń lub zwarć w przypadku zalania. a nie zawsze można zainstalować bezpiecznik różnicowy.
Sądzę że LED wyprze inne źródła światła w ciągu kilkunastu lat. ewentualnie inne zostaną np do specyficznych rozwiązań. np zwracam uwagę ze np wystawy jubilerskie zawsze są oświetlone halogenami.
Co do ciepła od żarówki pełna zgoda. jest jeszcze jedno rozwiązanie bardzo mało znane a mianowicie promienniki podczerwieni. czasem mają formę obrazów na ścianę. kapitalna ich zaleta to - ogrzewają obiekty nie powietrze w pomieszczeniu.
pozdrawiam
@Muki
Co do reszty komentarza.
JEśli idzie o ewentualne braki prądu (oświetlenia). Sugerowałbym ludziom pogłębić wiedzę o oświtleniu typu LED które to zuzywa śmiesznie małe ilosci prądu. chodzi o budowe własnego zasilania akumulatorowego na bazie LEdów i doładowywania go małymi panelami fotowoltanicznymi lub elektrowniami wiatrowymi. w sumie z akilka tysięcyc złotych mozna rozwiązać problem oświtlenia mieszkania w blokach na 20 lat. wiem że powie ktoś że z elektrown jest taniej - ale jak elektrownia nie da pradu to co wtedy ? albo jak da po 5 zł za kwh. czy ktoś bedzie pracował jedną godzinę by zarobić na oglądanie telwizora przez 4 godziny > ? nie sądze.
najważniejsza jest szeroko rozumiana SAMOWYSTARCZALNOŚĆ. podbnie jeśli chodzi o dostep do informacji - jeśli internet to laptopy i systemy zasilania alternatywnego.
co do transportu nie ma alternatywy dla rowerów. chyba że rowery ,skutery elektryczne.
Wogóle warto zapoznac sie z chrakterystyką wodnika jako znaku gdyż wiele jego "cech" będzie źródłem że tak powiem inspiracji do nowej sytuacji.
Warto też zbierać informacje o filtrach do wody, urządzeniach oczyszczających powietrze, silnikach cieplnych np silniku Sterlinga. Niemcy robią taki piec CO który wytwarza ok 1 KW mocy elektrycznej gdy sie pali w piecu. tanie nie jest - ale może być warto.
wogóle jest to temat rzeka. swoją drogą trochę "złosliwie" się cieszę że nastapi taki powrót do "prostrzego" funkcjonowania bo tzw. postep juz o wymioty mnie przyprawia.
@Muki
"bardziej to czuje niż wiem" - że wirują tutaj chyba pola elektryczne bardziej niż magnetyczne, wykorzystują zmianę energii fizycznej, zmiany ich wzajemnego położenia na ładunek elektryczny ,, potem to na prąd. ale może całkiem mi sie wydaje po prostu. a może to wstęp do sławetnego generatora Tesli. może trzeba wykorzystać "uziemienie " jako nieskończony kondensator. NIe wiem. takie mi się po głowie kołacza...
Co do łodzi.. miałem taki pomysł by wykorrzystać naturalne falowanie nie dużych statków na wodzie do wytwarzania energii.
prosty pomysł.
pozdrawiam życząc sukcesów
@Muki
przyznam że nie rozurachmiem jak ten Twój genrator działa -pod wrażeniem jednak jestem. ja jedynie popełniłem w życiu jedną elektrownie wiatrową ale ona miała generator z fabryki.
Jesli dobrze rozumiem zalezy Ci na stabilnej częstotliwości 50Hz. maja znajomośc zagadnień elektrycznych niesety jest nieco gorsza niż astrologicznych. MOżna spróbowac tak. Spróbuj wyprostowac ten prąd i zasilić nim przetwornice klasyczną np 12 V stałego na 230 V zmiennego. lub 48 V na 230. taką jaka jest w UPSach. lub rozwiązanie drugie ala spawarka. tzn zasilić tym co masz silnik o odpowiednich parametrach a on niech kręci prądnice o oczekiwanych parametrach.. wiem mało sprawne to bedzie ale zadziała bez elektroniki tylko prosta mechanika.
oczywiście elektroniczny przetwornik byłby najbardziej elegancki
... cóż co nie znaczy że szybki w zrobieniu.
to tyle jesli idzie o sugestie. pozdrawiam
@Muki 55 MK
co do 55Mk to po prostu nie lubie uczonych dyskusji o sprawach niepoznawalnych a na pewno nie weryfikowalnych. a na taką sie zanosiło.
co do falownika. chodziło o 2 Kv czy 2 KW. kilo volty czy kilo waty ?
jak 2000 volt po falowniku to sie nie wypowiem.
jak moc 2 kW to kupiłbym sterownik od wózka inwalidzkiego lub lepiej skutera elektrycznego. bo może potrzebne to do tego ?
raczej bym unikał robienia tego samemu bez dużego doświadczenia elektronicznego.
ewentualnie zwróć sie o rade na portalu elektroda.pl na pewno był ten temat.
odwiedził bym sklepy ze skuterami elektrycznymi w internecie. jest sporo sterowników do silników w osi pojazdu - bezszczotkowych więc musi to być coś jak falownik.
przyszłośc Polski jest raczej taka jak pisał MUki
kosmogram prograsywny Polski przeżywa tzw przejście progresywnego Saturan przez Słońce natalne.
w zabory nawettego nie było - Saturn nie doszedł do Słońca.
Więc musi byc gorzej niż za zaborców. Bez komentarza.
Dalszego czasu dawno nie analizowałem .. z braku czasu...
Ewentualna dominacja naszego kraju może nie wynikac z naszej siły tylko np. ze słabości tych co dziś są potęgami.
Aha ta kumulacja rozpadu nassego kraju to lata chyba 2020 -2024 do 2028 zależy na co dac akcenty.
więc jeszcze poczekamy. zresztą czas jest nieco "gumowy" i nie bde się upierał. to tylko ramy
pozdrawiam