Moim zdaniem lepiej bylo zastosowac analogie pomocy Afryce nadwyzkami zywnosci przez panstwa zachodnie. Z wierzchu wyglada jak dobry uczynek, ale w efekcie zabija przedsiebiorczosc lokalnych producentow i chec do dzialania na rzecz zmiany.
Co prawda granica pomiedzy woda zycia i gnojowka jest wyrazna, ale udzial spoleczny po kazdej ze stron jest zupelnie inny niz za czasow PRL. Moim zdaniem czyni to sytuacje o wiele trudniejsza i niestety nie pozwala mi byc optymista tylko czekac na glebszy kryzys, bo zdaje sie tylko on jest w stanie otworzyc oczy rzeszom ludzi.
Moim celem bylo raczej wskazanie na bezpodstawne zarzuty ("to jest takie polskie"), wszak wynika z tego, iz to bylo Twoim psim obowiazkiem im pomagac.
Albo ludzie beda sie zachowywac jak dorosli i ponosili konsekwencje swoich czynow (w tym przypadku prowadzenie sklepu) albo beda wytykac palcami tych co to im "nie pomogli", tym samym umniejszajac swoj udzial w porazce.
Dziecinne zrzucanie odpowiedzialnosci.
Ech...
Moim zdaniem zmiana moze tylko przyjsc od dolu. Na chwile obecna totalny brak zainteresowania ze strony spoleczenstwa to trend powszechnie obowiazujacy na zachodzie.
Mielismy taka mozliwosc podczas "pokojowej transformacji systemowej", niestety nie zdalismy tego egzaminu.
Cytujac (to moje ulubione zajecie :) ) jednego z blogerow na salonie24:
"ludzie sukcesu z komunistycznej nomenklary stworzyli dysfunkcjonalne państwo sitw. Jest to twór patologiczny blokujący ścieżki awansu tym wszystkim, którzy nie są krewnymi i znajomymi królika. Nie ma ani jednej dziedziny, która działałaby jak trzeba. Infrasruktura się rozpada, uczelnie - na których pracuje ta wspaniała inteligencja III RP - okupują dolne rejony światowych rankingów, intelektualiści, którzy mają uświwetnić komitet Komorowskiego ostatnie wazne dzieła stworzyli ze
30 lat temu..."
Moj wniosek. Za pozno panowie, zdecydowanie za pozno.
Czekac az sie zawali pod wlasnym ciezarem i ewentualnie wtedy dzialac.
Za Miltonem Friedmanem:
"„Tylko kryzys–prawdziwy albo tylko postrzegany jako taki–powoduje realną zmianę. Kiedy nadchodzi, dostępne pomysły i idee są wykorzystywane do radzenia sobie z nim. Myślę, że to jest nasz właściwy cel: stwarzać alternatywę dla dotychczasowej polityki, utrzymywać ją przy życiu do czasu, gdy politycznie niemożliwe staje się konieczne”
To nastepnym razem do empatii i asertywnosci dorzuc racje stanu i jebnij tym krzeslem.
P.s.
Na przykladzie katastrofy smolenskiej mozna stwierdzic, ze cos takiego nie stnieje.
Cytujac s.p. Kaczmarskiego:
Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika
Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz.
Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka,
To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse.
W pelni rozumiem panska akceptacje dla odmiennosci i ich prawa do milosci, ale obawiam sie, iz wlasnie na tym sie nie skonczy. To, przeciwko czemu Pan tak protestuje (adopcja i wychowywanie dzieci), jest nieuniknione. I to wszystko pod haslem "postepu" (bynajmniej nie socjalistycznego, aczkolwiek ? ).
P.S.
1990 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne drogą (korespondencyjnego) GŁOSOWANIA członków i kandydatów skreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych.
Ej panowie. Nie politycy sa problemem ale sam elektorat. Raz, ze ktos ich wybiera (politykow), dwa, ze obecna ordynacja wyborcza. Nie skreslamy polityków ale listy na których są. Nasze społeczeństwo jest tak ogłupiałe, ze nawet nie zdaje sobie sprawy ile by zmienilo wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. A to indywiduum ze zdjecia w takich okolicznościach miałby szanse na znikniecie z parlamentu a razem z nim wielu innych.
To ja tez zacytuje adekwatnie:
"I najlepiej, gdy tłuszcza żre, pracuje i śpi
I jeszcze się rozmnoży czasem. Wtedy żadnej myśli
Nie ma czasu pomyśleć, tylko słucha i patrzy
Co mu przygotują mendy w swoim teatrze"
P.S. Co nie zmienia ze napic razem sie mozecie :))
Rzecz nie w tym aby zyc w poczuciu wszechogarniajacego zagrozenia ale w poczuciu przygotowania na rozne scenariusze, a to jest ogromna roznica. Z Twojego pierwszego komentarza mozna wywnioskowac, ze nie rozumiesz pojecia "silne panstwo". To nie jest rzad "silnej reki" tylko panstwo dbajace o swoich obywateli czyli dbajace o ich prawa i bezpieczenstwo. Panstwo nie pozwalajace na panoszenie sie obcych wywiadow czy tez korupcji.
To co ty reprezentujesz ( i do czego masz prawo) w jezyku angielskim okresla sie mianem "wishful thinking".
Skad mam czerpac takie ilosci optymizmu jak ty, kiedy obserwuje akcje pokroju Nord Stream. Budowa rurociagu pomiedzy Rosja i Niemcami po dnie Baltyku z pominieciem Polski. Gdzie w tym przypadku widac solidarnasc unijna w kwesti bezpieczenstwa energetycznego ? Gdzie widac rownosc panstw europejskich, kiedy my bez wiekszych obiekcji podpisujemy traktat Lizbonski, a Niemcy z zastrzezeniem, ze ichny parlament ma pierwszenstwo przed traktatem. Ja osobiscie nie wierze w bajki o solidarnosci miedzynarodowej. Ona istnieje w momencie idylli ekonomicznej, ktora sie skonczyla wraz z nastaniem kryzysu finansowego.
@autor
http://nowaatlantyda.com/2010/05/18/emp-impuls-elektromagnetyczny/
@GPS.65
Moim zdaniem lepiej bylo zastosowac analogie pomocy Afryce nadwyzkami zywnosci przez panstwa zachodnie. Z wierzchu wyglada jak dobry uczynek, ale w efekcie zabija przedsiebiorczosc lokalnych producentow i chec do dzialania na rzecz zmiany.
Ergo - zmiany systemowe a nie pomoc dorazna :)
Pozdrawiam
@autor
I wlasnie dlatego kazdemu obecnemu politykowi nie bedzie zalezalo na doli tejze klasy. Za duzo rozumieja, a co za tym idzie, wybrali by inaczej :)
@autor
@autor
@autor
Albo ludzie beda sie zachowywac jak dorosli i ponosili konsekwencje swoich czynow (w tym przypadku prowadzenie sklepu) albo beda wytykac palcami tych co to im "nie pomogli", tym samym umniejszajac swoj udzial w porazce.
Dziecinne zrzucanie odpowiedzialnosci.
Ech...
@autor
@autor
@artii
Pytanie, czy aby na pewno mamy na to czas ?
P.S.
Podziwiam ten optymizm, naprawde zaluje ze samemu go tyle nie posiadam. (szczerze, bez cienia zlosliwosci)
@Wielkopolski
@artii, frycz
Mielismy taka mozliwosc podczas "pokojowej transformacji systemowej", niestety nie zdalismy tego egzaminu.
Cytujac (to moje ulubione zajecie :) ) jednego z blogerow na salonie24:
"ludzie sukcesu z komunistycznej nomenklary stworzyli dysfunkcjonalne państwo sitw. Jest to twór patologiczny blokujący ścieżki awansu tym wszystkim, którzy nie są krewnymi i znajomymi królika. Nie ma ani jednej dziedziny, która działałaby jak trzeba. Infrasruktura się rozpada, uczelnie - na których pracuje ta wspaniała inteligencja III RP - okupują dolne rejony światowych rankingów, intelektualiści, którzy mają uświwetnić komitet Komorowskiego ostatnie wazne dzieła stworzyli ze
30 lat temu..."
Moj wniosek. Za pozno panowie, zdecydowanie za pozno.
Czekac az sie zawali pod wlasnym ciezarem i ewentualnie wtedy dzialac.
Za Miltonem Friedmanem:
"„Tylko kryzys–prawdziwy albo tylko postrzegany jako taki–powoduje realną zmianę. Kiedy nadchodzi, dostępne pomysły i idee są wykorzystywane do radzenia sobie z nim. Myślę, że to jest nasz właściwy cel: stwarzać alternatywę dla dotychczasowej polityki, utrzymywać ją przy życiu do czasu, gdy politycznie niemożliwe staje się konieczne”
Pozdrawiam
@autor
P.s.
Na przykladzie katastrofy smolenskiej mozna stwierdzic, ze cos takiego nie stnieje.
Cytujac s.p. Kaczmarskiego:
Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika
Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz.
Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka,
To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse.
@autor
P.S.
1990 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne drogą (korespondencyjnego) GŁOSOWANIA członków i kandydatów skreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych.
@autor
@artii
Proponuje zaczac od tego:
http://orwell.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14703592
lub
http://www.dziennik.pl/polityka/article178650/Zagadkowa_kariera_szefa_tajnych_sluzb.html
@artii
bo mial do szkoly pod gorke :))
Elektorat
To ja tez zacytuje adekwatnie:
"I najlepiej, gdy tłuszcza żre, pracuje i śpi
I jeszcze się rozmnoży czasem. Wtedy żadnej myśli
Nie ma czasu pomyśleć, tylko słucha i patrzy
Co mu przygotują mendy w swoim teatrze"
P.S. Co nie zmienia ze napic razem sie mozecie :))
@autor
@Artii
To co ty reprezentujesz ( i do czego masz prawo) w jezyku angielskim okresla sie mianem "wishful thinking".
Skad mam czerpac takie ilosci optymizmu jak ty, kiedy obserwuje akcje pokroju Nord Stream. Budowa rurociagu pomiedzy Rosja i Niemcami po dnie Baltyku z pominieciem Polski. Gdzie w tym przypadku widac solidarnasc unijna w kwesti bezpieczenstwa energetycznego ? Gdzie widac rownosc panstw europejskich, kiedy my bez wiekszych obiekcji podpisujemy traktat Lizbonski, a Niemcy z zastrzezeniem, ze ichny parlament ma pierwszenstwo przed traktatem. Ja osobiscie nie wierze w bajki o solidarnosci miedzynarodowej. Ona istnieje w momencie idylli ekonomicznej, ktora sie skonczyla wraz z nastaniem kryzysu finansowego.
Pozdrawiam
@autor