Ziom, kompletnie mnie nie zrozumiałeś. Przecież ja nie rozsądzam, ma Varga rację czy nie ma racji. Jeno, wbrew Goćkowi, twierdzę, że Varga wyjaśnia, o co mu chodzi. Na swoje dramatyczne pytanie: dlaczego polski polityk dobrze, węgierski polityk źle, przecież Autor znajdzie odpowiedź w tekście, po którym jedzie. Ba! Na wszystkie swoje dramatyczne pytania: "dlaczego zarzutem wobec Adera jest...", "czy istnieje jakiś obyczaj...", znajdzie Gociek Vargi odpowiedź w Vargi tekście. On z nimi nie polemizuje ani nie obala, on po prostu ich nie zna (bądź twierdzi, że nie zna) po lekturze tego niedługiego, nieskomplikowanego, nie zawierającego zdań wielokrotnie złożonych artykułu. To jest funkcjonalny analfabetyzm, albo przynajmniej udatna symulacja tegoż.
BTW, opozycja "nie wyjaśnia lecz uprawia ordynarną propoagandę" ma tyleż sensu, co "krokodyl nie jest zielony, krokodyl jest długi".
Trochę się zgubiłem w numeracji prezydentów. To Jaruzelski był komunistycznym generałem, a Wałęsa - ministrem w rządzie Rakowskiego, czy Wałęsa był komunistycznym generałem, a Kwaśniewski ministrem w rządzie Rakowskiego? Czy może drugi ma znaczyć trzeci?
Nb. Varga wyjaśnia, w czym różnica i gdzie widzi problem: bowiem na Węgrzech (w odróżnieniu od Polski) funkcja prezydenta jest stricte protokolarna, i na Węgrzech (w odróżnieniu od Polski) prezydentem do tej pory polityk nie bywał. Można się z tym poglądem nie zgadzać, można polemizować i można podważać, proszę bardzo. Ale udawać, że Varga nie wyjaśnia, gdzie go boli, to chwalenie się funkcjonalnym analfabetyzmem.
To jest właśnie ten dystans do siebie i skłonność do autoparodii, których tak brakuje, dajmy na to, Sierakowskiemu. Tomasz przeprowadza autopsję artykułu Czuchnowskiego, wytykając mu m. in. mocne przymiotniki i czasowniki, które jasno pokazują stan emocjonalny piszącego, podkreśla, jak wzorem mistrza Adama Michnika opatruje się je ostrym, oskarżającym i emocjonalnym komentarzem - i na wypadek, jakby mało subtelny czytelnik nie chwycił autoparodystycznego zabiegu, na koniec podkręca histerię na maksa, kończąc krzykiem o "krwi na rękach Czuchnowskiego".
Idę o zakład, że Autor klikając "zapisz" (czy tam "wyślij", czy co to się klika, żeby wrzucić felieton na S24), skręcał się ze śmiechu. Nie mylę się? To z premedytacją tak zostało napisane jako parodia rozhisteryzowanego prawaka? Bo jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak w jednym tekście można jednocześnie komuś czynić zarzut z "ostrego, oskarżającego i emocjonalnego komentarza", z "mocnych przymiotników i czasowników", i jednocześnie poważnie pisać o "cynglach", "zwolennikach kłamstwa smoleńskiego", "przedrukach z postsowieckiej propagandy" i "krwi na rękach".
Cytaty są tak dobrane, by sprawiać takie wrażenie, brak jest choćby próby pokazania kontekstu wypowiedzi, nie ma nawet śladu po pochwałach rozmaitych księży i biskupów, których pełna jest ta książka.
Tia. Twojej recenzji tekstu Wiśniewskiej tego zarzutu postawić nie sposób, z tego to prostego powodu, że cytatami się po prostu nie posługujesz. Jest ogół: Wiśniewska jest tendencyjna i niesprawiedliwa, dowodzić nie zamierzam, wierzcie mi na słowo. Albo i nie wierzcie, byleście zapłacili 24 złote 90 groszy.
Przy okazji, w jednym się z księdzem Isakowiczem-Zaleskim - i z Tobą - muszę zgodzić: swoich sympatii politycznych kard. Dziwisz ukrywać nawet nie próbuje, swoją diecezję wykorzystuje instrumentalnie, by swym politycznym faworytom przysporzyć punktów, gdy jest okazja. Wymownym przykładem - pogrzeb Lecha Kaczyńskiego na Wawelu.
Lekarstwem na to może być nauka historii.Może pochodzenie słowa żydokomuna ma coś wspólnego z tym ,że Lenin, Trocki i Zinowiew pierwsi baszowie rewolucji byli z pochodzenia Żydami?
Pierniczysz. Lenin był Rosjaninem, może z jakąś tam drobną domieszką krwi żydowskiej (albo niemieckiej) po jednym z czterech pradziadków, jeśli w ogóle.
.To ludzie, którzy nie myślą o dobru Polski, ale o utrzymaniu własnych wpływów, ludzie pozbawieni wszelkiej tożsamości , także żydowskiej , bo jak powiedział Papa Marks " Prawdziwu komunista nie ma ojczyzny."
Tak? A kiedy tak powiedział? Bo kompletnie nie kojarzę, gugiel też nie pomaga. Podasz namiar, skąd dokładniej ten cytat?
Nb. czy w takim razie musimy uznać, że słynny plakat "Rodina-mat' zowiet!" zaprojektował jakiś antykomunista, i pod osłoną nocy rozlepiał go antykomunistyczny ruch oporu, na złość władzom?
Przekonanie obojga Państwa, że 20 procent studentek od początku świata parało się prostytucją jest o tyle nieuprawnione
Wolnego, wolnego! Nic takiego nie napisałem. Przeciwnie, zgadzam się (jak zresztą w prawie wszystkich innych kwestiach) z Autorem. Prostytucja jest zjawiskiem w kulturze nowym, zawinionym w całości przez feministki, wolność seksualną i podobne paskudztwa. Nie bez kozery jest przecież potocznie prostytucja nazywana "najnowszym zawodem świata".
A co do liczby 20%, zachowam nieufność. Przynajmniej do czasu, gdy po pierwsze, dowiem się, skąd się wzięła (metodologia, wielkość próby, te sprawy), po wtóre, dowiem się, o ile bardziej (jeżeli w ogóle) prostytucja jest powszechniejsza dziś w porównaniu np. z bogobojnym średniowieczem. A do tego czasu - zwyczajne no comment.
Fakt, że jedna piąta studentek (jeśli wierzyć badaniom) prostytuuje się, to efekt wieloletniej działalności rozmaitych obrońców wolności seksualnej czy postępowych feministek.
Racja! Przecież prostytucja jest zjawiskiem całkiem nowym, nim feministki popsuły nam społeczeństwo, żadna kobieta nigdy prostytucją się nie parała. Nie było prostytucji w starożytnym Rzymie, Grecji, na Bliskim Wschodzie, Biblia ani słowem nie wspomina choćby o panience imieniem Rahab. Dopiero Szczuka i jej podobne popsuły nieskazitelną moralność, przedtem cechującą równo wszystkich ludzi bez wyjątku.
Ogromny szacunek dla niezwykłej odwagi Autora, który otwarcie, publicznie nie zachwyca się Szymborską, czy też poezją Szymborskiej. Zwłaszcza biorąc pod uwagę przejmującą fantazję na temat, co złowrogi Salon hipotetycznie zrobiłby każdemu, kto deklarowałby niepłakanie po Szymborskiej. Ciarki po plecach przechodzą.
Nb. co to takiego właściwie ów Salon? Bo z Pana tekstów wyłania mi się jednolita, złowroga, pełna złych emocji masa do ułudy przypominająca Matmos z klasycznego filmu sc-fi "Barbarella". Podobnie, niezależnie, mityczny Salon opisuje niezrównany Ziemkiewicz. Dobrze kombinuję?
Jedno tylko: poglądy autorki i treść jej artykułu recenzujesz na podstawie lektury całości, czy tylko opierając się na cudzym streszczeniu? Pytam, bo akurat wszystkie Twoje cytaty z Anny Smajdor znajdziemy też w notce na BioEdge na ten właśnie temat.
OK. Przyjmijmy Twoją tezę: nerka bez dyskryminacji, dla każdego potrzebującego, bez żadnej selekcji. Transplantacja prawem każdej istoty ludzkiej bez wyjątku.
Ale: jak nieograniczoną podaż organów do przeszczepu proponuje zapewnić autor, który ma poważne moralne wątpliwości dotyczące pobierania tychże organów?
600 tysięcy zebranych podpisów pod projektem ustawy całkowicie zakazującej zabijania nienarodzonych, to niewątpliwy, ogromny sukces
Z pewnego punktu widzenia, być może. Z punktu widzenia autentycznego obrońcy życia poczętego sukcesem byłaby ustawa, natomiast projekt ustawy, który został uwalony w Sejmie, jest porażką. No, ale jeżeli zgodzimy się, że "nie o to chodzi, by złowić króliczka, lecz by gonić go", istotnie jest to sukces.
A co do liczb: o ile pod projektem ustawy popierającej gwałcenie kobiet podpisało się 600 tys. osób, to krzyżyk Ruchowi Dawnego Wydawcy "Ozonu" na karcie wyborczej postawiło 1,4 miliona.
Prosze sobie przypomnieć przyjaciela Tuska i Komorowskiego, Palikota, który chciał patroszyć Jarosława Kaczńskiego.
Proszę sobie przypomnieć posła Adama Hofmana, który chciał powiesić Palikota. Tak, tak, wszystkie grzechy tego strasznego potwora Palikota są po prostu zwierciadlanym odbiciem przesłania PiS-u.
Nie dodam "hańba dla Kaczyńskiego !", bo brzydzi mnie niechlujna interpunkcja.
Jak pięknie, iż własnym przykładem ucierasz nosa pracownikom przemysłu pogardy. "Eutanazizm", to przecież takie stonowane i wyważone określenie, nie to, co te wszystkie strasznie brzydkie rzeczy, które lewactwo wypisuje o Prezesie Naszym Kochanym.
Faszystów, nacjonalistów, ksenofobów, eurofobów należy przecież wykluczać i izolować. Od tego twierdzenia już tylko krok do uznania, że można i należy ich likwidować...
Dziwnie wyglądają te słowa pod piórem publicysty, dla którego przeciwnik to na ogół morderca niewinnych dzieci, zwolennik ludobójstwa, nazista, terrorysta, bluźnierca i tym podobne. Doprawdy, gdyby Ryszard Kalisz innych pouczał "grubi jesteście!", byłoby to mniej groteskowe.
Każdy może się pomylić. Może autorzy powyższego kawałka naczytali jakichś konserwatywnych publicystów, których uwielbionym chwytem retorycznym jest zrównanie homoseksualizmu z zoofilią, i logicznie ekstrapolowali, że skoro człowiek=zwierzę, to konsekwentnie człowiek=zwierzę.
Gwoli kronikarskiej akuratności, Autor kilka tygodni temu rzucał gromy na tych, którzy krytykowali ucinanie niemowlętom końcówek penisów Ad Maiorem Dei Gloriam; hipotetyczny zakaz obrzezania był dlań abominacją i gwałtem na wolności. Czyli, zgodnie z własną logiką, był za okaleczaniem Żydów. QED.
Teraz, panie redaktorze kochany, media nie mają szacunku od rządzącej kliki, oj nie mają. Nie to co za poprzedniego reżimu, gdy marszałek Sejmu kulturalnie oznajmiał, że "dziennikarz kłamie jak bura suka"; gdy premier rozsądnie przestrzegał, iż "media niemieckie powinny być szczególnie ostrożne". To już nie te czasy, to już nie ten język.
nagromadzenie epitetów jest tu wyższe niż przeciętne: nękanie, presja, naciskanie, prokurator, przykładnie ukarać – te słowa nie są neutralne i naczelny „Newsweeka” o tym wie
O! W dziesiątkę trafione!
Gdyby chciał być zaliczonym pośród "uczciwych ludzi", winien Maziarski używać słów i zwrotów "neutralnych". Takich jak: terrorysta, zabójstwo, szantaż, rozerwać dziecko na strzępy.
Co prawda, przyznać muszę, nie w stu procentach czaję, dlaczego "presja" i "naciskanie" nie są "neutralne", ergo Maziarski świnia, natomiast "urabianie" i "szantaż" wzorem są "neutralności". Ale na słowo wierzę, iż tak właśnie jest, nie inaczej.
@orzechowski
BTW, opozycja "nie wyjaśnia lecz uprawia ordynarną propoagandę" ma tyleż sensu, co "krokodyl nie jest zielony, krokodyl jest długi".
Który jest który?
Nb. Varga wyjaśnia, w czym różnica i gdzie widzi problem: bowiem na Węgrzech (w odróżnieniu od Polski) funkcja prezydenta jest stricte protokolarna, i na Węgrzech (w odróżnieniu od Polski) prezydentem do tej pory polityk nie bywał. Można się z tym poglądem nie zgadzać, można polemizować i można podważać, proszę bardzo. Ale udawać, że Varga nie wyjaśnia, gdzie go boli, to chwalenie się funkcjonalnym analfabetyzmem.
To zamierzone, prawda?
Idę o zakład, że Autor klikając "zapisz" (czy tam "wyślij", czy co to się klika, żeby wrzucić felieton na S24), skręcał się ze śmiechu. Nie mylę się? To z premedytacją tak zostało napisane jako parodia rozhisteryzowanego prawaka? Bo jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak w jednym tekście można jednocześnie komuś czynić zarzut z "ostrego, oskarżającego i emocjonalnego komentarza", z "mocnych przymiotników i czasowników", i jednocześnie poważnie pisać o "cynglach", "zwolennikach kłamstwa smoleńskiego", "przedrukach z postsowieckiej propagandy" i "krwi na rękach".
Dobrane cytaty, good one
Tia. Twojej recenzji tekstu Wiśniewskiej tego zarzutu postawić nie sposób, z tego to prostego powodu, że cytatami się po prostu nie posługujesz. Jest ogół: Wiśniewska jest tendencyjna i niesprawiedliwa, dowodzić nie zamierzam, wierzcie mi na słowo. Albo i nie wierzcie, byleście zapłacili 24 złote 90 groszy.
Przy okazji, w jednym się z księdzem Isakowiczem-Zaleskim - i z Tobą - muszę zgodzić: swoich sympatii politycznych kard. Dziwisz ukrywać nawet nie próbuje, swoją diecezję wykorzystuje instrumentalnie, by swym politycznym faworytom przysporzyć punktów, gdy jest okazja. Wymownym przykładem - pogrzeb Lecha Kaczyńskiego na Wawelu.
@bogu007
Pierniczysz. Lenin był Rosjaninem, może z jakąś tam drobną domieszką krwi żydowskiej (albo niemieckiej) po jednym z czterech pradziadków, jeśli w ogóle.
.To ludzie, którzy nie myślą o dobru Polski, ale o utrzymaniu własnych wpływów, ludzie pozbawieni wszelkiej tożsamości , także żydowskiej , bo jak powiedział Papa Marks " Prawdziwu komunista nie ma ojczyzny."
Tak? A kiedy tak powiedział? Bo kompletnie nie kojarzę, gugiel też nie pomaga. Podasz namiar, skąd dokładniej ten cytat?
Nb. czy w takim razie musimy uznać, że słynny plakat "Rodina-mat' zowiet!" zaprojektował jakiś antykomunista, i pod osłoną nocy rozlepiał go antykomunistyczny ruch oporu, na złość władzom?
Pytanie dodatkowe
@yarc, w trybie sprostowania
Wolnego, wolnego! Nic takiego nie napisałem. Przeciwnie, zgadzam się (jak zresztą w prawie wszystkich innych kwestiach) z Autorem. Prostytucja jest zjawiskiem w kulturze nowym, zawinionym w całości przez feministki, wolność seksualną i podobne paskudztwa. Nie bez kozery jest przecież potocznie prostytucja nazywana "najnowszym zawodem świata".
A co do liczby 20%, zachowam nieufność. Przynajmniej do czasu, gdy po pierwsze, dowiem się, skąd się wzięła (metodologia, wielkość próby, te sprawy), po wtóre, dowiem się, o ile bardziej (jeżeli w ogóle) prostytucja jest powszechniejsza dziś w porównaniu np. z bogobojnym średniowieczem. A do tego czasu - zwyczajne no comment.
Celne spostrzeżenie
Racja! Przecież prostytucja jest zjawiskiem całkiem nowym, nim feministki popsuły nam społeczeństwo, żadna kobieta nigdy prostytucją się nie parała. Nie było prostytucji w starożytnym Rzymie, Grecji, na Bliskim Wschodzie, Biblia ani słowem nie wspomina choćby o panience imieniem Rahab. Dopiero Szczuka i jej podobne popsuły nieskazitelną moralność, przedtem cechującą równo wszystkich ludzi bez wyjątku.
Respekt
Nb. co to takiego właściwie ów Salon? Bo z Pana tekstów wyłania mi się jednolita, złowroga, pełna złych emocji masa do ułudy przypominająca Matmos z klasycznego filmu sc-fi "Barbarella". Podobnie, niezależnie, mityczny Salon opisuje niezrównany Ziemkiewicz. Dobrze kombinuję?
Głupie pytanie
P i nie p
Ale: jak nieograniczoną podaż organów do przeszczepu proponuje zapewnić autor, który ma poważne moralne wątpliwości dotyczące pobierania tychże organów?
@Poncjusz Piłat
Skąd ta druga osoba? Ja oczywiście podpisów pod tym projektem nie zbierałem.
Ale jak inaczej można określić pomysł, by ofiarę gwałtu kodeksem karnym przymuszać do urodzenia dziecka swemu gwałcicielowi?
Phi, 600 tysięcy...
Z pewnego punktu widzenia, być może. Z punktu widzenia autentycznego obrońcy życia poczętego sukcesem byłaby ustawa, natomiast projekt ustawy, który został uwalony w Sejmie, jest porażką. No, ale jeżeli zgodzimy się, że "nie o to chodzi, by złowić króliczka, lecz by gonić go", istotnie jest to sukces.
A co do liczb: o ile pod projektem ustawy popierającej gwałcenie kobiet podpisało się 600 tys. osób, to krzyżyk Ruchowi Dawnego Wydawcy "Ozonu" na karcie wyborczej postawiło 1,4 miliona.
@Michał Stanisław de Zieleśkiewicz
Proszę sobie przypomnieć posła Adama Hofmana, który chciał powiesić Palikota. Tak, tak, wszystkie grzechy tego strasznego potwora Palikota są po prostu zwierciadlanym odbiciem przesłania PiS-u.
Nie dodam "hańba dla Kaczyńskiego !", bo brzydzi mnie niechlujna interpunkcja.
Wot, umiarkowany język
Medice cura te ipsum
Dziwnie wyglądają te słowa pod piórem publicysty, dla którego przeciwnik to na ogół morderca niewinnych dzieci, zwolennik ludobójstwa, nazista, terrorysta, bluźnierca i tym podobne. Doprawdy, gdyby Ryszard Kalisz innych pouczał "grubi jesteście!", byłoby to mniej groteskowe.
Honest mistake
Terlikowski za okaleczaniem Żydów
Prawda, świynto prawda
Schamiało, normalnie.
Ha! Ale się słusznie temu Maziarskiemu oberwało! Pwnd!
O! W dziesiątkę trafione!
Gdyby chciał być zaliczonym pośród "uczciwych ludzi", winien Maziarski używać słów i zwrotów "neutralnych". Takich jak: terrorysta, zabójstwo, szantaż, rozerwać dziecko na strzępy.
Co prawda, przyznać muszę, nie w stu procentach czaję, dlaczego "presja" i "naciskanie" nie są "neutralne", ergo Maziarski świnia, natomiast "urabianie" i "szantaż" wzorem są "neutralności". Ale na słowo wierzę, iż tak właśnie jest, nie inaczej.