i o to chodzi, żeby odpowiedzialność rozłożyć na jak największą ilość ludzi: dzięki temu już 4 ludzi ma zajęcie, wszyscy są szczęśliwi, że zajęli się problemem, można jeszcze udoskonalić procedury, stworzyć nowe stanowiska - niech żyje postęp i nowoczesność! A Ty tak nieżyczliwie o poprawności... Nieładnie ;-)
tak to jest z korzystaniem z wiedzy bez weryfikacji. Wystarczy skorzystać z Googli by zagadnienie ilości słów na określenie śniegu (nie białości) w eskimoskim, stało się bardziej frapujące niż rzekoma wartość. Polecam np:
http://www.putlearningfirst.com/language/research/eskimo.html
http://www.putlearningfirst.com/language/research/eskimo2.html
Z tym bogactwem języka eskimoskiego to może być mit - te dziesiątki słów na śnieg to mogą być dziesiątki określeń, tak jak w polskim języku potocznym: puszysty, ciężki, zmrożony, kruchy, sypki, zelżały, warstwowy, świeży, żółty ;-), zlodowaciały, nawiany, topiący się itd. Narciarze czy meteorolodzy dorzucą pewnie kilka razy tyle co ja napisałem w minutę.
a ja nawet miałem w ręku karty RUM! Podobno do dziś są gdzieś głęboko schowane...
Warto poczytać też Ziemkiewicza (chyba 2001 rok) odnoszące się do wszelkich sfer życia "organizowanych" przez państwo w imię "pomyślności" obywateli
http://www.wprost.pl/ar/10816/Prawo-Ziemkiewicza/?I=977
Dopisz nawet bez źródła. Ja się kiedyś zmuszę do opisania swej pokrętnej ścieżki rozwoju zawodowego to się ujawnię ;-)
dodam jeszcze brak chęci do integracji zespołu - z obu stron: prole wolą być prolami bo mogą sobie wtedy do woli narzekać, zaś "wyższa" kadra jakoś tak nie pasuje do proli. Jej kłopoty są niekompatybilne z percepcją kłopotów dołów - np. żale, że wczasy podrożały z 6 tys na 6,5 tys to zupełnie inne zero znaczące przy podwyżce za bilety okresowe.
Dzięki za konkrety dające do myślenia. Mnie wystarczy sięgnąć do pamięci, by przywołać pokolenie dziadków, którzy obywali się bez urządzeń z ekranikami a latarka na płaską baterię w żadnym wypadku nie mogła służyć dzieciom do rozrywki. Mnóstwo sprzętów była wykonana przez nich własnoręcznie i służyła dziesięciolecia nie starzejąc się moralnie. Póki o tym pamiętamy nie jest źle, ale nasze dzieci już tego nie uświadomią sobie.
ło matko! Co też nastąpi w tym ciągu dalszym, gdy tak uczenie przemknąłeś od maszyn prostych do internetu?
Cyborgizacja, inwigilacja, alienacja, lemingizacja?
Możesz sobie zrobić przeróbkę HTC HD2 na Windows Phone 7 i będziesz mieć system, który dopiero się rozwija (tak jak nasz cały kraj w budowie ;-). Pewnie przeROMowanie na Androida też jest możliwe, więc głowa do góry :-)
Z rozmów z osobami uczącymi na uczelniach wyższych wynika, że statystycznie ok. 10% populacji chce się naprawdę uczyć. Zakładając, że większości z tych 10% udaje się dostać na studia to wzrost dostępności studiów powodujący napływ osób z pozostałych 90% obniża drastycznie "jakość materiału studenckiego". Z tym się nie wygra a ranga wskaźnika liczby ludności po studiach coraz bardziej się obniża mimo zadowolenia władz. Poza tym nie wszyscy muszą iść na studia - fachowcy w swoich dziedzinach zawsze będą doceniani, mimo braku mgr przed nazwiskiem. Nie jest to zjawisko wyłącznie polskie...
PS. Ja po 16 latach doskonale pamiętam swoją pracę dyplomową, bo traktowałem ją bardzo poważnie.
to jest Segway bez kół! A tak poważnie - naprawdę wszystko w technice (mechanicznej) już było, a jeśli nie weszło jeszcze do szerszego użytku to tylko z powodów konstrukcyjno-technologiczno-ekonomicznych. A w zasadzie to czynniki ekonomiczne są w ostateczności decydujące. Bo zwykle rozwiązania nieuchronnych problemów przy innowacyjnych projektach znajdują się, lecz są zbyt drogie by przekroczyć próg opłacalności. Hipotetyczny brak Feliksa Wankla nadrobili inni, całkiem liczni konstruktorzy, którzy "obracali się" wokół idei silnika z wirującym tłokiem.
Co do brata Tesli - nawet jeśli Nicola twierdził, że był zdolniejszy, to oprócz potencjału potrzeba też motywacji i zwyczajnej pracowitości. Przykład Edisona pokazuje, że można też osiągnąć liczące się rezultaty.
To co piszesz to pięknoduchostwo i tyle. Ciekawe czy byś się tak rozczulał nad kolesiami z kosami, gdyby to właśnie Ciebie nimi rozpruli bo np. za głośno słuchałeś Haydna?
Nie przejmuj się, zawsze możesz sobie przypomnieć dobrą radę: nigdy nie wierz kobiecie ;-) Pomyśl też, że byle bakteria czy wirus może powalić takiego lwa.
Nie "zniuansowałeś" tej rozmowy do "szerszego kontekstu" - może pani kierownicza była wtedy w trakcie wykonywania jakiejś czynności które mogą zdarzyć się w monotonnym życiu biurowym a ubarwiają jego szarość? Może rozmowa z Tobą była w tych właśnie momentach potrzebna jej do osiągnięcia czegoś, bo tak się nieszczęśliwie dla Ciebie uwarunkowała. Dla Ciebie to upodlające a dla niej barwne przygody...
Co do telewizji to jest ona jak żarcie fastfoodu albo cukierków. Raz na jakiś czas można się tym bez ryzyka się pożywić, ale jako podstawa żywienia to na pewno nie. W końcu staje się tym, co się je.
A jako ostateczny argument wyliczenie straconego czasu jest wymierny i wstydliwy. Jeśli nie ma się co robić i jako zapełniacza czasu używa się TV to już na pewno lepiej się wyspać.
Co do radia to w pełni się zgadzam - jest to takie odkrywcze i ma też walor zdobywania - nie ma się rozpiski programów i ich słuchalności. Część audycji może być oczywiście planowana, ale zdarzają się odkrycia wynikające nie tylko ze sprzyjającego układu jonosfery i plam na Słońcu ale także z czystego przypadku. To jest prawdziwe okno na świat!
Ale by nie potępić w czambuł postępu - jest też internet i w nim świat radia. Tam też można posłuchać co na przykład trapi Polaków w Chicago.
@Frycz
@Frycz
@frycz66
http://www.putlearningfirst.com/language/research/eskimo.html
http://www.putlearningfirst.com/language/research/eskimo2.html
@Frycz
@Frycz
Warto poczytać też Ziemkiewicza (chyba 2001 rok) odnoszące się do wszelkich sfer życia "organizowanych" przez państwo w imię "pomyślności" obywateli
http://www.wprost.pl/ar/10816/Prawo-Ziemkiewicza/?I=977
@frycz66
dodam jeszcze brak chęci do integracji zespołu - z obu stron: prole wolą być prolami bo mogą sobie wtedy do woli narzekać, zaś "wyższa" kadra jakoś tak nie pasuje do proli. Jej kłopoty są niekompatybilne z percepcją kłopotów dołów - np. żale, że wczasy podrożały z 6 tys na 6,5 tys to zupełnie inne zero znaczące przy podwyżce za bilety okresowe.
@zmęczon 1
@Frycz
brak procedur na wszelkie sytuacje standardowe i kryzysowe: ze wszystkim idzie się do szefa, który najczęściej ginie w nawale pierdół
brak obiegu informacji: bez kontaktu bezpośredniego i jawnego zapytania informacja jest niedostępna, bądź traktowana jako "wyłącznie dla wybranych"
@Frycz
@mgr Frycz
Cyborgizacja, inwigilacja, alienacja, lemingizacja?
@Frycz
@Frycz
PS. Ja po 16 latach doskonale pamiętam swoją pracę dyplomową, bo traktowałem ją bardzo poważnie.
@Frycz
@Frycz
Co do brata Tesli - nawet jeśli Nicola twierdził, że był zdolniejszy, to oprócz potencjału potrzeba też motywacji i zwyczajnej pracowitości. Przykład Edisona pokazuje, że można też osiągnąć liczące się rezultaty.
@Frycz
to tytuł filmu, który powstał w 2006 roku. Ciekawy
@max99
@Frycz
@Frycz
@Frycz
@Frycz
A jako ostateczny argument wyliczenie straconego czasu jest wymierny i wstydliwy. Jeśli nie ma się co robić i jako zapełniacza czasu używa się TV to już na pewno lepiej się wyspać.
Co do radia to w pełni się zgadzam - jest to takie odkrywcze i ma też walor zdobywania - nie ma się rozpiski programów i ich słuchalności. Część audycji może być oczywiście planowana, ale zdarzają się odkrycia wynikające nie tylko ze sprzyjającego układu jonosfery i plam na Słońcu ale także z czystego przypadku. To jest prawdziwe okno na świat!
Ale by nie potępić w czambuł postępu - jest też internet i w nim świat radia. Tam też można posłuchać co na przykład trapi Polaków w Chicago.