poczuciem humoru Bóg pilnuje nas na każdym kroku. I kiedy naprawdę jest taka potrzeba, to posyła jednego ze swoich aniołów, coby niby przypadkiem, niby przez zupełne niedopatrzenie stanęli na naszej drodze. "Ot tak...po prostu. Nie żeby coś...posłani? Ależ skąd droga Pani... ja tu tak...ot odpoczywam sobie...skrzydłem macham i jak pomagam, to się nawet Pani nie zorientuje...ale żeby oficjalnie? A nieee...no w żyyyciu....mówię przecież, że przypadkiem ;)"
I tylko od nas zależy, czy dostrzeżemy łobuzerski błysk w oku i nieco niecodzienne lśnienie skrzydeł.
I tylko od nas zależy, czy podziękujemy później Temu, który ich posłał :D
Dostajemy od Boga bardzo trudne zadania. O wiele trudniejsze niż Hiob czy Jonasz...
Czasami wydaje się nam, że nasza Niniwa też jest tak daleko, a ludzie tam tacy nieprzychylni.
Ale idziemy dalej drogą, którą iść musimy.
Będę się modlił za Twoje dzieci.
I za Ciebie.
Niech Bóg da Wam siłę.
Tiaaa... do anielskości to mi jeszcze sporo brakuje ;)
Chociaż włosy już mam odpowiedniej długości :D
Każdy z nas ma swoją służbę Sosenko i dobrze, że ją spełniamy. Każdy po swojemu.
Może trzebaby jakiś klub anielski założyć czy co?
Odnaleźć Chrystusa w głębi siebie i dostrzec Go w oczach drugiej osoby - oto istota Chrześcijaństwa.
"Byłem chory a odwiedziliście mnie..."
Sosenko, choć dzielą nas denominacje, widzę w Tobie prawdziwą Chrześcijankę. I serce mi rośnie, jak czytam twoje felietony. Tchnie z nich tyle ciepła, życzliwości, dobra nie oczekującego zapłaty. Pochylasz się nad tymi, którzy tego potrzebują i dajesz im to co najcenniejsze. Wiarę, że może być lepiej.
Niech Ci Bóg błogosławi za Twoje serce i chroni Cię przed wszelkim złem.
Jeżeli na ziemi są Anioły, to wiem gdzie mieszka jeden z nich...Aniele ze Srebrnym Rowerem :)
Ukrywamy się w gąszczu malin, pod płaszczem dzikiej winorośli. Pamiętamy duchy psów - opiekunów naszego dzieciństwa. Uciekamy do zapachu papierówek i gnijącego kompostu. Uciekamy...
Scena teatru czy też opery nigdy nie jest pusta ani martwa. Bo "Przedstawienie musi trwać"...i kiedy aktorzy zejdą ze sceny a muzycy odłożą smyczki... na scenę wchodzi Upiór Opery, zwany duchem sceny lub frywolnie, duchem o tysiącu twarzy.
Opera jest jak życie Sosenko, wygrywamy w niej swoje role, zmieniając maski w zależności od libretta. Pomaga, kiedy wiemy, że gdzieś tam w ciemności jest On...Dyrygent Opery. Maestro naszych kroków, głosu, mimiki i gestów. Maestro Strun naszych marzeń i snów.
Kawałek kostki jagnięcej zdobytej Bóg jeden wie kiedy i skrzętnie zamrożonej "Bo kiedyś przecież się przyda". I kilogram malin pamiętających lata 80'te powoli zmieniających się w jednolicie malinowy blok lodu "Bo urodzaj był taki, że grzech było wyrzucić". I równo poukładane paczki z mrożonymi pierogami, robionymi z tego co w pustych sklepach dawało się wyrwać Paniom Sklepowym "Bo jak będzie wojna to będą jak znalazł, a tutaj i 20 lat przetrzymają".
Tak Sosenko... zapachy dzieciństwa wracają najmocniej (i chyba najboleśniej) przy opróżnianiu odchodzącej w dal zamrażarki lub lodówki.
W tamtej też było wiele leków...
Jestem, czuwam, czytam i ściskam.
Pan Zmartwychwstał!!!
Oto radość i szczęście nasze.
Kto potrafi zauważyć krzyż na drodze, ten widzi Drogę Pana.
Chwytasz mnie jak zwykle za serce Sosenko. I umacniasz w wierze w ludzi.
Wesołych Świąt!!!
...nie zacznie w chlebaku nosić słodkiego batona, lub cokolwiek słodkiego, żeby w razie potrzeby szybko sobie cukier w organiźmie podnieść, oraz jak mi Sosenka nie zamontuje świateł na rowerze, to KTOŚ się zaweźmie, pojedzie do Wrocławia i osobiście kroi w tyłek.....
Ja rozumiem, że się razem z innymi za Ciebie modlę, ale na Litość Boską, Bóg chroni nas, jeżeli dajemy Mu szansę, chroniąc się samemu....
No...
zawsze i nieodmiennie kojarzy mi się z tajemnicami dzieciństwa... Sosenko...obyśmy mieli komu zabraniać wchodzenia na strychy naszych żywotów. Bo jakże będzie miło widzieć, że owoc zakazany dostanie się w odpowiednie ręce :D
Zawsze Ci mówiłem
A szydełkowanie ma nieskończone pokłady kreacjonizmu :)
Ze swoim nieskończonym
I tylko od nas zależy, czy dostrzeżemy łobuzerski błysk w oku i nieco niecodzienne lśnienie skrzydeł.
I tylko od nas zależy, czy podziękujemy później Temu, który ich posłał :D
Sosny rosną
I tylko mądrości im z wiekiem przybywa :)
No to..
Chwała
Czasami
O taaak
hi hi hi
Odnaleźć..
...
Sen Nocy Letniej, czyli teatr mimowolny
Zdeeeeejmiiiiijcie mnie stąąąąąd....
i...
I kiedy tak ciężko...
Bo przecież
Hip Hip Hurra
Dzięku Bogu....
Za rogiem
Jak mi Sosenka...
Strych....