Szkoda, że nie napisał pan tego tekstu po informacjach dotyczących pozwu skierowanego przez homoseksualistów przeciwko Krauzemu za jego "rysunek z kozą". Byłby pan bardziej wiarygodny.
Dziennik niudolnie próbuje udowodnić, że jego głos i racje nie są w sieci odosobnione i podsyła do kontrowersji.net. Zgroza, równie dobrze mógłby puścić antyklerykalnego paszkwila i odesłać czytelników do "Faktó i Mitów" podpowiadając "zobaczcie, mieliśmy rację, tam piszą podobnie".
A Karsowski po całym dniu oczekiwania na całusa postanowił w końcu z powrotem naciągnąć majty i wykasował wszystkie komentarze pod swoją odezwą.
Nie oczekiwałbym komentarza od Zaremby w tej sprawie. Już raz zabrał głos w sprawie Kataryny i musiałby dokonać nie lada gimanstyki, żeby "pogodzić" oba wpisy. Chociaż jego najbardziej mi szkoda spośród "zrywaczy przyłbic".
@pag51
"A co za różnica" w przypadku gazety, której "nie jest wszystko jedno":)? Może właśnie dlatego przyjemnie jest komentować wybiórczy sposób uprawiania dziennikarstwa GW, gdy przychodzi pisać o wrażliwych dla niej tematach.
O ile dobrze pamiętam, to w zeszłym roku statystycznie rzecz biorąc GW pisała 1,5 artykułu dziennie w których zajmowała się "Naszym Dziennikiem" i Radiem Maryja. W zwiazku z tym mam pytanie, czy podpobny przypadek kliniczny jak u RAZa dostrzegasz wśród dziennikarzy GW?
@irasiad
No wałaśnie, jak ktoś nie lubi rydzykowych mediów, to powinien je olać. W takim razie powinno to dotyczyć także dziennikarzy z Czerskiej, czyż nie? Nie lubią RM, to niech nie słuchają zamiast smarować krtykanckie teksty. Idąc twoim tropem, krytycy "Rzepy" też powinni darować sobie nieprzychylne komentarze, jako wynik olania tej gazety.
"Anonimowość niektórym (nie wszystkim oczywiście) daje rzeczywiście niewyobrażalną wolność bycia chamem, świnią i bucem bez strachu przed konsekwencjami – że ktoś nas pozwie do sądu, da w pysk albo wywali z pracy. Zaiste – nieograniczona wolność tchórza."
Te słowa zapewne przychdzą na myśl pani Ewie, kiedy np. czyta w "Wyborczej" tekst podisany pseudonimem, którego nie jest w stanie rozszyfrować.
Ale są odpowiedzią tak niewspółmierną, tak nieproporcjonalną, tak wypraną z jakiegokolwiek starania o zminimalizowanie ofiar wśród ludności cywilnej
Pogalopowały Panu palce po klawiaturze. Faktycznie, żołenierze izraelscy strzelają do wszystkiego co się rusza, bomby kasetowe są uzbrojone, artyleria wali we te budynki w które po prostu najłatwiej trafić.
Gdyby tak było, Izrael ograniczyłby się do celów militarnie oczywistych: kanałów komunikacyjnych i obiektów dowodzenia, których lokalizacja jest wywiadowi Izraela doskonale znana.
Tu chyba nawiązuje Pan do znaej taktyki Hamasu, która w razie konfliku nakazuje bojownikom i ich dowódcom niezwłocznie gromadzić się w swoich znanych centrach dowodzenia, będących jednocześnie jedynymi skaładami amunicji, i czekać na naloty izraelskich myśliwców.
Jeżeli Hamas głosi ideologię zniszczenia Izraela i jest to racją jego bytu, to niech Pana nie dziwią wypowiedzi izraelskich polityków o potrzebie odsunięcia Hamasu od rządzenia. Sposób dojścia Hamasu do władzy ma drugorzędne znaczenie.
Fakt, że oficjalni reprezentanci narodu, skazanego tak niedawno na zagładę, dziś zachowują się, jakby marzyli o Ostatecznym Rozwiązaniu problemu palestyńskiego.
Porozumienia "ziemia za pokój" to pewnie klasyczny przykład holokaustu w żydowskim wydaniu. Oddali ziemie, nie dostali pokoju i jeszcz mają czelność się bronić.
itd...
Krytycy Izraela łatwo zapominają o przyczynach trwającego konfliku na Bliskim Wschodzie. Łatwiej jest pisać z perspektywy widoku palestyńskich obozów dla uchodźców, zapominając o przyczynach kolejnych wojen arabsko-izraelskich, których konsekwencją było owych obozów powstanie.
I na koniec
Jak można się było spodziewać, ktokolwiek krytykuje politykę państwa Izrael, jest automatycznie pasowany na antysemitę (..) Straszak antysemityzmu jest prymitywnym szantażem, mającym uciszyć krytyków obecnej polityki państwa Izrael
Coż, niech Pan podziękuje środowiskom okołomichnikowym. Dali przykład wszystkim jak skutecznie posługiwać się pałką antysemityzmu.
1. Wydaje mi się to niepotrzebnym nadużyciem dla wzmocnienia przekazu pańskiego zdania. Tak samo jakby napisać o kenijskim biegaczu, że pochodzi z ojczyzny maratonu.
2. Ale nie odpowiedział Pan na moje pytanie - kto odmawiał Rogerowi prawa do starania się o polskie obywatelstwo? Kto miał do niego o to pretensje?
Osobiście nie mam najmniejszego problemu z tym, że przybył nam nowy obywatel i będę trzymał kciuki za jego dobre występy w naszych barwach, jeżeli tylko dostanie taką możliwość. Nie mam jednak złudzeń, co do motywów Rogera w całej tej sprawie. Gdyby Beenhakker nie dał Brazylijczykowii do zrozumienia, że ma szansę na miejsce w podstawowym składzie biało-czerwonych lub gdyby Brazylijczyk wyczuwał cień nadziei gry dla canarinhos, to by się nie zająknął na temat polskiego obywatelstwa. Nie trzeba być również prorokiem, żeby zdać sobie sprawę, że polska liga (a teraz również reprezentacja) to trampolina do gry na zachodzie – skoro nasi piłkarze dobrze wiedzą, gdzie stoją konfitury w piłkarskim świecie, to dlaczego Roger miałby nie wiedzieć. Z całą pewnością zdaje on sobie również sprawę, że dzięki obywatelstwu kraju członkowskiego UE nie będzie musiał rywalizować o miejsce w składzie klubowej drużyny z zawodnikami spoza UE. Obawiam się, że będzie to obywatelstwo na jeden-dwa turnieje i na tym zakończą się związki Rogera z Polską (w przeciwieństwie do Deyny czy Lubańskiego, których pan przywołał).
Dla mnie jedynym problemem jest w tej sytuacji idea sportowej rywalizacji między reprezentacjami (nie tylko w futbolu), które wciąż nazywają się narodowe. W przypadku piłki nożnej jesteśmy przyzwyczajenia do różnorodności dzięki reprezentacjom klubowym, więc w meczach państwowych obecność naturalizowanych reprezentantów nie robi dużego wrażenia. Niemniej jednak występ np. reprezentacji Kataru (przykład wcześniej poruszony) na mistrzostwach świata w lekkoatletyce budzi moje zastrzeżenia, dla mnie to nie jest - nazwijmy to - fair play. Dać pokaźne sumy w twardej walucie dla biegaczy z Kenii, Etiopii, itp. za przyjęcie obywatelstwa i start "pod katarskim sztandarem". Informacja, że Katar zdobył ileś tam medali w biegach na MŚ brzmi dla mnie śmiesznie. Podobnie jest ze sztangistami z krajów kaukaskich czy amerykańskimi koszykarzami w krajach europejskich.
Jeżeli Polska przyznałaby obywatelstwo paru graczom z NBA, a następnie ci zawodnicy "pod polskim sztandarem" wygraliby ważne zawody na arenie międzynarodowej, to pewnie ucieszyłbym się z faktu odegrania mazurka, ale satysfakcja z tego byłaby żadna.
Trochę Pan przesadził z interpretacją tekstu Igora Janke. Napisał Pan "(...) jeśli Polak z pobudek pragmatycznych żebrze o obywatelstwo amerykańskie, to jest ok., a gdy robi to w Polsce Brazylijczyk (z tych samych pobudek), to już jest obraza wartości narodowych." A kto ma pretensje do Rogera, że starał się o polskie obywatelstwo? Problem dotyczy sposobu przyznania obywatelstwa i pobódek, które za tym stały. I dalej pyta Pan "Czemu nie akceptujemy faktu, ze ktoś legalnie korzysta ze swego prawa? Czemu zwyczajnie nam nie imponuje, ze człowiek z ojczyzny futbolu chce grać pod polskim sztandarem? Czemu odmawiamy mu takiego prawa?" Więc spytam się raz jeszcze kto odmawiał Rogerowi prawa występowania o polskie obywatelstwo?
Zaś porównanie Polaków żyjących w USA do piłkarza warszawskiej Legii nie do końca jest trafione. Różnica między nimi polega na tym, że mieszkaniec Jackowa po otrzymaniu obywatelstwa zostanie już w Stanach na stałe, Roger zaś już zapewne myśli o kontrakcie w lepszej lidze (a poprzez Euro będzie chciał się wypromować) i w swojej nowej ojczyźnie będzie widywany tylko podczas meczów - o ile będzie na nie powoływany. Wraz z wypadnięciem z podstawowej jedenastki skończy się rozdział Rodżera-Polaka.
WM
Kataryna
robi się coraz śmieszniej
A Karsowski po całym dniu oczekiwania na całusa postanowił w końcu z powrotem naciągnąć majty i wykasował wszystkie komentarze pod swoją odezwą.
Autor
@Kataryna
Serdeczne pozdrowienia, tym większe, że pamiętam jeszcze Towje pierwsze wpisy z Forum Kraj.
Życzę powodzenia!
@ pag51, @ irasiad
Olek za co się nie weźmie to spieprzy
Wzruszające
@WS
Ale są odpowiedzią tak niewspółmierną, tak nieproporcjonalną, tak wypraną z jakiegokolwiek starania o zminimalizowanie ofiar wśród ludności cywilnej
Pogalopowały Panu palce po klawiaturze. Faktycznie, żołenierze izraelscy strzelają do wszystkiego co się rusza, bomby kasetowe są uzbrojone, artyleria wali we te budynki w które po prostu najłatwiej trafić.
Gdyby tak było, Izrael ograniczyłby się do celów militarnie oczywistych: kanałów komunikacyjnych i obiektów dowodzenia, których lokalizacja jest wywiadowi Izraela doskonale znana.
Tu chyba nawiązuje Pan do znaej taktyki Hamasu, która w razie konfliku nakazuje bojownikom i ich dowódcom niezwłocznie gromadzić się w swoich znanych centrach dowodzenia, będących jednocześnie jedynymi skaładami amunicji, i czekać na naloty izraelskich myśliwców.
Jeżeli Hamas głosi ideologię zniszczenia Izraela i jest to racją jego bytu, to niech Pana nie dziwią wypowiedzi izraelskich polityków o potrzebie odsunięcia Hamasu od rządzenia. Sposób dojścia Hamasu do władzy ma drugorzędne znaczenie.
Fakt, że oficjalni reprezentanci narodu, skazanego tak niedawno na zagładę, dziś zachowują się, jakby marzyli o Ostatecznym Rozwiązaniu problemu palestyńskiego.
Porozumienia "ziemia za pokój" to pewnie klasyczny przykład holokaustu w żydowskim wydaniu. Oddali ziemie, nie dostali pokoju i jeszcz mają czelność się bronić.
itd...
Krytycy Izraela łatwo zapominają o przyczynach trwającego konfliku na Bliskim Wschodzie. Łatwiej jest pisać z perspektywy widoku palestyńskich obozów dla uchodźców, zapominając o przyczynach kolejnych wojen arabsko-izraelskich, których konsekwencją było owych obozów powstanie.
I na koniec
Jak można się było spodziewać, ktokolwiek krytykuje politykę państwa Izrael, jest automatycznie pasowany na antysemitę (..) Straszak antysemityzmu jest prymitywnym szantażem, mającym uciszyć krytyków obecnej polityki państwa Izrael
Coż, niech Pan podziękuje środowiskom okołomichnikowym. Dali przykład wszystkim jak skutecznie posługiwać się pałką antysemityzmu.
Pozdrawiam
@ Autor
Do Autora II
Do Autora
"znana blogerka polityczna" w mediach
ach te demony
Stowarzyszenie Wikimedia Polska