...ach jak ja lubie te teksty pisane z pozycji 'polskiego wstydu'...
Tu w Kanadzie, w kraju mlekiem i miodem (a raczej syropem klonowym) plynacym, juz od paru dni awantura.
Otoz, przyjechala pewna pani z USA, bardzo silnie powiazana ze srodowiskami konserwatywnymi.
Zostala zaproszona na trzy uniwersytety ( w London, Ottawie i Calgary). Zanim jeszcze postawila noge na goscinnej i tolerancyjnej kanadyjskiej ziemi otrzymala list ostrzegawczy od pana profesora z Uniwersytetu w Ottawie. Troskliwy wykladowca ostrzegal aby uwazala na swoje slowa i nie przekraczala granic (nie wyjasnil jakich). Ale za to pogrozil odpowiedzialnoscia karna(!) Zalozyl facet, ze kobieta jest sklonna popelnic kryminalny czyn! Tak po prostu.
Ten lovely list wyslal do organizatorow i sponsorow prelekcji pani Ann Coullter (bo o niej tu mowa) no i oczywiscie milosciwie nam panujacych mediow wszelkich.
A te z wypiekami zameldowaly sie na kobity pierwszym wystepie na Uniwersytecie w London.
I skandal dostali na zlotej tacy. Dowod na Prawo Atrakcji, mysle:)
Studenka (muzulmanka) zapytala pania A.C. czym ma podrozowac, bo latajacego dywanu nie posiada (nawiazywala do pewnej wypowiedzi A.M. z przed paru lat). I uslyszala: "to na wielbladzie".
I to byla wiadomosc #1 w kanadyjskiej tv, radiu, prasie.
BTW - studenka ta jest rozchwytywana przez wszyskie najwazniejsze tytuly prasowe i stacje telewizyjne. Lans zycia:)
Tego bylo juz za wiele...na Uniwersytet w Ottawie juz kobity nie wpuscili.
Agresywne demonstracje z pania bibliotekarka w roli glownej juz zadbaly o to...
Czekam co sie bedzie dzialo w Calgary. Ale tam ponuro i konserwatywnie, to jest szansa, ze kobity nie zaknebluja. Ale moze beda chcieli byc /trendi/:)
Nie wiem tylko Szanowny Autorze co myslec o kondycji mentalnej tego otwartego, tolerancyjnego i multikulturowego spoleczenstwa kanadyjskiego?
Ma Pan jakies sugestie?
PS. I zeby nie bylo zadnych niedomowien, sluze calym arsenalem podobnych przykladow.
Nigdy wczesniej nie bylem na Twoim blogu.
A nie wierze w przypadki. I cos mnie tu przyciagnelo.
I nie moglo to byc te pare slow o zmianie czasu:)
Zdjecie Twojego psiaka na lezance to prawie jak zdjecie mojego...tak samo siwa buska i ta krotka skarpetka na lapce. Tak ja pamietam, bo przez ostatni rok spala (czesto w takiej pozycji) prawie 20 godzin dziennie.
Moje psie szczescie odeszlo od nas pod koniec czerwca ubieglego roku.
Popatrzyla na nas i 'powiedziala', ze juz dluzej nie moze. A byla z nami prawie 15 lat.
Jezeli o mnie chodzi to ten czas leczacy wszystko to jakas bzdura.
Pan pozwoli, ze jeszcze raz dorzuce swoje dwa grosze. To panska najpopularniejsza notka i w dodatku dotyczy mojej ulubienicy:). Wiec nie moge sie powstrzymac.
Widzi Pan jakiego mam pecha. Nie minelo jeszcze 48 godzin od mojego tu zalogowania i opuszcza mnie, okrutnica. Co prawda na 33% z kawalkiem, ale moze do trzech razy sztuka?
Tak powaznie, to powinna zostac i przestac zachowywac sie jak rozkapryszony bachor.
Ale wracajac do Pana tekstu - mam bardzo podobne zdanie. Z pewnymi jednak zastrzezeniami.
Tytul jest niefortunny, delikatnie mowiac.
Bo co do niebezpieczenstw, to czasami, nawet przejscie na zielonym swietle ociera sie o bohaterstwo. Innymi slowy - jest wszedzie.
To bardzo mozliwe, ze Wiodacy Tytul Prasowy zaproponuje tej 'dzielnej' kobiecie troche miejsca w internetowym wydaniu. Na otarcie lez. Ale to ich swiete prawo.
Apel jest naprawde zbyteczny. Bez tych paru linijek Pana tekst by wiele zyskal. I bylaby to Pana ocena Voit, do ktorej ma Pan swiete prawo (i ktora ja podzielam). Bez zbednej agitki.
ps.dwa lata trwalo zanim podjalem meska decyzje o zalogowaniu sie na Salonie. A wystarczyla dosc wysoka goraczka, i sie w koncu odwazylem. A tak boje sie uzaleznienia:)
Ale karme juz dostalem. Zasmarkany, smarkam z zalu, ze nie bede wiecej czytal o zasmarkanym Wojtusiu i zasmarkanym Ciemnogrodzie.
Ty to masz facet szczescie (sorry za spoufalanie).
"Kota nie ma, nic ci nie grozi".
To cytat mistrzyni lekkiego piora. Adresowany co prawda do mnie ale zaryzykuje, ze i Panu by sie 'oberwalo'.
A wszyscy tu wiemy, ze kobita slowna jest i jak powiedziala, ze nie bedzie pisala i komentowala to na 33% to pewne. No i ta procesja blagajacych...
Moim strasznym grzechem bylo to, ze zalogowalem sie tu wczoraj i nie ukazal sie jakis specjalny komunikat z tej okazji. I choc piewszy moj komentarz wyslalem do Krzysztofa Ligezy to Pani Megalomanka uswiadomila mi, ze to ona jest powodem mojego tu istnienia:)
A tak przy okazji to ja nie jestem tu taki nowy. Czytam Salon on ponad 2 lat. Tylko pechowy dzien wybralem na zalogowanie:)
Zgadzam sie z Panem. Samobojczy gol czy jak ja do Voit napisalem, pogrzeb na wlasne zyczenie.
Zwykle 'wiejskie' zycie, pieski, kotki, Piotrus czy tam Wojtus - to to chyba na jej blogu sie podobalo. Ja tych nie czytalem.
Nie jestem az tak skomplikowany. Polowalem na jej inne teksty. Te tlustym drukiem wymienione przez Pana. I tu pelna zgoda - popis ignorancji, manipulacji i nie rzadko prostactwa.
I ta perelka, motto na Voit blogu: "Nie zgadzam sie z tym co mowisz, ale oddam zycie za to, zebys mogl to powiedziec".
Wroze kobicie dlugie zycie i pozdrawiam wszystkich wyrzuconych z jej blogu.
Podobno we wszystkich kulturach, na wszystkich kontynentach ponad 70% populacji ma problemy z krytycznym mysleniem. I chociaz zdecydowana wiekszosc sobie radzi: konczy szkoly, chodzi do pracy, wychowuje dzieci, trafia do wc to zadasz Andy za wiele:)
@ rozum
Tu w Kanadzie, w kraju mlekiem i miodem (a raczej syropem klonowym) plynacym, juz od paru dni awantura.
Otoz, przyjechala pewna pani z USA, bardzo silnie powiazana ze srodowiskami konserwatywnymi.
Zostala zaproszona na trzy uniwersytety ( w London, Ottawie i Calgary). Zanim jeszcze postawila noge na goscinnej i tolerancyjnej kanadyjskiej ziemi otrzymala list ostrzegawczy od pana profesora z Uniwersytetu w Ottawie. Troskliwy wykladowca ostrzegal aby uwazala na swoje slowa i nie przekraczala granic (nie wyjasnil jakich). Ale za to pogrozil odpowiedzialnoscia karna(!) Zalozyl facet, ze kobieta jest sklonna popelnic kryminalny czyn! Tak po prostu.
Ten lovely list wyslal do organizatorow i sponsorow prelekcji pani Ann Coullter (bo o niej tu mowa) no i oczywiscie milosciwie nam panujacych mediow wszelkich.
A te z wypiekami zameldowaly sie na kobity pierwszym wystepie na Uniwersytecie w London.
I skandal dostali na zlotej tacy. Dowod na Prawo Atrakcji, mysle:)
Studenka (muzulmanka) zapytala pania A.C. czym ma podrozowac, bo latajacego dywanu nie posiada (nawiazywala do pewnej wypowiedzi A.M. z przed paru lat). I uslyszala: "to na wielbladzie".
I to byla wiadomosc #1 w kanadyjskiej tv, radiu, prasie.
BTW - studenka ta jest rozchwytywana przez wszyskie najwazniejsze tytuly prasowe i stacje telewizyjne. Lans zycia:)
Tego bylo juz za wiele...na Uniwersytet w Ottawie juz kobity nie wpuscili.
Agresywne demonstracje z pania bibliotekarka w roli glownej juz zadbaly o to...
Czekam co sie bedzie dzialo w Calgary. Ale tam ponuro i konserwatywnie, to jest szansa, ze kobity nie zaknebluja. Ale moze beda chcieli byc /trendi/:)
Nie wiem tylko Szanowny Autorze co myslec o kondycji mentalnej tego otwartego, tolerancyjnego i multikulturowego spoleczenstwa kanadyjskiego?
Ma Pan jakies sugestie?
PS. I zeby nie bylo zadnych niedomowien, sluze calym arsenalem podobnych przykladow.
pozdrawiam
@ Krzysztof Leski
Generalizowanie jest prawie zawsze krzywdzace. Wiec moze tak: bardziej tak niz nie:)
@ Krzysztof Leski
Ale pewnie, zaraz kompromitacja.
@ FYM
@ FYM
Ale dla dobra motlochu.
@ kataryna
Ratunkiem tylko otwata debata.
I smiem twierdzic, ze znalazloby sie sporo osobnikow spod przyslowiowej butki z piwem, ktorzy gwarantowali by lepszy poziom.
Eh, te elity
@ pandada
Pandada, uwazaj Pan lepiej na holenderska stara.
Bezkarnie i w majestacie prawa:)
@ Cezary Krysztopa
Cierpisz na ten sam 'syndrom wyjatkowosci' co Voit. To delikatnie mowiac, nie jest estetyczne.
Rozumiem, ze Twoja tu na Salonie24 (wyeksponowana)dzialalnosc to misja i chyba kara za grzechy ciemnogrodu.
btw - uwazam za niedopuszczalne uzywanie wulgarnych i chamskich okreslen. Swiadczy to tylko kulturze i bezradnosci takiego osobnika.
@ kataryna
@ kuzynka.edyta
Nigdy wczesniej nie bylem na Twoim blogu.
A nie wierze w przypadki. I cos mnie tu przyciagnelo.
I nie moglo to byc te pare slow o zmianie czasu:)
Zdjecie Twojego psiaka na lezance to prawie jak zdjecie mojego...tak samo siwa buska i ta krotka skarpetka na lapce. Tak ja pamietam, bo przez ostatni rok spala (czesto w takiej pozycji) prawie 20 godzin dziennie.
Moje psie szczescie odeszlo od nas pod koniec czerwca ubieglego roku.
Popatrzyla na nas i 'powiedziala', ze juz dluzej nie moze. A byla z nami prawie 15 lat.
Jezeli o mnie chodzi to ten czas leczacy wszystko to jakas bzdura.
Wiersz piekny.
Trzymaj sie
@ niewolnik
@Spitfire
@ Frasobliwy
Widzi Pan jakiego mam pecha. Nie minelo jeszcze 48 godzin od mojego tu zalogowania i opuszcza mnie, okrutnica. Co prawda na 33% z kawalkiem, ale moze do trzech razy sztuka?
Tak powaznie, to powinna zostac i przestac zachowywac sie jak rozkapryszony bachor.
Ale wracajac do Pana tekstu - mam bardzo podobne zdanie. Z pewnymi jednak zastrzezeniami.
Tytul jest niefortunny, delikatnie mowiac.
Bo co do niebezpieczenstw, to czasami, nawet przejscie na zielonym swietle ociera sie o bohaterstwo. Innymi slowy - jest wszedzie.
To bardzo mozliwe, ze Wiodacy Tytul Prasowy zaproponuje tej 'dzielnej' kobiecie troche miejsca w internetowym wydaniu. Na otarcie lez. Ale to ich swiete prawo.
Apel jest naprawde zbyteczny. Bez tych paru linijek Pana tekst by wiele zyskal. I bylaby to Pana ocena Voit, do ktorej ma Pan swiete prawo (i ktora ja podzielam). Bez zbednej agitki.
ps.dwa lata trwalo zanim podjalem meska decyzje o zalogowaniu sie na Salonie. A wystarczyla dosc wysoka goraczka, i sie w koncu odwazylem. A tak boje sie uzaleznienia:)
Ale karme juz dostalem. Zasmarkany, smarkam z zalu, ze nie bede wiecej czytal o zasmarkanym Wojtusiu i zasmarkanym Ciemnogrodzie.
Rowniez pozdrawiam
@Rolex
Normalnosc to nienormalnosc.
Dzieki, to mi uporzadkowalo wiele spraw:)
Jeszcze raz - swietny tekst.
@ Frasobliwy
"Kota nie ma, nic ci nie grozi".
To cytat mistrzyni lekkiego piora. Adresowany co prawda do mnie ale zaryzykuje, ze i Panu by sie 'oberwalo'.
A wszyscy tu wiemy, ze kobita slowna jest i jak powiedziala, ze nie bedzie pisala i komentowala to na 33% to pewne. No i ta procesja blagajacych...
Moim strasznym grzechem bylo to, ze zalogowalem sie tu wczoraj i nie ukazal sie jakis specjalny komunikat z tej okazji. I choc piewszy moj komentarz wyslalem do Krzysztofa Ligezy to Pani Megalomanka uswiadomila mi, ze to ona jest powodem mojego tu istnienia:)
A tak przy okazji to ja nie jestem tu taki nowy. Czytam Salon on ponad 2 lat. Tylko pechowy dzien wybralem na zalogowanie:)
Zgadzam sie z Panem. Samobojczy gol czy jak ja do Voit napisalem, pogrzeb na wlasne zyczenie.
Zwykle 'wiejskie' zycie, pieski, kotki, Piotrus czy tam Wojtus - to to chyba na jej blogu sie podobalo. Ja tych nie czytalem.
Nie jestem az tak skomplikowany. Polowalem na jej inne teksty. Te tlustym drukiem wymienione przez Pana. I tu pelna zgoda - popis ignorancji, manipulacji i nie rzadko prostactwa.
I ta perelka, motto na Voit blogu: "Nie zgadzam sie z tym co mowisz, ale oddam zycie za to, zebys mogl to powiedziec".
Wroze kobicie dlugie zycie i pozdrawiam wszystkich wyrzuconych z jej blogu.
@Andy 51
Podobno we wszystkich kulturach, na wszystkich kontynentach ponad 70% populacji ma problemy z krytycznym mysleniem. I chociaz zdecydowana wiekszosc sobie radzi: konczy szkoly, chodzi do pracy, wychowuje dzieci, trafia do wc to zadasz Andy za wiele:)