Krotko mowiac, przywracanie Prezesa do formy mialoby polegac na tym, by na podworku krajowym prowadzil z grubsza polityke taka, jaka w stosunku do UE wymyslili dla siebie Niemcy, w zwiazku z orzeczeniami ichniejszego Trybunalu Konstytucyjnego. Natomiast odnosnie polityki zagranicznej (wewnatrzeuropejskiej) Prezes mialby pozostac na zajmowanych pozycjach antyniemieckich. Bo grozi mu, ze pozostanie podwojnie antyniemiecki, odmrazajac sobie uszy na zlosc mlodszemu bratu. Gorzej byloby chyba wtedy, gdyby stal sie pro i antyniemiecki na odwyrtke. Ale to oznaczaloby prawdopodobnie koniec jego samego i jego formacji. Przytrafic to sie moze, choc chyba nie jest bardzo prawdopodobne. Jednakze cos jakby szkic precedensu w troche podobnej sprawie juz mamy. Jest nim stanowisko Prezesa w kwestii Julii Tymoszenko. Niby wszystko zgodnie z regulami sztuki, ale wyrazone w momencie najmniej do tego stosownym. Czyzby bac sie trzeba bylo, ze Jaroslaw Kaczynski zaprowadzi duza czesc prawicy tam, gdzie sam by nie chcial i gdzie ona by nie chciala? Trzeba by wiedziec, jak duza bywa moc razenia sylogizmu.
Poza tym Plac Grzybowski to miejsce wielkiej demonstracji PPS-u w roku 1905. Polala sie krew: carska policja, zandarmeria i kozacy strzelali do tlumu. Czlonkowie Organizacji Bojowej PPS odpowiedzieli ogniem. O ile pamietam, podczas tej demonstracji zginal Stefan Okrzeja. To takze jest czesc historii tego placu. I do kameraden z Krytyki Politycznej pasuje jak piesc do nosa.
Wiele jezykow mowilo tym weteranem drogi przez rozmaite partie polityczne. Wiele jezykow, ale po kolei. Czekamy na skok dialektyczny, kiedy Richardem Henrym bedzie mowilo wiele jezykow jednoczesnie. Zdolny apostol zmieniajacych sie wiar musi miec albowiem i takie wlasciwosci. Wlane razem z talentem do robienia kariery. Krotko mowiac, polityczno-spirytystyczne. Do tego dochodzi dar wykonywania wielu telefonow w tej samej chwili z roznych budek
telefonicznych. Te budki sa ze starych czasow, kiedy szef pewnej partii politycznej zalecal mi i przedstawial wlasnie takowe talenta Ryska. A Rys byl wtedy w innej, "zaprzyjaznionej" partii. Jakie to dziwne... Nie powiem, ktory to szef, chocby pasy darli...
Zwazywszy na "wielkanocna" przeszlosc takich osob jak baronessa K.A. mozna sie spodziewac, ze Unia wypichci cos w tej sprawie. Cos potepiajacego wiadomo ktora strone. NIe jest wiec wesolo, a bojownicy o nuklearne rozrojenie spod namiotow niedaleko bazy Greenham Common (czy tez raczej ich dzieci) walcza dalej. Bedzie, znaczy sie, owszem, juz jest, kontynuacja "pesachowa".
Dunczyka trzeba bylo wsadzic do kozy na dwa dni, a potem, nakarmionego i napojonego, odstawic na lotnisko z "niedzwiadkiem" w paszporcie. Leb lewicowca, albowiem, jest bezcenny.
Olaboga, zaraz tam nienawidza sledzi. Nawidza, nawidza. Co prawda tych wszystkich es iles nie bedzie, ale plan eksterytorialnej linii kolejowej z Rosji do enklawy kaliningradzkiej przez Bialorus i Podlasie byl! A moze i jest! wszak jeden ze wspolautorow planu, Cezary Cieslukowski lansowal go kiedys, gdy byl wojewoda suwalskim z nadania lewicy (lata dziewiecdziesiate). Wspomniany gentleman jest dzis czlonkiem zarzadu w podlaskich wladzach samorzadowych. Rzadzi tam, znaczy sie w stolicy sledziowa, Platforma do spolki z PSL-em. Kto tu wiec smie twierdzic, ze zadnej kolei przez Podlasie nie bedzie. Jak sie stosunki z wielkim partnerem wschodnim wzmoga, to bedzie!
Rozne sa rytmy historii w roznych czesciach swiata. Od kiedy znalezlismy sie w strefie zwanej Zachodem, nasz wlasny puls dziejow wyrownuje sie z tym, jaki odmierzal czas w szczesliwszej krainie za Laba. Jest to konstatacja
pocieszajaca. Powiedzmy, ze rozpoczynamy sledzenie angielskiego rytmu od konca pierwszej wojny swiatowej. Nie sa to dla Brytanii czasy zbyt pomyslne. Dzialaja, i sa co prawda wplywowi, imperialisci wieku srebrnego, tacy jak Curzon, ale przeciez juz nadciagaja czasy rzadu Mac Donalda, strajki smieciarzy, paraliz Londynu. Glupawe oblicze pokazuje fabianski socjalizm z jego podrozami do i reportazami z krainy wiecznie szczesliwego proletariatu. Posel Churchill nie zawsze bywa lwem szerokich akwenow i zdarza mu sie nawolywac do redukcji floty wojennej. Amerykanie planuja wojne morska z Wielka Brytania. A na kontynencie, wiadomo. Liberalowie najpierw, a potem Labour zerkaja w strone Rosji; konserwatysci przyjmuja polityke uglaskiwania Hitlera. Az przychodzi nowe wcielenie Churchilla i wszystko sie odmienia.
Czy odnowiona dzieki wojnie Partia Konserwatywna zachowuje swoj wigor na dlugo? Zwolennicy appeasementu nie zostali poknonani raz na zawsze. Wspomniana w URze zgoda pomiedzy konserwatystami i Labour, odnoszaca sie do konstrukcji spolecznej, jest po czesci dzielem ugodowcow z lat przedwojeennych, takich jak Raab Butler. Trzeba bylo dopiero Pani Thatcher, zeby zakwestionowac tego rodzaju niepisany pakt. Co w ten sposob udalo sie osiagnac, to inna sprawa. Jezeli interesowac sie tylko rytmem dziejow, o co pyta Szef Salonu, to widac, ze przynajmniej na poletku brytyjskim mozliwe sa odplywy, ale tez i przyplywy, jezeli patrzec tylko na dzialanie jednostek i klasycznie rozumianej polityki. Churchill i Thatcher z jednej strony, Chamberlain i Eden z drugiej; wszyscy z Partii Konserwatywnej. Ale jak zakwalifikowac Churchilla, ktory, jak wspomniano, miewal lepsze i gorsze okresy? A jak Mac Millana - przyjaznego nam, ale czy wybitnego na angielskim firmamencie?
Czy z tego wszystkiego wynika dla nas jakas nauka - mysle, ze tak. I optymistyczna prognoza na przyszlosc. Odmiana polityki jest mozliwa. To pradwa, nie zawsze - bo tocza nas, zgodnie z wyrownujacym sie rytmem historii, choroby wlasciwe dla zblazowanego zachodu. Jezeli jednak tego zechcemy, sami mozemy sie okazac Zachodem. To my mozemy poniesc "miasto" przed siebie. I dac cos od siebie spolecznosciom, do ktorych nam najblizej. Czy to sie stanie? Rzecz jasna, nie wiem. Czy zrobia to dzisiejsi aktorzy sceny politycznej - smiech bierze, ale wykluczyc tego sie nie da. Licze zwlaszcza na jednego, choc w latach 2005-2012 rzeczywiscie nie popisal sie. Ale moze to sie jeszcze zmieni i "ta czaszka" jeszcze sie usmiechnie. A jesli nie ona, to moze jej nastepcy.
Na moje ucho w prezentowanym nagraniu kamery z wlaczonym mikrofonem, kiedy pulkownik zostal sam w pokoju, brak jest odglosu padajacego ciala. Mamy szczek repetowanej broni, chwile ciszy - dosc dluga i strzal. A potem juz nic - nic sie nie nagralo. Gdyby prawdziwe byly hipotezy nr 1 czy 2, po takim strzale, strzelajacy powinien byl stracic przytomnosc, jak mi sie wydaje i upasc bezwladnie na podloge, co powoduje krotkotrwaly ale latwy do zarejestrowania rumor. Czy moze sie myle? Podobno pulkownik ma, obok uszkodzonego policzka, wylamany j e d e n zab. Mysle, ze opinia bieglych tez powinna o to zahaczyc. I jeszcze te wywiady, i obawa rykoszetu, i "odosobnione" miejsce do czynnosci suicydalnej. Ani to publicznie czyniona proba samobojstwa, ani prywatnie.
1.Leniwe oko omsknelo sie po tekscie i przeczytalem "...nie potrwa dluzej niz pol roku." Juz chcialem leciec i pisac, ze podejmuje zaklad, ze potrwa troche dluzej, ale spojrzalem raz jeszcze na tekst i z zakladu nici. Ale moze rzeczywiscie potrwa tylko pol roku - kiedy okaze sie, ze trzeba nowelizowac budzet albo kiedy cos trzsnie i wylezie kreatywna ksiegowowsc, co w gruncie rzeczy na jedno wychodzi. Albo kiedy zjedzie nas do podszerstka Unia i kaze na gwalt "czyscic" finanse.
2. A moze sprawa "Czempiona" okaze sie perspektywiczna i uda sie powtorka z Rywina? Tym razem wobec ukladu PO - reszta sieci. Rzad legnie, nastepnym premierem zostanie na przyklad Krzysztof Rybinski. Sukcesem zakonczy sie tez powolanie jabluszko - komisji sejmowej do spraw wyjasnienia afery "Czempiona" : bedziemy mieli powtorke z poczatku ubieglego dziesieciolecia.
3. Rozmarzylem sie, ale ostatecznie, co innego zostaje.
4. Koalicje sejmikowe rzeczywiscie moga przetrwac.
Krotko mowiac, moze doczekamy, az Platforma dopusci do szefowania wspomnianej podkomisji kogos z SLD lub od Palikota - Kalisza albo, dajmy na to, Rozenka. Ze zwyklym uzasadnieniem, ze tak bedzie najdemokratyczniej pod sloncem. A los nagran z policyjnego kabla bedzie rownie pewny, jak ksiegi wejsc z i do Duzego Palacu za czasow Kwasniewskiego w fazie rywinowej. Ostatecznie telewizje wszelkie prawie nie pokazywaly wyczynow kameraden zaproszonych przez Krytyke Polityczna, wiec co moze byc na politycznym kablu? Nic! Byt jest, niebytu nie ma.
Czy jest Pan pewien, ze wesoly dialog Sarkozy'ego z Obama to tylko utyskiwania politykow, ktorzy wiedza, ze beda musieli zrobic to, na co liczy Izrael i w grucie rzeczy cala politycznie myslaca czesc Zachodu? Mnie sie czasami wydaje, ze na Bliskim Wschodzie sytuacja zaczyna wygladc troche tak, jak byscie byli samotna Czechoslowacja. Owszem, potencjal do ataku prwewncyjnego czy obrony jest, sojusznicy niby sa takze, ale w tym caly szkopul, ze aby wyjsc calo z tej atomowej maligny Teheranu, Panow najwiekszy sojusznik musi jednak ruszyc... sie. Bez tego przeciez nie dosiegniecie Iranu wojskowo. Kiedy przygladam sie Sarkozy'emu, staja mi przed oczami politycy III Republiki, a jak pozieram na Obame, to widze... lepiej nie powiem kogo. Bush junior byl nieokrzesanym typem, ktory wdal sie w niepotrzebne wojny. Chyba z najwieksza szkoda, wlasnie dla Izraela. Przynajmniej jednak potrafil zadecydowac: robimy tak albo tak. A dzisiaj?, co bedzie? Mamy gladka frazeologie szefow panstw pograzajacych sie w coraz glebszym kryzysie etycznym. I w konsekwencji drobne zlosliwosci pod adresem nielubianego Netanjahu, ktory bukiecikiem wonnych fiolkow rzeczywiscie nie jest, ale ktory ma prawo wymagac tego, by traktowac go powaznie. Jezeli sie nie doczeka, to bekniemy wszyscy. Oczywiscie Izrael pierwszy.
Trzeba by o zapieklakach ulozyc jaka zurawiejke. Fantazja ich kawaleryjska, cugle w lewej rece, szabla w prawej - zawsze obnazona i... gola nie patrzac na zadne okolicznosci. Zurawiejki bywaly autoironiczne, wiec mysle, ze mimo aspiracji do prawowiernosci absolutnej, wytrzymaja:
Galopujem na Salonie
pulk bez jezdzcow... same konie
albo:
U Jankesa sluzym z cukiem
kogo dzis obedrzem z hukiem
ewentualnie:
Gola glowa zgniecie Ziobre
pulk narwancow z oczkiem modrem
no, chyba, ze tak:
Robia giewalt, robia szmery
pulk zapiekly, do cholery!
wreszcie:
a prosze sobie dopisac samemu, szanowni Salonowicze, co kto uwaza.
Klemencja PiS-u po zwycieskich wyborach sprawi, ze Wojewodzki otrzyma rezydenture i dozywocie w TVP, na ktore zlozy sie bokowka w piwnicy gmachu przy ul. Samochodowej czy tez Woronicza i honorarium za program z gimnastyka poranna
dla seniorow.
Mamy tedy dwa szklane sufity, jezeli wolno posluzyc sie terminem zaczerpnietym z jednego z tygodnikow opinii. Pierwszy, odnosi sie do relacji wwnatrz kraju, a drugi do stosunkow miedzynarodowych. Oba sufity zostaly przygotowane w hucie szkla, ktorej na imie PO. Zdolni odlewnicy!
W wytarte gwiazdeczki towarzyszace Darskiemu w charakterze jurorow w inkryminowanym programie tez mozna troche uderzyc. Wszak reklamuja one od czasu do czasu a to buty, a to cos innego. A i muzyczke sprzedaja przeciez: zwykla umcia, umcia, zwykly produkt, ktory takze mozna sprobowac bojkotowac, choc to pewnie trudniejsze (grupa odbiorcow szeroka, ale mlodziezowa).
Do sadu w tej sprawie trzeba, poniewaz jest szansa, ze w ten sposob uda sie wyborczo "zaczepic" i Donalda Tuska, i Ewe Kopacz - jedna z najprawdziwszych twarzy Platformy. Jedna z tych, ktore daje sie dostrzec mimo ton pudru i zlotka, pracowicie nakladanych przez propagande co dnia.
Moc razenia sylogizmu
1905
Jezyk-czlowiek-telefon
telefonicznych. Te budki sa ze starych czasow, kiedy szef pewnej partii politycznej zalecal mi i przedstawial wlasnie takowe talenta Ryska. A Rys byl wtedy w innej, "zaprzyjaznionej" partii. Jakie to dziwne... Nie powiem, ktory to szef, chocby pasy darli...
Kontynuacje wielkanocne
Dunczyka trzeba bylo wsadzic do kozy na dwa dni, a potem, nakarmionego i napojonego, odstawic na lotnisko z "niedzwiadkiem" w paszporcie. Leb lewicowca, albowiem, jest bezcenny.
@Cezary Krysztopa
Nawidza, nawidza sledzi!
Byc moze, tak.
pocieszajaca. Powiedzmy, ze rozpoczynamy sledzenie angielskiego rytmu od konca pierwszej wojny swiatowej. Nie sa to dla Brytanii czasy zbyt pomyslne. Dzialaja, i sa co prawda wplywowi, imperialisci wieku srebrnego, tacy jak Curzon, ale przeciez juz nadciagaja czasy rzadu Mac Donalda, strajki smieciarzy, paraliz Londynu. Glupawe oblicze pokazuje fabianski socjalizm z jego podrozami do i reportazami z krainy wiecznie szczesliwego proletariatu. Posel Churchill nie zawsze bywa lwem szerokich akwenow i zdarza mu sie nawolywac do redukcji floty wojennej. Amerykanie planuja wojne morska z Wielka Brytania. A na kontynencie, wiadomo. Liberalowie najpierw, a potem Labour zerkaja w strone Rosji; konserwatysci przyjmuja polityke uglaskiwania Hitlera. Az przychodzi nowe wcielenie Churchilla i wszystko sie odmienia.
Czy odnowiona dzieki wojnie Partia Konserwatywna zachowuje swoj wigor na dlugo? Zwolennicy appeasementu nie zostali poknonani raz na zawsze. Wspomniana w URze zgoda pomiedzy konserwatystami i Labour, odnoszaca sie do konstrukcji spolecznej, jest po czesci dzielem ugodowcow z lat przedwojeennych, takich jak Raab Butler. Trzeba bylo dopiero Pani Thatcher, zeby zakwestionowac tego rodzaju niepisany pakt. Co w ten sposob udalo sie osiagnac, to inna sprawa. Jezeli interesowac sie tylko rytmem dziejow, o co pyta Szef Salonu, to widac, ze przynajmniej na poletku brytyjskim mozliwe sa odplywy, ale tez i przyplywy, jezeli patrzec tylko na dzialanie jednostek i klasycznie rozumianej polityki. Churchill i Thatcher z jednej strony, Chamberlain i Eden z drugiej; wszyscy z Partii Konserwatywnej. Ale jak zakwalifikowac Churchilla, ktory, jak wspomniano, miewal lepsze i gorsze okresy? A jak Mac Millana - przyjaznego nam, ale czy wybitnego na angielskim firmamencie?
Czy z tego wszystkiego wynika dla nas jakas nauka - mysle, ze tak. I optymistyczna prognoza na przyszlosc. Odmiana polityki jest mozliwa. To pradwa, nie zawsze - bo tocza nas, zgodnie z wyrownujacym sie rytmem historii, choroby wlasciwe dla zblazowanego zachodu. Jezeli jednak tego zechcemy, sami mozemy sie okazac Zachodem. To my mozemy poniesc "miasto" przed siebie. I dac cos od siebie spolecznosciom, do ktorych nam najblizej. Czy to sie stanie? Rzecz jasna, nie wiem. Czy zrobia to dzisiejsi aktorzy sceny politycznej - smiech bierze, ale wykluczyc tego sie nie da. Licze zwlaszcza na jednego, choc w latach 2005-2012 rzeczywiscie nie popisal sie. Ale moze to sie jeszcze zmieni i "ta czaszka" jeszcze sie usmiechnie. A jesli nie ona, to moze jej nastepcy.
Suicydologia po amatorsku
@Marcin_KK
Leniwe oko
2. A moze sprawa "Czempiona" okaze sie perspektywiczna i uda sie powtorka z Rywina? Tym razem wobec ukladu PO - reszta sieci. Rzad legnie, nastepnym premierem zostanie na przyklad Krzysztof Rybinski. Sukcesem zakonczy sie tez powolanie jabluszko - komisji sejmowej do spraw wyjasnienia afery "Czempiona" : bedziemy mieli powtorke z poczatku ubieglego dziesieciolecia.
3. Rozmarzylem sie, ale ostatecznie, co innego zostaje.
4. Koalicje sejmikowe rzeczywiscie moga przetrwac.
Errata
Kalisz na szefa podkomisji
Panie Redaktorze!
No, PiS pozdrawia Likuud (a i Kadime tez).
Od czola, zurawiejka!
Galopujem na Salonie
pulk bez jezdzcow... same konie
albo:
U Jankesa sluzym z cukiem
kogo dzis obedrzem z hukiem
ewentualnie:
Gola glowa zgniecie Ziobre
pulk narwancow z oczkiem modrem
no, chyba, ze tak:
Robia giewalt, robia szmery
pulk zapiekly, do cholery!
wreszcie:
a prosze sobie dopisac samemu, szanowni Salonowicze, co kto uwaza.
Panie Marszalku!
Klemencja
dla seniorow.
Zdolni odlewnicy
Broda-protest
Butami w "The Voice...
Do sadu z duetem Tusk, Kopacz