Też mnie rozczula wiara niektórych czytelników/blogerów, że w Polsce jest miejsce na mocno prawicową gazetę z Wildsteinem i Feusettem spokojnie sobie egzystującą bez wsparcia działów ekonomicznego i prawnego Rzepy. Tyle czasu ci niezależni prawicowi publicyści ogrzewali się w ciepełku kolorowych stron Rzepy i państwowego skarbca, niech teraz zweryfikuje ich działalność rynek.
A Feustette'a nie cierpię szczególnie. Bawarski humor i kloaczna retoryka to jedno, najgorsze jest to, że jest na bakier z logiką.
>>>Widzi Pan, różnica między nami polega na tym, że ja swoje twierdzenia popieram cytatami (wraz z podaniem źródła, którego wiarygodności nikt jak dotąd nie podważył), a Pan swoje przypuszczenia nt. czytelników "URz" obwieszcza niemalże jako fakty.
1. Pana źródło to komunikat prasowy zainteresowanej spółki na temat wewnętrznych badań, to żadne źródło.
2. Napisałem, że "osobiście stawiam na", nie wiem gdzie Pan tu widzi obwieszczanie faktu.
>>>>I jeszcze jedno: od zawsze mieszkam w Warszawie, z metra korzystam od momentu jego uruchomienia, i jeszcze nigdy nie widziałem tylu młodych ludzi czytających podczas podróży jakikolwiek magazyn, ilu widzę czytających "URz" (mimo ogromnej nagonki na ten tytuł). To chyba też o czymś świadczy, nieprawdaż?
I jeszcze jedno: od zawsze mieszkam w Krakowie, z komunikacji miejskiej korzystam często, na czytelników Urze natknąłem się dwa razy, bynajmniej nie byli młodzi. To chyba też o czymś świadczy, nieprawdaż?
Jest sprzedawany po mocno zaniżonej cenie od początku istnienia. Reklam na początku niemal nie było, teraz jest ich nieco więcej. Przez długi czas nie było wiadomo (czy już jest wiadomo?) kto kupuje i czyta ten magazyn, czyli koszmar dla media plannerów - osobiście stawiam na facetów po pięćdziesiątce ze średnim wykształceniem (spełnienie marzeń reklamodawców). Kiepskie teksty- taśmowo smażone przez prawicowych publicystów, już w Rzepie pod tym względem jest lepiej, URze wyglada na kosz na smieci, do którego wrzuca się mniej ciekawe teksty, które nie zmieściły się w Rzepie. Prawicowe pelikany przecież i tak wszystko łykną.
URze BIZNESOWO jest porażką i kulą u nogi, a media głównego nurtu w XXI wieku to biznes, bardzo mi przykro.
Czerwona kartka dla ćwierćinteligentów Napieralskiego, Naczasa i Kality. Ci ludzie byli absolutnie niestrawni dla młodych, myślących, wykształconych lewicowych wyborców.
Czy w PiS-ie są w ogóle jacyś specjaliści od komunikowania się ze społeczeństwem? Moglibyście chociaż stwarzać POZORY, że Jarosław Kaczyński sam pisze tego bloga. Co za amatorszczyzna.
>>>>> Właśnie! Wyprzedaż to nie tylko sezonowa akcja w sklepach, ale także upłynnianie magazynów z zawartością z kilku sezonów, tego co się nie sprzedało nawet podczas "sales" sklepowych. Czy teraz już się możemy zgodzic?
Mogę sie zgodzić z Pańską definicją wyprzedaży, ale nos podpowiada mi, że w blogu KT nie o wyprzedaże chodzi.
>>>>> Pańskie trzy punty to parafraza mojej odpowiedzi ezekielowi z 23:16.
Racja, przegapiłem tę wypowiedź.
>>>>> PS Pan to się pojawia w Salonie rzadko, jakoś tak interwencyjnie więcej?
Pojawiam się na Salonie, gdy Platforma rzuci trochę więcej srebrników. Na co dzień mam pełny etat na forum Onetu. Ciężka praca, mówię Panu.
>>>>> Niczego nie przetwarza, fotografują ją w tym, co zostało do wyprzedania :) Pewnie że oryginalności w tym za grosz, ale przecież idzie raczej o masówkę popularnych ciuszków dla młodych
Nie wiem, po co powstał ten blog, ale na pewno nie po to, żeby promować "to, co zostało do wyprzedania". Za dużo tam rzeczy, które były w sklepach kilka miesięcy lub kilka lat temu, linków do allegro etc.
Po co mógł powstać ten blog?
* pojawiły się ploty, że młodzi chcą odejśc/odchodzą od Platofrmy, to pokażmy im, że córka premiera jest zwykłą dziewczyną, która nie chodzi w kurtkach po 1000 i wiecej zlotych. Jest taka jak Wy, mlodzi, studiuje, nie ma porzadnej pracy, jest zwykla, nie gwiazduje, nie wywyzsza sie.
* Kasia Tusk zapragńeła jak kiedyś Ola Kwaśniewska medialnej sławy. Ola też na początku była "schowana", ale zaczela miec tego dosc
* na blogu pojawi się ewidentna promocja konkretnego produktu/konkretnych produktów, na razie nic takiego nie ma miejsca, choc niewykluczone, ze to nastapi.
>>>>> Profesjonalne sesje fotograficzne są kosztowne. Proszę też zwrócić uwagę na długą serię zdjęć kulinarnych: wymyślne potrawy, przepisy, oryginalne warzywa, wszystko fachowo sfotografowane. Czcionka i layout są z witryn typowo reklamowych, nie blogerskich. Ciekawy byłbym opinii Ewarysta Fedorowicza, który przedstawia się jako reklamiarz i jest w tej branży zawodowcem.
Nie podlega dyskusji, że w tym projekcie maczali palce profesjonaliści. Taki blog zamawia się w agencji PR/reklamowej/interaktywnej.
>>> Z jednej strony tak, z drugiej na taki lifestyl mogą sobie pozwolić naprawdę nieliczne.
Nie zgadzam się. Kasia prezentuje tam ciuchy z sieciówek, i to nie tych drogich, a tych przeciętnych cenowo. Mlode wielkomiejskie kobiety ubierają sie w tych Bershkach i H&M-ach, to jeszcze nie jest poziom cenowy polskich sklepów z nieco wyższej pólki jak Solar i Simple, nie wspominając już o tych naprawdę drogich butikach zachodnich prjektantów. Kasia nie pokazuje tam rzeczy jak z bajki, ten blog nie ocieka luksusem, to naprawdę są ciuchy w zasięgu młodych dziewczyn.
>>>>> No infantylizm poraża. Stylizacje są tyle gustowne ile nijakie. Serio nie ma tam nic ciekawego. Wygląda jak dziewczyna z plakatu i tyle. Szacunu wśród lansiarskiej młodzieży i tak nie będzie.
Przecież lansiarska młodzież nie jest targetem tego bloga. Lansiarska młodzież nabija sie z chick litu promowanego przez Kasię w osobie E. Giffin. Targetem są, używając nomenklatury salonowej, młode samica leminga, aspirujące do niższej klasy średniej, a chyba nawet średniej średniej. Nie są za bardzo zainteresowane ideami i polityką, są do bólu zwykłe i poprawne. Stylizacje Kasi są bardzo udane, ale zwykłe i poprawne.
>>>>> Najpierw trzeba być celebrytą, potem zatrudnionym przez siebie fachowcom płacić za robienie bloga. Tu mamy do czynienia z sytuacją, że premierównę ktoś obsadził w roli trendsetterki i płaci jej za pozowanie do reklamy ciuchów w sieci.
Niekoniecznie. Kasia będąc córką premiera ma olbrzymi "celcbrycki" potencjał. Pytanie, czy chce go wykorzystać. Najwyraźniej chce. Celebrytą staje się poprzez trafienie w jakiś sposób do plotkarskich mediów. Na to jest wiele sposobów. Kasia wybiera załozenie lifestyle'owego bloga. Wcale nie trzeba najpierw być celebrytą, a potem zatrudniać fachowców. Można zatrudnić fachowców, by stać się celebrytą.
I jeszcze jedno: trendsetter to ktoś, kto znajduje się o dwa kroki przed innymi, kreuje trendy. Tuskówna na razie przetwarza modowe trendy, a nie zajmuje się kreacją nowych, jej stylizacje są gustowne, ale bardzo bezpieczne, z trendsetterstwem nie mają nic wspólnego. Ciekawe, czy Kasia będzie próbowała kreować trendy w innych sferach życia, np. gotowaniu.
>>>> Chwilowa popularność, nawet efektowna uwzględniwszy liczbę gapiów, to jeszcze nie jest sława :) W dodatku, tę chwilową popularność osiągnął na razie ojciec Kasi, a nie ona
"Chwilowa popularność" Tuska? Tusk to nie Churchill ani de Gaulle, ale "chwilowa popularność" to niepotrzebna małostkowość, naprawdę.
>>>>> Cóż, żeby zdobyć choć cząstkowe rozeznanie w sprawie, lepiej czytać ze zrozumieniem. Nawet na blogu :)
>>>>> Wydawałoby się, że zarabianie pieniędzy (a żeby sobie pozwolić na takie easy life, trzeba trochę mieć) łączy się z jakimś kapitałem intelektualnym.
Kasia prezentuje ciuchy ze sklepów, które są cenowo w zasięgu większości wielkomiejskich studentek. Nie wierzę w tezę, że za tą stroną stoją jacyś konkretni dystrybutorzy ubrań, zbyt dużo różnych i różnistych marek tam się przewija. Muszę oddać Tuskównie, że ma gust (jeśli to ona stoi za stylizacjami) i być może to jest wytłumaczeniem dla sukcesu tego bloga. Oczywiście, że trochę infantylnego, ale taki target.
Już miałem napisać, że chce Pan sprowadzić moją wypowiedź do absurdu, ale może Pan mieć rację. Mogę sobie wyobrazić, że w XXI wieku seryjny morderca zdobywa internetowy fejm, a potem róznymi sposobami on sam lub na przykład jego bliscy próbują ten fejm zdyskontować finansowo. Czy mnie się to podoba? Nie. Czy taka sytuacja jest możliwa? Jak najbardziej.
>>> Wprawdzie premierowi jeszcze trochę do Sokolnickiego brakuje, ale Kasia Tusk w trykotowych legginsach (blogerzy żartują, że to ciuch z Biedronki), które dość wyraziście odzwierciedlają topografię stref intymnych, to już coś
Takie zdania z reguły są domeną polskich prawicowców w kufajkach z Tesco.
A co do meritum: w dzisiejszych czasach celebryci zatrudniają do prowadzenia swoich blogów ludzi, którzy zajmują się stroną techniczną projektu, czasem nawet wynajmują ghostwriterów/copywriterów do pisania notek. Na pewno ktoś pomaga Kasi Tusk w prowadzeniu bloga, robi profesjonalne zdjęcia, zajmuje się kontaktem z reklamodawcami itp. Nie wiem czemu Pan zakłada, że są jacyś "twórcy" tego projektu, równie dobrze może to być projekt biznesowy samej Kasi, która dobrała sobie współpracowników, całkiem nieźle się zapowiadający projekt zresztą.
I jeszcze jedno: dziś nie liczy się sposób, w jaki osiągneło się fejm, liczy się sama sława. Można wystąpić w "Mam talent", można być atrakcyjną córką znanego polityka. Takie czasy, i w tych czasach trzeba się odnaleźć.
>>>>>> Wykorzystywanie osobistej popularności polityka, nawet per procura (czy raczej per pro-córa), jako maszynki do zarabiania pieniędzy wykracza poza standardy przyzwoitości obowiązujące dotąd w naszej cywilizacji.
Rozczulające jest, że zwolennicy PiS-u krzyczą, że są spychani na margines politycznego dyskursu, że są niedoreprezentowani w mediach.
Tylko spróbuj zacząć dyskutować z przeciętnym PiS-owcem, to za sam fakt posiadania odrębnego zdania zostaniesz nazwany lemingiem, pachołkiem Moskwy, zdrajcą, pedałem i człowiekiem bez zasad moralnych.
Oni uważają się za wykluczonych, a jakby nie zauważali, jak bardzo wykluczają innych. Dlatego nie będzie tego "przebudzenia narodu", na które tak liczą, dopóki oni sami się nie zmienią. A na ich zmianę bym nie liczył
Na konkretne zarzuty Czuchnowskiego odpowiada Pan nie uzywajac ani jednego kontrargumentu. Ja rozumiem, ze sa pelikany, ktore to lykna, szczegolnie na Salonie, ale prosze, troche wiecej szacunku do czytelnika.
@brysio
A Feustette'a nie cierpię szczególnie. Bawarski humor i kloaczna retoryka to jedno, najgorsze jest to, że jest na bakier z logiką.
@Daredevil
1. Pana źródło to komunikat prasowy zainteresowanej spółki na temat wewnętrznych badań, to żadne źródło.
2. Napisałem, że "osobiście stawiam na", nie wiem gdzie Pan tu widzi obwieszczanie faktu.
>>>>I jeszcze jedno: od zawsze mieszkam w Warszawie, z metra korzystam od momentu jego uruchomienia, i jeszcze nigdy nie widziałem tylu młodych ludzi czytających podczas podróży jakikolwiek magazyn, ilu widzę czytających "URz" (mimo ogromnej nagonki na ten tytuł). To chyba też o czymś świadczy, nieprawdaż?
I jeszcze jedno: od zawsze mieszkam w Krakowie, z komunikacji miejskiej korzystam często, na czytelników Urze natknąłem się dwa razy, bynajmniej nie byli młodzi. To chyba też o czymś świadczy, nieprawdaż?
@ Daredevil
:)))
Ma Pan jakieś inne dane niż wewnętrzne badania robione pod propagandowe komunikaty prasowe?
I czy Pan wie jak się przeprowadza takie wewnętrzne badania?
Wojewódzki (i Majewski) to niebywała sieczka, tu się zgadzamy.
URze nie jest żadnym sukcsesem.
URze BIZNESOWO jest porażką i kulą u nogi, a media głównego nurtu w XXI wieku to biznes, bardzo mi przykro.
Partyjny beton sam sobie napytał biedy.
Zwolennicy PiS-u,
SAMI JESTEŚCIE SOBIE WINNI.
@ liczba zebranych
@ "Jarosław Kaczyński"
@san quentin tarantino
Nie zgodzimy się :) FORMALNIE to jest blog.
@san quentin tarantino
Mogę sie zgodzić z Pańską definicją wyprzedaży, ale nos podpowiada mi, że w blogu KT nie o wyprzedaże chodzi.
>>>>> Pańskie trzy punty to parafraza mojej odpowiedzi ezekielowi z 23:16.
Racja, przegapiłem tę wypowiedź.
>>>>> PS Pan to się pojawia w Salonie rzadko, jakoś tak interwencyjnie więcej?
Pojawiam się na Salonie, gdy Platforma rzuci trochę więcej srebrników. Na co dzień mam pełny etat na forum Onetu. Ciężka praca, mówię Panu.
>>>> PPS Nick inteligentnie wymyślony
Pański też nie jest zły.
@san quentin tarantino
Nie wiem, po co powstał ten blog, ale na pewno nie po to, żeby promować "to, co zostało do wyprzedania". Za dużo tam rzeczy, które były w sklepach kilka miesięcy lub kilka lat temu, linków do allegro etc.
Po co mógł powstać ten blog?
* pojawiły się ploty, że młodzi chcą odejśc/odchodzą od Platofrmy, to pokażmy im, że córka premiera jest zwykłą dziewczyną, która nie chodzi w kurtkach po 1000 i wiecej zlotych. Jest taka jak Wy, mlodzi, studiuje, nie ma porzadnej pracy, jest zwykla, nie gwiazduje, nie wywyzsza sie.
* Kasia Tusk zapragńeła jak kiedyś Ola Kwaśniewska medialnej sławy. Ola też na początku była "schowana", ale zaczela miec tego dosc
* na blogu pojawi się ewidentna promocja konkretnego produktu/konkretnych produktów, na razie nic takiego nie ma miejsca, choc niewykluczone, ze to nastapi.
@san quentin tarantino
Nie podlega dyskusji, że w tym projekcie maczali palce profesjonaliści. Taki blog zamawia się w agencji PR/reklamowej/interaktywnej.
@ezekiel
Nie zgadzam się. Kasia prezentuje tam ciuchy z sieciówek, i to nie tych drogich, a tych przeciętnych cenowo. Mlode wielkomiejskie kobiety ubierają sie w tych Bershkach i H&M-ach, to jeszcze nie jest poziom cenowy polskich sklepów z nieco wyższej pólki jak Solar i Simple, nie wspominając już o tych naprawdę drogich butikach zachodnich prjektantów. Kasia nie pokazuje tam rzeczy jak z bajki, ten blog nie ocieka luksusem, to naprawdę są ciuchy w zasięgu młodych dziewczyn.
>>>>> No infantylizm poraża. Stylizacje są tyle gustowne ile nijakie. Serio nie ma tam nic ciekawego. Wygląda jak dziewczyna z plakatu i tyle. Szacunu wśród lansiarskiej młodzieży i tak nie będzie.
Przecież lansiarska młodzież nie jest targetem tego bloga. Lansiarska młodzież nabija sie z chick litu promowanego przez Kasię w osobie E. Giffin. Targetem są, używając nomenklatury salonowej, młode samica leminga, aspirujące do niższej klasy średniej, a chyba nawet średniej średniej. Nie są za bardzo zainteresowane ideami i polityką, są do bólu zwykłe i poprawne. Stylizacje Kasi są bardzo udane, ale zwykłe i poprawne.
@san quentin tarantino
Niekoniecznie. Kasia będąc córką premiera ma olbrzymi "celcbrycki" potencjał. Pytanie, czy chce go wykorzystać. Najwyraźniej chce. Celebrytą staje się poprzez trafienie w jakiś sposób do plotkarskich mediów. Na to jest wiele sposobów. Kasia wybiera załozenie lifestyle'owego bloga. Wcale nie trzeba najpierw być celebrytą, a potem zatrudniać fachowców. Można zatrudnić fachowców, by stać się celebrytą.
I jeszcze jedno: trendsetter to ktoś, kto znajduje się o dwa kroki przed innymi, kreuje trendy. Tuskówna na razie przetwarza modowe trendy, a nie zajmuje się kreacją nowych, jej stylizacje są gustowne, ale bardzo bezpieczne, z trendsetterstwem nie mają nic wspólnego. Ciekawe, czy Kasia będzie próbowała kreować trendy w innych sferach życia, np. gotowaniu.
>>>> Chwilowa popularność, nawet efektowna uwzględniwszy liczbę gapiów, to jeszcze nie jest sława :) W dodatku, tę chwilową popularność osiągnął na razie ojciec Kasi, a nie ona
"Chwilowa popularność" Tuska? Tusk to nie Churchill ani de Gaulle, ale "chwilowa popularność" to niepotrzebna małostkowość, naprawdę.
>>>>> Cóż, żeby zdobyć choć cząstkowe rozeznanie w sprawie, lepiej czytać ze zrozumieniem. Nawet na blogu :)
Ała.
@ezekiel
Kasia prezentuje ciuchy ze sklepów, które są cenowo w zasięgu większości wielkomiejskich studentek. Nie wierzę w tezę, że za tą stroną stoją jacyś konkretni dystrybutorzy ubrań, zbyt dużo różnych i różnistych marek tam się przewija. Muszę oddać Tuskównie, że ma gust (jeśli to ona stoi za stylizacjami) i być może to jest wytłumaczeniem dla sukcesu tego bloga. Oczywiście, że trochę infantylnego, ale taki target.
@gość
@ autor
Takie zdania z reguły są domeną polskich prawicowców w kufajkach z Tesco.
A co do meritum: w dzisiejszych czasach celebryci zatrudniają do prowadzenia swoich blogów ludzi, którzy zajmują się stroną techniczną projektu, czasem nawet wynajmują ghostwriterów/copywriterów do pisania notek. Na pewno ktoś pomaga Kasi Tusk w prowadzeniu bloga, robi profesjonalne zdjęcia, zajmuje się kontaktem z reklamodawcami itp. Nie wiem czemu Pan zakłada, że są jacyś "twórcy" tego projektu, równie dobrze może to być projekt biznesowy samej Kasi, która dobrała sobie współpracowników, całkiem nieźle się zapowiadający projekt zresztą.
I jeszcze jedno: dziś nie liczy się sposób, w jaki osiągneło się fejm, liczy się sama sława. Można wystąpić w "Mam talent", można być atrakcyjną córką znanego polityka. Takie czasy, i w tych czasach trzeba się odnaleźć.
>>>>>> Wykorzystywanie osobistej popularności polityka, nawet per procura (czy raczej per pro-córa), jako maszynki do zarabiania pieniędzy wykracza poza standardy przyzwoitości obowiązujące dotąd w naszej cywilizacji.
Dowcip jakich mało.
@ agresywni PiS-owcy
Tylko spróbuj zacząć dyskutować z przeciętnym PiS-owcem, to za sam fakt posiadania odrębnego zdania zostaniesz nazwany lemingiem, pachołkiem Moskwy, zdrajcą, pedałem i człowiekiem bez zasad moralnych.
Oni uważają się za wykluczonych, a jakby nie zauważali, jak bardzo wykluczają innych. Dlatego nie będzie tego "przebudzenia narodu", na które tak liczą, dopóki oni sami się nie zmienią. A na ich zmianę bym nie liczył
dario.foch
Pan mnie ma za idiote, Panie Autorze?