Jestem nowy- prawdę mówiąc nie przebrnąłem przez wszystkie komentarze- Panie i Panowie nie dawajcie się wciągać w pyskówki-dyskusje na forach pełne są ordynarnych prowokatorów-po co tracić czas i energię.Przecież przeciętny czytelnik GW jest z siebie na tyle zadowolony, że nie będzie ślęczał przed komputerem ,żeby udowodnić iż się nie myli wierząc bezgranicznie swojemu mentalnemu guru.
Wracając do tematu- synteza ma polegać na tym, żeby połączyć to o czym pisał 2 lata temu Łysiak z tym co się stało/ dzieje . Chodzi mianowicie o polską partię prawiocową sterowaną zza Buga.
A jeśli jesteśmy świadkami wyreżyserowanego spektaklu?
Akt pierwszy-wstęp- Wielki Brat "przyznaje się do błedu sprzed lat"- uściskiz premierem- preludium pojednania.
Akt drugi- ginie organiczny rusofob ( oczywiście przez przypadek , a właściwie z własnej winy) . Już nie uściski- premierzy niemalże wpadają sobie w ramiona ( aż dziw , że nie usłyszeliśmy" nasz kraj pomocną dłoń wam poda") na miejscu katastrofu.
Akt trzeci "bezstronne "media trąbią o pojednaniu, zbliżeniu- jak dalekim? Jak bardzo wdzięczni będziemy musieli być za to,że Putin po 70 latach przyznał( oczywiście nie wprost),że zerwanie stosunków dyplomatycznych między Rosją Sowiecką a Rządem Emigracyjnym było niespotykaną dyplomatyczną bezczelnością.Wtedy ( 1943) też powinniśmy bezgranicznie wierzyć naszemu wspaniałemu sąsiadowi- nie wierzyliśmy, wiadomo jak się skończyło. Ale zachowaliśmy godność.
Ale jeśli Tusk i jego partia ma umocowanie na wschodzie? To Potiomkin był przedszkolakiem jeśli chodzi o mistyfikacje.
wspomniana wcześniej synteza
Wracając do tematu- synteza ma polegać na tym, żeby połączyć to o czym pisał 2 lata temu Łysiak z tym co się stało/ dzieje . Chodzi mianowicie o polską partię prawiocową sterowaną zza Buga.
A jeśli jesteśmy świadkami wyreżyserowanego spektaklu?
Akt pierwszy-wstęp- Wielki Brat "przyznaje się do błedu sprzed lat"- uściskiz premierem- preludium pojednania.
Akt drugi- ginie organiczny rusofob ( oczywiście przez przypadek , a właściwie z własnej winy) . Już nie uściski- premierzy niemalże wpadają sobie w ramiona ( aż dziw , że nie usłyszeliśmy" nasz kraj pomocną dłoń wam poda") na miejscu katastrofu.
Akt trzeci "bezstronne "media trąbią o pojednaniu, zbliżeniu- jak dalekim? Jak bardzo wdzięczni będziemy musieli być za to,że Putin po 70 latach przyznał( oczywiście nie wprost),że zerwanie stosunków dyplomatycznych między Rosją Sowiecką a Rządem Emigracyjnym było niespotykaną dyplomatyczną bezczelnością.Wtedy ( 1943) też powinniśmy bezgranicznie wierzyć naszemu wspaniałemu sąsiadowi- nie wierzyliśmy, wiadomo jak się skończyło. Ale zachowaliśmy godność.
Ale jeśli Tusk i jego partia ma umocowanie na wschodzie? To Potiomkin był przedszkolakiem jeśli chodzi o mistyfikacje.