Jerzy1963

komentarze użytkownika

  • 25.01.2011 19:42

    @RÓŻOWOCZERWONY

    >> Stąd strzały na sławetnym filmie. <<<br />

    Czekiści nigdy do końca nie zachowywali pozorów. Chodziło tylko o fizyczną likwidację ewentualnych świadków. Wszyscy wiedzą jak zginął Liwinienko i Politkowska. Wszak bomba też zostawia ślady. Ale kto przejął materiały dowodowe? Nawet jak dostaniemy wrak - w co wątpię - to i tak jest on niekompletny a poza tym czy będzie można wierzyć w jego autentyczność?
    JAN MAK: Dyskusja o katastrofie: kluczowe pytanie
  • 25.01.2011 19:11

    @T-REX: Brzoza to nie struna!

    Brzoza nasączona żywicą mogła by zadziałać jak struna pod warunkiem, że ktoś lub coś trzymało by ją u góry. Tak po prostu to powinna się ugiąć i złamać. I najprawdopodobniej tak było. Poza tym brzoza to drzewo liściaste i chyba żywicy w niej mało...
    T-REX: Tupolew "Pędziwiatr" vel "Żyleta" kontra brzoza
  • 21.01.2011 01:15

    A co z nawigacją satelitarną?!

    Cytat z danych o wyposażeniu Tu-154M nr boczny 101:
    "Samolot był wyposażony w rosyjski autopilot ABSU (ros. автоматическая бортовая система управления, АБСУ, amerykański system nawigacyjny UNS-1D (FMS), wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson w Stanach Zjednoczonych; system nawigacji satelitarnej GNSS (ang. Global Navigation Satellite System) oraz amerykański system ostrzegania o przeszkodach terenowych TAWS (ang. Terrain Avoidance Warning System), również wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson, współpracujący z systemem nawigacyjnym UNS-1 (FMS)"
    Z powyższego wynika, że był wyposażony w dwa systemy nawigacji satelitarnej. Podejrzewam, że systemy te są dokładniejsze niż odbiorniki GPS montowane w samochodach. A przynajmniej nie są mniej dokładne. Teraz cytat to co wiadomo o GPS:
    "Wykonując przestrzenne liniowe wcięcie wstecz mikroprocesor odbiornika może obliczyć pozycję geograficzną (długość, szerokość geograficzną oraz wysokość elipsoidalną) i następnie podać ją w wybranym układzie odniesienia - standardowo jest to WGS-84, a także aktualny czas GPS z bardzo dużą dokładnością." i jeszce jeden cytat: "Warto tutaj wspomnieć że jeszcze do niedawna sygnał GPS był celowo zakłócany przez rząd USA w celu obniżenia dokładności dla użytkowników cywilnych. Obecnie (od 02.05.2000) błąd pomiaru pozycji geograficznej wyznaczonej za pomocą każdego popularnego odbiornika GPS waha się w przedziale 3-7 metrów (przy dobrej widoczności nieba i konfiguracji satelitów)."
    No właśnie jak piloci mając na wyposażeniu to co mieli i było to wszystko sprawne - patrz raport MAK - nie wiedzieli, że zboczyli z kursu i ścieżki jak obecnie wiemy dzięki komisji Milera o kilkadziesiąt metrów. W pewnej fazie lotu byli powyżej właściwej wysokości o 120 m a później poniżej o 70 m. No i cały czas obok ścieżki o kilkadziesiąt metrów. Nie wiem jakim sprzętem dysponowali kontrolerzy na lotnisku, ale z tego wynika, że załodze Tupolewa nie byli oni tak bardzo potrzebni. Jeżeli ich urządzenia były mniej dokładne niż urządzenia w samolocie to załoga nie oczekiwała od nich wiele. Ale jeżeli kontrolerzy utwierdzali ich, że są na kursie i ścieżce, to albo ich urządzenia miały małą dokładność, albo celowo wprowadzali ich błąd. I teraz najważniejsze:
    Jeżeli piloci byli do końca przekonani,że są na włąściwym torze to dowodzi, że nawigacja nie działała prawidłowo. Raczej oba systemy nawigacji nie zepsuły się jednocześnie, więc jedynym wytłumaczeniem jest celowe fałszowanie sygnału satelit poprzez MACONing. Myślę, że to logiczny dowód, że tak było. To pociąga za sobą następne rzeczy. Ten kto to zrobił, działał w określonym celu, którym było rozbicie samolotu i nie mógł dopuścić do tego, żeby pilot zorientował się za szybko, że coś jest nie tak. Potrzebna była mgła. Ponadto żeby nie mógł poderwać samolotu z jeszcze bezpiecznej wysokości - w tym wypadku 30 m nad poziomem lotniska - musiała nastąpić blokada sterów. No i dalej: Nikt nie powinien przeżyć tej katastrofy, a gdyby pilot jakimś cudem posadził maszynę? - więc bomba. No i następna sprawa: Hitler przeżył zamach bombowy więc i tu też ktoś mógł! Musi więc być przygotowana ekipa, która dotrze do szczątków i ewentualnie dokończy dzieła. Stąd strzały na sławetnym filmie.
    ALMANZOR: Smoleńska katastrofa - samarski trop
  • 20.01.2011 09:39

    Czy raport komisji Milera dowodem na teorię zamachu?

    Cytat z danych o wyposażeniu Tu-154M nr boczny 101:
    "Samolot był wyposażony w rosyjski autopilot ABSU (ros. автоматическая бортовая система управления, АБСУ, amerykański system nawigacyjny UNS-1D (FMS), wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson w Stanach Zjednoczonych; system nawigacji satelitarnej GNSS (ang. Global Navigation Satellite System) oraz amerykański system ostrzegania o przeszkodach terenowych TAWS (ang. Terrain Avoidance Warning System), również wyprodukowany przez Universal Avionics Systems Corporation (UASC) w Tucson, współpracujący z systemem nawigacyjnym UNS-1 (FMS)"
    Z powyższego wynika, że był wyposażony w dwa systemy nawigacji satelitarnej. Podejrzewam, że systemy te są dokładniejsze niż odbiorniki GPS montowane w samochodach. A przynajmniej nie są mniej dokładne. Teraz cytat to co wiadomo o GPS:
    "Wykonując przestrzenne liniowe wcięcie wstecz mikroprocesor odbiornika może obliczyć pozycję geograficzną (długość, szerokość geograficzną oraz wysokość elipsoidalną) i następnie podać ją w wybranym układzie odniesienia - standardowo jest to WGS-84, a także aktualny czas GPS z bardzo dużą dokładnością." i jeszce jeden cytat: "Warto tutaj wspomnieć że jeszcze do niedawna sygnał GPS był celowo zakłócany przez rząd USA w celu obniżenia dokładności dla użytkowników cywilnych. Obecnie (od 02.05.2000) błąd pomiaru pozycji geograficznej wyznaczonej za pomocą każdego popularnego odbiornika GPS waha się w przedziale 3-7 metrów (przy dobrej widoczności nieba i konfiguracji satelitów)."
    No właśnie jak piloci mając na wyposażeniu to co mieli i było to wszystko sprawne - patrz raport MAK - nie wiedzieli, że zboczyli z kursu i ścieżki jak podała komisja Milera o kilkadziesiąt metrów. W pewnej fazie lotu byli powyżej właściwej wysokości o 120 m a później poniżej o 70 m. No i cały czas obok ścieżki o kilkadziesiąt metrów. Nie wiem jakim sprzętem dysponowali kontrolerzy na lotnisku, ale z tego wynika, że załodze Tupolewa nie byli oni tak bardzo potrzebni. Jeżeli ich urządzenia były mniej dokładne niż urządzenia w samolocie to załoga nie oczekiwała od nich wiele. Ale jeżeli kontrolerzy utwierdzali ich, że są na kursie i ścieżce, to albo ich urządzenia miały małą dokładność, albo celowo wprowadzali ich błąd. I teraz najważniejsze:
    Jeżeli piloci byli do końca przekonani,że są na włąściwym torze to dowodzi, że nawigacja nie działała prawidłowo. Raczej oba systemy nawigacji nie zepsuły się jednocześnie, więc jedynym wytłumaczeniem jest celowe fałszowanie sygnału satelit poprzez MACONing. Myślę, że to logiczny dowód, że tak było. To pociąga za sobą następne rzeczy. Ten kto to zrobił nie mógł dopuścić do tego, że pilot zorientował się za szybko, że coś jest nie tak - potrzebna mgła. Następnie żeby nie mógł poderwać samolotu z jeszcze bezpiecznej wysokości - w tym wypadku 30 m nad poziomem lotniska - więc musiała nastąpić blokada sterów. No i dalej: Nikt nie może przeżyć tej katastrofy, więc - bomba. No i następna sprawa: Hitler przeżył zamach bombowy! Musi więc być przygotowana ekipa, która dotrze do szczątków i ewentualnie dokończy dzieła. Stąd strzały na sławetnym filmie.
    JAN MAK: Dyskusja o katastrofie: kluczowe pytanie
  • 17.06.2010 16:46

    @Łukasz Warzecha

    Chciałbym zapytać Pana o sprawę dotarcia przez dziennikarzy tvn24 do rzekomego autora filmiku z katastrofy. Czy jako pracownik gazety FAKT może Pan sprawdzić jak wiarygodny jest artykuł zamieszczony w tej gazecie prawie miesiąc wcześniej dotyczący tego samego człowieka. Podaję linki:
    tvn24: http://www.tvn24.pl/12690,1660712,0,1,nie-widzialem--by-ktos-strzelal-do-ofiar-katastrofy,wiadomosc.html
    fakt: http://www.fakt.pl/Tupolew-plonal-na-moich-oczach,artykuly,72526,1.html
    Zwracam uwagę, na różnicę nazwisk. Wołodia to to samo co Władimir, tylko zdrobnienie ale Iwanow i Safonienko to chyba coś zupełnie innego. Chcę tylko powiedzieć, że widziałem ten program i osoba pokazana w telewizji była bardzo podobna a raczej to ta sama co na fotografii z dziennika FAKT. Pominąć można już to, że jego zeznania opisane w Fakcie nie za bardzo trzymają się kupy. Jednak informację podano w programie TERAZ MY w sposób sugerujący rewelację. A dziennik FAKT podał to wiadomości przecież miesiąc wcześniej mimo wszystko po prawie półtora miesiąca od katastrofy i zamieszczenia filmiku w internecie.
    ŁUKASZ WARZECHA: Komorowski a racja stanu
  • 05.06.2010 23:58

    Naiwny albo perfidny manipulator!

    Od kiedy to można o urzędującym premierze powiedzieć, że dotrzymuje słowa?!!! A sprawa stoczni i ministra Grada, a sprawa JOW, sprawa zmian w konstytucji itd!!!! Ten Pan redaktor to może takie bajki opowiadać małym dzieciom! Sprawę upublicznili tylko z tego powodu ze jest niepełna, najprawdopodobniej nieprawdziwa i dopasowana do wygodnej wersji! Chyba, że ten redaktor to sam powinien się udać do wiadomych lekarzy. Bo jak można zapomnieć o sprzecznych informacjach podawanych przez stronę rosyjską, o braku odpowiedzi na zapytania polskich prokuratorów i najważniejsze o stwierdzeniu premiera o całkowitym zaufaniu do obcej komisji badającej katastrofę, co przez wielu zagranicznych komentatorów jest uznawane za sprzeczne z polską racją stanu!!!!
    PIOTR ŚMIŁOWICZ: Czarna skrzynka czy walizka lekarska
  • 05.06.2010 14:57

    Naiwny czy perfidny?

    "Premier Donald Tusk całym swoim autorytetem ręczył przecież za upublicznienie zapisów czarnych skrzynek. Dziś wycofanie się z tego naraziłoby na szwank autorytet premiera i jego formacji, i to w czasie kampanii wyborczej. Dlatego chyba można być spokojnym – to wszystko będzie jawne."
    Chciałem przypomnieć, że Pan Tusk już wielokrotnie nie dotrzymywał danego słowa. Przykładem sprawa prywatyzacji stoczni i zapowiadana dymisja ministra Grada, zapowiadane zmiany w ordynacji wyborczej, zmiany w konstytucji i wiele innych spraw. Pan Tusk obecnie nie ma i nie może mieć żadnego autorytetu. Ci co myślą i mówią ina
    PIOTR ŚMIŁOWICZ: Czarna skrzynka czy walizka lekarska
  • 29.04.2010 21:13

    Nie żałoba tylko śmierć,,,

    To nie żałoba wyostrzyła podziały, tylko śmierć w niejasnych okolicznościach i dziwne zachowania rządu w tej sprawie. Co do rezultatu wyborów niczego nie możemy być pewni, ale media już są pewne: Do drugiej tury przejdą dwaj panowie i na pewno wygra Komorowski. Chciałem tylko przypomnieć, że 5 lat temu prezydentem na pewno miał zostać Tusk.
    RAFAŁ ZIEMKIEWICZ: Żałoba wyostrzyła podziały
  • 29.04.2010 21:03

    Sondaże.... Nie ma nic bardziej mylnego

    Przed poprzednimi wyborami prezydenckimi sondaże do końca wskazywały wygraną Donalda. Rezultat wyborów był inny. W ostatnich miesiącach sondaże wskazywały na powolny wzrost notowań Lecha i spadek notowań Bronisława, więc nie wiadomo czym by się to skończyło. Marszałek przejął tylko obowiązki po zmarłym poprzedniku, więc jego działania jako p.o. powinny odnosić się do zamierzeń poprzednika. Jeśli w danej sprawie ma inny pogląd niż poprzednik powinien poczekać do wyborów. Ale niestety postępuje inaczej. Mimo wszystko widać, że bardzo się spieszy ze swoimi decyzjami.
    Po pierwsze: Przejął obowiązki w momencie kiedy jeszcze nie wiadomo było czy Prezydent nie żyje. Wiadomo było, że była katastrofa i prawdopodobnie 3 osoby przeżyły. Wydaje mi się, że w tym momencie postąpił niezgodnie z prawem. Może można podać to Trybunału Stanu?
    Po drugie: Nominował nowych urzędników w Kancelarii Prezydenta na stanowiska, które były obsadzone. Jako p.o. nie powinien tego robić. Tłumaczył się, że myślał, że oni nie żyją. To świadczy jakim niekompetentnym jest człowiekiem.
    GSCHAB: Katarynie - Komorowski nie jest spadkobiercą Lecha Kaczyńskiego
  • 21.04.2010 06:44

    Odpowiedzi na niektóre pytania?!!

    Panie Redaktorze!
    W sprawie ewentualności zamachu to ja się Pana pytam: Dlaczego Wy, dziennikarze nie zadacie tego pytania prokuratorom prowadzącym śledztwo? A tym, którzy uważają, że nie należy zadawać tego pytania zwracam uwagę, że w przypadku samobójstwa rutyną jest sprawdzanie, czy ktoś w tym delikwentowi nie pomagał.

    Jeśli chodzi o trzy stopnie rosyjskiego zaangażowania to odpowiadam:
    1.Pijaństwo kontrolera raczej wykluczmy, bo chyba sam na tym lotnisku nie pracował. Poza tym to jest wojsko i są jakieś procedury. No i oni przecież dobrze wiedzieli kto ma przylecieć. Jeżeli było niedbalstwo to raczej celowe.
    2.To nie był „wypadek przy pracy”. Ze skali operacji wynika, że to nie mogła być ewentualność. Ten samolot miał się tam rozbić. Jeżeli było to planowane ze stroną „polską” to ona mogła być przekonana, że Pan Prezydent się spóźni na uroczystości bo będzie musiał wylądować na innym lotnisku. Ta informacja o odradzaniu lądowania albo jest fikcją, albo musiało być tak, że pilotowi odradzano lądowanie ale mgła była na tyle niegroźna, że pilot dokonałby i tak tej próby. Po prostu należy spytać specjalistę, czy jeżeli lotnisko nie jest zamknięte a wieża przestrzega o złych warunkach to czy procedura przypadkiem nie przewiduje dokonania jednej próby lądowania.
    3.Jeżeli weźmie się pod uwagę zbyt pośpieszne zameldowanie się Pana Marszałka w kancelarii Prezydenta to raczej jest to pierwsza możliwość.

    Pragnę poinformować, że oglądałem ten filmik wiele razy i widziałem na nich to o czym się mówi. Słychać strzały, słychać konkretne zawołania po rosyjsku i da się usłyszeć wcześniej zdania po polsku. Można dojrzeć postacie w białych uniformach. Należy tylko sprawdzić jaki był strój polskich pilotów. Film sprawia wrażenie autentycznego.
    Jeśli chodzi o Pana pytania, które Pan stawia to mój stosunek jest taki::

    1.Podtrzymuję.
    2.Podobno sytuacja jest wytłumaczalna. ale mi się nasuwa pytanie: Jeżeli samolot robił okrążenia nad lotniskiem to na jakiej podstawie to stwierdzono? Czy był widziany? Jeżeli był widziany to mgła widocznie nie była aż tak straszna.
    3.To nie jest w tym momencie istotne, jeżeli każdy z tych czynników mógł mieć wpływ na katastrofę.
    4.Czy nad lotniskiem się zrzuca paliwo? Jeżeli pilot liczył się z koniecznością dotarcia do innego lotniska to raczej nie zrzucał paliwa.
    5.To wiedzą specjaliści no i chyba piloci.
    6.To jest dobre pytanie.
    7.Podtrzymuję.
    8.Raczej bym zapytał dlaczego była jaka była, czyli żadna.
    9.Podtrzymuję.
    10.To jest pytanie do Rosjan. Ale odpowiedź jest prosta. Na miejscu pojawiło się dwóch dodatkowych niewygodnych świadków.
    11.Prawda. Podobno polskie samoloty z niej nie korzystały.
    12.To jest jedno z najważniejszych pytań.
    13.Podtrzymuję.
    14.To jest bardzo ważne pytanie. Należy sprawdzić co było przyczyną śmierci.
    15.Podtrzymuję.
    16.Bo on coś wie ale nie wie jak to zrobić żeby tego nie powiedzieć.
    17.Pytanie do specjalisty.
    18.Dziennikarz ma chyba prawo zapytać wprost prokuratora?
    19.Z tego co mi wiadomo to tylko jeden prokurator był obecny przy „otwieraniu” skrzynek. Ale jakie to ma znaczenie jeżeli były one w posiadaniu Rosjan od początku. To ostatnie pytanie jest bardzo ważne. A jeśli chodzi o tego prokuratora to przyjrzałbym mu się bliżej. Co to za jeden i jak przebiegała jego służba? Nie zadawałbym tego pytania gdyby kilku naszych uczestniczyło w tych czynnościach.
    20.Bardzo dobry!!! Z tego co pamiętam przy szczególnie ważnych wypadkach na czele komisji staje co najwyżej minister związany z transportem.
    21.Następne bardzo dobre pytanie.
    22.To jest pytanie o przebieg śledztwa. Dziennikarz mógłby je zadać na przykład jakiemuś rzecznikowi prokuratury wojskowej.
    23.Jak wyżej.


    Do tego wszystkiego podaje swoją hipotezę na temat sprzecznych informacji o ofiarach „katastrofy”.
    1.Jeżeli wykonywano tę operację to z ogłoszeniem liczby ofiar czekano na finał katastrofy. Ale coś poszło nie tak. Ktoś wyskoczył „przed orkiestrę”. Otrzymano meldunek, że 3 osoby przeżyły. Ktoś nieopatrznie podał to do mediów bo taką miał informację. A miał podać że nikt nie przeżył. W następnym komunikacie nie pozostało nic innego jak sprostowanie. A dokładnie to panowie czekający na miejscu lądowania zameldowali ile osób mają do likwidacji. Te osoby musiały być co najwyżej lekko ranne i być może widoczne z daleka. Osoba podająca komunikat – gubernator? przez pomyłkę podała to co usłyszała a nie to co miała powiedzieć. Mogło być też tak że oni zameldowali: tyle przeżyło w sensie: tyle osób musieliśmy zlikwidować. I raczej wszystko na to wskazuje, bo z filmiku wynika, że osób które przeżyły musiało być więcej. Ale te naprawdę ranne nie stanowiły problemu. Dla nich najważniejsze było ile z tych osób mogło by im uciec, bo to było zagrożenie.
    2.I teraz nasuwa mi się pytanie: Kto pierwszy i o jakiej godzinie podał pierwszy komunikat o liczbie ofiar, a o której pojawił się tam nasz operator telewizyjny. Liczbę ofiar katastrofy nie podaje się z listy pasażerów ani tym bardziej po liczbie foteli, lecz po policzeniu wszystkich ofiar i porównaniem tej liczby z listą pasażerów. Być może się mylę. Ale to można próbować sprawdzić poprzez przejrzenie komunikatów z innych katastrof pod kątem czy zdarzały się już takie przypadki pomyłek w liczbie ofiar.
    ŁUKASZ WARZECHA: „Zamach” - słowo tabu


zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij