witam,
całe to zestawienie opisanych okrucieństw z wypowiedziami Tuska niesamowicie przypomina wszystkie gierki Roosevelta i Churchilla dotyczące zbrodni katyńskiej i w ogóle syt. w Rosji Radzieckiej. zgoda na każdą podłość, kłamstwo i każdy relatywizm, a wszystko żeby tylko nie drażnić Moskwy. tylko, że o ile wtedy do pewnego momentu dyktowane to było pokrętną, ale jednak racjonalnością koalicji antyhitlerowskiej, tak w wypadku Tuska i Komorowskiego próżno szukać jakichkolwiek konieczności obrania takiego wiernopoddańczego kursu.
witam wszystkich,
z tego co pamiętam któryś z działaczy PiSu opowiadał bodajże w dniu katastrofy o telefonie jaki wykonał Prezydent do swojego brata. mówił o tym, że telefon był ok. 8.20. moją uwagę zwróciło sformułowanie 'czyli dosłownie kilkanaście minut przed katastrofą'. w mediach chodziła już godzina 8.56, więc zrzuciłam to na karb zdenerwowania mówiącego.
pytanie tylko jaką relaną korzyść można odnieść z tego przedziału czasowego, oprócz powiększania dezinformacji. sam widok katastrofy i hałas byłyby chyba nie do ukrycia przez tyle czasu dla postronnych? o której godzinie oficjele i dziennikarze czekający w Lesie Katyńskim dowiedzieli się o tym?
ps. wielkie podziękowania dla autora za wykonaną pracę
@Aleksander Ścios
całe to zestawienie opisanych okrucieństw z wypowiedziami Tuska niesamowicie przypomina wszystkie gierki Roosevelta i Churchilla dotyczące zbrodni katyńskiej i w ogóle syt. w Rosji Radzieckiej. zgoda na każdą podłość, kłamstwo i każdy relatywizm, a wszystko żeby tylko nie drażnić Moskwy. tylko, że o ile wtedy do pewnego momentu dyktowane to było pokrętną, ale jednak racjonalnością koalicji antyhitlerowskiej, tak w wypadku Tuska i Komorowskiego próżno szukać jakichkolwiek konieczności obrania takiego wiernopoddańczego kursu.
telefon
z tego co pamiętam któryś z działaczy PiSu opowiadał bodajże w dniu katastrofy o telefonie jaki wykonał Prezydent do swojego brata. mówił o tym, że telefon był ok. 8.20. moją uwagę zwróciło sformułowanie 'czyli dosłownie kilkanaście minut przed katastrofą'. w mediach chodziła już godzina 8.56, więc zrzuciłam to na karb zdenerwowania mówiącego.
pytanie tylko jaką relaną korzyść można odnieść z tego przedziału czasowego, oprócz powiększania dezinformacji. sam widok katastrofy i hałas byłyby chyba nie do ukrycia przez tyle czasu dla postronnych? o której godzinie oficjele i dziennikarze czekający w Lesie Katyńskim dowiedzieli się o tym?
ps. wielkie podziękowania dla autora za wykonaną pracę