Hmmm...
Ciekawe kto to powiedział...?
Hmmmm....
Aaajaj! Przecież to nasz rodak Zbigniew Brzeziński.
Jeżeli nie mieliście Państwo jeszcze okazji to polecam - link - czyli rozmowa z prof. Zbigniewem Brzezińskim na temat rezygnacji Waszyngtonu z planów budowy tarczy ogłoszonej dnia 17. września 2009.
I co by tu powiedzieć...? Może jeszcze jeden cytat:
"...Dobrze się jednak stało, że osłabła widoczna wcześniej tendencja do podkreślania, że tarcza antyrakietowa wzmocni możliwości obronne Polski wobec Rosji...".
A już myśleliśmy! Kurczę! Ale dlaczego 17. września 2009?!
Brzeziński kwituje - "Bałagan"
Łał! Bałagan... aha! No tak, wszyscy Polacy myśleli, że jak bałagan to u Ruskich a tu masz! W Waszyngtonie bałagan mają.
Dlaczego to wszystko przypominam - ktoś powie - jątrzę.
A ja chcę tylko pokazać, że od II Wojny Światowej niewiele się zmieniło.
Że byliśmy sami i nadal jesteśmy.
Że po 17. września 2009 Rosjanie zobaczyli, że mogą nas upokorzyć w dowolnym momencie.
Bałagan?!
Wolne żarty!
Nie chcę spekulować kto za tym bałaganem mógł stać. Ale w sferze symboli sygnał był jasny: SĄ WASI!
No i co? No i właśnie plują nam w twarz!
Że nie zabezpieczyli miejsca katastrofy gdzie dotąd walają się polskie szczątki?
Nawet jeżeli osłabiona; czy wierzycie, że Rosja nie jest w stanie zabezpieczyć takiego skrawka terenu?
Biorąc pod uwagę te konferencje TV z udziałem Putina, Tuska, Szojgu i innych; gdzie gruba warstwa słodkiej obłudy o pomocy i pojednaniu skapywała z telewizorów. Mieli mu napluć fizycznie w twarz?
Wystarczyło, że kiedyś znaleźli "kilku" mądrych, których dało się rozgrywać wewnątrz (Polski) przeciw sobie.
17. września 2009 było A
a
10. kwietnia 2010 nastąpiło B i cały alfabet...
Z drugiej strony, obym się mylił, ale ta afektacja NATO, że wystarczyło się TYLKO zwrócić o pomoc..., przypomina mi głosy we wrześniu 1939 i później, że jeszcze trochę, że jeszcze chwila i alianci niedługo przyjdą nam z pomocą.
Z tego co kojarzę to alianci są mocno zajęci grą w golfa bo kody już wymienili.
A Polacy co?
sie ba-wio
Wszystkich, którzy poczuli się dotknięci uogólnieniami w moim wpisie z góry przepraszam ale wiecie, rozumiecie DEMOS KRATOS.
Pa!
Zaintrygowany opisami w internecie postanowiłem POLĘ kupić. Oczywiście okazało się, że cały nakład jest wyczerpany. W końcu udało się, chociaż przepłaciłem strasznie, z tego co wiem.
W tej chwili na allegro jest już wydanie drugie - POSZERZONE - cokolwiek to jest - za 35PLN.
Są też jeszcze egzemplarze z 2009 - odpowiednio droższe.
W międzyczasie ściągnąłem sobie dwie wersje elektroniczne Poli.
Jedna to zbiór JPEGów druga to dokument PDF z JPEGami w środku :).
Generalnie staram trzymać się zasady bycia uczciwym więc muszę zastanowić się czy wrzucić kopie które ściągnąłem do internetu. Tym bardziej, że są już w necie takie notki jak tutaj.
A pamiętacie "reportaż" gruzińskiej telewizji Imedi o ataku na Gruzję, z marca 2010? link 1
Warto obejrzeć ten materiał filmowy w mojej "ulubionej" stacji bo są tam odpowiedzi świadków zdarzenia. Wypowiada się między innymi Dawid Gamtsemlidze:
Reporter TVN24: - "Co się stało prezydentowi Kaczyńskiemu w tym programie?"
Gamtsemlidze: - "...że zginął po prostu w wybuchu samolotu. Samolot prezydenta którym wyruszyli z Polski na pomoc Gruzji".
Alef Stern + Gruzini + Fakty i Mity + NIE = jakiś niesamowity wysyp proroków
że nie wspomnę o popisach Palącego Kota - link 2.
Z resztą link 2 należy się wyborcom w ramach przypomnienia przed wyborami jak psu zupa.
Janusz Palikot (2009-10-05)
"...Lech Kaczyński jest martwy, to trup..."
Właśnie czytam (papierowy) oryginał i jestem w szoku!
Dostępne analizy i opisy książki to nie jest nawet 5% tego co jest tam zawarte. Przeczytałem dopiero 100 stron. SZOK!
Książka ciężka i niestety nie dla każdego...
Ludzie o tradycyjnym widzeniu świata stracą do niej serce po pierwszych dwóch, trzech stronach.
Piszę o tym już ostatni raz.
Może się przebije...
Do trzech razy sztuka. Błagam! Przeczytajcie całość i wyciągnijcie wnioski.
Jeżeli prawdą jest, że NIE było drukowane w sobotę 10-04-2010 przed 8:30, to Urban musiał swój tekst umieścić odpowiednio wcześniej i wiedział o tym, że wydarzy się katastrofa.
A to znaczy, że albo jest jasnowidzem albo wiedział o planowanym zamachu!
---
W czwartek 15.04.2010 dziennik.pl zauważył i opisał
---
---
Zwróćcie uwagę na informację dziennika na temat tego kiedy było drukowane NIE:
"...pismo drukowano w sobotę między 6 a 8.30..." !!! ... czyli tuż przed katastrofą!
Gdy udało mi się kupić obydwa czasopisma zrozumiałem, że dziennik nie poszedł za ciosem i nie sprawdził tego co mógł.
Jeżeli prawdą jest informacja o druku NIE to wnioski wyciągniecie sami.
Ze swojej strony sprawdziłem jeszcze u dystrybutora w systemie informatycznym terminy powiązane z numerem indeksu. Stąd wiem, że data 12/10/2010 była tzw datą nadziału numeru 16. NIE czyli "wpuszczenia" pisma do dystrybucji. Oczywiście wcześniej musiano to pismo zostać "złożone", wydrukowane, rozwiezione do centrów dystrybucji aby w poniedziałek 12-go pojawić się w kioskach. Zakładany czas tych czynności to powiedzmy piątek, sobota i niedziela (od 09/04/2010-11/04/2010).
Wydaje się być niezbędną rzeczą - weryfikacja informacji o druku podanej przez dziennik.pl
Swoje kopie mogę przesłać prokuraturze lub chętniej Panu Łukaszowi jako ewentualny dowód.
Poniżej załączam linki do skanów.
---
---
---
---
Jeżeli nie macie możliwości sprawdzenia to ktoś może ma e-mail do pani Gargas. Może ona jako jedna z nielicznych dziennikarzy jest w stanie to zweryfikować.
Dodam jeszcze, że
kluczem do sprawy związanej z publikacją NIE jest weryfikacja kiedy dokładnie był drukowany numer 16!
Zdaję sobie sprawę, że ludzie mogą mieć odruch wymiotny czytając tak "szlachetne i kulturalne" czasopismo ale tu chodzi o "stygnący jeszcze rewolwer", że zacytuję Starego Wiarusa :)
Mam nadzieję, że znajdzie się osoba, która jest w stanie to sprawdzić - bo z prokuraturą to wiemy wszyscy jak jest :)
Pisałem o tym wcześniej ale zdaje się, że się kompletnie nie przebiło. U pana Łukasza Warzechy "straszny ruch" :). Wydaje mi się to bardzo ważne więc napiszę jeszcze raz.
---
W czwartek 15.04.2010 dziennik.pl zauważył i opisał
---
---
Zwróćcie uwagę na informację dziennika na temat tego kiedy było drukowane NIE:
"...pismo drukowano w sobotę między 6 a 8.30..." !!! ... czyli tuż przed katastrofą!
Gdy udało mi się kupić obydwa czasopisma zrozumiałem, że dziennik nie poszedł za ciosem i nie sprawdził tego co mógł.
Jeżeli prawdą jest informacja o druku NIE to wnioski wyciągniecie sami.
Ze swojej strony sprawdziłem jeszcze u dystrybutora w systemie informatycznym terminy powiązane z numerem indeksu. Stąd wiem, że data 12/10/2010 była tzw datą nadziału numeru 16. NIE czyli "wpuszczenia" pisma do dystrybucji. Oczywiście wcześniej musiano to pismo zostać "złożone", wydrukowane, rozwiezione do centrów dystrybucji aby w poniedziałek 12-go pojawić się w kioskach. Zakładany czas tych czynności to powiedzmy piątek, sobota i niedziela (od 09/04/2010-11/04/2010).
Wydaje się być niezbędną rzeczą - weryfikacja informacji o druku podanej przez dziennik.pl
Swoje kopie mogę przesłać prokuraturze lub chętniej Panu Łukaszowi jako ewentualny dowód.
Poniżej załączam linki do skanów.
---
---
---
---
Skoro Tusk tak lubi świeże pomysły :)
a dziennik.pl nie zgłębił tematu więc pod spodem zamieszczam miniatury i linki.
W czwartek 15.04.2010 dziennik.pl zauważył i opisał
---
---
Zwróćcie uwagę na informację dziennika na temat tego kiedy było drukowane NIE:
"...pismo drukowano w sobotę między 6 a 8.30..." !!! ... czyli tuż przed katastrofą!
Gdy udało mi się kupić obydwa czasopisma zrozumiałem, że dziennik nie poszedł za ciosem i nie sprawdził tego co mógł.
Jeżeli prawdą jest informacja o druku NIE to wnioski wyciągniecie sami.
Ze swojej strony sprawdziłem jeszcze u dystrybutora w systemie informatycznym terminy powiązane z numerem indeksu. Stąd wiem, że data 12/10/2010 była tzw datą nadziału numeru 16. NIE czyli "wpuszczenia" pisma do dystrybucji. Oczywiście wcześniej musiano to pismo zostać "złożone", wydrukowane, rozwiezione do centrów dystrybucji aby w poniedziałek 12-go pojawić się w kioskach. Zakładany czas tych czynności to powiedzmy piątek, sobota i niedziela (od 09/04/2010-11/04/2010).
Wydaje się być niezbędną rzeczą - weryfikacja informacji o druku podanej przez dziennik.pl
Swoje kopie mogę przesłać prokuraturze lub chętniej Panu Łukaszowi jako ewentualny dowód.
Poniżej załączam linki do skanów.
---
---
---
---
"Polska musi wreszcie dorosnąć"
Ciekawe kto to powiedział...?
Hmmmm....
Aaajaj! Przecież to nasz rodak Zbigniew Brzeziński.
Jeżeli nie mieliście Państwo jeszcze okazji to polecam - link - czyli rozmowa z prof. Zbigniewem Brzezińskim na temat rezygnacji Waszyngtonu z planów budowy tarczy ogłoszonej dnia 17. września 2009.
I co by tu powiedzieć...? Może jeszcze jeden cytat:
"...Dobrze się jednak stało, że osłabła widoczna wcześniej tendencja do podkreślania, że tarcza antyrakietowa wzmocni możliwości obronne Polski wobec Rosji...".
A już myśleliśmy! Kurczę! Ale dlaczego 17. września 2009?!
Brzeziński kwituje - "Bałagan"
Łał! Bałagan... aha! No tak, wszyscy Polacy myśleli, że jak bałagan to u Ruskich a tu masz! W Waszyngtonie bałagan mają.
Dlaczego to wszystko przypominam - ktoś powie - jątrzę.
A ja chcę tylko pokazać, że od II Wojny Światowej niewiele się zmieniło.
Że byliśmy sami i nadal jesteśmy.
Że po 17. września 2009 Rosjanie zobaczyli, że mogą nas upokorzyć w dowolnym momencie.
Bałagan?!
Wolne żarty!
Nie chcę spekulować kto za tym bałaganem mógł stać.
Ale w sferze symboli sygnał był jasny:
SĄ WASI!
No i co? No i właśnie plują nam w twarz!
Że nie zabezpieczyli miejsca katastrofy gdzie dotąd walają się polskie szczątki?
Nawet jeżeli osłabiona; czy wierzycie, że Rosja nie jest w stanie zabezpieczyć takiego skrawka terenu?
Biorąc pod uwagę te konferencje TV z udziałem Putina, Tuska, Szojgu i innych; gdzie gruba warstwa słodkiej obłudy o pomocy i pojednaniu skapywała z telewizorów. Mieli mu napluć fizycznie w twarz?
Wystarczyło, że kiedyś znaleźli "kilku" mądrych, których dało się rozgrywać wewnątrz (Polski) przeciw sobie.
17. września 2009 było A
a
10. kwietnia 2010 nastąpiło B i cały alfabet...
Z drugiej strony, obym się mylił, ale ta afektacja NATO, że wystarczyło się TYLKO zwrócić o pomoc..., przypomina mi głosy we wrześniu 1939 i później, że jeszcze trochę, że jeszcze chwila i alianci niedługo przyjdą nam z pomocą.
Z tego co kojarzę to alianci są mocno zajęci grą w golfa bo kody już wymienili.
A Polacy co?
sie ba-wio
Wszystkich, którzy poczuli się dotknięci uogólnieniami w moim wpisie z góry przepraszam ale wiecie, rozumiecie DEMOS KRATOS.
Pa!
@zainteresowani Polą
W tej chwili na allegro jest już wydanie drugie - POSZERZONE - cokolwiek to jest - za 35PLN.
Są też jeszcze egzemplarze z 2009 - odpowiednio droższe.
W międzyczasie ściągnąłem sobie dwie wersje elektroniczne Poli.
Jedna to zbiór JPEGów druga to dokument PDF z JPEGami w środku :).
Generalnie staram trzymać się zasady bycia uczciwym więc muszę zastanowić się czy wrzucić kopie które ściągnąłem do internetu. Tym bardziej, że są już w necie takie notki jak tutaj.
@WSZYSCY
link 1
Warto obejrzeć ten materiał filmowy w mojej "ulubionej" stacji bo są tam odpowiedzi świadków zdarzenia. Wypowiada się między innymi Dawid Gamtsemlidze:
Reporter TVN24: - "Co się stało prezydentowi Kaczyńskiemu w tym programie?"
Gamtsemlidze: - "...że zginął po prostu w wybuchu samolotu. Samolot prezydenta którym wyruszyli z Polski na pomoc Gruzji".
Alef Stern + Gruzini + Fakty i Mity + NIE = jakiś niesamowity wysyp proroków
że nie wspomnę o popisach Palącego Kota - link 2.
Z resztą link 2 należy się wyborcom w ramach przypomnienia przed wyborami jak psu zupa.
Janusz Palikot (2009-10-05)
"...Lech Kaczyński jest martwy, to trup..."
@wolna Irlandia
@SławekP
Właśnie czytam (papierowy) oryginał i jestem w szoku!
Dostępne analizy i opisy książki to nie jest nawet 5% tego co jest tam zawarte. Przeczytałem dopiero 100 stron. SZOK!
Książka ciężka i niestety nie dla każdego...
Ludzie o tradycyjnym widzeniu świata stracą do niej serce po pierwszych dwóch, trzech stronach.
@WSZYSCY
Może się przebije...
Do trzech razy sztuka.
Błagam!
Przeczytajcie całość i wyciągnijcie wnioski.
Jeżeli prawdą jest, że NIE było drukowane w sobotę 10-04-2010 przed 8:30, to Urban musiał swój tekst umieścić odpowiednio wcześniej i wiedział o tym, że wydarzy się katastrofa.
A to znaczy, że albo jest jasnowidzem albo wiedział o planowanym zamachu!
---
W czwartek 15.04.2010 dziennik.pl zauważył i opisał
---
---
Zwróćcie uwagę na informację dziennika na temat tego kiedy było drukowane NIE:
"...pismo drukowano w sobotę między 6 a 8.30..." !!! ... czyli tuż przed katastrofą!
Gdy udało mi się kupić obydwa czasopisma zrozumiałem, że dziennik nie poszedł za ciosem i nie sprawdził tego co mógł.
Jeżeli prawdą jest informacja o druku NIE to wnioski wyciągniecie sami.
Ze swojej strony sprawdziłem jeszcze u dystrybutora w systemie informatycznym terminy powiązane z numerem indeksu. Stąd wiem, że data 12/10/2010 była tzw datą nadziału numeru 16. NIE czyli "wpuszczenia" pisma do dystrybucji. Oczywiście wcześniej musiano to pismo zostać "złożone", wydrukowane, rozwiezione do centrów dystrybucji aby w poniedziałek 12-go pojawić się w kioskach. Zakładany czas tych czynności to powiedzmy piątek, sobota i niedziela (od 09/04/2010-11/04/2010).
Wydaje się być niezbędną rzeczą - weryfikacja informacji o druku podanej przez dziennik.pl
Swoje kopie mogę przesłać prokuraturze lub chętniej Panu Łukaszowi jako ewentualny dowód.
Poniżej załączam linki do skanów.
---
---
---
---
Pisałem o tym już
tu
i
tu
Jeżeli nie macie możliwości sprawdzenia to ktoś może ma e-mail do pani Gargas. Może ona jako jedna z nielicznych dziennikarzy jest w stanie to zweryfikować.
@WSZYSCY
kluczem do sprawy związanej z publikacją NIE jest weryfikacja kiedy dokładnie był drukowany numer 16!
Zdaję sobie sprawę, że ludzie mogą mieć odruch wymiotny czytając tak "szlachetne i kulturalne" czasopismo ale tu chodzi o "stygnący jeszcze rewolwer", że zacytuję Starego Wiarusa :)
Mam nadzieję, że znajdzie się osoba, która jest w stanie to sprawdzić - bo z prokuraturą to wiemy wszyscy jak jest :)
Pozdrówka,
@Free Your Mind
---
W czwartek 15.04.2010 dziennik.pl zauważył i opisał
---
---
Zwróćcie uwagę na informację dziennika na temat tego kiedy było drukowane NIE:
"...pismo drukowano w sobotę między 6 a 8.30..." !!! ... czyli tuż przed katastrofą!
Gdy udało mi się kupić obydwa czasopisma zrozumiałem, że dziennik nie poszedł za ciosem i nie sprawdził tego co mógł.
Jeżeli prawdą jest informacja o druku NIE to wnioski wyciągniecie sami.
Ze swojej strony sprawdziłem jeszcze u dystrybutora w systemie informatycznym terminy powiązane z numerem indeksu. Stąd wiem, że data 12/10/2010 była tzw datą nadziału numeru 16. NIE czyli "wpuszczenia" pisma do dystrybucji. Oczywiście wcześniej musiano to pismo zostać "złożone", wydrukowane, rozwiezione do centrów dystrybucji aby w poniedziałek 12-go pojawić się w kioskach. Zakładany czas tych czynności to powiedzmy piątek, sobota i niedziela (od 09/04/2010-11/04/2010).
Wydaje się być niezbędną rzeczą - weryfikacja informacji o druku podanej przez dziennik.pl
Swoje kopie mogę przesłać prokuraturze lub chętniej Panu Łukaszowi jako ewentualny dowód.
Poniżej załączam linki do skanów.
---
---
---
---
Pozdrawiam wszystkich dążących do prawdy,
Nowy wątek do wyjaśnienia
a dziennik.pl nie zgłębił tematu więc pod spodem zamieszczam miniatury i linki.
W czwartek 15.04.2010 dziennik.pl zauważył i opisał
---
---
Zwróćcie uwagę na informację dziennika na temat tego kiedy było drukowane NIE:
"...pismo drukowano w sobotę między 6 a 8.30..." !!! ... czyli tuż przed katastrofą!
Gdy udało mi się kupić obydwa czasopisma zrozumiałem, że dziennik nie poszedł za ciosem i nie sprawdził tego co mógł.
Jeżeli prawdą jest informacja o druku NIE to wnioski wyciągniecie sami.
Ze swojej strony sprawdziłem jeszcze u dystrybutora w systemie informatycznym terminy powiązane z numerem indeksu. Stąd wiem, że data 12/10/2010 była tzw datą nadziału numeru 16. NIE czyli "wpuszczenia" pisma do dystrybucji. Oczywiście wcześniej musiano to pismo zostać "złożone", wydrukowane, rozwiezione do centrów dystrybucji aby w poniedziałek 12-go pojawić się w kioskach. Zakładany czas tych czynności to powiedzmy piątek, sobota i niedziela (od 09/04/2010-11/04/2010).
Wydaje się być niezbędną rzeczą - weryfikacja informacji o druku podanej przez dziennik.pl
Swoje kopie mogę przesłać prokuraturze lub chętniej Panu Łukaszowi jako ewentualny dowód.
Poniżej załączam linki do skanów.
---
---
---
---