Za jedynych dwadzieścia kilka milionów złotych. Do tego zestaw głośnomówiący do auta, za drobnych 70 milionów PLZ.
I opłaty za każdą rozmowę wychodzącą i przychodzącą. Stawek nie pamiętam.
Pamiętam za to loterię - czy aparat poradzi sobie z roamingiem pomiędzy mijanymi stacjami bazowymi?
Dokładnie: Ruch Stu Pięćdziesięciu Tysięcy.
Wystarczy zmienić tylko nazwę w - nieco pożółkłych pewnie - papierach.
A. Olechowski jest do odzyskania, K. Piesiewicz też. A i P. Grasia można byłoby też na powrót przeciągnąć.
Do uchwały Nr 504/V/45/2010 Rady Miejskiej Konstancin-Jeziorna z dnia
5 lipca 2010 r. w sprawie w sprawie dokonania korekty w podziale Gminy
Konstancin-Jeziorna na okręgi wyborcze.
Korekta dotyczy zmiany w ilości mieszkańców w okręgu Nr 2 i Nr 3 i polega ona na
podzieleniu ul. Mirkowskiej na 2 części:
- nr parzyste od 2 do nr 44 wejdą w skład okręgu wyborczego Nr 3. Powyższe dotyczy
odcinka ul. Mirkowskiej od torów kolejowych do ul. Warszawskiej. (numery
nieparzyste na ul. Mirkowskiej w Konstancinie-Jeziornie nie występują). Dla
mieszkańców tej części ulicy obwód głosowania będzie miał siedzibę w Zespole
Szkół przy ul. Bielawskiej 57.
- numery parzyste od 46 do 60 oraz numery nieparzyste od 39 do 51 wejdą w skład
okręgu wyborczego Nr 2. Powyższe dotyczy odcinka ul. Mirkowskiej od torów
kolejowych do ul. Wojska Polskiego. Dla mieszkańców tej części ulicy obwód
głosowania będzie miał siedzibę w Konstancińskim Domu Kultury przy ul.
Jaworskiego 18.
- miejscowość Kierszek zostaje włączona w skład okręgu Nr 4. Poprzednio ww.
miejscowość wchodziła w skład okręgu nr 3.
================================================
Nie ma tu słowa o ewentualnych zmianach granic okręgu nr 1.
Owszem, są na końcu uchwały załączniki z pełnymi listami ulic, które wchodzą w skład każdego z 4 okręgów, ale -- jak rozumiem -- dla porządku, by nie było wątpliwości.
Uchwałę można przeczytać pod tym adresem:
http://www.konstancin.eobip.pl/_gAllery/19/56/19560/Uchwala_nr_504_z_5_lipca_2010_r.pdf
Czy mogłaby Pani wskazać w tej uchwale zapis mówiący o zmianie przynależności do okręgu wyborczego nr 1 (lub 2) osiedla Elsam, na którym Państwo mieszkacie?
Mowa jest w uchwale tylko o ul. Mirkowskiej i miejscowości Kierszek.
Dalej - nawet jeśli faktycznie "po cichu" przeniesiono os. Elsam z okręgu nr 1 do okręgu nr 2, w związku z czym nie mogła Pani głosować na siebie sama, to pozostaje jeszcze kilkunastokrotnie większy od Elsamu pozostały obszar okręgu nr 1. Tam Pani nie próbowała pozyskiwać głosów? Liczyła Pani tylko na siebie, rodzinę i kilku sąsiadów z niewielkiego osiedla?
To samo pytanie zadała M. Olejnik prok. Seremetowi.
Prokurator potwierdził. Chodziło o sygnał, jaki dostały wszystkie europejskie służby o zagrożeniu terrorystycznego porwania samolotu w jednym z krajów Zachodniej Europy.
Z kierunku od E. Plater pojechać ze Świętokrzyskiej w prawo, zachodnią jezdnią Marszałkowskiej i przebić się na drugą jej stronę tunelem pod Galerią Centrum. Potem Złotą, w lewo w Plac. Tylko 1 000 metrów od miejsca, gdzie negocjował Pan z policjantem. 2-3 minuty drogi.
Do studia TVP już niestety windą lub schodami. Autem nie wpuszczają.
A co ja mam wyjaśniać? Są przepisy prawa. Zupełnie jasne:
http://www.pkw.gov.pl/pkw2/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=21778&news_id=87&layout=1&page=text
USTAWA
z dnia 27 września 1990 r.
o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Rozdział 5
Zgłaszanie kandydatów na Prezydenta Rzeczypospolitej
Coś niedemokratycznego znajdujesz w tych przepisach?
"mogłbyś wyjaśnic, na czym polega "demokratyczność" wyborów"
To dość elementarne, nie ma co wyjaśniać, bo są powszechnie uzgodnione definicje.
Wolne, równe, tajne, bezpośrednie, powszechne, ze ściśle określoną kadencją. Taki kanon cech posiadają wybory demokratyczne. Nie ma tu stopniowalności, tylko zerojedynkowa kwalifikacja.
Nie wiem kto wyśmiewał się z Lecha Kaczyńskiego - czy oni, czy wy, bo z pewnością nie my (dowolna wspólnota z którą sam się utożsamiam). Deprecjonowanie urzędu jakiegokolwiek demokratycznie wybranego Prezydenta RP jest mało patriotyczne. Bez względu na skalę przewagi uzyskanej nad konkurentem w wyborach.
To rzeczywiście porażka. O cały JEDEN procent niżej, niż analogiczna przewaga w drugiej turze wyborów prezydenckich w roku 2005.
Kompletny brak legitymacji.
Jak w takim dzienniku "Fakt" wygląda "mechanizm oparty na grze interesów, miejscu dawnej nomenklatury w systemie, rola służb specjalnych, wpływy i oddziaływania, czasem delikatne, ale dające odpowiedni rezultat końcowy."
Jaka jest w istocie w Fakcie owa "rzeczywistość, maskowana dla takich jak Elvgreen".
Czy może "Faktu", na zasadzie wyjątku, opis red. Warzechy nie dotyczy?
A to wszak największa gazeta codzienna w Polsce.
Problem polega chyba w niejednoznaczności całej tej sytuacji.
Nie jest precyzyjnie zdefiniowane kogo i/lub co chcielibyśmy w tym miejscu upamiętnić. Czy przede wszystkim śp. Lecha Kaczyńskiego (i ew. Jego Małżonkę), czy również pracowników kancelarii, którzy stracili życie pod Smoleńskiem, czy także posłów i senatorów, przedstawicieli wojska i ważnych urzędów państwowych oraz wszystkie pozostałe ofiary.
A może upamiętniamy głównie powszechną żałobę i jedność Narodu w pierwszych dniach po katastrofie? Manifestowaną licznie w tym właśnie miejscu.
Teraz druga kwestia - jeśli ofiary, to czego? Wypadku lotniczego, nie obciążając nikogo wyłącznym lub głównym jego sprawstwem? Katastrofy spowodowanej działaniami lub zaniechaniami konkretnie wskazanych (grupy) osób? Czy może zamachu zaplanowanego przez określone siły polityczne?
Dalej - forma upamiętnienia. Pomnik w formie przestrzennej, obelisk, tablica? Czy ma zawierać symbol krzyża, co wydaje się ważne dla niektórych osób. Jeśli tablica, to gdzie wmurowana? W ścianę oficyny pałacu (frontową czy boczną), w jakiś cokół, czy może w ogrodzenie?
Co miałoby stanowić inskrypcję na ustalonej już formie upamiętnienia? Jaka treść?
Na żadne z tych pytań, a jest ich wiele więcej, nie ma odpowiedzi i nie sądzę, by uzgodnienie powszechnego consensusu było w jakiejkolwiek z tych kwestii łatwe, a może nawet osiągalne. Każde z tych pytań jest de facto osobnym problemem natury politycznej i/lub światopoglądowej. Poszczególne odpowiedzi mają zarówno zagorzałych zwolenników, jak i nie mniej gorących przeciwników.
Trudno się zatem dziwić, że miejsce akcji staje się areną starć jednych i drugich. Rzecz dzieje się przecież w otwartej przestrzeni publicznej z nielimitowanym dostępem. W dodatku w atmosferze wzajemnych oskarżeń o zawłaszczanie lub uniemożliwienie zagospodarowania tej przestrzeni zgodnie z przekonaniami większej lub mniejszej grupy społeczeństwa.
Abstrahując zupełnie od formy, w jakiej ta publiczna dyskusja pod pałacem ma miejsce, trudno być zaskoczonym, że w ogóle się odbywa. Przy tylu spornych kwestiach, dość fundamentalnych dla dyskutujących i wywołujących emocje, także incydenty będą się zdarzały. Z obu stron, co jest dokumentowane na YouTube. Zapewne z wyraźnym udziałem chamstwa, czemu sprzyja bardzo duża ilość punktów gastronomicznych z wyszynkiem alkoholu w pobliżu. Jak to w otwartej przestrzeni publicznej.
Według mnie cały problem jest nierozwiązywalny. Polaryzacja i usztywnienie stanowisk są zbyt duże. Nie istnieje rozstrzygnięcie win-win. Któraś z opcji musi przegrać. Przymuszona siłą lub ustępując sama. W poszczególnych bądź we wszystkich kwestiach.
Nie napawa to optymizmem, ale skoro sygnałów dialogu nie widać, to trudno się zwodzić, że do niego dojdzie.
A szanse w rozwiązaniu siłowym nie są równe. Bez względu na ogłaszane mobilizacje.
Problem polega chyba na tym, że cytowana notka nic nie mówi o odsłonięciu pomnika dla upamiętnienia ofiar polskiej delegacji z 10 kwietnia 2010, tylko o uroczystości zorganizowanej w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego pod pomnikiem katyńskim w Tatabanya.
A pochodzi ze strony internetowej miasta:
http://www.tatabanya.hu/index.php?nid=1775
Mimo wszystko, jeśli nie było delegacji z polskiej ambasady, to lekka żenada.
Nokia 150 z Centertela NMT 450
I opłaty za każdą rozmowę wychodzącą i przychodzącą. Stawek nie pamiętam.
Pamiętam za to loterię - czy aparat poradzi sobie z roamingiem pomiędzy mijanymi stacjami bazowymi?
A może Ruch Stu?
Wystarczy zmienić tylko nazwę w - nieco pożółkłych pewnie - papierach.
A. Olechowski jest do odzyskania, K. Piesiewicz też. A i P. Grasia można byłoby też na powrót przeciągnąć.
Uchwała nr 504 cd.
================================================
Uzasadnienie
Do uchwały Nr 504/V/45/2010 Rady Miejskiej Konstancin-Jeziorna z dnia
5 lipca 2010 r. w sprawie w sprawie dokonania korekty w podziale Gminy
Konstancin-Jeziorna na okręgi wyborcze.
Korekta dotyczy zmiany w ilości mieszkańców w okręgu Nr 2 i Nr 3 i polega ona na
podzieleniu ul. Mirkowskiej na 2 części:
- nr parzyste od 2 do nr 44 wejdą w skład okręgu wyborczego Nr 3. Powyższe dotyczy
odcinka ul. Mirkowskiej od torów kolejowych do ul. Warszawskiej. (numery
nieparzyste na ul. Mirkowskiej w Konstancinie-Jeziornie nie występują). Dla
mieszkańców tej części ulicy obwód głosowania będzie miał siedzibę w Zespole
Szkół przy ul. Bielawskiej 57.
- numery parzyste od 46 do 60 oraz numery nieparzyste od 39 do 51 wejdą w skład
okręgu wyborczego Nr 2. Powyższe dotyczy odcinka ul. Mirkowskiej od torów
kolejowych do ul. Wojska Polskiego. Dla mieszkańców tej części ulicy obwód
głosowania będzie miał siedzibę w Konstancińskim Domu Kultury przy ul.
Jaworskiego 18.
- miejscowość Kierszek zostaje włączona w skład okręgu Nr 4. Poprzednio ww.
miejscowość wchodziła w skład okręgu nr 3.
================================================
Nie ma tu słowa o ewentualnych zmianach granic okręgu nr 1.
Owszem, są na końcu uchwały załączniki z pełnymi listami ulic, które wchodzą w skład każdego z 4 okręgów, ale -- jak rozumiem -- dla porządku, by nie było wątpliwości.
Uchwałę można przeczytać pod tym adresem:
http://www.konstancin.eobip.pl/_gAllery/19/56/19560/Uchwala_nr_504_z_5_lipca_2010_r.pdf
Uchwała nr 504
Mowa jest w uchwale tylko o ul. Mirkowskiej i miejscowości Kierszek.
Dalej - nawet jeśli faktycznie "po cichu" przeniesiono os. Elsam z okręgu nr 1 do okręgu nr 2, w związku z czym nie mogła Pani głosować na siebie sama, to pozostaje jeszcze kilkunastokrotnie większy od Elsamu pozostały obszar okręgu nr 1. Tam Pani nie próbowała pozyskiwać głosów? Liczyła Pani tylko na siebie, rodzinę i kilku sąsiadów z niewielkiego osiedla?
Jak Pani chciała zatem wygrać te wybory?
Rękojeść
@Autor
Prokurator potwierdził. Chodziło o sygnał, jaki dostały wszystkie europejskie służby o zagrożeniu terrorystycznego porwania samolotu w jednym z krajów Zachodniej Europy.
A trzeba było:
Do studia TVP już niestety windą lub schodami. Autem nie wpuszczają.
Pewnie nie x. Majkowski
@unukalhai
http://www.pkw.gov.pl/pkw2/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=21778&news_id=87&layout=1&page=text
USTAWA
z dnia 27 września 1990 r.
o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Rozdział 5
Zgłaszanie kandydatów na Prezydenta Rzeczypospolitej
Coś niedemokratycznego znajdujesz w tych przepisach?
@unukalhai
To dość elementarne, nie ma co wyjaśniać, bo są powszechnie uzgodnione definicje.
Wolne, równe, tajne, bezpośrednie, powszechne, ze ściśle określoną kadencją. Taki kanon cech posiadają wybory demokratyczne. Nie ma tu stopniowalności, tylko zerojedynkowa kwalifikacja.
@rip LunarBird CLH
TRZY PROCENT
Kompletny brak legitymacji.
Wygrał tylko trzema procentami. TRZEMA!
http://prezydent2010.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/W/index.htm
A co z niemiecką prasą w Polsce?
Jaka jest w istocie w Fakcie owa "rzeczywistość, maskowana dla takich jak Elvgreen".
Czy może "Faktu", na zasadzie wyjątku, opis red. Warzechy nie dotyczy?
A to wszak największa gazeta codzienna w Polsce.
Wygląda jakby chodziło o pomnik w Poznaniu
Szkoda również, że nie powołano żadnego komitetu by zdecydować o miejscu pochówku pary prezydenckiej.
Do tej pory nie wiadomo kto decyzję podjął.
Tablica wcale nie musi być mała
@Autor
Nie jest precyzyjnie zdefiniowane kogo i/lub co chcielibyśmy w tym miejscu upamiętnić. Czy przede wszystkim śp. Lecha Kaczyńskiego (i ew. Jego Małżonkę), czy również pracowników kancelarii, którzy stracili życie pod Smoleńskiem, czy także posłów i senatorów, przedstawicieli wojska i ważnych urzędów państwowych oraz wszystkie pozostałe ofiary.
A może upamiętniamy głównie powszechną żałobę i jedność Narodu w pierwszych dniach po katastrofie? Manifestowaną licznie w tym właśnie miejscu.
Teraz druga kwestia - jeśli ofiary, to czego? Wypadku lotniczego, nie obciążając nikogo wyłącznym lub głównym jego sprawstwem? Katastrofy spowodowanej działaniami lub zaniechaniami konkretnie wskazanych (grupy) osób? Czy może zamachu zaplanowanego przez określone siły polityczne?
Dalej - forma upamiętnienia. Pomnik w formie przestrzennej, obelisk, tablica? Czy ma zawierać symbol krzyża, co wydaje się ważne dla niektórych osób. Jeśli tablica, to gdzie wmurowana? W ścianę oficyny pałacu (frontową czy boczną), w jakiś cokół, czy może w ogrodzenie?
Co miałoby stanowić inskrypcję na ustalonej już formie upamiętnienia? Jaka treść?
Na żadne z tych pytań, a jest ich wiele więcej, nie ma odpowiedzi i nie sądzę, by uzgodnienie powszechnego consensusu było w jakiejkolwiek z tych kwestii łatwe, a może nawet osiągalne. Każde z tych pytań jest de facto osobnym problemem natury politycznej i/lub światopoglądowej. Poszczególne odpowiedzi mają zarówno zagorzałych zwolenników, jak i nie mniej gorących przeciwników.
Trudno się zatem dziwić, że miejsce akcji staje się areną starć jednych i drugich. Rzecz dzieje się przecież w otwartej przestrzeni publicznej z nielimitowanym dostępem. W dodatku w atmosferze wzajemnych oskarżeń o zawłaszczanie lub uniemożliwienie zagospodarowania tej przestrzeni zgodnie z przekonaniami większej lub mniejszej grupy społeczeństwa.
Abstrahując zupełnie od formy, w jakiej ta publiczna dyskusja pod pałacem ma miejsce, trudno być zaskoczonym, że w ogóle się odbywa. Przy tylu spornych kwestiach, dość fundamentalnych dla dyskutujących i wywołujących emocje, także incydenty będą się zdarzały. Z obu stron, co jest dokumentowane na YouTube. Zapewne z wyraźnym udziałem chamstwa, czemu sprzyja bardzo duża ilość punktów gastronomicznych z wyszynkiem alkoholu w pobliżu. Jak to w otwartej przestrzeni publicznej.
Według mnie cały problem jest nierozwiązywalny. Polaryzacja i usztywnienie stanowisk są zbyt duże. Nie istnieje rozstrzygnięcie win-win. Któraś z opcji musi przegrać. Przymuszona siłą lub ustępując sama. W poszczególnych bądź we wszystkich kwestiach.
Nie napawa to optymizmem, ale skoro sygnałów dialogu nie widać, to trudno się zwodzić, że do niego dojdzie.
A szanse w rozwiązaniu siłowym nie są równe. Bez względu na ogłaszane mobilizacje.
@Autor
@Artur M. Nicpoń
A pochodzi ze strony internetowej miasta:
http://www.tatabanya.hu/index.php?nid=1775
Mimo wszystko, jeśli nie było delegacji z polskiej ambasady, to lekka żenada.
Chrzest Czech
Dziś 78% Polaków deklaruje regularne uczestnictwo w niedzielnej mszy. Czechów - 5%.
Czy Czechom grozi w związku z tym dezintegracja ich państwowości?