bars

komentarze użytkownika

  • 05.03.2008 14:12

    obrona po śmierci

    Drogi Pawle, twój tekst to nic innego jak obrona własnej polityki (koncepcji)po jej faktycznej śmierci. Bo cóż zostało z ideii "róbmy swoje na Wschodzie", mimo Rosji i braku zainteresowania UE? Trochę wizyt, dużo szumnych wypowiedzi Twoich pryncypałów. Ale tak konkretnie, to przez te dwa lata nie zostało po tej polityce nic. UE nie udało sie "zakaźić" pomysłem otwarcia się na Ukraine i Gruzję, bo sposób w jaki Twój rząd komunikował sie z Europą to skutecznie uniemiożliwił. W kwestiach bilateralnych Polska bez UE nie jest pratnerem mogącym rzucić na szalę cokolwiek istotnego na tyle, by faktycznie wspomóc te kraje. Pozostała polityka gestów i oświadczeń "o wadze wzajemnych stosuków". I tej polityki teraz bronisz, jesteś pewny że warto? Weźmy sprawę Ukrainy w NATO.Problem tego kraju jest w tym, że właśnie w tych dniach "prozachodni" Juszczenko, by dokuczyć swojej rywalce Tymoszenko poparł rosyjską koncepcje weścia Gazpromu na rynek ukraiński. Ukraina jest niezdolna wewnętrznie do jakiekokolwiek strategicznego działania bo jest sparaliżowana konfliktem, i zaczyna z wolna przypominać "państwa upadłe". Sprawa NATO jest tylko kością o którą walczą zażarcie polityczne psy a nie strategicznym wyborem, cieszącym się poparciem społecznym. Z jednej strony PiS chciałby NATO jak za zimnej wojny (antyrosyjskiej samoobraony), z drugiej strony popiera Ukraine w przystąpieniu do Sojuszu. Kłopot w tym, że Ukraina w NATO to koniec NATO takiego jakie chciałby je widzeć PiS: wojskowego paktu a nie politycznego konglomeratu podobnego do ONZ. Z takich sprzeczności jest utakana cała polityka wschodnia, której byłeś współautorem, z braku czasu nie chce mi sie pisać szerzej o Gruzji - najbardziej egzotycznym Twoim pomyśle (ech, te lektury o Akcji Prometejskiej, Ci Kaczyńscy wielbiący Marszałka, fajnie wymyślone "pod nich", ale w sensie politycznym kula w płot...). Rozumiem ten Twój tekst jako częsć Towjej aktywności jako polityka opozycji, ale proszę, wystrzegaj się tonu niezależnego eksperta w sytuacji gdy jesteś w tej sprawie stroną. Pozdrawiam Cię serdecznie i licze na kolejne ciekawe spotanie - Bartek Sienkiewicz
    PAWEŁ KOWAL: Dla Maryli-o Gruzji i Saakaszwilim
  • 25.04.2007 15:11

    dzięki, natalia

    Fajny, ciepły tekst o pokręconym i niełatwym do opisania polityku. Dzięki niemu nie było morza krwi przy rozpadzie ZS, ale sam miał krew na rękach (Czeczenia). Rzeczywiście, tak jak go obserwowałem lata całe (w OSW) to jakby było tych Jelcynów dwóch. Chcę pamiętać tego pierwszego. Chciałbym, żeby Polska mogła jescze oglądać taką twarz Rosji, jak wtedy był tą twarzą Jelcyn. A ty Igła to pisz sobie do jakiejś gazetki polskiej razem z chłołpakami od maciarescu.
    NATALIA BRYŻKO: Borys Jelcyn (garść osobistych wspomnień)
  • 27.04.2007 14:34

    recenzja

    jest takie słowo na udawaną literaturę, dosadne ale prawdziwe: hewt.
    DER TROMMELMANN: TRYPTYK Z CZERWONĄ ROZGWIAZDĄ W TLE
  • 16.05.2007 12:04

    sienkiewicz katarynie

    Szanowna Pani, dyskusja z Panią to prawdziwa przyjemność - dzięki za celne polemiki (i za zgodę w pierwszym akapicie...). użyje słowa nienawidzonego w inernecie "przyjęło się".. Otóż przyjęło się (zxe względu na doświadczenia historii, teorię prawa, filozofię polityczną która z nim stoi itp.)że wybór (przy urnie)powinien być anionimowy, by chronić obywateli przed konsekwencjami ich wyborów w przypadku gdyby władza na którą nie głosowali czyniła im z tego powodu kłopoty. Anmomimowość przy urnie jest zatem gwarancją swobody wyboru, aktu decydującego kto będzie qwładzę sprawował, a kto bedzie jej pozbawiony.Swoboda opinii jest innym zagadnieniem - to nie decyzja o tym kto ma władzę sprawować, lecz zjęcie stanowiska o sprawach publicznych - każdy kto jest obywatelem republiki ma do tego niezbywalne prawo. Anonimowość głosu politycznego jest stara jak świat (druki ulotne, paszkwile itp.) i trudno, żeby internet - stworzony do aninimowości, był tego pozbawiony.Uważam jednak, że powinny w nim pojawić się sfery (rezydujące obok normalnych inernetoweych forów i blogowni) które są wolne od przywar paszkwilu i bezkarnego bluzgu. Jeśli komuś przeskadza rozmowa w stylu typowym dla jednej sfery, wybiera sobie drugą. Ale jeśli poziom rozmowy o polityce i strategie pozyskiwania wyborców miały by bazować w coraz większym stopniu na sposobie rozmowy w blogowniach ( przykłady Polski, Węgier czy Włoch zdają sie na to wskazywać), to mamy kłopot - wszyscy. Tak jak mamy kłopot z coraz doskonalszym marketnigiem politycznym połączonym z władzą medialną i sztuką robienia ludziom z mózgu papki. Akurat salon24 cześciej jest przykładem krytycyzmu i świadomych wyborów politycznych - ale to wyjątek, czasami przyzna Pani, w niezbyt ciekawym opakowaniu.Problem w tym, że tu wszyscy są albo przeciw lewicy/Michnikowi/Tok /kwaśniewszczyźnie albo przeciw Kaczyzmowi/prwaicy/oszołomom itp.W takim podziale rozmowa o hodowcach motylków zmienia się natychmaist w pytanie kto za nimi stoi i czy larwy zostały zlustrowane słusznie czy nie. Może tak musi być, że rozmowa o sprawach publicznych w Polsce zostaje zredukowana do IPN i Kwasa, ale przyznam się to nie moja bajka. Także co do formy. Więc sie wycofuję, i pozdrwiam serdecznie Bartek Sienkiewicz
    EWA WANAT: SB jako ulubiony autor literacki i nieznośna lekkość wolności A
  • 15.05.2007 22:44

    odp Panu Bernardowi

    Prawie dwa lata temu złożyłem wniosek "o pokrzywdzonego" - do tej pory nie dostałem materiałów, nie licząc pisma w którym IPN mnie zawiadamia,że jest nowa ustawa. Czekam dalej. Panu anonimowi który pyta czy ja to ten od Platformy: bingo! Tak to ja (przebóg, rozpoznał mnie...). Czy teraz będzie Panu łatwiej?
    EWA WANAT: SB jako ulubiony autor literacki i nieznośna lekkość wolności A
  • 15.05.2007 22:32

    odp pani o nazwie Kataryna

    Chyba tak właśnie jest - LibDemy mają narstający kłopot: kultura masowa staje się w coraz większym stopniu wyznacznikiem postaw politycznych, a to co ją kształtuje (reklama,cwani manipulatorzy medialni, naćpane gwiazdki i internet z blogami, ;),jest poza demokratycznym madatem społecznym (kto wybrał Mardocha - a przecież jego rola w polityce jest olbrzymia). To oznacza, że postawy polityczne stają sie w coraz wiekszym stopniu niezależne od samej polityki, za to upodabniają sie do reguł reklamy, blogu. Dlaczego to źle: bo ogranicza to świadomość wyboru, eliminuje wybór oparty na racjonalności - pozostają wyłącznie emocje.Polityka staje sie zarządzaniem nieświadomym realności tłumem. Jak z tym walczyć: nie wiem. Ale na pewno nie dowartoścowując anonimowość jako sposób rozmowy o polityce. To jest konieczne tylko przy urnie wyborczej. pozdrawiam - Bartek Sienkiewicz
    EWA WANAT: SB jako ulubiony autor literacki i nieznośna lekkość wolności A
  • 15.05.2007 21:10

    jeszcze raz Sienkiewicz

    No to teraz na poważnie. Nie odnosze sie do Pani poglądów politycznych (lustracja, rozliczenia z przeszłością itp.) - bo tu się różnimy. Ale jak widać z dyskusji trafiła Pani w czuły punkt - anomimowość internetu jako doktryna "wyrażania siebie". Problem w tym, że internet dał możliwości ekspresji swojego "ja" osobnikom, którzy są zwykle bardzo nieciekawi, wiec bronią anonimowości jak żrenicy oka. Pozbawieni osłony stają sie bezradni, bo to sprowadza ich do "realu". A w nim są tym, czym są, i dlatego od niego uciekają za wszelką cenę. Jestem przeciwnikiem dyskusji politycznych w trybie "blogosferowym" bo jest zaprzeczeniem tego co stanowi o istocie demokracji - jest jej karykaturą. Polityka demokratyczna wymaga jednej rzeczy - odwagi w prezentowaniu swoich poglądów w przestrzeni publicznej. I czy to była ateńska agora, czy rzymski senat, czy gazeta czy radio i trybuna jedna rzecz jest wspólna: identyfikacja obywatela zabierającego głos publicznie, czyli jawnie. Bez tego warunku rozmowa o polityce nie ma sensu.Staje sie donosem, krzykiem frustrata schowanego za maską. Dawniej anomimowość rozmowy o polityce była typowa dla tyranii, totalitaryzmów - teraz stała sie normą liberalnej demokracji coraz bardziej zależnej od internetu. Jeśli sie nie zmieni reguł, to tak jak na tym forum bedzie wyglądała polityka w przyszłości. Jeśli jest czas, to walczmy o inną przyszłość.
    EWA WANAT: SB jako ulubiony autor literacki i nieznośna lekkość wolności A
  • 15.05.2007 15:43

    racja

    Szanowna Pani Aby nie zostać anomimem: Bartłomiej Sienkiewicz. Rozumiem Paną doskonale, blogowisko zapewnia ten typ odwagi jaki charakteryzuje tłum - im wiecej animowości tym wieksza agresja i chamstwo. Daltego nie uległem namowom Igora i nie zdecydowałem sie na otworzenia swojego bloga- nie jestem w stanie przejść tego progu: ja mówie pod swoim nazwiskiem a odpowiada mi jakiś debil, który w życiu nigdy by nie ośmielił sie powiedzieć 1/4 swojego bełkotu twarzą w twarz. W USA (Mekki i Medyny wszystkich internautów) właśnie powstaje ruch "etycznego internetu". To jak z jedzeniem nożem i widelcem, częstym myciem sie i używaniem dezodorantu, instytucjami nowoczesnego państwa, parą i elektrycznością - w końcu te zjawiska zawitają nad Wisłę. Początkowo przyjmowane nieufnie, po czasie bedą traktowane jako oczywistość. Zamierzam wziąść udzieł w tej drugiej fali rewolucji internetowej, i to jest moja rada dla tych którzy czują sie na obecnym jej etapie troche zagubieni.. pozdrawiam
    EWA WANAT: SB jako ulubiony autor literacki i nieznośna lekkość wolności A
  • 26.04.2007 15:53

    skazana na Polskę

    Sznaowna Pani, rozmumiem z tego, ze jedyna rzecz którą Pani uznaje za wartość to swoja praca medialna. Tylko prosze mi wytłumaczyć jak to jest robić polityczne radio (z sukcesami) a samemu być na etapie delikatnie mówiąc "pre politycznym"? Rozumienie polityki wymaga celementarnego systemu wartości politycznych, które sie wyznaje (łącznie z poczuciem tożsamości narodowej) , tymczasem Pani deklaracja to klasyczny manifest bezpaństwowca i osobu w gruncie rzeczy polityką nie zaintersowanej. Pozdrawiam i bedę słuchać nadal
    EWA WANAT: INTRO
  • 08.06.2007 17:13

    prawdziwy spór

    Tekst Michalskiego to fragment, to prawda, że dramatyczny i niesmaczny w warstwie obyczajowej, rzeczywistego sporu, jaki toczy sie na polskiej prawicy.To spór o kształt życia publicznego, o podstawowe wyzwanie jakie stoi przed współczesną Polską. Czy możemy osiągnąć sukces poprzez modernizację , równocześnie akceptując istotę liberalnej demokracji, wraz z jej nieuchronnymi aberracjami. CZy wręćz przeciwnie - prędzej czy później staniemy wobec wyboru (wszyscy, nie tylko politycy i dziennikarze): modernizacja contra przekanania (wartości) wywodzace się z zupełnie innego porzadku, niż to akceptują liberalne demokracje. I jakie bedą tego skutki? Mieliśmy tego próbkę przy Jurku i sporze o aborcję, przy historiach z homoseksualistami, a wczoraj w wypowiedziach niektórych biskupów. To spór prawicy laickiej z prawicą "ortodoksji" - chyba pierwszy raz w ideowej historii Polski. Wszystkie ględzenia lewicy są doprawdzy śmiechu warte wobec tak "piekielnej" alternatywy.Dwie gazety (i dwa środowiska) dają przeciwstawne odpowiedzi.Mimo tekstu Michalskiego, nie banalizujmy tego sporu do poziomu kto się rozwiódł, a kto się obraził pierwszy. Bartek Sienkiewicz
    ARTUR BAZAK: Nieuczciwa walka o absolutny monopol na prawicy
  • 27.04.2007 13:57

    Romek, czemu nie częściej!

    Romek, tu Bartek - świetny tekst, obśmiałem sie jak norka. Tyle że Twoje poczucie humoru nie zmienia faktu, że facet w brudnych butach, i przypadkowym zegarku na ręku jest najsilniejszym politykiem w Polsce, z żelazną konsekwencją prowadzącym rewolucje po której nic nie bedzie takie samo. Można go nienawidzieć lub uwielbiać (środkowye postawy są mało widoczne czego przykładem Salon24)ale to i tak nic nie zmienia.Smiech jest bronią bezsilnych - to interpretacja polityczna, każdy pretekst do smiechu jest dobry - to interpretacja Piotra Skrzyneckiego, którego 10 lecie śmierci właśnie obchodzimy. Mam nadzieję, że pisałeś to w duchu Skrzyneckiego, a nie Zoszczenki.
    ROMAN KURKIEWICZ: Czas to Żywiec
  • 26.04.2007 15:57

    uwielbiam

    uwielbiam, jak za wysokimi racjami i sprawnym rozmumem staje po cichutku zwykła ludzka małość. Po chwili stania (czy raczej czytania) tylko ją widać. I słychać, choć nic nie mówi...
    GALBA - MARCIN MICHTA: Post Scriptum do minuty ciszy
  • 26.04.2007 16:20

    koniec klasy

    Panie Igorze, to chyba sedno sprawy: w szaty Zoli ubrany człowiek wielkich zasług dla Polski, który straciił to co do tej pory nawet jego przeciwnicy mu przyznawali. I to dalczego! Aby ułatwić Kwasowi wejście!Ale mimo wszystko nie sądze, aby sie ten manewr udał
    IGOR JANKE: Geremek - skuteczność tak, ale gdzie ta klasa, Bartku?
  • 25.04.2007 14:07

    uchachany

    nie zrozumiałeś. Rzecz nie w wymienności - a Afryce też się wymieniają u władzy - raz jedni wyrzynają drugich ,raz drudzy pierwszych. Zeby demokracja jako tako funkcjonowała i nie była atrapą (tak jak atrapą troche była "Polska Prezia"), musi istnieć zdolność przyznawania przeciwnikom prawa do istnienia i odmiennych racji. Z tego co obserwuję, takiej gotowości nie ma ani po stronie Pisiaków, anie po stronie ich krytyków. W konsekwencji możemy spodziewać się "ukrainizacji" rozumianej jako nie akceptowanie legitymizacji władzy z wolnego wyboru (bo zdrajcy i lewactwo, bo wariaci i klerykały)
    IGOR JANKE: Blida, Martyniuk i oszołomy
  • 25.04.2007 13:48

    pomaraniczowo i niebiesko

    Co kolowiek się nie pojawia: tragiczna śmierć byłej minister z lewicy, lustracja byłego bohatera Solidarniości, Euro 212,ABW, Bóg, kot czy gospodarka - ten sam efekt. Jedni mówią jezykiem kompletnie nie do przyjecia dla drugich, rozmijają się w podstawowych konkluzjach - jak by to dwa narody były. Nie jesteśmy przyzwyczjeni do realnego (bo i politycznego i światopoglądowego) sporu. Jeśli polityka to konflikt, to polityka w Polsce przypomina konflikt pomarańczowych z niebieskimi na Ukrainie - ten sam poziom narastającej frustracji i agresji, przy kompletnym braku wspólnego pola. Bardzo jestem ciekaw, czy demokracja w Polsce potrafi ten podział unieść.
    IGOR JANKE: Blida, Martyniuk i oszołomy


zamknij

logowanie


Użyj konta Facebook do komentowania w Salon24.pl:

Zaloguj się z kontem facebook


zamknij