Panie Bronisławie, książka wciągnęła mnie, i mimo kilku stylistycznych zastrzeżeń, które gdzieś tutaj wypomniałem, uważam że jest świetna. Szkoda że nie zdecydował się Pan zostać na s24. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
mumrak
jestem zatem naiwny. wydało się. idę płakać w poduszkę, a potem wrócę poczytać o niedołężności stylu BW.
saloon242
mi wizja BW wydaje się słuszna. dlaczego więc miałyby mnie irytować pochlebne komentarze?
poza tym zwróć uwagę, że "pochlebcy" silą się na coś więcej niż klepanie po plecach. no i, jak pisałem już wyżej, wdaję mi się że wielu osobom ta powieść nie podoba się z zupełnie innych powodów, niż tylko niedostatki stylu.
ależ, jak najbardziej masz prawo wyrażać co ci się tylko podoba, i ja wcale nie mam zamiaru Ci tego prawa odbierać.
mnie tylko nieco dziwi postawa kilku blogerów, którzy prawie pod każdym wpisem powtarzają że ta powieść to grafomania. Rozumiem że do stylu można mieć zastrzeżenia, zresztą szczerze mówiąc też niekiedy budzi moje wątpliwości.
nie rozumiem tylko po co pod każdym wpisem autora pisać znowu że grafomania i styl marny. tym bardziej że podejrzewam że tym, którzy tak wytrwale i uparcie na ten styl narzekają, nie on tak naprawdę jest solą w oku.
chętnie przeczytałbym jakieś komentarze analizujące intencje autora. tylko nie typu "kaczory mu płacą to wypisuje pierdoły, propagandzista", bo z czymś takim to naprawdę szkoda czasu na dyskusję.
myślę, że tematem takiej dyskusji mógłby być obraz Polski, który przecież z Wildsteinem wielu podziela.
można dyskutować o intencjach działań bohaterów Wildsteina, można wreszcie próbować dojść skąd wzięły się te różnice w ocenie IIIRP...
mam wrażenie że to byłoby dużo ciekawsze niż ględzenie w kółko, że styl marny.
ale oczywiście nikomu nie odbieram prawa do pisania co ślina na język przyniesie. czy na klawiaturę ;]
pozdro
masz ci los, jaka ta wada wzroku potrafi być niebezpieczna... myślałem że najgorsze, co może mnie przez nią spotkać to żałosny koniec pod kołami samochodu, ewentualnie jakiś guz nabity o latarnię, albo faux pass na spotkaniu towarzyskim, a tu proszę - porównuje się mnie do lewaków i oskarża o stosowanie "chwytów"...;]
pozdrawiam
oj, vanisso droga, z tą młodzieżą to pojechałaś...
najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to że już więcej do niej nie należę, jak pisał poeta...
a tak serio, to na mojej uczelni wielokrotnie spotykałem i spotykam się z przypadkami lekceważenia studentów przez wielmożnych profesorów. pierwsza rzecz, jakiej się wogóle na owej uczelni nauczyłem to czekanie. na przykład po cztery godziny na profesora, który w czasie przeznaczonym na "konsultacje" pytluje przy kawusi z koleżką z innej katedry. a po czterech godzinach wychodzi z gabinetu, zamyka go na klucz i odwracając się do ogonka zmęczonych czekaniem studentów, oznajmia rozbrajająco, że dzisiaj to on nie ma już czasu, ale zaprasza za tydzień.
nie słyszałem także w swojej długoletniej (haha) studenckiej karierze o przypadku niegrzecznego zachowania się studentów wobec któregokolwiek z prowadzących zajęcia. o buractwie ze strony prowadzących słyszałem za to nie raz. włącznie z nazwaniem dwóch spóźnionych na wykład studentek kurwami.
a niektóre odmiany heavy metalu mają więcej wspólnego z Chopinem niż sobie wyobrażasz;] serio;]
wracając do powieści, to wydaje mi się godny zaznaczenia fakt, że autor, dość złośliwie przedstawiając obcych sobie ideowo bohaterów powieści, zadbał jednak o to, by ich argumentację przedstawiać rzetelnie. on stara się zrozumieć motywacje czułna czy nawet returna, a nawet bogatyrowicza, i to jest więcej, niż kiedykolwiek spotkało go z drugiej strony barykady.
pojawiający się tutaj krytycy też, niestety, nie potrafią się zdobyć na więcej niż pisanie że to grafomania. i to najlepiej świadczy o ich horyzontach myślowych, wyobraźni, a wreszcie o nastawieniu do drugiego człowieka.
"Najlepsi W Mordowaniu Są Ci
Którzy Głoszą Kazania Przeciw Niemu
A Najlepsi w Nienawiści Są Ci, Którzy
Głoszą MIŁOŚĆ
A W KOŃCU NAJLEPSI W WOJNIE
SĄ CI, KTÓRZY GŁOSZĄ
POKÓJ"
Charles Bukowski
no cóż, a po co tu z takimi jak ty dyskutować? rzeczowość twoich argumentów sprowadza się do stwierdzenia że Wildstein to grafoman. pieprzysz i pieprzysz że grafoman. jak grafoman to się skup na tym o czym pisze i o tym coś bąknij. albo nie nudź już swoimi odkryciami. krynico wiedzy o stylu.
ezyr piszesz:
"Nie reaguję jednak emocjami, histerią ani odrzuceniem, jeśli się z czymś nie zgadzam lub coś mi się nie podoba."
no tak, ale przecież polityka to w dużej części granie na emocjach. ja tam się nie daję nabrać na żadne "rządy fachowców", to jeszcze jeden mit wymyślony przez pijarowców z lewej strony, ustawiających sobie przeciwnika do ciosu (Agnieszka Holland ;]). W każdym razie życzyłbym sobie reagować mniej żywiołowo, choć pewnie wtedy w nosie bym miał politykę
autor:
gratuluję dobrego tekstu. dzięki Panu zweryfikowałem swoje przekonanie że tekst AM to objaw zwykłego kabotyństwa.
pozdrawiam
jest taki termin w teorii gier: gra w cykora.
teoria twierdzi że najlepiej w niej sprawdza się tzw "strategia szaleńca".
serio jest się czego bać. tylko że to cykor przegrywa.
pzdr
w powieści sf Joe Haldemnna "wieczna wojna" (u nas pojawiła się kiedyś jej komiksowa adaptacja), autor przedstawia zdegenerowane społeczeństwo przyszłości w którym heteroseksualiści to marginalna grupa nieprzystosowanych, a homoseksualizm jest promowany przez władze, jako środek kontroli populacji na przeludnionej planecie.
swoją drogą w erze wszechobecnej promocji zachowań w celach marketingowych, promocji dotyczącej przecież każdej sfery życia, naiwnością byłoby sądzić, że nie prowadzone są również "kampanie" mające ukształtować nowego człowieka przez organizacje, którym chodzi o coś więcej niż tylko sprzedaż szamponu czy dżinsów.
być może wypadało by w tym miejscu przypomnieć niedawne objawy niezadowolenia ze strony Kościoła po przyznaniu pokojowej nagrody Nobla Alowi Gore, a właściwie powody tych przejawów niezadowolenia.
obraz "postępu" jaki się z tych rozważań wyłania, dość smutnym jest zaiste: aborcja, eutanazja, homoseksualizm, ograniczenie swobody wypowiedzi w imię obowiązującej wizji świata (vide konsekwencje wypowiedzi Jamesa Wilsona).
hm, ja zrozumiałem autora, zdaje się, inaczej niż pozostali - on współczuje Maleszce nie tego, że został napiętnowany i złamany przez swój grzech, ale tego, że facet bez zająknienia odrzuca jednyną możliwą drogę załatwienia sprawy, uczciwej ekspiacji. Jak to widać w filmie ciągle kłamie, ściemnia, mataczy... Pani Sonik mówi w filmie, że ma nadzieje, że on kiedyś spróbuje to zrobić - chociażby przez wyznanie całej prawdy.
Z drugiej strony w tak katolickim wydawałoby się kraju jak nasz, zdumiewa mnie brak gestów przyznania się ze strony byłych agentów. Słyszałem tylko o jednym takim przypadku, jakiegoś działacza z Krakowa.
Nie może być wybaczenia win bez żalu za grzechy, wyznania prawdy i jakiejś próby zadośćuczynienia. A Maleszka tego nie okazuje. I dlatego ja też mu współczuję. Bo gość odmawia sobie wybaczenia.
co do tytułu Pańskiego wpisu: córka Mussoliniego powiedziała podobno kiedyś "Lepiej być faszystą niż pedałem"...
To świadome nawiązanie do "języka nienawiści"?;)
co do treści - cóż, co prawda to prawda, Wprost tabloidyzuje się już od dłuższego czasu, nad czym ubolewam jako niegdysiejszy czytelnik,
faktycznie w pewnych kręgach dobrze widziane jest drzeć łacha z pis'u, a jawne popieranie Kaczorów grozi towarzyskim blamażem... gdybyśmy jednak na tej podstawie wyciągnęli wniosek, że ludzie wstydzą się poparcia dla socjalistów, poszlibyśmy tropem Wprost... A szkoda ;]
Kocie, wywołujesz mnie do tablicy z tą Szwecją, więc nożyce się odzywają:
kwestia wychowania seksualnego -
http://www.blackwell-synergy.com/doi/abs/10.1111/j.0001-6349.2005.00809.x?cookieS
oto link do artykułu o wzroście o 50% liczby aborcji dokonywanych wśród nastolatek w Szwecji od 1995;
Ten sam artykuł wspomina, że Szwecja ma największą liczbę skrobanek wśród krajów Skandynawii,
kwestia wykształcenia i znajomości historii -
http://www.thelocal.se/7248/20070509/
pod tym linkiem znajdziesz, drogi Kocie, artykuł w szwedzkim anglojęzycznym dzienniku internetowym, który powołuje się na badania wykonane przez Demoskop na zlecenie Organization for Information on Communism (Föreningen för upplysning om kommunismen - UOK).
Badania na grupie 1004 młodych Szwedów pomiędzy 15 a 20 rokiem życia wykazały, że
43% wierzyło, że komunizm na świecie pochłonął mniej niż milion ofiar
40% wierzyło, że komunizm na świcie przyczynil się do wzrostu jakości życia,
22% sądziło, że komunizm jest demokratyczną formą rządów
82% sądzi, że na Białorusi nie ma dyktatury
wreszcie 90% badanych nigdy nie słyszało o Gułagu,
co do wiarygodności UOK - jej członkami są były premier Estonii Mart Laar, litewski komisarz UE Sandra Kalniete, minister spraw zagranicznych Szwecji Carl Bildt,
Antifascistisk Aktion - działająca w Szwecji organizacja oskarżana o wielokrotnie napaści na swoich domniemanych przeciwników, publikująca na swojej stronie netowej ich adresy i nazwiska (brzmi znajomo?), jej deklarowanymi celami są: walka o bezklasowe społeczeństwo i zwalczanie globalnego kapitalizmu, innymi słowy bojówka komunistyczna w czystej postaci,
jeszcze trochę o edukacji:
http://globalpolitician.com/articledes.asp?ID=3031&cid=3&sid=102
znajdziesz tam doniesienia m.in. o "equality days" - 13 letnie dzieci spotykają się w szkole z członkami (sic!) mniejszości seksualnych i uczą się tolerancji dla odmienności, niekiedy chłopcom nakazuje się w szkołach noszenie sukienek - również w imię nauki tolerancji dla płci przeciwnej,
pojawiają sie doniesienia o magazynie publikowanym przez Lärarförbundet, szwedzki związek nauczycielski, który zaleca kadrze nauczycielskiej zajmującej się dziećmi w wieku 0-6 promowanie nie tylko "gender equality", ale też "sexual equality", i tak dalej i tym podobne...
Na koniec chciałem przeprosić Cię Aliku za nazwanie w moim poprzednim poście sralikiem. Napastliwy ton mojego komenta był podyktowany równie mocnym tonem Twojej wypowiedzi, co, rzecz prosta, wcale mnie nie tłumaczy. Sory.
pozdrawiam
wole dostać wciry kilka razy od ojca, albo sam dać klapsa dzieciakowi, bo tak jak ja rozumiem swojego ojca, tak i moje dziecię kiedyś zrozumie, że wynika to z miłości, z poczucia odpowiedzialności za dzieciaka i z tego, że na pewnym etapie dzieciak innych bodźców po prostu nie rozumie.
Co proponują postępowi bojownicy o ochronę dziecka przed ojcowskim pasem? Zapewne za lepszy uważają model szwedzki, ten światowy eksperyment przeprowadzony na żywym społeczeństwie, masowo produkujący degeneratów, ignorantów i wszelkiej maści odchyleńców, w którym dziecko może zaskarżyć rodziców do sądu, jeśli podniosą na nie rękę. Co do efektów takiego wychowania, to zalecam poczytać doniesienia na ten temat ze Szwecji.
Co do Marka Jurka - jego obrona tradycyjnego porządku w rodzinie, bez wtrącania się weń zawsze gotowych do wprowadzania kolejnych zakazów socjalistów, jest po prostu konsekwentną postawą w kwestii obrony tradycyjnych wartości.
Szukanie tutaj dwuznaczności moralnych to dowód nierozumienia tematu.
Oto współczesna lewicowość - aborcja, eutanazja, ateizm, mniejszości seksualne... w tym się dzisiaj przejawia "wrażliwość społeczna" - w negowaniu tradycyjnych wartości.
Co pozostało z dawnej walki o godne życie dla społecznych dołów? To co było jej marginesem.
Z tradycyjnymi wartościami walczono nie w imię jakiegoś gejowskiego libertynizmu i wolności do skrobanki, lecz jako z elementami zastanego, niesprawiedliwego społecznego ładu.
Ot i odpowiedź na kryzys lewicowego światopoglądu - żałosna i niska dewaluacja idei.
no cóż, miejsce dla "lewicy" w IVRP miłościwie nam nowo-panująca PO przewiduje np w samorządach - proponuje popatrzeć, jak wspierają się PO i zjednoczony-front-obrońców-IIIRP (w skrócie LiD, to taka partia, w której Lityński i Kwaśniewski bronią ręka w rękę standardów demokracji) w samorządach w sprawie prywatyzacji publicznych, przynoszących zyski placówek służby zdrowia...
Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nowy rząd stworzy mnóstwo miejsca dla realizowania "polityki lewicowej", właśnie tak, jak ją rozumieli mężowie opatrznościowi IIIRP w rodzaju Cimoszewicza, za czym, jak rozumiem, autor tęskni, skoro pisze (i nawet mu ręka nie zadrży) o "otwartości" IIIRP...
muszę przyznać, że powyższy artykuł mnie zszokował. to nawet nie jest po prostu fałszywy opis rzeczywistości, to jest po prostu bezwstydne.
życzę rychłego powrotu do zdrowia...
Po pierwsze primo:
Pański przykład nie jest chyba najszczęśliwszy: Pretm'a podejrzewa się o pracę w urzędzie wojewódzkim, notki na jego blogu dotyczą zaś przede wszystkim działań urzędu prezydenta warszawy - jak sądzę, nie jest to ta sama instytucja.
drugie primo:
Oczywiście rozumiem, że w całej publikacji chodzi o wiarygodność Pretm'a. Nawet jeśli nie takie są intencje autorów, to publikacja na gazeta.pl tą wiarygodność poddaje w wątpliwość.
Jednakże, jak sądzę, podpierając się kompletnie mylnym rozumowaniem.
Niemożliwe jest bowiem faktyczne podważenie czyjejś rzetelności tylko na podstawie faktu, że ten ktoś jest stroną sporu/konfliktu politycznego.
To nie jest sąd, w którym nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. To po prostu blog zamieszczający "wycinki" prasowe i opinie autora! Co więcej, pan Pretm, mimo iż prezentuje nieufne podejście do warszawskiego ratusza, rzetelnie publikuje wypowiedzi tego ostatniego w poruszanych sprawach! Nie występuje więc tutaj żadna manipulacja informacją, która dawałaby podstawy do podejrzeń, że mamy do czynienia z propagandą a nie rzetelnym przedstawianiem informacji! Po raz kolejny zwracam uwagę, że RATUSZ NIE PODWAżA prawdziwości publikowanych przez Pretm'a informacji.
Stwierdzenie, że Pretm jest niewiarygodny, bo pracuje gdziekolwiek to klasyczny przykład argumentum ad personam.
pozdrawiam
nasz reprezentant na Marsie
@BW
@autor
@fighter
@mumrak, saloon242
@MLB
@venissa
@venissa
@vanissa
@zimny_prysznic
@ezyr, autor
ajajaj
postęp a preferencje seksualne
@autor i komentujący
ad autor
@ kot alik
ad kot sralik
kwintesencja wspóczesnej lewicowości
miejsce dla lewicy
@Neospasmin