"Tacy dziennikarze jak Wojciech Czuchnowski lub Jan Osiecki nie różnią się niczym od np. blogerów Nowego Ekranu rozsiewających plotki o materiale wybuchowym znalezionym na zwłokach Zbigniewa Wassermanna." - a ja widzę różnicę: blogerzy NE zastosowali prowokację, natomiast w/w panowie - nie.
W okresie Świąt polecam wszystkim rozważenie II rozdziału książki Benedykta XVI "Jezus z Nazaretu" (Kuszenie Jezusa, od str. 35) http://books.google.pl/books?id=BluRWouy-cYC&printsec=frontcover&dq=jezus+z+nazaretu&hl=pl&ei=p_KrTbfTJIaK5Aaz6KCkCg&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=3&ved=0CEkQ6AEwAg#v=onepage&q&f=false
Tam jest pięknie napisane o wielu ciągle aktualnych pokusach ludzi władzy i różnej maści "inżynierów społecznych"...
Myśl, która powinna nam towarzyszyć, kiedy patrzymy na bogate (jeszcze) kraje Zachodu: ,,Jednym z przywilejów bogatego człowieka jest, że może sobie pozwolić na to by być nierozsądnym dużo dłużej niż biedny człowiek.”
Polecam wszystkim (również Panu Premierowi) świetny tekst Misesa dotyczący inflacji: http://mises.pl/blog/2011/03/29/mises-ekonomia-i-polityka-rozdzial-4-inflacja/
"Plądrowaniem mas biedoty na ich ostatnich wdowich groszach i ostatnim sierocym cukierku wyrwanym drapieżnie sierotce z ręki przed jej płaczącą twarzą zostawiam zbójom psychopatom dla których uczucia ludzkie stanowią niezrozumiałą tajemnicę nie do zgłębienia ich bezuczuciowym logicznym myśleniem."
Przeczytałem taką oto wiadomość:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaczynski-robi-zakupy-zamieszanie-w-sklepie-spozyw,1,4217894,wiadomosc.html
Rzeczywiście, ceny podstawowych artykułów okropnie wzrosły. Pieniądz ma zupełnie inną siłę nabywczą niż kilka lat temu.
Ale, szczerze mówiąc, pomysł "dodatku drożyźnianego" jest dla mnie posunięciem rozpaczliwym i skrajnie doraźnym. Taki dodatek można sfinansować tylko z podatków, które w większości na swoich barkach dźwigają ludzie niezbyt zamożni. Tak więc to będzie raczej prowadziło do redystrybucji horyzontalnej niż wertykalnej. A redystrybucja nie tworzy rozwoju gospodarczego, tylko jest przelewaniem z pustego w próżne.
Myślę, że większość uczciwych ludzi woli mieć pracę, niż dostawać jałmużnę. Trzeba raczej pomyśleć o obniżeniu kosztów pracy, żeby przestała być ona towarem luksusowym. Czasem rozmawiam z kolegami, którzy mają własną działalność. To nie są jacyś strasznie zamożni ludzie. Pracują na własny rachunek. Żaden z nich nie zatrudni pracownika na umowę o pracę, bo nie udźwignąłby kosztów wynagrodzenia. Lepiej dla nich jest ograniczyć działalność, niż wchodzić w rolę pracodawcy. Przecież to jest droga donikąd. Skąd mamy mieć klasę średnią?
Polecam pod rozwagę poniższy tekst:
http://mises.pl/blog/2011/03/22/mises-ekonomia-i-polityka-rozdzial-3-interwencjonizm/
Ma on już swoja historię. Napisał go człowiek toczący naukowy spór z Oskrem Lange - polskim socjalistą. Kiedy patrzymy na współczesny świat, kryzys, drukowanie pustego pieniądza. "ratowanie systemu bankowego", wysokie ceny cukru, zamieszki na tle wysokich cen żywności w krajach arabskich, interwencje militarne itd. okazuje się, że te myśli są jak najbardziej aktualne.
Właśnie przed chwilą dowiedziałem się, że polskie złoża węgla kamiennego są marnowane przez kopalnie:
http://www.tvn24.pl/-1,1696636,0,1,koniec-wegla-w-2035-roku,wiadomosc.html
Cytuję: "W ocenie NIK, kopalnie w Polsce kontynuują nieracjonalną gospodarkę złożami węgla, obliczoną na maksymalizację zysku bez koncepcji ochrony zasobów."
Zgadnijcie, kto jest w Polsce właścicielem złóż węgla kamiennego - Skarb Państwa. Kopalnie tylko płacą za eksploatację tych złóż.
Powiedźcie mi, jaki rolnik stosuje rabunkową gospodarkę w swoim gospodarstwie? W PGR-ach na pewno, ale nie na swoim!
Gdyby kopalnia musiała kupić po cenie rynkowej (np. na drodze licytacji) złoża, które eksploatuje, to cena ta ze swojej natury uwzględniałaby wszystkie przyszłe korzyści, jakie można osiągnąć z eksploatacji tych złóż. W takim przypadku "gospodarka obliczona na maksymalizację zysku", musiałaby uwzględniać jednocześnie "ochronę zasobów", bo inaczej kopalni nie zwróciłyby się zainwestowane pieniądze.
A tak nie ma właściciela i mamy jak zwykle tragedię wspólnego pastwiska!
Trochę z boku tematu, ale ciekawa analiza prof. Rybińskiego dotycząca sytuacji w strefie €:
http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/oko-na-swiat/matka-wszystkich-szokow,12594,1
Polecam Państwu interesujący tekst. To zadziwiające, jak w naszych czasach zwykłe hochsztaplerstwo urosło do rangi "nauki":
http://mises.pl/blog/2011/03/17/rothbard-john-law-protokeynesista/
W tamtych czasach błąd został dość szybko ujawniony (5 lat), ponieważ reszta świata posługiwała się pieniądzem kruszcowym. Teraz, kiedy cały świat używa bezwartościowych świstków papieru, proces ten trwa trochę dłużej...
Jak teraz Państwo ocenią "ratowanie systemu finansowego" przez państwa? Czy cały ten "system finansowy" nie jest jednym wielkim oszustwem?
Poza tym, na przykładzie dobrobytu ówczesnej Holandii, chciałbym zwrócić uwagę, jak łatwo pomylić w ekonomii przyczynę ze skutkiem.
Rzeczywiście, palnąłem gruby błąd, gubiąc symbol "^". Teraz dla poprawionego wyrażenia (mam nadzieję, że dobrze):
http://www.wolframalpha.com/input/?i=3852*e^-%28%281999-50%29^2%2F889778%29*%28cos%28pi*%281999-50%29%2F1221%29%29^2
Otrzymałem dt = 4.78.
Ale, jeśli strefa € nie pasuje do definicji złożonej formacji geopolitycznej, to wynik ten i tak nie ma znaczenia.
Podstawiłem do Pana wzoru datę powstania strefy euro (t=1999):
http://www.wolframalpha.com/input/?i=3852*e-%28%281999-50%29^2%2F889778%29*%28cos%28pi*%281999-50%29%2F1221%29%29^2
Niech się Pan nie denerwuje, ale proszę to na spokojnie przemyśleć odkładając na bok uprzedzenia do autora tego tekstu.
Nie możemy być tak naiwni, żeby myśleć, że Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy czy Włosi chcą nam robić jakieś prezenty. Każdy kraj ma swoje interesy. Nie ma tutaj sentymentów. Przed przyjęciem Polski do UE toczyły się negocjacje. To były twarde rozmowy, a nie spotkanie mikołajkowe...
Poza tym, jak pisał klasyk Frédéric Bastiat, pewne rzeczy (np. tak bardzo reklamowane w TV fundusze unijne) widać na pierwszy rzut oka, inne, długoterminowe skutki, są na pierwszy rzut oka niewidoczne (http://coin.wne.uw.edu.pl/lhardt/BastiatCoWidac.pdf)
Oczywiście trzeba współpracować, ale nie ma co się wstydzić, że się broni własnych interesów. To tak samo naturalne, jak dbanie o własną rodzinę, czy o kobietę. No jak mam to Panu wyraźniej napisać :)
A próbował Pan zbadać np. długość trwania danej organizacji w zależności od kondycji środka płatniczego? Wszak upadek polityczny poprzedzony bywa na ogół upadkiem gospodarczym, który z kolei rozpoczyna się od psucia pieniądza.
Z drugiej strony, jeśli Pana badania coś pokazują, to może to, że racje ma prof. Hoppe mówiąc, że przyszłość należy raczej do wielu małych i współpracujących ze sobą bytów niż do wielkich, centralnie zarządzanych organizacji.
Ja widzę dla UE dwie drogi:
- szybki (kilka lat) rozpad strefy Euro i postępująca za nim stopniowa dezintegracja UE (przynajmniej w obecnym kształcie),
- dalsza integracja polityczna UE i centralizacja władzy w okolicach Niemiec, która opóźni jej rozpad, ale będzie przyczyną jej późniejszego (dużo gwałtowniejszego) upadku.
Kto jak głosował:
http://rebelya.pl/discussion/21109/kto-glosowal-za-koncesjonowanym-internetem/#Item_0
Logika, która każe kontrolować wszystkie treści w internecie np. z powodu występowania treści pedofilskich, gdyby była zastosowana do problemu gwałtów, doprowadziłby do kastracji wszystkich mężczyzn. Chyba nie tędy droga?!
Również jestem poważnie zaniepokojony majstrowaniem przy internecie. O ile już od dawna główne media są zawłaszczone przez różne polityczne i niepolityczne ośrodki, o tyle internet pozostał ostatnią oazą wolności słowa. Jeśli nie będę mógł uciec od telewizyjnej propagandy do internetu, to skąd mam czerpać wiedzę o rzeczywistości?
Skończy się jak z hazardem: wszystko przeniesie się za granicę. Jeśli ktoś w Polsce nadal będzie chciał kontrolować treści zawarte w internecie, to będzie musiał pójść chińską drogą i filtrować ruch.
Przeraża mnie, że UE stał się takim centralnie sterowanym biurokratycznym kolosem, obszarem walki politycznej, ideologicznej i światopoglądowej, zamiast obszarem wolnego handlu. Mam wrażenie, że im bardziej oddalamy się od idei założycieli UE, tym w gorsze tarapaty popada ta organizacja.
Jeśli chodzi o "handel powietrzem", to jest to dla mnie wielki i bezczelny przekręt umotywowany pseudonaukowymi stwierdzeniami o globalnym ociepleniu, które już powoli zaczyna się nazywać "zmianami klimatycznymi", bo z tym ociepleniem coś nie wychodzi. Zgadzam się, że Polska powinna walczyć o minimalizację tego koszmaru. Ale, czy biorąc pod uwagę, że nasz przemysł jest oparty na węglu, nie jest to w dłuższej perspektywie gwóźdź do trumny polskiej gospodarki? Czy nie da się zmontować jakiejś koalicji państw i obalić te pseudonaukowe brednie? Przedstawić własne badania i ekspertyzy. Pokazać absurdalność i szkodliwość takiej polityki?
Poza tym zgadzam się, że wszystkie kraje grają w UE o swoje interesy i my nie powinniśmy być bardziej europejscy od pozostałych europejczyków. Proponuję tylko, wzorem innych państw, przedstawiać swoje interesy tak, żeby inni musieli z gorzkim uśmiechem nam przyklasnąć. Do wyborców w kraju można delikatnie puścić oko, że gramy o swoje, ale za granicą promować siebie jako działających dla dobra wspólnego.
I jeszcze jedna uwaga odnośnie neomerkantylizmu: prowadzi on do wojen. Dla uproszczenia, niech Pan sobie wyobrazi sytuację, w której są tylko dwa państwa i oba próbują stosować neomerkantylizm. Przecież to oczywiste, że oba nie mogą mieć jednocześnie dodatniego bilansu handlowego. Co się stanie w takiej sytuacji? Powstaną między nimi niemożliwe do rozwiązania napięcia, co doprowadzi do wojny. Poza tym, każde z tych państw osobno będzie miało mniejszy dobrobyt, niż gdyby współpracowały.
Ja tak się zastanawiam, co pomyślą ludzie czytający te wpisy, kiedy zobaczą, że chce Pan wszystkich, którzy mają choć trochę inne poglądy, wygnać z ich Ojczyzny. Pan naprawdę działa na korzyść PiS, czy jest Pan jakąś piątą kolumną? A ja PiS dobrze życzę, więc nie będę dawał przeciwnikom PiS-u czytającym Pana wpisy więcej argumentów.
I dlatego muszę dyskusję z Panem zakończyć. Proszę mi wybaczyć.
Pana wpis był bardzo sługi i nie zauważyłem pewnych wątków z początku:
"Prawo Zajazdu to nie prawo Oprichi. U nas się nie zabija, lecz przegania."
"Jeśli na prawdę tak zależy panu by siły zbrojne Nowej Sanacji nie przegnały pana z Polski to winien pan jak najbardziej zainteresować się wspieraniem tej demokratycznej alternatywy tego 20 letniego okresu budowy. To się nazywa elastyczność rozwiązań proszę pana. :)"
Jeśli Pana dobrze zrozumiałem, to Pan mnie przeraża. Jak to się ma do czasów świetności Polski i tradycji jagiellońskiej?!!! Tak, z takiej Polski musiałbym uciekać, mimo, że jestem uczciwym Polakiem. W takiej Polsce, nie potrafiłbym żyć. Zamienić jeden totalitaryzm na drugi, to dla mnie żadna alternatywa. Takiej przyszłości mojemu krajowi nie życzę.
A czy to jest rzeczywiście Pana kraj i czy w Polsce Pan mieszka?
"Liberalizm ku pana oświeceniu znajduje się od zawsze na LEWO od neomerkantylizmu, merkantylizmu i feudalizmu. Wieki już całe. Liberalizm to ideologia polityczna centrum lub lewicy, niż prawicy. Równie dobrze można zwać socjalizm ideologią prawicową, bo uprawiali go nacjonaliści."
No dobrze: jest Pan za zasiłkami dla bezrobotnych, płacą minimalną, związkami zawodowymi w obecnym kształcie, państwową i "darmową" służbą zdrowia i nauką i innymi przywilejami socjalnymi? Jeśli tak, to popiera Pan socjalne rozwiązania i ekonomicznie jest Pan na lewo ode mnie. Przecież położenie na scenie politycznej ma kilka wymiarów: ekonomiczny (np. wolnorynkowy czy antywolnorynkowy) i etyczny (np. stosunek do aborcji i tradycyjnej wizji rodziny), stosunek do roli Państwa, stosunek do religii I zgadzam się z Panem, że np. narodowi socjaliści byli z jednej strony skrajnymi nacjonalistami, a z drugiej dla "swoich" wprowadzali rozwiązania bliskie socjalistom. Ot, taki chichot historii :)
"Polska szlachta nie jest winna upadkowi Polski i nie doprowadziła gospodarkę Polski do zapaści. Polska uległa zbrojnej inwazji 3 sąsiednich krajów."
Tak. Oczywiście. To zawsze jest kto inny winien upadku Polski. Nie było żadnego procesu upadku. Ot, pewnego dnia dumna, zasobna, silna i wielka Polska padła ofiarą wrogiej napaści. Polska szlachta nie uczyniła z Polski zaścianka. Nie zakonserwowała się w swoich majątkach. Nie przegapiła okresu, w którym inne państwa rozwijały przemysł. Takie bajki, to może Pan dzieciom opowiadać. I dalej żyć w świecie fantazji. Już teraz rozumiem, dlaczego nawiązuje Pan do zajazdów, konfederacji i innych tradycji z okresu upadku Polski. Ciężko przyjąć, że nasi przodkowie mogli postępować głupio i krótkowzrocznie. Łatwiej uczynić z siebie "Chrystusa narodów" i ofiarę. I przelewać krew powstańców, zamiast zawczasu budować dobrobyt. To ma być patriotyczna prawica? Mnie to przeraża!
"Ekonomia to polityka jak najbardziej, a nie logiczna dedukcja szkoły czczych twierdzeń ekonomicznych Adama Smitha. To słupki z cyferkami i statystyka. Coś na co bardzo uważnie jako fundament swoich twierdzeń ekonomicznych zwraca neomerkantylizm. Jeśli zaś niektóre przerodziły się w historyczne przykłady to po to, aby się ludzie na nich uczyli nie powtarzać błędów. Co te błędy by się logicznie nie dedukowały komuś na papierku raz po razie."
Nie tylko Smith. Także Ricardo, Mises, Rothbard i inni.
Jak Pana ktoś zdzieli przez łeb i zabierze portfel, to będzie polityka, a nie ekonomia. Prawda, że skuteczne?! Pewnie nawet da się tę skuteczność potwierdzić statystycznie... :)
Po pierwsze: zamiast szukać punktów spornych, poszukajmy tego, co nas łączy.
Co nasz łączy? Obaj umieszczamy swoje poglądy na prawicy. Jesteśmy przeciwnikami socjalizmu. Jesteśmy przeciwnikami PO i SLD, jako partii, które nie realizują interesu zwykłych polaków. Jesteśmy też, delikatnie mówiąc, krytyczni wobec UE.
Ja nie jestem przeciwnikiem PiS i pana premiera Jarosława Kaczyńskiego. Wielokrotnie na PiS głosowałem (nigdy nie głosowałem na PO, SLD czy PSL!), ale po rozeznaniu się w zagadnieniach ekonomicznych nabrałem do pewnych socjalnych i interwencjonistycznych pomysłów PiS dużego dystansu. Mimo tego widzę w PiS duży potencjał i szansę dla Polski. Przecież nie muszę być gorącym wyznawcą jedynie słusznej linii partii, żeby być uczciwym i myślącym człowiekiem.
Jeśli chodzi o różnice:
Ja jestem zwolennikiem ograniczania interwencji państwa w gospodarkę i redystrybucyjnej roli państwa, ponieważ uważam, że te procesy prowadzą w dłuższym okresie do socjalizmu. Socjalizm może mieć postać państwowej własności środków produkcji (wersja sowiecka) lub całkowitej kontroli państwa nad gospodarką (np. za pomocą regulacji wielkości produkcji i kontroli cen), przy pozornym pozostawieniu nic nieznaczących nazw kapitalistycznych takich jak "ceny" czy "prywatne przedsiębiorstwa" (dużo mniej znana, niemiecka wersja socjalizmu). Wspólną cechą obu wersji jest centralne planowanie. Moim zdaniem UE pod przewodnictwem Niemiec idzie właśnie drogą prowadzącą do socjalizmu w wersji niemieckiej, poprzez regulacje i skupianie władzy nad gospodarką w jednym miejscu. Aktualny krok w tę stronę eufemistycznie nazywa się "paktem dla konkurencji". Po nim będą pewnie następne, bo taka jest logika interwencjonizmu.
Co do Pana opinii:
"I następnego byka pan strzelił. Klienci płacą sami tylko w liberalizmie i to tylko takim prymitywnym, gdzie głodujące dzieci pracują zamiast robotów i automatów. :)"
W takim razie, proszę mnie oświecić, kto płaci za towary i usługi w Pana wersji kapitalizmu? No chyba nie chce mi Pan wmówić, że tych 100 najbogatszych Polaków jest rzeczywiście tak bogatych, żeby zapłacić za pozostałe 40 milionów ludzi. Bo ja stawiam tezę, że owszem, wielkie jest w Polsce złodziejstwo i niesprawiedliwość, ale największe jest marnotrawstwo: żeby ukraść 2 PLN, niektórzy są skłonni zmarnować 10 PLN. Ale to nie znaczy, że zyskali całe 12 PLN.
"Po 20 latach izolacjonizmu możemy oczywiście otworzyć się na świat i wypowiedzieć wojnę Chinom czy USA i ją wygrać łatwo."
Gwarantuję Panu, że przez te 20 lat USA, Chiny czy Rosja nie będą czekać bezczynnie, aż urośniemy i pokonamy ich. Oni mają swoich analityków i dobrze będą zdawali sobie sprawę, z tego, co planujemy.
"Chiny toczy rak socjalizmu. USA toczy rak liberalizmu."
W Chinach to dopiero teraz próbują wprowadzać socjalizm, bo od jakiegoś czasu mają dziki kapitalizm, którego by Pan w Polsce na pewno nie chciał. To, że rządzi tam partia komunistyczna nie znaczy, że mają tam komunizm :) Co do liberalizmu w USA, to Obama wprowadza socjalne rozwiązania np. w służbie zdrowia, drukuje pusty pieniądz i rozdaje na prawo i lewo bankom, prowadzi wojnę walutową z Chinami itd. To wszystko jest interwencjonizm, nie wolny rynek. Nie wiem, jak Pana przekonać, że świat podąża w kierunku socjalizmu, a nie wolnego rynku.
"Pax Polonia na wsze czasy! Widzi pan jakąś możliwość podczas okresu budowania Polski w mocarstwo czy też po, która by mogła stanąć Polsce w drodze? Ja nie. Wytężam się i silę lecz nie."
Jakieś kilka tysięcy głowic nuklearnych Pana nie przekonuje? Gdybyśmy stali się realnym zagrożeniem dla kogokolwiek z wielkich, nie mieli by sentymentów.
"Polska izolacjonizmu, gospodarczo jest niezniszczalna." Ciekawe. A jak światowe mocarstwa nałożą jutro embargo na import surowców do Polski i eksport polskich towarów, to co?
Poza tym, ja uważam, że Polacy powinni być narodem uzbrojonym. W tym celu proponowałbym stopniowe wprowadzanie prawa do posiadania broni w domu. Do państwa, w którym kilka milionów mężczyzn ma broń, nie wkroczy żadna armia bez naprawdę poważnego powodu. A może po prostu, żadna nie wkroczy :) Poza tym, w takim państwie ciężko narzucić jakąś tyranię. A do tego stosunek zabitych po stornie atakujących i broniących przy zdobywaniu miast ma się jak 3 do 1. Tylko obawiam się, że powszechne prawo do posiadania broni jest dla Pana zbyt liberalne :)
O prowokacji i dezinformacji
Fragment książki "Jezus z Nazaretu" Benedykta XVI
Tam jest pięknie napisane o wielu ciągle aktualnych pokusach ludzi władzy i różnej maści "inżynierów społecznych"...
Myśl odnośnie "poziomu cen"
Polecam wszystkim (również Panu Premierowi) świetny tekst Misesa dotyczący inflacji: http://mises.pl/blog/2011/03/29/mises-ekonomia-i-polityka-rozdzial-4-inflacja/
@Piotr Glownia
...
Dodatek drożyźniany
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaczynski-robi-zakupy-zamieszanie-w-sklepie-spozyw,1,4217894,wiadomosc.html
Rzeczywiście, ceny podstawowych artykułów okropnie wzrosły. Pieniądz ma zupełnie inną siłę nabywczą niż kilka lat temu.
Ale, szczerze mówiąc, pomysł "dodatku drożyźnianego" jest dla mnie posunięciem rozpaczliwym i skrajnie doraźnym. Taki dodatek można sfinansować tylko z podatków, które w większości na swoich barkach dźwigają ludzie niezbyt zamożni. Tak więc to będzie raczej prowadziło do redystrybucji horyzontalnej niż wertykalnej. A redystrybucja nie tworzy rozwoju gospodarczego, tylko jest przelewaniem z pustego w próżne.
Myślę, że większość uczciwych ludzi woli mieć pracę, niż dostawać jałmużnę. Trzeba raczej pomyśleć o obniżeniu kosztów pracy, żeby przestała być ona towarem luksusowym. Czasem rozmawiam z kolegami, którzy mają własną działalność. To nie są jacyś strasznie zamożni ludzie. Pracują na własny rachunek. Żaden z nich nie zatrudni pracownika na umowę o pracę, bo nie udźwignąłby kosztów wynagrodzenia. Lepiej dla nich jest ograniczyć działalność, niż wchodzić w rolę pracodawcy. Przecież to jest droga donikąd. Skąd mamy mieć klasę średnią?
Głos w sprawie gospodarki
http://mises.pl/blog/2011/03/22/mises-ekonomia-i-polityka-rozdzial-3-interwencjonizm/
Ma on już swoja historię. Napisał go człowiek toczący naukowy spór z Oskrem Lange - polskim socjalistą. Kiedy patrzymy na współczesny świat, kryzys, drukowanie pustego pieniądza. "ratowanie systemu bankowego", wysokie ceny cukru, zamieszki na tle wysokich cen żywności w krajach arabskich, interwencje militarne itd. okazuje się, że te myśli są jak najbardziej aktualne.
Polskie złoża węgla kamiennego
http://www.tvn24.pl/-1,1696636,0,1,koniec-wegla-w-2035-roku,wiadomosc.html
Cytuję: "W ocenie NIK, kopalnie w Polsce kontynuują nieracjonalną gospodarkę złożami węgla, obliczoną na maksymalizację zysku bez koncepcji ochrony zasobów."
Zgadnijcie, kto jest w Polsce właścicielem złóż węgla kamiennego - Skarb Państwa. Kopalnie tylko płacą za eksploatację tych złóż.
Powiedźcie mi, jaki rolnik stosuje rabunkową gospodarkę w swoim gospodarstwie? W PGR-ach na pewno, ale nie na swoim!
Gdyby kopalnia musiała kupić po cenie rynkowej (np. na drodze licytacji) złoża, które eksploatuje, to cena ta ze swojej natury uwzględniałaby wszystkie przyszłe korzyści, jakie można osiągnąć z eksploatacji tych złóż. W takim przypadku "gospodarka obliczona na maksymalizację zysku", musiałaby uwzględniać jednocześnie "ochronę zasobów", bo inaczej kopalni nie zwróciłyby się zainwestowane pieniądze.
A tak nie ma właściciela i mamy jak zwykle tragedię wspólnego pastwiska!
@Grzegorz Rossa.
http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/oko-na-swiat/matka-wszystkich-szokow,12594,1
@Grzegorz Rossa.
Pieniądz fiducjarny, tym bardziej ponadnarodowy, to moim zdaniem projekt polityczny.
@HumanAction
http://mises.pl/blog/2011/03/17/rothbard-john-law-protokeynesista/
W tamtych czasach błąd został dość szybko ujawniony (5 lat), ponieważ reszta świata posługiwała się pieniądzem kruszcowym. Teraz, kiedy cały świat używa bezwartościowych świstków papieru, proces ten trwa trochę dłużej...
Jak teraz Państwo ocenią "ratowanie systemu finansowego" przez państwa? Czy cały ten "system finansowy" nie jest jednym wielkim oszustwem?
Poza tym, na przykładzie dobrobytu ówczesnej Holandii, chciałbym zwrócić uwagę, jak łatwo pomylić w ekonomii przyczynę ze skutkiem.
@Grzegorz Rossa.
http://www.wolframalpha.com/input/?i=3852*e^-%28%281999-50%29^2%2F889778%29*%28cos%28pi*%281999-50%29%2F1221%29%29^2
Otrzymałem dt = 4.78.
Ale, jeśli strefa € nie pasuje do definicji złożonej formacji geopolitycznej, to wynik ten i tak nie ma znaczenia.
@Grzegorz Rossa.
http://www.wolframalpha.com/input/?i=3852*e-%28%281999-50%29^2%2F889778%29*%28cos%28pi*%281999-50%29%2F1221%29%29^2
i otrzymałem wynik: dt = 10470.
Jestem przerażony :)
Czy popełniłem jakiś błąd?
@Zbykas
Nie możemy być tak naiwni, żeby myśleć, że Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy czy Włosi chcą nam robić jakieś prezenty. Każdy kraj ma swoje interesy. Nie ma tutaj sentymentów. Przed przyjęciem Polski do UE toczyły się negocjacje. To były twarde rozmowy, a nie spotkanie mikołajkowe...
Poza tym, jak pisał klasyk Frédéric Bastiat, pewne rzeczy (np. tak bardzo reklamowane w TV fundusze unijne) widać na pierwszy rzut oka, inne, długoterminowe skutki, są na pierwszy rzut oka niewidoczne (http://coin.wne.uw.edu.pl/lhardt/BastiatCoWidac.pdf)
Oczywiście trzeba współpracować, ale nie ma co się wstydzić, że się broni własnych interesów. To tak samo naturalne, jak dbanie o własną rodzinę, czy o kobietę. No jak mam to Panu wyraźniej napisać :)
@Grzegorz Rossa.
Z drugiej strony, jeśli Pana badania coś pokazują, to może to, że racje ma prof. Hoppe mówiąc, że przyszłość należy raczej do wielu małych i współpracujących ze sobą bytów niż do wielkich, centralnie zarządzanych organizacji.
Ja widzę dla UE dwie drogi:
- szybki (kilka lat) rozpad strefy Euro i postępująca za nim stopniowa dezintegracja UE (przynajmniej w obecnym kształcie),
- dalsza integracja polityczna UE i centralizacja władzy w okolicach Niemiec, która opóźni jej rozpad, ale będzie przyczyną jej późniejszego (dużo gwałtowniejszego) upadku.
Ale są to scenariusze oparte na dedukcji.
@Papiernik
http://rebelya.pl/discussion/21109/kto-glosowal-za-koncesjonowanym-internetem/#Item_0
Logika, która każe kontrolować wszystkie treści w internecie np. z powodu występowania treści pedofilskich, gdyby była zastosowana do problemu gwałtów, doprowadziłby do kastracji wszystkich mężczyzn. Chyba nie tędy droga?!
@Adam Karpierz
Skończy się jak z hazardem: wszystko przeniesie się za granicę. Jeśli ktoś w Polsce nadal będzie chciał kontrolować treści zawarte w internecie, to będzie musiał pójść chińską drogą i filtrować ruch.
Szanowny Panie Premierze!
Jeśli chodzi o "handel powietrzem", to jest to dla mnie wielki i bezczelny przekręt umotywowany pseudonaukowymi stwierdzeniami o globalnym ociepleniu, które już powoli zaczyna się nazywać "zmianami klimatycznymi", bo z tym ociepleniem coś nie wychodzi. Zgadzam się, że Polska powinna walczyć o minimalizację tego koszmaru. Ale, czy biorąc pod uwagę, że nasz przemysł jest oparty na węglu, nie jest to w dłuższej perspektywie gwóźdź do trumny polskiej gospodarki? Czy nie da się zmontować jakiejś koalicji państw i obalić te pseudonaukowe brednie? Przedstawić własne badania i ekspertyzy. Pokazać absurdalność i szkodliwość takiej polityki?
Poza tym zgadzam się, że wszystkie kraje grają w UE o swoje interesy i my nie powinniśmy być bardziej europejscy od pozostałych europejczyków. Proponuję tylko, wzorem innych państw, przedstawiać swoje interesy tak, żeby inni musieli z gorzkim uśmiechem nam przyklasnąć. Do wyborców w kraju można delikatnie puścić oko, że gramy o swoje, ale za granicą promować siebie jako działających dla dobra wspólnego.
@Piotr Glownia
Ja tak się zastanawiam, co pomyślą ludzie czytający te wpisy, kiedy zobaczą, że chce Pan wszystkich, którzy mają choć trochę inne poglądy, wygnać z ich Ojczyzny. Pan naprawdę działa na korzyść PiS, czy jest Pan jakąś piątą kolumną? A ja PiS dobrze życzę, więc nie będę dawał przeciwnikom PiS-u czytającym Pana wpisy więcej argumentów.
I dlatego muszę dyskusję z Panem zakończyć. Proszę mi wybaczyć.
@HumanAction
"Prawo Zajazdu to nie prawo Oprichi. U nas się nie zabija, lecz przegania."
"Jeśli na prawdę tak zależy panu by siły zbrojne Nowej Sanacji nie przegnały pana z Polski to winien pan jak najbardziej zainteresować się wspieraniem tej demokratycznej alternatywy tego 20 letniego okresu budowy. To się nazywa elastyczność rozwiązań proszę pana. :)"
Jeśli Pana dobrze zrozumiałem, to Pan mnie przeraża. Jak to się ma do czasów świetności Polski i tradycji jagiellońskiej?!!! Tak, z takiej Polski musiałbym uciekać, mimo, że jestem uczciwym Polakiem. W takiej Polsce, nie potrafiłbym żyć. Zamienić jeden totalitaryzm na drugi, to dla mnie żadna alternatywa. Takiej przyszłości mojemu krajowi nie życzę.
A czy to jest rzeczywiście Pana kraj i czy w Polsce Pan mieszka?
"Liberalizm ku pana oświeceniu znajduje się od zawsze na LEWO od neomerkantylizmu, merkantylizmu i feudalizmu. Wieki już całe. Liberalizm to ideologia polityczna centrum lub lewicy, niż prawicy. Równie dobrze można zwać socjalizm ideologią prawicową, bo uprawiali go nacjonaliści."
No dobrze: jest Pan za zasiłkami dla bezrobotnych, płacą minimalną, związkami zawodowymi w obecnym kształcie, państwową i "darmową" służbą zdrowia i nauką i innymi przywilejami socjalnymi? Jeśli tak, to popiera Pan socjalne rozwiązania i ekonomicznie jest Pan na lewo ode mnie. Przecież położenie na scenie politycznej ma kilka wymiarów: ekonomiczny (np. wolnorynkowy czy antywolnorynkowy) i etyczny (np. stosunek do aborcji i tradycyjnej wizji rodziny), stosunek do roli Państwa, stosunek do religii I zgadzam się z Panem, że np. narodowi socjaliści byli z jednej strony skrajnymi nacjonalistami, a z drugiej dla "swoich" wprowadzali rozwiązania bliskie socjalistom. Ot, taki chichot historii :)
"Polska szlachta nie jest winna upadkowi Polski i nie doprowadziła gospodarkę Polski do zapaści. Polska uległa zbrojnej inwazji 3 sąsiednich krajów."
Tak. Oczywiście. To zawsze jest kto inny winien upadku Polski. Nie było żadnego procesu upadku. Ot, pewnego dnia dumna, zasobna, silna i wielka Polska padła ofiarą wrogiej napaści. Polska szlachta nie uczyniła z Polski zaścianka. Nie zakonserwowała się w swoich majątkach. Nie przegapiła okresu, w którym inne państwa rozwijały przemysł. Takie bajki, to może Pan dzieciom opowiadać. I dalej żyć w świecie fantazji. Już teraz rozumiem, dlaczego nawiązuje Pan do zajazdów, konfederacji i innych tradycji z okresu upadku Polski. Ciężko przyjąć, że nasi przodkowie mogli postępować głupio i krótkowzrocznie. Łatwiej uczynić z siebie "Chrystusa narodów" i ofiarę. I przelewać krew powstańców, zamiast zawczasu budować dobrobyt. To ma być patriotyczna prawica? Mnie to przeraża!
"Ekonomia to polityka jak najbardziej, a nie logiczna dedukcja szkoły czczych twierdzeń ekonomicznych Adama Smitha. To słupki z cyferkami i statystyka. Coś na co bardzo uważnie jako fundament swoich twierdzeń ekonomicznych zwraca neomerkantylizm. Jeśli zaś niektóre przerodziły się w historyczne przykłady to po to, aby się ludzie na nich uczyli nie powtarzać błędów. Co te błędy by się logicznie nie dedukowały komuś na papierku raz po razie."
Nie tylko Smith. Także Ricardo, Mises, Rothbard i inni.
Jak Pana ktoś zdzieli przez łeb i zabierze portfel, to będzie polityka, a nie ekonomia. Prawda, że skuteczne?! Pewnie nawet da się tę skuteczność potwierdzić statystycznie... :)
@Piotr Glownia
Co nasz łączy? Obaj umieszczamy swoje poglądy na prawicy. Jesteśmy przeciwnikami socjalizmu. Jesteśmy przeciwnikami PO i SLD, jako partii, które nie realizują interesu zwykłych polaków. Jesteśmy też, delikatnie mówiąc, krytyczni wobec UE.
Ja nie jestem przeciwnikiem PiS i pana premiera Jarosława Kaczyńskiego. Wielokrotnie na PiS głosowałem (nigdy nie głosowałem na PO, SLD czy PSL!), ale po rozeznaniu się w zagadnieniach ekonomicznych nabrałem do pewnych socjalnych i interwencjonistycznych pomysłów PiS dużego dystansu. Mimo tego widzę w PiS duży potencjał i szansę dla Polski. Przecież nie muszę być gorącym wyznawcą jedynie słusznej linii partii, żeby być uczciwym i myślącym człowiekiem.
Jeśli chodzi o różnice:
Ja jestem zwolennikiem ograniczania interwencji państwa w gospodarkę i redystrybucyjnej roli państwa, ponieważ uważam, że te procesy prowadzą w dłuższym okresie do socjalizmu. Socjalizm może mieć postać państwowej własności środków produkcji (wersja sowiecka) lub całkowitej kontroli państwa nad gospodarką (np. za pomocą regulacji wielkości produkcji i kontroli cen), przy pozornym pozostawieniu nic nieznaczących nazw kapitalistycznych takich jak "ceny" czy "prywatne przedsiębiorstwa" (dużo mniej znana, niemiecka wersja socjalizmu). Wspólną cechą obu wersji jest centralne planowanie. Moim zdaniem UE pod przewodnictwem Niemiec idzie właśnie drogą prowadzącą do socjalizmu w wersji niemieckiej, poprzez regulacje i skupianie władzy nad gospodarką w jednym miejscu. Aktualny krok w tę stronę eufemistycznie nazywa się "paktem dla konkurencji". Po nim będą pewnie następne, bo taka jest logika interwencjonizmu.
Co do Pana opinii:
"I następnego byka pan strzelił. Klienci płacą sami tylko w liberalizmie i to tylko takim prymitywnym, gdzie głodujące dzieci pracują zamiast robotów i automatów. :)"
W takim razie, proszę mnie oświecić, kto płaci za towary i usługi w Pana wersji kapitalizmu? No chyba nie chce mi Pan wmówić, że tych 100 najbogatszych Polaków jest rzeczywiście tak bogatych, żeby zapłacić za pozostałe 40 milionów ludzi. Bo ja stawiam tezę, że owszem, wielkie jest w Polsce złodziejstwo i niesprawiedliwość, ale największe jest marnotrawstwo: żeby ukraść 2 PLN, niektórzy są skłonni zmarnować 10 PLN. Ale to nie znaczy, że zyskali całe 12 PLN.
"Po 20 latach izolacjonizmu możemy oczywiście otworzyć się na świat i wypowiedzieć wojnę Chinom czy USA i ją wygrać łatwo."
Gwarantuję Panu, że przez te 20 lat USA, Chiny czy Rosja nie będą czekać bezczynnie, aż urośniemy i pokonamy ich. Oni mają swoich analityków i dobrze będą zdawali sobie sprawę, z tego, co planujemy.
"Chiny toczy rak socjalizmu. USA toczy rak liberalizmu."
W Chinach to dopiero teraz próbują wprowadzać socjalizm, bo od jakiegoś czasu mają dziki kapitalizm, którego by Pan w Polsce na pewno nie chciał. To, że rządzi tam partia komunistyczna nie znaczy, że mają tam komunizm :) Co do liberalizmu w USA, to Obama wprowadza socjalne rozwiązania np. w służbie zdrowia, drukuje pusty pieniądz i rozdaje na prawo i lewo bankom, prowadzi wojnę walutową z Chinami itd. To wszystko jest interwencjonizm, nie wolny rynek. Nie wiem, jak Pana przekonać, że świat podąża w kierunku socjalizmu, a nie wolnego rynku.
"Pax Polonia na wsze czasy! Widzi pan jakąś możliwość podczas okresu budowania Polski w mocarstwo czy też po, która by mogła stanąć Polsce w drodze? Ja nie. Wytężam się i silę lecz nie."
Jakieś kilka tysięcy głowic nuklearnych Pana nie przekonuje? Gdybyśmy stali się realnym zagrożeniem dla kogokolwiek z wielkich, nie mieli by sentymentów.
"Polska izolacjonizmu, gospodarczo jest niezniszczalna." Ciekawe. A jak światowe mocarstwa nałożą jutro embargo na import surowców do Polski i eksport polskich towarów, to co?
Poza tym, ja uważam, że Polacy powinni być narodem uzbrojonym. W tym celu proponowałbym stopniowe wprowadzanie prawa do posiadania broni w domu. Do państwa, w którym kilka milionów mężczyzn ma broń, nie wkroczy żadna armia bez naprawdę poważnego powodu. A może po prostu, żadna nie wkroczy :) Poza tym, w takim państwie ciężko narzucić jakąś tyranię. A do tego stosunek zabitych po stornie atakujących i broniących przy zdobywaniu miast ma się jak 3 do 1. Tylko obawiam się, że powszechne prawo do posiadania broni jest dla Pana zbyt liberalne :)