Bardzo intensywnie zastanawiałam się nad tym, jak postąpić... Czy zbojkotować te wybory, czy iść i zagłosować.... W rezultacie nie poszłam...W całym swoim dorosłym życiu, nie wzięłam udziału tylko w jednych wyborach, tych pierwszych możliwych dla mnie w 1989 r., chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? I teraz w tych. Po raz drugi... Mogłam pójść i skreślić obu kandydatów, tak jak to zrobiło w ramach protestu kilku moich znajomych... zwiększyć tym samym pulę głosów nieważnych, ale nie poszłam.... Żadnemu z dwóch kandydatów nie mogłam z czystym sumieniem udzielić mego poparcia. Tak, pozwoliłam, aby zadecydowali za mnie inni i teraz nie będę narzekać, tylko przyjmę wolę większości z pokorą... Żeby było jasne: mieszkam na płd. - wsch. naszego kraju, czyli w tzw. Polsce "B". Czasem mam wrażenie, że jest to nawet Polska "C" lub "D". Tutaj już w pierwszej turze Pan Jarosław Kaczyński uzyskał wynik z rzędu 56%, podczas gdy jego główny rywal Pan Bronisław Komorowski uzyskał około 30% poparcia... Mogę więc śmiało powiedzieć, że większą styczność miałam z sympatykami i wyborcami J.K. Tu nie jest "trendy" być zwolennikiem PO... I cóż... Tutaj przeczytałam, że wyborcy B.K. nie potrafią merytorycznie uzasadnić swego wyboru... Otóż od wyborców J.K. także tego nie usłyszałam... Mam dosyć słuchania o kocie jako Pierwszej Damie, tak samo jak o "tłustym kaszalocie" z drugiej strony... Mam dosyć "szafowania" krwią osób, które zginęły w katastrofie pod Smoleńskiem i wzajemnego oskarżania się o to, kto jest winny i kto ma ich krew na swoich rękach... Nie udzielę kredytu zaufania ludziom, za plecami których stoją wszelkiej maści Palikoty, Kurscy, itp.... Przestałam wierzyć, że ktokolwiek, wszystko jedno, po której stronie sceny politycznej w tym kraju chce faktycznie wyjaśnić przyczyny katastrofy... Nie, krwi tych biednych ludzi używa się w brudnych grach politycznych jako karty przetargowej... Nie chce mi się słuchać już o tym, że wyborcy Kaczyńskiego to "ciemniaki i nieuki", a Komorowskiego - pedofile i zboczeńcy... nie kupuję takiej retoryki... I jeszcze na koniec coś, czego chyba nigdy nie zrozumiem... Jak ludzie, których sztandarowym hasłem jest patriotyzm ich przywódcy, mogą mówić i pisać pogardliwie o wyborcach B. Komorowskiego "POlaczki"... Pana tekst Panie Warzecha, jest "wyczyszczony" z kolokwializmów, ale wcale nie jest Pna daleko od poziomu retoryki, która sprawiła, że nie wzięłam udziału w wyborach.... Nie żebym była z tego dumna, ale upewniam się, że słusznie zrobiłam... Ilu jeszcze ludzi w ten sposób skutecznie ziechęciliście? Może warto byłoby zrobić właśnie taki sondaż, dzielić jeszcze dodatkowo to, co i tak podzielone?
ktoś pytał o głosy nieważne....