Jeśli to był zamach na obydwu Kaczyńskich, i prawdopodobnie tak było, jako że w pierwotnych planach obydwaj bliźniacy mieli tam lecieć - to opierał się on na racjonalnych przesłankach. Gdyby się udał, to polska prawica byłaby załatwiona na kilkadziesiąt lat. A przede wszystkim byłaby skompromitowana. Ziobro i Macierewicz znaleźliby się w sytuacji bez wyjścia i ostatecznie wylądowaliby w wariatkowie za domniemania na temat zamachu. Wyeliminowanie dwóch bliźniaków za jednym zamachem to sama uciecha i rechot w kraju, że nieudolna prawica tak ładnie sama się załatwiła. Z kolei likwidacja prawicy otwierała Rosjanom w stosunkach z Polska nowe możliwości. A Tusk z założenia gwarantował Rosjanom "uczciwe" śledztwo. To była naprawdę dobrze przemyślana operacja.
Też bym chciał, żeby polską rzeczywistość dało się opisywać na poziomie racji moralnych. Trochę mi tego brakuje. Ale jutro z tym niewątpliwie spotkamy sie w faryzejskim wydaniu Michnika. Pytanie, czy "siła bezsilnych" to już tylko chwalebna przeszłość lat 70-ych i 80-ych, i jak zrobić żeby również obecni bezsilni, napastowani przy pomocy cenzury, kłamstw i wykluczania, przekonali się o swojej sile.
Postawił Pan ciekawy problem, którego nie porusza nikt z blogerów i komentatorów Salonu 24, czyli nikt z bezpośredniego zaplecza PiS. W tym środowisku w zasadzie pogodzono się z panowaniem politycznym Platformy w wielkich miastach. Jest to równoznaczne z politycznym fatalizmem. Być może jest w tym jakaś racja. Ponieważ prawdopodobnie Kaczyński jest w środowiskach wielkomiejskich skompromitowany na wieki wieków. Wszelką wiarygodność stracił on po kampanii prezydenckiej z powodu źle, głupio prowadzonej walki o krzyż na Krakowskim Przedmieściu, zaprzeczającej wizerunkowi z czasów kampanii. Wtedy właśnie przypięto mu łatkę gracza politycznego, od której on się już nie odczepi. Następstwa tego dla Polski sa tragiczne, ponieważ wszelkie najbardziej nawet szkodliwe działania Platformy w ten sposób uzyskują w tych środowiskach placet, łącznie z rezygnacją z polskiej tożsamości narodowej.
Przed problemem pozyskania elektoratu wielkomiejskiego staje zatem ugrupowanie Zbigniewa Ziobry. Na razie nie czyni on żadnych starań w tym kierunku. I uważam, że niesłuszne są zarzuty Autora z powodu głoszenia haseł solidaryzmu społecznego rzekomo przekreślqajacych sznase Solidarnej Polski w wielkicg miastach. Po pierwsze nie wiemy, czy rzeczywiście elektorat wielkomiejski jest w załości tak bardzo przywiązany do etykietki liberalizmu. Po drugie jeszcze za wcześnie z ubieganiem się o poparcie w tym środiowisku. Trzeba trafić z odpowiednim momentem. A ten moment nastąpi dopiero wraz z coraz silniejszym narastaniem kryzysu. Wtedy być może liberalizm jako idea straci tam na popularności, a solidaryzm społeczny odzyska popularność. Trzeba czekac na swoje szanse, Ziobrze i Kurskiemu nie pozostaje teraz nic innego jak działanie na obrzeżach i poruszanie się w środowiskach dobrze im znanych.
Natomiast bardzo smutnym faktem jest niechęć do refleksji widoczna w komentarzach na tym i na innych blogach, i prymitywno-bolszewickie myślenie wyłącznie w kategoriach zdrady. Przypomina mi to wypisz-wymaluj niezbyt ciekawe postępowanie zacietrzewionych kibiców, obecnie zwanych kibolami, tak łatwo skłonnych do operowania tymże zarzutem zdrady. Ciekawe dlaczego politycy Polski XXI (Sellin, Ujazdowski, Polaczek, Mojzesowicz) i Marek Jurek o ileż mniej zasłużeni dla PiS i którzy zresztą sami odeszli, nie byli obrzucani wyzwiskami i epitetami. Skąd taki dziwny brak konsekwencji?
Mimo insynuacji grzecznie odpowiadam: krytykuję Kaczyńskiego nie bez powodu, nie dlatego że jestem rzekomo uczniem Palikota. Po prostu opisuję swój nie najlepszy stan psychiczny, na który składa się świadomość z jednej strony coraz większej opresji wobec wartości narodowych, wartości humanistycznych, a z drugiej strony świadomość ogromnej nieudolności sił politycznych, aspirujących do obrony wartości narodowych. Ta nieudolność jest wręcz haniebna.
Działania Kaczyńskiego są zdominowane przez terror antypolskich mediów, a on będąc ich zakładnikiem, z lęku przed nimi nawet nie potrafi się zdobyć na całościową diagnozę polskiej sytuacji. Glosowałem na niego z musu, tak jak wielu innych, mimo że uważam go za beznadziejnego. Nawet nie potrafi adekwatnie, celnie opisywać konkretnych wydarzeń, jak choćby przebiegu Marszu Niepodległości.
To dzięki jego nieudolności mogą bez żadnego oporu w te i we wte produkować swoje kłamstwa takie osoby, jak Żakowski. Kaczyński nie potrafi takiego kłamstwa przygwoździć, czyli nie potrafi tego co jest podstawowym obowiązkiem polskiego polityka. My wiemy, że Żakowski kłamie, ale to nie wystarczy, trzeba celnie wypunktować i uderzyć. A Kaczyński tego nie potrafi, a jak nie potrafi, to niech się nie pcha do jedynowładztwa. Czego można się spodziewać po takim przywódcy politycznym? Jak można nie pieklić się i zachować spokój?
Niewiele mam do powiedzenia, jestem cały podminowany wydarzeniami z piątku, jestem pełen złych przeczuć. Rośnie moje rozczarowanie Jarosławem Kaczyńskim, który kompletnie nie sprawdza się w tych ciężkich dla narodu czasach, który monopolizuje nie dając przy tym żadnej nadziei. Nie ma on zmysłu politycznego, strategicznego, nie ma nosa, nie ma wyczucia. Reaguje na wydarzenia przede wszystkim z wielkim opóźnieniem, czego dowodem jest chociażby brak do tej pory reakcji na dzisiejszą bandycką napaść Palikota ("Kaczyński wiąże nadzieję z tym, że dojdzie do rozlewu krwi"). Po raz któryś Kaczyński zaniedbuje walkę o wizerunek (w tym przypadku o wizerunek MN), co jest przecież jednym z podstawowych obowiązków polityka dzisiejszych czasów.
Do pasji doprowadza mnie też prowokacja, jaką Polsce urządza Michnik wysuwając Blumsztajna na czoło działań wymierzonych w polską tradycję narodową (jak gdyby Wyborcza nie miała kogo innego na to miejsce). Wytypowanie Blumsztajna nie jest przypadkowe i ma konkretny cel, którego nietrudno się domyślić - chodzi o pobudzenie antysemityzmu w Polsce. I miałby on realne podstawy w sytuacji, gdyby opinia publiczna była świadoma jak wiele osób z polskimi nazwiskami, będących najbardziej aktywnymi harcownikami krucjaty przeciw polskiej tożsamości narodowej jest żydowskiego pochodzenia. Nie chcę zdradzać nazwisk, ale to w głowie się nie mieści. Trzeba jednak przyznać dojrzałość i wstrzemięźliwość polskiej publiczności, nie dającej sie sprowokować i nie komentującej parszywej i złowrogiej aktywności Blumsztajna.
W tych okolicznościach napotkanie w Salonie24 starego znajomego ze szczecińskich czasów, na którym już dawno położyłem krzyżyk, od którego niczego już się nie spodziewałem, przynosi miłą satysfakcję. Doceniam jego odwagę i krytykę wystąpień Żakowskiego. W dzisiejszych czasach znowu jest w cenie odwaga występowania z otwartą przyłbicą, dokładnie jak za komunizmu. Bo za taką odwagę można zapłacić ostracyzmem, utratą posady, ewentualnie utratą dodatkowych dochodów, przemilczaniem w wiodących mediach, brakiem awansów i nie będę dalej podpowiadał czym jeszcze.... Poza tym Wóycickiego, mimo pewnych niedopracowań, cechuje tu zwięzłość i przejrzystość, zalety rzadkie w Salonie24. Dziękuję za to i proszę o więcej.
Chciałbym sensownej, rzeczowej i ukonkretnionej dyskusji o współczesnym patriotyzmie. Taka dyskusja jest niesłychanie potrzebna. Spodziewałem się zainicjowania tej refleksji od PiS. Ma przecież zaplecze, ma Fedyszak-Radziejowską i Legutkę. Widocznie jest to jednak niemożliwe w partii, kierowanej przez autorytatywnego, ograniczonego technokratę. Oczekiwania kieruję tu do partii, ponieważ tak się nieszczęśliwie i tragicznie w Polsce utarło, że wszelkie prawicowe wypowiedzi nie będące wypowiedziami polityków, są traktowane wyłącznie jako wypowiedzi prywatne, a więc nie ważne, nie istotne. To jest wynik wykluczania i cenzury typowy dla "polskiej demokracji". Głupi Kaczyński, że tej sprawy nie akcentuje, że nie walczy z tym.
Dla uczestników imprez religijnych organizowanych przez środowisko maryjne nie ulega żadnej wątpliwości, że obecność mediów służy z góry założonym tezom, że ich celem jest wyłącznie manipulacja, a nawet kłamstwa. Ich doświadczenie wskazuje, że media sa narzędziem opresji. Identycznie traktowano media i w marcu 1968, i w sierpniu 1980.
Autor notki doskonale o tym wie, ale wzorem swoich mistrzów z aparatu propagandowego Platformy i właśnie mediów jej służących udaje, jakby z księżyca sie urwał.
Bardzo nad tym ubolewam. Czasami marnuje dobre okazje z powodu niefortunnych, drętwych wyrażeń. "W Polsce mechanizm skandalu nie funkcjonuje (....). Nie funkcjonował przy aferze hazardowej. Został wyłączony". Albo: "Wolność od opresji ze strony państwa jest dzisiaj wyraźnie podważana". Lub też: „To jest chyba rekord świata, jeżeli chodzi o przesunięcie polityki gospodarczej do sfery propagandy”.
Również w chwalonym tu, nie najgorszym wystąpieniu na Jasnej Gorze były słabizny. Fragment poświęcony patriotyzmowi był za słaby, jak na ważność tego problemu: "...nie dajcie się wypchnąć z naszego życia, nie dajcie się wypchnąć jako polscy patrioci, bo dziś patriotów próbuje się z tego życia wypychać". Chyba lepiej byłoby powiedzieć o usuwaniu, o degradowaniu. Akurat tutaj była fantastyczna okazja na słowa, które dałyby się zapamiętać przynajmniej na kilka lat.
Dałoby sie jednak zaklajstrować jego braki, gdyby Kaczyński na różne okazje dysponował dobrymi bon motami. Bon mot to zręczny skrót myślowy, którego siła rażenia przewyższa ileś tam przemówień i banerów. Bon mot odwołujący się do dobrze znanych realiów jest nawet ważniejszy od spotów telewizyjnych. Za dobry bon mot sztab wyborczy powinien suto płacić. Chyba jednak w środowisku Kaczyńskiego za mało ceni sie inteligencję i błyskotliwość.
Denerwująca i szkodliwa jest opieszałość sztabu wyborczego PiS na istotne manipulacje platformerskich mediów wekslujące meritum istotnych wystąpień na wątki poboczne i nieprawdziwe. Ulubioną metodą jest analiza pisowskich wystąpień, doszukująca się rzekomych podtekstów w tych wystąpieniach i w ten sposób usuwająca właściwy problem z pola widzenia. Na miejscu Kaczyńskiego ze dwa-trzy publiczne wystąpienia poświęciłbym demaskowaniu metod manipulacji. Zebrałbym przykłady, najlepiej jak najświeższe, które w sumie mogą dać silne wrażenie. Nie reagowanie na manipulacje, brak kontry ze strony PiS utrwala tragicznie złe dla polskiej demokracji nawyki reżymowych mediów i przyzwyczaja do nich publikę.
Masz rację, napisałem to w pośpiechu, chodziło mi o umiejętność szybkiej, celnej, wyczerpującej analizy. I o horyzonty, bo Kaczyńskiemu wydaje się jakim to on jest realistą, a jemu sie po prostu myli ciasny, wąski utylitaryzm (którego on jest wyznawcą) z pragmatyzmem i realizmem.
Którymi zresztą gardzi. Miałem bezpośrednią okazję o tym się przekonać. Jedyne sensowne osoby z jego bezpośredniego otoczenia zginęły w Smoleńsku. Tak więc ten cały Poręba razem z Hoffmanem to niestety pod względem intelektualnym i osobowościowym trzeciorzędny garnitur. Gdyby Kaczyński był super intelektualistą, błyskotliwym sprawnym mówcą, do tego z nieco lepszą aparycją - można byłoby przeboleć marność otoczenia prezesa. Ale to jest w gruncie rzeczy nieudolny, nieciekawy polityk, marnujący szanse, który monopol na prawicy zawdzięcza o. Rydzykowi, eliminującemu potencjalnych rywali. I to jest polska tragedia - zaklinowanie między bandziorami a miernotami z PiS-u.
Tak jak podejrzewałem "kaczyzm" to pusty medialny byt, wprowadzony do mediów przez skandalizującą posłankę Senyszyn. Jedynym uzasadnieniem tego terminu ma byc zbiorowość bezkrytycznych zwolenników polityki Jarosława Kaczyńskiego.
Nie ma czegoś takiego jak idea i doktryna "kaczyzmu", bo nie ma żadnego dokumentu zawierającego wykładnię doktrynalną owego rzekomego nurtu, nie ma zwłaszcza żadnego ideowego przesłania. Takiego przesłania nie zostawił Lech Kaczyński, uchyla się też przed nim sam Jarosław. Bardzo zresztą żałuję, bo być może wtedy inaczej wyglądałaby komunikacja PiS-u ze społeczeństwem. Najczęściej rekonstrukcji przesłanek ideowych poszczególnych działań PiS dokonują dziennikarze lub entuzjastyczni jego fani z Salonu24, zastępując w ten sposób samego Prezesa. Czyli w gruncie rzeczy PiS to raczej magma albo miazga, a nie żadna idea i doktryna.
Pełno Pana, aż się niedobrze robi. I wszędzie razem z Panem, nieodłączne od Pana, pałęta sie słówko "kaczyzm". Poproszę o stosowne wyjaśnienie jego znaczenia. Bo ten "kaczyzm" wydaje sie równie pustym pojęciem jak osławiona "modernizacja".
To prawda, że Polska skurczyłaby sie do Warszawy, miejsca urzędowania wszystkich ważniejszych ogólnopolskich władz, siedziby wszystkich stacji TV i Radia oraz do Krakowa + 4 miast wojewódzkich + kurortów nadmorskich i Zakopanego. Tak więc sport odgrywa ogromna integracyjną rolę w skali państwa. Kto by wiedział cokolwiek o Białymstoku, gdyby nie Jagiellonia? Zresztą Białystok poza Jagiellonią nie istnieje. Podobnie kształtują się relacje pomiędzy Kielcami a klubem Korona. Natomiast wieś polska ani w polskiej świadomości, ani w mediach w ogóle nie istnieje.
Polskie życie publiczne, kulturalne i rozrywkowe skoncentrowało się na bardzo małym obszarze - w telewizji i to jest bardzo smutna konstatacja.
Nie wyobrażam obecności w PJN, a tym bardziej istotnego udziału Kluzik-Rostkowskiej w kampanii wyborczej tej partii. Gdyby Kluzik-Rostkowska miała być twarzą kampanii PJN jestem pewien, że moje koło PJN sie rozpadnie. Mnie w PJN na pewno już nie będzie. Obecność Kluzik-Rostkowskiej odbiera PJN wszelką wiarygodność i kompromituje każdego z nas.
A Pan, Panie Migalski też nie jest bez grzechu, to przecież Pan z małostkowego przy każdej okazji napadania na PiS stworzył sobie prywatny program. Bodajże Pan był pionierem w tej dziedzinie. Oczekuję Pańskiej mądrej poprawy, o ile Pana na to stać. Tylko sensowny program i rzeczywiście n o ś n e, r e a l i s t y c z n e hasła, a nie jakieś p... w bambus mogą Pana zrehabilitować.
Kluzik-Rostkowska to obrzydliwa postać, nastawiona wyłącznie na swój prywatny interes. Wiem coś o tym, bo zwracałem sie do niej o pomoc w wyjątkowo opresyjnej sytuacji dla mojej rodziny (później głośnej w mediach), gdy ona jeszcze będąc na stanowisku Pełnomocnika ds. rodziny w warszawskim Ratuszu, za 4 tygodnie miała przenosić się na stanowisko ministerialne. Pomocą, która była jej psim obowiązkiem z powodów nie tylko ludzkich, ale i urzędowych, w ogóle nie zaprzątała sobie głowy ze względu na bliską perspektywę kariery ministerialnej. Tylko ta kariera była jej w głowie
KLUZIK-ROSTKOWSKA PO TYM CO ZROBIŁA NA ZJEŹDZIE PJN, TO KANALIA. MÓWIĘ TO PRZEDE WSZYSTKIM JAKO CZŁONEK PJN.
Podoba mi się afirmacja MATOŁA i pomysł na wyśpiewanie dytyrambu. Ale akcja antyWojewódzka nie odpowiada mi ani pod względem ideowym, ani artystycznym. Nie znoszę Wojewódzkiego i już dawno przestałem go oglądać, Dorn prawdopodobnie również. Ale to nie usprawiedliwia badziewnosci pomysłu, zwłaszcza że Wojewódzki miał rację, radykalnie akcentując ten syf psiego łajna zaściełającego polskie trawniki. Panie Ludwiku, nie zauważa Pan nie kompatybilności stylistycznej obydwu akcji? Przydałaby się tu większa jednorodność stylu i poziomu.
I dlatego walka Jarosława o krzyż, zwłaszcza w takiej nieudolnej formie, była szkodliwa, nie na miejscu. Szkodziła PiS-owi. Gdyby tę walkę wsparł on odpowiednio dobrze skonstruowanym przesłaniem, gdyby znalazł dla niej zgrabną humanistyczną formułę, wówczas walka o krzyż miałaby sens.
Sikorski denerwuje się ze względu na swoją sympatyczną żonę, ale dla niektórych sztandarowych mediów antysemityzm jest bardzo użyteczny. Tak bardzo użyteczny, że prawdopodobnie część antysemickich wpisów jest ich autorstwa.
Miałem następujące doświadczenie: w trakcie tzw. (komedianckich) prawyborów na stanowisko kandydata Platformy w wyborach prezydenckich był jakiś artykuł w Onecie nt. Sikorskiego. Posypały się pod jego adresem ordynarne antysemickie epitety, mające związek z jego żoną Anne Applebaum. A moich wpisów z wyważoną, merytoryczną krytyką działalności Radosława Sikorskiego ONET nie przepuszcza! Raz, drugi i trzeci - nie ma moich wpisów. Zrobiłem doświadczenie - posłałem i ja tekścik z treścią lekko antysemicką. Natychmiast moderator Onet-u go przepuścił.
Już wcześniej miałem do czynienia z cenzurą w ONECIE, gdy przepuszczano tam prymitywne wymyślania i epitety pod adresem Platformy, nie przepuszczano natomiast tekstów polemicznych, zawierających niesztampową argumentację. W imię obrazu o prymitywizmie i "wieśniactwie" zwolenników PiS. Ale jawne preferowanie antysemityzmu przez ONET mimo wszystko było jednak zaskakujące.
Wniosek mój jest daleko idący - redakcje gazeta.pl oraz ONET biorą czynny udział w redagowaniu forum. Pracownicy redakcji często sami piszą niektóre komentarze, w zależności od rozwoju sytuacji. W tym także komentarze zawierające treści antysemickie.
Dyspozycyjność Pieronka wobec środowiska Salonu, do którego być może sam należy, jest ewidentna. Proszę zauważyć, że wywiadu Pieronek udziela w momencie, gdy jesteśmy pod świeżym wrażeniem silnej obecności katastrofy smoleńskiej w wystroju Grobu Pańskiego w wielu polskich parafiach. I w tym momencie pojawia się obszerny wywiad Pieronka, oczywiście nie przypadkowo. Pojawia się tylko i wyłącznie po to aby zatrzeć mocne wrażenie w związku z symboliką grobów wielkanocnych. ODKĄD TO BISKUP JEST S Ł U G Ą JAWNIE ATEISTYCZNYCH, ANTYKOŚCIELNYCH ŚRODOWISK?
Nie ma co udawać - inicjatywa powstania RAŚ jest całkowicie zbieżna z nasilonymi niemieckimi działaniami podważającymi wyniki II wojny światowej na Ziemiach Zachodnich. Działania niemieckie są długofalowe, systematyczne, idą w rozmaitych kierunkach, między innymi w podważaniu zwartości ustrojowej RP.
Gdyby nie sąsiedztwo państwa o tak ogromnej przewadze ekonomicznej i organizacyjnej, wykorzystującego tę przewagę do zdominowania Polski i marginalizacji polskości, można by pozwolić na jakąś dozę tolerancji wobec RAŚ. W obecnej sytuacji i przy takich zaszłościach jest to niemożliwe.
@Autor
@klimek
Solidaryzm czeka na swoją szansę
Przed problemem pozyskania elektoratu wielkomiejskiego staje zatem ugrupowanie Zbigniewa Ziobry. Na razie nie czyni on żadnych starań w tym kierunku. I uważam, że niesłuszne są zarzuty Autora z powodu głoszenia haseł solidaryzmu społecznego rzekomo przekreślqajacych sznase Solidarnej Polski w wielkicg miastach. Po pierwsze nie wiemy, czy rzeczywiście elektorat wielkomiejski jest w załości tak bardzo przywiązany do etykietki liberalizmu. Po drugie jeszcze za wcześnie z ubieganiem się o poparcie w tym środiowisku. Trzeba trafić z odpowiednim momentem. A ten moment nastąpi dopiero wraz z coraz silniejszym narastaniem kryzysu. Wtedy być może liberalizm jako idea straci tam na popularności, a solidaryzm społeczny odzyska popularność. Trzeba czekac na swoje szanse, Ziobrze i Kurskiemu nie pozostaje teraz nic innego jak działanie na obrzeżach i poruszanie się w środowiskach dobrze im znanych.
Natomiast bardzo smutnym faktem jest niechęć do refleksji widoczna w komentarzach na tym i na innych blogach, i prymitywno-bolszewickie myślenie wyłącznie w kategoriach zdrady. Przypomina mi to wypisz-wymaluj niezbyt ciekawe postępowanie zacietrzewionych kibiców, obecnie zwanych kibolami, tak łatwo skłonnych do operowania tymże zarzutem zdrady. Ciekawe dlaczego politycy Polski XXI (Sellin, Ujazdowski, Polaczek, Mojzesowicz) i Marek Jurek o ileż mniej zasłużeni dla PiS i którzy zresztą sami odeszli, nie byli obrzucani wyzwiskami i epitetami. Skąd taki dziwny brak konsekwencji?
@ljStach
Działania Kaczyńskiego są zdominowane przez terror antypolskich mediów, a on będąc ich zakładnikiem, z lęku przed nimi nawet nie potrafi się zdobyć na całościową diagnozę polskiej sytuacji. Glosowałem na niego z musu, tak jak wielu innych, mimo że uważam go za beznadziejnego. Nawet nie potrafi adekwatnie, celnie opisywać konkretnych wydarzeń, jak choćby przebiegu Marszu Niepodległości.
To dzięki jego nieudolności mogą bez żadnego oporu w te i we wte produkować swoje kłamstwa takie osoby, jak Żakowski. Kaczyński nie potrafi takiego kłamstwa przygwoździć, czyli nie potrafi tego co jest podstawowym obowiązkiem polskiego polityka. My wiemy, że Żakowski kłamie, ale to nie wystarczy, trzeba celnie wypunktować i uderzyć. A Kaczyński tego nie potrafi, a jak nie potrafi, to niech się nie pcha do jedynowładztwa. Czego można się spodziewać po takim przywódcy politycznym? Jak można nie pieklić się i zachować spokój?
Wóycicki redivivus?
Do pasji doprowadza mnie też prowokacja, jaką Polsce urządza Michnik wysuwając Blumsztajna na czoło działań wymierzonych w polską tradycję narodową (jak gdyby Wyborcza nie miała kogo innego na to miejsce). Wytypowanie Blumsztajna nie jest przypadkowe i ma konkretny cel, którego nietrudno się domyślić - chodzi o pobudzenie antysemityzmu w Polsce. I miałby on realne podstawy w sytuacji, gdyby opinia publiczna była świadoma jak wiele osób z polskimi nazwiskami, będących najbardziej aktywnymi harcownikami krucjaty przeciw polskiej tożsamości narodowej jest żydowskiego pochodzenia. Nie chcę zdradzać nazwisk, ale to w głowie się nie mieści. Trzeba jednak przyznać dojrzałość i wstrzemięźliwość polskiej publiczności, nie dającej sie sprowokować i nie komentującej parszywej i złowrogiej aktywności Blumsztajna.
W tych okolicznościach napotkanie w Salonie24 starego znajomego ze szczecińskich czasów, na którym już dawno położyłem krzyżyk, od którego niczego już się nie spodziewałem, przynosi miłą satysfakcję. Doceniam jego odwagę i krytykę wystąpień Żakowskiego. W dzisiejszych czasach znowu jest w cenie odwaga występowania z otwartą przyłbicą, dokładnie jak za komunizmu. Bo za taką odwagę można zapłacić ostracyzmem, utratą posady, ewentualnie utratą dodatkowych dochodów, przemilczaniem w wiodących mediach, brakiem awansów i nie będę dalej podpowiadał czym jeszcze.... Poza tym Wóycickiego, mimo pewnych niedopracowań, cechuje tu zwięzłość i przejrzystość, zalety rzadkie w Salonie24. Dziękuję za to i proszę o więcej.
Chciałbym sensownej, rzeczowej i ukonkretnionej dyskusji o współczesnym patriotyzmie. Taka dyskusja jest niesłychanie potrzebna. Spodziewałem się zainicjowania tej refleksji od PiS. Ma przecież zaplecze, ma Fedyszak-Radziejowską i Legutkę. Widocznie jest to jednak niemożliwe w partii, kierowanej przez autorytatywnego, ograniczonego technokratę. Oczekiwania kieruję tu do partii, ponieważ tak się nieszczęśliwie i tragicznie w Polsce utarło, że wszelkie prawicowe wypowiedzi nie będące wypowiedziami polityków, są traktowane wyłącznie jako wypowiedzi prywatne, a więc nie ważne, nie istotne. To jest wynik wykluczania i cenzury typowy dla "polskiej demokracji". Głupi Kaczyński, że tej sprawy nie akcentuje, że nie walczy z tym.
Traktowanie "zaprzyjaźnionych" mediów analogiczne jak w sierpniu 1980
Autor notki doskonale o tym wie, ale wzorem swoich mistrzów z aparatu propagandowego Platformy i właśnie mediów jej służących udaje, jakby z księżyca sie urwał.
Kaczyński jest słabym retorem
Również w chwalonym tu, nie najgorszym wystąpieniu na Jasnej Gorze były słabizny. Fragment poświęcony patriotyzmowi był za słaby, jak na ważność tego problemu: "...nie dajcie się wypchnąć z naszego życia, nie dajcie się wypchnąć jako polscy patrioci, bo dziś patriotów próbuje się z tego życia wypychać". Chyba lepiej byłoby powiedzieć o usuwaniu, o degradowaniu. Akurat tutaj była fantastyczna okazja na słowa, które dałyby się zapamiętać przynajmniej na kilka lat.
Dałoby sie jednak zaklajstrować jego braki, gdyby Kaczyński na różne okazje dysponował dobrymi bon motami. Bon mot to zręczny skrót myślowy, którego siła rażenia przewyższa ileś tam przemówień i banerów. Bon mot odwołujący się do dobrze znanych realiów jest nawet ważniejszy od spotów telewizyjnych. Za dobry bon mot sztab wyborczy powinien suto płacić. Chyba jednak w środowisku Kaczyńskiego za mało ceni sie inteligencję i błyskotliwość.
Denerwująca i szkodliwa jest opieszałość sztabu wyborczego PiS na istotne manipulacje platformerskich mediów wekslujące meritum istotnych wystąpień na wątki poboczne i nieprawdziwe. Ulubioną metodą jest analiza pisowskich wystąpień, doszukująca się rzekomych podtekstów w tych wystąpieniach i w ten sposób usuwająca właściwy problem z pola widzenia. Na miejscu Kaczyńskiego ze dwa-trzy publiczne wystąpienia poświęciłbym demaskowaniu metod manipulacji. Zebrałbym przykłady, najlepiej jak najświeższe, które w sumie mogą dać silne wrażenie. Nie reagowanie na manipulacje, brak kontry ze strony PiS utrwala tragicznie złe dla polskiej demokracji nawyki reżymowych mediów i przyzwyczaja do nich publikę.
@napastnik
Kaczyński lubi otaczać sie miernotami i dworakami
@mr off
Nie ma czegoś takiego jak idea i doktryna "kaczyzmu", bo nie ma żadnego dokumentu zawierającego wykładnię doktrynalną owego rzekomego nurtu, nie ma zwłaszcza żadnego ideowego przesłania. Takiego przesłania nie zostawił Lech Kaczyński, uchyla się też przed nim sam Jarosław. Bardzo zresztą żałuję, bo być może wtedy inaczej wyglądałaby komunikacja PiS-u ze społeczeństwem. Najczęściej rekonstrukcji przesłanek ideowych poszczególnych działań PiS dokonują dziennikarze lub entuzjastyczni jego fani z Salonu24, zastępując w ten sposób samego Prezesa. Czyli w gruncie rzeczy PiS to raczej magma albo miazga, a nie żadna idea i doktryna.
@mr off
@klimek
Polskie życie publiczne, kulturalne i rozrywkowe skoncentrowało się na bardzo małym obszarze - w telewizji i to jest bardzo smutna konstatacja.
Po moim trupie....
A Pan, Panie Migalski też nie jest bez grzechu, to przecież Pan z małostkowego przy każdej okazji napadania na PiS stworzył sobie prywatny program. Bodajże Pan był pionierem w tej dziedzinie. Oczekuję Pańskiej mądrej poprawy, o ile Pana na to stać. Tylko sensowny program i rzeczywiście n o ś n e, r e a l i s t y c z n e hasła, a nie jakieś p... w bambus mogą Pana zrehabilitować.
Obrzydliwa postać....
KLUZIK-ROSTKOWSKA PO TYM CO ZROBIŁA NA ZJEŹDZIE PJN, TO KANALIA. MÓWIĘ TO PRZEDE WSZYSTKIM JAKO CZŁONEK PJN.
Więcej polotu
@clou
Najlepszym pomnikiem dla Lecha Kaczyńskiego byłoby zwycięstwo PiS
Bez antysemityzmu na forach gazeta.pl i ONET ani rusz
Miałem następujące doświadczenie: w trakcie tzw. (komedianckich) prawyborów na stanowisko kandydata Platformy w wyborach prezydenckich był jakiś artykuł w Onecie nt. Sikorskiego. Posypały się pod jego adresem ordynarne antysemickie epitety, mające związek z jego żoną Anne Applebaum. A moich wpisów z wyważoną, merytoryczną krytyką działalności Radosława Sikorskiego ONET nie przepuszcza! Raz, drugi i trzeci - nie ma moich wpisów. Zrobiłem doświadczenie - posłałem i ja tekścik z treścią lekko antysemicką. Natychmiast moderator Onet-u go przepuścił.
Już wcześniej miałem do czynienia z cenzurą w ONECIE, gdy przepuszczano tam prymitywne wymyślania i epitety pod adresem Platformy, nie przepuszczano natomiast tekstów polemicznych, zawierających niesztampową argumentację. W imię obrazu o prymitywizmie i "wieśniactwie" zwolenników PiS. Ale jawne preferowanie antysemityzmu przez ONET mimo wszystko było jednak zaskakujące.
Wniosek mój jest daleko idący - redakcje gazeta.pl oraz ONET biorą czynny udział w redagowaniu forum. Pracownicy redakcji często sami piszą niektóre komentarze, w zależności od rozwoju sytuacji. W tym także komentarze zawierające treści antysemickie.
Dyspozycyjny Pieronek
RAŚ to proniemiecka albo ściśle niemiecka dywersja
Gdyby nie sąsiedztwo państwa o tak ogromnej przewadze ekonomicznej i organizacyjnej, wykorzystującego tę przewagę do zdominowania Polski i marginalizacji polskości, można by pozwolić na jakąś dozę tolerancji wobec RAŚ. W obecnej sytuacji i przy takich zaszłościach jest to niemożliwe.