A czy Pan potrafi podać dane personalne indywiduum, które wyimaginowalo sobie np. koło ze szprychami? A skoro nie znamy danych personalnych tej osoby, czy możemy założyć, że jest ono wprost dziełem Kreatora, o którym Pan wspomniał?
Górny Śląsk utracony przez Niemcy po II Wojnie Światowej? Trochę się Waćpan zagalopował. W części tak, ale ta lepsza część, z Katowicami, Rybnikiem, Wodzisławiem i Pszczyną to była w Polsce przed II Wojną Światową. I coby było śmieszniej, to Śląsk miał wówczas autonomię, własny Sejm, skarb, policję. I dopiero po wojnie to się zmieniło (niemieckiej okupacji nie liczę).
Nie tu jest miejsce na dyskusje historyczne. Ani Polacy znad Łaby się nie wywodzą, ani Karol z nimi nie walczył. Pochodzenia Polan nie wyjaśnimy ostatecznie bo właśnie źródeł brak. Zarzucać Karolowi, że jednoczył ogniem i mieczem to nieco zabawne. A Mieszko i Chrobry to pewnie gałązką oliwną i dobrym słowem działali, przemocą się brzydzili.
No to nie strzelaj z pamięci, bo Cię zawodzi. Nasi przodkowie nie zamieszkiwali tych ziem. Do ziem zamieszkiwanych przez Polan (generalnie nad Wartą)to Karol miał jeszcze bardzo daleko (bo walczył ze Słowianami nad Łabą). Tłukł Słowian, ale z takich plemion, co to je Polanie też tłukli jakieś 200 lat później (np. Luciców), a bywało, że byli przez te plemiona tłuczeni. Możemy co prawda uznać, że wszyscy Słowianie to bracia nasi umiłowani, ale wtedy nie powinien Cię oburzać ewentualny laur Stepana Bandery. To też Słowianin.
I to by było na tyle, bo nasz dyskurs nie na temat.
A kiedy i gdzie Karol Wielki przetrzebił Polan? I idąc tym tropem to sami Niemcy z obrzydzeniem ten laur powinni odrzucić. Karol Wielki bowiem niezwykle skutecznie przetrzebił Sasów. A oni to już na pewno byli przodkami dzisiejszych Niemców - na pewno bardziej, niż Frankowie Karola.
Nawet w zbożnym dziele dokopania Tuskowi zachować należy minimum powagi, żeby nie dawać trollom argumentów.
"Żeby zwalczać efekty prawackiego kolonializmu" - to wspaniałe uzasadnienie zbrodni. Tak samo dobre, jak uzasadnianie prawicowego terroru tym, że jak lewactwo wkroczy, to będzie gorzej. Lepiej być ludem gnębionym przez "prawacki kolonializm", niż wyzwolonym przez pluton egzekucyjny.
Kiepskawy ten symbol. Równie dobrze można zrobić wyjątkowego bohatera z żołnierza SS Leibstandarte, który zamiast byczyć się w Berlinie pognał na Ostfront, gdzie ryzyko utraty życia i to w sposób wyjątkowo paskudny było większe, niż w miejscach, w których Che na swoją romantyczną legendę zapracował.
Tragedią krajów III Świata było i jest to, że nie obowiązują tam niektóre zasady gry wypracowane nie tak bardzo dawno w naszej części globu - mowa oczywiście o tych zasadach, z których możemy być dumni. Che chętnie sięgał natomiast po takie nasze wynalazki, do których wolimy się nie przyznawać bo to zawsze albo faszyści wymyślili, albo lewactwo.
Jakby na to nie patrzeć, wolałbym uniknąć kontaktu z bohaterskimi partyzantami Che i nie mniej bohaterskimi żołnierzami walczącej z nim armii boliwijskiej.
To już chyba przesada z tym twierdzeniem, że "Che może nie zdążył stać się tyranem, a może to go nie interesowało" - bo oczywiście zdążył i oczywiście to go interesowało. Walczący o czyjąkolwiek wolność zawsze mieli i zawsze będą mieli tylko taki wybór: albo walka szlachetna, bez ciemiężenia kogokolwiek (a więc pewna przegrana, bo nawet najszlachetniejszy partyzant samymi korzonkami się nie wyżywi), albo walka taka, jaką ona jest zawsze, a nie w czytankach dla dzieci - więc brutalna, z rozstrzeliwaniem jeńców, z którymi po prostu nie ma co zrobić, z egzekucjami prawdziwych czy tylko domniemanych konfidentów reżimu (bo nie ma możliwości urządzenia sprawiedliwego procesu). A w przerwach między takimi właśnie rozrywkami bohaterów chlanie lub ćpanie, albo jedno i drugie, żeby odreagować.
Oczywiście, ale nas olewają. Nie zajęli też stanowiska w sprawie wieloryba w Wiśle, a przecież takie bydlę może na przykład uszkodzić most i nieszczęście gotowe.
Pewnikiem jestem wyłączony z tej "ustawy międzynarodowej Open skies", bo żadnych "chemicznych smug za samolotami" nad moim domem nie ma, a samoloty nieraz latają stadami jak B 17 nad Niemcami.
I takie nazwiska nie będą powracać na listy wyborcze ani cichcem, ani z towarzyszeniem orkiestry, jeśli wyborcy je odrzucą. Na tym m.in. polega demokracja. Błędny wybór stanowi nauczkę na przyszłość.
Rozumiem. Szkoda, że takich Pan rozmówców spotykał. Gdybym był złośliwym szowinistą (a nie jestem) powiedziałbym, że to musieli być gorole, najpewniej z Zagłębia. Mogę jednak się mylić i Mirosław Sekuła zostanie w Zabrzu wybrany. Przeżyjemy i to, każda kadencja kiedyś się kończy.
Najpierw proszę, żeby nauczył się Pan odróżniać ŚLĄSK od Zagłębia. Potem niech Pan postara się zrozumieć, że nie lubimy, jak nas gorole pouczają, żałują i zawsze lepiej wiedzą, co jest dla nas dobre. Mieliśmy tu wojewodów "spadochroniarzy", którzy chcieli nas uszczęśliwić (Grażyński, Zawadzki) i jakoś nikt z nas dobrego słowa o nich nie powie. Na Sekułę może zagłosujemy, może nie (ja na pewno nie zagłosuję), ale na pewno nie będziemy się przejmować tym, że to nasz chłop, co to był w Warszawie i coś nam załatwi. My tu pamiętamy o swoich - ale takich, jak Korfanty i Ziętek, a nie takich, co to uważają, że sam pobyt w mazowieckich puszczach nobilituje.
Sorry, za wcześnie zamknąłem i nie dokończyłem myśli. Esesmani zareagowali tak, jak ich nauczono, zastosowali metody, z których w cywilizowanej Europie zrezygnowano te sto parędziesiąt lat wcześniej. Tyle tylko, że we Francji miał to być odwet. W naszej części świata (Polska, Ukraina, Białoruś, Rosja, Bałkany) to była norma, a nie odwet. Wymordowanie mieszkańców Woli nie wymagało specjalnego uzasadnienia typu "to oni zaczęli".
@unukalhai
@WiKat
@fotzsyzrK
@patafon
@patafon
I to by było na tyle, bo nasz dyskurs nie na temat.
@patafon
Nawet w zbożnym dziele dokopania Tuskowi zachować należy minimum powagi, żeby nie dawać trollom argumentów.
@waw75
@pandada
@pandada
Tragedią krajów III Świata było i jest to, że nie obowiązują tam niektóre zasady gry wypracowane nie tak bardzo dawno w naszej części globu - mowa oczywiście o tych zasadach, z których możemy być dumni. Che chętnie sięgał natomiast po takie nasze wynalazki, do których wolimy się nie przyznawać bo to zawsze albo faszyści wymyślili, albo lewactwo.
Jakby na to nie patrzeć, wolałbym uniknąć kontaktu z bohaterskimi partyzantami Che i nie mniej bohaterskimi żołnierzami walczącej z nim armii boliwijskiej.
@pandada
@Bajbars
@Eine
Studenci do nauki!
@kandahar
@Mieszczuch7
@Mieszczuch7
Do Autora
@amalryk
@amalryk
@Animela