"A kolega Kawaler pokazuje, że bez możliwości etykietkowania rozmówców gubi się w dyskusji zupełnie."
A kilka linijek wyżej ustawia pan sobie oponenta, socjaldemokratę jak sądzę, jako pogrobowca Lenina:
"Już żeście przecież raz zwyciężyli. Taka wygoda i powszechna szczęśliwość, po co było to zmieniać."
"Jednocześnie zaś jest gazeta propagującą określony zestaw poglądów gospodarczych: etatyzm, keynesizm. Inne poglądy są w niej w mniejszości."
?
Przecież to idiotyzm - Wyborcza od lat jest w sprawach gospodarczych dość silnie neoliberalna, jej linię wyznaczają tanie ideologiczne agitki Gadomskiego i na wpół bałwochwalczy stosunek do Balcerowicza; teksty polemiczne (np. Domosławskiego) pojawiają się rzadziej.
Bardzo trafnie, choć oczywiście w odpowiedzi na pana tekst licznie na S24 reprezentowana grupa prawackich świrów wylała panu na głowę kubeł pomyj; komentarze z jak zwykle silną na S24 dawką resentymentu podaną w żenującej formie.
No przecież to jest logarytm o podstawie 10, w związku z czym podniesienie o 1B=10dB oznacza dziesięciokrotne podniesienie ciśnienia, a zwiększenie o ok. 3 dB - właśnie podwojenie.
Tak jest. Natomiast w praktyce nie zdarza się, żeby agencja podawała 99%-procentowy przedział, bo utarło się, że stosuje się 95% i wszędzie wciska się tę wielkość ;).
I dość już mojej strony na ten temat, bo drobna glossa techniczna rozrosła się do rozmiaru zupełnie nieodpowiadającego jej znaczeniu :).
Zgadza się, ale połowę długości przedziału 95%-owego, a nie 99%-owego - ten drugi w przypadku rozkładu normalnego jest większy o około jedną trzecią :).
Uwaga miała charakter techniczny, nie była próbą podważania pańskiej krytyki wyników sondażu, która jest IMHO słuszna :).
Przecież o tym napisałem (dobór zespołowy i ważenie, jednak jest mało prawdopodobne, aby zwiększyły błąd do tych 3%, zwłaszcza że stratyfikacja próby ten błąd zmniejsza). Jeśli nie bierze pan pod uwagę wartości błędu dla prostej próby losowej jako wartości wyjściowej, to nie wiem, skąd się panu wzięło akurat te 3%.
Gwoli ścisłości, przy kilkunastu tysiącach respondentów błąd losowy (połowa długości 95% przedziału ufności przy frakcji 50%) jest poniżej 1%, choć efekty ważenia i losowania zespołowego mogą go zwiększyć powyżej tej wartości.
>>follow: No i w ogóle dlaczego ileś razy dzwonią akurat do mnie z tą jedną sprawą i nigdy nikt nie dzwoni z żadną inną. Na swój użytek stworzyłem sobie teorię, że może raz wylosowali te 1000 numerów i teraz zawsze dzwonią do tych samych, żeby badać zmienność na stałej grupie. I nie wolno im niczego w tej liście zmieniać. Nie wiem czy z punktu widzenia metodologicznego to ma sens.
W tym przypadku nie spełnia Pan kryteriów rekrutacyjnych. Jak rozumiem wykluczone są osoby, których doświadczenie i wiedza o funkcjonowaniu mediów (własne albo odprysk doświadczeń kogoś bliskiego) może stawiać je w roli innej, niż ma to miejsce w przypadku większości odbiorców. Dość często wyłącza się z badań osoby zawodowo związane z tematyką badania, cokolwiek nią jest. Co do wielokrotnego kontaktu - badania panelowe realizowane na tej samej próbie osób są dość rozpowszechnione w badaniach społecznych i marketingowych - ale to oczywiście w przypadku, gdy dana osoba spełnia kryteria, zgodziła się na udział w badaniu i wraca się do niej w kolejnych edycjach. Kilkukrotna próba kontaktu wchodzi też w grę, kiedy potencjalnego respondenta nie udaje się zastać w domu, nawiązuje się kontakt z kimś z rodziny, ale nie z wylosowaną osobą itp. Może to jakiś czeski błąd agencji robiącej badanie - Pana numer został wylosowany, wrzucony do sytemu, po czym podawany jest przez komputer na stanowiska telefonistów/-ek; po kontakcie nie jest wykreślany z listy, i po jakimś czasie system wyrzuca go na ekran kolejnego ankietera. I tak to się kręci, jak to w kombinacie ;)
>>Zebe: żona jest nauczycielką.W zeszłym roku w czasie strajku belfrów w W-wie odebrała telefon z GFK Polonia.Zgodziła się na sondaż...wiek,wykształcenie,zawód...i tu miła pani powiedziała,że dziękuje, bo z tej grupy osób już mają opinie.
Tak to często działa, mając dane o liczbie osób w całej populacji spełniających pewne kryterium (wiek, płeć, miejsce zamieszkania, wykształcenie itp.) ustala się liczbę osób z każdej kategorii, która ma się znaleźć w próbie, i realizuje wywiady do wyczerpania tych kwot. Kiedy kolejny potencjalny respondent mieści się w grupie, w której zrealizowano już komplet wywiadów, to wywiadu się już z nim nie prowadzi.
@Krzysztof Leski, pwilkin
@eumenes
A kilka linijek wyżej ustawia pan sobie oponenta, socjaldemokratę jak sądzę, jako pogrobowca Lenina:
"Już żeście przecież raz zwyciężyli. Taka wygoda i powszechna szczęśliwość, po co było to zmieniać."
Naprawdę, przyganiał kocioł garnkowi :>.
@Liberałowie
?
Przecież to idiotyzm - Wyborcza od lat jest w sprawach gospodarczych dość silnie neoliberalna, jej linię wyznaczają tanie ideologiczne agitki Gadomskiego i na wpół bałwochwalczy stosunek do Balcerowicza; teksty polemiczne (np. Domosławskiego) pojawiają się rzadziej.
@Norbert Maliszewski
dB
@Krzysztof Leski
@KL
http://www.speedyshare.com/files/25473905/wybory.xls
@KL
http://www.speedyshare.com/files/25473905/wybory.xls
@KL
@amot
I dość już mojej strony na ten temat, bo drobna glossa techniczna rozrosła się do rozmiaru zupełnie nieodpowiadającego jej znaczeniu :).
@Krzysztof Leski
Uwaga miała charakter techniczny, nie była próbą podważania pańskiej krytyki wyników sondażu, która jest IMHO słuszna :).
@mdm
@j.k.50
@KL
Sed3ak
@trzykroki
@Krzysztof Leski
@malarz pokojowy
"...nadal komisje wiejskie i w małych miastach stanowią zrazu większość wyników cząstkowych, by z czasem stać się mniejszością."
Krzysztof Leski
badania
W tym przypadku nie spełnia Pan kryteriów rekrutacyjnych. Jak rozumiem wykluczone są osoby, których doświadczenie i wiedza o funkcjonowaniu mediów (własne albo odprysk doświadczeń kogoś bliskiego) może stawiać je w roli innej, niż ma to miejsce w przypadku większości odbiorców. Dość często wyłącza się z badań osoby zawodowo związane z tematyką badania, cokolwiek nią jest. Co do wielokrotnego kontaktu - badania panelowe realizowane na tej samej próbie osób są dość rozpowszechnione w badaniach społecznych i marketingowych - ale to oczywiście w przypadku, gdy dana osoba spełnia kryteria, zgodziła się na udział w badaniu i wraca się do niej w kolejnych edycjach. Kilkukrotna próba kontaktu wchodzi też w grę, kiedy potencjalnego respondenta nie udaje się zastać w domu, nawiązuje się kontakt z kimś z rodziny, ale nie z wylosowaną osobą itp. Może to jakiś czeski błąd agencji robiącej badanie - Pana numer został wylosowany, wrzucony do sytemu, po czym podawany jest przez komputer na stanowiska telefonistów/-ek; po kontakcie nie jest wykreślany z listy, i po jakimś czasie system wyrzuca go na ekran kolejnego ankietera. I tak to się kręci, jak to w kombinacie ;)
>>Zebe: żona jest nauczycielką.W zeszłym roku w czasie strajku belfrów w W-wie odebrała telefon z GFK Polonia.Zgodziła się na sondaż...wiek,wykształcenie,zawód...i tu miła pani powiedziała,że dziękuje, bo z tej grupy osób już mają opinie.
Tak to często działa, mając dane o liczbie osób w całej populacji spełniających pewne kryterium (wiek, płeć, miejsce zamieszkania, wykształcenie itp.) ustala się liczbę osób z każdej kategorii, która ma się znaleźć w próbie, i realizuje wywiady do wyczerpania tych kwot. Kiedy kolejny potencjalny respondent mieści się w grupie, w której zrealizowano już komplet wywiadów, to wywiadu się już z nim nie prowadzi.